Dodaj do ulubionych

Drodzy forumowicze

01.05.10, 14:16
Na roznych forach czytam jedne i te same opinie - jedni sa za
teoria spiskowa ,inni przeciw.Mnoza sie racjonalne opinie i
inwektywy.A przeciez mozna bylo zastosowac sie do sugestii wiezy
kontrolnej,kolegow pilotow z Jaka,a zasadniczo uwzglednic warunki
pogodowe.Wystarczylo powiadomic oczekujacych na ziemi,ze z przyczyn
obiektywnych uroczystosci rozpoczna sie z pewnym opoznieniem.BOR
zalatwilby transport z Witebska lub Minska i nie byloby tej
przerazajacej tragedi.Wszyscy cali i zdrowi wrociliby do Polski.
Obserwuj wątek
    • alikate Re: Drodzy forumowicze 01.05.10, 14:21
      emeryt321 napisał:

      "Wszyscy cali i zdrowi wrociliby do Polski."


      Tiaaa...
    • kora3 racja, racja , tylko wówczas 01.05.10, 15:00
      nikt by nie mówił "Ach jak dobrze, ze nic sie nie stało" tylko
      byłaby gadka: "to wsciekły atak na pana prezydenta, nagonka i kpina,
      zeby nie zdązył do Katynia. pilota i Klicha najlepiej powiesic!!"
      • malwius1 Re: racja, racja , tylko wówczas 01.05.10, 15:28
        Oczywiście że nie powinni lądować ,skoro warunki pogodowe były poniżej
        minimalnych . Dodatkową zmyłką była dynamika zmian tych warunków. Jak lądował
        jak 40 był podobno dobrze. Po katastrofie też było dobrze.
        Wystarczyło polecieć do Mińska, poczekać i polecieć z powrotem itp. Nic by się
        nie stało gdyby uroczystości odbyły się kilka godzin później.
        Ta katastrofa niczym specjalnie się nie różni od tej z przed 2 lat Casy. Tyle
        ,że tym razem zginęło jeszcze więcej vipów i to wyższych rangą. Tam też podobny
        chaos dotyczący informacji tuż po katastrofie chociaż wtedy to było w Polsce.
        Z jednej strony zdawanie się na decyzję wyłącznie kapitana samolotu jest dobre
        jeśli by ktoś go zmuszał do lądowania w takich warunkach i on by odmówił, ale
        tutaj z drugiej strony ktoś powinien zabronić mu lądowania bo jak widać on
        podjął złą decyzję.

        Po wypadku na konferencji prasowej prokuratorów dowiedzieliśmy, że wszystko było
        pod on kontrolą nawet kontrwywiad wszystko kontrolował.
        W takiej sytuacji zwłaszcza gdy samolot leciał na niby lotnisko ,pozostałość po
        wojsku sprawę zawaliły służby specjalne Polski ,Rosji też.
        W tym wypadku kapitan samolotu powinien dostać rozkaz lądowania na takim
        lotnisku tylko w dobrych warunkach atmosferycznych skoro sam na to nie wpadł,
        przed lotem powinna odbyć się jakaś narada z załogą z udziałem służb
        specjalnych, przypomnienie wszystkich danych dotyczących tego lotniska itp.
        można było na miejscu wymóc na Rosjanach zamknięcie lotniska co też by
        uniemożliwiło lądowanie w tym czasie .
        Na miejscu przed przylotem powinni być między innymi koledzy z 36 pułku -np.
        dowódca ,służby specjalne, mogli analizować sytuację na wieży kontrolnej i w
        takiej sytuacji powinni mu zabronić lądowania (chyba żeby miał jakąś awarię
        która by go do tego zmuszała ).
        Na samolocie był telefon satelitarny który umożliwiał kontakt z kimś
        odpowiadającym za bezpieczeństwo lotu na samolocie -poza załogą, można było
        konsultować sprawy z Warszawą, Smoleńskiem , Moskwą itp..
        Mam nadzieję ,że jest to apogeum takich katastrof w Polsce, zwłaszcza że
        zastanawiają się nad likwidacją 36-pułku .

        • kora3 samolot mógł czekać 01.05.10, 15:35
          na TYM lotnisku na zmaine warunków, jesli miał dosc paliwa zgodnie z
          procediurami. Nie musiał nigdzie odlatywac. cos, albo ktos
          sprawiło,ze pilot chciał za wszelką cene usiąsc nie późniejm rylko
          wówczas. procedur nie złamał, lotnisko było otwarte, a na takm mozna
          podejmowac próby ladowania, tylko na wys. minimalnej, nie widząc
          pasa trzeba manerwr przerwac.
          tak te przypadek przypomina tenm z Casą - leciał doswiadzony pilot i
          kupa vipów ma pokładzie - którzy MOZE chcieli szybkiego ladowania
          • hardy1 Re: samolot mógł czekać 01.05.10, 16:03
            W samolocie był telefon satelitarny i został użyty - chwilę przed
            lądowaniem - Lech Kaczyński rozmawiał przez ten telefon satelitarny
            z najbardziej kompetentną osobą w Polsce "od lądowania" - ze swoim
            bratem...
            • kora3 hmmm 01.05.10, 16:24
              nie jest wykluczone, ze masz rację.
              zachowanie p. prezydenta podczas podrózy do Gruzji a takze po niej
              wskazuje, ze chciał wywierac wpływ na pilotów i uwazał,z e ma do
              tego prawo - odmowa czuł się osobiscie urazony i naszczuł na pilota
              Krakiego, a na Klicha - sp. Gosiewskiego. Ale to wszyscy wiemy.

              O czym sp. Lech K rozmawiał z bratem - nie wiemy. I Pewnie sie nie
              dowiemy. rozmowy z telefonu satelitarnego się nie nagrały na czarnej
              skrzynce, bo ona nie rejestruje rozmów pasazerów, z tego co wiem.
              Watpie też, byśmy poznali prawde z tego co się zapisało z rózmów w
              kpkpicie. Nikt nie byłby zainteresowany ujawnieniem, ze to L.
              kaczyński zmuszał załoge do ladowania w b. trudnych warunkach
              zamiast przeczekac, albo leciec na zapasowe.
              • malwius1 Re: hmmm 01.05.10, 18:15
                sprawa Gruzji- była wyjaśniana i po co bić pianę za każdym razem zamiast
                rozmawiać rzeczowo.
                Po pierwsze śp. prezydent o ile mi wiadomo rozmawiał z pilotem na lotnisku a nie
                podczas lotu do Gruzji. Nie znam przypadku gdy wszedł podczas lotu do kabiny
                pilotów i mówił im co mają robić.
                Może ty taki znasz to podaj.
                Telefon satelitarny jest po to żeby z niego rozmawiać więc po Ci treść rozmów z
                bratem ?

                Mówmy o faktach, piloci nie podlegają służbowo prezydentowi i było to
                wielokrotnie wyjaśniane .
                • absurdello Jakby to było na lotnisku to by wymieniono pilota, 01.05.10, 18:40
                  Jak wyglądała ta "rozmowa", to wiemy z wywiadu Pana Prezydenta dla
                  Sygnałów Dnia z 14 sierpnia 2008 (rozmowę prowadził Jacek Karnowski)

                  Wywiad z Prezydentem RP ...

                  Wspomniany fragment jest na samym końcu wywiadu.

                  Była informacja w prasie, że pilot nie usłuchał pańskiego
                  rozkazu.


                  Ja nie wydawałem rozkazu, ja tylko wydałem polecenia różnym dużo
                  wyższym niż pilot oficerom Wojska Polskiego. I oni zresztą
                  zrealizowali moje polecenia i wydali rozkaz na piśmie.

                  Pilotowi.

                  Tak.

                  I pilot nie usłuchał.

                  I to jest sprawa sytuacji w naszej armii, o której będziemy
                  rozmawiali z ministrem Stasiakiem, który też ma tutaj odpowiednie
                  przemyślenia, z szefem Sztabu Generalnego, którego kadencja dobiega
                  końca powoli.

                  Czyli rząd uwzględnił tę pańską prośbę o lot do...

                  Nie tyle rząd, co generałowie Wojska Polskiego z MON–u. Nie moją
                  prośbę, bo prezydent nie prosi, prezydent wydaje polecenia w tym
                  zakresie.

                  A czy to była, Panie Prezydencie, autonomiczna decyzja samego
                  pilota, czy też były to polecenia?


                  Chciałbym potrafić sobie odpowiedzieć, natomiast nie znam odpowiedzi
                  na to pytanie.

                  Bardzo dziękuję. Prezydent Lech Kaczyński był gościem Sygnałów
                  Dnia. Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie.


                  Dziękuję bardzo.
                  • kora3 To było na ziemi, ale na Ukraninie nt 01.05.10, 19:23

                • kora3 sprawa wraca z oczywistych przyczyn 01.05.10, 19:20
                  po pierwsze nigdzie nie pisze,z e tresc rozmwy z bratem mi na coś:)
                  tylko, ze nie ponzamy jej tresci, nawet gdyby była kluczowa dla
                  sprawy, gdyż rozmowy pasazerów prze yelefon nie sa
                  najprawdopodobniej nagrywane i w tym nic dziwnego akurat.

                  po drugie: z tego co mówił pilt lotu do AZERBEJŻANU (lot do Gruzji
                  WCALE nie był planowany wówczas) kpt. Grzegorz Pietruczuk pan
                  prezydenmt wszedł jednak do kabuny załogi osobiscie.
                  Natomiast prawda jest, ze rzecz działa się na ziemi, a nie w
                  powietrzu. Dokładnie było to na Ukrainie, gdzie Juszczenko i inni
                  dygnitarze z Litwy i łotwy "dosiadali sie" o prezydnckiego samolotu.
                  Było to jednak b. krótkie miedzyladowanie, w zasadzie tylko w celu
                  przyjecia ich na pokład.
                  Lot do Gruzji nie był w planach, od początku mieli leciec do
                  Azerbejdżanu a stamtąd, samochodami dostać się do Gruzji. Taki plan
                  był wymuszony tym, ze w gruzji trwały działania wojenne, nie było
                  zadnej noty dyplomatycznej dotyczącej tego lotu, nie było wiadomo
                  kto kontroluje przesttrzeń powietrzną Gruzji, a lotnisko w Tbilisi
                  zostało zbombardowane.

                  Z raportu, który przedstawił szefowi MON po całym zdarzeniu pilot,
                  sdprawa wygladała nasyepująco> Podczas miedzylądowania na Ukrainie,
                  do pilota pofatygował się minister Stasiak (niezyjący, zginał w
                  katastropie) i pan Bielan. Grzecznie zapytali, czy istnieje mzliwosc
                  zmiany planu lotu i dolecenie prosti do Tbilisi. Pilot im
                  odpowiedział, ze ustali czy sytuacja na to pozwala. satelitarnie
                  połaczył się ze swym ówczesnym dowódcą płk. Pietrzakiem. Dowiedzia
                  się odeń, ze sytuacja w Gruzji nie uległa zmianie, czyli nadal nie
                  wiadomoL: kto kontroluje przestrzeń powietrzną, jaki jest stan
                  lotniska oraz nie ma jak powiadomic gruzinów, ze delegacja doleci
                  prosto do Tbilisi. W tej sytuacji pilot przekazał te info panom
                  Stasiakowi i bielanowi, a oni przyjeli to jak raportował do
                  wiadomosci. Nastepnie po krótkim, kilkuminutowym czasie do kabiny
                  wtargnał osobiscie pan prezydent Kaczyński i zazadał, zeby pilot
                  wypełnił jego, jako zwierzchnika sił zbrojnych rozkaz i leciał do
                  tbilisi. Pilot odmówił. Wówczas pan prezydent powiedział mu, ze
                  jesli chce się być oficerem, nie mozna byc az tak lekliwym i załatwi
                  te sprawe w kraju.
                  Z relacji pana A. bielana wynika, ze prezydent kontaktował się przez
                  łącze z ministrem Klichem. On też to potwierdził. Tyle,ze Bielan
                  opowiadał,z e Klicha miał wydac pilotowi rozkaz dolotu do Tbilisi
                  (takze pisemny, ale nie mówi, jak owo pismo dostarczyc miano do
                  samolotu:)), natomiast Klich zaprzeczył temu, twierdzac,ze odmówił
                  panu prezydentowi.
                  O lekliwosci, a nawet tchórzostwoie pilota i o tym,ze załatwi
                  sprawe z nim w kraju pan prezydent mówił takze wówczas do obecnych
                  na pokładzie samolotu dziennikarzy.

                  tak wygladała sprawa wg oficjalnych diniensień. Z całej sytuacji tej
                  pan prezydent jak widać było, nie wuyciagnał zadnych wniosków. Nie
                  tylko nie ochłonął i nie poszedł po rozum do głowy, ze głupio sie
                  zachował, ale jeszcze bardziej sie rozjuszył po podrózy. Poseł jego
                  parti, karol Karski złozył w prokuraturze doniesienie na pilota
                  twierdząc,ze popełnił on przestepstwo odmawiając wykonania rozkazu
                  zwierzchnika sił zbrojnych. Z oczywistych przyczyn prokuratura nie
                  dopatrzyła się znamion przestepstwa. Nastepnie min. Klich odznaczył
                  pilota srebrny krzyzem za zasługi dla obronnosci kraju. była to
                  zagrywka taktyczno-psychologiczna - chciał poakzac, ze pilot
                  decyduje, nawet jesli ma na pokładzie dowolnego vipa. To miała byc,
                  jak mi się wydaje jasna wskazówka dla pilotów: jesli ktokowiek zada
                  od was narazania zycia swego i innych, odmawiajcie.

                  pan prezydent poczytał to za osobistą obraze siebie i nadal nie
                  wyiagnąwszy zadnych wsnioków nasczuł tym razem na Klicha, swego
                  partyjnego kolege, sp. pana Gosiewskiego, który wprost pytał min.
                  Klicha o to, dlaczego odznacza za "tchórzowstwo i niesubordynację i
                  jak zamierza na takie przypadki reagowac W PRZYSZŁOSCI".

                  nie dziw się zatem, ze temat incydentu powraca w kontekscie tej
                  katastrofy. Pan prezydenty juz raz wywoerał silną presję na pilota,
                  a jego partyjny kolega najwyraxniej zakładał, ze nadal bedzie to
                  mogło miec miejsce!
                  Tym razem waga wizyty dla pana prezydemta była wieksza niż ws.
                  gruzińskiej.
                  To sa fakty, po prosu
                • kora3 Do pana prezydenta i jego kolegów nie dotarło 01.05.10, 19:39
                  malwius1 napisał:
                  >
                  > Mówmy o faktach, piloci nie podlegają służbowo prezydentowi i
                  było to
                  > wielokrotnie wyjaśniane .



                  najwyraxniej to, co z całym przekonaniem piszesz, ze było
                  wyjasnione:)

                  chcesz dowodu? proszę bardzo:

                  kora3 napisała:

                  > www.bibula.com/?p=20329
                  > Zapytanie nr 2496
                  >
                  > do ministra obrony narodowej
                  >
                  > w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu, kpt.
                  Grzegorza
                  > Pietruczuka, srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności
                  >
                  > Uzasadnienie
                  >
                  > Według informacji prasowych i wywiadu, jakiego szef MON udzielił
                  dla
                  > Radia Zet 19 września br., kpt. Grzegorz Pietruczuk został
                  > odznaczony srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności. Wedle słów
                  > szefa MON pilot otrzymał medal za ˝przestrzeganie procedur i
                  > poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo czterech prezydentów
                  na
                  > pokładzie˝. Ministrowi chodziło o lot, jaki wykonał prezydencki TU-
                  > 154 na Kaukaz 12 sierpnia br. Planowo samolot miał lądować w
                  > Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do
                  > Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu. Decyzja pilota
                  > doprowadziła do licznych komplikacji w wizycie czterech
                  prezydentów
                  > w Gruzji. Przejazd drogą do Tbilisi był bardzo niebezpieczny i
                  > sprowadzał realne zagrożenie dla osób w nim uczestniczących.
                  Według
                  > doniesień medialnych obawy pilota o stan techniczny lotniska w
                  > Tbilisi były całkowicie nieuzasadnione i można było na nim
                  > bezpiecznie wylądować.
                  >
                  > Proszę wobec tego Pana Ministra o odpowiedzi na następujące
                  pytania:
                  >
                  > 1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił
                  > Zbrojnych RP?
                  >
                  > 2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak
                  > wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi
                  > procedurami?
                  >
                  > 3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać,
                  > iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji,
                  > tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
                  >
                  > 4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w
                  mediach
                  > przez szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki
                  > rządu wobec prezydenta RP?
                  >
                  > 5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność
                  > podejmowanych przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami?
                  Jakie
                  > są wnioski z tej kontroli?
                  >
                  > 6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?
                  >
                  > 7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać
                  się
                  > tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?
                  >
                  > Z wyrazami szacunku
                  >
                  > Poseł Przemysław Gosiewski
                  >
                  > Kielce, dnia 23 września 2008 r.

                  zwróc szczególna uwagę na punkt 3 i 4 a nade wszystko na punkt 7 i
                  wyciagnij wnioski.
          • malwius1 Re: samolot mógł czekać 01.05.10, 16:10
            "procedur nie złamał, lotnisko było otwarte, "

            No więc właśnie zawiódł zdrowy rozsądek , dlatego ktoś powinien za niego podjąć decyzję na ziemi i zabronić mu lądowania - nie sugerując mu lotu na zapasowe a zabronić lub zamknąć czasowo lotnisko , wtedy musiał by ich posłuchać.
            Warunki były poniżej minimalnych-widzialność kilkaset m.
            Na takim lotnisku podczas mgły powinni mu zabronić lądowania .
            Z Casą dodatkowo były też szkolne błędy nie dogadania się z wieżą kontrolną (kontroler nie miał chyba też uprawnień właściwych ), tutaj też mogło być podobnie .
            Udawało się przy dobrej pogodzie, liczył na to że podczas mgły, niskiej podstawie chmur będzie podobnie ?
            To nie było lądowanie awionetki a dużego samolotu z vipami.
            Casa- doświadczony pilot-abstrahując od tego czy był doświadczony czy nie -zrobił szkolny błąd, i niestety sporo katastrof w wojsku i nie tylko powodują doświadczeni piloci
            • ae911truthorg Re: Raporty i błędy 01.05.10, 16:27
              Raport w sprawie 911 jest szeroko kwestionowany w USA przez setki prawdziwych
              expertów (inżynierowie i architekci).
              W tym porównaniu raport o katastrofie Casy i jego rzetelność, może być
              przynajmniej rozpatrywany jako niepełny,niewiarygodny.
              To, że doświadczeni piloci spowodowali wiele katastrof, nie dowodzi że tu też
              tak było.
              Kpt. Protasiuk wykazał się kunsztem pilotażu i nie miał szans uniknięcia tej
              katastrofy, to jest pewne.
              Kto dokonał spisku, to może wykaże dochodzenie, ale niekoniecznie.
              • absurdello Jakby się wykazał kunsztem pilotażu, to tu byśmy 01.05.10, 18:56
                nie rozmawiali na tak smutny temat. Niestety wykazał się brakiem
                zdrowego rozsądku, bo zakładam, że znał przepisy lotnicze
                zabraniajace lądowania w takich warunkach (i jeszcze ryzykowania
                zdrowia pasażerów). Jeżeli miał jakąkolwiek niepewność powinien
                przerwać procedurę lądowania przy locie bez widoczności ... być może
                byli wszyscu trzej (1 pilot, 2 pilot i nawigator) zbyt pewni siebie
                i przeliczyli się z siłami wobec warunków, przy których i bardziej
                doświadczeni od nich mieliby problemy.

