Dodaj do ulubionych

Powrót po zdradzie

30.12.11, 01:02
Witam,
chciałbym Was prosić o obiektywną ocenę, jak moja sytuacja wygląda "z boku".
Mam 25 lat, miałem swoją pierwszą miłość w liceum, po trzech latach dowiedziałem się że znalazła sobie kogoś innego, starszego, bardziej dojrzałego. Niedawno spotkaliśmy się ponownie, oboje wolni, po różnych związkach, doświadczeniach. Uczucie wróciło z ogromną siłą zarówno u mnie jak i u Niej, jestem pewny że to miłość bo nic nie może równać się z tym co właśnie znowu czuję.
Podczas rozmów przyznaliśmy się, że oboje chcielibyśmy do siebie wrócić i spróbować jeszcze raz. Jednak na końcu odmówiłem ze względu na stracone zaufanie, wiedziałem również że byłbym teraz przez to bardzo zaborczy (Ona ma mnóstwo kolegów, kilku przyjaciół, a koleżanek niewiele, najlepiej czuje się w męskim towarzystwie, często spotyka się z kolegami). Ona próbowała mnie przekonać, że teraz już nie zdradzi, "wybawiła się" i potrzebuje stabilnego związku. Zostałem przy swoim zdaniu.
Co Wy o tym sądzicie? Dalibyście jeszcze jedną szansę?
Obserwuj wątek
    • Gość: Adele Re: Powrót po zdradzie IP: *.internetia.net.pl 30.12.11, 09:25
      Popieram Twoją postawę - i myślę, że odmówiłeś nie tylko ze względu na stracone zaufanie, ale także z powodu wianuszka tych "kolegów" - zapaliło Ci się czerwone światło. Moim zdaniem bardzo słusznie. Jasnowidzem nikt tu nie jest, ale pewne sytuacje 'zwiększają prawdopodobieństwo" (ta z przeszłości, ci "koledzy", Twoje wątpliwości).
    • nabakier Re: Powrót po zdradzie 30.12.11, 10:29
      Jednej sprawy nie rozumiem- tego jej odejścia po trzech latach i Twojego problemu z tym jej odejściem. Czy to była zdrada z oszukiwaniem Ciebie czy po prostu odejście? Bo odejść miała prawo, także zakochać się w kimś innym i zmienić partnera miała prawo. Zwłaszcza w wieku licealnym, bo to przecież nie jest wiek szukania partnera na całe życie. Gdyby było inaczej, to musielibyśmy tkwić całe życie w związku z przedszkola czy szkoły podstawowej (przejaskrawiam oczywiście).
      O co Ty masz do nie żal?
      • psychospec Re: Powrót po zdradzie 30.12.11, 10:41
        To nie kwestia żalu lecz odpowiedzialna decyzja. Chłopak zdaje sobie sprawę z tego, co może się stać jak będą razem. Jej i jemu będzie źle w zaborczym związku. Mało kto ma tyle silnej woli i zdrowego rozsądku by podchodzić w ten sposób do uczucia (silnego z tego co pisze). Z drugiej jednak strony zastanawiająca jest ta wstrzemięźliwość i emocjonalna kontrola. Może jednak warto poddać się emocjom.

        Mój drogi jeśli masz twarde podstawy by sądzić, że ten związek nie wypali, że dziewczyna nie mówi prawdy, odejdź. Jednak jeśli to kwestia jedynie posiadania kolegów (kto ich nie ma) od posiadania kolegów ludzie się nie rozstają. Może wtedy warto dać jej szansę i nie przekreślać dobrego związku tylko dlatego, że coś może się nie udać. Zawsze jest takie ryzyko, ale to zależy nie od przypadku ale od starań dwóch stron.
      • Gość: Adele Re: Powrót po zdradzie IP: *.internetia.net.pl 30.12.11, 10:47
        nabakier napisała:

        > Jednej sprawy nie rozumiem- tego jej odejścia po trzech latach i Twojego proble
        > mu z tym jej odejściem. Czy to była zdrada z oszukiwaniem Ciebie czy po prostu
        > odejście?

        Tytuł wątku jest jednoznaczny, wynika, że to odejście było zdradą.
        • sniffier Re: Powrót po zdradzie 30.12.11, 10:55
          Gość portalu: Adele napisał(a):

          > nabakier napisała:
          >
          > > Jednej sprawy nie rozumiem- tego jej odejścia po trzech latach i Twojego
          > proble
          > > mu z tym jej odejściem. Czy to była zdrada z oszukiwaniem Ciebie czy po p
          > rostu
          > > odejście?
          >
          > Tytuł wątku jest jednoznaczny, wynika, że to odejście było zdradą.

          Zdrada emocjonalna, chociaż kto może mieć pewność...
      • sniffier Re: Powrót po zdradzie 30.12.11, 10:53
        Nie było zdrady z oszukiwaniem mnie, z tego co wiem zakochała się w innym i dzień później mi o tym powiedziała, jednak rozstanie nie było spokojne ze względu na moje bezsensowne próby odzyskania jej. Dopiero po jakimś miesiącu zerwałem całkowicie kontakt (co było najlepszym możliwym rozwiązaniem) i dopiero teraz spotkaliśmy się z trzy razy. Dzisiaj żalu już nie mam
    • amancjuszka Re: Powrót po zdradzie 30.12.11, 11:30
      Ale nie zakochala sie w tym drugim w ciagu jednego dnia, czyli musiala sie z nim spotykac bedac z Toba w zwiazku, dla mnie to zdrada. Niemniej to Twoja decyzja, jednakze ja tez bym nie przystala na taki zwiazek, zawsze bym miala z tylu glowy, ze znowu moze sie tak zakonczyc, a zycie z taka niepewnoscia jest zabojstwem dla psychiki.
    • Gość: KaKa Re: Powrót po zdradzie IP: *.olsztyn.mm.pl 30.12.11, 11:40
      No wiesz, jeżeli nie wejdziesz w ten związek, to na pewno nic złego Cię nie spotka. Jesteś bezpieczny.
      Ale jeżeli w tej relacji kryje się jakaś szczególna nagroda, to z nią się też możesz pożegnać.

      Nie do końca rozumiem, czemu patrzysz na tę sprawę tak zero - jedynkowo.

      Czy już na tym etapie decydujesz o:
      - zawarciu związku małżeńskiego
      - zawiązaniu wspólnoty majątkowej
      - wzięciu wspólnego kredytu na 20 lat
      - urodzeniu dziecka?

      Czy może tylko o spróbowaniu razem?

      Czyli czymś, co dałoby Ci możliwość sprawdzenia i siebie i jej w tej nowej odsłonie waszej relacji.
      I w działaniu znalezienia odpowiedzi na pytanie, z którym przyszedłeś na to forum? Czy warto robić następny krok i w którą stronę?

      Na pewno jest to trudniejsze, wiąże się z wysiłkiem, ryzykiem i wymaga więcej siły i samodyscypliny po Twojej stronie. A także dojrzałości, umiejętności stawiania granic, konsekwencji, samoświadomości, asertywności. Ale tak jest chyba w każdym związku. Jeżeli czujesz, że to jest ponad Twoje siły, odpuść.

      Weź również pod uwagę, że każde NIE oznacza TAK dla czegoś innego, jak również każde TAK = NIE dla potencjalnej alternatywy. Jeżeli powiesz tej dziewczynie NIE, to do czego wracasz? Do pustego pokoju w mieszkaniu rodziców, do dziewczyny, która Cię zupełnie nie kręci, czy może do super-laski, którą już prawie zdobyłeś? A jeżeli powiesz TAK, z czego rezygnujesz: mniej czasu na lepienie modeli samolotów; gry komputerowe; piwo z kumplami; czy może w łeb biorą Twoje plany zainteresowania się tą śliczną kuzynką koleżanki z pracy? Dojrzała decyzja powinna uwzględniać obie strony medalu.

      P.S.
      Na moje ucho w dalszym Ciągu tkwi w Tobie zadra za jej odejście te parę lat temu.
      Nazywasz zdradą (i w tytule i w treści), co chyba zdradą nie jest
      Intuicja mi mówi, że chciałbyś ją jakoś "ukarać" i chyba nawet karzesz oskarżając o zdradę i mówiąc teraz NIE bo "zdradziła"

      Ta sprawa wciąż nie jest rozliczona między wami.

      Przede wszystkim bądź szczery. Jeżeli czujesz żal, nie twierdź, że wybaczyłeś. Tego typu "szlachetność" jest szkodliwa. Złe uczucia, gdy się im zaprzecza, nie znikają, ale pod osłoną dalej robią swoją destrukcyjną robotę.

      Oczywiście, aby być razem musisz sobie poradzić z tym żalem. Ale chyba poszedłeś po najmniejszej linii oporu przyjmując, że go po prostu nie ma. Możesz nie wiedzieć, jak sobie z nim poradzić, bo to wcale nie jest takie łatwe. Na pewno nie wystarczy, że dziewczyna powie "przepraszam" i dorzuci skrzynkę piwa.

      Niemniej dużo lepsze będzie jeżeli postawisz sprawę jasno: "słuchaj, mam żal o to, co się wydarzyło. Nie chcę tego w sobie pielęgnować, bo wiem, że to nie pomaga w naszym wspólnym byciu razem. Mam nadzieję, że z biegiem czasu te uczucie przeminie, uda się je przykryć nowymi naszymi wspólnymi doświadczeniami. Liczę na Twoje zrozumienie i pomoc w tej sprawie.". O niebo to lepsze od powiedzenia: "Wybaczyłem Ci Twoją ZDRADĘ, a teraz odejdź, nie chcę Cię znać!"

      • Gość: Adele Re: Powrót po zdradzie IP: *.internetia.net.pl 30.12.11, 11:48
        KaKa napisał(a):
        > Nie do końca rozumiem, czemu patrzysz na tę sprawę tak zero - jedynkowo.
        >
        > Czy już na tym etapie decydujesz o:
        > - zawarciu związku małżeńskiego
        > - zawiązaniu wspólnoty majątkowej
        > - wzięciu wspólnego kredytu na 20 lat
        > - urodzeniu dziecka?

        Wiesz, na każdym kroku podejmuje się jakieś wybory, a te wymienione przez ciebie to akurat najrzadziej. To jednak nie oznacza, że należy pakować się w coś, gdy intuicja podpowiada ci, że ktoś nie jest godny zaufania / już z miejsca wchodzisz w jakiś dyskomfort psychiczny (= "koledzy") itp., itd.
        Nie wmawiaj też facetowi, że do stracenia ma jedynie czas na gry komputerowe - bo robiąc wtopę w związku można stracić znacznie więcej, i z tego to on akurat doskonale zdaje sobie sprawę.
        • Gość: KaKa Re: Powrót po zdradzie IP: *.warszawa.vectranet.pl 31.12.11, 01:26
          Masz rację. Intuicja, że ktoś nie jest godny zaufania jest argumentem PRZECIW. Ciekawe jak ten argument się ma do argumentów ZA.
          Dziwi mnie, że odważasz się to roztrzygać w imieniu autora wątku...

          W którym fragmencie mojego wpisu "wmawiałem facetowi, że do stracenia ma jedynie czas na gry komputerowe"? Tak jakoś nie mogę tego znaleźć w moim wpisie ... Czy w tym samym, w którym "wmawiałem facetowi, że do stracenia ma jedynie" tę śliczną kuzynkę koleżanki z pracy?
          A może ja mu nic nie wmawiałem, tylko namawiałem, aby popatrzył na to szerzej, nie tylko w kontekście samej dziewczyny, ale w kontekście wpływu tej decyszji na wszystkie obszary jego życia?

          Coś na mój gust, Adele, szybciej piszesz, niż myślisz...
          • Gość: Adele Re: Powrót po zdradzie IP: *.internetia.net.pl 31.12.11, 09:52
            :)
    • nabakier Re: Powrót po zdradzie 30.12.11, 14:07
      Po Twoim dopowiedzeniu, że to nie była zdrada, że ona zakochała się i odeszła, sprawa jest bardziej jasna. Zgadzam się z wpisem Kaka, że macie niedokończone rozstanie, i że masz żal do niej o to, że odeszła. Musicie to sobie dogłębnie powyjaśniać, ponazywać odczucia, żale itd, bo inaczej to może zniszczyć Wasz związek.
      Osobiście uważam, że samo odejście to nic złego, po prostu ludzie mają prawo zmienić partnerów. Powiedziała Ci szczerze, że się zakochała w kimś innym, nie oszukiwała-winy nie ma. Jest Twój żal, do którego też miałeś prawo.
      Jeśli chcesz z nią być, musisz to pokonać. Ale nawet, jeśli miałbyś z nią nie być,l warto dla spokoju ducha te rzeczy ponazywać, bo niezałatwienie tego może rzutować także na inne Twoje związki- brak zaufania do kobiet, podświadome oczekiwanie porzucenia itp.

      A czy z nią być? Silne uczucie (namiętność?) mówi : warto. Lęki mówią: nie warto. Ja bym wolała sprawdzić na "tak" - silna miłość nie zdarza się chyba często. Jesteście już innymi ludźmi, rozwinęliście się, wtedy coś poszło źle, ale czy teraz musi pójść źle? Hm...
    • ewa.zeromska Re: Powrót po zdradzie 30.12.11, 14:22
      Przyjmujesz bardzo zachowawczą postawę, nie wiem, czy to jest wyrachowanie, czy tchórzostwo?
      I ty twierdzisz, że to jest miłość? Miłość daje odwagę, pewność, że chce się być z osobą, którą się kocha.
      Cóż, to twoja decyzja. Może właśnie coś tracisz bezpowrotnie.........?
      • potwor_z_piccadilly Re: Powrót po zdradzie 31.12.11, 00:56
        ewa.zeromska napisała:

        > Przyjmujesz bardzo zachowawczą postawę,

        Przepraszam, lecz jaką facet ma przyjąć postawę gdy ta która " już się wyszalała", dopuszcza jego, jak jakąś pierdołę na końcu ?
        Taaaak, nagle zaczęła pewno kochać, aha.
        Koń by się uśmiał.
        Niestety, każdy jest kowalem własnego losu. Babka wybrała sobie drogę. Taka była jej wola, to i nie zawracając facetowi d..., niech się na niej wyrabia.
        Jedna uwaga.
        Ten przypadek odbieram subiektywnie.
        Ja nawet bym nie spojrzał na tę, która już raz mnie zraniła.
        Co zrobi autor ?
        Kto wie ?


        • Gość: KaKa Re: Powrót po zdradzie IP: *.warszawa.vectranet.pl 31.12.11, 01:46
          Facet ma 25 lat, dziewczyna możliwie, że mniej. O jakim "na końcu" ty piszesz?

          Nikt facetowi nie każe być naiwnym i pakować się w nierokujący związek.

          Rada jest inna: sprawdź, daj szansę, przekonaj się w działaniu.

          To jest jak najbardziej sensowna rada. Ludzie się zmieniają, dojrzewają. Dziewczyna coś ta przeżyła, o czymś tam się przekonała, zdobyła jakieś doświadczenia, z czymś skonfrontowała. Skąd ta wiedza a priori, że to co mówi to kłamstwo?

          A może właśnie produkujesz następnego frustrata, który za 20 lat powie: "ze strachu straciłem coś naprawdę ważnego, bo bałem się być z miłością mojego życia"... A może on woli się sparzyć, niż wyhodować sobie taki mit? A może to nie mit, a naprawdę miłość jego życia? Jak się ma o tym niby przekonać?
          Ty mu chcesz to powiedzieć? Przez Internet? Wiedząc o sprawie tyle, co przeczytałeś w tym wątku?
          • nabakier Re: Powrót po zdradzie 31.12.11, 10:07
            Kaka, popieram. Moim zdaniem tu się wysypuje frustracja z powodu bycia opuszczonym. Wychodzi na to, że partnera można mieć tylko jednego w całym życiu, bo jak odejdziesz od niego, to jesteś taka owaka/taki owaki. A tu jest mowa o młodych ludziach.
            Mnie dziwi to lekceważenie uczucia, które teraz wybuchło. Ważniejsze jest to, że kiedyś był kryzys, niż uczucie. Ciekawe, jak tacy ludzie będą sobie radzili w małżeństwie czy innych związku na stałe- też będą tak pamiętliwi, że każdy kryzys oznaczać będzie koniec i umarł w butach?
            Dojrzały człowiek radzi sobie z końcem związku, zwłaszcza takim, jak u autora, gdzie nie było jeszcze rodziny. To są normalne rzeczy. Normalne jest również to, że ludzie się schodzą ponownie. I że dojrzewają, zmieniają się.
            To jakiś kult skorupy, w którą zaklina się przeszłość.
            • Gość: KaKa Re: Powrót po zdradzie IP: *.warszawa.vectranet.pl 31.12.11, 16:56
              Nabakier,

              A wiesz, co mi chodzi po głowie?

