Dodaj do ulubionych

co to jest befsztyk?

21.06.06, 19:53
no tak, wylazi moja totalna ignorancja kuchenna ale kolezanka sie wlasnie
mnie zapytala co to jest befsztyk a ja nie mam pojecia. Dostala jakas 2
tygodniowa diete-cud (wg. mnie po opisie sadzac to raczej dieta-torutura ale
ona zdesperowana jest;) i tam jest ten befsztyk. Troche mnie dziwi, ze ona,
taka "kuchenna" kobieta a nie wie, ale moze zna to pod jakas inna nazwa?
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: co to jest befsztyk? 21.06.06, 20:12
      czyzbys wybierala sie na diete kopenhadzka?
    • nanuk24 Re: co to jest befsztyk? 21.06.06, 20:15
      Befsztyk to kotlety z poledwicy wolowej moze tez byc z jagniecia na przyklad:-)
      Robi sie je jak zwykle bitki(grubosci ok. 2 - 3cm) krwiste, polkrwiste lub
      calkiem przysmazone(jak kto woli) lub robi sie w postaci kotletow mielonych -
      bez dodatku moczonego pieczywa.
    • nanuk24 Re: co to jest befsztyk? 21.06.06, 20:17
      jezeli jest to dieta kopenhaska to befsztyk tylko w wersji bitek - mielone sie
      nie nadaja.
      • damiri Re: co to jest befsztyk? 21.06.06, 21:13
        Dokladnie! Dieta Kopenhaska-spojrzalam na ten faks co mi przyslala.
        Slyszalyscie cos o tym?
        Jak zobaczylam, ze na sniadanie kubek czarnej kawy z kostka cukru to juz
        wiedzialam, ze dla mnie odpada. Z moja wrazliwoscia na niski poziom cukru we
        krwi, przelezalabym cale 13 dni w lozku. No ale moze ona wytrzyma.
        • nanuk24 Re: co to jest befsztyk? 21.06.06, 21:26
          diete kopenhaska znam:-)
          przymierzam sie do niej juz od dluzszego czasu:-DD

          Mnie tam kawa bez smietanki i cukru nie razi(mimo, ze pije ze smietanka i ...4
          lyzeczkami cukru na kubek). Ba! Nawet ostatnio sobie zrobilam te kawe bez mleka
          i cukru i wypilam:-) Czyli dalabym rade.
          Jedynie co w tej diecie mnie straszy, to jogurt naturalny. No, nie cierpie i
          juz. Nie przelkne cholerstwa.
          Ale i tak na 100% przejde na ta diete, tylko po sobocie bo mam impreze:-)))No i
          jak zakupie zgrzewke wody mineralnej:-))
          • damiri Re: co to jest befsztyk? 21.06.06, 22:28
            Mnie tam najbardziej przeszkadzalby ten gotowany szpinak (nigdy nie bylam fanem
            tego warzywa) ale bym przelknela. Dla mnie najgorsze byloby to, ze gdy nie jem
            dlugo nic lub prawie nic (a kawa na sniadanie do lunchu to prawie nic) to
            zaczyna mi sie robic slabo, zimne poty mnie oblewaja, glowa mnie boli itp -
            klasyczne objawy hypoglycemii (czy jak sie to zwie). Nie dalabym rady pracowac
            przez te 2 tygodnie. Moze ewentualnie na wakacjach, ale jak pomysle, ze moje
            cenne i jedyne 2 tyg wakacji w roku mialabym przelezec w domu na diecie to sie
            pukam w glowe :)

            No, zerszta taka drastyczna dieta mi nie potrzebna - ale dobrze wiedziec, ze
            jest cos co dziala (podobno ten ktos kto dal mojej kumpeli ta diete schudl w 2
            tyg 24 funty).

