ka-zw
21.11.11, 15:05
siedze i patrze pezez okno,jest mi smutno i zle.rozmyslam o swoim zyciu i brakuje mi w nim coraz wiecej.mam 31 lat,2 dzieci,meza.dziekuje za to Bogu,ale w głebi duszy jestem nieszczesliwa.wszystko to co kiedys mnie cieszyło,to o czym marzyłam,znikneło i nie wraca.nawet nie łudze sie ze wróci.gdzies ta radosc,energia,poczucie chumoru znikło.urodziłam 2 dzieci i wszystko sie zmieniło,kurcze i to jak bardzo.hmm niby jestem jeszcze młoda a wogle niemam ochoty na seks,maz chodzi cały czas zły,a ja staram sie tego nie zauwazac,poprostu nie chce mi sie.zastanawiam sie dlaczego tak sie dzieje,czasem czytam rozne artykuły na ten temat ale co mi po tym,nie stac mnie na prywatne wizyty u seksuologa,moze kiedys chec wroci,o ile maz nie odejdzie do innej.no co mam zrobic,jak brałam tabletki anty,to było to samo.przed urodzeniem dzieci było super,nie mielismy takiego problemu.ale jak to sie mowi ze problem lezy w głowie,to prawda,my kobiety wiemy dlaczego tak sie dzieje,tylko boimy sie do tego przyznac,wiemy co nie podoba nam sie w swoich meszczyznach,mowimy im otym ale nic z tym nie robia,a nawet jak to na krótko,pozniej wszystko wraca do normy.ja nie jestem adorowana przez meza,nie dostaje drobnych prezentów,nie słysze komplementów,nie czuje sie kobieta ktora mu sie podoba na ktorej mu zalezy.poprostu mamy dwoje dzieci,chcemy je wychowac,duzo obowiazkow,zadnej pomocy.a my,niemamy dla siebie czasu,nic fajnego miedzy nami sie nie dzieje,nie ma uniesien,pozadania,wsplnych zainteresowan,marzen.niewiem,czasem czuje poprostu pustke a poza nia same obowiazki.