                A co do CASY, to stwierdzono tam chociażby nie włączenie
                syglalizacji kolizyjnej i nie ustawienie sygnalizacji osiągnięcia
                wysokości decyzyjnej na wysokościomierzu ... szkolne błędy a za
                sterami był podobno instruktor sekcji, osoba, która powinna być
                wyczulona na takie błędy ...
                • igor_uk Re: Jakby się wykazał kunsztem pilotażu, to tu by 01.05.10, 19:02
                  absurdello,ja rowniez widze wine pilotu w tym,ze on podszedl do ladowania,wbrew
                  rozsadku.Kto i czemu mogl by zmusic pilota do ladowania,jest sprawa bardzo
                  waqzna,ale nie podstawowa.Jak by to nie bylo,kazdy z nas,co ma prawojazdy i
                  samochod,nie raz byl w takiej sytuacji,kiedy ktos z pasazerow mowil,czy nie
                  potrafisz jechac szybciej?
                • zuzka111 Re: Jakby się wykazał kunsztem pilotażu, to tu by 01.05.10, 19:09
                  Na jakiej podstawie wypowiadasz się o braku rozsądku pilota?
                  Wiesz kiedy zaczął procedurę podchodzenia do lądowania? Określ to w
                  odległości w km od lotniska.
                  Czy wiesz w jaki sposób podchodził i na jakich wysokościach był na
                  poszczególnych etapach?
                  Jesteś w stanie z całą pewnością stwierdzić, że miał jakąś
                  niepewność?
                  Wreszcie czy jesteś w stanie stwierdzić, że mógł przerwać
                  procedurę?
                  Wypowiadasz się z taką pewnością jakbyś co najmniej był w kabinie
                  pilotów, widział i słyszał co robią.
                  Łatwo pluć na ludzi, którzy bronić się nie mogą.
                  • igor_uk Re: Jakby się wykazał kunsztem pilotażu, to tu by 01.05.10, 19:25
                    Szanowna Pani Zuza,mamy dzis 1 maja 2010 rok,czyli od wypadku mienelo trzy
                    tygodnia (rowno),jak podchodzil samolot,w jakich momentach i na jakich
                    wysokosciach samolot lecial w ostatniej fazie lotu,wiedza wszysci,oprocz
                    szanownej Pani,a to dla tego,zebyu zamiast pilnowac najnowszych wiadomosci,Pani
                    zajmowala sie kiblowaniem na forumowiczy ,ktore mieli odmienne zdanie od Pani,do
                    administratora forum.Pozdrawiam,zycze zdrowia,dlugich lat zyzni.
                    • rozpredatorez Re: Jakby się wykazał kunsztem pilotażu, to tu by 02.05.10, 00:52
                      Było trzeba sobie obejrzeć w TVN24 magazyn "Polska i Świat". Tam
                      wypowiadało się kilku pilotów. Z ich wypowiedzi wynika, że w taki
                      sposób jak leciał Tu154 nie podchodzi się do lądowania!

                      Gdyby to faktycznie było podchodzenie do lądowania, pilot dwa razy
                      złamał by procedurę, która jest opisana w regulaminach (obejrzyj w
                      poniedziałek, chyba będzie powtórka). Złamał by prawo (nie jestem w
                      stanie podać konkretnych art. - obejrzyj program, tam jest o tym
                      mowa) za co grożą surowe konsekwencje. Prezentowany "sposób
                      podchodzenia" to celowe sprowadzenie niebezpieczeństwa dla samolotu
                      i pasażerów. Tak się nie ląduje.
            • kora3 Re: samolot mógł czekać 01.05.10, 16:32
              malwius1 napisał:
              >
              > No więc właśnie zawiódł zdrowy rozsądek , dlatego ktoś
              powinien za niego podją
              > ć decyzję na ziemi i zabronić mu lądowania - nie sugerując mu lotu
              na zapasowe
              > a zabronić lub zamknąć czasowo lotnisko , wtedy musiał by ich
              posłuchać.


              to co mówi wieza na otwartym lotnisku w kwestii ladowania to
              sugestie, noe moze nakazac, zakazać. Lotnisko mozna zamknac i wtedy
              kaplica, nie mozna ladowac, no chyba, ze jakaś megaawaria jest i nie
              ma wyboru. Ale mysle, ze Ruscy nie zamkneli, bo bali się posadzenia
              o utrudnianie wizyty prezydentowi. Liczyli na pilotów, a piloci na
              nich, ze ci zamkną. osobiscie tak uwazam.

              > Warunki były poniżej minimalnych-widzialność kilkaset m.
              > Na takim lotnisku podczas mgły powinni mu zabronić lądowania .


              wieza nie moze zabronić, chyba ze lotnisko jest zamkniete.
              W tym przypadku, jak mówią mi znajomi piloci, a znam ich wielu,
              najrozsądniej było poczekac chwilke, tym bardziejze wszystko
              wskzauje na to, ze tuta miała dosc paliwa na to.
              Mgła czasem szybko się rozwieje, wiatr popedzu ją w inne miejsce
              itd.

              > Z Casą dodatkowo były też szkolne błędy nie dogadania się z
              wieżą kontrolną (ko
              > ntroler nie miał chyba też uprawnień właściwych ), tutaj też mogło
              być podobnie


              nie zmam za wielu szczegółów katastrofy Casy, zapytam ok?:)
              > .
              > Udawało się przy dobrej pogodzie, liczył na to że podczas mgły,
              niskiej podstaw
              > ie chmur będzie podobnie ?



              wiesz, pilot przy ladowaniu nie opiera się tylko na pogodzie:) sa
              scisle okreslone procedury, parametry, minima. Dlaczego pilot tutki
              nie podciagnął maszyny do wskazanej w karcie podejscia wysokosci,
              gdy z minimalnej nie widział pasa nikt na razie nie wie.

              > To nie było lądowanie awionetki a dużego samolotu z vipami.
              > Casa- doświadczony pilot-abstrahując od tego czy był doświadczony
              czy nie -zrob
              > ił szkolny błąd, i niestety sporo katastrof w wojsku i nie tylko
              powodują dośw
              > iadczeni piloci


              wiesz, z lataniem to jest tak: zwykle byłe kto nie lata, a błedy
              zdarzają sie kazdemu. z casa za wiele nie wyjasniono, o ile
              pamietam - padło błąd pilota i tyle. ale jak mówie za wiele
              szczegółw z casy nie znam
    • cepesz Re: Drodzy forumowicze 01.05.10, 15:28
      Drogi forumowiczu,
      dla wszystkich jest przecież jasne, że prezydent sam się zabił, gdyż wywarł presję, która okazała się śmiertelna. Dlatego uważam, że twoja sugestia nie ma nic wspólnego z tymi okropnymi teoriami i spiskami, a ponadto ma poparcie tvn-u i gazwybu :)
      • ae911truthorg Re: Drodzy forumowicze 01.05.10, 15:45
        cepesz napisał:

        > Drogi forumowiczu,
        > dla wszystkich jest przecież jasne, że prezydent sam się zabił, gdyż wywarł pre
        > sję, która okazała się śmiertelna. Dlatego uważam, że twoja sugestia nie ma nic
        > wspólnego z tymi okropnymi teoriami i spiskami, a ponadto ma poparcie tvn-u i
        > gazwybu :)
        No i najważniejsze. "Rozum" mówi, że rację mają dziennikarze. Jedyny problem,
        którą kolejną wersją przyjąć za choćby prawdopodobną ;)
        • fleur23-0 Re: Drodzy forumowicze 01.05.10, 17:32
          A ja i tak jestem po stronie pilotów i nie wierzę w ich błąd,
          prędzej w awarię. Żaden emeryt mnie nie przekona, że wszyscy byli
          samobójcami (trzech nie liczac mechanika, bo nawigator też latał).
          Jeżeli piloci wojskowi tak źle latają jak sądzicie to dlaczego
          później ich tak chętnie zatrudniają cywilne linie?
          • malwius1 Re: Drodzy forumowicze 01.05.10, 18:41
            Nikt tu nie sądzi że piloci wojskowi źle latają. Latają dobrze ,nie
            przestrzegają procedur, za bardzo ryzykują.

            Do Kora3- w samolocie chyba rządzi kapitan załogi a na lotnisku kontroler na
            wieży- chyba tak jest czy odwrotnie ?

            W sprawie Casy-dużo wyjaśniono. Między innymi pomimo że Casa robiła chyba 2
            kręgi nad lotniskiem kontroler z wieży nie dogadał się z załogą odnośnie
            jednostek- wieża podawała w jednostkach metrycznych bo takie są używane na
            lotniskach wojskowych ze starym postradzieckim sprzętem, piloci mieli ustawione
            przyrządy w jednostkach anglosaskich !
            System EGPWS był wyłączony przez załogę !

            Bezpośrednio po katastrofie kontroler z wieży udzielał rzęsiście wywiadów, po
            2-3 dniach wysłano go na urlop i zniknął na jakiś czas.
            Tutaj jest chyba podobnie ?
            Właśnie dlatego że Ruscy się bali jak piszesz to powinno być zabezpieczone jak
            pisałem wcześniej przez służby- żeby za dużo nie zwalać na głowę pilota i
            kontrolera z wieży.
            Zresztą z tego co wiadomo to kontroler kontaktował się cały czas z Kremlem,
            prościej by było gdyby służby były na lotnisku.
            • kora3 Malwiusie 01.05.10, 20:36
              malwius1 napisał:

              > Nikt tu nie sądzi że piloci wojskowi źle latają. Latają
              dobrze ,nie
              > przestrzegają procedur, za bardzo ryzykują.


              jak czesto latasz? pytam z ciekawosci - nawet jako pasazer?
              >
              > Do Kora3- w samolocie chyba rządzi kapitan załogi a na lotnisku
              kontroler na
              > wieży- chyba tak jest czy odwrotnie ?


              Ani tak , ani odwrotnie. :)
              Otwarte lotnisko oznacza, ze MOZNA na nim ladowac, zamkniete, ze nie
              mozna.
              W samolocie decyduje dowodca załogi i to on podejmuje decyzję o
              tym, czy próbowac ladowania na otwartym lotnisku. Wieża podaje mu
              parametry (np. cisnienie) oraz INFORMUJE o warunkacj na lotnisku.
              Między innymi rzecz jasna. Wieza decyduje o braku mozliwosci
              lądowania tylko wówczas, gdy ma di zakomunikowania, ze lotnisko jest
              zamkniete. Wszystkie inne informacje z wiezy to dane, albo SUGESTIE.
              taka jest procedura.
              >
              > W sprawie Casy-dużo wyjaśniono. Między innymi pomimo że Casa
              robiła chyba 2
              > kręgi nad lotniskiem kontroler z wieży nie dogadał się z załogą
              odnośnie
              > jednostek- wieża podawała w jednostkach metrycznych bo takie są
              używane na
              > lotniskach wojskowych ze starym postradzieckim sprzętem, piloci
              mieli ustawione
              > przyrządy w jednostkach anglosaskich !


              to mnie nie przekonuje jakos na serio. :) Piloci wiedzą dokładnie na
              jakie lotnisko lecą, takze to, w jakich jednostkah podawane sa na
              nim parametry. to wszyztko jest w AIP.
              >
              > Bezpośrednio po katastrofie kontroler z wieży udzielał rzęsiście
              wywiadów, po
              > 2-3 dniach wysłano go na urlop i zniknął na jakiś czas.


              no włąsnie, własnie ....

              > Tutaj jest chyba podobnie ?
              > Właśnie dlatego że Ruscy się bali jak piszesz to powinno być
              zabezpieczone jak
              > pisałem wcześniej przez służby- żeby za dużo nie zwalać na głowę
              pilota i
              > kontrolera z wieży.


              Ale jakie słuzby masz na mysli? Mieli przywieźć na ruskie lotnisko
              wczesniej olskiego kontrolera lotów?:)
              Człowieku, lotnisko to TEZ teren obcego państwa jest!

              > Zresztą z tego co wiadomo to kontroler kontaktował się cały czas z
              Kremlem,
              > prościej by było gdyby służby były na lotnisku.


              nie czytałam o tym, ze kontalktował sie z Kremlem. Ale chetnie
              poczytam, daj jakiś link.
              Jesli sie kintaktował to mzoe wskazywac własnie na to, ze chcieli
              lotniso zamykac, ale sie bali skandalu. wiadomo, jak byłoby to
              odczytane przez pana prezydenta: jako jawny atak na niego, osobistą
              obaze i ribienie mu na złosc.

              średnio sobie wyobrazam, ze lotnisko wojskowe (!) w obcym państwie w
              stanie pokoju nagle przechodzi w rece słuzb z państwa innego.
              • ae911truthorg Re: Dalmierz i barometr 01.05.10, 23:05
                Nie latam uprzedzam ;)
                Tak sobie wykoncypowałem, że gdyby ktoś z ochrony miał przyrząd do dokładnego
                pomiaru ciśnienia to by coś dało.
                Niestety musiałby mieć także np. laserowy dalmierz.
                Przykładem może być dalmierz LRB20000 o zasięgu do 20 km.
                pl.wikipedia.org/wiki/Dalmierz_laserowy
                Może to jest rozwiązanie na przyszłość. Wtedy nie da się zakłócić chociaż 2
                wymiarów. To by wystarczyło.
                • igor_uk Re: Dalmierz i barometr 01.05.10, 23:10
                  ae911truthorg,sadzac po temu co wypisales,to powinien latac.Co bierzesz,ze nie
                  latasz,a majaczysz. Bez obrazy,ale to co ty napisales,jest bez sensu.Rozumiem ze
                  z braku nowych informacji w glowce gotuje sie,ale wymyslaj cos bardziej sensownego.
                  • chuck.feney Re: Dalmierz i barometr 01.05.10, 23:33
                    oj truthie, te twoje wpisy to jak rzucanie goownem w sciane z
                    oczekiwaniem ze cos przylgnie. Czasem cos przylgnie ale goowno
                    pozostaje gownem i jak gowno nalezy je traktowac.
                • kora3 chyba nie do końca rozumierz na jakiej zasadzie 01.05.10, 23:28
                  działa wysokosciomierz cisnieniowy. Ja też nie latam, jako pilot :)
                  tylko jako pasazer ale nie taki rejsowy tylko.

                  Nie rozumiem tej idei z barometrem i ochroną. Sorry.

                  Wysokosciomierz cisnieniowy działa tak, ze na pewnej wysokosci
                  (zwanej na ogół wysokoscia przejscia) załoga zadaje podane przez
                  wieze cisnienie jako parametr (powyzej tej wysokosci lata się chyba
                  na 1013 HPa, o ile pamietam). W zalezmosci od systemu w jakim działa
                  dane lotnisko jest to cisnienie poziomu morza (dla QNH bodajze),
                  albo cisnienie płyty lotniska (dla QFE, w tym systemie działaja
                  rosyjskie lotniska wojskowe, cywiilne to nie wiem w jakim).
                  Od tego momentu cisnieniowy pokazuje odległosc samolotu dod poziomu
                  morza, albo od płyty lotniska, zaleznie od systemu. Dlatego nie ma
                  kompletnie znaczenia czy i jaki rów, wawóz, czy jama jest pod
                  samilotem w tym moemnecie - pokazuje mu wyskosc od pm. albo płyty
                  lotniska. Fakryczną odległosc od ziemi w sensie gleby po prosyu
                  pokazuje wysokosciomierz radiowy.
                  • malwius1 Re: chyba nie do końca rozumierz na jakiej zasadz 02.05.10, 00:01
                    No właśnie, no właśnie ...- co to za przekonujący komentarz ?
                    Czarne skrzynki są bezwzględne , jak się dowiedzieli o błędach kontrolera po analizie czarnych skrzynek to wysłali go na urlop i zakazali kontaktu z prasą.
                    Raport na temat katastrofy Casy był publikowany w internecie bodajże , był odczytywany w tv na konferencji prasowej . W tej chwili trudno mi podać konkretne źródła Potem sporo ludzi z wojska poniosło konsekwencje, wielu z nich przeszło do rezerwy kadrowej itp. Nie ponieśli konsekwencji najwyżsi -ale polegli w Smoleńsku.
                    Zaraz po katastrofie wstrzymano loty samolotów Casa, chciano wypowiedzieć kontrakty na te samoloty wykonane według najnowszych technologii , do głowy nikomu nie przychodziło że to nie jest wina maszyn itd.

                    „Ale jakie słuzby masz na mysli? Mieli przywieźć na ruskie lotnisko
                    wczesniej olskiego kontrolera lotów?:)
                    Człowieku, lotnisko to TEZ teren obcego państwa jest! „

                    „średnio sobie wyobrazam, ze lotnisko wojskowe (!) w obcym państwie w
                    stanie pokoju nagle przechodzi w rece słuzb z państwa innego. „

                    Widzę ze robi się taka koperkowa dyskusja kobito !
                    Pooglądaj sobie trochę wywiadów z byłymi oficerami 36 pułku, gen. Czempińskim, Hypkim , reportaży na temat wizyty Demiediewa w Krakowie który przyleciał 3 samolotami i co uważasz , że on przywiózł w nich kartofle ? On przyleciał przecież na prawdziwe lotnisko a nie coś lotniskopodobnego. Na teren obcego państwa przecież . Czy ktoś mówi że lotnisko w Balicach przeszło w ręce obcego państwa ? Oni współpracowali z Polakami i ostateczną decyzję w sprawie lądowania podejmowali Rosjanie ,oczywiście w sensie kontaktu z załogą rosyjskiego number one.
                    Podobnie zainteresuj się jak lata Obama.
                    Niech Polacy zastosują kilka procent z tego to nie powinno być źle.
                    Widzę że cały czas traktujesz lądowanie polskiego air foce one jak lądowanie awionetki z turystami ale nie jesteś w tym odosobniona, polskie służby też tak to potraktowały i skończyło się tak jak się skończyło.

                    Dlaczego dopiero po katastrofie zaczęto się interesować stanem oświetlenia lotniska (podobny problem był w Mierosławiu ) tylko chyba dlatego że Białoruski fotoreporter sfotografował wymianę żarówek, potem też interesowano się oświetleniem na podejściu do pasa ?

                    Żeby było jasne, nie mam pretensji do pilota i kontrolera lotów w Smoleńsku, mam pretensje do polskich służb za skandaliczne przygotowanie tej wizyty.

                    Odnośnie wysokościomierza barometrycznego , tutaj też są różne jednostki ciśnienia jak wiadomo z fizyki , mbar, mmHg, psi -anglosaskie- były komentarze że Rosjanie mogli podać mmHg ?

                    Odnośnie katastrof lotniczych i procedur.
                    Ile lat trwała sprawa sądowa dotycząca śmigłowca z premierem Millerem ? Niedawno go uniewinnili .
                    Tak naprawdę też było niedopatrzenie załogi śmigłowca - mieli termometr na szybie i nie zauważyli spadku temperatury co zaowocowało oblodzeniem silników ,następnie ich wyłączeniem. To pilot wyłączył system antyoblodzeniowy ! Lotnisko cywilne we Wrocławiu bodajże dysponowało informacjami o możliwości inwersji temperatury w regionie katastrofy ale zostało to zignorowane bo procedury wojskowe nie przewidywały brania pod uwagę prognoz cywilnych , Stało się tak jak stało, była inwersja temperatury, było oblodzenie silników i w następstwie tego wyłączenie się tych silników.
                    Tutaj się udało bo pomimo wcześniejszego błędu załogi, dzięki kunsztowi pilota udało się zminimalizować skutki katastrofy. Ludzie to tylko ludzie. Nie zawsze się tak udaje.
                    • kora3 Re: chyba nie do końca rozumierz na jakiej zasadz 02.05.10, 00:27
                      malwius1 napisał:

                      > Czarne skrzynki są bezwzględne , jak się dowiedzieli o błędach
                      kontrolera po an
                      > alizie czarnych skrzynek to wysłali go na urlop i zakazali
                      kontaktu z prasą.


                      niewykluczone. Ale wiesz, zasadniczo to niezmiernie rzadko zdarza
                      sie, by swiadek w jakiejs waznej sprawie, a ta jest megawazna nie
                      dostał zakazu kontaktu z prasą. Dlatego zakaz ten bynajmniej mnie
                      nie dziwi. Mnie dziwi, ze on się udzielał w jakiś mediach
                      rosyjskich tuż po katastrofie. Widać było zamieszanie (trudno sie
                      dziwic) i nikt mu nie zakazał jeszcze.

                      > Zaraz po katastrofie wstrzymano loty samolotów Casa, chciano
                      wypowiedzieć kontr
                      > akty na te samoloty wykonane według najnowszych technologii , do
                      głowy nikomu
                      > nie przychodziło że to nie jest wina maszyn itd.


                      to, ze wstrzymuje się o ile sie da loty na danym typie latadła po
                      kaastrofie jest normalna procedurą. Po katastrofie Kanii w
                      listopadzie też wsztrzymano wszelkie loty SG na tych smigłowcach.
                      Statysttcznie w katastrofach lotniczych czesciej niż maszyna zawodzi
                      czynnik ludzki. ale nie mozna z góry wykluczać mozliwosci awarii
                      maszyny, czy wrecz błedu konstrukcyjnego, który prowadzi do
                      katastrofy. PAtrz. concordy. Tylr razy latały i było ok, aż się
                      kawałek gumki z pasa nie przyczepił do skrzydla a tam były zbiorniki
                      paliwa. Nikt nie wpadł wczesniej na taki pomysł,z e to się może
                      stac.
                      >
                      > Widzę ze robi się taka koperkowa dyskusja kobito !
                      > Pooglądaj sobie trochę wywiadów z byłymi oficerami 36 pułku, gen.
                      Czempińskim,
                      > Hypkim , reportaży na temat wizyty Demiediewa w Krakowie który
                      przyleciał 3 sa
                      > molotami i co uważasz , że on przywiózł w nich kartofle ? On
                      przyleciał przeci
                      > eż na prawdziwe lotnisko a nie coś lotniskopodobnego.


                      nie wiem o jaki koper ci chodzi. Zważ na to, ze pan prezydent
                      Kaczyński przyleciał nie na zaproszenie rosyjskiego prezydenta, a
                      niejako prywatnie! A lotnisko SPECJALNIE mu udostepniono dla tej
                      wizyty. Mógł doleciec gdzieindziej i jechac dalej samchodami. Nikt
                      go nie zmuszał do ladowania tam.

                      Na teren obcego państwa p
                      > rzecież . Czy ktoś mówi że lotnisko w Balicach przeszło w ręce
                      obcego państwa ?


                      A to była oficjalna wizyta, czy taka prywatna, na urozystosc jakąs?

                      > Podobnie zainteresuj się jak lata Obama.

                      No widac było, jak lata :) jak nie mzona było latać to nie latał,
                      poleciał pograc w golfa.

                      >
                      > Żeby było jasne, nie mam pretensji do pilota i kontrolera lotów w
                      Smoleńsku, ma
                      > m pretensje do polskich służb za skandaliczne przygotowanie tej
                      wizyty.


                      Mzoe masz rację, nie wykluczam. Faktem jednak jest, ze prezydent nie
                      polecai tam oficjalnie z wizytą na zaproszenie swego rosyskiego
                      odpowiednika co do statusu, czyli Miedwiediewa, tylko prywatnie.
                      faltem jest też to, ze to lotnisko stare, wojskowe i udospetponione
                      dla potrzeb tej nieoficjalne wizyty. Z cała pewnoscia NIKT nie
                      zmuszła pana prezydenta, zeby leciał tam. Mógł doleciec gdzie
                      indziej a stamtąd smigłowcem (no wówczas bez tych mnogim gosci na
                      pokładzie), albo samochodem.

                      >
                      > Odnośnie wysokościomierza barometrycznego , tutaj też są różne
                      jednostki ciśnie
                      > nia jak wiadomo z fizyki , mbar, mmHg, psi -anglosaskie- były
                      komentarze że Ro
                      > sjanie mogli podać mmHg ?


                      moze i mogli, tulko zaskakujące, ze pilot latajacy do Rosji,
                      doswiadzony nie odróznił oarametru podanego w mm słupka rteci od
                      założmy takiego w paskalach. No daj spokój - nierealne, zeby pilot
                      to pomylił.

                      > Tutaj się udało bo pomimo wcześniejszego błędu załogi, dzięki
                      kunsztowi pilota
                      > udało się zminimalizować skutki katastrofy. Ludzie to tylko
                      ludzie. Nie zawsze
                      > się tak udaje.


                      Ależ naturalnie i temu nIkt nie zdoła zaprzeczyć! Na tym etapie
                      wiedzy, jaki mamy mzona z grubsza wykluczyć eksplozje i jakąś awarie
                      zauwazona przez załogę, bo nie zgłaszali. Ani ustrki np. sterów
                      ujawnionej w ostaniej chwili, ani błedu załogi, ani presji na nią
                      nie mzna wykluczyć póki co, ani tez błedu czy nuedbalstwa wieży.
                      • malwius1 Re: chyba nie do końca rozumierz na jakiej zasadz 02.05.10, 00:47
                        To że była to wizyta "prywatna"dowodzi tylko większej winy służb polskich i
                        mniejszej rosyjskich.
                        • kora3 Re: chyba nie do końca rozumierz na jakiej zasadz 02.05.10, 01:01
                          malwius1 napisał:

                          > To że była to wizyta "prywatna"dowodzi tylko większej winy służb
                          polskich i
                          > mniejszej rosyjskich.

                          mozliwe, ale była prywatna bez cudzysłowu ...oficjałka jest wówczas,
                          gdy prezydent zaprasza prezydenta, premier premiera itd. Protokó
                          wymaga, zeby zapraszac osobe rwna sobie co do rangi chyba ze takowej
                          rak z którejs strony. Np. nie mamy króla, ani nastpcy tronu, wiec
                          takowego do nas zapraszać mize prezydent oficjalnie. Nieco inaczej
                          protoków przedstawia się na spotkaniach oficjalnych typu roboczego.
                          wówczs rozmawia sie z osobą posiadająca zblizone kompetencje. Zwykle
                          bywa, ze status idzie z tym w parze, ale nie zawsze.

                          Miedweidiew się na te uroczystosc nie wybierał, ani nie zapraszał
                          naszego prezydenta na nią. Wizyta wec, mimo,z e głowy państwa miała
                          chrakter prywatny.
                • state.of.independence Re: Dalmierz i barometr 01.05.10, 23:59
                  ae911truthorg napisał:
                  )
                  > Tak sobie wykoncypowałem, że gdyby ktoś z ochrony miał przyrząd do dokładnego
                  > pomiaru ciśnienia to by coś dało.

                  Miałam się nie wypowiadać w pewnych kwestiach (bo forum pełne jest "ekspertów"),
                  ale nie wytrzymałam. "Przyrząd do dokładnego pomiaru ciśnienia" z pewnością w
                  samolocie był. I nie wydaje mi się, żeby ten przyrząd był w stanie pokazać
                  różnicę kilku czy kilkunastu metrów, bo podobno tyle zabrakło do szczęśliwego
                  finału. A to z tej przyczyny nie jest w stanie, że ciśnienie zmienia się w
                  sposób niezauważalny przy tak małej różnicy wysokości.

                  Dowód? Takie samo ciśnienie panuje na parterze jak i na czwartym piętrze w
                  bloku. I wcale nie zmienia się drastycznie na jeszcze wyższych pietrach. Inaczej
                  mieszkańcy wieżowców musieliby nosić maski tlenowe.

                  A co do dalmierzy laserowych: samolot jest wyposażony w co najmniej dwa czy trzy
                  typy wysokościomierzy i jeden z nich jest wysokościomierzem działającym podobnie
                  jak radar, czyli mierzącym odległość od powierzchni ziemi. W tym celu
                  wykorzystuje się precyzyjny pomiar czasu od wysłania ultradźwięków do odebrania
                  sygnału odbitego. Dalmierz laserowy działa praktycznie tak samo, z tą różnicą,
                  że emituje falę świetlną a nie ultradźwięki.

                  Jeśli okazałoby się rzeczywiście, że katastrofa nastąpiła z powodu błędnego
                  pomiaru wysokości to raczej chodzi o błędną interpretację wskazań
                  wysokościomierzy lub ich błędne wykalibrowanie. Pchanie kolejnego "mądrego"
                  urządzenia na pokład nic by tu nie dało. Możliwe, że "zawinił" ten jar przed
                  lotniskiem bo jak wynikało ze schematów zrobionych przez niejakiego Amielina -
                  najprawdopodobniej nad tym jarem pilot zaczął tracić wysokość. Mnie po
                  przeanalizowaniu tych rysunków zaczęło się to trzymać kupy, ale nikogo nie
                  przymuszam do tego, żeby podzielał moje zdanie.
                  • malwius1 Re: Dalmierz i barometr 02.05.10, 00:26
                    „Dowód? Takie samo ciśnienie panuje na parterze jak i na czwartym piętrze w
                    bloku. I wcale nie zmienia się drastycznie na jeszcze wyższych pietrach. Inaczej
                    mieszkańcy wieżowców musieliby nosić maski tlenowe. „

                    Ciśnienie zmienia wg ściśle określonego wzoru , a to czy na ostatnim piętrze
                    wieżowca ludzie musieli by nosić maski gazowe nic nie oznacza . Organizm ludzki
                    nie jest dokładnym miernikiem ciśnienia , bo gdyby był to nie potrzebne by były
                    przyrządy w samolocie. Z tego co podawali to samolot miał bodajże 5 lub 6
                    wysokościomierzy barometrycznych , po 3 dla pilota .
                    Wskazanie każdego przyrządu a więc i tych tutaj zależy od ich stanu,dokładności,
                    kalibracji ,od prawidłowych danych ciśnienia podanych przez kontrolera z wieży
                    , no i jak zwykle jednostek w jakich on podaje.
                    Od tego zależy czy pilot wie faktycznie na jakiej wysokości jest nad płytą lotniska.
                    Poza tym pilot miał radiowysokościomierz, EGPWS.
                    Co do jaru to się zgadzam, coś się tam stało ?

    • ludzie_opanujcie_sie Re: Drodzy forumowicze 02.05.10, 01:01
      A ja mam nieodparte wrażenie, że niektórzy uzytkownicy tego form
      czerpią jakąś niezdrową satysfakcję z rozdrapywania tej tragedii
      (zmasakrowane ciała, lekofiar przed katasrofą itp). Mam wrażenie, że
      to bardzo młode osoby oniewielkim życiowym doświadczeniu.
      Ktoś ktokidyś w życiu stracił bliskiego nie jest zdolny donapisania
      takich okropności jak czyta się na tym forum.
      Radzę tymosobom zastanowić się jak by to było gdyby ktoszich
      bliskich był ofiarą?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka