Dodaj do ulubionych

Poród kleszczowy

03.06.09, 15:35
Witam
Na samą myśl o ewentualnym powieleniu sytuacji z porodem sprzed 6 lat dostaję
gęsiej skórki...
Cała ciąża z przebiegiem prawidłowym. Poród ciężki, 12 godzinny, przy
rozwarciu na 4 cm zatrzymanie akcji, 2 razy oxytocyna, przebijanie mechaniczne
pęcherza, zielone wody płodowe, dziecko w położeniu główkowym, a jednak coś
zaważyło na tym, że zatrzymało się w kanale rodnym i mimo wielu prób moich i
lekarzy przyszło na świat dopiero po założeniu kleszczy. Poród ten przyniósł
dalekosiężne następstwa, z którymi w pewien sposób borykam się do dziś...
Dziś przy drugiej ciąży drżę... Nikt nie może dać mi jednoznacznego
potwierdzenia, że sytuacja się nie powtórzy...Osobiście uważam, że w takich
sytuacjach powinno się brać pod uwagę przebieg pierwszego porodu oraz fakt
jakie skutki to przyniosło i w przypadku 2 ciąży przeprowadzić cc. Mój lekarz
jest innego zdania. Zdałam się na jego decyzję, jest fachowcem, wie co robi,
jednak myśli, które mam w głowie, wspomnienia oraz zbliżający się termin
drugiego porodu nie pozwalają mi czuć się komfortowo, swobodnie, a efektem
jest potworny strach oraz nieprzespane noce. Odetchnę dopiero jak urodzę i
przytulę syna.
Jakie jest Pani zdanie na ten temat? Jakie jest prawdopodobieństwo, że
sytuacja się nie powtórzy? Czy Pani zdaniem w takich przypadkach poród nie
powinien zakończyć się cc nawet z racji analizy pierwszego porodu czy też
chociażby przyczyn psychicznych matki rodzącej?
Obserwuj wątek
    • Gość: Monika Re: Poród kleszczowy IP: *.196.42.82.threembb.co.uk 03.06.09, 17:15
      Ja też jestem zainteresowana odpowiedzią Pani doktor, gdyż sama mam
      podobne przeżycia. Wywoałany, długi poród kleszczowy, którego skutki
      odczuwam do dziś. Załamię się, jeśli następnym razem lekarz nie
      skieruje mnie na cc.
      • lechmiki Re: Poród kleszczowy 03.06.09, 18:46
        ja równiez jestem zainteresowana ,przeszłam przez to w pierwszej
        ciązy i teraz kiedy jestem w drugiej chociaz to dopiero poczatki juz
        sie bojesad
        moja córcia dodatkowo miała niedotlenienie i zamartwice ,dostala
        tylko 2 punkty w pierwszej minucie ,to cud ze jest teraz zdrową i
        silna dziewczynka
        niechce przez to przechodzic drugi raz............sad
        • mond33 Re: Poród kleszczowy 03.06.09, 19:35
          lechmiki napisała:
          > moja córcia dodatkowo miała niedotlenienie i zamartwice ,dostala
          > tylko 2 punkty w pierwszej minucie ,to cud ze jest teraz zdrową i
          > silna dziewczynka

          Moja córka podobniesad Tyle,że miała niedotlenienie, w punktach wyglądało to
          lepiej- dostała 8. Szereg złych informacji nastąpił później. Przeszła jak się
          okazało dodatkowo wylew okołoporodowy, pół roku później zdiagnozowano wiotkość
          mięśni. Jest rehabilitowana do dziś.
          • lechmiki Re: Poród kleszczowy 03.06.09, 19:55
            wspólczujesad
            my przez pierwszy rok jezdzilismy na kontrole do neurologa i powiem
            Ci ze on był zaskoczony ze Wiki wyszła z tego bez szwanku ,zadnych
            problemów ,zadnej rehabilitacji ,naprwde dziekuje Bogu za to
            ale straszne jest nie usłyszec płaczu swojego dziecka kiedy w koncu
            wyciagneli ja ze mniesadi ta cisza i przerazony wzrok lekarzy kiedy
            ja reanimowali,Boze nigdy wiecej niechce tego przechodzic
            • mond33 Re: Poród kleszczowy 03.06.09, 20:14
              Masz rację. Też nie słyszałam nawet sekundowego płaczu tylko głuchą ciszę...a
              swoje dziecko zobaczyłam z daleka, do dziś pamiętam kolor skóry wręcz granatowo-
              siny. Dotknęłam ją dopiero 3 godziny później.
    • usia-1984 Re: Poród kleszczowy 04.06.09, 11:13
      Witajcie nie wiem co przeżyłyście moge sobie tylko wyobrazić ten ból
      ja jak trafiłam do szpitala po 8 godzinach skurczy rozwarcie tez
      zatrzymało sie na 4cm po czym od ordynatora podczas badania okazało
      sie że tez mnie czeka poród kleszczowy albo vacumsad byłam załamana
      ale powodem tego miała być moja miednica ,kobieta ma miednice
      stożkową a meżczyzna walcowatą i jak sie okazało ja mam typu
      meskiego walcowatego i dlatego mała nie mogła sie wcisnąć w kanał
      przez ten kształt miednicy właśnie,przebili wody były gęste ciemno
      zielone ale itak dali mi jeszcze oxy a że po godzinie rozwarcie
      powiekszyło się tylko o 1cm w sumie 5cm nie było czasu szybka
      cesarka i całe szczęście bo jak stwierdzili jeszcze godzinka i by
      małekj nie było z nami dzisiaj... Może waszym powodem też jest
      kształt miednicy spytajcie lekarza , bo moja ciocia raz miała
      robione vacum zatrzymanie akcji na 4cm i przy drugiej ciaży to samo
      było nie chce straszyć tylko mam nadzieje ze juz nigdy nie
      przeżyjecie tego koszsmaru i rozwiązanie nastąpi w inny sposób np.cc
      wasz gin powinien wypisac skierowanie na cc po tak przebytym
      wcześniejszym porodzie.Mój mnie zawiódł troche nawet bardzo bo
      zataił przedemną fakt ,ze mam taki tym miednicy i mogą być problemy
      ale na szczęście zakończyło sie cc. Mam nadzieje że u Was też sie
      tak zakończy alno i lepiej naturalnie .Pozdrawaim
      • mond33 Re: Poród kleszczowy 04.06.09, 15:34
        usia-1984 napisała:
        > wasz gin powinien wypisac skierowanie na cc po tak przebytym
        > wcześniejszym porodzie.
        Ja właśnie myśląc logicznie tak to widzę. Problem w tym, że lekarz widzi to
        inaczej. A jeszcze większy problem, że nikt nigdy nie mierzył mi miednicy i
        teraz też nie słyszę takich opcji. Roztaczane są przede mną piękne i
        optymistyczne wizje, które jakoś szczególnie na dzień dzisiejszy do mnie nie
        przemawiają. Mam wrażenie, że znów będzie to pewnego rodzaju loteria, uda się
        albo się nie uda. Dlatego też zapytałam jak się zapatruje na taki problem Pani
        Agnieszka i z dziewczynami wszystkie czekamy na odpowiedź. Pozdrawiam.
        • lechmiki Re: Poród kleszczowy 04.06.09, 23:03
          ja mialam mierzona miednice przed pierwszym porodem i co?skończyło
          sie jak skonczyło.....potem uslyszalam od mojej lekarki"faktycznie
          bo pani jest szczupla w biodrach"!! przepraszam nierozumiem
          tego ,czy naparwde wazniejsze jest to zeby wpisac porod
          sn ,obojetnie czy były jakie skomplikacje czy wazniejsze jest w
          takim przypadku zdrowie dziecka i matki?????
          ja po porodzie obwiniałam siebie ,ze nie dałam rady ze to moja
          wina ,mialam depresje i długo nie moglam dojśc do siebie ,teraz bede
          rekoma i nogami walczyc o cc
          mam tylko nadzieje że dobrze wybrałam lekarza który to zrozumie
          • mond33 Re: Poród kleszczowy 05.06.09, 10:23
            lechmiki napisała:
            > ja po porodzie obwiniałam siebie ,ze nie dałam rady ze to moja
            > wina ,mialam depresje i długo nie moglam dojśc do siebie

