Dodaj do ulubionych

To w końcu jak z tym cytowaniem jest??

16.09.10, 18:32
Napisałam książkę, znalazłam wydawcę. Moja powieść kończy się znaną dosyć piosenką. Oczywiście, podałam jej tytuł, autora słów i muzyki, oraz wykonawcę. Czyli źródło cytatu. Tymczasem dzisiaj zadzwoniła do mnie pani z wydawnictwa i powiedziała, że niestety, muszą piosenkę wyciąć, gdyż narusza to prawa autorskie :( Pierwsze słyszę. Przecież nie popełniłam plagiatu. A może o czymś nie wiem?
Obserwuj wątek
    • tony333 Re: To w końcu jak z tym cytowaniem jest?? 16.09.10, 19:03
      Przypuśćmy, że zacytowałaś jedną zwrotkę i refren, czyli 30% piosenki. To tak samo, jakby ktoś w swojej pracy zamieścił 30% Twojej powieści, podając źródło.

      Przykład przerysowany, ale o to chodzi. Cytat nie może stanowić znaczącego fragmentu dzieła. Należałoby się skontaktować z autorem słów i wykupić licencję.

      Być może wystarczyłby jeden wers piosenki, a czytelnik ją znający dośpiewa sobie sam w myślach (lub z youtube).
    • nobullshit Re: To w końcu jak z tym cytowaniem jest?? 16.09.10, 19:06
      Nie mam teraz czasu szukać odpowiedniego fragmentu ustawy. Z pamięci - cytować bez pytania o pozwolenie można w publikacjach niekomercyjnych. Np. w pracach naukowych. Powieść, na której Ty i wydawca zarobicie, nie jest publikacją niekomercyjną.
      Ale to nie Ty masz coś wyciąć, bo dopóki książka nie ukaże się drukiem jesteś "czysta", tylko pani z wydawnictwa ma skontaktować się z właścicielem praw i rzecz załatwić. Imho powiedziała Ci, co powiedziała, bo jest niedoinformowana, albo nie chce jej się tym zająć. Tymczasem może nawet wydawnictwo nie będzie musiało nic płacić, tylko uzyska pozwolenie i zaznaczy w odpowiednim miejscu "cytat X za zgodą Ygreka".

      • monikate Re: To w końcu jak z tym cytowaniem jest?? 16.09.10, 19:24
        Jakie 30%, ta piosenka to może 1/250 całej książki jest.
        Czyli-jednak trzeba zapytać właścicieli praw o pozwolenie zacytowania... Pani redaktorka tę kwestię "przepuściła", ja o niej nie nie wiedziałam. Obecnie książka jest po składzie i ktoś w ostatniej chwili się zorientował, że coś "nie teges", ale powiedziano mi, że już za późno na pisanie do właścicieli praw :( Szkoda.
        • czepialska Re: To w końcu jak z tym cytowaniem jest?? 16.09.10, 21:53
          No nie... Ręce opadają...
          • monikate Re: To w końcu jak z tym cytowaniem jest?? 16.09.10, 22:09
            Ty faktycznie potwornie czepialska jesteś. Sądzę, że nikt na świecie nie zjadł wszystkich rozumów. Miłego opadania rąk życzę :)
            • nobullshit Re: To w końcu jak z tym cytowaniem jest?? 17.09.10, 00:12
              monikate napisała:
              > Ty faktycznie potwornie czepialska jesteś. Sądzę, że nikt na świecie nie zjadł
              > wszystkich rozumów. Miłego opadania rąk życzę :)
              Nie jestem adwokatem Czepialskiej, ale myślę, że jej ręce opadły w związku z niewiedzą i postawą wydawnictwa. Autor, dopóki pisze do szuflady, nie musi wiedzieć takich rzeczy.

              Ja na Twoim miejscu bym się zaparła, że cytat jest niezbędny, wina wydawcy, że tak późno się ocknął, niech ponosi koszty zmiany składu itd., Ty nie zgadzasz się publikację książki bez cytatu i koniec. Imho za dużo już włożyli w to roboty i pieniędzy, żeby zrezygnowali z wydania książki. Najwyżej nie wydadzą Ci następnej.
        • nomina Re: To w końcu jak z tym cytowaniem jest?? 30.09.10, 10:55
          Świetnie :/! Wydawca zarzuca Ci naruszenie praw, chociaż w istocie przed wydaniem jesteś czysta, ale sam beztrosko twierdzi, że "już za późno na załatwianie zgody". Za późno to będzie, jak sąd ostatniej instancji wyda na Twojego wydawcę wyrok!

          Zgoda musi być, bo to jest piosenka jako całość, a publikacja jest jej rozpowszechnieniem. Za rozpowszechnianie zaś autorowi piosenki należą się tantiemy. I źle Ci przedmówca wyliczał, bo skoro cytujesz cały utwór, to tak jakby ktoś zacytował całą Twoją książkę.

          Wydawca jest bardzo nierozsądny, bo eleganckie zapytanie o zgodę na pewno będzie skutkowało tąże (przecież autor piosenki ma darmową reklamę, nie powinien protestować). Natomiast niemiłe zaskoczenie autora po lekturze książki nie tylko skończy się w sądzie, ale i Tobie zostanie naklejona etykietka złodzieja i plagiatora. Chcesz tego?
          • wil-li Re: To w końcu jak z tym cytowaniem jest?? 01.10.10, 11:12
            Może ten fragment da Wam jakaś odpowiedź:
            "Dozwolony użytek wykraczający poza zakres osobisty jest w polskim prawie unormowany w formie dość szczegółowej listy określającej, kiedy i jak jest dopuszczalny, przy czym w niektórych sytuacjach jest on uwarunkowany przynajmniej próbami otrzymania zgody od właściciela praw autorskich lub może wiązać się z roszczeniami finansowymi z jego strony, nie jest to zatem ścisły odpowiednik angielskiego terminu fair use. W szczególności na zasadach dozwolonego użytku można: [...] przytaczać fragmenty innych utworów w dziełach stanowiących samoistną całość, pod warunkiem że jest to uzasadnione "wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości" (jest to tzw. prawo do cytatu).
            Poza tym wydaje mi się, że szanujące się wydawnictwo powinno dysponować specjalistą z zakresu prawa autorskiego. A szanujący się bibliotekarze jakim jest lub była Monikate powinien mieć jakieś wyczucie w tej kwestii.
    • skajstop Może się mylę, ale 16.09.10, 23:09
      Moim zdaniem jest tak, jak tu pisze autorka:
      blaszyk-jarosinski.pl/?p=187
      Nie mam czasu teraz sprawdzać tych podanych tam paragrafów ustawy o prawie autorskim, ale według mnie można w powieści zacytować i całą piosenkę, o ile precyzyjnie poda się źródło.
      • mutant12 Re: Może się mylę, ale 29.09.10, 21:01
        Konia z rzędem temu, kto wie, co to są "prawa gatunku twórczości". Czy jeśli np. popełniam powieść postmodernistyczną, to mogę sobie cytować tu zdanko skądś, tu zdanko skądśinnądś, i wystarczy tylko podać w przypisach autorów i tytuły, a wszystko będzie OK. Wszak postmodernizm ma to do siebie, że cytuje, parafrazuje, naśladuje.

        Już w innym wątku wspominałam, ze jedno wydawnictwo, dla którego tłumaczę, dostało ostatnio kompletnej (zdawałoby się) szajby i kontaktuje się w sprawie zezwolenia na wykorzystanie cytatu z tłumaczami/autorami, których jednowersowe, czasem kilkuwyrazowe fragmenty tłumaczeń/tekstów zostały wykorzystane w jakiejś książce. IMO wynika to właśnie z owej nieprecyzyjności w ustawie, bo nigdy nie wiadomo, czy ktoś się nie uprze i nie poda do sądu.

        Dostałam na przykład wytyczne, że jeśli jest cytat z Szekspira, to mam sięgać po stare tłumaczenia, do których prawa autorskie już wygasły, a broń Boże nie po Barańczaka.
        • nomina Re: Może się mylę, ale 30.09.10, 10:56
          Ach, to dlatego w książkach, którym robiłam korektę, przekłady cytatów z Szekspira były zawsze w tych starszych tłumaczeniach! A ja się dziwiłam, dlaczego nikt nie bierze Barańczaka, którego ja uważam za najlepszego tłumacza.
          • jeepwdyzlu Re: Może się mylę, ale 30.09.10, 14:25
            klasyczne
            na wszelki wypadek trzeba wykazać tchórzostwo

            CYTAT z przekładu Brańczaka jest jak najbardziej UPRAWNIONY!
            jeep
      • wlodekbar Re: Może się mylę, ale 30.09.10, 23:05
        I jest Forum Prawne, tam dzial prawa autorskiego, takze jest o prawie cytatu, no i funkcjonuje tam moderator _chris_ , ktory udziela rzetelnych informacji:
        forumprawne.org/prawo-autorskie/
    • yanga Re: To w końcu jak z tym cytowaniem jest?? 01.10.10, 19:52
      Tak się składa, że w mojej książce (wydanej w 2006) też zamieściłam całą (inną)piosenkę tej samej autorki. Więcej powiem: tytuł jest cytatem z tego samego utworu. I wydawnictwo nie robiło najmniejszego problemu. Powiedzieli, że drobne utwory wolno zamieszczać, jeśli poda się źrodło. Widocznie mieli rację, bo do tej pory (o ile wiem), nikt im procesu nie wytoczył.
      A Barańczaka w moich przekładach cytuję i też nikt się nie czepia. A propos czepiania: Monika, wyluzuj, nie widzisz, że nasza Czepialska jest po Twojej stronie?
      • mutant12 Re: To w końcu jak z tym cytowaniem jest?? 01.10.10, 21:08
        Enyłej, jak wydawca się uprze, to nie bardzo wiem, co autor ma zrobić, skoro umowa już podpisana. Chyba że istnieje możliwość zerwania umowy ze względu na brak konsensusu w kwestii poprawek, jeśli jest tam zapis, że wydawca musi uzyskać zgodę autora na wszelkie zmiany. To oczywiście niekorzystne dla autorki, która zainwestowała swój czas, a teraz miałaby zaczynać od nowa z innym wydawcą. Ale zawsze można ich postraszyć, tj. zwrócić im uwagę na istnienie takiego zapisu (jeśli istnieje). Bo tak czy owak to wydawca zawalił sprawę, skoro dopiero w tak późnej fazie procesu wydawniczego nagle mu się uwidziało, że cytat trzeba wyrzucić. Gdyby powiedzieli to wcześniej, miałabyś czas na przemyślenie sprawy, zmianę zakończenia.

        Co do wykładni prawa, to gdzie dwóch prawników, tam trzy interpretacje. Co z tego, że ktoś na forum prawnym udzieli nam może słusznej i wyczerpującej odpowiedzi, skoro prawnik wydawnictwa będzie miał na ten temat inne zdanie. Ja mogę uważać (na podstawie przeczytanej ustawy o prawie autorskim i różnych jej interpretacji), że wolno cytować Barańczaka, a wydawnictwo się uparło, że nie. Po konsultacji ze swoimi prawnikami. Mnie to akurat specjalnie nie boli, bo jestem tylko tłumaczką i nie ma dla mnie aż tak fundamentalnego znaczenia, czy wykorzystam tłumaczenie Barańczaka, czy Pajgerta, ale będąc autorką pewnie miałabym zgryz. Co zabawniejsze, współpracuję też z innym wydawnictwem należącym do tej samej grupy wydawniczej i tam takich cyrków nie ma.
    • nobullshit Jeszcze kilka absurdów 01.10.10, 22:10
      Oprócz literatury tłumaczę filmy. Ściśle biorąc, nie "oprócz", przede wszystkim - z tego żyję, tłumaczenia literackie to hobby.
      Pewna duża Stacja Telewizyjna (ST), z którą - szczęśliwie już nie współpracuję - nie stawiała mi wymagań, kogo mogę cytować, a kogo nie. Ale... Musiałam podawać nie tylko źródło cytatu (wiadomo), lecz także jego długość (w sekundach lub znakach). Po czym ST wysyłała informację o cytacie do Zaiksu. Skutek był taki, że Zaiks uznawał autora lub autorów cytatów za współautorów przekładu i chociaż łaskawie stwierdzał, że należy się im tylko 1 (słownie jeden) procent tantiem za emisję danego filmu (i tak, imho trochę dużo za - czasem - 30 znaków i 6 sekund), wymagał ode mnie, abym uzyskała podpisy rzeczonych "współautorów" na tym samym formularzu, na którym poświadczam słowem honoru i głową, że tłumaczenie wykonałam osobiście. A wypełnienie formularza jest niezbędne do wypłaty tantiem.
      Jak możecie się domyślić, nawet nie próbowałam uzyskać podpisu starego, chorego i mieszkającego w Ameryce Barańczaka. Ani np. podpisów czterech spadkobierców Witwickiego mieszkających pod nieznanymi mi adresami. Rezultaty tego absurdu:
      - Barańczak, spadkobiercy Witwickiego itp. osoby nigdy nie zobaczyły ani grosza i nawet nie wiedzą, że coś im się należy - bo nikt ich o tym nie poinformował
      - moje nieodebrane tantiemy rosną w setki i tysiące złotych (nie wyobrażacie sobie, jak często coś się cytuje w filmach, a rozmawiamy już o latach powtórek różnych filmów wróżych telewizjach)
      - Zaiks radośnie obraca moimi pieniędzmi (oraz pieniędzmi innych tłumaczy - więc nie ma interesu w tym, żeby sprawę załatwić)
      - od pewnego czasu tłumacząc dla telewizji, które mogłabym podejrzewać o podobną "świętszość od papieża", korzystam z tłumaczeń nieboszczyków, którzy zeszli byli więcej niż te ustawowe 50 czy 70 lat temu i nie posiadają spadkobierców albo tłumaczę cytaty sama, co jest absolutnie niezgodne z zasadami sztuki, ale k...a, muszę z czegoś żyć.

      Tak, próbowałam rozmawiać z w/w ST. Z prawnikami Zaiksu też. Z szefostwem mojej sekcji w Zaiksie jakoż takowoż, ale szefostwo jest bardziej zainteresowane biciem piany niż zrobieniem czegoś konkretnego.
      W jakiejś wolnej chwili w końcu się tym zajmę i zaległe tantiemy odbiorę (niestety, bez odsetek), ale od walenia głową w mur cokolwiek mnie ta głowa rozbolała i na razie nie mam siły na dalsze akcje.

      "Na szczęście" dystrybutorzy filmowi - zwykle polskie przedstawicielstwa zagranicznych koncernów - mają polskie prawo autorskie tam, gdzie słońce nie dochodzi, a poza tym - tu już niestety - nie wypłacają tantiem, więc mogę cytować kogo chcę. Na wydawnictwa, odpukać, trafiałam dotąd rozsądne - cytowałam dowolnych żywych lub świeżo zmarłych twórców, jeśli według mnie ich przekłady były lepsze, i wszystkim zajmował się wydawca.

      W kwestii zasadniczej, tj. prawnej - mogę ewentualnie zrozumieć, że cytowanie przekładu nie mieści się w "prawach gatunku", chociaż niepisane zasady sztuki mówią, że jeżeli ktoś przełożył coś przed nami, musimy użyć tego tłumaczenia, a nie tłumaczyć Szekspira, Biblię czy T.S.Elliota od nowa. I na pewno jest to działalność komercyjna, a nie dydaktyczna czy naukowa. Ale dlaczego:
      - wszyscy się tak wszystkiego boją i dmuchają na zimne
      - instancje, od których zależmy, zatrudniają idiotów, nie prawników
      - pewne systemy są absurdalne i niewydolne
      ...tego nie pojmuję za diabła.
      • jeepwdyzlu nobull 02.10.10, 14:50
        pochylamy się nad Twoimi problemami, ale..
        1.zaiks to nie jedyna firma na rynku
        2.nawet jeśli już u nich jesteś - nie musisz zaraz respektować wszystkich reguł..
        Są metody nacisku - np zamiast ryczeć na forum, można zatrudnić prawnika...

        90% problemów z wydawnictwami, zaiksai, szpitalami, urzędami - wynika z BRAKU wiedzy prawnej, niechęci do sporu, braku zaufania do sądów
        Tymczasem w Polsce procedury prawne są dość tanie (porównując np do usa), sądu coraz szybsze, a i otoczenie każdego z nas widząc pewną determinację - nagle zauważa rozmaite furtki...
        Sam w innych biznesach od lat wchodzę w różne spory i sam fakt ZATRUDNIENIA prawnika czy wysłania pisma z kancelarii - rozwiązuje mi 99% spraw..
        To właściwie zabawne
        jeep
        • skajstop Re: nobull 02.10.10, 15:29
          Mam prośbę: zanim wpadniesz ponownie w protekcjonalny ton, przeczytaj post, na który odpisujesz.

          Radzisz Nobullshit udanie się do prawnika, podczas kiedy ona pisze, że miała w tej sprawie już z nimi do czynienia i nie pomogło.
          Zatem stanowczo proszę, abyś bardziej ważył słowa.

          Co do ZAIKS-u, rzecz nie taka prosta, jak usiłujesz przedstawić, bo medal ma dwie strony, drugą jest to, że jest to organizacja tyleż bandycka, to i najsilniejsza.
          • monikate Re: nobull 03.10.10, 18:33
            Wyluzowałam :) Dziękuję za wypowiedzi; sprawa jest bardziej skomplikowana, niż mi się zdawało...
          • jeepwdyzlu skajstop 04.10.10, 10:07
            prosze wskaż mi w którym miejscu naruszam regulamin forum
            biorę udział w dyskusji, nikogo nie obrażam a pouczać możesz swoich pracowników

            jeep
            • skajstop Re: skajstop 05.10.10, 09:08
              Poczułeś się dotknięty? Ale to działa w obie strony, widzisz. Tobie nie spodobała się moja uwaga - była to prośba, zauważ, nie żadna kara - mnie nie spodobał się ton twojej wypowiedzi, mocno protekcjonalny, i to nie po raz pierwszy.

              Zatem powtórzę swą prośbę: skoro tak jesteś czuły na punkcie przestrzegania regulaminu, staraj się też nie wpadać w ton, jakim napisałeś ostatniego posta, zgoda?

              Nie mam zamiaru toczyć wojny w szklance wody, zatem jeśli nadal masz jakieś pretensje, proszę na pv.
              • jeepwdyzlu Re: skajstop 05.10.10, 10:19
                na priva?
                pozwoliłeś sobie na publiczne połajanki więc je tu będziemy prowadzić
                poczułem się zdziwiony Twoją "prośbą" ponieważ nie naruszam regulaminu
                To forum. A nie towarzystwo wzajemnej adoracji..
                I uprawnione są różne "tony" wypowiedzi - o ile nikogo nie obrażają..
                Protekcjonalny ton - "nie po raz pierwszy" - to wrażenie całkowicie subiektywne
                Pomijam, że błędne - masz prawo do swojej oceny..
                Zapytam po raz drugi: KIEDY i w jakim punkcie złamałem regulamin? Tak, jestem czuły na punkcie jego przestrzegania. Tym chętniej się dowiem w którym miejscu go naruszyłem...
                jeep
                • skajstop Uprzejmie proszę, uzasadnienie 05.10.10, 11:39
                  1. Mylisz się, ja nie robię uników, po prostu nie widzę sensu w długiej dyskusji niedotyczącej wątku (w sensie jego meritum). Przedstawiliśmy swoje stanowiska. Ten post jest ostatnim z mojej strony w temacie.

                  2. Regulamin? Ten Agorowy? Jest bardzo ogólny, nic w nim nie ma, zatem na forach trzeba się też kierować uzusem. Choćby starać się, żeby ktoś nadmiernie nie nadmuchiwał swojego balonu cudzym kosztem. I nie obrażał innych.

                  3. No i już. Skoro taki jesteś czuły, to ok, nie ma sprawy, ja nie chciałem tego robić, bo szkoda mi czasu, energii, a też nie przepadam za takimi analizami. Skoro jednak tego oczekujesz, proszę bardzo. Nie pierwszy raz nadmuchujesz swój balon, opowiadając, jaki to jesteś wspaniały, cudzym kosztem. W poście, na który zareagowałem, dajesz przytyk Nobullshit, rozwodząc się potem nad swoją skutecznością przy użyciu prawnika. Jeja, jaki ty jesteś genialny... Zwróciłem ci więc uwagę, że wpadasz w protekcjonalny ton, nie przeczytawszy poprzedniego posta, bo Nobullshit wyraźnie pisze, iż zasięgała rady prawników. Ton mi się nie podoba.

                  Ty się ciesz, że ja - chociaż jak widzę, zbyt długo - tolerowałem posty w rodzaju:

                  "ankieta jest kretyńska
                  nie ma mozliwości odklikania kilku wariantów odpowiedzi..
                  debil ją zaprogramował
                  toteż wynki będę do dupy
                  jeep

                  ps.purystom przypomnę, że dupa jest nominowana w konkursie na
                  najpiękniejsze polskie słowo"

                  Subiektywnie możesz sobie uważać, że to piękny post i zgodny z regulaminem, a nawet literacko piękny. Ja to mam w ogonie, dla mnie to co najmniej brak kultury, a subiektywnie i otwarcie powiem, że po prostu chamski.

                  Zatem, konkludując: uzbierało ci się, delikatnie cię upomniałem - nie sugerując jakiejkolwiek kary. Skoro robisz zdziwione oczy, no to trudno. Chcesz publicznego prania twoich brudów, to masz. Takich postów, jak ten powyżej, nastrzelałeś kilka. Miałem dobry powód, żeby zareagować. Jeśli nie przyhamujesz z mniej czy bardziej zawoalowanym obrażaniem użytkowników "Wydawnictwa i ich obyczaje" i "Mamrotka...", od łagodnych próśb przejdę do działań, jasne?

                  4. Coś się nie podoba, pisz na Berdyczów, czyli do administratorów Agory.

                  5. To jest ostatni post z mojej strony, co miało zostać powiedziane, to zostało. Ale żeby nie było, że zamykam ci usta, możesz sobie skomentować moje uwagi, a nawet pozwalam ci mnie obrażać bez obawy o konsekwencje w rodzaju sekatora :)
                  Niemniej, potem weź się zastosuj do mojej prośby. Serio. Piszesz niegłupio, ale nad formą wypowiedzi radzę popracować.

                  Skajstop
                  • jeepwdyzlu Re: Uprzejmie proszę, uzasadnienie 05.10.10, 16:23
                    nie nie
                    nie bede udowadniał, że nie jestem wielbłądem
                    pokazałeś klasę skajstop, brawo
                    to Twoje forum, regulamin agory masz w dupie
                    pisać na berdyczów nie zamierzam
                    pozostałym forumowiczom to pasuje... ich sprawa
                    żegnam
                    jeep

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka