berta-live
10.05.10, 05:37
Kapitan Arkadiusz Protasiuk, dowódca załogi Tu-154 lecącego do Smoleńska 10 kwietnia, nie miał uprawnień do lądowania tupolewem w tak złych warunkach, jakie wtedy panowały - ustaliła "Rzeczpospolita".
Potwierdził to gazecie gen. Anatol Czaban, szef szkolenia Sił Powietrznych WP. Inni rozmówcy gazety przypuszczają, że pilot albo nie otrzymał precyzyjnego komunikatu od rosyjskiego kontrolera lotniska, że widoczność wynosi poniżej 500 metrów, albo go nie zrozumiał.
Nawet jeśli udałoby mu się wylądować, groziłyby mu sankcje dyscyplinarne, a nawet prokuratorskie za narażenie na niebezpieczeństwo wielu osób - czytamy w gazecie.
podaje wp:
wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dowodca-Tu-154-nie-mial-uprawnien-do-ladowania,wid,12248414,wiadomosc_prasa.html
.
Czyżby zmiana frontu? Przez cały miesiąc wszyscy bronili pilota, łącznie z jego przełożonymi i szkoleniowcami. Wszyscy przekonywali, że był dobrze wyszkolonym profesjonalistą i wiedział co robi. I teraz nagle dostali olśnienia, że jednak nie wszystkiego się nauczył? Teraz, kiedy Jarosław K oficjalnie stwierdził, że jednak lubi Rosjan i mało, że nie ma do nich pretensji, to jeszcze im dziękuje za pomoc i wsparcie?