Dodaj do ulubionych

wydanie ksiazki w niskim nakladzie

24.09.09, 23:50
Mam kilka pytan. Pisuję opowiadania do różnych czasopism, czasem są lepsze,
czasem gorsze, jak to bywa:) Nie chciałabym, by one mi gdzieś zginęły i
zastanawiam się, czy z nich nie zrobić książki, załózmy w 20 egzemplarzach. Na
swoj użytek i by ewentualnie dać komuś w prezencie.
1. Zrzekłam się praw do tych opowiadań, czy mi w ogóle wolno coś takiego zrobic?
2. Jezeli wolno, to gdzie najtaniej i ile w ogole moze to kosztowac?
Obserwuj wątek
    • skajstop Re: wydanie ksiazki w niskim nakladzie 24.09.09, 23:55
      Nocko, jak to się zrzekłaś praw??????????????????????????????? Jezusie, nie
      warto publikować tam, gdzie Ci każą zrzec się wszelkich praw autorskich
      majątkowych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Rób na cyfrówce, a procesem się nie przejmuj, tylko na nim zarobisz :)
      • nomina Re: wydanie ksiazki w niskim nakladzie 25.09.09, 00:06
        Nocko, jeżeli oddawałaś gazetom (lub czasopismom ;), to zastanowiłabym się dwa
        razy - ich dział prawny zatrze tylko ręce i wygra w sądzie. A nasze sądy
        działają, jak działają... Lepiej zapytaj, czy możesz takie coś zrobić z
        adnotacją, gdzie był pierwodruk.

        I przeczytaj dokładnie umowę, bo coś mi się majaczy, że jak nie ma oznaczonego
        czasu przekazania praw, to trwa on 5 lat. Czy na pewno masz klauzulę o
        przekazaniu na wielokrotne użycie (w publikacjach naukowych tak jest, że
        zrzekasz się, ale jednorazowo, i najczęściej możesz spokojnie dysponować
        tekstem, gdy tylko numer periodyku, w którym się ukazał, zniknie z dystrybucji).
      • ojuciasan Re: wydanie ksiazki w niskim nakladzie 25.09.09, 03:14
        Niestety, są to pisma, gdzie prawa majątkowe odsprzedaje się wiekuiście, a nie
        udziela licencji. Takich pism jest na rynku sporo, a autor - jeśli już pisze dla
        zarobku, a zazwyczaj o to przecież chodzi - pisze dla nich i pod nich, nie ma
        więc ani wyboru, ani nic do gadania ;-) Czy to jest całkiem zgodne z prawem, to
        inna kwestia - sądzę, że łatwo można byłoby te umowy podważyć, szczególnie, że
        stawki za te opowiadania są naprawdę żałosne, czyli wyzysk i rozbój w biały dzień.
        Nocka, nie radziłabym Ci jednak publikować tych opowiadań, szczególnie bez
        porozumienia z właścicielami praw majątkowych, czyli wydawcami tych pism. Kiedyś
        już założyłam tu podobny wątek, ale to już było dawno, od tego czasu nabyłam
        nieco więcej wiedzy praktycznej w tym temacie. Choć teoretycznie masz prawo
        wydać swoje utwory w tzw. wydaniu zbiorowym - nawet jeśli zrzekałaś się
        wcześniej praw majątkowych do poszczególnych dzieł - to tak naprawdę paragraf
        ten interpretowany jest w sposób mocno dowolny, a interesy autora nie zawsze
        leżą w sferze dobrej woli naszego prawa, czy raczej jego przedstawicieli ;-)
        Można wpakować się w nieprzyjemne kłopoty i koszty. Doradzam zawarcie pisemnej
        ugody z właścicielami praw majątkowych.
        • ciemnanocka Re: wydanie ksiazki w niskim nakladzie 25.09.09, 11:08
          kurcze, ale nawet jakbym wydrukowala w 20 sztukach bez ISBN, na potrzeby wlasne?
          Tez bym miala klopoty?
          • skajstop Ech... 25.09.09, 11:21
            Na chwilę odszedłem od komputera i proszę: od razu afera :)

            Słuchajcie, z procesem to żart. Ale:
            - jeśli sprzedajesz komuś majątkowe prawa autorskie, to tylko je (o takiej
            sytuacji mówimy).
            - to oznacza, że właśnie taki druk, na prawach rękopisu, bez oznaczeń handlowych
            typu ISBN i nie podlegający sprzedaży, nie wchodzi w te umowy. To jest po prostu
            rękopis, manuskrypt w lepszej wersji - ot, autorka miała kaprys :) i póki
            właściciel praw nie dowiedzie jej, że na tym ZARABIAŁA, moim zdaniem spokojnie
            może zrobić tych 20 egz a tego dotyczyło przecież pytanie.

            Inna sprawa, że ja nie rozumiem takiego postawienia sprawy: oddam swój tekst za
            300 zł na zawsze. Ludzie kochani, myślcie, proszę. Jedynym usprawiedliwieniem
            takiej desperacji będzie głód czy potrzeba kupienia dziecku czegoś tam. Ale
            jeśli stoi za tym tylko potrzeba zobaczenia nazwiska w druku - to ja gorąco
            odradzam pisanie się na taką umowę. Był już wątek o Astrum.
            A dlaczego nie warto? Bo jeśli innymi tekstami zrobicie karierę, to ktoś te
            sprzedane teksty może wygrzebie i bez waszej woli i zgody wypuści - na przykład
            miesiąc przed premierą waszej nowej książki :)

            O tym, jak to wygląda w praktyce, mówił kiedyś Dukaj - odchodząc do WL, miał
            problem z zabraniem tekstów z poprzedniego wydawnictwa, właśnie ze względu na
            niekorzystne umowy, nieomal niewolnicze. Nie o9n jeden, Ziemkiewicz przerabiał
            książkę, dodając 30% tekstu, aby była to już nowa książka....

            Ech, na publikacje prasowe to trzeba podpisywać umowy o jednokrotnym
            wykorzystaniu, moi drodzy.
            • ciemnanocka Re: Ech... 25.09.09, 11:28
              Skaj, bo ty mówisz o jakis bardziej ambitnych czasopismach, niż bulwarowe
              szmatławce:)
              ja oddalam opowiesci o miłości do tychże szmatławców, niektóre są gorsze, a inne
              wiem, że są dobre. I nie wszystkie były podpisywane moim nazwiskiem (część była).
              Powiedzą mi - nie chcesz podpisywać umowy - nie pisz. A faktycznie, robię to dla
              kasy. Tym barziej teraz bee robic to dla kasy, bo na wychowawczym, jak wiadomo
              kasy brak. Chyba. zeby napisac sobie kilkanascie takich love story i sprobowac
              to dla kasy wydac.
              Ale w przypadku ksiazki, nigdy nic nie wiadomo.
              • ciemnanocka Re: Ech... 25.09.09, 11:29
                no dobra, ale to nie zmienia faktu, ze nadal nie wiem, gdzie te 20 sztuk wydac:)
                dla mojego kaprysu:)
                M.
                • skajstop Re: Ech... 25.09.09, 11:45
                  W pierwszej lepszej drukarni, gdzie robią cyfrówki, np. tu:
                  www.drukowaniecyfrowe.pl/index.htm albo tu:
                  www.studio-4.pl/druk_technologia.html
              • skajstop Re: Ech... 25.09.09, 11:41
                Zdziwię Cię: kiedyś pod pseudonimem parę takich szmatławych opowiadanek
                wydrukowałem - dla kasy właśnie :) ale wiedziałem, że to palcówki i nic z tym
                nikt nie zrobi więcej :)

                Z drugiej strony - przecież czas poświęcony na napisanie 20 takich opowiadań
                będzie równy czasowi na napisanie książki, albo podobny. A książkę też
                sprzedasz, za lepsze pieniądze, skoro już masz nazwisko...
                • ciemnanocka Re: Ech... 25.09.09, 12:12
                  skaj, ale te opowiadanka to typowe romansidla (coz moge poczac, ze ja takie
                  uwielbiam pisac, a co gorsza sama sie przy nich wzruszam:)), a ksiazki typowego
                  romansidla chyba by nikt nie chcial:)
                  chociaz moze:) bo to z serii "i zyli dlugo i szczesliwie":))
            • ojuciasan Re: Ech... 25.09.09, 14:42
              skajstop napisał:
              >
              >
              > Ech, na publikacje prasowe to trzeba podpisywać umowy o jednokrotnym
              > wykorzystaniu, moi drodzy.

              Są pisma, które kupują teksty wyłącznie na własność, mające własne umowy nie do
              negocjacji, opracowane w ogóle gdzieś za granicą, a do naszego rynku tylko
              dostosowane, wyboru autorom nie dają. Współpracujesz z nimi na stałe, masz ten
              komfort poczucia bezpieczeństwa prawie jak na etacie, ale coś za coś. A takie
              rzeczy pisze się wyłącznie dla pieniędzy ;-) No i oczywiście pod pseudonimem. I
              tylko w ten sposób należy to traktować.
              • skajstop Re: Ech... 25.09.09, 14:49
                Ja to wiem. Tylko namawiam do rozważenia, czy warto.

                A jeśli ktoś uzna, że warto, to wtedy będę apelować o rozważenie, czy wobec
                takiej praktyki wydawcy warto mu oddawać te rzeczy, które za parę lat mogą się
                przydać.

                Bo przecież problem, na co wskazuję, wcale nie tkwi w zarabianiu tymi tekstami
                na chleb, tylko na próbie ich późniejszego wykorzystania :)
                • ojuciasan Re: Ech... 25.09.09, 14:59
                  Warto, bo z tego można żyć! Nie sprzedajesz takiemu wydawcy 1-go opowiadanka,
                  tylko powiedzmy 10 miesięcznie, to przelicz, licząc średnio te 300 zet za 1
                  tekst ;-) Trzeba to traktować jak pracę na etacie i tyle. Oczywiście licząc się
                  z tym, że ewentualne wykorzystanie w przyszłości będzie utrudnione, choć nie
                  niemożliwe - można zawrzeć z wydawcą porozumienie na piśmie. Już przez to
                  przechodziłam, choć nie chodziło o romanse, tylko o sensację, kilka tekstów,
                  więc może mniej im na tym zależało ;-)
                  • skajstop Re: Ech... 25.09.09, 15:07
                    Jestem pod wrażeniem i chętnie przyznam rację w każdym temacie :) dziesięć
                    miesięcznie, Jezusie... to trzeba mieć wenę :)
                    • ojuciasan Re: Ech... 25.09.09, 15:12
                      Wenę?... Nie, nie sądzę ;-) Tu weny specjalnej nie potrzeba. Raczej nawyk, no i
                      pomysły, banalne bo banalne, ale trzeba je sobie stale "zbierać". Praca jak
                      dziennikarza na etacie, lepsze to niż użerać się w innej branży, nie mającej
                      żadnego związku z pisaniem.
                      • skajstop Re: Ech... 25.09.09, 15:16
                        Bardzo zdrowe podejście, ja to samo mówię o pisaniu książek :)
                        Szczególnie podoba mi się to zbieranie pomysłów. Pełny magazyn części zapasowych
                        bardzo się przydaje :)
                        • ojuciasan Re: Ech... 25.09.09, 15:28
                          skajstop napisał:

                          > Bardzo zdrowe podejście, ja to samo mówię o pisaniu książek :)

                          Zazdroszczę. Może kiedy napiszę ich więcej, to też będę tak mówiła o książkach
                          ;-) Na razie wydałam tylko dwie, w kolejce u wydawców czekają następne dwie, ale
                          to wciąż za mało, by z nich żyć.

                          > Szczególnie podoba mi się to zbieranie pomysłów. Pełny magazyn części zapasowyc
                          > h
                          > bardzo się przydaje :)

                          Otóż to ;-)

          • ojuciasan Re: wydanie ksiazki w niskim nakladzie 25.09.09, 14:26
            Bez ISBN to nie jest wydanie :-) W celach prywatnych możesz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka