Obudziło mnie przeraźliwe zawodzenie pod oknem. Kotom pomylił się luty z
marcem. Długo nie mogłam później zasnąć.
Przesiedziałam sobie jakiś czas na necie. Rozpoczęłam nawet nowy wątek i
całkiem obszerny. Doszłam jednak do wniosku, że zbyt poważną problematykę
poruszyłam .......więc "zdeletowałam". Czasami mam wrażenie, wchodząc na
40+, jakbym siedziała na "nieboskłonie". Żadne zewnętrzne sprawy dnia
codziennego nie docierają tutaj
Ostatnio czuję, że zbyt "frywolnie" trawię czas. Niektórzy są tacy
zapracowani, a brak czasu uniemożliwia im ich udział tutaj. Wcześniej
myślałam, że jestem również osobą nie mającą w nadmiarze wolnego czasu.
Jednak przyjmność z obecności tutaj nie robiła jakiegoś "spustoszenia" w moim
grafiku. Jeśli matematycznie przeliczę swój czas, jaki przeznaczam na nasze
forum, nie jest to jakaś wielkość "astronomiczna" - są to tylko ....minuty, a
czasem sekundy.
Pomyliłam się odnośnie swojego zapracowania, gdyż jestem tutaj często obecna.
Okazuje się, że niektórzy nie mają nawet wolnych tych minut, sekundek.
Odczuwam dyskonfort tym spowodowany. Coraz częściej zaczynam sobie wyrzucać,
że zamiast "Tu".... tę parę minut powinnam poświęcić "Tam". Czyżbym była
osobą, która marnotrawi czas w sposób mniej racjonalny ?
Co sądzicie na ten temat ? Czy osoby, które tutaj bywają, mają zbyt dużo
niezagospodarowanego czasu ?
A może to tylko głośne amory kotów dzisiejszej nocy wpłynęły na mój
nastrój ?