Dodaj do ulubionych

komiks-stawki

24.07.07, 21:43
istnieja szanse, ze zostanie wydany francuski komiks, ktorzy przetlumaczylam.
to jeszcze nie jest pewne, nie chce zapeszac, ale tak z ciekawosci: jak to
wyglada finansowo? komiks w oryginale ma 150 stron, format a4, tekstu
dialogowego w wordzie jest 28 stron. czy stawki sa takie same, jak
przy "normalnych" tekstach?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kerry_weaver Re: komiks-stawki 24.07.07, 22:26
      Tłumaczyłam tylko gazetki z komiksem dla dzieci... stawka wyszła mi wtedy ciut
      wyższa niż przy tłumaczeniach biznesowych które zwykle robię, ale też
      wydawnictwo miało opinię "świetnie płacącego".
      • klymenystra Re: komiks-stawki 25.07.07, 15:11
        tzn? w przyblizeniu?
        niestety,w Polsce komisky nie sa zbyt popularne, totez wydawnictwa chyba nie
        placa kroci
        • jottka Re: komiks-stawki 25.07.07, 16:18
          zaraz, ty to robisz na zasadach towarzyskich, że tak powiem? być może zostanie
          wydane coś, co przetłumaczyłaś? nie rozumiem:( masz umowę czy nie?

          a poza tym nie płaci się za format, tekst w bąbelkach czy okienkach sieciowych,
          w wypadku tłumaczeń pisemnych płaci się uzgodnioną stawkę razy ilość stron
          obliczeniowych (1800, 1600 czy ile tam jeszcze znaków). tzw. tłumaczenia
          literackie to zwykle dwadzieścia kilka zet za stronę 1800 znaków, czyli raczej
          słabo płatne w porównaniu z 'biznesowymi' (no ale nie wiem, co dokładnie
          koleżanka wyżej ma na myśli). ale rozumiem, że w tym wypadku nie tylko o
          pieniądze ci idzie?:)
          • jottka Re: komiks-stawki 25.07.07, 16:19
            aha, odruchowo założyłam, że mowa o języku pierwszej grupy (ang, niem, fr, ros)?
            w wypadku rzadszych narzeczy stawki idą proporcjonalnie wzwyż, no ale to już
            zależy od danego języka
            • klymenystra Re: komiks-stawki 25.07.07, 17:02
              nie robie tego towarzysko. przetlumaczylam fajny komiks, komiks rysownikow
              znanych i cenionych (tworcow min "trio z belleville) i chce, zeby ktos go
              wydal. ja nie chce jakis strasznych pieniedzy, cokolwiek, bardziej mi zalezy na
              zdobytym doswiadczeniu. poza tym komiks ma kontynuacje, gdyby ten sie niezle
              sprzedal, to mozna myslec o nastepnych czesciach- i wtedy o wyzszych stawkach.
              nie mam umowy, bo na razie zainteresowalo sie jedno wydawnictwo, a ja czekalam
              na odpowiedz, jak jest z prawami autorskimi.
              pytam o stawke hipotetycznie, mam nadzieje jednak, ze cos z tego bedzie.
              chodzi o francuski.
              czyli jest np zaproponuje jakiemus wydawnictwu, zeby wydali powiesc, ktora
              przetlumaczylam z galicyjskiego, to dostane wiecej? ;)
              • jottka Re: komiks-stawki 25.07.07, 19:41
                zaraz, po kolei:)

                zwykle o zapłacie rozmawia się przed podjęciem się jakiegokolwiek zlecenia, ale
                zdaje sie, że chodzi ci o to, że przetłumaczyłaś już (w całości?) jakiś komiks i
                teraz z niejako gotowym produktem szukasz wydawcy, tak? i jednocześnie dopiero
                się martwisz o prawa autorskie? hm, no trochę prawą ręką do lewego ucha

                na ogół wydawcom przesyła się próbki interesującego nas tekstu (i tłumaczy
                całość dopiero po szczęśliwie zakończonych negocjacjach, z umową w ręku, żeby
                nie poświęcać czasu na coś, co może nie wypalić) i to zachęcony wydawca sam się
                bierze za kwestię nabycia praw. koszt jest różny, jednemu wydawcy wyda się
                nieopłacalny, innego zachęci, ale wpływa on na kalkulację opłacalności na naszym
                rynku i raczej nie zajmuje się tym tłumacz, który nie chce sam wydać określonego
                dzieła.

                co do hipotetycznych stawek - tak jak pisałam w pierwszym poście. poszukaj
                wątków dot. tłumaczeń literackich, bo to na oko pod tę działkę podpada, tam
                znajdziesz więcej szczegółów.

                no i apropo powieści z galicyjskiego - tak jest, stawka na pewno wyższa:)
                problem tylko w tym, czy ktoś się zainteresuje wydaniem takiego dzieła w naszem
                kraju, gdzie panuje głęboka wiara, że wszyscy pisarze pochodzą z krajów
                anglojęzycznych. bo to może zadziałać w drugą stronę, o ile my szukamy wydawcy,
                a nie odwrotnie - ponieważ dzieło tak rzadkie, że w sumie nie wiadomo, jak
                zostanie przyjęte, to damy pani stawkę podstawową, gdyż ryzyko szalone:)

                a poza tym ty jesteś na ujocie czy mnie sie zdaje? sekcją tłumaczeń z
                francuskiego w katedrze unesco zajmuje sie uta hrehorowicz, weż skontaktuj sie z
                nią i poproś o życzliwą poradę albo o skierowanie do kogoś kompetentnego, nie
                sądzę, żeby spuściła cie po schodach:) a w ogóle poza tobą ktoś już czytał twoje
                tłumaczenie? nie chodzi mi o sugerowanie, że coś napsociłaś, ale nawet
                rewelacyjny przekład wymaga stanowczej redakcji:) masz już jakieś tłumaczenia na
                koncie czy to debiut? to też wpływa na rozmowy z wydawcami
                • klymenystra Re: komiks-stawki 25.07.07, 20:06
                  jottka napisała:

                  > zaraz, po kolei:)
                  >
                  > zwykle o zapłacie rozmawia się przed podjęciem się jakiegokolwiek zlecenia,
                  ale
                  > zdaje sie, że chodzi ci o to, że przetłumaczyłaś już (w całości?) jakiś
                  komiks
                  > i
                  > teraz z niejako gotowym produktem szukasz wydawcy, tak? i jednocześnie dopiero
                  > się martwisz o prawa autorskie? hm, no trochę prawą ręką do lewego ucha

                  to bylo tak- 5 lat temu moja kumpela zakupila we francji komiks. nie znala
                  francuskiego, wiec go dla niej przetlumaczylam- i teraz, w boze narodzenie
                  stwierdzilam, ze fajnie by bylo to tlumaczenie poprawic i sprobowac zrobic cos
                  sensownego. totez poprawilam- wierz mi- nie strata czasu, a kupa frajdy :)
                  pytalam potem o rade zaprzyjazniona pania tlumaczke i pana tlumacza i to oni
                  poradzili mi, zebym szla dalej. znaczy- szukala wydawnictwa, ktore teoretycznie
                  bedac zainteresowane, powinno zajac sie prawami autorskimi. ja tam nie
                  wiedzialam, kogo o to pytac :) a w wydawnictwie (gdzie wyslalam probki) facet
                  mnie poprosil o napisanie do wydawnictwa belgijskiego. wiem, ze torche
                  zamotane :)


                  >
                  > na ogół wydawcom przesyła się próbki interesującego nas tekstu (i tłumaczy
                  > całość dopiero po szczęśliwie zakończonych negocjacjach, z umową w ręku, żeby
                  > nie poświęcać czasu na coś, co może nie wypalić) i to zachęcony wydawca sam
                  się
                  > bierze za kwestię nabycia praw. koszt jest różny, jednemu wydawcy wyda się
                  > nieopłacalny, innego zachęci, ale wpływa on na kalkulację opłacalności na
                  naszy
                  > m
                  > rynku i raczej nie zajmuje się tym tłumacz, który nie chce sam wydać
                  określoneg
                  > o
                  > dzieła.
                  >
                  > co do hipotetycznych stawek - tak jak pisałam w pierwszym poście. poszukaj
                  > wątków dot. tłumaczeń literackich, bo to na oko pod tę działkę podpada, tam
                  > znajdziesz więcej szczegółów.

                  ok :)

                  >
                  > no i apropo powieści z galicyjskiego - tak jest, stawka na pewno wyższa:)
                  > problem tylko w tym, czy ktoś się zainteresuje wydaniem takiego dzieła w
                  naszem
                  > kraju, gdzie panuje głęboka wiara, że wszyscy pisarze pochodzą z krajów
                  > anglojęzycznych. bo to może zadziałać w drugą stronę, o ile my szukamy
                  wydawcy,
                  > a nie odwrotnie - ponieważ dzieło tak rzadkie, że w sumie nie wiadomo, jak
                  > zostanie przyjęte, to damy pani stawkę podstawową, gdyż ryzyko szalone:)

                  oj, nie wiem, osatnio wydano u nas jedna powiesc galicyjska. w sumie, w pojeciu
                  laika, jakby nie bylo, jest to krag hiszpanski (przynajmniej kulturowy, bo nie
                  mowie naturalnie o jezyku), a nie powiesz mi, ze literatura iberyjska i
                  iberoamerykanska nie jest w cenie.
                  mam taki maly plan, zeby (jak juz bede duza ;)) rozpowszechnic troche
                  literautre galicyjska i katalonska. i oksytanska. bo kultury mniejszosciowe to
                  jest cos wspanialego. francuski jest, mam nadzieje, etapem posrednim, bo znam
                  go najlepiej.
                  >
                  > a poza tym ty jesteś na ujocie czy mnie sie zdaje?

                  nie, nie zdaje Ci sie.

                  sekcją tłumaczeń z
                  > francuskiego w katedrze unesco zajmuje sie uta hrehorowicz, weż skontaktuj
                  sie
                  > z
                  > nią i poproś o życzliwą poradę albo o skierowanie do kogoś kompetentnego, nie
                  > sądzę, żeby spuściła cie po schodach:) a w ogóle poza tobą ktoś już czytał
                  twoj
                  > e
                  > tłumaczenie? nie chodzi mi o sugerowanie, że coś napsociłaś, ale nawet
                  > rewelacyjny przekład wymaga stanowczej redakcji:) masz już jakieś tłumaczenia
                  n
                  > a
                  > koncie czy to debiut? to też wpływa na rozmowy z wydawcami

                  na koncie mam torche rzeczy, ale jak na razie to albo byly galicyjskie
                  opowiadanka, tlumaczone pod wodza pewnej pani tlumacz. moze w przyszlym roku
                  uda sie zrobic antologie i je wydac.
                  i raz tlumaczylam bajki filozoficzne, mialo to byc wydane, ale, ze tak powiem,
                  sprawa byla nielegalna, w szczegoly wdrazac sie nie bede, bo jeszcze ktos sie
                  domysli.
                  + kilka tlumaczen poezji, ale to tez raczej na uzytek nieoficjalny.
                  wiem, ze wydawcy na to patrza, to tez jest jeden z powodow zaczynania od
                  komiksu- gatunek troche mniej wymagajacy (no, zalezy, jak spojrzec), a wydawca
                  mlody i nie pytal o doswiadczenie. a jak nie ten, to inny, sie w koncu ktos
                  znajdzie.
                  leona widzialo pare osob, ale to tylko tak, myslisz, ze powinnam pokazac komus
                  kompetentnemu? w tej chwili sa wakacje, potem na rok znikam...
                  pozdrawiam
          • kerry_weaver Re: komiks-stawki 25.07.07, 22:47
            tzw. tłumaczenia
            > literackie to zwykle dwadzieścia kilka zet za stronę 1800 znaków, czyli raczej
            > słabo płatne w porównaniu z 'biznesowymi' (no ale nie wiem, co dokładnie
            > koleżanka wyżej ma na myśli). ale rozumiem, że w tym wypadku nie tylko o
            > pieniądze ci idzie?:)

            dobra, "koleżanka wyżej miała na myśli" że wyszło mi za komiks dla dzieci
            powyżej 40 PLN/stronę 1800 znaków. I dokładnie tak jak piszesz, płacili od
            strony rozliczeniowej, niezależnie od tego że był to komiks.

            A teksty literackie większe to chyba się rozlicza w arkuszach autorskich i
            stawki w przeliczeniu na stronę rzadko sięgają pułapu "dwadzieścia kilka
            złotych"...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka