anetuchap
19.08.09, 12:10
Od 3 lat mam regularną migrenę. To nie mój wymysł,ale diagnoza potwierdzona
przez neurologa. Zrobiłabym wszystko,aby nie mieć
tych potwornych bólów głowy.
Mojego męża,czasami irytuja moje ataki,tzn. jest zły,że znowu
"leżę",a on musi się sam zająć dziećmi. Przecież to tylko ból głowy!
Też uważa,że to kwestia psychiczna,bo za długo jestem na wychowawczym
(4 lata)i jak pójdę do pracy,to bóle głowy NA PEWNO miną.
Jak zaczyna mi się atak,to ja się zaraz stresuję,że znowu mąż będzie
marudził,że znowu leżę:( Ten stres na pewno mi nie pomaga:(
Powiem szczerze,że jest mi z tym bardzo źle,przykro i w ogóle
do dupy. Aż się poryczałam:(
A jak jest u Was? Jak reagują wasi najbliżsi na ataki,które nie przechodzą po
żadnych procach i nie jesteście w stanie funkcjonować?
Czy przeszkadza im to,że musicie leżeć w ciemnym,cichym pokoju
i nie bierzecie udziału w życiu rodzinnym,zawodowym?