timur29
21.12.03, 10:45
Tekst z troszkę innego forum:
Autorytety są stałym elementem świata dziecka, zgadza się, ale
wynika to z tego że dziecko nie jest jeszcze na poziomie które
pozwalałoby mu samodzielnie kształtować swoją osobowość, nie
dokonywało jeszcze przemyśleń co jest dobre a co złe. I dlatego
łatwiej mu jest przyjąć gotowy schemat który my tu
nazywamy "autorytetem", który będzie dla niego wyznacznikiem tego
co jest dobre. A potem młody człowiek zaczyna nad tym rozmyśleć i
do czego dochodzi?
1. Nie ma autorytetów.
2. Skoro nie ma autorytetów to jak ja sobie życie ułoże, skoro
nie mam z kogo brać przykładu?
3. Wymyśle sobie człowieka doskonałego i do niego będe dążył.
Ten mechanizm zadziałał u mnie, a w tworzeniu swojego autorytetu
pomogła mi pewna wiedza z filozofi, dokładniej etyki, od której
wspomniałem kilka postów wzwyż.
Teraz druga sprawa:
> Twór wyobraźni, wyimaginowany Autorytet... sprowadza
całą "instytucję" autorytetu do poziomu Twojego
wewnętrznego życia. Sam go kształtujesz i zmieniasz
kiedy przyjdzie ochota (lub kolejne doświadczenie
życiowe). Bo Autorytetów nie ma. Nie ma ludzi
doskonałych. Więc to nie prawda, że ja mogę być
dla kogoś Autorytetem. I wcale nie muszę być
dokonały. No bo przecież nie ma na świecie
Autorytetów. I ludzi doskonałych. Wygodne, prawda?
Tak, jest to wygodne. Ale nie oto w tym chodzi aby dojść do
przekonania że nikt nie jest doskonały wobecz czego i ja doskonały
być nie muszę, tylko należy dojść do wniosku przeciwnego: nikt nie
jest doskonały ale ja będe do tej doskonałości dążył. Może uda mi
się jako pierwszemu ją osiągnąć. A jeżeli nie to mogę stać się
bliski doskonałości, a to już jest coś.
Cóż, polecam lekturę Nietchego. Oczywiście nie bezkrytyczną, bo on
także się wielokroć mylił, ale też w wielu swoich tezach miał
racje, szczególnie jeżeli chodzi o dążenie do nadczłowieka.
Jestem ciekaw waszej opinii na temat tego "wymyślonego Autorytetu" -
faktycznie pójście na łatwiznę?
Bardzo dużo osób stwierdziło w cytowanej powyżej rozmowie, że z braku
autorytetów moralnych w życiu codziennym, sami tworzą sobie "osobę idealną".
Zaznaczam, że są to młodzi ludzie (ok 17 - 19 lat)
Więc może ponownie... "Bóg umarł"...?
pozdrawiam