Dodaj do ulubionych

Skok w bok

04.03.04, 09:14
Tytuł to taki skrót myslowy - co robimy, aby oderwać sie od codzienności,
wypocząć, zrelaksować.
Ja "na ten przykład" na co dzień nie mam na nic czasu, no prawie. Dla nmnie
odpoczynkiem w tygodniu jest wieczorny spacer z psem, a przed spaniem
książka. Ale z tego powodu b. czesto zarywam noce, co nie służy mojej
łepetynie i oczkom. Ale za to jak przychodzi łykend, to od razu idę na basen,
potem rower. Często wyjeżdżam, wtedy szukam miejsc, gdzie mogę pojeździć
konno. Wystarczy godzina, żeby całkowicie oderwać sie od rzeczywistości. Jest
to sport zbawienny dla psychiki, morderczy dla ciała.
Piszę to wszystko, a za oknem sypie snieg :))
Byle do wiosny :)
Obserwuj wątek
    • medea5 Re: Skok w bok 04.03.04, 17:12
      Witam!

      Ja skaczę w bok na narty!!! Niestety ostatnio po nartach rozbolała mnie głowa:(
      I leżałam plackiem od soboty wieczora do poniedziałkowego popołudnia.
      A na nartach było tak super. Teraz zima się kończy. Więc teraz będę robić skok
      w bok na rower.

      A gdy nie mam czasu na wysiłek fizyczny, to relaksuję się w wannie.

      pozdrawiam
      medea

      • venus22 Re: Skok w bok 04.03.04, 18:15
        Narty - cudowna rzecz, ale- moga byc co najmniej dwa powody do bolu glowy.
        Pierwsze, wysokosc gorska, zwiazane z tym cisnienie i zdaje sie inne powietrze.
        dwa- odblask swiatla ze sniegu.
        na swiatlo latwo, bo mozna miec dobre okulary, natomiast nie wiem jak
        przyzyczajac sie do zmainy cisnienia - moze stopniowo, np pol godziny, potem 45
        min itd??

        ja z kolei relaksuje sie w ogrodku.
        jeszcze troche i bedzie mozna w nim siedziec..
        Venus
        ps - ja tez czytam nieraz za dlugo w nocy , no ale qurka cos z tego zycia
        trzeba miec :)
        poza tym dla mnie jest wazniejsze aby wstac mimo to wczesnie- gorzej jak sie
        wyspie..
        • medea5 Re: Skok w bok 04.03.04, 21:16
          Witam!

          Jeśli o mnie chodzi to zmiany ciśnienia mi nie szkodzą.
          Przyczyna tkwi w moim kręgosłupie, w odcinku szyjnym. Prześwietlenie wykazało
          jakieś uchybienia w jego funkcjonowaniu i jest on jedną z przyczyn łapiących
          mnie migren. Ale nie daję się, od miesiąca ćwiczę go codziennie (ćwiczenia
          przepisane przez rehabilitanta). I jest lepiej.

          Zazdroszczę relaksu w ogródku. Ja niestety takowego nie posiadam, więc w
          weekendy wykorzystuję ogródek teściowej. Nawet w nim czasem popracuję:)

          pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka