Dodaj do ulubionych

Coś się w głowie przestawiło...

22.03.11, 13:28
i bardzo mnie to cieszy. Czasami tęsknym wzrokiem patrzę na różne zakazane rzeczy i chociaż przez ułamek sekundy się zawaham, to i tak nie biorę tego do koszyka, bo uświadamiam sobie, że to są śmieci (ostatnio prażynki ziemniaczane i przysmak kielecki "wpadały" na mnie w sklepie ;)). Wiem, że mogłabym w ramach uczty pozwolić sobie na coś takiego, ale wolę w te dni zjeść coś wartościowego, dużo staranniej wybieram to, co wkładam do ust...
Za kilka dni mija 10 miesiąc diety... zaczynającym może się to wydawać wiecznością, a to tak naprawdę nic w stosunku do lat zaniedbań.
Te wypociny to efekt nudy w pracy - oby jak najrzadziej :-D
Pozdrawiam Wszystkich :-)
Obserwuj wątek
    • ulala Re: Coś się w głowie przestawiło... 22.03.11, 13:42
      ależ dziewczyno masz już drogi za sobą, GRATULUJĘ!
      ja nastawiam się na powolną walkę i by nie zwariować pozwalam sobie na małe łakocie w postaci 2 kostek czekolady gorzkiej albo coś innego malutkiego....
      ale co bym dała by osiągnąć stan świadomości pozwalający przejść obojętnie obok tacy pączków wielkości głowy, oblanych lukrem i posypanych morzem orzeszków, pąków pachnących tak, że przyprawiają o zawrót głowy...

      przed dietą przeszłabym bardziej obojętnie... teraz jak nie wolno więcej o tym myślę i dopiiieeeero zaczyna budzić się świadomość, że ten piękny zapach to zapach niebezpieczeństwa, a wygląd to modliszka ustrojona atrakcyjnie, by złapać ofiarę... pełno tłuszczu, cukru i innego świństwa, które oblepi moje żyły. Naga prawda pąka..

      ponoć jednym ze sposobów na odchudzanie jest wyobrażanie sobie świństw i obrzydzanie jedzenia.. spróbuję..


      Gratuluję przestawienia!
      • mamalideczki Re: Coś się w głowie przestawiło... 22.03.11, 13:48
        Dziękuję :)
        Czas zrobi swoje i na pewno uda Ci się osiągnąć taki stan. Bardzo fajne to co piszesz o oblepianiu żył :-) to daje do myślenia, każdy sposób jest dobry jeśli przynosi efekty.
        Podświadomość ma olbrzymią moc :-)
        Pozdrawiam i życzę cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do celu. Trzymam kciuki :-)
        • la_pink mamalideczki 22.03.11, 14:29
          Aż mi dech zapiera jak patrzę na Twój suwaczek :) Niesamowity kawał dobrej roboty !! Gratuluję z całego serca :) Ja póki co wytrwałam 3 m-ce na dukanie, ale kolejne podejście rozpoczęłam i nie mam zamiaru sie poddać. To dopiero 2gi dzień pierwszej fazy, ale już przyłapuję się na tym, że trzeba funkcjonować inaczej ;) np dzisiaj robiłam synkowi kisiel i normalnie oblizałabym łyżkę a tu w połowie drogi do ust zorientowałam się co chiałam zrobic i bach do mycia. To samo z tostami, którym odkrajałam spieczoną skórkę- normalnie bym zjadła a tak do woreczka i dla ptaszków ;)
          • mamalideczki Re: mamalideczki 22.03.11, 15:55
            a_pink napisała:

            > ;) np dzisiaj robiłam synkowi kisiel i normalnie oblizałabym łyżkę a tu w połow
            > ie drogi do ust zorientowałam się co chiałam zrobic i bach do mycia. To samo z
            > tostami, którym odkrajałam spieczoną skórkę- normalnie bym zjadła a tak do wore
            > czka i dla ptaszków ;)
            Tak trzymać la_pink :-) Ja też kiedyś tak robiłam, a to dojadłam wafelka, a to chlebek, a to obiadek... Takimi małymi kroczkami osiągniesz cel, czego Ci życzę z całego serca :-)
            • laluna1111 Re: mamalideczki 22.03.11, 17:02
              Mamalideczki, gratuluję wyniku!
              To pozwala dac mi nadzieję że za jakieś 10 miesięcy ja też będę mieć siedem z przodu.
              Dzis dopiero mój pierwszy dzień, ale nie jest żle. Ja tez tak robiłam, a to końcówka bułeczki którejś z córek, a strasznie razowy jadłam :) a to ciacho niedokończone I zdziwiona że tyje bo przecież słodyczy nie jem itp. Dziś tez sie złapałam na tym jak karmiłam młodszą by końcówkę zupy do buzi nie wpakowac
              • dolmadakia Re: mamalideczki 22.03.11, 17:18
                Bo mamalideczki w ogóle jest fajna:-) pozdrawiam!
                • mamalideczki Dolmadakia 22.03.11, 19:46
                  dolmadakia napisała:

                  > Bo mamalideczki w ogóle jest fajna:-) pozdrawiam!

                  Zaczerwieniłam się, to bardzo miłe co piszesz :*
                  Ps. dzięki Tobie dowiedziałam się jak się nazywają greckie gołąbki :-D
                  • dolmadakia Re: Dolmadakia 22.03.11, 20:39
                    mamalideczki napisała:

                    > > Ps. dzięki Tobie dowiedziałam się jak się nazywają greckie gołąbki :-D
                    >
                    >
                    A widzisz! najlepsze z sosem cytrynowym:-) o nazwie"avgolemono"
              • mamalideczki Re: mamalideczki 22.03.11, 19:44
                Hihi, tak to jest - oczy się dopiero później otwierają, cały dzień takiego dojadania to ładna porcja kalorii i węglowodanów dodatkowo :-)
                Grunt to pozytywne myślenie, na pewno się uda, tylko nie można się zniechęcać przestojami itp. i wytrwać. Z każdym tygodniem jest łatwiej, wiesz już co ci pomaga a na co uważać i nie ma problemu co kupić w sklepie :-) To forum to też skarbnica przydatnych informacji, przepisów itd.
                Powodzenia Laluna1111, trzymam kciuki :-)
                • kinmalek Re: mamalideczki 23.03.11, 00:08
                  ehhh zazdroszczę tej zmiany w mózgu,u mnie niestety tak nie było,i będąc na trzeciej fazie na uczty pakowałam to co lubię najbardziej np.czekoladę(aczkolwiek waga spadała),potem przyszły dłuuuuuugie zimowe wieczory podczas których zaczęło się podjadanie głownie słodyczy i tym sposobem znowu jestem na II fazie ,:/
    • wanilia_26 Re: Coś się w głowie przestawiło... 23.03.11, 10:13
      I bardzo dobrze, toż to przecież jeden z celów diety, zmiana nawyków i uświadomienie zagrożeń modliszki(ulala świetne porównanie) :-)
      Gratuluję i trzymam &&& co by dalej spadało, a później już nigdy nie wracało.
    • ostryga11 Re: Coś się w głowie przestawiło... 25.03.11, 09:58
      Mnie też jakimś cudem się przestawiło! Wczoraj wieczorem, kiedy mąż oddawał sie swojemu ulubionemu zajęciu, czyli miganiu pilotem co rusz atakowała mnie reklama jedzenia, a ja nic, żadnego żalu ani poczucia wyrzeczenia! Pan uwodzi panią za pomocą pizzy, a mnie wcale nie cieknie ślinka, pani kusi pana czekoladką, a ja dalej nic, czytam książkę ze spokojem, pani serwuje rodzinie smażone na jakimś tłuszczyku mięso, a ja sięgam po rzodkiewkę z prawdziwym smakiem. Cuda sie dzieją!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka