Dodaj do ulubionych

zły dotyk boli przez całe życie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.10, 22:45
Witam,

mam 24 lata i następujący problem: jako dziecko (6-10lat) byłam molestowana, co wypchnęłam z pamięci. Uświadomiłam to sobie dopiero 3 lata temu na studiach, gdy zaczęłam analizować swoje zachowanie i zastanawiać się z czego wynika moja bardzo niska samoocena i silna potrzeba szukania akceptacji w otoczeniu. Wtedy dokopałam się do tego - nigdy nie sądziłam, że można coś takiego kompletnie wyrzucić po za nawias świadomości, wydaje mi się, że jako dziecko nie do końca rozumiałam o co w tym wszystkim chodzi, a potem do akcji wkroczyły pewnie mechanizmy obronne.

W ciągu tych 3 lat powiedziałam o tym paru moim bliskim znajomym i ogólnie nie mam problemu by o tym rozmawiać. Powiedziałam to także dwóm chłopakom, z którymi byłam w ciągu tego czasu. Z jednej strony przyjmowali to dobrze i okazywali mi dużo akceptacji (głównie słownie), ale gdy przychodziło do seksu słyszałam, że nie rozumieją czemu jestem taka chłodna, zdystansowana, czemu staję się nieobecna. Żaden ze związków nie przetrwał 3 miesięcy i to co słyszałam na koniec, to to że "nie było ognia".

Z jednej strony bardzo mocno angażuję się emocjonalnie, z drugiej ciężko jest mi w 100% zaufać drugiej osobie, a tak właściwie mężczyźnie. Nieracjonalnie boję się, co będzie gdy ja się otworzę, a ktoś mnie odrzuci. Bo bardzo źle znoszę odrzucenie - myślę wtedy, że nie jestem dla kogoś zbyt dobra, że jestem uszkodzonym egzemplarzem i zawsze będę do tyłu w stosunku do "normalnych" dziewczyn, które nie mają takiego bagażu. Wydaje mi się, że wszystko działa według mechanizmu: niska samoocena>potrzeba budowania samooceny na akceptacji innych>strach przed brakiem akceptacji.

Jestem świadoma swojej niskiej samooceny, wiem z czego wynika, ale nie wiem jak ją poprawić. Od ponad 2,5 roku pracuję w świetnej firmie i lubię swoją pracę, oprócz tego mam hobby, które pochłania mi trochę czasu, staram spotykać się ze znajomymi tak 3 razy w tygodniu i żyć na wysokich obrotach. Uchodzę za bardzo inteligentną i ładną, ale gdy zaczynam się zachowywać ze świadomością, że jestem inteligentna i ładna to gdy tylko zobaczę jakieś krzywe spojrzenie lub usłyszę nieprzychylny komentarz to z powrotem zaczynam zamykać się w sobie i postrzegać siebie jako gorszą.

Oprócz tego, że boję się odrzucenia, boję się także być postrzegana jako obiekt seksualny - gdy ubieram się kobieco i przykuwam męskie spojrzenia to krępuję się. Czuję się przy tym jakbym ich prowokowała, a zdaję sobie sprawę, że i tak ubieram się wtedy dużo "grzeczniej" niż przeciętna dziewczyna. Dlatego staram się unikać takich sytuacji ubierając się bardzo zwyczajnie. Gdy przychodzi do rozmowy nie umiem przyjąć komplementów, traktuję je jako sztuczkę, która jest kłamstwem mającym na celu mnie ogłupić. Jeszcze inną sytuacją jest taniec - bardzo lubię tańczyć, ale w ogóle nie tańczę z chłopakami: czuję się wtedy spięta i nie chcę oddać kontroli. Sądzę, że wynika to z tego, że w środku mnie siedzi poczucie, że to nie odpowiednie dla mnie by być obiektem seksualnym, że mogę się podobać.

Od paru miesięcy czuję się bardzo samotna i nieszczęśliwa, z jednej strony chciałabym kogoś poznać i mu zaufać, z drugiej boję się odrzucenia i nie wiem co zrobić by zaakceptować siebie jako siebie i siebie jako kobietę. Czy uważa Pani, że powinnam udać się do specjalisty? A jeżeli tak to do jakiego?

Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • d.moll.ka Re: zły dotyk boli przez całe życie? 06.10.10, 23:20
      Witaj Holly,
      Pozwalam sobie napisać, gdyż znam problem molestowania.
      W mojej rodzinie był pedofil - udało się uratować skrzywdzone dziecko. W tej chwili rada kilkju sędziów anulowała umorzenie i wskazała na poważne uchybienie w prowadzeniu śledztwa. Sprawa wróciła do prokuratury.

      Dotarałam do książki Janiny Wyżyńskiej "Jak chronić dzieci przed molestowaniem seksualnym".
      Zadzwoniłam do p. Janiny. Rozmawiała ze mną telefonicznie; poleciła zgłosić sprawę do prokuratury, co też zrobiłam. Wiele jej zawdzięczam.
      Później udałam sie na konsultację psychologiczną do niej... w sprawie chłopca., 6 lat....
      Janina Wyżyńska pracuje w Warszawie, ale być może ma sieć znajomych w całej Polsce. Prowadzi terapię osób dorosłych wykorzystanych seksualnie w dzieciństwie. Pytałam o to dziecko. Powiedziała, że molestowanie to nie wyrok, nie piętno na całe życie, że ona leczy takie osoby i one odzyskują stopniowo poczucie własnej wartości.
      Fundacja Dzieci NIczyje oraz Komitet Ochrony Prwa Dziecka też mają z pewnością bazę fachowców, jak sądzę. W Poznaniu za ogromny autorytet w tych kwestiach uchodzi prof. Maria Beisert.

      Zresztą, na pewno Ekspert w osobie p. Ewy Żeromskiej udzieli Ci bardzo sensownej odpowiedzi. Ja tylko ze swojej strony uważam, że psychoterapia jest dobra rzeczą, w przypadku każdej trudności, której w życiu doświadczamy doświadczamy... To komfort, z którego warto skorzystać... Kiedys ludzie takiego komfortu nie mieli. Na pewno to dobra inwestycja - sama korzystałam ze wsparcia psychoterapeuty, kiedy odkryłam tę tragedię w mojej rodzinie. Chłopiec też zostanie podsdany długoterminowej terapii.
      Życzę Ci powodzenia i bardzo mocno trzymam kciuki za Twoją przyszłość i szczęście o odzyskanie utraconego stabilnego poczucia włąsnej wartości. Każdy człowiek jest wielką wartością - bo jest dziełem Kogoś dobrego i mądrego :) Powodzenia !!!
      M.
    • ewa.zeromska Re: zły dotyk boli przez całe życie? 07.10.10, 10:08
      Witaj holly,
      Przede wszystkim chcę ci powiedzieć, że twój problem jest poważny i szukanie pomocy na forum, to stanowczo za mało. Rzeczywiście, jak sama piszesz, potrzebna ci jest terapia z dobrym, doświadczonym psychologiem.
      Ja spróbuję odnieść się jedynie do tego, o czym piszesz.
      To, że szukasz akceptacji, że źle znosisz najmniejszą krytykę, że jesteś wyczulona na każdy objaw, bodaj hipotetycznej, nieżyczliwości, nie jest niczym nadzwyczajnym. Wiele osób tak własnie ma, mimo, że nie mają za sobą tak traumatycznej przeszłości. Niemniej należy uznać, że własnie ta, niedawno w pełni uświadomiona przeszłość, jest przyczyną twojej niepewności.
      Nie ukrywasz przeszłości i to jest twój sposób na akceptację, wyrozumiałość, współczucie.
      Tutaj musisz bardzo uważać. Nie każdemu można się zwierzyć, bo nawet pozornie inteligentni, empatyczni ludzie, nie rozumieją do końca problemu.
      Tak właśnie zdarzyło się z twoimi chłopakami. Oni przyjęli do wiadomości, że w twoim dzieciństwie wydarzyło się coś strasznego, ale potraktowali to jak opowieść o złamanej nodze. Było, przeszło.
      Nie rozumieli, nie czuli, że nie przeszło, a na nich, jako na twoich partnerach spoczywa ogromna odpowiedzialność za ciebie, za twoje emocje, za twój stosunek do prawdziwej bliskości z mężczyzną.
      Tak naprawdę trudno ich oskarżać. Większość ludzi nie ma pojęcia, jak zachować się w takiej sytuacji, nie zdają sobie sprawy, że mają w twoim życiu ważną rolę do spełnienia. Nie wystarczy po prostu być.
      Zatem doradzam ci następującą drogę postępowania. Najpierw poszukaj sobie dobrego psychologa. Musisz z nim przepracowac swój problem. Nie jest wykluczone, że w przyszłości, kiedy znowu na twojej drodze pojawi się ważny mężczyzna, również i on powinien spotkać się z twoim psychologiem.
      To się okaże w przyszłości, ale warto, żebyś o tej sprawie porozmwiała z psychologiem.
      Z takiej traumy wychodzi sie powoli, cierpliwie. Masz duży potencjał, jesteś inteligentną, świadomą osobą i na pewno uda ci się w pełni zaakceptować samą siebie. Jeśli ty w pełni zaakceptujesz siebie, nie będziesz tak panicznie zabiegać o akceptację innych.
      Serdecznie cię pozdrawiam
      • Gość: holly golightly Re: zły dotyk boli przez całe życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 00:48
        Dziękuję serdecznie za radę i dobre słowo. Upewniła mnie Pani w przekonaniu, że potrzebuję pomocy psychologa.

        Pozdrawiam!
    • d.moll.ka Re: zły dotyk boli przez całe życie? 07.10.10, 16:00
      Holly, tak jak myślałam, wypowiedź Eksperta będzie bardzo mądra.

      Powiem Ci cos jeszcze z własnego doświadczenia. Pracuję w firmie. Żle wyglądałam, jak tą pedofilię odkryłam, schudłam, zaczęłam sie garbić (a zawsze jestem bardzo wyprostowana, mam ładna sylwetke)... To był ciężar - ale nikomu nie można sie było zwierzyć... Pedofilia to temat tabu... Jak koleżanki mężowi nogę urwało - każdy współczuł... A tu - co powiesz? Ze rozwód w rodzinie tak cie przybija, nonsens... Nawet jak przyjaciele rodziny sie dowiedzieli - początkowo była nieufność, zaprzeczanie: "No co ty mówisz/ Niemożliwe!"

      Zmierzam do tego, że ludziom ten temat nie jest znany. Nie rozpowiadaj o tym - tylko przyjaciółce. Co do mężczyzn. Tytlko jeśli ktoś Cię naprawdę bardzo pokocha - zaangażuje się i będzie chciał ten temat zgłębić. Holly, nie oszukuj się! Ci mężczyźni Cię nie kochali. POczekaj na takiego, który pokocha. Warto. Otrzymasz zrozumienie, czułość, nabierzesz zaufania. Pokochanie Ciebie będzie wymagało dodatkowego wysiłku - ergo spotkasz na swojej drodze Mężczyznę przez duże M. Taka jest logika człowieka wierzącego. Nie wiem, jak ważna jest wiara w Twoim życiu... A;e nawet z laickiej perspektywy - przygotuj się, idź na terapię, umocnij. Miłość Cię znajdzie sama, nie szukaj jej na siłę! Znajdzie Cię znienacka, w teatrze, na nartach w Alpach, na portalu randkowym... :) BYle jakiemu mężczyzźnie nie powierzaj swojego seksretu i nie uprawiaj z nim seksu. Poczekaj na tego EXTRA, który zada sobie trud, by Cię zrozumieć i bardzo pokochać.
      • d.moll.ka Re: zły dotyk boli przez całe życie? 07.10.10, 16:08
        przypomniało mi się, jak kiedyś, w zeszłym roku czytałam bardzo dużo na te,at molestowania dzieci...
        i czytałam na jakimś forum wypowiedzi osób dorosłych, skrzywdzonych w dzieciństwie.
        pośród wielu takich wypowiedzi był wątek mężczyzny, który pisał: moja dziewczyna była molestowana. kocham ja, jak mogę jej pomóc, seks mamy nieudany. ale bardzop mi na niej zalezy...

        To jest MIŁOŚĆ holly! Własnie to, o czym pisał Ekspert!!!! Że nie tylko przyjmie do wiadomości, nie tylko postara sie autentycznie zrozumieć - ale jeszcze Cię wesprze, pomoże!!!!! Związek ma charakter terapeutyczny, dodaje skrzydeł - ale tylkok oparty na prawdziwym uczuciu, niepowierzchownym, dojrzałym. Poczekaj na gościa, któy takim uczuciem potrafi Cię obdarzyć... Na pewno on jest gdzieś i dojrzewa, staje sie coraz mądrzejszy - dla Ciebie!!! :)
      • Gość: holly golightly Re: zły dotyk boli przez całe życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 01:54
        d.moll.ko!

        Po pierwsze bardzo dziękuję Ci za wsparcie:) Doceniam to, co napisałaś by podnieść mnie na duchu.

        A po drugie chciałabym wyjaśnić parę kwestii:
        > Zmierzam do tego, że ludziom ten temat nie jest znany. Nie rozpowiadaj o tym -
        > tylko przyjaciółce.
        Zdaję sobie sprawę, że nie jest to coś o czym się powszechnie mówi i dlatego sądzę, że trzeba to zmieniać. Nie mówię oczywiście by rozpowiadać to na prawo i lewo lub traktować jako anegdotkę towarzyską lub też robić z siebie w ten sposób ofiarę, którą wszyscy dookoła mają żałować. Mam na myśli to, że choć wiem, że raczej na pewno większość osób, którym o tym powiedziałam (lub powiem) tego nie zrozumie, to zmieni to sposób jaki patrzą na ten problem. Nie będzie on już dla nich czymś zdarzającym się "gdzieś tam". I może to sprawi, że będą bardziej wyczuleni i lepiej przyglądali się własnemu otoczeniu, i nie myśleli, że "to niemożliwe". Wydaje mi się, że ja tu niczego nie ryzykuję - zakładam, że nikt kto tego nie przeżył, nie jest tego w stanie zrozumieć, choćby w 10%, niczego nie oczekuję od osób, którym o tym powiedziałam oprócz akceptacji, a to dostałam w 100%.

        > Co do mężczyzn. Tytlko jeśli ktoś Cię naprawdę bardzo pokoc
        > ha - zaangażuje się i będzie chciał ten temat zgłębić. Holly, nie oszukuj się!
        > Ci mężczyźni Cię nie kochali.
        Wiem i nie mam im nic za złe! Napisałam o moich relacjach z chłopakami, by jak najlepiej zarysować moją sytuację. Nie mogę ich winić za to, że nie zrozumieli, bo to praktycznie niemożliwe by zrozumieć. Pytaniem pozostaje to czy dobrze zrobiłam mówiąc im o tym tak szybko, z jednej strony widzieli, że "coś jest nie tak", ufałam im i nie czułam potrzeby by to przed nimi ukrywać, z drugiej jest to na prawdę duży ciężar do udźwignięcia.

        > POczekaj na takiego, który pokocha. Warto. Otrzym
        > asz zrozumienie, czułość, nabierzesz zaufania. Pokochanie Ciebie będzie wymagał
        > o dodatkowego wysiłku - ergo spotkasz na swojej drodze Mężczyznę przez duże M.
        i
        > Miłość Cię znajdzie sama, nie szukaj jej na siłę! Znajdzie Cię znienacka, w
        > teatrze, na nartach w Alpach, na portalu randkowym... :)
        Z jednej strony chciałabym tak myśleć, z drugiej nie wierzę w instytucję księcia z bajki:) Wolę myśleć, że jak już się "naprawię" to nie będę potrzebowała rycerza, tylko sama będę nad wszystkim panować, tak by móc być ze zwyczajnym chłopakiem, a nie nad-mężczyzną, który będzie chciał podjąć dodatkowy wysiłek.

        > Taka jest logika człowieka wierzącego. Nie wiem, jak ważna jest wiara w Twoim ż
        > yciu...
        i
        > BYle jakiemu mężczyzź
        > nie nie powierzaj swojego seksretu i nie uprawiaj z nim seksu. Poczekaj na tego
        > EXTRA, który zada sobie trud, by Cię zrozumieć i bardzo pokochać.
        Jestem niewierząca i nie widzę nic złego w hmm otwartych relacjach. Tzn. w ciągu tych 3 lat zdarzyło mi się jednorazowo "miziać" (nie seks, a zaawansowane pieszczoty) z 3 chłopakami (z 2 z nich przyjaźnię się w tej chwili), z którymi nic mnie w danym momencie nie łączyło. Za pierwszym razem górę wzięło moje zdystansowanie, ale przy dwóch kolejnych byłam już bardziej otwarta. Z jednej strony to był dla mnie sposób zaspokojenia bliskości, z drugiej przełamywania siebie. W tamtej chwili tego potrzebowałam i wiem, że bym tego nie zmieniła. Ale teraz nie chcę już czegoś takiego, bo czuję potrzebę stałości.

        Widzę, że jesteś bardzo dobrą i wrażliwą osobą, i mam nadzieję, że nie złamią Cię Twoje problemy. Trzymam kciuki za Ciebie i 6-cioletniego chłopca! To, co dla niego teraz najważniejsze to akceptacja otoczenia, nauczenie go jak wyglądają normalne relacje i w odpowiednim czasie - nauczenie go jak wyglądają normalne relacje seksualne. Chodzi o to by w dorosłym życiu nie powielał schematu, który przeżył - nie mam tu oczywiście na myśli tego, że mógłby kogoś skrzywdzić (choć to niestety chyba dość powszechne w takich przypadkach), tylko że może osiągać satysfakcję tylko w sytuacjach przypominających mu przeszłość (w tym przypadku np. z dużo starszą osobą). Z tego co się orientuję wynika to z przyjęcia tylko jednego możliwego wzorca zachowań i uznanie go za obowiązujący. Ja na szczęście nie mam tego problemu, ale wiem, że zdarza się w takich przypadkach, dlatego powinnaś zwrócić uwagę również na to.

        Jeszcze raz dziękuję Ci za pomoc, życzę wytrwałości i mimo wszystko otwartości:)
        Pozdrawiam!
        • d.moll.ka Re: zły dotyk boli przez całe życie? 08.10.10, 02:18
          Droga holly!

          Dziękuję Ci za post - tak bardzo osobisty i mądry. Wiele Twoich spostrzeżeń o zagrożeniu dla chłopca w mojej rodzinie jest bardzo bardzo słusznych! Będziemy po prostu blisko niego i uwrażliwieni... otrzymuje pomoc psychologiczną i będzie ją otrzymywał nadal (psycholog, seksuolog). Jesteś bardzo inteligentna dziewczyna, to sie wyczuwa w każdej literce Twoich postów! I zabawna - a ja wierzę w instytucję księcia z bajki :), w tym znaczeniu, że po prostu każdy facet, który kocha i daje ciepło, to najautentyczniejszy Książę :)
          No sama tylko popatrz na tę scenę - piękna! Ja czekam także na bliskość, takze sie tu radziłam Eksperta w swojej sprawie i takze otrzymałam ważne dla mnie wsparcie i poradę...
          www.youtube.com/watch?v=IOBlLdkb7tQ
          :) jak wrażenia? dla mnie łądna scena, lubię bardzo :) no i Ashley Judd, piękna kkobieta! A on ma w oczach tyyyle ciepła :) Nie uważasz? :)

          Holly. Mam do Ciebie bardzo ważne pytanie. W zeszłym roku wykupiłam domenę pedofilia.com. W tym roku nie przedłużyłam... Sprawy sie przeciągały, nabawiłam się depresji... Teraz powolutku wychodzę na prostą, leki działają.
          Posłuchaj... Czy gdybym znalazła kogoś, kto stworzy mi stronkę www, czy napisałabyś o swoich doświadczeniach? Anonimowo! Chodzi o przeżycia, emocje. Gotowa jestem zainwestować trszkę w promowanie tego tematu w POlsce. Może nie na wielką skalę (na razie, nie wiem, jak to się rozwinie, jak odzyskam dawna życiową energię...), ale jednak od czegoś chciałabym w mikroskali zacząć....
          Niedawno sama sie radziłam tutaj... i zostałam na tym portalu, jestem jego fanką :) Holly, może to nie przypadek, że Ty się tu w kilka dni po mnie znalazłaś i miałam szansę Cię spotkać w wirtualnej równoległej trzeczywistości?
          Nie chciałabym tracić kokntaktu z Tobą... Nie odbieraj tego, że jestem nachalna. Nie chcę sie z Tobą spotkać, jeśli nie wyrazisz takiej woli. Możemy po prostu przez internet popracować nad jakimś projektem. Może uda sie coś wspólnie zrobić dla innych dzieci w tym kraju... To nie jest kraj dla molestowanych dzieci... Przemyśl to, dobrze? Każda forma kontaktu (na Twoich zasadach) z tak inteligentną osobą, która dodatkowo chce na ten temat rozmawiać (choćby anonimowo) stanowi dla mnie bardzo cenną 'cegiełkę' w budowaniu tej idei...
          Nie musimy sie kontaktować dziś-jutro, zwłaszcza że ja mam teraz gortszy czas. Te dwa lata niepokoju i walki o dziecko sprawiły, że moje życie troszkę przypomina krajobraz po bitwie. Ale jestem pełna nadziei i wiary. Uważam, że psycholog mi bardzo pomaga i jeszcze bardziej pomoże :) Leczę się i czuję poprawę! :)

          Nie naciskam. Przemyśl to. Nie odzywałam sie z premedytacją wcześniej. Teraz mi to przyszło do głowy, po Twoim nocnym wpisie... Dobranoc, powodzenia!
          p.s. przepraszam za ewentulane literówki - mam z tym ogromny problem, nie trafiam we właściwe literki czasem.... :)
          • Gość: holly.golightlyy Re: zły dotyk boli przez całe życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.10, 03:41
            Droga d.moll.ko!

            > Będziemy p
            > o prostu blisko niego i uwrażliwieni... otrzymuje pomoc psychologiczną i będzie
            > ją otrzymywał nadal (psycholog, seksuolog).
            > :) zaczęłam mu mówić "Kocham Cię" :) widziałam, jak bardzo tego potrzebował! ja
            > k ogromne to na nim robiło wrażenie... Teraz to juz uważa, że to normalne - 'ja
            > k tu mnie niekokchać.' myśli sobie..;) inni też wzięli ze mnie przykład. teraz
            > słyszy to nie tylko od swojej Mamy :)
            To fantastycznie, musisz być bardzo silną kobietą i Twój syn ma szczęście, że ma taką mamę:) Trzymam kciuki by starczyło Ci tej siły i energii!

            > I zabawna - a ja wierzę w i
            > nstytucję księcia z bajki :), w tym znaczeniu, że po prostu każdy facet, który
            > kocha i daje ciepło, to najautentyczniejszy Książę :)
            > No sama tylko popatrz na tę scenę - piękna! Ja czekam także na bliskość, takze
            > sie tu radziłam Eksperta w swojej sprawie i takze otrzymałam ważne dla mnie wsp
            > arcie i poradę...
            > www.youtube.com/watch?v=IOBlLdkb7tQ
            > :) jak wrażenia? dla mnie łądna scena, lubię bardzo :) no i Ashley Judd, piękna
            > kkobieta! A on ma w oczach tyyyle ciepła :) Nie uważasz? :)
            Hehe, chyba jestem na to zbyt racjonalna - film to film, książka to książka, a życie to życie. Ale to bardzo dobrze, że wierzysz, że spotka Cię w życiu coś dobrego - pozytywne nastawienie do przyszłości jest bardzo istotne, szczególnie, że wspominałaś coś o depresji. Są też takie teorie hmm raczej parapsychologiczne niż psychologiczne, że intensywne myślenie o czymś przyciąga to, więc może to dobrze, że wierzysz w księcia z bajki:) Podobno nawet nie trzeba myśleć o czymś konkretnym a skupiać się na pozytywnych uczuciach, np. radości. Trochę to głupawo brzmi, ale z drugiej strony pozytywne myślenie chyba jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziło.

            Ja nie wierzę w księcia z bajki, bo tak właściwie nie mogę wierzyć - w sensie, z moim słabym poczuciem własnej wartości nie mogę wierzyć w to, że ktoś mnie pokocha. Zdaję sobie z tego sprawę i dlatego chcę to w sobie naprawić. Szkoda, że nie wystarcza sam fakt, że jestem tego świadoma - przez długi czas myślałam, że wystarczy wiedzieć, kontrolować dane zachowanie i je w sobie samemu naprawiać (co z niektórymi rzeczami mi się udało), ale okazuje się, że to niestety za mało.

            Co do Twojego pytania: nie mówię tak i nie mówię nie. Ale założyłam teraz specjalnie dla Ciebie maila: holly.golightlyy(at)gazeta.pl :) (2 "y" na końcu) Nie mówię tak, bo po prostu chciałabym tak egoistycznie najpierw zrobić coś ze sobą zamiast zbawiać świat. Pisałaś, że to i tak za jakiś czas, ale właśnie nie wiem w jakim stanie będę za jakiś czas, być może w ogóle nie będę chciała się nurzać w tym temacie. A być może nie będę się na to czuła dość silna. Lub przejdę przez to wszystko i nie będę chciała już do tego wracać. Ogólnie rzecz ujmując: czekają mnie teraz zmiany, nie wiem czym się skończą, dlatego nie mówię tak. Nie mówię też nie, bo chciałabym Ci pomóc. To przez co przeszłaś musiało być niewyobrażalne i na prawdę Cię podziwiam, że nie straciłaś charta ducha. Do tego jeżeli mogłabym pomóc choć jednej osobie, która jest w takiej samej sytuacji jak ja lub jest kimś bliskiej takiej osoby to chciałabym to zrobić. Mnie to nie kosztuje nic z wyjątkiem minimalnej ilości wysiłku w napisaniu paru słów, a jeżeli pomogłoby to komuś, choćby poprawiając nastrój na chwilkę to czemu nie.

            Pisz więc jak będziesz chciała zabrać się za tą stronę lub tak po prostu jakbyś potrzebowała się komuś wygadać:) Nie obiecuję, że będę odpisywać regularnie. Wydaje mi się też, że masz w tej chwili silną potrzebę znalezienia w kimś oparcia. I nie ma w tym oczywiście niczego dziwnego, to bardzo naturalne w Twojej sytuacji. Musisz sobie tylko zdawać sprawę, że ja niestety nie mogę być dla Ciebie taką osobą. Ale w miarę możliwości, czasu i siły będę mogła Ci odpisywać, jakbyś miała jakieś pytania, przemyślenia, wątpliwości itd :)

            Pozdrawiam!
            • d.moll.ka Re: zły dotyk boli przez całe życie? 10.10.10, 17:33
              Holly! Jak dobrze Cię znowu słyszeć :)

              > Trzymam kciuki by starczyło Ci tej siły i energii!
              dziękuję! daję radę, choć już ostatnio szłam na czworakach ;) ale coraz bardziej przypominam homo erectus a nie małpoluda';)

              > Hehe, chyba jestem na to zbyt racjonalna
              Tak, ja to czasami jak coś palnę.... ;D buyjam czasem w obłokach :) ale samospełniające sie proroctwa podobno w przyrodzie występują! masz rację!

              >
              > Co do Twojego pytania: nie mówię tak i nie mówię nie.
              Nie, nie szukam wsparcia. Tylko mężczyzna gdzieś blisko i jego silne ramię obok mojego wątłego - jest w stanie mi dać siłę. Obmyślam projekt. Nawet jeśli to będzie za rok-2-5 Napiszę do CIEBIE!!! zrób sobie przekierowanie na pocztę codzienną, ok??? To ważne.
              Rozumiem.
              Zajmij się sobą!!! To oczywiste. Wielkie wielkie powodzenia. A że jestem osobą wirzącą to mówię: "Niech mój Bóg ma Cię w swojej opiece!".

              > Pozdrawiam!
              I ja też pozdrawiam. Do usłyszenia za kilka miesiecy lub lat... Kto to wie. Dziękuję, że napisałaś Holly :) Wszystko będzie dobrze malutka :)
        • d.moll.ka Re: zły dotyk boli przez całe życie? 08.10.10, 02:34
          Jeszcze raz przeczytałam niektóre fragmenty Twojego wpisu.

          To, co dla
          > niego teraz najważniejsze to akceptacja otoczenia,

          :) zaczęłam mu mówić "Kocham Cię" :) widziałam, jak bardzo tego potrzebował! jak ogromne to na nim robiło wrażenie... Teraz to juz uważa, że to normalne - 'jak tu mnie niekokchać.' myśli sobie..;) inni też wzięli ze mnie przykład. teraz słyszy to nie tylko od swojej Mamy :)

          do usłyszenia, mam nadzieję. :)
        • Gość: donna Re: zły dotyk boli przez całe życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.10, 20:58
          holly, kiedy przeczytałam o Twoim braku poczucia pewności siebie, przypomniałam sobie że półtora roku temu, będąc na terapii i usiłując odbudować poczucie własnej wartości natknęłam się gdzieś na link do stron z ćwiczeniami które właśnie je budują. Sprawdziłam wtedy i naprawdę świetnie to działało :) Opracował je jakiś profesor uniwersytecki. Tutaj masz linka:
          selfesteemgames.mcgill.ca/
          Działa to prawie na zasadzie gierki komputerowej, ale naprawdę człowiek świetnie się czuje po ich wykonaniu. Sama sobie zaraz pogram. :)
    • d.moll.ka Do Pani Ekspert! 09.10.10, 18:08
      Szanowna Pani Espert!

      jeśli Holly kontaktowałaby sie z Panią - bardzo proszę o przekazanie informacji, że zadałam jej w tym wątku bardzo ważne dla mnie pytanie. I czy mogłaby je przemyśleć... Dobrze?

      Dziękuję bardzo!
      d.moll.ka
      • ewa.zeromska Re: Do Pani Ekspert! 09.10.10, 18:17
        Holly zapewne czyta to forum i sama decyduje, komu odpowiada i jak. Ja nie mogę ingerować. Sorry
        • d.moll.ka Re: Do Pani Ekspert! 10.10.10, 00:42
          Nie, nie zrozumiała mnie Pani.
          Ale wporządku - liczę na to, że może do mnie napisze:)
          pozdrawiam.
          • Gość: ona Re: Do Pani Ekspert! IP: *.as.kn.pl 20.10.10, 20:49
            ja jestem mama wykorzystanej seksulanie dziewczynki
            nasz koszmar trwa ...prokuratura umorzyla sledztwo...
            jestem zrozpaczona i tak sie boje o coerczke...
            z checia z Toba porozmawiam ...
            z wielka checia...
            tak bardzo potrzebuje z kims porozmawiac....
            dmolka prosze odezwij sie...
            • holly.golightlyy Re: Do Pani Ekspert! 21.10.10, 00:44
              Nie miałam do czynienia z naszym sądownictwem, ale jak widać na przykładzie Twoim i d.moll.ki, nie radzi sobie ono z takimi przypadkami. To straszne, przez co musisz teraz przechodzić - bardzo trudno jest poruszać ten temat publicznie, a co dopiero przed sądem, który nic w tej sprawie nie robi.

              d.moll.ka pewnie tu zajrzy, a jeżeli nie to dam jej znać, że czeka na nią wiadomość. Wiem, że pewnie niewiele będę w stanie pomóc, ale jakby co możesz napisać też do mnie.

              3maj się i nie poddawaj - zarówno dla siebie jak i dla córeczki!
              • d.moll.ka Re: Do Pani Ekspert! 21.10.10, 14:38
                dzielna silna Holly!
                :)
            • d.moll.ka Re: Do Pani Ekspert! 21.10.10, 14:37
              Jestem...
              bardzo współczuję!
              Nie wiem, czy będę w stanie Cię jakos wesprzeć - ale napisz na maila gazetowego. Może coś podpowiem...
              spokojnie... emocje to zły doradca!
              Pozdrawiam!
              M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka