Dodaj do ulubionych

EKSPERYMENT

24.09.04, 21:04
witajcie
osoby bardziej obeznane w psychologii moze wcale się nie zdziwią, ale dla mnie to naprawdę niesamowite.


słuchajcie,
weźcie poduszkę, taką, którą dobrze i chętnie przytulicie, mocno, mocno.
z uczuciem, sympatią.
- co czujecie?

a za chwilę zmuście się do tego, żeby ją odrzucić, po prostu porzucić, kopnąć, walnąć gdzieś w kąt.
- co czujecie?

Obserwuj wątek
    • horlaa Re: EKSPERYMENT 24.09.04, 21:29
      jeśli chodzi o mnie, popłakałam się. to znaczy, tak po mojemu, czyli płakanie-bez-płakania. nie mogłam odrzucić poduszki! nie mogłam, bo poczułabym, że ją zostawię, że będę sama! było mi tak bezbrzeżnie smuuuutno!

      a teraz wystarczy przenieść ten przykład na życie. tak właśnie robimy w życiu. jeśli coś dobrego od życia dostaniemy, zaraz to racjonalizujemy, znajdujemy szereg wyjasnień. bo przecież to nam się NIE NALEŻY. po prostu. bo to musi być pomyłka. albo "głupi ma szczęście".
      albo jak się ktoś fajny nami zainteresował: eee, zaraz mu/jej przejdzie. zobaczy, jaka jestem bezsensowna. i jaka porąbana.

      owszem, bierze się to (np. u mnie) z cholernie niskiej samooceny, ale taki ekspetyment pomaga uświadomić sobie, ile dobrego w życiu przepuściłam właśnie w ten sposób. chwytałam coś, albo raczej coś "wpadało" mi w ręce, i puszczałam to szybko, szybko, bo to jest "za dobre dla mnie". nie pozwalałam sobie na nacieszenie się tym, nie pozwalałam sobie OGRZAĆ SIĘ w cieple tego czegoś dobrego, bo to "zaraz zniknie", "nie należy się" itp.

      wychłodzona, i nieogrzana musiałam się dogrzewać czymś ewidentnym czyli żarciem. żarcie mi się należy, jak każdemu.

      powiem szczerze, eksperyment, który podrzuciła mi moja psycholożka, bardzo dobitnie do mnie przemówił. wiele rzeczy widać jak na dłoni.
      sytuacje z facetami: "taki fajny? chce się ze mną spotykać?? niezły dowcip. to na pewno się nie uda".
      albo "dostałam wyróżnienie w konkursie na magisterkę? nie, na pewno wszyscy z roku dostali. na pewno to jakaś pomyłka".
      "mam talent jakiśtam? - eee bzdury, są ludzie bardziej uzdolnieni".

      nie cieszę się tym, co mam --> potem uważam, że nic nie mam, że moje życie jest do bani --> no tak, skoro wszystkiemu pozwalam "uciec" ode mnie?


      teraz chodzę pół dnia z poduszką, chodzę z nią, i tak mi dobrze.
      :)))



      też tak macie? a może zupełnie inaczej? napiszcie.

      • mostena Re: EKSPERYMENT 26.09.04, 01:16
        Musze to napisac, bardzo a propos i strasznie mnie rozsmieszylo;))) chociaz
        moze powinno raczej zaniepokoic... ale to takie glupie;))) Otoz dostalam przed
        chwila smsa od kumpla - przyjaciela, na ktorym mi bardzo zalezy i w ogole.
        Gadalismy przez gg, ale on ma problemy z komputerem, zniknal znienacka, wiec
        wyslal smsa, ze padl mu net na amen. Smsa zakonczonego 'Dobranoc;*)' Ja sobie
        pomyslalam 'oo, jak fajnie' (on jest... hm... malo wylewny raczej) po czym 'na
        pewno niechcacy wcisnal'. Te gwiazdke. I oczywiscie wlazlam w tablice znakow w
        mojej komorce (mamy takie same), zeby zobaczyc jaka jest odleglosc, i czy mogl
        przypadkiem... O rany, jaka ja jestem glupia;))) I ciagle tak robie! Ostatnio
        sms od niego byl znowu nie do mnie. Bo taki mily... ('A ja jeszcze odpisalam!
        Ach! Wyszlam na idiotke oczywiscie!' itd.) Pominmy, ze w smsie byl tekst
        swiadczacy dobitnie o tym dla kogo jest przeznaczony. Przypuszczam, ze jakby
        bylo moje imie, to bym sie zdziwila, ze zna inna taka, do ktorej moze wyslac
        wiadomosc o takiej tresci.
        Tak to jest...
        • kasiolda Re: EKSPERYMENT 26.09.04, 15:17
          tak.masz racje.tak bardzo potrzebujemy akceptacji,poczucia ze jestemy
          lubiane,ze kazdy drobiazg,gest niezauwazalny przez innyc i do ktorego inni nie
          przywiazuja wagi odbieramy jako wyraz sympatii i cieszy nas ale to dziala tez w
          druga strone niestety,kazde przykre slowo,spojrzenie,nieodwzajemnienie usmiechu
          raktujemy jako wyraz tego ze ktos nas nie lubi uwaza ze jestemy glupie.
          kiedys kumpela powiedziala mi ze "zakochuje sie" od razu w facetach ktorzy
          okaza mi chociaz odrobine sympatii,usmiechna sie,zagdaja pare razy i ja juz
          jestem oczarowana ta osoba,ostro zaprzeczylam ale miala racje...
          chociaz nie zawsze tak jest,czasami jesli ktos sie mna zainteresuje to go
          nienawidze,uciekam od niego,obrzydzam sobie...a jak to jest u was???
          • mostena Re: EKSPERYMENT 26.09.04, 16:25
            No wlasnie, w dwie strony, niestety.
            Dzisiaj obudzilam sie w dobrym humorze (pomijajac to, ze jestem strasznie
            przeziebiona;(( goraczka, bol glowy, gardlo, mdlosci itp;(( ), z powodu tego
            smsa... no i co tym razem mi przyszlo do glowy? Ze wyslal dla zartu. Nie
            sprecyzowalam sobie, na czym niby ten 'zart' mial polegac, natomiast polecilam
            sobie walnac sie mocno w ten durny leb i isc pod prysznic. 'Zart', ech;)))
            • kasiolda Re: EKSPERYMENT 26.09.04, 19:40
              czasami tez mysle ze ktos sie mna zainteresowal dla zartu,ze np zalozyl sie z
              kolegami ze umowi sie ze mna czy chociazby pogada zeby pozniej sie ze mnie
              smiac,jaka ja glupia,pusta,naiwna,ze uwierzylam ze on moze mnie
              polubic,zakochac sie,boje sie zaufac...boje sie uczucia
              odrzucenia,pogardzenia,wysmiania,pokazywania palcami...
              • hekate6 Re: EKSPERYMENT 27.09.04, 23:33
                Znam to uczucie.Facet widocznie daje Ci do zrozumienia że jest zainteresowany a
                Ty zamykasz się w sobie,uciekasz,nie wierzysz.Jestem paranoiczką.Tak bardzo
                boję się ludzkiej nieszczerości,tak patologicznie nie ufam...Nienawidzę
                komplementów,zawsze zauważe w tym jakiś podstęp-myślę że to żart,drwina albo
                ktoś po prostu nie chce mi sprawić przykrości.To chore,ale ja chcę słyszeć że
                jestem gruba,że jestem obrzydliwa itp.Wtedy wiem że jest to szczere,bo
                potwierdza to co ja widzę.Tak myślę choć czasem w głebi duszy uśwadamiam sobie
                że to ze mną może jest coś nie tak.Że to moja nienawiść do siebie chce mnie
                zgnoić,upodlić jeszcze bardziej.Że to moje autodestrukcyjne skłonności.Niszczę
                siebie i próbuję wciągnąć w to innych.
                A przecież gdybym była aż takim gównem jak myślę nie miałabym przyjaciół
                (których przyjaźń też czasem odrzucam...),kochającego chłopaka,który wytrzymał
                ze mną mimo mojej nieufności,mimo tego że wie,iż boję się pokochać,mimo że
                widzi iż czasem coś ukrywam...A mogłabym mieć jeszcze więcej,gdybym tego nie
                odepchnęła...
                • kasiolda Re: EKSPERYMENT 28.09.04, 07:44
                  tak...tez patologicznie nie ufam..wielokrotnie bylam swiadkiem jak ktos
                  najpierw przymilal sie do kogos,a pozniej za plecami obgadywal go ile
                  wlezie..nie lubie tego..czesto nachodza mnie mysli ze mna jest
                  podobnie..dlatego wszedzie musze byc wszystko slyszec a gdy ktos zostaje z kims
                  sam na sam juz wiem jak to sie skonczy..chore prawda??
    • kasiolda Re: EKSPERYMENT 24.09.04, 21:35
      przyznam szczerze ze za pierwszym razem jak to przeczytalam nie widzialam sensu
      w przytulanie poduszki a juz tym bardziej kopaniu jej.ale potem pomyslalam ze
      przytulanie jest naprawde fajne,mozna poczuc cieplo,wyobrazic sobie z e
      przytulasz nie poduszke ale czlowieka,ogrania cie radosc,geba ci sie smieje,ehh
      cos pieknego,a potem gdy trzeba nagle ja odepchanc od siebie,pojawiaja sie
      mysli dlaczego??nie nie chce,nic mi nie zrobila,tak samo jak tobie bylo mi jej
      zal...dziwne..
      mysle sobie ze to doskonale obrazuje nasze podejscie do ludzi,ze wystarczy
      odrobina ciepla,wsparcia,wtulenia sie jak w poduszke i chcemy juz tak zostac na
      zawsze,niezaleznie od tego co sie dzieje wokol,tak nam jst dobrze,dlatego z
      zalem odpychamy kogos kto dal nam poczucie akceptacji,bycia lubianym i
      potrzebnym...
      i chociaz przed wyjazdem mialam dola,bo wydawalo mi sie ze wszyscy na ktorych
      mi zalezalo mnie olali,tak byli pochlonieci swoimi sprawami,wystraczyl jeden
      sms,pzoorne zainteresowanie mna,by moje spojrzenie na te osoby zmienilo sie o
      180 stopni.teraz sa cacy,lubia mnie,chce z nimi rozmawiac,bawic
      sie,spotykac,oczywiscie do momentu gdy znowu poczuje sie
      opuszczona,niechciana..czy tak musi byc???
      • horlaa Re: EKSPERYMENT 24.09.04, 22:19

        z tymi ludźmi...
        wydaje mi się (bo mnóstwo z nas o tym pisze, mamy podobnie), że jest pare rzeczy:
        - czujemy się b. samotne
        - źle o sobie myslimy, w sensie niskiej samooceny

        --> przeżywamy bardzo, jak ktoś na nas zwróci uwage
        --> więc bardzo go/ją idealizujemy
        --> obiecujemy sobie nie wiadomo co, tylko dlatego ŻE KTOŚ NAS DOSTRZEGŁ (ta osoba nie wie, jak bardzo zmniejszyła nasze poczucie odrzucenia)

        --> a jeśli ta osoba potem o nas zapomni, bardzo to przeżywamy, zrozumiałe.

        przez to przesadne pojmowanie zwykłych znajomości bardzo cierpimy. a powinno być to bardziej na chłodno, na spokojnie. na siłę wręcz sobie wmówić, pogodzić się z tym, że ludzie mają swoje sprawy, że nie ta osoba, to inna się z nami zaprzyjaźni, że to musi trwać itp.
        spokojniej, spokojniej.

        mi się juz to troche zaczelo udawac. mimo wszystko choc to brzmi nieludzko, musimy dać sobie wiecej CHŁODU w tym. bo my sie za bardzo gorączkujemy, stawiamy całą naszą samotność na jedną szalę, to jest b. ryzykowne.

        jejku, juz tyle razy w życiu ryczałam godzinami albo miałam normalną gorączkę z powodu takich moich zachowań, że to jest niepojęte. to wyniszcza, to szkodzi. owszem, wspomina się to potem jako niesamowity wyjątkowy czas, ale to szkodzi. a nam szczególnie, bo nie umiemy sobie z tym radzić.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka