cedr_1
03.05.04, 08:17
Wszedłem tu i prawie cała niedziele czytałem wszystkie wątki. Kurcze, nie
pojmuje, czego sie wy boicie? Te wszystkie pseudonimy, ten strach, ze ktos
sie domysli nazwiska, a nie daj Boze nawy wydawnictwa. Gdzies na jakiejs
innej stronie ktoś ŚMIAŁ! wytknąc błędu tłumaczowi z imienia i nazwiska, a wy
huzia na niego, ze JAKIM PRAWEM! Jak śmiał wyrazic swoje zdanie, ze tłumacz
jest do dupy. Jednoczesnie domagacie sie, zeby wszedzie widniały wasze
nazwiska jako tłumaczy. To jak to jest? Chcecie samych pochwał? Autora tez
sie zjeżdża, jesli zawalił, więc autora mozna, a tłumacza nie? Troche
konsekwencji. Troche cywilnej odwagi w tym wszystkim. Jesli tłumacz jest
dobry, na pewno sie obroni, bo na głupie komentarze nie zwróci uwagi. I o to
w tym wszystkim chyba chodzi, nie? Macie racje, ze nazwisko tłumacza
często "znika", ale chyba tylko z recenzji w gazetach czy na stronach
internetowych, bo w kisążkach jest. Jesli tak, to walcie po nazwiskach, na
Boga, i dobrze, ze sa tacy, którzy nie boją się go zjechac, jesli zasłuzył. A
nawet jesli nie zasłużył, na pewno sie obroni i bedzie wiecej hałasu - dla
dobra wszystkich tłumaczy - niz ciągłe narzekania, ze "O, znowu o mnie nie
nie napisali". I jeszcze jedno: narzekacie na wydawnictwa, ze oszukuja, ze
łamią umowy, itp. Żadne z was nie postawiło sie w roli wydawcy. Dla nich to
przeciez zwykły interes, robienie pieniedzy, nie ma to nic wspolnego z walka
o wzbogacenie kultury, itp. Jasne, ze beda oszukiwali, jasne, ze będą tłukli
szmal, nie ogladajac sie na tłumacza, redaktora czy innego speca od okładek.
Taka ich rola. A wy, moi drodzy, nie musicie z nimi współpracowac. Nie
zapominajcie, ze to ONI daja wam prace, nie wy im. Nie przełozycie książki,
wy, przełozy ktos inny, inna sprawa, lepiej czy gorzej, ale przełoży i
zarobią. Do tego się to sprowadza. Nie wygracie z wydawnictwem. Wygracie
proces sądowy, jeden czy drugi, ale co to znaczy? Nic, bo dla duzego
wydawnictwa to tak jak splunąć. Troszke pokory w tym wszystkim. Chcielismy
kapitalizmu, to go mamy i chcecie czy nie, musicie w te klocki grac. Jesli
sie nie dostosujecie, nie będziecie mieli pracy. Krótko mówiac, trzeba robić
to dobrze i przestac w koncu narzekac na brak "sławy". Jeśli chcecie sławy,
piszcie nazwiskami, nazwami, bez tych wszystkich nicków i "wydawnictw na "K"
czy "Z". Piszcie co który tłumacz spieprzył, merytorycznie, dokładnie, gdzie
które wydawnicwto zawaliło i w czym. Boicie się? To wreszcie przestańcie, bo
z tego forum wynika, że wszyscy tu obecni są świetni i nikt nigdy niczego nie
skopał. Skoro tak, każdy da wam zlecenie i przyjmie z otwartymi ramionami.
No, to by było na tyle. Miłego przekładania.