            Powodzenia na diecie! Daj znac jakie beda rezultaty))
      • triskell Dieta kopenhaska 21.06.06, 23:12
        Na dieta.pl znajdziecie gorących przeciwników tej diety, ale moje zdanie jest takie:
        1. Jest dobra jako _początek_ odchudzania. W opowieści o zmianie metabolizmu nie
        wierzę, ale taki spory spadek wagi w pierwszych dwóch tygodniach po prostu
        motywuje i daje solidnego "kopa" do dalszej walki z tłuszczykiem. No i ogranicza
        prawie do zera popyt na słodycze, ale to zrobiłby każdy dwutygodniowy odwyk.
        2. Najważniejsze jest to, co zrobi się _po_niej_, po upływie tych dwóch tygodni.
        Jeśli ktoś liczy, że faktycznie będzie po niej jeść "normalnie", czyli tak jak
        przed dietą, czyli często za dużo, to jo-jo pewne. Jeśli natomiast przejdzie się
        po niej na rozsądną dietę, np. 1200 kcal, to polecam.
        3. Jeśli chodzi o jogurt naturalny, to ... Nanuk, czy masz wersję tej diety po
        polsku (2-3 szklanki jogurtu) czy po angielsku (2/3 szklanki tegoż)? Skoro nie
        cierpisz jogurtu, różnica może być dla Ciebie zbawienna :-).
        4. "Befsztyk" w tej diecie może być jakąkolwiek chudą wołowiną - grillowaną,
        smażoną na patelni teflonowej bez tłuszczu, pieczoną w piekarniku, nawet od
        biedy gotowaną (chociaż to pewnie paskudne w smaku).

        Ja w ubiegłym roku z 27 pożegnanych kilogramów pierwszych 6,5 straciłam właśnie
        na kopenhaskiej. Przeczytałam wtedy sporo topików na forach na ten temat,
        znalazłam odpowiedzi na sporo pytań, które powtarzają się przy okazji tej diety.
        Gdybyście więc dziewczyny miały jakieś wątpliwości - pytajcie, w miarę
        możliwości chętnie odpowiem :-).
        • damiri Re: Dieta kopenhaska 22.06.06, 18:01
          triskell, dzieki za informacje))
          ja tez nie wierze w zmiane przemiany materii i normalne jedzenie bez przytycia
          przez 2 lata (jak pisze przy tej diecie), ale spora strata wagi w krotkim
          czasie jest faktycznie motywujaca.
          Zobacze jak sobie kolezanka da rade. Ja, gdy chece schudnac, po prostu
          ograniczam kalorie, nie ide na jakas konkretna diete, tylko np. tne porcje o
          polowe i rezygnuje ze slodyczy (nie ze wszystkiego, bez czekolady nie da sie
          zyc! :)), no i oczywiscie staram sie miec wiecej ruchu, choc z tym akurat mam
          najwiekszy problem. I skutkuje.
          • triskell Re: Dieta kopenhaska 22.06.06, 22:32
            damiri napisała:
            > Ja, gdy chece schudnac, po prostu
            > ograniczam kalorie, nie ide na jakas konkretna diete, tylko np. tne porcje o
            > polowe i rezygnuje ze slodyczy (nie ze wszystkiego, bez czekolady nie da sie
            > zyc! :)), no i oczywiscie staram sie miec wiecej ruchu, choc z tym akurat mam
            > najwiekszy problem. I skutkuje.

            I to jest super sposób :-).

            Kopenhaska jest dobrym motywatorem na początku odchudzania dla osób o _dużej_
            nadwadze (ja taką miałam, niewiele już mi brakowało do BMI 30, czyli otyłości).
            Natomiast jeśli ktoś chce zrzucić tylko kilka kilogramów, to Twój sposób jest
            moim zdaniem najlepszy :-).

            Powodzenia dla koleżanki i daj znać, jak jej poszło :-).
    • artremi Re: co to jest befsztyk? 22.06.06, 00:13
      befsztyk = beef steak = steak

      W USA "steak" to jest chyba tylko i wylacznie z wolowiny.

      Napisz za pare dni o sukcesie diety, moze i ja sie skusze. Chcialabym schudnac
      10 lbs. :-)
      • jersey.girl Re: co to jest befsztyk? 22.06.06, 13:34
        Ja stosowalam te diete jakies 4 lata temu, wiec efekty juz dawno sie rozplynely
        ;). Ubylo mi wtedy 7 kg, ale wiadomo, ze to jest za duzo jak na 2 tyg., i zaraz
        wraca. Ja diety nie polecam, bo jedyne co mi na niej smakowalo to grzanki, owoce
        (1 dziennie, dla mnie to maskara) i ryba :). Glodna nie bylam, mimo ze, nie
        udawalo mi sie jesc calych porcji, po prostu wszystko bez smaku (dla mnie). A,
        i u mnie steki byly z piersi kurczaka, bo wolowiny nie jem, a zamiast gotowanego
        szpinaku byly brokuly (mniejsze zlo...).
        • artremi Re: co to jest befsztyk? 22.06.06, 21:36
          jersey.girl,

          Jak schudlas na tej diecie, to czy uwazasz ze bylo to odwodnienie organizmu,
          czy rzeczywiscie pozbylas sie tluszczu? Czy wyraznie schudlas np w pasie i
          potrzebowalas nowe ubrania? Ja chce schudnac ok 10 lbs i mysle ze bylaby to dla
          mnie motywacja, gdybym mogla kupic jeansy np rozmiaru 6, a nie obecne 8.
          • lucy58 Re: co to jest befsztyk? 29.06.06, 06:44
            Nie ma czegos takiego jak DIETA CUD. Kazde pismo kobiece co pare numerow podaje
            nastepna odmiane tej diety, albo nastepne cudowne pigulki - a w sumie to
            wszystko mozna o d**e potluc. Bo wszystko zalezy od Twojego organizmu. Od tego
            co Twoj organizm potrzebuje. Sa 3 podstawowe, uniwersalne zasady na schudniecie
            i potem trzymanie linii:
            1. nie stosowac zadnej diety
            2. jesc wszystko na co sie ma ochote - ale - polowe zostawiac "na pozniej".
            3. nie jesc obiadow.

            Ad. 1. Trzymanie sie scisle diety: jesz to co musisz, nie to co lubisz.
            Jedzenie nie sprawia Ci przyjemnosci, a po nocach snia Ci sie Twoje ulubione
            potrawy. Dziala to ujemnie na Twoja psychike i ustroj nerwowy. Mimo, ze zwalisz
            te 10 kilo w 2 tygodnie, ale twoje nerwy sa nie zawsze na miejscu i po paru
            tygodniach wracasz ze zdwojona energia i zdwojonym apetetytem do swoich dan.
            Ad. 2. male porcje. TO JEST TO. Zamiast zjesc caly kubek lodow - odloz polowe
            na "po filmie". Wiesz, ze to jest. Nie ucieknie. W kazdej chwili mozesz po to
            siegnac. To jest jak z papierosami. Jak sie ich nie ma, to sie najbardziej chce
            palic.
            Ad.3. Zjesz obiad - jestes napchana i nic ci sie nie chce. Poprobuj troszke dan
            podczas gotowania. I to wszystko. Przyszykuj ladnie stol dla rodzinki, a sama
            usiadz do komputera i popisz cos na forum. Albo zlap psa i lec z nim na mala
            rundke. Po powrocie, przegryz cos z resztek obiadowych. I juz w lozku - zjedz
            podczas czytania jakis maly owoc. U mnie te zasade moge stosowac bez bolu - bo
            nie mam dzieci,a maz nie ma nic przeciwko kontemplowania dobroci bez
            towarzystwa.

            Trzymajac sie tych zasad - mozesz jesc wszystko na co masz ochote. Nigdy nie
            bedziesz czula glodu. Bedziesz miala wiecej energii z nienapchanym zoladkiem,
            mniej stresow i dobre samopoczucie. Oczywiscie to nie jest tylko kwestia
            jedzenia. (ale generalnie to jest podstawa). Wiecej ruchu,(nie musi byc od razu
            silownia - wystarcza spacery, rowerek, lub jakies tance). Wiecej warzyw. Wiecej
            owocow. I oczywiscie duzo smiechu, i mniej pesymistycznych mysli. .
            Lucy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka