Dodaj do ulubionych

Nie karm książkowego potwora

25.11.11, 11:02
Na FB trwa akcja www.facebook.com/#!/niekarmksiazkowegopotwora , o jakiego potwora, monopolistę chodzi - wiadomo. Ciekawostka jest to, ze ludzie, którzy kupują, kochają ( w domyśle) książki nie potrafią zrozumieć, o co w tej akcji chodzi. Jakby czytali bez zrozumienia.
Oczywiście, bez konkretnych ruchów, działań wydawców nic sie nie zmieni, ale czy naprawdę tak trudno dostrzec szerszy obraz, popatrzeć do przodu...?
Obserwuj wątek
    • muszczek77 Re: Nie karm książkowego potwora 25.11.11, 13:13
      Ja książki kupuję w Empiku tylko jeśli naprawdę muszę, czyli - potrzebuję prezent na za godzinę. Rzadko bo rzadko, ale się zdarza(ło). Ale też nieraz zauważyłam, że są zwyczajnie słabo zaopatrzeni, co nie zachęca pomijając już wszelkie aspekty etyczne.

      I owszem, z czytaniem ze zrozumieniem ludzie mają coraz więcej problemów. A z matury się śmieją, że dla idiotów...
    • karrika Re: Nie karm książkowego potwora 25.11.11, 16:25
      A ja go w tym tygodniu już trzykrotnie nakarmiłam. Bo jeśli chcę mieć dawniej wydana książkę szybko, a nie ma jej w pobliskich księgarniach, to co? - zamawiam z odbiorem w empiku i za 2-3 dni mam, BEZ KOSZTÓW PRZESYŁKI!
      Przykro, ale tak to działa - liczy się czas i wydana kasa.
      • nomina Re: Nie karm książkowego potwora 26.11.11, 23:00
        Nie rozumieją?

        Bo marketingowo akcja do bani.

        Mem (?)/Logo (w sumie nie wiem, co to jest) - nieczytelne i ni czorta nie wiąże się z książkami.

        Ideologii - brak. Nie kupuj tu czy tu - bo co? Bo TY tracisz, Twoja rodzina traci, skoro raz: przepłacanie, dwa: koszty dystrybucji zjadają koszty techniczne, więc coraz niżej opłacani współtwórcy książek obniżają jakość publikacji i standard życia własnych rodzin. Jest o tym mowa? Nie.

        Idziesz na wojnę - zdefiniuj wroga. Dlaczego PiS ma takie poparcie? Bo jasno (pal sześć, że paranoicznie) definiuje wroga i metody walki z nim. Chcesz walczyć z molochem? To nie piszcz cicho po kątach: nie karm potwora (swoją drogą - gdyby nie darmowa reklama, Empik pewnie by już podjął kroki prawne za pomówienie, bo w obecnym stanie przekazu to "nosi znamiona pomówienia"), tylko zdefiniuj problem. Głośno i w punktach. Dodaj oprawę ideologiczno-marketingową. I parę innych spraw.

        I najważniejsze, co ludzie polecają: a co w zamian? OK, nie chcę "karmić potwora" (Jezu, co za infantylizm :/! do przedszkolaków to jest kierowane czy co?) w Empiku. Chcę kupić 5 książek. Różnych, bo dla różnych osób. I co? Mam szperać w necie, co mi się może spodobać? No, dobra, poszperam, trudno, nie nakarmię książkowego potwora, nakarmię potwora energetycznego, co tam. Znalazłam 5 tytułów 5-ciu wydawców. Każdy mi, a jakże, wyśle. Z opłatą 9,90 kosztów wysyłki. Jaki ja mam interes NIE KUPOWAĆ w empiku?

        Doskonale wiecie, że jestem pierwsza wysyłająca potwory na głodówkę. Ale akcja jest robiona, za przeproszeniem, od d... strony. Jest dokładnie to samo, co z unią. Wydawcy mają pretensje, wydawcy mają oczekiwania - ale załatwcie za nich wszyscy inni. Już nie tylko dystrybucja ma się zrobić sama, już mają o nią zadbać czytelnicy? Litości...
        • szczeciniankawpoznaniu Re: Nie karm książkowego potwora 29.11.11, 11:27
          Nomina! Genialna odpowiedź! Może prześlij ją organizatorom akcji. Ja sama uprawiam bojkot empiku od kilku miesięcy. Wciągnęłam w to też moją rodzinę i nie kupujemy tam już nawet gazet.

          To trochę jak z odstawieniem internetu, bo nie ma się na teraz na zaraz tylko trzeba poszukać, pochodzić, ale jak się okazuje małe księgarenki głównie na ryneczkach są zaopatrzone genialnie, a jeśli nie są, to panie w tych księgarenkach są bardzo dobrze zorientowane i oczytane. Nie jest to też takie anonimowe, bo w empikach (w różnych miastach: Szczecin, Gdańsk, Poznań, Warszawa, i mniejsze np. Police) są ludzie chyba z łapanki. Na dziale z książkami od wielu lat nie spotkałam kogoś zorientowanego we współczesnej literaturze (polskiej, wschodnioeuropejskiej), ale z drugiej strony oni są tam jedynie po to, by książki rozkładać na półkach i "wyszukać w systemie", czego czasem też nie potrafią...
          • nawojek Re: Nie karm książkowego potwora 01.12.11, 01:53
            A mi, jako czytelnikowi nałogowemu, akcja się podoba. Rozumiem brak konkretów w apelu, bo każdy mógłby zostać łatwo połączony z konkretną siecią, a nie o to chodzi, żeby sobie na łeb problemy prawne sprowadzić, skoro wszyscy wiemy, o co biega.
            Z tego typu biznesem walczyć trzeba, tym bardziej, że dotyczy naszej kultury i konsekwencje ponoszą twórcy, wydawcy, hurtownie i inne firmy współpracujące. W sumie tak wysokie marże i niepłacenie za towar sprzedany przez pół roku dla mnie niewiele się różni od ściągania z sieci, bo w sumie okrada się twórcę i wydawcę. Zwroty zaoferowanych do czytania klientom książek to już nie jest nieetyczne a jawnie nieuczciwe - bycie dobrym wujkiem cudzym kosztem? Pobieranie haraczu półkowego mogę zrozumieć w lodówce z jogurtami, klient i tak często wybiera najtańszy, ale książka - moim zdaniem- to nie jest taki sam towar, tym bardziej przy tak obrzydliwie wysokich marżach. Naród istnieje tak długo, jak długo posługuje się biegle swoim językiem i książki są ostatnim jego bastionem - inne media uciekają w amerykanizmy, a lud w wulgaryzmy.
            Solidarnością można zrobić wiele, jak wiele - nie musi przypominać ktoś z Solidarności. Zawsze są tacy, którym będzie wygodniej nie solidaryzować się w imię swojej wygody - byli tacy i w czasie wojny, i 30 lat temu, i będą teraz, ale to nie od nich zależy, czy akcja się uda.
            Podpisuję się pod nią wszystkimi kończynami i szeptany wśród moich znajomych "protest aktywny" (wybierasz naręcze książek i PO podliczeniu przypominasz sobie, że nie masz kasy) chociaż uważam za nieco "hecowaty", nie jest dla mnie bezsensowny.
            Jednak uważam, że jakiekolwiek działania prowadzące do zniszczenia nieuczciwości powinny mieć na celu również stworzenie czegoś pozytywnego. Nawiasem mówiąc w zniszczenie tej sieci nie wierzę, w jej przemianę również nie - ale jeśli powstałyby księgarnie z fantasy, to kto wie? O ile jeszcze jest na naszym rynku możliwość działania dla uczciwych. Miewam wątpliwości:)
            • nomina Re: Nie karm książkowego potwora 01.12.11, 11:28
              nawojek napisała:

              > A mi, jako czytelnikowi nałogowemu, akcja się podoba. Rozumiem brak konkretów w
              > apelu, bo każdy mógłby zostać łatwo połączony z konkretną siecią, a nie o to c
              > hodzi, żeby sobie na łeb problemy prawne sprowadzić, skoro wszyscy wiemy, o co
              > biega.

              Jeżeli nie możesz nazwać czegoś po imieniu uczciwie, to akcja jest prawnie wątpliwa. Powtarzam: kibicuję takim działaniom tym bardziej, że idealnie ta akcja wtopiła się w kontekst uruchamianej przeze mnie lada dzień alternatywnej dystrybucji. Dla mnie więc to tylko radość. Ale uczciwość obowiązuje obie strony. Nazwij problem po imieniu, a nie "wszyscy wiemy, jak jest". Wszyscy wiemy, że kryzys spowodowali Żydzi, a w stanie wojennym złoczyńcy z ekstremy mordowali milicjantów. Nie słyszałaś? Zajrzyj na co trzecie forum polityczne :/.

              Poza tym to, co jest, jest jak najbardziej do zaskarżenia _nawet_ z Kodeksu Karnego: "książkowy potwór" ma bowiem tak szerokie konotacje, że nie byłoby problemu z osławionym art. 212 KK. O roszczeniach cywilnych, finansowych nie wspomnę. I gdyby nie reklama oraz pozycja empiku - organizatorzy dawno mieliby pozwy/wezwania na biurkach.

              > Jednak uważam, że jakiekolwiek działania prowadzące do zniszczenia nieuczciwośc
              > i powinny mieć na celu również stworzenie czegoś pozytywnego.

              I w tym tkwi problem. Akcja nic nie daje w zamian. Nie kupuj tam i tam, bo oni nas rujnują. A gdzie masz kupować, gdzie jesteśmy dla Ciebie? A, to już sam się martw, Czytelniku. Czy ktoś z sygnatariuszy akcji dał Wam chociaż 10% rabatu ekstra za kupowanie u nich, a nie w empiku?

              O ile jeszcze jest na naszym rynku moż
              > liwość działania dla uczciwych. Miewam wątpliwości:)

              To ja się czuję obrażona :(...
              • szczeciniankawpoznaniu Re: Nie karm książkowego potwora 01.12.11, 12:30
                nomina! Mam nadzieję, że dasz nam tu znać o tej alternatywnej dystrybucji. Mam nadzieję, że będzie ona prawdziwą alternatywą do molochów :) Czekam.
              • nawojek Re: Nie karm książkowego potwora 01.12.11, 18:18
                Zacznę od końca:

                > O ile jeszcze jest na naszym rynku moż
                > > liwość działania dla uczciwych. Miewam wątpliwości:)
                >
                > To ja się czuję obrażona :(...
                Siebie tym mogę też obrazić:)) Tyle, że nie mam skłonności do wyszukiwania okazji do czucia się obrażonym:) Nie wydaje mi się - z praktyki wieloletniej to wiem - by uczciwie, bez łapówek i ustawionych przetargów można było wydzierżawić od miasta lokal w dobrym punkcie miasta na księgarnię bez czynszu skazującego na wstępie na nieuczciwość = nieregularne opłaty najmu. Mam wątpliwości (też praktyka) czy Wielki Monopolista nie spróbuje zgnieść. Problem nie w małych firmach, ale w tym, żeby wiadomą sieć zastąpić rodzimą, przyjazną twórcom/wydawnictwom i klientom. Problem w tym, że spora firma ma doprawdy zbyt często kłopoty, które musi rozwiązać na granicy, lekko ujmując, uczciwości. Im większy kapitał i większe obroty, tym moje wątpliwości większe, bo chętnych do wydarcia kasy mnóstwo. Przykład Optimusa tkwi u podstaw moich wątpliwości, a nie mam na myśli wydawnictwa, choćby i tak dużego, jak Prószyński:)
                A jak można czuć się obrażonym, gdy ktoś "miewa wątpliwości"?
                Co do meritum - mniemam, że dzieli nas pokolenie, dlatego też solidarna akcja dla Ciebie musi być czytelna od A do Z, a ja po doświadczeniach kilku pokoleń z moim włącznie (kilkusetletnia konspiracja) uważam, że jeśli nie ma akcji na samym początku spotkać zakaz/blokada/pozew mpk, to wolność słowa należy traktować rozsądnie. Kto się chce dowiedzieć, o co chodzi - znajdzie informację i zdecyduje, czy się przyłączyć. Inicjator jako niepokrzywdzony bezpośrednio nie ma prawa rozpowszechniać danych o firmie, jeśli nie posiada dokumentów nt bez narażania się na odpowiedzialność. A nawet jeśli takie dokumenty roszczeniowe posiada, właściwym organem do roztrzygnięcia sporu jest sąd, nie internet. Mam np wyrok sądowy, skazujący pracownika- złodzieja, ale nie mam prawa tych danych upublicznić poza KRS., bo mimo, ze sąd go skazał, to ja nie mogę bez ponoszenia ewentualnych konsekwencji prawnych cwaniaka "szkalować".
                Akcja ma dla mnie jeden poważny minus - tylko gdy wydawnictwa będą prowadziły wysyłkę bez dodatkowych kosztów , a w większych miastach stworzą sieć, gdzie będzie można odebrać zamówione książki, stworzona zostanie "droga alternatywna do autostrady". Tu się z Tobą zgadzam, ze akcja bojkotu jest jak destrukcyjna krytyka, a jako taka skazana na chwilowe tylko zamieszanie. Czy słonia pokona mrowisko? Niemniej uważam, że dla mnie nieprzystąpienie do bojkotu oznaczałoby nieopowiedzenie się po stronie słusznej sprawy. Być może z tej akcji wyłoni się konkret, czas pokaże. Ja nie czekam z dołączeniem się, bo wg mnie obojętnie jak i kto to prowadzi (żyd, mason, UBek czy dres) jej powody do mnie przemawiają. Tym bardziej, że kawa w salonie empiku na placu Kościuszki we Wrocławiu miała wyjątkowy smak i obecnie używająca tej nazwy firma zmieniła image na niekorzyść.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka