Dodaj do ulubionych

Robimy bestseller.

14.02.07, 00:01
Ludzie, słuchajcie, ja mam pytanie, czy może raczej zadanie do rozwiązania.
Czy z każdej w miarę przyzwoicie napisanej książki można zrobić bestseller?
Jeśli tak, to jak? Jak to jak?! Oczywiście jest to kwestia forsy. Teraz
zadanie konkursowe: powiedzmy, że macie pieniądze - gdzie i jak byście
rozreklamowali swoje dzieło, żeby zrobić z niego bestseller? Ile mogłoby to
kosztować? Co musiałabym sprzedać, by "kupić" dobre wydawnictwo (by wydało
moją książkę) i zapłacić za reklamę: dom w Magdalence, mieszkanie w Radomiu?
A może wystarczyłby mój stary ford?
Obserwuj wątek
    • mysia-mysia Re: Robimy bestseller. 14.02.07, 00:21
      nie wiem ile to kosztuje ale jestem pewna że z niektórych kiepsko napisanych
      książek też da się bestseller zrobić i mogę nawet podać kilka przykładów :-)

      a jak tam warszawianko twoje sprawy? wydawnictwa się wreszcie zdecydowały?
    • xyq Re: Robimy bestseller. 14.02.07, 20:49
      podoba mi się Twoje podejście. mam pewne plany wydawnicze -jeśli nie uda Ci się
      przekonać giganta, to nie lekceważ małych wydawców z nastawieniem komercyjnym
      :-) napisz do mnie, co tam utworzyłaś, jaki temat i ogólnie takie
      mini-streszczenie [takie jednak, by nie odbierało przyjemności z późniejszej
      lektury] - mail łatwy do odgadnięcia po nicku :-).
    • spacey1 Re: Robimy bestseller. 14.02.07, 21:28
      Jeśli wyda cię dobre wydawnictwo, to samo wyłoży kasę na promocję. O ile uzna,
      że warto, bo często książki sie wydaje, ale bez ponoszenia nakładów na promocję.
      Nie słyszałam, aby dobre wydawnictwo brało kasę od autora na promocję książki.
      Natomiast autor zawsze może chodzić sam do mediów, załatwiać sobie wejścia
      antenowe albo na łamy prasy, nie ma problemu.
      • lucyolejniczak Re: Robimy bestseller. 15.02.07, 11:28
        Promocja kosztuje majątek ( mam zaprzyjaźnionego pisarza, który sam wyłożył na
        ten cel pieniądze ), uważam więc, że dużo zależy od samego autora.Powinien sam
        zgłosić się do mediów i to wcale nie trzeba specjalnie tam chodzić, wystarczy
        zadzwonić. To działa, wypróbowałam na własnym organizmie... Nie wiadomo, czy
        uda się zrobić wtedy bestseller, ale z całą pewnością prędzej czytelnik usłyszy
        o takiej książce, niż ją zobaczy zagrzebaną gdzieś na tyłach księgarni. Mój
        wydawca załatwił promocję w Empiku, polegającą na tym, że książka przez dwa
        tygodnie będzie leżała na stoliku z nowościami. I tyle. A to też kosztowało
        wydawnictwo sporo. Skontaktowałam się sama z Empikiem, a oni zaproponowali mi
        spotkanie autorskie. To zainteresowało z kolei prasę, itd.
        Spróbuj zadzwonić tu i tam, a nuż kogoś zarazisz swoim pomysłem?
    • saskiaplus1 Re: Robimy bestseller. 16.02.07, 14:08
      Mało co tak działa tak cudownie jak znajomy recenzent książek w opiniotwórczym
      piśmie (sprzedawanym w masowym nakładzie) ;)
      • kakot Re: Robimy bestseller. 16.02.07, 21:58
        nie szkodzi też jakaś aluzja do potencjalności skandalu w tytule, np "Nic o seksie" zamiast "Wspomnienia grzecznej uczennicy" ;)
        • buffalmacco Re: Robimy bestseller. 16.02.07, 22:18
          No nie wiem, w tym drugim tytule ludzie (większość jest dość niedbała) mogliby
          jednak czytać "sz" zamiast "cz" i pewien "potencjał skandalu" już jest :)
    • warszawianka34 No to dzięki. 20.02.07, 19:59
      Dzięki za wypowiedzi. Postaram się do nich po kolei ustosunkować, jeśli będę
      robiła błędy, to sorry, ale jestem po kilku godz. przed kompem i oczy mi
      wypływają.
      1. Wcale nie mam zamiaru uszczęśliwiać potencjalnym bestsellerem jakiegoś
      giganta - przeciwnie. Skoro zainwestuję własną kasę w reklamę, to chcę mieć z
      tego odpowiednie do wyłożonych pieniędzy zsyski, a nie 2% od sprzedaży. Takie
      warunki prędzej wynegocjuję z jakimś małym wydawnictwem, które będzie się
      chciało przy okazji wybić, niż z Prószyńskimi czy innymi Albatrosami.
      2. Nie mówię, że książka którą mam na myśli jest mierna. Uważam, że wcale taka
      nie musi być i spokojnie - przy odpowiednim nakładzie na reklamę - może stać
      się tym nr 1 (należy do popularnych poradników, a te sprzedają się lepiej niż
      beletrystyka, jak to mówi mój ojciec największe pieniądze robi się na ludzkiej
      głupocie). Aha, nie myślcie, że mi szjba odbiła i nagle popadłam w samozachwyt -
      jeszcze (prawie) nic nie wydałam tak na serio, a tu mi się bestseller marzy.
      Owszem: marzy mi się, a marzenia są po to by je spełniać. No i jak powiodę
      okiem po tym, co jest na "listach przebojów", czy po tym co jest wyeksponowane
      na półkach w empiku, to czasem mam wrażenie, że nie jest to kwestia treści,
      lecz opakowania (i reklamy).
      3. Chciałabym dowiedzieć się, co znaczy "majątek". Ile ten znajomy zainwestował
      w odpowiednią reklamę. Dla jednego "majątek" to 100zł, dla drugiego 100 000zł,
      dla trzeciej (czyli dla mnie) to nie zdradzę ile - najwyżej opylę tego forda
      rocznik 96 :)))
      4. Dzwoniłam do "mojego" wydawnictwa, które zainteresowało się moją drugą
      książką (pierwszą właśnie sama sobie wydałam i się nią cieszę) - alleluja!
      (choć jeszcze ostrożna) - książka przeszła pozytywnie przez dwie selekcje i
      teraz czeka na przyklepanie przez samego prezesunia. Jak na coś, co owo
      wydawnictwo wydaje w ilości 1-2 tytułów raz na kwartał, uznałam, że to sukces
      (iż w ogóle jest brana pod uwagę). Obie recenzentki powiedziały, że będą za mną
      (tzn. za nią - powieścią) optować, bo się im podobała.
      To tyle jeśli chodzi o wieści z frontu.

      Więc jak z tym bestsellerem? Kiedy, gdzie i za ile da się go zrobić? (uwaga:
      zmiana tytułu na bardzie elektryzujący - tj. seksowniejszy, nie wchodzi w grę,
      ale tytuł i tak ma całkiem nobliwy, czyli pod publiczkę oraz komercyjny :))

      PS. Muszę Wam wyznać, że gdy się już wyda "dzieło życia", nawet za własny cash,
      (za to tak, jak się chciało), to wydanie innej "wypociny" staje się mniej
      ważne. Wydadzą, to super; nie, to nie - na bułki z masłem zarobię gdzie
      indziej. Nota bene: jaka jest liczba pojedyńcza od wypocin?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka