Dodaj do ulubionych

Nasze zwierzaki - CZ. vi

19.01.04, 20:37
....... doczekały się już zmiany posłania i usychają z tęsknoty za ML.
Obserwuj wątek
    • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 21.01.04, 23:29
      Jakos nikt o swoich nie pisze..Jeden z moich psiunkow ma bardzo delikatne
      poduszeczki lap.W ciagu miesiaca juz drugi raz na cos "wlazl" i uszkodzil sobie
      je.Pierwszy raz przecial i zainfekowal,drugi raz "cos mu wlazlo" i
      blyskawicznie lapa od spodu spuchla,mial nacinana i duzo ropy.Bierze antybiotyk
      i moczy lape w sodzie..Troche moze za dlugo czekalam,ale myslalm najpierw,ze to
      znow alergia...Pozostale "bractwo" odstukac w formie,ugania sie po zielonej
      trawie i tarza w kaluzach.Pozdro
      ml
      • dan8 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 22.01.04, 11:56
        Lato w Australii jest okresem,kiedy uaktywniaja sie weze.Majac psa lub
        kota,trzeba byc uwaznym.Ukaszkony kot ma wieksze szanse przezycia niz
        pies,ktory musi natychmiast dostac szczepionke.
        I wlasnie dzisiaj uslyszalam historie,jak pewna kobieta wybrala sie na spacer
        ze swoim psem terierem i nie zauwazyla weza.
        Dzielny pies stanal w obronie swojej pani i odgryzl wezowi lep jednoczesnie
        polykajac go,z calym jadem.
        Szybka pomoc udzielona przez weterynarza uratowala dzielnego obronce,chociaz
        bardzo chorowal przez dwa tygodnie.
        Psie istoty sa takie dzielne i oddane ludziom.
        • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 22.01.04, 12:09
          To prawdziwy bohater z tego terriera!!!!Pozdawiam
          ml
          • monia.i Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 22.01.04, 12:26
            Moja Korunia bohatersko obserwuje świat zza mojej prawej (lub lewej) nogi.
            Jakie to szczęście, że u nas nie ma tych takich wijących się okropieństw - w
            razie nieoczekiwanego spotkania to ja musiałabym odgryźć ów jadowity łeb...Moje
            kochane łaciato-kosmate stworzenie największą odwagę wykazuje, gdy ktoś stuka
            do drzwi...Brzmi wtedy baaardzo groźnie smile
            • mammaja Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 22.01.04, 12:48
              tak jak pies ML ma problem z poduszeczkami tak moja czesto nabawia sie urazow
              paznokci.Poprostu uwielbia kopac (jak wszystkie teriery),lapy ma strasznie
              mocne ,a paznokcie czasem tego nie wytrzymuja.Konczy sie wizyta u weta i duzym
              klopotem. Natomiast jezeli chodzi o obrone to napewno mozna na nia liczyc.Nie
              boi sie niczego,a nieustepliwosc (np.odkurzacza) doprowadza do jeszcze
              wiekszego ataku. W koncu to ludzie tak te psy wyhodowali - czasem sie
              zastanawiam czy slusznie.Poza tym jest bardzo towarzyska,lagodna i wesola.Oznaka
              radosci i podniecenia jest krecenie sie w kolko za wlasnym ogonem w szalonym
              tempie.Na spacerach uwielbia przynoszenie patykow,wrecz sama zaczyna
              natychmiast te zabawe.Kiedy chcac ja zniechecic wyszukujem parometrowa zerdke -
              i z tym potrafi biegac,slalomem miedzy drzewami.Nietety dlugie spacery juz ja
              mecza, ma swoja "klasyczna " trase jak corka ja bierze na kilkukilometrowa
              przebiezke to wraca padnieta i kulejaca.Musimy wiec ograniczac te wyprawy.
              A madra jest bestia niebywale i ansolutnie rozumie wszystko - az za bardzo!
              • dan8 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 22.01.04, 13:05
                Moniu ,ubawilas mnie stwierdzeniem,ze sama musialabys odgryzc ten lep.

                Moj psiunia pomimo,ze jest chory,caly czas czuje sie w obowiazku do obrony
                mnie.
                Ta rasa Rhodesian Ridgeback sluzyla w Afryce nie tylko do polowania na lwy ale
                tez do obrony kobiet i dzieci we wsiach.
                Ten instynkt opiekunczo-obronny jest bardzo w tych psach rozwiniety.
                Nasza hodowczyni,mowila,ze pewnego razu przyjechali do niej ludzie z 4-letnim
                dzieckiem.Tak zajeli sie ogladaniem szczeniakow,ze nie zauwazyli,ze dziecko
                znalazlo sie na skraju basenu.
                Suka hodowczyni,ktora nie wychowywala sie z dziecmi,zlapala mala za sukienke i
                odciagnela od basenu.
                Jednoczesnie psy tej rasy nie napadaja w obronie,przedewszystkim odstraszaja
                bardzo groznym warczeniem i swoja wielkoscia.
                Moj dzisiaj tak ostrzegawczo warczal na listonosza,jak musialam podpisac
                polecona przesylke.Bardzo sie to psiuni nie podobalo.
                • monia.i Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 22.01.04, 13:30
                  Dan - Twoja psiunia najwyraźniej jest przezorna i wie, że lepiej na zimne
                  warczeć niż się gorącym sparzyć smile
                  Moja suczka nie tak dawno poczuła się w obowiązku obronić mnie przed nagłym
                  atakiem zuchwałej torebki foliowej niesionej porywistym, zimowym wiatrem. Atak
                  nastąpił w momencie, gdy Kora była zajęta "kucaniem" w związku z czym nie do
                  końca wiedziała, cóz to za stwór rzucił się najpierw na nią a potem na mnie z
                  dzikim szelestem - ale cały czas w "przykucu" dzielnie szczekała - a jak juz
                  się poderwała do biegu, to trzymała się przede mną a nie za mną - więc jestem
                  przekonana, że mnie broniła..smile
                  • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 22.01.04, 15:29
                    Moj Toffi jest okropnie bojazliwy!!!Boi sie "tego,czego nie zna" a wiec nawet
                    malych dzieci!!!Jak zjawia sie tu mlodsza wnuniaTof rzec mozna dematerializuje
                    sie albo chowa sie za mna!!Natomiast malutka Tasia ma zaiste lwie serce!Odgania
                    ode mnie wszystkie psy,nawet rotwelera sie nie boi!!!Co nieco byla stremowana
                    widokiem doga,ale tylko chwile!!!Drops nienawidzi odkurzacza,atakuje go jak
                    lew.Nie podobaja mu sie faceci odziani w skore,pewien typ starszych ludzi i
                    Murzyni..atakuje jak szatan!Polega to tylko na postraszeniu,ale wieje
                    groza.Wyglada przy tym jak misio.Kiedys zostawilam go pod sklepem.Jakas starsza
                    pani sie nad nimzaczela "litowac"..cud,ze jej nie ugryzl a nasluchalam sie o
                    wrednych psach etc.!!!Ludzie sa beznadziejni,nie wiedza,ze do psa nie wyciaga
                    sie rak!!!
                    Pozdro
                    ml
                    • lablafox Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 22.01.04, 21:23
                      Mario Ludwiko , jak to się nie wyciąga ręki do psów? Czym je zatem głaskać .Ja
                      wyciagam , do rotweilera nie, głaszcze .Mój mąż ,psiarz nad psiarze , nie
                      tylko wyciąga rece , ale jest przez psy róznej maści obskakiwany , a co
                      bardziej zaprzyjaźnione psy z sąsiedztwa to go dopadają i w pieszczotach
                      próbują go nawet liżąc po twarzy. Jedyny wróg mojego meża , obecnie , to mały
                      york , który groźnie na niego szczeka. Rękę należy wyciagacć tak , żeby
                      pokazać dłoń od wewnątrz,żeby pies nie myślał,że chcę go uderzyć, no i w ten
                      sposób ma też czas poczuć czy mam przyjazne zamiary. Nie należy jednak
                      wyciągniętej ręki gwałtownie cofać , wówczas pies może ugryźć.
                      Lx
                      • dan8 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.01.04, 13:26
                        Na treningu w psim klubie uczono nas,ze jesli pies nie zna ciebie,a chcesz
                        nawiazac z nim kontakt,to nalezy :
                        - dac jemu powachac otwarta dlon
                        - dac sie obwachac
                        - nie patrzec psu w oczy
                        - poglaskac szyje pod broda
                        w ten sposob pies nie czuje sie zagrozony
                        patrzenie w oczy psu i glaskanie po lbie pies odczytuje jako dominacje i moze
                        ostro na to zareagowac.
                        • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.01.04, 16:12
                          Jesli ktos wyciaga reke,ale jednoczesnie sie boi to lepiej niech tego nie robi.
                          Zwlaszcza,jesli pies jest do czegos uwiazany!Osobiscie nie boje sie psow
                          jako,ze chowalam sie z nimi od urodzenia,ale nigdy do psow rak nie wyciagam.Nie
                          wszystkie psy to lubia a zwlaszcza psy cierpiace na agresje lekowa.Taki wlasnie
                          jest moj Drops.Lepiej zapytac wlasciciela,czy psy "cos lubia".Moze Twoj maz
                          jest odbierany przez wszystkie psy jako przyjaciel/no oprocz tego yorka/!!Sa
                          takie wyjatki,ale nie potwierdzaja reguly.Znam na osiedlu wiele psow,ktore
                          biegna do mnie z dala inne sa obojetne,daje ewentualnie nieznajomym reke do
                          obwachania by sie "zapoznac",ale tak raczej powiedzmy "z dystansem" a nie na
                          sile...A ugryzl mnie raz..kot!Mialam wtedy 10 lat i go "mietosilam".Bardzo to
                          bylo bolesne.Pozdro
                          ml
                          • monia.i Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.01.04, 17:07
                            Od paru miesięcy mamy z Korunią "nowego" Pana Doktora. I jestem pod
                            wrażeniem...Ma po prostu niesamowite podejście do zwierzaczków. Poleciła nam go
                            znajoma, która chadzała do niego ze swoją sunią. Z niedowierzaniem
                            wysłuchiwałam zachwytów, no bo umówmy się - mało które stworzenie kocha Pana
                            Doktora. I nie spotkałam sie wcześniej z weterynarzem, który prosi o zdjęcie
                            psu kagańca po wejściu do gabinetu, zwłaszcza gdy jest przewidziane pobieranie
                            krwi lub jeszcze co inszego. A psy, jak zauważyłyście, są różne...Kora
                            agresywna nie jest, ale za dziabaniem igłą lub obmacywaniem po brzuchu nie
                            przepada - zwłaszcza, jeśli dzieje się to w obcym miejscu, śmierdzącym lekami
                            oraz zdenerwowanymi psami. A Pan Doktor najpierw wyściskał psa, potem obcałował
                            go po mordzie, potem potośtał za uszami, potem szczegółowo zbadał, potem,
                            pobrał krew, potem jeszcze coś - a Kora wzdychała tylko z zaskoczonym wyrazem
                            pyska..Chyba się zakochała.smileI tak ponoć jest przy wszystkich pacjentach.
                            Niesamowite!
                            • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.01.04, 17:23
                              Moj agresyjno-znerwicowany Dropsik/przejelam go niejako z "odzysku" w wieku 4 m-
                              cy/ KOCHA chodzic do weta!!!Pcha sie do gabinetu "bez kolejki",uwielbia
                              asystentki weta/z wzajemnoscia!!!/ ale one sa "psiary" z krwi i kosci!!Nasza
                              mala i drobna i chuda wetka/moja "podobizna"/ wogole psow sie nie boi...ale
                              Tasia i Toff nie gustuja w wetach i trzesa sie ze strachu,moze to
                              juz "wrodzone"...Ale taki wet,o jakim Ty piszesz Moniu to WYJATEK.Czy jest to
                              moze ten znany Murzyn-wet,ktory umie sie "dogadac" z kazdym psem?Wszyscy nim
                              sie zachwycaja na forum "Zwierzaki".Pozdro
                              ml
                              • monia.i Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.01.04, 17:30
                                Nie - ale ten "mój" tez jest chyba dość popularny - nazwisko padało na Forumie
                                kilka razy...smile Jest chyba nawet bardziej "kociarzem" niz "psiarzem" - raz
                                tylko widziałam, jak pobierał krew wyjątkowo zdenerwowanemu Panu Kotu - stałam
                                jak zaczarowana, bez słowa, nieprzyzwoicie wręcz zagapiona smile
                                • dan8 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 24.01.04, 02:52
                                  Kilka dni temu w TV ogladalam program "Animal Hospital" i miedzy innymi
                                  pokazano tam starszego pana weterynarza do ktorego przyniesiono zranionego w
                                  skrzydlo duzego,bialego,dzikiego ptaka.
                                  Weterynarz wzial ptaka ,polozyl na stole i przez kila minut potrzymal nad nim
                                  rece.
                                  Ptak natychmiast uspokoil sie,wtedy weterynarz polozyl go na wadze,zwazyl(waga
                                  ptaka potrzebna do ustalenia dozy nasennej) a nastepnie przeswietlil
                                  uszkodzone skrzydlo.
                                  Ptak caly czas spokojnie lezal na grzbiecie z lapami do gory.
                                  Na pytanie reportera czym tak uspokoil poprzednio wyrywajacego sie
                                  ptaka,weterynarz odpowiedzial,ze moze to nazwac dobra ,uspakajajaca energia,bo
                                  inaczej sam tego nie umie wytlumaczyc.
                                  Ale ten sposob podejscia ma do wszystkich swoich pacjentow i co najwazniejsze
                                  dziala to na nich.
                                  • mammaja Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 24.01.04, 13:21
                                    Takim wspanialym doktorem byl weterynarz,ktory zginal od kuli nieuwaznego
                                    policjanta przy poskramianiu tygrysa ,ktory wydostal sie z klatki. Znalismy go
                                    z wizyt z naszym poprzednim psem i nigdy nie zapomnimy. Niestety to mu nie
                                    wroci zycia!
                                    • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 24.01.04, 14:18
                                      Slyszalam o tym wypadku w tv i wywarl na mnie silne wrazenie!!!Straszne,ze
                                      przez glupote ludzka i bezmyslnosc,co na jedno wychodzi zginal taki wspanialy
                                      czlowiek!!!!
                                      ml
                                  • lablafox Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 24.01.04, 21:39
                                    Oglądam też z przyjemnością Animal Hospital i inne programy na Animal miedzy
                                    innymi na pomoc zwierzętom.
                                    Lx
                                    • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 24.01.04, 21:44
                                      I ja!!To moje ulubione programy!!!
                                      ml
    • rudakitka Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 24.01.04, 21:54
      Dzisiaj wracając z porannych zakupów spotkałam jedna z sąsiadek.Niby nic takiego ale ona była z pieskiem.Znam ja na tyle,ze wiem o jej niespecjalnej sympatii do czworonogów.Pies-kundelek-sympatyczny bardzo,lazł za nia bez smyczy i radośnie merdał ogonkiem.Okazało sie,że córka(20 lat) przyprowadziła go wczoraj do domu,bo własciciel chciał go ZABIĆ!!!!!!!!!!!!Sasiadka postanowiła więc,że na razie pies zostanie u nich.Młode to jeszcze ,ale mądre strasznie.Lazł za nia jak misiu za miodem.Po południu mąż sąsiadki grzebał coś przy aucie,a ten szczeniak stał koło niego i na krok nie odchodził.Bylismy bardzo wzruszeni z meżem ta sytuacją.
      Nie wiem jak dalej potocza sie losy tego szczeniaka,poczekam do poniedziałku i porozmawiam z sasiadką,ona nigdy nie miała pieska i nie wie o szczepieniach i takich róznych sprawach.A jeżeli nie będzie mogła pieska zatrzymac ,to myślę,ze jakiś chętny się znajdzie,bo to bardzo wdzięczny i madry kundelek.smile.

      • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 24.01.04, 21:58
        A moze los zrzadzie,ze go polubi?Czesto tak bywa,ze tzw. "niepsiarze" zaurocza
        sie pieskiem,ktory poniekad ich wybral albo los?Napisz koniecznie,jak sprawy
        sie potocza!!!Pozdro
        ml
        • dan8 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 26.01.04, 03:00
          Moja duza papuga kakadu uwielbia przygladac sie jak przygotowuje obiad.
          Z uwaga wpatruje sie co biore z lodowki i jesli cos jej pasuje,to nachyla sie
          i cichym glosem mowi hallo.
          Tak odkrylam,ze uwielbia zabki czosnku,surowa papryke,kiszone ogorki no i
          wszelkiego rodzaju mieso,najlepiej taki kawalek z mala iloscia tluszczu.
          Psiunia jak zauwazy,ze papuga ma w lapie jakis smakowity kasek,wtedy staje pod
          jej stojakiem i glosno szczeka.
          Papuga,w takim momencie wypuszcza smakowity kasek,a psiunia lapie go w locie.
          Dzisiaj rano pilam herbate z cytryna,ten napoj bardzo lubi kakadu.
          Kilka razy nachylala sie i mowila hallo,ale ja akurat cos czytalam i nie
          reagowalam na to hallo.
          W pewnym momencie spadl na mnie kawalek swiezego ogorka,w ten sposob papuga
          dala mi znac,ze dosyc ma ignorowania.
          Jak podaje jej cos do picia,to wowczas wszdzi dziob do pojemniczka i jezykiem
          probuje smak napoju.Jak jej pasuje,to podnosi dziobem pojemniczek do gory i
          wypija napoj jednym haustem.
          Jak jej dam w jednakowych pojemniczkach w jednym wode a w drugim herbate,to
          sprobuje z jednego i drugiego i zawsze wypije herbate,a pojemnik z woda wyleje.
          • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 26.01.04, 17:05
            Dan,Twoje opowiadania o zwierzakach sa niezmiernie ciekawe!!!Oderwac sie od
            nich nie moge i czekam na c.d.Madrosc kakadu zdumiewa mnie coraz bardziej!!!
            Jak mialabym taka "asystentke" przy gotowaniu to wogole bym z kuchni nie
            wychodzila!!!!Pozdrawiam
            ml
    • wedrowiec2 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 26.01.04, 22:33
      ML - Ty masz naprawdę aż 11 papużek, czy tylko pozyczyłas je na wirtualną
      zabawę?
      • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 26.01.04, 23:20
        Wedrowcze!!mam a jakze!!Cala 11 -tke!Papuzek falistych!Urocze
        stworzonka.Mieszkaja w wolierze i slicznie gaworza od switu do 21-szej.O tej
        godzinie ida spac!!No i troszke smieca...wokol woliery.Pozdrowka z ZOO
        ml
        • wedrowiec2 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 26.01.04, 23:22
          Idąc do pracy mijam sklep zoologiczny. W lecie od rana słychac w nim głosy
          papużek i innych ptaszków. Pa
          • dan8 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 01.02.04, 03:12
            Jak jestesmy przy temacie ptakow,to na duzej tui przed naszym domem golabki
            uwily gniazdko.Doczekaly sie potomstwa,takie dwa bezradne ,nieopierzone
            malenstwa.
            Przyszedl bardzo silny wiatr i jedno z nich wypadlo z gniazda,a drugie
            siedzialo w mocno przechylonym gniezdzie.
            Wiec maz zamocowal plastikowe duze sitko,wlozyl do niego gniazdko i oba
            piskleta.
            Bylo glosne gruchanie rodzicow,siadanie na sasiednim drzewie,potem na
            tui,coraz blizej pisklat i w koncu zwyciezyl rodzicielski instynkt i z sitka
            wystawal ogonek jednego z rodzicow.
            Gdzies po tygodniu oba opierzone juz piskleta siedzialy na raczce sitka,po
            kilu dniach na galezi ponad sitkiem i wreszcie przylecialy wraz z rodzicami do
            karmnika w ogrodzie.
            To cos wspanialego,takie obserwowanie ptasiej rodzinki.
            • warum Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 01.02.04, 10:45
              I ja mialam podobna historie z golabkami. O tyle nietypowa,ze mam maciupki
              balkon/ 2x1,5/od strony bardzo ruchliwej ulicy, a pode mna sklepy i wciaz
              ludziska laza a musialam tam zmiescic swoje nogi do opalania i suszone pranie/
              pieluchy/.Maz w ramach zajec przedszkolnych/ syna/ zamontowal karmnik- daszek
              na 4 nozkach z podstawka,a zlatywaly sie do niego na zmiane wroble, golebie i
              paskudne wrony.Az kiedys na wiosne zobaczylam,ze zlatuja z sasiednich drzew na
              zmiane 2 golabki i znosza do karmnika patyczki,trawy,piorka i inne puchate, a
              potem siedzi tam golabeczka i wcale nie ucieka. Wiec ja jak zwykle wychowawczo:-
              dzieciaki do nog, i cicho podziwiac zywgo ptaszka smileWlasciwie zawsze byl w
              zasiegu wyciagnietej reki i mnie to najbardziej dziwilo- bo i strzepywane
              pieluchy robily halas, podmuch, a ona najwyrazniej wsrod tylusasiednich pustych-
              "martwych" balkonow wybrala nasz. Potem jak juz wykluly sie 2 male, to czasami
              odchodzila na porecz gdy wieszalam tuz obok to pranie. Ale.. wszyscy sasiedzi
              nie mogli sie nadziwic dlaczego wlasnie na moim balkonie - tak ryzykownie uwila
              sobie gniazdko ta para. Niestety - za rok juz nie bylo kolejnego przychowku.
              Moze.. zanalezli wiekszy i spokojniejszy kaciksmile
              • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 03.02.04, 16:44
                I mnie golabki zaszczycily dwoma kolejnymi gniazdkami na balkonie.Nie bylo to w
                A-damie a w Almelo/mieszkalam tam 5 lat/.Oba "gniazdka" wychowaly sie
                dobrze.Tatus dokarmial mamusie i oboje po partnersku mlode.Pozniej widzialam
                jak ucza je latac.
                Teraz po powrocie do A-damu mam w gosciach codziennie chmare golebi,smieje
                sie,ze przylecialy tu za mna!!!Dostaja rano ziarenka papuzek i niektore z nich
                goscinnie przyfruwajaj juz dwa lata!!!Pozdrowka
                ml
                • dan8 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 04.02.04, 12:05
                  Prosze kliknijcie na ten adres

                  www.cyberexpress.com/display.asp?id=1706
                  zobaczycie piekne,puszyste zwierzatko australijskie
                  • dan8 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 04.02.04, 12:10
                    Jeszcze raz podaje poprawny juz adres

                    www.cyberexpres.com/display.asp?id=1706&thread=
                    • lablafox Re: urocze maleństwa 07.02.04, 06:38
                      Obejrzyjcie, proszę:

                      info.onet.pl/14121,0,20,1,galeria.html
                      • marialudwika Re: urocze maleństwa 15.02.04, 19:34
                        O zwierzakach forumowych zupelnie ucichlo!!!!Ale one przeciez sa i mamy z nimi
                        rozne przygody.Szkoda bo to taki mily watek.Choc przez niektorych lekcewazaco
                        osmieszany.
                        Moja sforka ma sie swietnie,choc niedawno jedno ze zwierzaczkow mialo ostra
                        infekcje jelitowa/sunia Tasia/.Chorobsko to zaatakowalo zswierzaki w calej
                        prowincji Nord Holland,gdzie lezy A-dam.Zimy nie ma wogole i wirusiska nie
                        wymarzly.Chodze kilka razy dziennie na dogging,rzucanie patykow,pilek i inne
                        zabawy.Na doggingach spotykaja sie "psiarze" i gada sie o tym i owym,nawiazuja
                        sie znajomosci.Psi klub jest bardzo duzy,zwlaszcza o niektorych porach
                        dnia.Pozdro
                        ml
                        • lablafox Re: urocze maleństwa 15.02.04, 19:43
                          Dowiedziałam się ,że psy maja inteligencję rocznego dziecka , papugi 3-4
                          letniego. Jeśli pod jednym dachem mieszkają psy i papugi , papugi dominują.
                          Lx
                          • marialudwika Re: urocze maleństwa 15.02.04, 19:47
                            To chyba jest prawda.Moj siostrzeniec ma 3 psy/amstafy/,dwa koty i papuge
                            Lori.To ptaszysko jest "szefem" calego zwierzynca!!!
                            ml
                            • dan8 Re: urocze maleństwa 16.02.04, 02:45
                              W moim domu razem mieszkaja pies,papuga kakadu i kot.
                              Zyja w przyjazni,respektuja sie wzajemnie,ale trudno jest mi okreslic czy
                              papuga dominuje nad tym zwierzyncem.
                              Jak kot je,to pies siedzi niedaleko i czeka z respektem czy zostanie cos dla
                              niego z kociego jedzenia.
                              Z kolei jak papuga ma (wedlug psiuni )jakis dobry kasek,wtedy psiunia siada pod
                              jej stojakiem i krotko szczeknie,papuga wystraszy sie , z lapy wypada jej
                              kasek,ktory w locie lapie psiunia.
                              Natomiast chyba zadne zwierzatko nie jest tak zainteresowane jak papuga,gdy
                              zaczynam przygotowywac posilek i wyjmowac zywnosc z lodowki.
                              Przyglada sie wowoczas dokladnie i jesli cos chce to nachyla sie i mowi hallo,w
                              ten sposob zorientowalam sie,ze bardzo lubi surowy czosnek.
                              • lablafox Pies pp. Kwaśniewskich - Saba 16.02.04, 15:34
                                Śmierć w Pałacu Prezydenckim



                                Ukochana suczka państwa Kwaśniewskich Saba (13,5 roku) nie żyje -
                                informuje "Super Express".

                                Saba trafiła do Kwaśniewskich jako 4-tygodniowe szczenię. Kiedy skończyła 11
                                lat zaczęła podupadać na zdrowiu.

                                Para prezydencka odnalazła w Pucku weterynarza Adama Lipskiego. Przepisał psu
                                lek, po którym ten odzyskał siły. Niestety Saba miała nowotwór płuc. Dla 14-
                                letniego psa nie było ratunku.

                        • jakbar2 Re: urocze maleństwa 16.02.04, 17:24
                          Wstałam dzisiaj lewą nogą. Kot mnie wyleczyl, bo nie miałam czasu na
                          rozpatrywanie swojego stanu. Musiałam szybko opracować strategie sprzątania. Na
                          podłodze w kuchni rozwleczony kotlet stłuczony słoik musztardy i porozwalane
                          różne herbaty.Kotek jest na weterynaryjnej karmie odchudzającej i postanowił
                          zrobić sobie gustowne śniadanko. W dużym pokoju porozwalone gazety i inne
                          czasopisma.Czyta przy jedzeniu?
                          • marialudwika Re: urocze maleństwa 16.02.04, 17:32
                            Moge sobie wyobrazic,jak to wygladalo!!!Pewnie humor Ci sie nie polepszyl!Moja
                            synowa ma takie "obrazki"razy 7 poniewaz ma siedem psotnych kotow.Zrzucaja,co
                            sie da z polek,sciagaja firanki,tluka naczynia i wogole rozrabiaja jak pijane
                            zajace!Najmlodszy z moich psow,w wieku szczeniecym nauczyl mnie/jak nikt dotad :
                            ((((/porzadku.Raz nawet biegal z nozem/od obierania jablka/ w
                            pysku!!"Przeczytal" ksiazki z dolnych polek,pogryzl pilota od tv i
                            telefon...zdrapal tapete ze scian,sciagnal befsztyk ze stolu..etc.,etc.Teraz
                            jest jamniolek.Pozdro dla Ciebie i Kota!!
                            ml
    • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 16.02.04, 20:28
      Zwierzak jest naszym przyjacielem. Umila nam życie, ale również w stosunku do
      niego mamy dużą odpowiedzialność.
      Moja Suczka pudelka w grudniu ubiegłego roku skończyła 13 lat. Mam z nią teraz
      problem. Pojawiły się guzki. Weterytarz twierdzi, że niezbędna jest
      mastektomia. Zabieg operacyjny wymaga dwóch etapów. Dwa miesiące temu byłam już
      umówiona na operację, jednak wziąwszy pod uwagę jej wiek, rozmyśliłam się.
      Guzki powiększają się, a ja przeżywam rozterki.
    • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 16.02.04, 22:23
      Ponoć suczka p.Kwaśniewskich Saba nie żyje. Jak na długość życia psa, była w
      wieku zaawansowanym. Niewiele starsza od mojej pudelki. Niemniej dla
      właściciela psa jest to zawsze smutne.
      • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 17.02.04, 16:07
        Wczoraj czytalam w pamietnikach lokaja ksiezniczki Diany o pieskach krolowej
        Elzbiety.Ma ich dziewiec i ma na ich p-cie hopla,osobiscie przyrzadza im
        jedzonko i uwielbia o nich i koniach rozmawiac.Corgi rano ja budza,razem z
        poranna herbatka earl grey.Wbiegaja do sypialni radosnie.Towarzysza pani caly
        dzien i sluzba wie,ze krolowa nadchodzi slyszac tupot krotkich nozek.
        W "Moim psie" czytalam wywiad z nasza pierwsza dama i opowiadania o piesku.Spal
        w lozku panstwa a jak mial opreacje i nie mogl wskakiwac na lozko panstwo spali
        z nim na podlodze ,na materacu.Obudzilo to moja sympatie do KE
        i "Kwachow".Pozdro
        ml
        • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.02.04, 21:34
          Dlaczego nikt juz nie pisze o zwierzakach??
          Suniach,pieskach,kotkach,krolikach,szynszylach...Przeciez towarzysza niektorym
          z nas codziennie a pozostali je lubia.Jesli chodzi o moje szczekacze to maja
          sie dobrze i mimo niezbyt zyczliwej dla posiadaczy psow pogody codziennie
          wyprowadzaja mnie na "dogging",na ktorym musze im rzucac patyki,pilki i inne
          takie.Pozdrowka
          ml
          • em_em Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.02.04, 22:01
            nie jest to chyba wpis o jaki Ci chodziło - ale dziś w tv zszokowała mnie
            wiadomość, że w Polsce jest nieprawdopodobna ilość bezpańskich psów (napewno
            była mowa o milionach, ale nie napiszę ilu, bo to brzmi aż nieprawdopodobnie)
            jest to bardzo poważny problem dla hodowli bażantów, dla istnienia zajęcy
            pamiętam dość dawne już rozmowy z leśnikami, którzy opowiadali jakie
            spustoszenie czynią watahy tych psów nawet wśród saren
            • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.02.04, 22:03
              A mysliwi nie robia spustoszenia wsrod bazantow?Ja juz coraz mniej wierze
              telewizji...Pozdro
              ml
              • wedrowiec2 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.02.04, 22:07
                Szykuje się gorsza sprawa. W Polsce zadomowiły się szopy. Nie mają naturalnych
                wrogów, sa bardzo ekspansywne i nikt nie chce do nich strzelac, bo... maja
                takie miłe pyszczki. Dziś w Dużym Formacie jest artykuł Wajraka na ten temat,
                ale jeszcze nie czytałam, tylko zerknęłam na tekst.
                • wedrowiec2 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.02.04, 22:08
                  Link do szopa serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,1923993.html
              • em_em Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 23.02.04, 22:18
                marialudwika napisała:

                > Ja juz coraz mniej wierze telewizji...

                a leśnikom też nie ?
                • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 08.03.04, 17:11
                  Wznawiam watek zwierzakow poniewaz nasi nowi uczestnicy tez je maja a "starzy"
                  maja tez a pozostali lubiasmile))))).Moje stworki poczuly wiosne,co przejawilo sie
                  w checi kapieli w jeziorze i wielkim pisku i szczeku oraz ucieczce!!!Prawowici
                  mieszkancy jeziora -labedzie niechetnie widza intruzow..Pogonily syszac psa i
                  majestatycznie odplynely,szkoda,ze nie mialam ze soba aparatu.Pozdrawiam
                  ml
                  • dado11 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 08.03.04, 20:11
                    Mila ml, u nas w siermieznej podwarszawskiej wsi roboty drogowe! i niestety na spacery musimy
                    czekac do wieczora, az wszystko zamarznie. W ciagu dnia psy przemykaja pod plotem starajac sie
                    utrzymac rownowage w blocie po kolana (kolana najwyzszej Pysi). Za to w weekend wyganialy sie
                    do woli bo byl mrozek w ciagu dnia. Rybki-gupiki rozmnozyly sie w takich ilosciach, ze chcial nie
                    chcial, musi kupic nowe akwarium! Ptak kanarek zwariowal na punkcie urody swojego glosu i piluje
                    od bladego switu, to chyba juz wiosna!
                    • bet-ka Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 08.03.04, 21:39
                      Bardzo mnie cieszy wznowienie tego wątku (jakoś się dotąd na niego nie
                      natknęłam)smile)) Nasz Henio-szczurek jest w doskonałej formie: stłukł 2 doniczki
                      z ukochanymi fiołkami mojej Mamy.
                      W ogóle to z Heniem jest tak: "rano budzę się śliczny, liryczny i apetyczny...Z
                      reguły do wieczora jest sielski-anielski, więc nie mamy sumienia zamykać go na
                      noc w łazience, bo to przecież małe dziecko. Idziemy spać a wtedy... "Lecz gdy
                      spłynie mrok wieczorny typem staję się upiornym..." Szaleje na całego, ulubiony
                      sposób spędzania czasu to polowanie na wystające spod kołder nosy albo brody.
                      Wytrzymujemy z reguły do 1-2 w nocy a potem kot i tak z hukiem ląduje w
                      łazience! Każdej nocy ten scenariusz powtarza się od początku do -
                      nieuniknionego - końca. Czy ktoś wie jak długo jeszcze?
                      ***
                      Za to Pawełka (żółwica) śpi w najlepsze i nie wychodzi ze swego kącika od 2
                      tygodni.
                      • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 08.03.04, 21:42
                        A czy Szczurek zyje w zgodzie z sunia cockerka??Czy tez zyja jak pies z kotem?
                        pozdro
                        ml
                        • lablafox Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 08.03.04, 22:36
                          Henio to szczurek czy kot?
                          Lx
                          • mammaja Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 08.03.04, 22:41
                            On jest taki Szczurek jak i moj kot Myszkin ,zwany pieszcztliwie Kocikiem !
                            • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 09.03.04, 19:28
                              Pudelka dostala dwa zastrzyki: przeciwbólowy i przeciwzapalny. Ich działanie ma
                              skutkować przez osiem dni. Dodatkowo bóle mogą być spowodowane zwyrodnieniem
                              kręgosłupa. U weterynarza okazywaliśmy jej na tyle współczucia, że dwukrotnie
                              usiłowała pokazać, że jeszcze potrafi zawarczeć i ugryźć.
                              Ostrzyżona i elegancja śpi sobie teraz w fotelu, a ja myślę, że jestem na
                              początku końca naszej przyjaźni. Póki co, w najbliższym okresie, jeszcze się
                              sobą nacieszymy.
                        • bet-ka Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 08.03.04, 22:40
                          Ona go nie lubi. W ogole nie lubi małych zwierzątek. Nigdy nie miała szczeniąt
                          i zdarza jej się nastraszyć malucha, który za wiele sobie pozwala. Ale nie robi
                          mu krzywdy - znosi z godnością jego wybryki, nawet kiedy wbrykuje jej na plecy.
                          Ale po nosie walić się nie pozwala. Aha, i regularnie czyści kocią miskę!
                          • bet-ka Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 08.03.04, 22:47
                            Kot. Nazywa się Henio-szczurek, bo kiedy go znalazłam był noworodkiem i tak
                            właśnie wyglądał.Teraz ma już 6 tygodni.
                            Oglądałam zdjęcia waszych zwierząt - spaniele - CUDNE!!! koty - rewelacyjne.
                            Znalazłam nawet żółwia. Dyskutowałyśmy z córką: błotny czy grecki?
                            • bet-ka Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 15.03.04, 00:13
                              O, tu się robi monolog w moim wykonaniu!
                              Betka była malutkim kundelkiem. Żyła z pasją. Kopała olbrzymie doły, pływała,
                              skakała do wody, nosiła kije, które ważyły chyba więcej niż ona sama. Potrafiła
                              nawet wspinać się po pniu drzewa. Pewnego dnia straciła apetyt, po kilku
                              godzinach już nie żyła. Podczas sekcji stwierdzono rozległy nowotwór, który
                              musiał przysparzać jej wiele bólu. A jednak do końca była tak pełna życia i
                              radości. Cała Betka. Chciałabym tak.
                              • lablafox Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 15.03.04, 00:38
                                Moze nie cierpiała tak bardzo ?
                                Mój pies Kuba , o którym pisałam , miał raka odbytu , cierpiał w cichości , tak
                                długo aż guz nie zatkał mu całej odbytnicy , musieliśmy go uśpić .
                                Niestety zwierzęta oprócz swoich chorób typowo zwierzęcych chorują również na
                                te podobno typowe dla ludzi.
                                lx
                                • bet-ka Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 15.03.04, 00:58
                                  Może one mówią, tylko my nie potrafimy usłyszeć?
                                  często łatwiej mi znaleźć drogę do zwierząt niż do ludzi.
                                  • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 15.03.04, 10:46
                                    Kocham zwierzaki a szczegonie psy i mam je.Ciesze sie,ze watek odzywa bo
                                    ostatnio poza Lx i mna nikt tu nie pisal.POzdro
                                    ml
                                    • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 15.03.04, 23:18
                                      Dzisiaj jeszcze raz przekonalam sie,ze zwierzaki sa madre,choc wiem o tym juz
                                      od lat.Bylam z najmlodszym psem i papuzka u weterynarza.Mij Toffi siedzial obok
                                      mnie na krzeselku.Po czym weszla pani z nowofunlandem,ktory popatrzyl na Tofka
                                      i tez natychmiast wskoczyl na krzeslosmile)))).Wlascicielka powiedziala,ze nigdy
                                      tego nie robil!!!Wogole az dziwne ,ze sie nie zalamalo bo wazyl ok.90
                                      kg.Pozdrawiam
                                      ml
                                      • lablafox Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 15.03.04, 23:36
                                        Takiego nowofunlanda wytarmosiliśmy na Lednicy. Jacyś ludzie ,z psem
                                        przyjechali też na wycieczkę. Pies biegł bez smyczy. Gdy właścicielka nas
                                        zobaczyła chciała go złapać i zapiąć na nią . Ja jednak bezwiednie zawołałam go
                                        i oczywiście przybiegł . Zanurzyłam ręce w to jego miękkie futro i i
                                        wygłaskałam ten wielki łeb , w tym samym czasie mąz wygłaskał go po
                                        zadzie .Potem przyszła pani i zabrała go nam. Uwielbiam taką górę kłaków.
                                        Lx
                                        • lablafox Ciekawostka- cocker i zając 16.03.04, 00:06

                                          Pies przytula zająca, minister protestuje



                                          Cocker spaniel. który złapał zająca w Holandii, nie zagryzł zwierzątka, lecz
                                          je... adoptował. Psiak uwielbia swego szaraka i nawet dzieli z nim koszyk.

                                          Sielską przyjaźń zakłócili jednak obrońcy praw zwierząt, którzy nachodzili dom
                                          właścicielki psa, nakazując jej uwolnić dzikie zwierzę. Sprawą zainteresował
                                          się nawet holenderski minister rolnictwa, który również protestował przeciwko
                                          obecności zająca w domu.

                                          Gdy inspektorzy powracali, zestresowany zając uciekł. Właścicielka psa ma
                                          nadzieję, że wróci, gdyż jej spaniel bardzo rozpacza po stracie przyjaciela.
                                          • marialudwika Re: Ciekawostka- cocker i zając 16.03.04, 00:12
                                            Wzruszajaca opowiesc.Choc moje cockery ganiaja kroliki spotkaly kiedys chorego
                                            kroliczka i nic mu nie zrobily,wzielam go nawet do domu i chcialam ratowac,ale
                                            byl nieuleczalnie chory i musial zostac uspiony.W lecie panowala epidemia wsrod
                                            krolikow.POzdro
                                            ml
                                            P.S Jeden z moich pieskow,ten ktory byl u weterynarza pojechal wlasnie na ostry
                                            dyzur.Ma nadal silne bole brzuszka,choc wet nic nie stwierdzil.Obawiam sie,ze
                                            cos "pozarl",czego nie moze strawic i bardzo sie denerwuje.
                                          • bet-ka Re: Ciekawostka- cocker i zając 16.03.04, 00:14
                                            Ooooo! A moja Zunia nawet domowego kota nie chciała adoptować.
                                            • lablafox Na spacer pies powinien być wyprowadzany na smyczy 17.03.04, 15:34
                                              i w kagańcu
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=638&w=11413975
                                              Lx
                                              • mammaja Re: Na spacer pies powinien być wyprowadzany na s 17.03.04, 16:02
                                                Sliczny ten psiak w kagancu! Dla mnie bomba!
                                                • marialudwika Re: Na spacer pies powinien być wyprowadzany na s 17.03.04, 17:13
                                                  A zapomnialas Mm,ze Ci go kiedys wyslalam!!!!Pozdro
                                                  ml
                                            • marialudwika Re: Ciekawostka- cocker i zając 17.03.04, 17:14
                                              Moja Tasinka tylko gania zajaca,ale nic zlego mu nie uczyni!!!Pozdro
                                              ml
                                              • marialudwika Moze spotkacie? 19.03.04, 10:16
                                                lukrowi.pl/galeria/?p=2&id_section=486 tego psa?Zostal ukradziony.Pozdro
                                                ml
                                                • bodzio49 Re: Moze spotkacie? 19.03.04, 10:23
                                                  Więc to jest pies berneński. Kilkaset metrów od nas w domku mają takiego psa.
                                                  Zastanawiałem się co to za rasa. To kumpel reksia. Reksio przełazi między
                                                  sztachetami żeby się z nim przywitać.
                                                  • monia.i Re: Moze spotkacie? 19.03.04, 10:27
                                                    Jest cudny..te plamki na pyszczydle ma jak namalowane ..
                                                • monia.i Re: Moze spotkacie? 19.03.04, 10:29
                                                  Bidulek sad Mam nadzieję, że wróci do swoich państwa.
                                                  • marialudwika Re: Moze spotkacie? 19.03.04, 10:34
                                                    Slodka morda!!!Nie wiem,czy u nas jest ktosik z Wroclawia lub okolic,ale warto
                                                    sprobowac.Zwlaszcza,ze zlodzieje mogli go wywiezc do innego miasta!!!Pozdrowki
                                                    ml
                                                  • lablafox Re: Moze spotkacie? 19.03.04, 12:17
                                                    Nadałam sprawę od moich znajomych Wrocławian.
                                                    Lx
                                      • monia.i Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 19.03.04, 12:56
                                        A moja sunia robi sie coraz słabsza...sad I tak jej uszy po zimie posiwiały...
                                        Smutno troszkę sad
                                        • dan8 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 19.03.04, 13:03
                                          Moniu,bylo juz drugie przeswietlenie zoladka Koruni?
                                          Czy ma sile na spacery?
                                        • lablafox Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 19.03.04, 13:05
                                          Jeśli to Cię pocieszy , każdy właściciel zwierzęcia przechodzi przez taki
                                          ciężki okres.Znam ten ból , więc wiem jak Tobie smutno.
                                          Trzymaj się .
                                          Lx
                                          • monia.i Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 19.03.04, 13:38
                                            Też już przez to kiedyś przechodziłam..Wiem, że czas jest nieubłagany - ale
                                            taka nostalgia czasem mnie dopada..tęsknota za dniami, kiedy to Korunia była
                                            młodą, silną, rozbrykaną suńką - kiedy się nie potykała na prostej drodze i nie
                                            lizała po łapinach..i w locie chwytała spadający plasterek kiełbaski -
                                            cóż..teraz też łapie ale ten plasterek musi być nieco większy..i nieco wolniej
                                            musi spadać smile)))))))
                                            Nie, Dan - jeszcze jej powtórnie nie prześwietliliśmy - zrobimy to na początku
                                            przyszłego tygodnia - ale niezależnie od tego, czy strawiła to "coś" czy nie -
                                            nie wiem, czy decydowac się na drugą operację...Nie wiem, czy Kora się po
                                            niej "pozbiera".
                                            Na spacery chadza chętnie - ale nie mogą być zbyt długie..A w domu jest dość
                                            ruchliwa..No i cały czas głodna i pogodna smile
                                            • dan8 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 20.03.04, 13:59
                                              Moniu wiem jak trudne jest podjecie decyzji o operacji i narazanie psiuni na
                                              zwiazane z tym ryzyko.
                                              Tymczasem ciesz sie z jej obecnosci i pamietaj ile pieknych chwil wniosla w
                                              Twoje zycie.

                                              To jest cos niesamowitego,jak bardzo mozna przywiazac sie do zwierzaczka.
                                              • warum Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 20.03.04, 18:12
                                                kiosk.onet.pl/charaktery/1153966,1799,artykul.html
                                                • bepeef Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 20.03.04, 18:31
                                                  Fajny artykuł smile

                                                  Odkąd w moim domu zamieszkały dwa koty - nie przestaję myśleć z żalem, że tak
                                                  późno się na to zdecydowałam. Mój brat, który przygarnął psa
                                                  (a właściwie tego psa przygarnął jego syn) - ostatnio stwierdził,
                                                  że prawdopodobnie wielu problemów z synem mógłby uniknąć,
                                                  gdyby pies był wcześniej smile))

                                                  Zwierzęta wiedziały, co robią, gdy zaczęły akcję oswajania człowieka,
                                                  szkoda, że nie każdy człowiek daje się oswoićwink

                                                  B.

                                                  • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 20.03.04, 18:42
                                                    Dziekuje Ci Warum za ten artykul!!!Swiat bez naszych braci mniejszych bylby o
                                                    wiele ubozszy!!!Pozdro
                                                    ml
                                                  • warum Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 20.03.04, 18:47
                                                    W moim domu byly tylko psy... az pojawil sie kotsmile I moj tata, " od zawsze"
                                                    przekonany,ze koty sa "falszywe"/i pochodzacy z domu - gdzie kot byl tylko do
                                                    lapania myszy, za to pies mial bardziej " szlachetne cechy"smile/najpierw z
                                                    nieufnoscia, potem z zaciekawieniem, wreszcie z przekonaniem - zaczal swoje
                                                    oswajanie od podawania kotu jedzienia . Bo tyle serca to mial , zwierzak to
                                                    zwierzak, jesc musi. Nawet kotsmile. Potem "w przelocie" glasnal kota , az sie
                                                    przekonal,ze z kotem tez mozna zyc. Wolimy psy, ale...wlasciwie, mysle,ze
                                                    kazdy sympatyk zwierzat- ma otwarte serce - niezaleznie od gatunkusmileI.... chyba
                                                    ma zwyczajnie "wieksze" serce nawet dla ludzi.
                                                  • em_em Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 20.03.04, 20:41
                                                    bardzo fajny artykuł - i wiele trafnych spostrzeżeń,
                                                    w najbliższej rodzinie rozwód wisiał na włosku, lodówka miała już podzielone
                                                    półki wink... dorosłe dziecko się wyprowadziło, został kot, a kota przecież nie
                                                    można skrzywdzić, więc choć niechętnie trzeba było o opiece nad kotem
                                                    porozmawiać... i od słowa do słowa wszystko dobrze się skończyło - i teraz
                                                    KOTU wolno absolutnie wszystko - przecież zasłużył wink
                                                  • bet-ka Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 21.03.04, 12:20
                                                    Piękne!
                                                    Znam kilka osób, które kontakt ze zwiezęciem, wziętym do domu bardzo
                                                    niechętnie, wyraźnie uczłowieczył!
                                                    Marioludwiko, obejrzalam znowu zdjęcia twojej trzódki. Moja Zunia jest bardzo
                                                    podobna do twojego czarnuszka! To spojrzenie...
                                                    Ona ma już 11 lat, mordka jej posiwiała. Ma za sobą operację (guzki) no i teraz
                                                    jeszcze ten kot! Ale wygląda młodo i jest w dobrej formie. Pozdr!
                                                  • marialudwika Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 27.03.04, 12:08
                                                    Podnosze ten uroczy watek.Mamy tutaj duzo posiadaczy "stworkow" i ich
                                                    sympatykow!!!Betko,moja Tasinka ma 4 lata i o dziwo ma juz od roku kilka siwych
                                                    wloskow.Widac brunetki szybciej siwiejasmile))))).Ta czarna iskra,pelna energii
                                                    jest "wodzem" calej mojej mini sfory.Ona trzyma w ryzach "chlopcow",daje sobie
                                                    tylko znane sygnaly by zaczeli oni mobilizowac pancie do spaceru.Jeden zaczyna
                                                    zalosnie popiskiwac a drugi poszczekiwac.Poza psami mam 11 papuzek
                                                    falistych.Niedawno ucieszylam sie,ze jest na forum inna ich
                                                    sympatyczka.POzdrowki dla zywiatek i dla Was.
                                                    ml
                                                  • dab12 Re: Nasze zwierzaki - CZ. vi 27.03.04, 15:43
                                                    u nas zatrzęsienie srok. taka jedna piekna siedzi na balkonie i niczego sie nie
                                                    boi. od dwóch lat na balkonie wróble robią sobie gniazda. tez sie nie
                                                    boją.pewnie w tym roku tez cos sie wykluje smile)
    • witekjs Re:Mamy problem z kotkami :(( 27.03.04, 22:12
      Chcieliśmy robić coś dobrego dla naszej, czteroletniej kotki.
      Sprowadziliśmy czteromiesięcznego, kotka, aby nie była sama, gdy nas nie ma w
      domu.
      Chyba popełniliśmy błąd. Ona to bardzo przeżywa. Siedzi smutna w ukrytych
      miejscach. Prawie nie je.
      Dodatkowo żony przez dwa dni nie ma w domu.
      Bardzo sie tym martwimy. Kwadratura koła.
      Kotek jest spokojny, nie ma problemu.
      Opisaliśmy to w Zwierzętach.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=11592101
      Nie wiemy co robić?
      Może coś poradzicie?
      Pozdrawiam. Witek
      • dan8 Re:Mamy problem z kotkami :(( 28.03.04, 00:52
        Opowiem historie jednego z moich kotow.
        Kotka o imieniu Jasmine , byla kotem naszej sasiadki.
        Mieszkala u niej kilka lat , gdy sasiadka przyniosla do domu dwa male kociaczki.
        Kotka fukala na nie , chodzila obrazona , nie chciala jesc.
        Pewnego dnia zjawila sie na naszej werandzie , wybrala sobie tam miejsce na
        krzeselku , na ktorym spedzala wiekszosc dnia.
        Nie przeszkadzalo jej,ze mamy dwa koty , psa i papuge kakadu.
        Jak dawalam jesc naszym kotom , kotka upominala sie tez o jedzenie.
        Nie chcialam , jej przyzwyczajac do karmienia u nas z uwagi na sasiadke,zeby
        nie myslala,ze odciagam jej kota.
        Kotka zaczela gubic siersc na grzbiecie ,powstaly gole place.
        Porozmawialam z sasiadka na temat kotki ,sasiadka zabrala ja do
        weterynarza,ktory stwierdzil,ze kotka przezywa duzy stress , zapisal cos na
        uspokojenie i powiedzial,ze najlepszym lekarstwem bedzie jej zamieszkanie w
        domu,ktory sobie wybrala.
        Tak wiec to kotka adoptowala nas.
        Maz zrobil dla niej specjalny domek na werandzie , domek ten bardzo lubila
        spedzala w nim cale dnie.Siersc przestala wypadac i kotka mieszkala u nas
        kilkanascie lat.
        Nigdy nie wrocila do sasiadki.Sasiadka przychodzila ,zeby zobaczyc kotke,wziazc
        na rece,poglaskac ,ale kotka w takich momentach chowala sie.
        Jej ulubionym miejscem byla weranda i domek.Bardzo rzadko wypuszczala sie do
        ogrodu z przodu domu.
        W ubieglym roku dopadla ja starosc ,byla zima ,nie protestowala jak wzielismy
        ja z werandy do domu,zeby miala cieplo.
        Przed tym dom tylko zwiedzala i zaraz prosila o wypuszczenie.
        Odeszla w snie , miala juz 18 lat.
        **************************************
        Z kolei nasz kot Kicius mial trzy lata , jak wzielismy do domu pieknego
        polpersa o imieniu Fluffy.
        Byl kotem starszego pana , ktory po operacji biodra mial problem z chodzeniem i
        musial oddac kota,bo bal sie,ze przewroci sie o niego.Kot zawsze znajdowal sie
        pod jego nogami.
        Kicius i Fluffy byly w zblizonym do siebie wieku.
        Polubily sie odrazu,bawily sie bardzo ladnie.Mialy taka drapaczke z platformami
        i domkiem,wskakiwaly na nia,zaczepialy siebie.
        Kicius byl kotem dominujacym,jak spal na naszym lozku,to nie pozwalal
        Fluffiemu,zeby byl w sypialni,nie mowiac o lozku.
        W harmonii oba koty zyly z soba 6 lat.
        Kicius zachorowal na kociego wirusa ,ktry jest nieuleczalny.
        Odszedl rok temu.
        Zostal tylko Fluffy,ktory zajal miejsce Kiciusia na lozku.
        • bet-ka Re:Mamy problem z kotkami :(( 28.03.04, 19:48
          Zupełnie nie znam się na kotach, Henio ma dpoiero 2,5 miesiąca, ale wasza kotka
          zachowuje się zupełnie jak jedynak po narodzinach rodzeństwa. Myślę, że trzeba
          ją teraz dopieścić, żeby czuła się bezpieczna i kochana. Kot mojej siostry po
          urodzeniu przez nią dziecka bez przerwy domagał się uwagi - właził do łóżeczka,
          wył pod drzwiami akurat wtedy, kiedy Jaś był karmiony, pchał się na kolana
          kiedy trzymała dziecko na rękach itd. W końcu kiedy jedno z rodziców zajmowało
          się dzieckiem, drugie pieściło kota. Na szczęście po kilku tygodniach sytuacja
          się unormowala.
          Sądzę, że wszystko powinno dojść do ładu w ciągu ok. 2 tygodni. Pozdrawiam
          serdecznie.
    • ewelina10 Znów problem z kleszczami 29.03.04, 12:48
      Odkąd zrobiło się ciepło, moje "dziewczyny" mają problem (ja TYż !!!), z
      kleszczami. Najbardziej dokuczają owczarce, zamęczając ją swoimi odwiedzinami
      nawet 2-3 razy dziennie.
      Będąc świadkiem uśpienia pięknego i młodego psiaka, z powodu ukąszenia
      kleszcza, jestem teraz mocno wyczulona.
      Dzisiaj obu suczkom zaaplikowałam pipetą środek Frontline. Niestety, jego
      działanie wystarcza tylko na miesiąc, a koszt jest bardzo duży.
      • marialudwika Re: Znów problem z kleszczami 29.03.04, 15:56
        Niestety Frontline od kleszczy chroni krocej niz od pchel.Moje znajome uzywaja
        Frontline atomizer,podobno jest bardziej ekonomiczny.Niestety tutaj go w takiej
        formie nie ma. tego powodu moja sforka zostala ostrzyzona na "lyzwa",by lepiej
        moc wymacac kleszcze.Pozdro
        ml
        • ewelina10 Re: Znów problem z kleszczami 29.03.04, 16:20
          A to szkoda. Weterynarz dał mi tylko Frontline do wyboru albo abrożę
          przeciwkleszczową. Mam więc problem. Jeszcze się z taką dużą ilością kleszczy
          nie spotkałam w tak krótkim czasie. Obawiam się o swoją owczarkę bardziej niż o
          pudliczkę, gdyż ona musi zajrzeć pod każdy krzaczek. Jest młodziutka i bardzo
          żywiołowa. Ponadto cały dzień biega po działce smile
          • kanoka Re: Znów problem z kleszczami 29.03.04, 16:54
            Od lat stosuje obrożę firmy Bayer. Zakładam wczesną wiosną - zdejmuję późną
            jesienią. Jak idziemy nad rzekę (kąpiel) - to bez obroży. Ale jak mi się psica
            niedopilnowana wykąpie w tej obroży - kupuję drugąsad((((.......(obrożę!!!)
            Obroża jest chyba skuteczna, bo pomimo pobytu na działce i buszowania w
            liściastych zaroślach - kleszcze trafiają nam się rzadko, a kiedyś (bez obroży)
            moje poprzednie psice bywały "opadnięte" przez kleszcze
            Pozdrawiam
            knk
            • bet-ka Re: Znów problem z kleszczami 29.03.04, 21:22
              Zawsze używalam (na psy!!) Frontline, w dużym opakowaniu wychodzi taniej. Ale
              teraz spróbuję obrożę. Zobaczymy, co mazurskie kleszcze na to! Problem tylko z
              wodą, wszędzie jej pełno, trudno wybrać się na dłuższy spacer i wrócić z suchym
              psem. Zunia kocha się moczyć, co prawda nie pływa jak nie musi, ale dostojnie
              kroczy zanurzona po grzbiet. Tylko nad morzem szaleje i nawet zdarzyło jej się
              zanurkować po patyk. No tak na chwilę się widocznie zapomniała. Czy jedna
              (sucha!) obroża wystarcza na całe lato?
              • marialudwika Re: Znów problem z kleszczami 29.03.04, 21:26
                Kupilam obroze,ale nieodpakowana oddalam po namysle do sklepu.Ona ma dosc silny
                zapach a pieski spia ze mna,hm.Balam sie,ze bede kaslac.Pozatym moja sunia
                cockerka nie przepusci zadnej mozliwej kaluzy/a tu sa jak
                sadawki/,sadzawkom,wchodzi do jeziora kladzie sie i prych jak foka.Jednym
                slowem jest psem "wodnym".Rzadko plywa bo boi sie glebokiej wody.Pozdro
                ml
                • marialudwika Re: Znów problem z kleszczami 29.03.04, 21:27
                  Chce zalozyc nowy watek
                  ml

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka