Dodaj do ulubionych

Matki synów

20.09.09, 10:44
Wczoraj rozmawiałam przez telefon z koleżanką z pracy. Właściwie
"rozmawiałam" to trochę za dużo powiedziane: raczej słuchałam przez
prawie godzinę jej wypłakiwania. Co jakiś czas powtarzała mi: ty też masz syna...
Konkretnie chodzi o wnuka. Kończy za tydzień 4 lata. Od jego urodzenia babcia
dosłownie zwariowała na jego punkcie. Przez rok młodzi mieszkali z nią, potem
kupiła im mieszkanie w pobliżu. No i mniej więcej pół roku temu małżeństwo
syna się posypało. Synowa wyprowadziła się z dzieciakiem do swoich rodziców 50
km od Poznania,
babcia ze strony taty jest tam persona non grata, nie pozwalają też małemu
rozmawiać z nią przez telefon. Zresztą nawet tatuś ma utrudnione widzenia z
synem. Za czyjąś radą babcia zwróciła się do sądu o pozwolenie na widzenia z
wnukiem, potem wniosek wycofała jeszcze przed rozpatrzeniem. Schudła
niewiarygodnie,
w pracy jest nie do wytrzymania. Teraz jest od czwartku na urlopie
i wygląda, że nie bardzo wie co ze sobą zrobić.

Do tej pory udawało mi się nie dopuszczać
do siebie myśli, że takie coś może dotknąć również mnie.

Szczęśliwe matki córek...
Obserwuj wątek
    • jan.kran Re: Matki synów 20.09.09, 11:35
      Moim zdaniem uogólniasz na podstawie jednego przypadku.
      Moi Bracia np. , obaj 60 + sprzatją lepiej niż Ich żony , umieją
      szyć a Brat Starszy gotował przez wiele lat . Przez 40 lat
      małżeństwa Bratowa pojawiała się w kuchni przelotnie.
      Moja córka umie posugiwać się młotkiem ,śrubokrętem i naprawia
      wszystko , jest uzdolniona matematycznie i sukienki zaczęła nosić
      dopiero w okresie dojrzewania.
      Syn ma łagodne ruchy, długie włosy , nie umie wbić gwoździa i
      matematyka to Jego zmora.
      Młoda ubiera się w ten sposób że wyciąga cokolwiek z szafy a Junior
      potrzebuje czasem pół godziny zeby dobrać koszule do spodni i
      marynarki...
      To tyle na temat stereotypów.
      Koleżance wspóczuję ale myślę że Jej sytuacja to inny problem niż
      posiadanie syna ...

      Kran
      • kamfora Re: Matki synów 20.09.09, 11:48
        Trochę się nie zrozumiałyśmy smile
        Mnie chodzi o to, że matki synów w przypadku jakże częstych dzisiaj rozwodów
        mają utrudniony kontakt z wnukami.
      • mammaja Re: Matki synów 20.09.09, 11:51
        Bardzo wspolczuje tej pani. Takie historie zdarzaja sie - sa
        obrzydliwe i trudne. Mam w okolicy przyklad utrudniania kotaktow z
        wlasnym ojcem malej dziewczynce - mimo, ze sadownie ma przyznane
        spotkania w dzieckim. Znam przypadki manipulowania dziecmi przeciwko
        dziadkom, oczerniania ich przed wnukami itp. niestety spotkac nas
        moze wszystko, co spotyka innych. Nie jestesmy objeci szczegolna
        ochrona, choc nas to bardzo dziwi. Co dziwniejsze, wsrod moich
        znajomych jest wlasnie przypadek, ze wlasna corka obarcza wina matke
        za swoje nieudane malzenstwo i ogranicza jej kontakty z wnukiem.
        Zupelnie bez zasadnie.
        Trzeba jakos probowac to zmieniac - jak sie da. Ale nie ma madrych
        w takich sytuacjach, niestety.
        • jan.kran Re: Matki synów 20.09.09, 12:00
          Ja osobiście bardzo bym chciała żeby mój ex i moja teściowa mieli
          lepszy i częstszy kontakt z moimi dziećmi ...
          Ja myślę że problem kontaktu z wnukami nie zależy od tego czy wnuk
          jest od córki czy od syna ale od kultury i chęci obu stron.
          Znam wnuki synowskie które mają bdb kontakt z rozwiedzionymi
          dziadkami ...
          A jak już skręcając temat po raz kolejny to mogłabym książkę napisać
          o chorych , zaburzonych relacjach córek z ich toksycznymi
          mamusiami ... Mam parę takich skasowanych córek w moim otoczeniu.
          Dla mnie to bajka o żelaznym wilku bo moja Mama jest ok ale
          przerażające jestjakie piekło matka może stworzyć córce....
          Odebrałam ten wątek w szerszym kontekście ....
          Nie lubię uogolnień i utartych sądów ...
          Kran
          • kamfora Re: Matki synów 20.09.09, 12:27
            jan.kran napisała:

            > Ja myślę że problem kontaktu z wnukami nie zależy od tego czy wnuk
            > jest od córki czy od syna ale od kultury i chęci obu stron.

            Oj, Kran. Jasne, że od kultury tudzież chęci. Sęk w tym, że jak
            się małżeństwo sypie to trochę dlatego, że kultura i chęci zamieniają się
            najczęściej w brak kultury i niechęć...Poddawanie wszystkiego regulacjom sądowym
            w gruncie rzeczy obraca się przeciwko dziecku. Tak przynajmniej ja myślę. Z
            perspektywy i w ogóle...
            W dodatku inaczej wygląda wszystko z punktu widzenia rodzica niż dziadka/babci.

            > Nie lubię uogolnień i utartych sądów ...

            Pisałam raczej o swoich obawach. Przepraszam, że mnie naszło aż do
            potrzeby ich zwerbalizowania i to na forum.
            • jan.kran Re: Matki synów 20.09.09, 13:06
              Nie wiem czy regulacja prawna nie jest najlepszym wyjściem.
              W Norwegii od lat funkcjonuje bdb.

              Kamforo , kazdy ma swoje obawy ...
              Rozumiem to ale nie warto się zadręczać tym cobybyłogdyby ...
              Całe życie , codziennie pracujemy na nasze relacje międzyludzkie .
              Wiem że to banał ale tak jest.
              Czasem coś się barrdzo w życiu pomiesza ale jeżeli nasze stosunki
              z dziećmi są dobre to chyba takie pozostaną.
              Na wybór ich partnerów życiowych nie mamy wpływu ..
              Chociaż czy na pewno ?
              Trudne to wszystko. Na miejscu koleżanki i syna chyba bym walczyła
              sądownie ... nie wiem ale to jedyne co mi przychodzi do głowy o ile
              próby mediacji zawiodły.
              K.


        • jan.kran Re: Matki synów 20.09.09, 12:02
          Dodam że może moje widzenie jest spaczone bo w Norwegii prawa
          rodzicielskie są bardzo sprawiedliwie ustawione i przekłada się to
          na pokolenie dziadkóe , tak sądzę.
          K.
          • foxie777 Re: Matki synów 20.09.09, 13:45
            Ja tez uwazam,ze jest to sprawa do zalatwienia w sadzie.
            U nas nie mozna wywiezc dziecka ot tak sobie.Sa bardzo konkretne
            umowy zalatwiane sadownie,ale oczywiscie jesli ma sie do czynienia
            z ludzmi zlosliwymi i trudnymi ,sprawa jest ciezka.Nie wiem jak
            wygladaja sprawy sadowe w Polsce,ale chyba to jest najlepszy sposob.
            Co do toksycznych matek,to sie z Toba Jankran zgadzam zupelnie.
            Ja tez mam Mame w sumie ok,ale sie napatrzylam na rozne sytuacje.
            Nawet nie moge sobie wyobrazic,ze mozna miec taki stosunek do
            wlasnego dziecka.Straszne.
            pozdrawiam tropikalnie
            • verbena1 Re: Matki synów 21.09.09, 08:30
              Jestem niezmiernie wyczulona na takie sprawy i widze przede
              wszystkim krzywde ,jaka sie wyrzadza dziecku, ktore nie dosc ,ze
              traci jednego rodzica to na dodatek kochajaca babcie.
              Powinna byc w wyroku sadowym klauzula o kontakcie dziecka z
              dziadkami, ktorzy daja dziecku ogromne poklady milosci i
              bezpieczenstwa.
              Moja kochana tesciowa mawia: mam trzech synow i cztery synowe.
              Przyjmuje to jako wielki komplement bo wiem ,ze zrobilam
              wszytko ,zeby utrzymac kontakt babci z wnuczka i prawnuczka.
              Pomomo ,ze jestesmy wszyscy od siebie bardzo oddaleni informujemy
              sie o wszystkich wydarzeniach, dzwonimy czesto a ja przywoze jej
              kolejnych mezow i znajomych do pokazania i ocenysmile
              • fedorczyk4 Re: Matki synów 21.09.09, 09:04
                Też byłam rozwiedzioną matką z synem. Mój ex oskarżał mnie z uporem
                maniaka o niedopuszczanie do kontaktów tata-syn. A mój teść nie. I
                faktem jest, że przez pewien czas, po tym jak mnie autor Syna
                Podstawowego podstępnie próbował pozbawić praw rodzicielskich
                oskrżając o działania terrorystyczna przeciwko PRLowi, oraz o
                porwnie dziecka do Francji (na które to "porwanie" podpisał zgodę
                notarialną, to na pewno mu tych kontaktów nie ułatwiałam. Natomiast
                teść nigdy nie miał do mnie większych pretensów i kiedy chciał (a
                było go na to stać ze spiewem na ustach) przyjeżdżał i spotykał się
                z wnukiem. Nawet do niego listy pisałam z informacjami o małym, co
                już było z mojej strony bohaterstwem, bo jestem dotknięta alerią
                epistologicznąwinkI co zabawne w tym samym czasie autor twierdził że
                nawet nie zna naszego miejsca zamieszkaniasmile
                Przenigdy nie przyszło mi do głowy karać teścia za skur...... jego
                nienormalnego potomka.
                A jeśli Synusiowa zrobi to samo co zrobiła synowa przyjaciółki
                Kamfory, no cóż wszystko niestety jest możliwe, ale mam nadzieję że
                nie, wszystko robię żeby niesmile
    • gaudia Re: Ech życie 28.09.09, 19:44
      nie tak dawno współpracowałam ze stowarzyszeniem ojców. Jako baba, której nie
      dano poznać ojca. Nasłuchałam sie, jak pieknie panie próbują się odegrać na
      ojcach przy pomocy dziecka. Łącznie z jakże modnym oskarżeniem o molestowanie.
      Rany.
      K.rwa mać, czemu ludzie nie pozwalaja sobie i innym na więcej miłości? Czemu np.
      w sytuacji, gdy związek się posypał nie pozwalają kochać dziecka innym ludziom?
      W czym milosc ojca czy dziedków może zaszkodzic?
      Czemu tak łatwo w świetle prawa przekazać nienawiść, skoro lepszych uczuć taki
      deficyt?
      Straciłam mieszkanie po matce, ponieważ (serio, serio) pani sędzina uznała, że
      rozwiodłam się "dla mieszkania", bo na sali sądowej mówiłam o eksie "zbyt
      kulturalnie" i na jej propozycję (złozoną w jej pokoju) "wykończenia tego
      sk.rwysyna" (mego eks) - zareagowałam zdziwieniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka