15.12.06, 15:09
Mam pytanie, może ktoś wie... Czy autor musi/powinien pisać pod pseudonimem?
Czy jak kto chce?
Obserwuj wątek
    • skajstop Re: Pseudonim 15.12.06, 15:25
      To tylko twój wybór, wydawca powinien się dostosować.
      jes jeden wyjątek: kiedy nazwisko z jakichś względów albo brzmi, powiedzmy,
      nieprzyjemnie, albo ktoś inny pod tym nazwiskiem robi coś bardzo rozpoznawalnego
      publicznie ;)
    • gamblerka Re: Pseudonim 15.12.06, 16:04
      Należy też uważać, żeby nie przybrać jako pseudonimu nazwiska rozpoznawanego
      jako: literackie, szlacheckie czy inne bądź, bo się spadkobiercy mogą obruszyć
      czy coś ;)
    • mysia-mysia Re: Pseudonim 15.12.06, 16:08
      też się zastanawiam nad pseudonimem czasem i tak sobie myślę czy mogę pisać pod
      nazwiskiem panieńskim mojej mamy, skoro nazywałabym się wówczas tak samo jak
      jedna ze średnio znanych polskich aktorek?
      • gamblerka Re: Pseudonim 15.12.06, 16:19
        ciekawe zagadnienie :) Skądinąd masz chyba prawo do używania tego nazwiska,
        skoro funkjconuje ono w Twojej rodzinie. Gdybyś się uparła, możesz nawet swoje
        obecne zmienić na Mamy panieńskie, jest to możliwe.
    • imlardis2 Re: Pseudonim 15.12.06, 17:29
      Dzięki za odpowiedzi.
      Zastanawiałam się, bo współcześni, poniękad bardzo poczytni autorzy tworzą pod
      innym nazwiskiem.
      Ale już wiem.
      Pozdrawiam
    • elkana Re: Pseudonim 18.12.06, 00:59
      Oczywiście żaden autor nie musi pisać pod żadnym pseudonimem, tym bardziej, że
      autor nie musi pisać, a jeśli pisze, nie musi wydawać. To twój wybór, który w
      chwili debiutu nie ma większego znaczenia, ale jakże rzutować będzie na dalsze
      losy twej karyjery.

      Po pierwsze, są wydawnictwa, które ci sugerują (pod rygoerm niewydania), że nie
      możesz pisać pod swoim nazwiskiem, bo "oni nie będą ci robić nazwiska". Może tu
      chodzić o jakieś znane serie, na przykład kryminały. Wiele takich książek
      napisano pod pseudonimami, a gdy pisarze zyskali uznanie, pozostali przy
      swoim "alter ego" i są z niego bardziej znani. Ba, czasem pod jednym
      pseudonimem ukrywa się kilka osób.

      Po drugie, niektórzy rezygnują ze swojego nazwiska na okładce, żeby nie
      zaszkodzić swojej karierze pozaliterackiej. Niestety, dla wielu pisarzy
      pseudonimowych wydawanie zwłaszcza beletrystyki to jedynie sposób na dorobienie
      paru złotych do nędznej pensji urzędniczej, naukowej albo jeszcze Bóg wie
      jakiej. Na przykład pan mecenas piszący sprośne halekiny, archeolog bawiący się
      w fantazy, bankowiec tworzący kryminały. To nie uchodzi itp. Poza tym szef pana
      urzędnika byłby niezadowolony, że jego podwładny wieczorami, zamiast analizować
      wyniki finasowe firmy, dłubie jakieś tam powiastki (i już krzywym oczkiem
      patrzy, i po premii, i po premii...) Niech więc sobie ten Bolesław Prus pisze,
      ale pan Aleksander Głowacki to ktoś poważny i szanowany.

      Albo też, o tempora o mores, wybitny Literat i Pisarz a jeszcze Laureat i
      Nadzieja Polskiej Literatury też dorobić chciałby parę złotych i chałturkę
      napisać (saga o ludziach spod lipowej górki w dwudziestu pięciu tomach, co
      miesiąc jeden w kiosku Ruchu i Kolpotera po 2,50 oraz jako dodatek do Tiny i
      Życia na Gorąco), ale jakoś nazwiska tak zasłużonego i nagrodzonego szkoda,
      więc z jednego Pisarza rodzi się kolejny...

      Po trzecie, bywa odwrotnie. Pan urzędnik dość ma pracy urzędniczej i chętnie by
      ją rzucił, zaszył się gdzieś w głuszy i pisał, i pisał, i pisał. A tu pan z
      Wydawnictwa mu mówi: owszem, powieśc wyśmienita, przemyślana, dopracowana (w
      końcu pół roku w to poszło, myśli pisarz), wydajemy - ciągnie wydawca - dwa
      tysiące peelenów płatne po sprzedaży, gratuluję pióra, niech pan pisze dalej. I
      urzędnik patrzy swoim dziatkom w głodne oczy i wie, że z pisania ich nie
      nakarmi. Więc chodzi co rano do urzędu, wykonuje pracę, której nienawidzi i
      wieczorami pisze. Ale wie nasz pisarz, że nie może pisać jako urzędnik, bo co
      to za pisarz - urzednik? Pisarz to mieszka w głuszy, nie dojada, nie
      trzeźwieje, noce mu upływają na dyskusjach z innymi literatami a dnie przed
      starą maszyną do pisania - takiego pisarza oczekuje czytelnik. Więc Urzędnik
      umiera, a Pisarz natus est. Przybiera pisarz pseudonim i zaczyna drugie życie.

      Po czwarte, mam ohydnie brzydkie nazwisko. Albo nazywam się Jan Kowalski. Albo
      nie cierpię swego nazwiska, bo nienawidzę swego ojca. Albo mój ojciec (matka)
      jest zbyt znany i nie chcę być z nim kojarzony. Więc od razu: cyk i po
      problemie (tu mi się przypomniał przykład z innej branży: niejaki Jerzy
      Połomski, piosenkarz, tak naprawdę nazywa się Pająk, więc ohydnie. Ale przecież
      jest też pisarz Henryk Pająk, który wyrobił sobie nazwisko i każdy cytuje
      Pająka, bo Pająk wie, kto Żyd a kto nie).

      Po piąte, to nie wiem, ale przecież na tym forum też nikt nie występuje pod
      swoim nazwiskiem. A tych powodów jest ze czterdzieści, sam nie wiem, co się w
      nich jeszcze mieści...

      Ale skoro już decydujemy się na pseudonim (literacki oczywiście), to warto
      pamiętać, żeby nie skakać z jednego pseudonimu ana drugi, ani nie pisać już pod
      swoim nazwiskiem. Tak jak napisałem na początku, w chwili debiutu nie ma
      żadnego znaczenia, czy piszesz pod swoim, czy wymyślonym nazwiskiem. Nazwisko
      sobie dopiwero TWORZYSZ. Być może twój pseudonim będzie żył dłużej od ciebie. I
      być może się zdziwisz, ale to wszystko są pseudonimy (a lista jest niepełna):
      Bolesław Prus
      Joanna Chmielewska
      Zbigniew Nienacki
      Joe Alex
      Andrzej Zbych
      George Sand
      Mark Twain
      Lewis Caroll
      Lemony Snicket
      Joseph Conrad
      .....................
      .....................
      • xyq Re: Pseudonim 18.12.06, 11:13
        DOBRY TEKST ELKANY
        JA MAM TAKI DYLEMAT, żE OTO JESTEM [MAM BYć] WYDAWCą I AUTOREM ZARAZEM. PRZY
        CZYM DZIALALNOSC WYDAWNICZA NIE MA SIE OGRANICZAC DO SWOICH PłODóW - A WRECZ
        PRZECIWNIE, GłOWNIE CHCIALBYM BYC WYDAWCą, AUTOREM W DALSZEJ KOLEJNOSCI.
        NO I CHCIALBYM, ZEBY TE POSTACIE/ROLE NIE BYłY ZE SOBą MIESZANE/MYLONE. AUTOR TO
        - SąDZąC PO TREśCI - TAKI NIEUDACZNIK, SIEROTA, ODPAD CYWILIZACYJNY. A WYDAWCA
        MA BYC WSPOłCZESNYM KAPITALISTą, SPRAWNYM, RZETELNYM, ODPOWIEDZIALNYM ITD...
        DRUGI MOTYW TO KONTAKT ZE WSZELKIMI MEDIAMI - WG MNIE LEPIEJ DZWONIC, PISAC DO
        DZIENNIKARZY KSIążKOWYCH I MóWIC "JESTEM PAN X, PROWADZę WYDAWNICTWO Y, WYDAłEM
        KSIążKę PANA Z" NIż "JESTEM X, WYDAłEM KSIążKę PANA X". [PRZYNAJMNIEJ DLA MNIE
        BYłOBY TO NIEZRęCZNE - A TAK OGóLNIE TO NAJLEPIEJ BY BYłO POWIERZYć ZADANIE
        KONTAKTU Z MEDIAMI CZY W OGOLE PR - JAKIEJS INNEJ OSOBIE, ALE NA RAZIE TO
        JESZCZE NIE MAM NA TO MOZLIWOSCI]
        • skajstop Do xyq 18.12.06, 11:16
          Nie używaj capslocka, proszę, proszę, proszę... :)
          Zwykłe literki też wystarczą :)
        • elkana Re: Pseudonim 21.12.06, 23:19
          To w sumie bardzo dobry pomysł (moim skromnym eklanowym zdaniem). Rzeczywiście
          trudno jest połaczyć reprezentowanie wydawnictwa i "bycie" pisarzem. Z Twojej
          caps-lockowej wypowiedzi wynika, że swoje powołanie znalazłeś raczej w tym
          pierwszym, więc logiczne, że pseudonim nadasz sobie-pisarzowi.

          Jadnko pamiętaj, że nawet pisarz piszący pod najbardziej znanym pseudonimem,
          jako człowiek-obywatel występuje zawsze pod swoim prawdziwym nazwiskiem (np. w
          umowie wydawniczej).
          Poza tym, jedną z form promocji książek, chyba najlepszą, są spotkania
          autorskie (czytelnicy z pisarzem, wywiad dziennikarza z pisarzem etc.). Tak
          więc w interesie Twoim-wydawcy będzie, aby się ujawnił Ty-pisarz. Zresztą, jak
          w każdym biznesie, im mniej kombinowania, tym lepiej.

          Natomiast co do kwestii: " AUTOR TO - SąDZąC PO TREśCI - TAKI NIEUDACZNIK,
          SIEROTA, ODPAD CYWILIZACYJNY. A WYDAWCA MA BYC WSPOłCZESNYM KAPITALISTą,
          SPRAWNYM, RZETELNYM, ODPOWIEDZIALNYM ITD..." czasem jest niestety odwrotnie.
          Wydawca okazuje się nieudacznikiem. A pisarz? Pisarze do pióra, jak mawiał tow.
          Wiesław.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka