Gość: holly golightly
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.10.10, 22:45
Witam,
mam 24 lata i następujący problem: jako dziecko (6-10lat) byłam molestowana, co wypchnęłam z pamięci. Uświadomiłam to sobie dopiero 3 lata temu na studiach, gdy zaczęłam analizować swoje zachowanie i zastanawiać się z czego wynika moja bardzo niska samoocena i silna potrzeba szukania akceptacji w otoczeniu. Wtedy dokopałam się do tego - nigdy nie sądziłam, że można coś takiego kompletnie wyrzucić po za nawias świadomości, wydaje mi się, że jako dziecko nie do końca rozumiałam o co w tym wszystkim chodzi, a potem do akcji wkroczyły pewnie mechanizmy obronne.
W ciągu tych 3 lat powiedziałam o tym paru moim bliskim znajomym i ogólnie nie mam problemu by o tym rozmawiać. Powiedziałam to także dwóm chłopakom, z którymi byłam w ciągu tego czasu. Z jednej strony przyjmowali to dobrze i okazywali mi dużo akceptacji (głównie słownie), ale gdy przychodziło do seksu słyszałam, że nie rozumieją czemu jestem taka chłodna, zdystansowana, czemu staję się nieobecna. Żaden ze związków nie przetrwał 3 miesięcy i to co słyszałam na koniec, to to że "nie było ognia".
Z jednej strony bardzo mocno angażuję się emocjonalnie, z drugiej ciężko jest mi w 100% zaufać drugiej osobie, a tak właściwie mężczyźnie. Nieracjonalnie boję się, co będzie gdy ja się otworzę, a ktoś mnie odrzuci. Bo bardzo źle znoszę odrzucenie - myślę wtedy, że nie jestem dla kogoś zbyt dobra, że jestem uszkodzonym egzemplarzem i zawsze będę do tyłu w stosunku do "normalnych" dziewczyn, które nie mają takiego bagażu. Wydaje mi się, że wszystko działa według mechanizmu: niska samoocena>potrzeba budowania samooceny na akceptacji innych>strach przed brakiem akceptacji.
Jestem świadoma swojej niskiej samooceny, wiem z czego wynika, ale nie wiem jak ją poprawić. Od ponad 2,5 roku pracuję w świetnej firmie i lubię swoją pracę, oprócz tego mam hobby, które pochłania mi trochę czasu, staram spotykać się ze znajomymi tak 3 razy w tygodniu i żyć na wysokich obrotach. Uchodzę za bardzo inteligentną i ładną, ale gdy zaczynam się zachowywać ze świadomością, że jestem inteligentna i ładna to gdy tylko zobaczę jakieś krzywe spojrzenie lub usłyszę nieprzychylny komentarz to z powrotem zaczynam zamykać się w sobie i postrzegać siebie jako gorszą.
Oprócz tego, że boję się odrzucenia, boję się także być postrzegana jako obiekt seksualny - gdy ubieram się kobieco i przykuwam męskie spojrzenia to krępuję się. Czuję się przy tym jakbym ich prowokowała, a zdaję sobie sprawę, że i tak ubieram się wtedy dużo "grzeczniej" niż przeciętna dziewczyna. Dlatego staram się unikać takich sytuacji ubierając się bardzo zwyczajnie. Gdy przychodzi do rozmowy nie umiem przyjąć komplementów, traktuję je jako sztuczkę, która jest kłamstwem mającym na celu mnie ogłupić. Jeszcze inną sytuacją jest taniec - bardzo lubię tańczyć, ale w ogóle nie tańczę z chłopakami: czuję się wtedy spięta i nie chcę oddać kontroli. Sądzę, że wynika to z tego, że w środku mnie siedzi poczucie, że to nie odpowiednie dla mnie by być obiektem seksualnym, że mogę się podobać.
Od paru miesięcy czuję się bardzo samotna i nieszczęśliwa, z jednej strony chciałabym kogoś poznać i mu zaufać, z drugiej boję się odrzucenia i nie wiem co zrobić by zaakceptować siebie jako siebie i siebie jako kobietę. Czy uważa Pani, że powinnam udać się do specjalisty? A jeżeli tak to do jakiego?
Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.