            Dokładnie tak jak napisałaś. Potem całe życie zastanawiamy się, gdzie my same
            popełniłyśmy błąd, a pewnie wcale nie popełniłyśmy. Ja do dziś nie znam
            przyczyny zatrzymania się dziecka w kanale rodnym, a skoro nie znam, mniemam, że
            sytuacja może się powtórzyć. Poza tym zbyt mocno pamiętam mimo upływu czasu
            zakładanie kleszczy, każdą kolejną oxytocynę i brak postępu, obustronne cięcie
            krocza!!!!, wypychanie małej z brzucha na siłę przez 2 panów lekarzy
            jednocześnie....tego się nie zapomina. Ja się nigdy w życiu nie zgodzę 2 raz na
            żadne kleszcze czy vacum, zresztą za 1 razem nawet nikt szczególnie mi nie mówił
            co robi. Mój lekarz bardzo to rozumie, wysłuchał, współczuł, ale kazał się nie
            martwić i rodzić sn. No nie wiem, nie wiem, jakieś trochę słabe argumenty typu-
            spokojnie, drugi poród jest łatwiejszy, pójdzie inaczej...kobiety, które coś
            takiego już raz przeżyły chciałyby mieć jednak przytoczoną silniejszą
            argumentację, a najlepiej dowody namacalne. Ponieważ nie jest to możliwe, ja
            widzę tylko opcję cc. Jednak na dzień dzisiejszy tylko ja ją widzę, a poród za
            12 tygodni.
          • usia-1984 Re: Poród kleszczowy 05.06.09, 10:45
            ja mialam mierzona miednice przed ...
            Ja też miałam mierzoną miednice ale wtedy mi nic nie powiedziano
            podczas badania przez dwóch lekarzy także nic się nie dowiedziałam
            że może być cos nie tak dopiero na obchodzie jak ordynator mnie
            zbadał moje rozwarcie stwierdził że mam walcowaty typ i dziecko nie
            zejdzie w kanał raczej a z pomiarów miednicy nic nie było widać
            dopiero przez badanie (wsadził palce i powiedział ,że że to tak
            wygląda) pytał czy mój gin wpisał do karty ciąży to ale nic tam nie
            było, jak poszłam na wizyte popołogową to dopiero stwierdził że
            podejrzewał że tak może być ,ale do ostatniego dnia jak pytałam czy
            wszystko ok to mówił że jak nabardziej i dlatego jednemu sie nie
            wierzy zataił przedemna a mogłam sie przygotować że coś nie tak
            pójdzie jak bym wiedziała, a tak panika i strach.Mam nadzieje że wam
            sie uda szczęśliwie rozwiązać swoje ciąże i będziecie wspominać je z
            uśmiechami jako miłe przezycie.Ja miałam cc i ciężko było ale mogło
            być gorzejwink Pozdrwaiam i trzymajcie sie i nie dajcie.
          • best.mandarynka Re: Poród kleszczowy 05.06.09, 11:26
            od porodow kleszczowych sie chyba o ile mi wiadomo juz odchodzilo
            dawno,\bo sa niebezpieczne nie dalabym nigdy sobie na to pozwolic i
            upieralabym sie przy cc,a to co lekarz niby doswiadczony sobie gada
            to niech gada.To Ty jestes i dziecko najwazniejsze i Ty mozesz miec
            potem problemy,a co on Ci pozniej pomoze? powie,ze wszystko bedzie
            ok? nie dajcie sobie nic wmowic i jak macie obawy i tymbardziej z
            poprzednich ciaz takie przykre doswiadczenia to tylko cc.
            • mond33 Re: Poród kleszczowy 05.06.09, 13:44
              best.mandarynka napisała:
              nie dajcie sobie nic wmowic i jak macie obawy i tymbardziej z
              > poprzednich ciaz takie przykre doswiadczenia to tylko cc.

              Próbujemy ze wszystkich sił. Początkowo się nie martwiłam, bo dodatkowo choruję
              na tarczycę i miałam mieć skierowanie na cc właśnie z takich przyczyn (wielki
              guz na tarczycy uciskający tchawicę). Jednak hormony tak pięknie wyrównały się w
              czasie ciąży, że endokrynolog na ostatniej wizycie wypisał mi na diagnozie sn.
              Więc wkradł się ogromny teraz niepokój. Przy każdej wizycie i ginekologa
              rozmawiam na ten temat, przypominam tą całą sytuację sprzed lat, mam jednak
              wrażenie, że go nie przekonuje to co mówię. Ogólnie to dobry lekarz, nie
              narzekam na niego. Przeprowadzał mi w między czasie ciężką operację
              ginekologiczną, robił 2 zabiegi, ufam mu więc. Jednak o cc nie chce słyszeć.
              Może ma rację, nie wiem, nie podważam tego co mówi, ale boję się powtórki, a
              nikt, nawet on nie zaświadczy mi, że takowa nie nastąpi. I tu naprawdę już nie
              chodzi o mój ból, o obawy przed sn z racji bólu fizycznego. Ja wytrzymam
              wszystko, tylko chcę, pragnę mieć po prostu zdrowe dziecko.
              • Gość: Ola Re: Poród kleszczowy IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.09, 04:27
                mond33 napisała:

                Jednak o cc nie chce słyszeć.
                > Może ma rację, nie wiem, nie podważam tego co mówi, ale boję się
                powtórki, a
                > nikt, nawet on nie zaświadczy mi, że takowa nie nastąpi. I tu
                naprawdę już nie
                > chodzi o mój ból, o obawy przed sn z racji bólu fizycznego. Ja
                wytrzymam
                > wszystko, tylko chcę, pragnę mieć po prostu zdrowe dziecko.
                Masz prawo bać się bólu!!!!!!!
                Dziewczyny to jakieś chore, by dać się masakrować dla rzekomego
                dobra dziecka! Gdyby dobro dziecka domagało sie niewyobrażalnych
                cierpień, to dzieci z lekkich porodów by umierały lub były ciężkimi
                kalekami a z ciężkich porodów tryskały zdrowiem z 10punktami. Jesli
                się będzie usprawiedliwiać sadyzm i znieczulicę "dobrem dziecka", to
                nigdy się w położnictwie polskim nic nie zmieni. Przecież już teraz
                kobiety traktuje sie jak mięso, totalnie ignorując stan psychiki.

                Rozumiem, że psn jest korzystne dla matki i dziecka, ale nie po
                takim obciążeniu i kosztem wielu nieprzespanych nocy ze strachu.
                Ja mimo wszystko zmieniłabym lekarza. A najlepiej i szpital. Co z
                tego że świetnie tnie przy operacji skoro ma zero empatii?
                Zaproponuj mu też, żeby sam sobie kleszcze założył.
                Z tego co piszesz widzę, że już nie ma szans na zaminę decyzji.
                Nawet jeśli powie Ci teraz o cc, to nie masz gwarancji czy w
                godzinie zero ją nie zmieni.
                Ja, rozglądając się za nowym lekarzem, obecnemu powiedziałabym że
                nie mam do niego zaufania, gdyż lekceważy Twoje lęki. Bo tak na
                prawdę nikt Ci nie zagwarantuje czy powtórka z "rozrywki" się nie
                powtórzy.
                Ostatecznie domagała bym się od niego (niech mąż będzie świadkiem)
                pisemnego oświadczenia o ponoszenie odpowiedzialności za
                konsekwencje upartego psn po ciężkim pierwszym porodzie wraz z
                urazem psychicznym u Ciebie.

                Piszesz, że masz do niego zaufanie, chyba jednak nie tak bardzo
                skoro zadajesz pytanie na forum i piszesz, że się trzęsiesz.
                • mond33 Re: Poród kleszczowy 07.06.09, 13:29
                  > Piszesz, że masz do niego zaufanie, chyba jednak nie tak bardzo
                  > skoro zadajesz pytanie na forum i piszesz, że się trzęsiesz.

                  W pewien sposób mam. Nic złego nie mogę powiedzieć na temat jego opieki nade mną
                  przez ok 10 lat, a to świadczy o tym, że powiedzmy jestem zadowolona. Cóż nie
                  zgadzamy się w tym jednym, kto wie, czy nie najważniejszym dla mnie temacie.
                  Czasem trochę ciężko o zmianę lekarza jak się mieszka w niewielkim mieście,
                  gdzie policzyć ich można na palcach. Ewentualna zmiana lekarza u mnie
                  pokrywałaby się również ze zmianą szpitala. W konsekwencji rodziłabym znów w
                  szpitalu, który zafundował mi wcześniej tak ciekawy poród, bo to szpital
                  wojewódzki. Moja noga w tym szpitalu jednak nie postanie nigdy więcej, więc
                  jestem przy lekarzu, którym jestem, w pewien sposób błędne koło się zamyka.
                  • Gość: Ola Re: Poród kleszczowy IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.09, 00:59
                    mond33 napisała:

                    > W pewien sposób mam. Nic złego nie mogę powiedzieć na temat jego
                    opieki nade mn
                    > ą
                    > przez ok 10 lat, a to świadczy o tym, że powiedzmy jestem
                    zadowolona. Cóż nie
                    > zgadzamy się w tym jednym, kto wie, czy nie najważniejszym dla
                    mnie temacie.
                    Czasem tak bywa. Ja chodziłam też do jednego lekarza kilka lat.
                    Mniej niż 10. Byłam również zadowolona, łącznie z zabiegami. Do
                    momentu, kiedy zaczęłam rozmawiać na temat ciąży a później porodu.
                    Wszystko było pięknie, dopóki moje zdanie w tym temacie pokrywało
                    się ze zdaniem lekarza. Gdy zaczęłam mieć inne, zrobiło się
                    nieprzyjemnie, choć nic złego mi nie mówił. Czułam, że moje
                    uzasadnione lęki sa ignorowane.
                    Zmieniłam lekarza. I jestem baaaardzo zadowolona.

                    > Czasem trochę ciężko o zmianę lekarza jak się mieszka w niewielkim
                    mieście,
                    > gdzie policzyć ich można na palcach. Ewentualna zmiana lekarza u
                    mnie
                    > pokrywałaby się również ze zmianą szpitala. W konsekwencji
                    rodziłabym znów w
                    > szpitalu, który zafundował mi wcześniej tak ciekawy poród, bo to
                    szpital
                    > wojewódzki.
                    Nie wiem gdzie mieszkasz, jaką masz sytuację szpitalną (tylko 2
                    szpitale?) i czy zależy Ci aby dziecko miało konkretne miasto
                    urodzenia. Ja oprócz zmiany lekarza, zmieniłam też szpital i miasto.
                    Jechałam prawie godzinę w 1 stronę. Z tego powodu, miałam nie czekać
                    z częstotliwością skurczy do co kilku minut jak inne kobiety
                    mieszkające blisko szpitala, tylko jechać wcześniej. Trochę potem
                    bałam się powrotu, bo dziecko było prawie bez przerwy przy piersi,
                    ale nie trzeba było robić postoju. Auto ukołysało do snu. smile
                    • Gość: Ola Re: Poród kleszczowy IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.09, 01:10
                      Jeszcze zapomniałam dopisać.
                      1. Posiedź trochę na forum (Ciąża i Poród, Szpitale itd.) dowiedz
                      sie dokładnie, gdzie, co, kto, jakie warunki, gdzie jest normalny
                      lekarz, do kogo iść. Ja w ten sposób znalazłam właśnie ten szpital i
                      konkretnego lekarza.
                      Poproś męża, by wsparł Ciebie, pomógł szukać, szukał awaryjnego auta
                      (jeśli nie macie), na wypadek, gdy zaczą się skurcze i trzeba będzie
                      jechać godzinę do szpitala.
                      2. Jeśli będziesz mieć możliowść znalezienia nowego lekarza lub go
                      znajdziesz oraz jeśli będziesz chciała to możesz się udac do
                      obecnego i się jeszcze raz dopytać. Jeśli nadal będzie twardo stał
                      przy psn i naiwnie optymistycznych wizjach, to otwarcie powiedz mu,
                      że z niego rezygnujesz, gdyż lekceważy Twoje lęki. A jego
                      optymistyczne wizje są bezczelne, bo nikt nie potrafi przewidzieć co
                      się stanie. A Twoje dzieci potrzebuja zdrowej psychicznie matki.
                      Więcej takich osób odejdzie od niego, to zmieni swoje postepowanie.
    • usia-1984 Re: Poród kleszczowy 05.06.09, 10:53
      Aha dziewczyny zapytajcie panią Katarzyne Oleś Dobry poród ona mi
      pomogła szybko rozwiać wiele wątpliwości i odpowiedziała na moje
      pytanie bo widze ,że tutaj jeszcze nie otrzymałyście porady a może
      ona wam coś doradzi.pozdrawiam
      • mond33 Re: Poród kleszczowy 05.06.09, 13:46
        Ja już pisałam do Pani Kasi, tylko wtedy miałam jeszcze decyzję o cc, więc była
        to zupełnie inna rozmowa. Ale dobrze, że przypomniałaś, napiszę tam w wolnym
        czasie raz jeszcze naświetlając sprawę od początku. Dzięki.
        • Gość: hania Re: Poród kleszczowy IP: *.lublin.mm.pl 05.06.09, 21:10
          Mój pierwszy poród był identyczny, zatrzymanie akcji porodowej, przebijanie
          pęcherza, kleszcze, a na dodatek wyciskanie dziecka i w pośpiechu zapomniano o
          nacięciu mojego krocza, które popękało jak mogło najbardziej...

          Przy drugiej ciąży poprosiłam mojego gina o cesarkę i zgodził się bez
          najmniejszego problemu. Drugie dziecko urodziłam wręcz w pełnym komforcie, co za
          szczęście !!!
          Wołajcie o cesarkę, poród kleszczowy to prawdziwy dramat, kto tego nie przeżył,
          ten nie wie...
          • mond33 Re: Poród kleszczowy 05.06.09, 21:33
            Gość portalu: hania napisał(a):
            > Wołajcie o cesarkę, poród kleszczowy to prawdziwy dramat, kto tego nie przeżył,
            > ten nie wie...

            Hania, wierz mi, że wołamy. Osobiście niczego innego nie robię od praktycznie 6
            miesięcy. Problemem u mnie nie jest może nawet to, że nikt nie słucha, bo
            słucha, słucha w spokoju każdego zdania, ale wizja sposobu rodzenia jest inna
            niż moja. Niestety, powtarzam słowo niestety, nie jestem w stanie opłacić cc w
            prywatnej klinice, gdybym była nie zastanawiałabym się przez sekundę sad
            • Gość: Ola Re: Poród kleszczowy IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.09, 04:35
              mond33 napisała:

              Osobiście niczego innego nie robię od praktycznie 6
              > miesięcy. Problemem u mnie nie jest może nawet to, że nikt nie
              słucha, bo
              > słucha, słucha w spokoju każdego zdania, ale wizja sposobu
              rodzenia jest inna
              > niż moja. Niestety, powtarzam słowo niestety, nie jestem w stanie
              opłacić cc w
              > prywatnej klinice, gdybym była nie zastanawiałabym się przez
              sekundę sad

              Ale wizję horroru doświadczysz Ty, a nie bezduszni "lekarze".
              Domagaj się pisemnego oświadczenia pełnej odpowiedzialności, że
              poród nie będzie dla ciebie traumą z powodu problemów (wiadomo, że
              nikt nie jest w stanie przewidzieć co się stanie).
              Ewentualnie napisz do PTG z pytaniem, jakie powinno być postępowanie
              i co zrobić, gdy lekarz lekceważy Twój stan emocjonalny, a Ty już od
              pół roku wysiadasz nerwowo. Ewentualnie dowiedz się, czy w takiej
              sytuacji możesz pisemnie odmówić prób psn, ponieważ poprzedni poród
              był bardzo ciężki i traumatyczny a konsekwencje tego ponosisz do
              dziś.
              • mond33 Re: Poród kleszczowy 07.06.09, 13:43
                Gość portalu: Ola napisał(a):
                > Ale wizję horroru doświadczysz Ty, a nie bezduszni "lekarze".
                > Domagaj się pisemnego oświadczenia pełnej odpowiedzialności, że
                > poród nie będzie dla ciebie traumą z powodu problemów (wiadomo, że
                > nikt nie jest w stanie przewidzieć co się stanie).

                Zgadzam się z Tobą. Takie oświadczenie zostanie wypisane. Mało tego umówiłam się
                z lekarzem na rozmowę w sprawie tylko i wyłącznie przeanalizowania raz jeszcze
                wszelkich za i przeciw, będę uparta dalej w swych dążeniach, a co z tego
                wyjdzie, zobaczymy. Mam też umówioną na gruncie prywatnym położną. Nie znam
                jeszcze jej zdania, a chętnie poznam.
                • Gość: Ola Re: Poród kleszczowy IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.09, 01:21
                  Jeśli nadal będzie miał optymistyczne wizje, to możesz w obecności
                  męża domagać się od niego oświadczenia, że on gwarantuje Ci
                  bezproblemowy poród, a w przeciwnym razie pokryje koszty Twojego
                  leczenia psychicznego (dzieci muszą mieć zdrową matkę) oraz leczenia
                  ewentualnych urazów u dziecka i fizycznych u Ciebie.
                  Wiesz, ja w pewien sposób rozumiem postępowanie lekarza.
                  prawdopodobnie próbuje Ciebie nastawić optymistycznie, gdyż jest to
                  dużą gwarancją sukcesu. Jednak z tego co piszesz, musiałaś przejść
                  zbyt wiele i dlatego Twoja psychika nie ma najmniejszej ochoty
                  podzielać lekarskiej wizji. Dobry lekarz powinien to uszanować.
    • akinom1205 Re: Poród kleszczowy - Pani doktor - prosimy o odp 06.06.09, 10:47
      Bardzo prosimy Panią o odpowiedź - jak to jest z tą cc po porodzie
      klesczowym. My wszystkie mamy przeokropne wspomnienia po takim
      wydarzeniu (u mnie na szczęście nikt po brzuchu nie skakał) i
      jedyne, co miło wspominał z takiego porodu, to właśnie opieka
      personelu - byli niesamowici, ale poród sam w sobie - tragedia.
      • agnieszka.kurczuk-powolny Re: Poród kleszczowy - Pani doktor - prosimy o od 13.06.09, 13:01
        według wspomnianych przeze mnie w poprzednim poście baranów
        przebycie porodu kleszczowego nie jest wskazaniem do cc w kolejnej
        ciąży. reszta- patrz mój poprzedni post
    • akinom1205 Re: Poród kleszczowy 07.06.09, 09:48
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=548&w=96310300&a=96322287
      Dziewczyny - przeczytajcie wypowiedź Pani Kasi z forum dobry poród
      • mond33 Re: Poród kleszczowy 07.06.09, 13:50
        Jeśli chodzi o moją osobę nie znana jest przyczyna takiego przebiegu. Tym
        bardziej uważam, że powinno się dmuchać na zimne. Będę mieć jeszcze jedną bardzo
        poważną rozmowę z ginekologiem. Idzie na nią również mój mąż, zabieram wszystkie
        dokumenty z pierwszego porodu. Dam znać jak się potoczyła. Czeka mnie również
        rozmowa z położną. Mam nadzieję, że też sporo wniesie.
    • agnieszka.kurczuk-powolny Re: Poród kleszczowy 08.06.09, 00:29
      wszystko się może zdarzyć. teoretycznie nie ma wskazań, ale ja
      osobiście w takiej sytuacji mojej pacjentce zrobiłabym planowe
      cięcie ze wskazań psychologicznych. ale to moje zdanie...
      • Gość: Ola Re: Poród kleszczowy IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.09, 00:44
        Pani Agnieszko (czy wolno mi tak pisać?) proszę mi to wyjaśnić
        dokładniej:
        > teoretycznie nie ma wskazań, ale ja
        > osobiście w takiej sytuacji mojej pacjentce zrobiłabym planowe
        > cięcie ze wskazań psychologicznych. ale to moje zdanie...
        Nie bardzo rozumiem, dlaczego nie ma w takiej sytuacji wskazań? Nie
        chodzi o sam fakt trudnego ciężkiego porodu ale o stan psychiczny
        kobiety. Czy w położnictwie kobietę redukuje się wyłącznie do mięsa?
        I kolejne, pisze Pani, że zrobiłaby Pani cięcie ze wskazań
        psychologicznych. Cieszy mnie to, jednak są sadyści pozbawieni
        empatii. Ponieważ czasem nie ma możliwości zmiany lekarza czy
        szpitala, proszę w takiej sytuacji poradzić, jak nie zgodzić się na
        kolejny koszmar. Czy trzeba pisać oświadczenie, czy też kobieta w
        takiej sytuacji jest całkowicie ubezwłasnowolniona i zdana na
        ewentualną łaskę i litość dyżurnego lekarza.
        • Gość: mond33 Re: Poród kleszczowy IP: *.pabianice.msk.pl 08.06.09, 18:39
          Dla mnie odpowiedź jest jasna. Teraz zostaje pewnego rodzaju loteria na kogo
          trafisz. Jeśli ktoś weźmie pod uwagę nasz stan emocjonalny, mamy możliwość
          rodzenia przez cc, jeśli nie ryzykujemy niejako po raz kolejny. Rozumiem też że
          przy drugim porodzie bierze się zawsze pod uwagę przebieg tego pierwszego, czyli
          wszystkie przypadki gestozy, oczywiście porody cc, wiele innych przypadków, ale
          tych z użyciem kleszczy się nie bierze. No to tego już nie rozumiem, bo często
          to właśnie ten poród kleszczowy przynosi opłakane skutki zarówno dla dzieci jak
          i matek. Znam osobiście wiele przypadków gdzie 2 poród kończył się dokładnie tak
          samo. I właśnie te przypadki zmusiły mnie do zapytania jak to naprawdę jest. Już
          wiem i choć w głowie mi się to nie mieści, dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.
          • lechmiki do mond33 08.06.09, 20:24
            współczuje Ci bardzo tego stresu i niepewności ,ja jestem dopiero na
            poczatku drogi(9 tydz) ale juz sie denerwuje a co bedzie dalej;/
            mam nadzieje ze lekarz postapi wlasciwie i zrobi cc ale nalegaj na
            to nie daj sie zwieśc obietnicami że tym razem bedzie dobrze
            daj znać czy coś sie zmieniło dobrze??trzymam mocno kciuki żeby
            wszytsko było dobrzesmile
            • mond33 Re: do mond33 08.06.09, 21:06
              Dzięki lechmiki. Dużo człowiekowi daje to, że nie jest sam, że ktoś zawsze
              gdzieś jest, kto przeżył coś podobnego i przez to jeszcze bardziej rozumie
              sytuację. Jestem w 29 tc. Zostało jeszcze trochę czasu. Zobaczymy jak wszystko
              się potoczy. Będę trzymać kciuki za nas wszystkie. A czas, który mi do porodu
              pozostał wykorzystam jeszcze na dążenie do celu. Zbyt uparta jestem, by się
              poddać całkowicie. Jeśli się nie uda, to też głową muru nie przebije. Trzymaj
              się mocno.
              • Gość: Ola Re: do mond33 IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.09, 23:04
                Dziewczyny, ale to jest chore! Całą ciążę stresowac się, czy na
                finale nie będzie krwawej jatki!
                Czasem odnoszę wrażenie, że mnie bardziej zależy na Waszym
                szczęśliwym rozwiązaniu niż Wam samym.
                Tu macie stronę Ministerstwa Zdrowia:
                www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m0821&ms=82&ml=pl&mi=653&mx=0&ma=1652

                Tam jest w formie PDFu lista krajowych konsultantów, wraz z
                telefonami i emailami, poniżej jest wykaz konsultantów wojewódzkich
                wraz ze stronami. Piszcie pod konkretny adres: emailowy lub pocztowy
                adres. Ten ostatni wraz ze zwrotką - wtedy macie gwarancję, że list
                dotarł i że otrzymacie odpowiedź. Opiszcie swoją sytuację i traumę
                jaką przeżywacie. Domagajcie się na piśmie uzasadnienia takiego a
                nie innego postępowania oraz konkretnej podstawy prawnej czy innych
                przepisów wg. których Wasze zdrowie psychiczne się nie liczy (ale to
                w wypadku przymusowego psn za wszelką cenę).
                A przy okazji im więcej będzie takich listów jak Wasze, tym większa
                szansa, że wytyczne postępowania się zmienią.
                Tu jeszcze strona NFZu, ale chyba mniej się przyda niż konsultant
                d/s gin. i położ.:
                www.nfz.gov.pl/new/
                • magda77122 Re: do mond33 09.06.09, 12:36
                  Współczuję serdecznie tym bardziej że wiem co przeżywasz!7 lat lemu przeżyłam
                  horror przy moim pierwszym porodzie!
                  Ze mną było nie wesoło ale i dziecku nie dawano szans na życie!
                  ku zdziwieniu lekarzom mój syn wyszedł z tego!
                  jestem teraz w 38 tc i cała trzęsę się ze strachu czy ten koszmar sie nie
                  powtórzy!ale ja mam tyle szczęcia ze na początku ciąży znalazłm lekarza
                  "człowieka" i mam zaplanowaną cc!mam tylko nadzieje ze wczesniej nie zacznę
                  rodzic i wszystko zakonczy sie dobrze!!!
                  Tobie również życzę szcześliwego rozwiązania trzymam kciuki za nas!
                  pozdrawiam!
                  • mond33 Re: do mond33 10.06.09, 22:00
                    magda77122 jeszcze do końca się nie poddałam. Mimo, że to 30 tc wciąż zasięgam
                    różnych informacji, gdzie tylko mogę. Dziś rozmawiałam bardzo długo z położną,
                    która miała być przy moim porodzie. Oczywiście poprowadzi mi mój poród jeśli
                    będzie miał być przeprowadzony sposobem naturalnym, natomiast po wysłuchaniu
                    całości też uznała, że powinno być cc po takim koszmarze, który się wcześniej
                    przeżyło. Na chwilę obecną umówiłam się na dokładne mierzenie kostne miednicy,
                    to już coś.
                    Wymusiłam również od endokrynologa dokładnego sprecyzowania się co do przebiegu
                    porodu na specjalnym oświadczeniu z jego punktu widzenia. Tego samego będę
                    wymagać od gina. Zawsze posiadasz coś spisanego w dokumencie, a nie w powietrzu.
                    Szczerze mówiąc nie poddam się do samego końca. Zrobię co w mojej mocy i zapukam
                    w każde drzwi, które powiedzmy są dla mnie w jakiś sposób osiągalne. Kosztuje
                    mnie to sporo nerwów i stresu, ale poprowadzę to wszystko do końca dla swojego
                    dziecka. Trzymam za Ciebie również kciuki. Pozdrawiam.
                    • magda77122 Re: do mond33 12.06.09, 08:31
                      tak trzymaj!!!walcz o siebie i o Twoje dziecko!
                      ja mimo że mam wszystko nagrane umieram ze strachu juz 22 czerwca mam być w
                      szpitalu i codziennie modlę się o powodzenie tego porodu!
                      pozdrawiam!i trzymam za ciebie kciuki!
                      • mond33 Re: do mond33 12.06.09, 15:03
                        magda77122 napisała:

                        > tak trzymaj!!!walcz o siebie i o Twoje dziecko!
                        > ja mimo że mam wszystko nagrane umieram ze strachu juz 22 czerwca mam być w
                        > szpitalu i codziennie modlę się o powodzenie tego porodu!
                        > pozdrawiam!i trzymam za ciebie kciuki!

                        Ojej, to faktycznie niedługo. A zatem ja również mocno trzymam za Ciebie kciuki.
                        Moje motto takie, które sobie wciąż powtarzam, to to, że drugi poród w naszych
                        przypadkach będzie nagrodą za ten pierwszy, czyli będzie wszystko w porządku.
                        Pozdrawiam.
        • agnieszka.kurczuk-powolny Re: Poród kleszczowy 13.06.09, 12:59
          rozwijam "teoretycznie". chodzi o to, że istnieje lista wskazań do
          cc ustalona przez ministerstwo, NFZ i inne organy i nie ma tam
          wskazań emocjonalnych ani psychologicznych, bo siedzą tam bezduszne
          barany. jak się zrobi cięcie bez wskazań, to szpitalowi NFZ nie
          zapłaci a lekarz wykonujący ma kłopoty. no, to naciągamy czasem
          wskazania dla dobra pacjentki i czasem ponosimy tego konsekwencje, o
          czym wy nawet nie wiecie. w prywatnych placówkach nie ma tego
          problemu. przychodzisz, kupujesz cięcie i po sprawie. czasem tak po
          prostu trzeba, jeśli kogoś stać. a może lepiej kupić tańszy wózek a
          lepszy poród?
          • mond33 Re: Poród kleszczowy 13.06.09, 16:26
            Pani Doktor, bardzo dziękuję za ten ostatni post, który bardzo wiele w tym
            temacie wyjaśnia. W zasadzie prowadząc tą tzw. "przeprawę" przez lekarzy doszłam
            do wniosku, że gdzieś głęboko ukryty jest jakiś szkopuł, o którym być może my
            szarzy ludzie nie mamy pojęcia. Na dzień dzisiejszy posiadam wskazania do porodu
            przez cc jednak ze względów psychologicznych wypisane przez lekarza psychiatrę.
            Posiadając to zaświadczenie próbowałam po raz kolejny w sposób mądry oraz
            spokojny, podając w moim mniemaniu dość silne argumenty świadczące za, rozmawiać
            na temat rozwiązania porodu drogą cięcia. Rozmowa zakończyła się decyzją wiążącą
            się z podjęciem próby porodu sn ze szczególnym naciskiem na dokładną obserwację
            fazy pierwszej i jej przebiegu. Przebieg tej fazy ma zadecydować ostatecznie o
            całym finale. Z jednej strony to już coś, z drugiej obawa i strach w związku z
            tym nie minęły, a zatem psychika wciąż "swój bagaż nosi". Ale jak Pani sama
            napisała owa psychika czy stan emocjonalny rodzącej nie jest ujęta jako
            kryterium czy wyznacznik do podejmowania decyzji o porodzie. A zatem zostaje
            nam, kobietom w takich sytuacjach walczyć z wiatrakami jak niestrudzony Don
            Kichot. Ja będę, nawet jeśli przegram, będę przeprowadzać może już swe utarte i
            nudne monologi, ale do samego końca.

            Zastanawia mnie jeszcze jeden fakt. W poprzednim tygodniu mierzono mi miednicę.
            Miednica w pomiarach wychodzi za wąska, w szczególności w parametrach bocznych
            od spojenia, gdzie brakuje 3 cm do wartości przyjętych jako dobre. Po pomiarach
            uznano, że dziś pomiary miednicy nie są również głównym wyznacznikiem do
            określenia sposobu porodu. Jako powód podano fakt,że wraz ze zbliżającym się
            porodem miednica zmienia swe rozmiary, zyskując często na tzw. końcówce stan
            wymagany. Powiedzmy, że brzmi to logicznie, tylko zastanawiający jest dla mnie
            fakt, że raz już rodziłam, a zatem nie wiem, czy kości tej miednicy już wtedy
            nie uległy zmianie i teraz nie powinny jednak wskazywać normy. Przyznam się, że
            nie wiem jak to powinno wyglądać, jestem obecnie na etapie szukania odpowiedzi.

            Raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam.
          • lechmiki Re: Poród kleszczowy 13.06.09, 20:48
            troche mnie zastanowiła odpowiedz pani doktor czyli stara prawda
            jezeli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze ;/
            tylko ze gdzies w tym wszystkim zapomniano o zdrowiu dziecka i
            kobiety
            my nie wymyslamy ,nie jestesmy histeryczkami MY TO PRZEZYŁYŚMY
            i niechcemy tego przezywac po raz drugi
            a swoja droga gdyby mnie było stac na porod w prywatnej klinice
            wogole bym sie tu nie udzielała a uwaga o wózku jest troche nie na
            miejscu
            bo w koncu chyba trwa jeszcze akcja "rodzic po ludzku"?
            a moze juz sie skończyla??
            smutne to wszystko
            • Gość: gosc Re: Poród kleszczowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.09, 13:13
              Bardzo ci wspólczuję i namawiam do jeszcze jednej proby rozmowy z
              tym lekarzem.
              Jestem mamą niepełnosprawnego syna (wylew okoloporodowy) i jestem
              obecnie w ciązy. Na szczęście lekarz na pierwszej juz wizycie byl za
              cc.
              Nie przezylabym kolejnego stresu i wątpliwego wyniku porodu - przy z
              calym szacunkiem często lekceważacym stosunku personelu. Rodzilam,
              wiem.... poza tym ostatnie lata mam do czynenia wylacznie z
              rodzicami niepelnosprawnych dzieci i czasem skora cierpnie. Piszesz,
              ze corka jest rehabilitowana - rozumiem wiec ze nie wszystko jest u
              niej ok - TO JEST WYSTARCZAJACY POWOD ABY NIE RYZYKOWAĆ DRUGI RAZ!!
              Na Boga, dlaczego nikt cie nie rozumie?

              ŻYCZĘ POWODZENIA I TRZYMAM KCIUKI ABY WSZYSTKO BYŁO DOBRZE!
              • mond33 Re: Poród kleszczowy 14.06.09, 19:42
                Gość portalu: gosc napisał(a):

                > Bardzo ci wspólczuję i namawiam do jeszcze jednej proby rozmowy z
                > tym lekarzem.
                > Jestem mamą niepełnosprawnego syna (wylew okoloporodowy) i jestem
                > obecnie w ciązy. Na szczęście lekarz na pierwszej juz wizycie byl za
                > cc.
                > Nie przezylabym kolejnego stresu i wątpliwego wyniku porodu - przy z
                > calym szacunkiem często lekceważacym stosunku personelu. Rodzilam,
                > wiem.... poza tym ostatnie lata mam do czynenia wylacznie z
                > rodzicami niepelnosprawnych dzieci i czasem skora cierpnie. Piszesz,
                > ze corka jest rehabilitowana - rozumiem wiec ze nie wszystko jest u
                > niej ok - TO JEST WYSTARCZAJACY POWOD ABY NIE RYZYKOWAĆ DRUGI RAZ!!
                > Na Boga, dlaczego nikt cie nie rozumie?
                >
                > ŻYCZĘ POWODZENIA I TRZYMAM KCIUKI ABY WSZYSTKO BYŁO DOBRZE!

                Dziękuję Ci za słowa otuchy. Moja córka też przeszła wylew okołoporodowy, więc
                dokładnie wiem o czym piszesz. Masz rację, córka jest rehabilitowana i będzie o
                końca swego życia. Ogólnie wciąż nie mam jasno określonej jej diagnozy choroby.
                Badania wychodzą dobrze, a mięśnie odmawiają posłuszeństwa.....Wiem jednak z
                1000 konsultacji neurologicznych oraz neurochirurgicznych, że głównym
                czynnikiem, który wpłynął na jej stan jest patologiczny w całej swej szacie
                poród. Cieszę się, że choć Ty trafiłaś na ludzi, których nie musisz przekonywać
                i dla których wszystko jest jasne. Również życzę powodzenia i mocno pozdrawiam.
    • lillika mond33 i inne - ważne 03.07.09, 20:10
      Zaglądam na fora ciążowe od kilku lat. Co prawda nie na wszystkie,
      ale da się zauważyć takie zjawisko: dziewczyna po pierwszym porodzie
      płacze na forum na złe traktowanie, złe praktyki w szpitalu,
      chamstwo czy wręcz partactwo. Propozycję skargi odrzuca. Bo nie ma
      czasu, siły i pieniędzy (? do zwykłego pisma do dyrektora szpitala,
      NFZu czy Ministerstwa Zdrowia?). Albo zwyczajnie ochoty. Za jakiś
      czas znowu zachodzi w ciąże. Ma nadzieję, że będzie lepiej. Po
      porodzie jest wielce zdziwiona, że nic się nie zmieniło.
      No to zadam pytanie: JAK SIĘ MA COKOLWIEK ZMIENIĆ, SKORO NIC NIE
      ROBICIE W TYM KIERUNKU?

      Nie wiem, czy to efekt durnego wychowania, które każe dziewczynie
      schylić głowę i cierpliwie znosić swój los, a w szczególności "dla
      dobra dziecka" najbardziej durne i szkodliwe praktyki?

      Mond33 piszesz "A zatem zostaje nam, kobietom w takich sytuacjach
      walczyć z wiatrakami jak niestrudzony Don Kichot."
      NIE, nie pozostaje nam walka z wiatrakami, lecz walka o swoje z
      niekompetentnymi arogantami, którzy stanowią takie a nie inne
      przepisy.
      Czasem wystarczy te minimnum, czyli napisanie pisma albo skargi do
      odpowiednich instytucji. Dostałaś mond33 linki. Czy wysłałaś w swoim
      własnym interesie pisma? Dlaczego więc oczekujesz, że lekarz będzie
      naginał chore prawo skoro Tobie nie chce się nawet palcem ruszyć aby
      wysłać e-maila?

      Nie wszyscy lekarze sa podli, wielu autentycznie chce pomóc. Po to
      wybrali sobie ten zawód. Ale mają związane ręce durnymi przepisami,
      stworzonymi przez tych, dla których ważniejsza jest własna wygoda;
      że o ochronie własnego tyłka nie wspomnę. Starają się mimo to jakoś
      pomóc kobietom, ale jeśli nie widzą najmniejszego zaangażowania ze
      strony kobiet w zmianę absurdów, to ja się nie dziwię, że po jakimś
      czasie się wypalają i dla własnego zdrowia psychicznego przestają
      przejmowac się traumami kobiet.

      To co Ty i inne przeżyłyście nie było porodem a bestalskim gwałtem!
      I tak to trzeba nazywać a nie rozczulać się komfortem psychicznym
      profesorów traktujących kobietę rodzącą jak kawał mięsa obdarty z
      emocji i psychiki. To że oni twierdzą inaczej nie powinno mieć
      znaczenia, bo to tak jakby naziści w Auschwitz twierdzili, że Żydzi
      mają złą ocenę sytuacji.
      Owszem, porody bywają ciężkie i nie wszystko się da przewidzieć. Ale
      litości, kobieta ma problemy z urodzeniem, ale nikt nawet nie chce
      słyszeć o próbie zmiany pozycji, najlepiej na pionową. W zamian za
      to proponuje się skakanie po brzuchu... I to ma być normalne?

      To co napisałyście tutaj, mogłybyście z niewielkimi zmianami
      przekopiować do edytora tekstu i wysłać do dyrektórów szpitali w
      których rodziłyście, do NFZu, do Ministerstwa Zdrowia. Mailem lub
      zwykłą pocztą za potwierdzeniem odbioru (macie dowód że adresat
      otrzymał Wasze pismo).
      Możecie też napisać własne sugestie, co Was boli, co powinno być
      zmienione. Bo to Wy rodzicie a nie profesorowie. I to WY będziecie
      ponosić konsekwencje (m.in. zrujnowana psychika) ignorowania Waszych
      potrzeb a nie profesorowie.
      Ja sama tego nie zmienię, jeśli Wy NIC nie będziecie robić.
      Przemyślcie to.
    • aagniesiaa Re: Poród kleszczowy 16.07.09, 11:41
      tez to przeszłam 1,5 roku temu, za poł roku znowu mam rodzić i na samą mysl mi
      się zbiera na placz sad
      czy myslicie ze cc jest naprawdę lepsze w takim wypadku - bo ja skłaniam się ku
      temu zeby kombinowac i jakos sobie to zalatwić
      nie przezyję drugi raz takiej krzywdy dla dziecka
      bo kleszcze to nic innego jak krzywda wyrządzona dziecku
      lekarze tego nie widzą odbiorą poród i heja
      dopiero rodzice w zyciu widzą jakieś to niesie konsekwencje dla dziecka, dla
      jego zycia i zdrowia
      koszmar i widzę ze nie tylko u mnie sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka