evelka_d
05.05.05, 20:37
To co chcę napisać właściwie nie ma związku z hirsutyzmem, ale z tym jak się
dzisiaj czuję. Muszę się komuś wygadać, a to forum to dobre miejsce. Nie chce
mi się żyć... Mam takiego doła jak nigdy. Nic nie ma sensu i nie widzę przed
sobą żadnej przyszłości. Napisałam, że mój post nie ma związku z hirsutyzmem.
Właściwie to ma. Przez to, że to świństwo się mnie czepiło (i jeszcze parę
innych czynników) jestem jaka jestem. Mam o sobie jak najgorsze zadanie. Nie
nawidzę siebie jako osoby. Nie nawidzę swojego charakteru. Właśnie
uświadomiłam sobie, że chłopak, na którym mi bardzo zależało i którego bardzo
kocham nigdy już ze mną nie będzie. Może już nigdy w życiu go nie zobaczę -
wyjechał za granicę. Ta myśl przeraża mnie najbardziej. A wszystko to moja
wina... Już kiedyś straciłam chłopaka i bardzo to przeżyłam. Miałam małe
załamanie nerwowe, ale udało mi się z tego wyjść. Myślałam, że taka sytuacja
już się więcej nie powtórzy. Niestety mam po prostu pecha. Chciałabym cofnąć
czas. Wtedy postąpiłabym inaczej... Marcinku tak bardzo Cię kocham. Nawet nie
wiesz co ja teraz przeżywam... Myślałam, że jak się wygadam to zrobi mi się
lepiej. A wcale tak nie jest. Tęsknie za Tobą Marcinku. Nie ma takiej chwili,
w której bym nie myśała o Tobie... Żałuję tego, że nie jesteśmy razem.
Wszystko spieprzyłam i do końca życie sobie tego nie wybaczę. Może już nie
długo ten koniec nastąpi...