kinga_kinga
12.04.05, 13:29
Witajcie!
Piszę, żeby się trochę pochwalić. Moja córcia - Kasia jest juz po zabiegu!
Operowaliśmy się we Włoszech - było szybciej. W kraju kazali nam czekać
jeszcze pół roku!!! Oczy mamy ustawione prosto. lekarze stamtąd podkreślali,
że przy prawidłowej korekcji okularowej wady - żadna operacja nie byłaby
potrzebna, oraz, że w leczeniu zeza akomodacyjnego bardzo istotny jest czas!!!
Kasia zaczęła zezować, najpierw od czasu do czasu i tylko z bliska, w wieku
ok. 3 lat, i na szczeście zdażyła wyklształcić widzenie obuoczne, którego
mimo nieprawidłowego leczenia i rocznego nie używania jednego oka -
następnego dnia po operacji zrobiła LANGA! Widzi przestrzennie!!!
Kasia ma zalecone okulary typu bifocus - dwuogniskowe, po polsku? - u optyka
wzbudziliśmy duże zamieszanie, nikt nie wiedział, o co chodzi, z tymi szkłami.
A nawet w katalogu dla optyków takie soczewki są opisane - jako polecane przy
leczeniu zeza akomodacujnego u dzieci, szczególnie szerokie pole do bliży.
Kasia ma lekko nadreaktywny mięsień skośny w prawym oczku - stąd pojawia sie
niewielki kat zbieżny, w przypadku patrzenia z bliska - po to właśnie
potrzebne nam te "dzielone" okulary. Lekarze nie zdecydowali się na
przesunięcie równiez tego mięsnia - aby uniknąć hiperkorekcji.
Porównując sposoby leczenia:
Nie ma różnicy sprzetowej - jest wyraźna róznica metod leczenia,
elastyczności tychże, sposobu diagnozowania.
Czekam aby system opieki zdrowotnej w Polsce zbankrutował - bo nie widze
innego sposobu na zmiany. Mam żal również do lekarzy - za to, że nie
odpowiadali na pytania, nie tłumaczyli, nie mieli cierpliwości, że niemal
okaleczyli moje dziecko!!!
Pozdrawiam wszystkich