bidaazpiszczy
13.04.16, 15:16
Kochani,
Wiem, że już czekacie na wiesci ode mnie. Dopiero wczoraj wróciliśmy do domu i teraz mam chwile,by usiąść i zebrać myśli.
Dziękuję za wsparcie, rady i doping. Bardzo się przydały.
Bardzo trudno ubrać w słowa te wszystkie emocje,jakich człowiek doświadcza biegnąc swój pierwszy Maraton. Duma,że się odważyłam; podniecenie, że jestem wśród 42 000 biegaczy w tym przecudnym mieście, jakim jest Wieden; obawa przed wszystkimi możliwymi rzeczami,jakie mogą mi towarzyszyć i o których się nieco naczytalam .
Na moście wśród tysięcy widzów mój mąż i dzieci- coś wołają, ale są za daleko,bym mogła ich słyszeć. Robią zdjęcia, macha ja czym popadnie- a ja w myślach mam tych, których pamięć chce uczcic- moich Rodziców. Patrzę w niebo i niemal ich widze- dumnych ale też zaskoczonych, bo choć zawsze byłam miłośnikiem sportu,nigdy nie było nim bieganie.
Jestem wdzięczna za zdrowie i kondycję fizyczną, za wspaniałego męża i kochane dzieci,za przyjaciół przez których - a raczej dzięki ktorym- za kilka godzin będę Maratonczykiem.
Sygnał do startu i ..........
Biegam słuchając muzyki- pierwsza piosenka była " Little talks" - ostatnia " Happy"
W międzyczasie było ich wiele.......bardzo wiele.
Miałam bardzo dobre tempo, niemalże identyczne w obu polowkach- co jest niewątpliwie wynikiem dobrego przygotowania. Lekkie załamanie dopadło mnie na 37 km- wiedzialam, że muszę znaleźć jakąś myśl, która pomoże mi pokonać te końcowe 5km - to strasznie trudne zadanie! Ale tak,jak prorokowaliscie
DAŁAM RADE
wbrew wszelkim oczekiwaniom mięśnie nie bolały tak strasznie- porównywalnie czułam się po polmaratonie w Giants Causeway w tamtym roku- to był bardzo trudny bieg, Trail.
Jestem z siebie okropnie dumna!
Dziekuje Wam ponownie za wszelkie mule slowa