Dodaj do ulubionych

czy pisarze są idiotami?

30.08.05, 12:50
Może ktoś mi wytłumaczy skąd wydawnictwa czerpią przekonanie, że ludzie
piszący to kompletni idioci?

Konkurs na powieść

Wydawnictwo Dygresja ogłasza konkurs na powieść. Udział w nim może wziąć
każdy, kto do 31 grudnia 2005 roku nadeśle wcześniej niepublikowaną powieść
własnego autorstwa.

Prace oceni jury, w którego skład wchodzą adepci specjalności
krytycznoliterackiej oraz przedstawiciele wydawnictwa Dygresja.

Werdykt zostanie ogłoszony do 28 lutego 2006 roku.

Nagrodą główną będzie wydanie powieści przez organizatora w nakładzie nie
mniejszym niż 1000 egzemplarzy oraz dystrybucja powieści na rynku
księgarskim.

Do konkursu przyjmowane są teksty w formie pliku Word wyłącznie na płytach CD
opatrzonych godłem oraz w postaci wydruku komputerowego. Godło na płycie CD i
na kopertach zawierających komputerowy wydruk tekstu i osobno dane autora
(imię i nazwisko autora tekstu, adres, numer telefonu stacjonarnego, telefonu
komórkowego i adres e-mail) należy nadsyłać na adres: M. Duda, skrytka poczt.
nr 44, 60-969 Poznań 60 z dopiskiem „powieść”.


Obserwuj wątek
    • senseeko Re: czy pisarze są idiotami? 30.08.05, 20:21
      Najlepsze jest to, ze wielu jednak wysle im swoje powieści.
    • rekwizytornia Re: czy pisarze są idiotami? 30.08.05, 21:49
      Tonący brzytwy się chwyta, że tak rzucę swobodnie mądrością ludową :-) Pytanie
      brzmi: kto tu jest tonącym, wydawca czy autor? Z ciekawości zajrzałam na stronę
      wydawnictwa i obstawiam raczej to pierwsze... "Nie ma autora na taką literę",
      aż do znudzenia. Pustka doskonała.

      Pozdrawiam
      Rekwizytornia
      • moony7 też tak to zrozumiałam 30.08.05, 22:10
        Myślą, że im ktoś za friko przyśle hit. Co zresztą może się zdarzyć. A oni mu
        go sprzedadzą w 1000 egzemplarzy, co też może się zdarzyć. Jeśli chodzi o
        sprzedaż, autorzy muszą wierzyć wydawcy na słowo. Zresztą teraz jest mnóstwo
        konkursów bez nagród, patrz konkurs na słuchowisko radia i Zwierciadła.
        Wydawnictwa liczą na nowych autorów, których wciąż mamy pod dostatkiem, jak się
        okazuje i którzy są gotowi pracować miesiąc za długopis. Ale autor musi być
        wypromowany, a wydawnictwo nie jest zainteresowane promowaniem nowych. Będą
        promować Głowackiego i Pilcha. Nowi niech się promują sami, albo umierają z
        głodu, co też może być niezłym motorem sprzedaży. Do rozważenia w wolnej
        chwili ;)))
    • ardjuna Re: czy pisarze są idiotami? 31.08.05, 00:39
      moony7 napisała:

      > Może ktoś mi wytłumaczy skąd wydawnictwa czerpią przekonanie, że ludzie
      > piszący to kompletni idioci?

      Z doświadczenia, kochanieńka, z doświadczenia :))
      • pies_podwojny Re: czy pisarze są idiotami? 01.09.05, 12:53
        pytam grzecznie z pozycji idioty:

        czy ktoś może uczulić osobę młodą i niedoświadczoną na tego rodzaju prowokacje?
        kto z Was może mi jasno wytłumaczyć, jakie konkursy brać pod uwagę, a jakie
        olewać, bo na szumnie brzmiące "konkurs na powieść" byłabym w stanie w mej
        idealistycznej ignorancji się nabrać.
        • moony7 smutne, ale prawdziwe 01.09.05, 14:48
          Wiadomo, że w Polsce wielu ludzi chce pisać i wydawać. Więcej, niż wydawnictwa
          byłyby w stanie obsłużyć. Wiemy, jak kiepskie pieniądze zarabia się pisząc.
          Mówię o literaturze pięknej, w podręcznikach to się pewnie przedstawa inaczej.
          Jednakże proponowanie komuś wydania ksiązki w nakładzie nie mniejszym niż 1000
          egzemplarzy, gdy regułą jest 3000 i potraktowanie milczeniem kwestii nagrody za
          pierwsze miejsce, wydaje się być ze strony wydawnictwa jedynie sondowaniem
          rynku. Zresztą konkursy to dość żałosny sposób na znajdowanie wydawcy. Znam
          przykład bardzo dużego wydawcy, który NIE WYDAŁ drugiego miejsca w swoim
          konkursie. Zresztą fora aż roją się od podobnych przykładów.
          Skądinąd wiadomo, że przymus pisania jest dość bliski chorobie psychicznej i
          nie dziwota, że ktoś, kto ma olej w głowie i zostaje wydawcą, a nie pisarzem,
          szuka jelenia, żeby po jego plecach wspiąć się ku dobrobytowi. Przykład
          Grocholi, która uciekła z Prószyńskiego, żeby jako wydawca na swojej książce
          zarabiać dziesięć razy tyle, co dostałaby tylko jako pisarka jest tyleż
          znamienny, co zasmucający.
          Pozdrwiam.
      • wlodekbar Re: czy pisarze są idiotami? 04.09.05, 20:53
        Ardjuna,

        czy Ty wznosisz barykade?
        :)
    • wenecka Re: czy pisarze są idiotami? 03.09.05, 14:18
      podobnie robi ad.wers, oto regulamin:

      www.adwers.pl/konkurs_regulamin.html
      nawet nie jest podane w jakim nakładzie zostaną owe najlepsze dzieła
      wydrukowane...
      • senseeko Re: czy pisarze są idiotami? 03.09.05, 14:33
        A co myślicie o częstej w regulaminach klauzuli o przejściu praw autorskich na
        organizatora konkursu?
        Bo często wychodzi na to, ze wygrasz konkurs a stracisz utwór, który mógłby
        okazać sie więcej wart niz otrzymana nagroda?
        Czy jeśli nie jest podany w regulaminie okres, na który przechodzą na wydawcę
        prawa autorskie, znaczy to, że prawa te przechodzą na organizatora konkursu na
        zawsze?
        • wenecka Re: czy pisarze są idiotami? 03.09.05, 22:35
          no właśnie dla mnie to jest najbardziej kontrowersyjne. to tak jak teraz ten
          konkurs zwierciagła na słuchowisko - przekazuje sie prawa autorskie do
          wykorzystania na wszystkich rodzajach eksplotacji. nie do pomyslenia. choć
          jesli to naprawde pierwsza rzecz, jaka ktos pisze i nigdy jeszcze nic nigdie
          nie publikował, to wyobrażam sobie ogrom szcześcia, jaki taka wygrana daje.
          wtedy można łatwo machnąć ręką na utratę praw, skoro nagosnienie nazwiska
          będzie tak wielkie, że kazdy nastwepny utwor bedzie mozna wydac gdzie sie chce,
          nawet jesli będzie miał znamiona gniota. na pewno całej powieści na taki
          konkurs bym nie posłała. wolałabym dobijać się mozolnie do drzwi przeróznych
          wydawnictw niż dać się wykolegować.
          co do ostatniego pytania - to nie jestem pewna, ale jak się poszpera na forum
          to na pewno się znjdzie - bo ten temat był już wiele razu poruszany.
          • moony7 negocjować i pracować 03.09.05, 23:18
            Umowy są po to, aby je negocjować. W praktyce jednak nieczęsto wydawnictwo
            startujące z pozycji silniejszego pozwala autorowi na zmiany gotowego tekstu
            umowy. To się jednak zdarza, w każdym razie warto upominać się o swoje. A
            przede wszystkim konsultujcie wasze umowy z prawnikami. Nie podpisujcie ich od
            razu licząc na to, że jakoś to bedzie i że jeśli zaczniecie marudzić, to są
            inni w kolejce. Są, ale wydawnictwa to nie instytucje charytatywne, powołane po
            to, aby wam zrobić dobrze. Upewnijcie się, czy dobrze rozumiecie umowę. I tak,
            dla mnie zwrot "pole eksploatacji" jest na tyle ogólny, że powinien być
            doprecyzowany.
            Co do konkursu "Zwierciadła" jest dość wątpliwe, aby udało się w tak trudnym
            gatunku, jakim jest słuchowisko wygrać komuś, dla kogo będzie to pierwsza
            rzecz, jaką napisze. Gniot raczej nie wygra, prędzej nie będzie zwycięzcy w
            konkursie. Radio szuka sprawnych pisarzy i mimo że nagrodą jest tylko długopis,
            pewnie liczy na znalezienie nowego talentu.
            Jednak - wybacz, jeśli zburzę Twoje marzenia - wygrana w takim konkursie raczej
            nie da zwyciężcy "tak wielkiego" nagłośnienia nazwiska, jakby tego pragnął.
            Zdobywaniem popularności rządzą przeróżne dziwne uwarunkowania i przykład
            cytowanej już przeze mnie Grocholi daje wciąż wszystkim piszącym dużo do
            myślenia ;))))
            • wenecka Re: negocjować i pracować 04.09.05, 00:11
              > Co do konkursu "Zwierciadła" jest dość wątpliwe, aby udało się w tak trudnym
              > gatunku, jakim jest słuchowisko wygrać komuś, dla kogo będzie to pierwsza
              > rzecz, jaką napisze. Gniot raczej nie wygra, prędzej nie będzie zwycięzcy w
              > konkursie. Radio szuka sprawnych pisarzy i mimo że nagrodą jest tylko
              długopis,> pewnie liczy na znalezienie nowego talentu.

              nie miałam na myśli gniota, ale naprawdę coś dobrego. jeśli takie by było -
              naprawdę dobre, to by było nagłośnione. a jeśli b. dobre to tym bardziej. wtedy
              autor miałby łatwiej i dopiero wowczas mógłby sobie pozwolić na gniota. :-)

              > Jednak - wybacz, jeśli zburzę Twoje marzenia - wygrana w takim konkursie
              raczej > nie da zwyciężcy "tak wielkiego" nagłośnienia nazwiska, jakby tego
              pragnął.

              nie, nic burzysz. zdaję sobie sprawę, że to nie byłoby wielkie nagłośnienie.
              wielkie nagłośnienie byłoby wówczas, gdyby to był naprawdę wielki HIT - coś np.
              na miarę "samotności w sieci", która wydawca przeczytał zdaje sie w ciagu 1
              wieczora i na biurku swojej pracwnicy zostawił cały tekst z komentarzem: "to
              będzie bestseller" (czy jakoś tak). tylko w przypadku takiego hitu własnie
              pojawiałaby się szansa na dużą promocję i szybką "karierę". ale sami wiemy, ze
              zdarza się to nieczęsto. ale warto marzyć. od tego się wszak zaczyna :-)
              • moony7 Re: negocjować i pracować 04.09.05, 14:50
                Pozwolę sobie być innego zdania. Nikt nie ma interesu, żeby nagłaśniać
                nieznanego autora. To znaczy, zdarza się, ale niezwykle rzadko. Wydawnictwa
                koncentrują się na robieniu publicity autorom sprawdzonym. To nieszczęście
                debiutantów.
                Uważam również, że ktoś kto wystartuje rzeczą dobrą, będzie zawsze starał się
                pisać dobrze. Natomiast autor kiepski będzie kiepski. Teraz zresztą jest raczej
                sezon na kiepskich.
                Jak było z "Samotnością w sieci" nie wiem, może tak, jak mówisz. Ta ksiażka
                narobiła dużo szumu, zupełnie nieadekwatnego do jej wartości literackiej. Ale
                sprzedała się świetnie i o to chodzi wydawcom. Z tego punktu widzenia mały
                wydawca może być bardziej zainteresowany na obecności swojej książki w mediach.
                Choć oczywiście na wszystko potrzebna jest kasa, a tej zawsze brakuje ;(((




                • wenecka Re: negocjować i pracować 04.09.05, 20:30
                  > Pozwolę sobie być innego zdania. Nikt nie ma interesu, żeby nagłaśniać
                  > nieznanego autora. To znaczy, zdarza się, ale niezwykle rzadko. Wydawnictwa
                  > koncentrują się na robieniu publicity autorom sprawdzonym. To nieszczęście
                  > debiutantów.

                  to ja też sobie pozwolę być innego zdania :-) a propos publicity nieznanych
                  autorów: owszem zgodzę - się, nie opłaca się nagłaśnianie nieznanej osoby. Ale
                  sam przyznajesz, że się zdarza. Przykład Wiśniewskiego jest akurat b. dobry.
                  Jeszcze lepszym jest przykład Masłowkiej czy Shuty (absolutnie odcinając się od
                  wartośći literackich ich utworów). A ksiązka tego pierwszego doczekała się
                  wznowień wydania, publikacji na krążku CD (do słuchania) oraz obecnie na jej
                  podstawie powstał scenariusz do filmu.
    • moony7 i te wyjątki 04.09.05, 21:14
      każą nam wciąż mieć nadzieję; ja tam zresztą nie mogę doprawdy narzekać;
      natomiast napisałam w wątku, że małe wydawnictwo, zwłaszcza z koneksjami w
      mediach musi walczyć o swoich autorów, bo teraz sprzedaje się głównie autora, a
      nie jego dzieło (dzieło przy okazji też, żebyś nie musiała być za chwilę
      odmiennego zdania ;))) Wiśniewski ze swoim rodowodem i mażącą się fabułą to
      absolutny strzał w dziesiątkę, jak widzimy. Żałuję, ale nie jestem rybakiem
      dalekomorskim, nie miałam raka, jak Grochola, ani nie pracowałam w korporacji,
      mam takie sobie szczęście do wydawców i pragnienie, żeby być pisarką, czy to
      wystarczy, żeby odnieść sukces? No cóż, musimy przede wszystkim pamiętać, że
      coś takiego jak sztuka już nie istnieje. Pozostaje marketing. I albo trafimy ze
      swoim produktem w gusta wydawcy i czytelnika, albo nie...
      • donetta Re: i te wyjątki 05.09.05, 13:07
        Niestety tak to obecnie wygląda,że bez poparcia osoby o znanym nazwisku czy
        jakiejkolwiek osoby,która ma jakieś wejścia, koneksje bardzo trudno przebić
        się.Dziwne jakieś reguły zapanowały w świecie kultury ,wiele robi się dla
        chwilowej sławy,widzi się przede wszystkim zysk a wszystko inne stawiane jest
        na dalszym planie.Wiem,że mało kogo obecnie stać na filantropię czy
        podejmowanie ryzyka w związku z promowaniem debiutantów ale co w takim razie
        mają robić? .Ciągle próbować i mieć nadzieję,że kiedyś się uda.A może zacząć
        pisać pod komercję ? To jest wyjście pod warunkiem,że potrafi się pisać pod
        dyktando. Ja nie potrafię.Pozdrowienia dla wszystkich wytrwałych w pisaniu.
        • czarnaba Re: i te wyjątki 05.09.05, 14:22
          No popatrz!
          Mam akurat coś dla Ciebie:))

          Pociąg do współczesnej prozy polskiej!
          Wydawnictwo Czarne zapowiada nową serię - Linie Krajowe, w ramach której będzie
          prezentowana współczesna proza polska.

          Seria ma za zadanie przedstawić, prozę pisaną zarówno przez uznanych pisarzy,
          jak i debiutantów. Prozę, której wyznacznikami są autentyzm, wyrazistość i
          świeżość. Prozę opisującą współczesny świat i wewnętrzne światy jej autorów. W
          doborze tytułów nie kierujemy się ani tematem, ani stopniem uznania autora, ani
          perspektywami komercyjnego sukcesu. Jedynym kryterium kwalifikacji książki do
          druku jest jej poziom artystyczny.
          Serią Linie Krajowe Czarne pragnie towarzyszyć najnowszej polskiej literaturze,
          odkrywając i promując to, co w niej najciekawsze.

          Fajnie brzmi, ale w ciągu dalszym tej informacji spotykamy już (niestety!)
          znane nazwiska Czarnego:

          Autorzy kursujący na Liniach Krajowych:
          Mirosław Nahacz, Bocian i Lola - 1 października 2005
          Maciej Malicki, Wszystko jest - 15 października 2005
          Anna Kamieniecka, Dziewczyna z Buenos - 1 listopada 2005
          Michał Olszewski, Chwalcie łąki umajone - 1 grudnia 2005
          Hubert Klimko Dobrzaniecki, Dom Róży. Krysuvik - 15 stycznia 2006

          Czyli znowu... miło, ładnie... i po staremu!
          Całość na: czytelnia.onet.pl/0,1159011,wiadomosci.html
    • senseeko kolejny kwiatek dla idiotów 21.09.05, 09:45
      Prezydent Miasta Gdańska organizuje Konkurs Literacki Miasta Gdańska im.
      Bolesława Faca. W konkursie mogą uczestniczyć członkowie literackich
      stowarzyszeń twórczych i autorzy niezrzeszeni zamieszkujący w Gdańsku oraz
      studenci i absolwenci gdańskich uczelni.

      Konkurs obejmuje swoim zakresem prozę, poezję i esej. Tematyka utworów może być
      dowolna.
      Prace w maszynopisie - w 3 egzemplarzach - opatrzone wyłącznie godłem
      (rozwiązanie godła: dane personalne w zaklejonej kopercie) należy złożyć w
      Urzędzie Miejskim w Gdańsku, w Sali Obsługi Mieszkańców (...)
      =======
      I teraz uwaga, bedzie najlepsze:
      ========

      Nagrodą jest wydanie na koszt Miasta pracy wybranej przez komisję konkursową.

      Nie ma ani słowa w jakim nakładzie, miedzy kogo rozprowadzane, pewnie wydzadzą
      to w zakładzie poligraficznym Urzędu Miejskiego i rozprowadza między radnych
      oraz krewnych i znajomych królika ;-))))
      • czarnaba Re: kolejny kwiatek dla idiotów 21.09.05, 10:23
        Może wydadzą to w jakimś biuletynie miejskim, a po roku złożą do archiwum?
        :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka