pan_ryj_zapijaczony_banow_26
12.07.12, 08:08
Rozmawialiśmy o stanie zdrowia mamy i jeszcze do tego brat, który wiedział, że jestem mocno zmęczony tymi wydarzeniami, doradził mi, mimo że pora nie był wczesna, żebym jeszcze chwilę się przespał. I to były jego ostatnie słowa w życiu do mnie skierowane. O niczym więcej żeśmy nie rozmawiali - stwierdził Jarosław Kaczyński.
>>>Kaczyński wypunktowany. Za katastrofę!
Szef PiS dodaje, że połączenie zostało nagle przerwane i nie zdążył się pożegnać z bratem. - Rozmowa się przerwała, tzn. nie powiedzieliśmy sobie do widzenia, bo po tym jakby nagle przerwało się połączenie i ja nie byłem tym zdziwiony z tego względu, że kiedy brat do mnie dzwonił z telefonu satelitarnego - a to było bardzo rzadkie, bardzo rzadko posługiwał się tym telefonem, to było w ciągu tych kilku lat kilka razy co najwyżej - to zawsze tę rozmowę jakby przerwało, ona nigdy jakby nie była dokończona - powiedział. - A zresztą dzwonił do mnie niekiedy właśnie dlatego, żeby mnie poinformować, że samolot nie wylądował, bo załoga podjęła decyzję, tu w Polsce, że nie ma warunków i nie ląduje - dodał brat zmarłego prezydenta.
Jarosław Kaczyński już kilka miesięcy temu mówił, że jego ostatnia rozmowa z bratem dotyczyła stanu zdrowia ich mamy. Teraz przypomniał te słowa. Tym samym wyszedł na przeciw znowu pojawiającym się spekulacjom, że miał rozmawiać z bratem o konieczności lądowania w Smoleńsku.