absurdello
02.06.10, 17:42
Sekundę potem pada pytanie (z rozszyfrowanego do 2 maja zapisu
nie
było wiadomo kto je zadał. "RG" twierdzi, że właśnie Kazana)
- A jeśli nie wylądujemy, to co?
- Odejdziemy - odpowiedział kapitan.
Możliwości, co miał kapitan na myśli:
1. Odejdziemy na drugi krąg ?
2. Odejdziemy na lotnisko zapasowe ?
3. Odejdziemy z pułku (za niewykonanie zadania i domniemaną
lękliwość) ?
4. Odejdziemy ... z honorem (by nie być napiętnowanym jako tchórz
i niesubordynowany) ?
Ja mam nadzieję, wnosząc z końcówki lotu ku ziemi, że kapitan jako
człowiek bardzo ambitny i mający w pamięci losy swojego kolegi z
lotu do Gruzji, nie wybrał czwartej możliwości, szczególnie, że
ODSZEDŁ w milczeniu (wg zapisu z czarnej skrzynki). W końcu widział
co się dzieje, słyszał co powiedział jego kolega, II pilot i ktoś
trzeci w kabinie, a on NIC, ani jęku, ani Jezu! ani NIC.
No chyba, że nie siedział na fotelu pilota i do końca nie widział
samej końcówki, bo jakoś nie wierzę, że go zatkało, że nie usiłował
ratować samolotu, że nie wydawał poleceń zmian ustawień (przecież
sam nie mógł wszystkiego ustawiać, bo musiał wolant trzymać) !!!
Dlaczego doświadczony pilot, znający narowy TU154M, jego
bezwładność, opóźnienia realizacji poleceń sterowania, dopuścił WE
MGLE, do takiego stanu samolotu, że nie miał szansy go wyprowadzić w
całości (ze względu na działania praw fizyki). PRZECIEŻ MUSIAŁ O TYM
WIEDZIEĆ !!!!! No chyba, że nie on pilotował ale czy to możliwe ????
Przecież ten tor lotu
Tor
lotu wg zapisu z CVR
(zakładam, że w miarę dobrze oddaje to co się działo z samolotem)
robi wrażenie, że ktoś kto pilotował nie zdaje sobie sprawy z
bezwładności tego czym leci i schodzi w dół jak lekkim myśliwcem a
nie ciężką 75 tonową maszyną, której ruch pionowy trzeba będzie
wygasić, do tego robi to we mgle, czy nawet niskich chmurach,
których dolnego pułapu nie zna i nie wie na jakim odcinku pionowym
będzie musiał wygasić prędkość pionową ????
Nie wiem, może ja źle rozumuję ale taką operację jeżeli już robić,
to z prędkością opadania 1-3 m/s, by jak się nagle ziemia pokaże, to
nie przydzwonić w nią, jeżeli się uwzględni czasy: zobaczenia ziemi,
reakcji pilota i reakcji samolotu na polecenia pilota.
Przecież pilot, który podobno wylatał ponad 2900h na TU154M, nie
mógł nie wiedzieć, że ten samolot nie jest w stanie momentalnie
zatrzymać prędkości opadania, tylko jeszcze przeleci ileśnaście
metrów w dół od momentu wydania polecenia wyrównania, WIEDZIAŁ, ŻE
NA PODEJŚCIU JEST LAS I JAR (3 DNI WCZEŚNIEJ LECIAŁ JAKO II PILOT,
KTÓRY OBSERWUJE PRZYRZĄDY POKŁADOWE), ŻE LOTNISKO POZWALA TYLKO NA
NIEPRECYZYJNE NAPROWADZANIE, KTÓRE TRZEBA KORYGOWAĆ WZROKOWO WIDZĄC
SWOJE POŁOŻENIE WZGLĘDEM OSI PASA. PRZECIEŻ TEGO NIE MÓGŁ W 3 DNI
ZAPOMNIEĆ !!!
... a zachowywał się jak by o tym wszystkim nie wiedział ...
samobójca, idiota, narwaniec ... czy ktoś inny, kto tego wszystkiego
nie wiedział a siedział za sterami, bo pierwszy pilot powiedział, że
w tych warunkach, to on nie wyląduje ????