              Zastanawiam się, co by Panowie mieli do powiedzenia, gdyby sytuacja była odwrócona.

              Gdyby to sniffer zerwał swoją licealną miłość i odszedł do innej - a teraz przyszedł tu na forum pytać o radę, co robić, bo spotkali się po latach i ona się waha i nie chce mu tego zapomnieć?

              Myślisz,że sniffer usłyszałby na tę okoliczność: że skoro "zdradził", to nie jest godny zaufania i że na pewno będzie "zdradzał" dalej i żeby tu nie kłamał, że "nagle zaczął kochać" i że koń by się uśmiał, i tę całą resztę?
              • labadine Re: Powrót po zdradzie 31.12.11, 17:52
                Aby sie zabawic na pare tygodni dlaczego nie ale nie na dluzej bo wylacznie odgrzewany bigos jest smaczniejszy.
                • Gość: KaKa Cynizm, to rozmienianie się na drobne IP: *.warszawa.vectranet.pl 01.01.12, 12:38
                  Labadine,

                  Dziewczyna takie instrumentalne traktowanie odchoruje, ale pewnie podniesie się.

                  Natomiast ty już pewnie na zawsze pozostaniesz garbaty. Tylko swojego garba nie będziesz widział. Niemożność siedzenia prosto będziesz tłumaczył tym, że wszystkie krzesła są krzywe.

                  Tak działa cynizm.
                  Nie wchodź w to, szkoda życia.
              • nabakier Re: Powrót po zdradzie 01.01.12, 11:13
                :D
                Pewnie pojawiły by się narracje typu: zdobył doświadczenie (najlżej: Mały książę), pewnie miał powody (była głupia/brzydka, to ją zostawił) itd.
                By być sprawiedliwym: solidarność jajników też istnieje :-(
    • walhala Re: Powrót po zdradzie 31.12.11, 21:52
      ja tez bym odradzal,odeszla raz to moze i drugi tez,zreszta facet juz wie jak to boli i mniemam ze ma traume ktora mu zapadla w glowie bardzo gleboko,jesli ale che znow eksperymentu z odgrzewanymi kotletami,jego zecz.
      • Gość: KaKa Re: Powrót po zdradzie IP: *.warszawa.vectranet.pl 01.01.12, 12:55
        Zwróciłeś uwagę na słowa sniffera: "Uczucie wróciło z ogromną siłą zarówno u mnie jak i u Niej, jestem pewny że to miłość bo nic nie może równać się z tym co właśnie znowu czuję. "

        Tak smakują "odgrzewane kotlety"?
        Jeżeli tak, co masz przeciwko nim?
        • potwor_z_piccadilly Re: Powrót po zdradzie 01.01.12, 13:37
          Gość portalu: KaKa napisał(a):

          Dużo i bez sensu, bo wszystko na opak.

          Chłopie.
          Zalecasz człowiekowi wchodzić w bałagan którego nigdy on ani ona, nie będą w stanie posprzątać. Wcześniej lub później, w takich czy innych okolicznościach zadawnione brudy, będą wyłaziły, a tym samym, komplikowały im życie. To nieuniknione, bo strona pokrzywdzona nigdy nie będzie potrafiła trzymać na wodzy, kontrolować się by nie uzewnętrznić zadawnionych krzywd, uczucia poniżenia jakiego ta strona kiedyś doznała.
          Tak, tak, poniżenia, bo wiedz że najcięższą postacią zdrady, jest - bagatelizowana przez ciebie, zdrada emocjonalna.
          Nie będę ci tej tezy udowadniał, bo mi się nie chce.
          A ty ?
          Ty nim zaczniesz brać się za doradzanie ludziom, przemyśl parę spraw, bo póki co, to ta twoja twórczość wygląda tak
          www.youtube.com/watch?v=ENvAmLuj5ko
          Pozdrawiam i życzę samych radości w tym 2012 i dalej.
          No i bez urazy.
          Ja tak w dobrej wierze, no i by było weselej.



          • Gość: KaKa Re: Powrót po zdradzie IP: *.warszawa.vectranet.pl 01.01.12, 16:42

            Nie uraziłeś mnie. Raczej "poinformowałeś", że skończyły się już argumenty w sprawie sniffiera i zapropnowałeś rozmowę na temat poboczny: ocenę moich wpisów na tym forum. W tym nowym temacie mam tylko jedno do powiedzenia: nie ja jestem głównym bohaterem tego wątku.

            No a na koniec: pozostaje mi mieć nadzieję, że sniffier będzie szukał informacji na temat moich rad i zaleceń w MOICH wpisach, a nie w TWOICH ;-)

            Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
            Sztura uwielbiam, a tę piosenkę swojego czasu umiałem w całości na pamięć.
            • potwor_z_piccadilly Re: Powrót po zdradzie 01.01.12, 17:01
              Gość portalu: KaKa napisał(a):

              > Raczej "poinformowałeś", że skończyły się już argumenty w sp
              > rawie sniffiera

              Mylisz się.
              Mnie nie zabrakło argumentów. Jeszcze troszkę ich mam, a zmierzają one głównie do jednej, uniwersalnej rady.
              Ludzie.
              Ustawiajcie sobie życiowe sprawy tak, by mieć jak najwięcej świętego spokoju. Pamiętajcie też, że najskuteczniejsze są proste rozwiązania.

              > i zapropnowałeś rozmowę na temat poboczny:

              Nic osobistego.

              > Sztura uwielbiam, a tę piosenkę swojego czasu umiałem w całości na pamięć.

              Tu też się mylisz.
              Ten gość nosi nazwisko Stuhr.

              Pozdrawiam.
              • Gość: KaKa Re: Powrót po zdradzie IP: *.warszawa.vectranet.pl 01.01.12, 20:20
                Dziękuję za odpowiedź. Chyba zrozumiałem, co leży u podstaw Twojego rozumowania.

                Jeżeli w życiu należy się kierować przede wszystkim świętym spokojem, to masz rację, sniffier nie powinien zawracać sobie głowy tą dziewczyną (Być może nie powinien sobie zawracać głowy żadnymi dziewczynami)

                Myśląc w tych kategoriach - pewnie największą rację z nas wszystkich miała ta prostutka z Poznania, która się przysiadła w hotelu do stolika mojego kumpla - i starała się go przekonać, że gdyby przeliczył wszystkie koszty, które ponosi na żonę "per stosunek", to wyszłoby, że ona (ta prostytutka) jest kilka razy tańsza? Kwintesencja wygody, optymalizacji i świętego spokoju. No nie? Taka anegdota (z życia wzięta) - dla rozluźnienia nastroju.

                Tylko, czy 25-latek u progu życia chce i powinien kierować się przede wszystkim świętym spokojem? Czy ktokolwiek powinien - nie ryzykując na starość poczucia, że zmarnował sobie życie - kierować się przede wszystkim świętym spokojem?

                Proszę, przeczytaj moje wpisy raz jeszcze. Ja się nie opowiadam za żadną opcją. Nie znam tej dziewczyny. Ty też nie. Nawet jeżeli mamy jakieś tam wyczucie ryzyk związanych z tą sytuacją, nie mamy najmniejszego pojęcia, co to za dziewczyna, ile jest warta i co może wnieść do związku. Jedynie sniffier ma szansę to wiedzieć.
                Sugeruję, aby podjął świadomą decyzję uwzględniając wszystkie ZA i PRZECIW i ze świadomością, że życia nie da się przejść bez ponoszenia ryzyka (Ważne jest, aby być go świadomym i mieć jakiś pomysł na okoliczność, gdyby ryzyka zaczęły się realizować).

                P.S.
                Jeżeli chodzi o tego Pana, pochwalę Ci się, że miałem go w zeszłym roku przyjemność oglądać na deskach Teatru Polonii z Jandą w 32 omdleniach. Tym tytułem Stuhr żegna się z teatrem w ogóle. Duet Stuhr-Janda był po prostu Rewelacyjny (duże R to nie błąd)! Ze względu na chorobę Stuhra nie wiadomo, czy i kiedy przedstawienie zostanie wznowione. Jeżeli tylko będzie okazja - gorąco polecam!

                Przepraszam wszystkich, którym przekręceniem nazwiska Stuhra sprawiłem przykrość, albo wprowadziłem w błąd sugerując, że chodzi o inną osobę.
                Obiecuję, że jeżeli wykażesz mi inne pomyłki w moich wpisach natychmiast i bez wahania przyznam się i za nie przeproszę. Nie będę miał z tym najmniejszego problemu.
              • nabakier Re: Powrót po zdradzie 01.01.12, 23:01
                potwor_z_piccadilly napisał:
                > Ludzie.
                > Ustawiajcie sobie życiowe sprawy tak, by mieć jak najwięcej świętego spokoju. P
                > amiętajcie też, że najskuteczniejsze są proste rozwiązania.

                Trzeba było tak od razu, że nie masz wysokich wymagań co do życia. Święty spokój to nie jest życiowy sukces, jak dla mnie. Mało chcesz, mało dostajesz, ale- co kto woli :D

                Proste rozwiązania nie mają wiele wspólnego ze świętym spokojem. Tutaj akurat proste rozwiązanie polega po prostu na wejściu w związek, w którym temperatura jest wysoka. Nic prostszego :-)
      • Gość: Piotr Re: Powrót po zdradzie IP: *.adsl.szeptel.net.pl 01.01.12, 23:56
        Odgrzewany, stary kotlet to dobre porównanie, smakuje lepiej niż pasztet, ale można po nim sraczki dostać. Jak facet nie boi się sensacji niech próbuje, jak woli spokój to lepiej niech poszuka świeżego mięska.
        • walhala Re: Powrót po zdradzie 02.01.12, 02:41
          no tak to juz jest,kazdy ma swoje 5 min ,jeden to wykorzysta drugi sknoci,ale nic sie nei konczy ,w koncu tego kwiatu na pol swiatu.
    • bulletproof00 Re: Powrót po zdradzie 03.01.12, 17:09
      Ja uważam, że każdy zasługuje na druga szansę. To, że ma dużo kolegów wcale nie znaczy, że nie będzie Ci wierna. Jeśli po jakimś czasie obydwoje wiecie, że chcecie właśnie siebie i nikt inny nie był dla Was wystarczajaco dobry to po co się męczyć i żyć osobno?! Zaufanie to podstawa związku... jeśli jesteś zaborczy to bedziesz zazdrosny zawsze, a chcesz być właśnie z NIĄ! Odpowiedz co powinienes zrobic wg mnie jest prosta..
      • potwor_z_piccadilly Re: Powrót po zdradzie 03.01.12, 18:46
        bulletproof00 napisała:

        > Ja uważam, że każdy zasługuje na druga szansę.

        Absolutna racja, tyle że dotyczy ona związku już istniejącego.
        - Związku z jakimś dorobkiem i przychówkiem.
        - Związku zbudowanego kiedyś na solidnym fundamencie. Dzięki tej solidnej podstawie wszelkie mniejsze, lub większe kataklizmy, da się naprawić, a i jest też dla kogo.
        W opisanym przez autora przypadku, te okoliczności nie występują. Ci młodzi jeszcze niczego nie zbudowali i tu pytanie.
        Na jakim fundamencie oni (szczególnie on) mają zamiar budować tę swoja przyszłość ?
        Myślę że młodzian nie da rady puścić płazem - jak już wcześniej napisałem, największego kalibru zdrady.
        Nie ma lekko.

    • Gość: marlenka Re: Powrót po zdradzie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.01.12, 12:58
      Rozumiem, że można się odkochać i zakochać ponownie, zrozumieć ile człowiek dla nas znaczył, ale nie wierzę w przyjaźń między kobietą a mężczyzna. W opisanej sytuacji widziałabym problem w męskich przyjaciołach Twojej znajomej. Z Twojego opisu wygląda mi na to, że są to relacje/więzi zagrażające związkowi z Tobą. Oczywiście mogę się mylić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka