Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 320 - marcowe

27.02.10, 01:47
Juz piszę "marcowe", byle prędziej do wiosny! Wprawdzie "w marcu
jak w garncu" - czyli niewiadomo jak, (przynajmniej dla mnie) -
ale to juz naprawde będzie przedwiosnie. Milego pisania!
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 320 - marcowe 27.02.10, 12:08
      W marcu roku 2010 mamy szanse na niewystępującą już od kilku lat
      porę roku, czyli przedwiośnie. W każdym razie mam taką nadzieję.
      Powolne roztopy i łagodne zmiany temperatur, bardzo proszę! Żadnych
      nagłych ataków lata.
      Idę z psią popatrzeć na to co Wisłą spływa i krą się nazywasmile
      Potem będę bardzo, ale to bardzo powoli sprzątała, prała, prasowała.
      Ledwo żyję, więc będę dla siebie łagodna i miławink
      • mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 27.02.10, 18:56
        Sobota, sobota, a ja znowu - szpital, dobrze, ze synowa ugotowała
        wspaniały obiad - troche mnie to ucieszyło, poza tym cisza,
        Frankowstwo wyszli do znajomych, nie jest żle!
    • hawela Re: Dzisiejki 320 - marcowe 27.02.10, 19:20
      "Gdy starzec przeżyje marzec, żyć będzie". Tak więc jeśli uda nam
      się przetrwać nadchodzący miesiąc, to przed nami cały rok życia
      pewnywink
      • mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 28.02.10, 00:26
        A gdzie tu starcy, Hawelo? Sam kwiat pelni zycia !
        • hawela Re: Dzisiejki 320 - marcowe 28.02.10, 14:55
          Opisujesz stan do wczorajsmile Od wczoraj doszłam jasmile
          • mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 28.02.10, 22:43
            Ale stan czego ?????
    • jutka1 Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 09:16
      Pogoda pod psem: pada, wieje, jest ciemno i nieprzyjemnie. Nigdzie dziś nie
      wychodzę, o nie! Zresztą i tak mam trochę do poczytania, więc mi nie robi.

      Lepszej pogody i miłej niedzieli życzę. smile
      • verbena1 Re: Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 10:55
        Jutko, czy dotarl juz do Ciebie huragan ,ktorym strasza juz od paru
        dni? W Hiszpanii wialo porzadnie,mysle ,ze do Holandii nie dotrze.
        Zreszta co za roznica, bedzie cala niedziele padac, nie ruszam sie z
        domu.
        Kotka po rannym spacerze przyniosla nam zagryziona mysz. Nie
        powiedziala tylko jak mam ja przyrzadzic, mielona czy w paniercesmile
        • jutka1 Re: Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 11:18
          W nocy i rano wiatry miały prędkość do 120 Km/h, więc to chyba było to.
          • mammaja Re: Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 11:36
            U nas prawdziwie wiosenne słonce, trochę dmucha ale wreszcie jest
            swiat w blasku. W tym brudny śnieg zalegajacy jeszcze okolicę.
            Nawet nie wiem co będę robic, opiocz odwiedzin małzonka smile
            • luiza-w-ogrodzie Deszcz i wichura w EU trafily do mediow w AU 01.03.10, 00:37
              Deszcz i wichura w EU trafily do mediow nawet w AU. Sluchalam dzisiejszych
              porannych wiadomosci i podawali ze w Europie zginelo dotad prawie 200 osob. Brr.
              Mam nadzieje ze forumowicze z przyleglosciami nie poniesli zadnych strat.

              Chilijskie trzesieni ziemi dotarlo do wschodniego wybrzeza
              Australii jako tsunami. W Sydney utworzyly sie i wciaz tworza niebezpieczne
              prady ale zmierzono tylko kilkunastocentymetrowe (wiec niewielkie) podniesienie
              poziomu wody. Wszystkie sydnejskie plaze byly wczoraj zamkniete.

              www.smh.com.au/world/tsunami-as-fast-as-a-jet-plane-20100228-pb76.html
              Luiza-w-Ogrodzie
              Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 01:09
      Do rownonocy jeszcze trzy tygodnie, ale dzisiaj jest pierwszy dzien
      admnistracyjnej jesieni. Po przejsciu burzy od wczorajszego popoludnia oziebilo
      sie. Szkoda, ze burza nie przyszla w piatek, bo weekend byl tak goracy, ze znowu
      niewiele zrobilam w ogrodzie. Przynajmniej wyczyscilam zagrode krolikow i
      wczoraj wieczorem wprowadzilam do niej krolowska pare :o) Zajrzalam dzisiaj
      rano i zachowywali sie spokojnie, zadnych dzikich gonitw.

      Krolowska para przy sniadaniu:
      https://images8.fotosik.pl/224/2eb38c293b3be8d9med.jpg

      Piekna krolicza narzeczona estetycznie pozujaca:
      https://images8.fotosik.pl/224/c07a3b907b66ca8bmed.jpg

      Zjawilam sie w pracy i okazalo sie ze dolozyli mi nowych obowiazkow - bedzie
      troche ciekawiej.

      No to zabieram sie do owych obowiazkow, pozdrawiajac z dzis niewatpliwie
      jesiennego Sydney
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • mammaja Re: Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 01:49
        Luizo! Królisie są cudne! Mozna je zaglaskać smile Dzieki i dobranoc.
      • evit.a Re: Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 10:01
        Kurcze jak sie wkleja fotki ? zapomnialam
        • mammaja Re: Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 11:28
          Witaj Evito ! Najlepiej umieścic zdjecie na Fotosiku i pobrać kody
          do umieszczania na forum.
          Ale wieje! Niebo majestatyczne, chmury przetaczaja sie szybko, po
          dachu dudni! Ale jest i słońce smile
          Co tam Dado i fedorczyk, zamilkłyscie?
          • fedorczyk4 Re: Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 15:32
            Hejka Mammajko, i reszto szacowna. Zamilkłam na chwilke bo weekend
            miałam chorobowo pracowy. Fatalnie się czułam, i niechlubnie
            wycofałam się z sobotniej babskiej bibki. A potem naleciły mi jakieś
            tłumaczenia, enia, enia, enia....
            • mammaja Re: Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 22:47
              Wysłuchałam koncertu urodzinowego F. Chopina. Wielka przyjemność smile
    • evit.a Re: Dzisiejki 320 - marcowe 01.03.10, 09:59
      Podrzuce moje zwierzatko
    • dado11 Re: Dzisiejki 320 - marcowe 01.03.10, 23:29
      no to już mamy marzecsmile
      dziś jak przystało na ten miesiąc, dzień nr 1 zaczął od pięknego słońca i
      ożywczego ciepełka, potem zachmurzył się paskudnie, zacinał drobną deszczową
      kaszą, w porywach do spółki z wiatrem wdzierającym się za pazuchę... po
      weekendzie okraszonym wizytą w kinie, wpadaniem znajomych i dzieci, i pierwszymi
      wiosennymi spacerami, wrócił standardowy, spokojny, niezbyt ciekawy
      poniedziałek. Trochę pracy, wizyta u przyjaciółki-kosmetyczki, mały kryzys
      zdrowotny małżonka i już trzeba iść spać... coś strasznie szybko te dni uciekają...
      nasza czworołapa Mańcia zdecydowanie lepiej się porusza po lekach, a to budzi
      nadzieję, że jeszcze nie do końca się "zepsuła"smile
      • mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 02.03.10, 00:24
        Milo że jesteś i że Manci lepiej! Mój kot coraz chetniej wychodzi na
        obchód, nawt bialo rudy sąsiad przyszedl na taras i zagladal do
        okna smile
        • mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 02.03.10, 00:26
          Franek uwielbia telefony, bierze słochawke ,przykłada do ucha i
          woła (prawie) halo! Jak taki maly smyk podlapuje rzeczywistosc ?
          Dzisiaj wyciagnal mi z torebki szczotke do wlosow i probowal sie
          czesac smile
    • luiza-w-ogrodzie Chlodny jesienny wtorek 02.03.10, 00:46
      Wciaz mamy jesienna pogode, w nocy bylo okolo 15 stopni a teraz niebo zasnute
      szarymi chmurami. Ale podobno to tylko chwilowy atak zimna, bo synoptycy
      zapowiadaja dla Sydney ciepla i sucha jesien. Tegoroczne lato bylo jednym z
      pieciu najgoretszych i najbardziej deszczowych w historii pomiarow
      meteorologicznych. Swietne lato dla ogrodnikow, ogrody sa bujnie zielone a
      zbiorniki deszczowki pelne wody. Zdaje sie iz jesien rzeczywiscie bedzie ciepla,
      widze ze teraz kwitna wiosenne rosliny.

      Snuje ogrodnicze opowiesci a rzeczywistosc biurowa skrzeczy glosem mojej
      managerki, ktora przed chwila do mnie dzwonila niemal z placzem, bo nie moze
      przebic sie do mozgu swojej manadzerki z logicznymi poradami. Owa kobieta jest
      nowa, pierwszy raz dostala etat gdzie zarzadza ludzmi i nie potrafi tego robic,
      probujac na sile forsowac swoje rozwiazania nawet gdy nie maja sensu. Sytuacje
      pogarsza to, ze ona wie, iz moja managerka mialaby lepsze szanse na przejecie
      jej etatu, gdyby chciala startowac do niego. Jednym slowem, zamieszanie, wojna
      ego i kto wie, moze PMS na dokladke :o)..

      Nie bede tez miala dzis spokoju do ktorego jestem przyzwyczajona pracujac w domu
      we wtorki jako ze i corka i Buszmen wroca wczesniej niz zwykle. Corka ma mniej
      lekcji w szkole (za to w tzw. czasie wolnym robi dwa przedmioty poza szkola) a
      Buszmen bedzie mial za kwadrans wyrywany zab trzonowy i pewnie dlugo w biurze
      nie posiedzi, gdy tylko znieczulenie zejdzie. I tak dobrze, ze nie pojechal
      rowerem - moglby sie nabawic krwotoku wracajac!

      To tyle u mnie. Oby przedwiosnie nie dokuczylo Wam wiosennym oslabieniem!
      Popieram prosbe Fedo do Matki Natury o lagodne przedwiosnie z powolnymi roztopami.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Chlodny jesienny wtorek 02.03.10, 09:32
        Za oknem słońce, ma być dziś 9-11 C. Czuć już wiosnę.

        Od wczoraj testuję nowego laptoka. Sprawuje się dobrze, ale muszę się do
        niektórych rzeczy przyzwyczaić: ekran jest wprawdzie tak szeroki jak w starym,
        ale "niższy"; Windows 7 owszem, dobrze działa, ale muszę rozgryźć różne funkcje,
        no i trochę inaczej jest rozłożona klawiatura. Nic to, przyzwyczaję się. Duży
        plus: śmiga jak koń na westernie i nic nie muli. smile

        W robocie cisza (przed burzą?). Po południu mam spotkanie z serii Golgota, ale
        nic to, dam radę, ryjem do przodu.

        Miłego dnia życzę smile
        • mammaja Re: Chlodny jesienny wtorek 02.03.10, 18:47
          Moje dni są raczej monotonne - dzisiaj byłam w szpitali popołudniu,
          a młoda w porze obiadu. No i zmusiła tatę do jedzenia. Tak samo ja
          zrobiłam i cos zjadl. Bo nie ma apetytu i nie chce jeść, a to nie
          dobrze. Kupuje mu w aptece napoj energetyczny, orozmaitych samakch -
          każdy to ok, 300 kalorii. A w ogóle to sie pieści ze sobą smile Na
          koniec tygodnia ma wrocic do domu. No i to jednak absorbujące - ale
          niezbędne - te dwie godziny wyrwane. Jak bym była chora to bym nie
          oczekiwała dwu wizyt dziennie. A może sie mylę?
          • verbena1 Re: Chlodny jesienny wtorek 02.03.10, 20:55
            Odwiedziny w szpitalu, ciekawy temat ,godny osobnego watku.
            Maz mojej znajomej lezal tydzien w szpitalu oddalonym o 50
            kilometrow. Ona jezdzila codziennie i spedzala tam pare godzin
            siedzac bezczynnie i wysluchujac narzekan chorego.
            Na moje pytanie czy musi codziennie jezdzic odparla ,ze jest to jej
            obowiazek. Ona panicznie boi sie jezdzic autem, wiec odpowiedzialam
            jej ,ze to byl egoizm ze strony jej meza, bo wiedzial dobrze jak ona
            to przezywa.
            Moze jestem bez serca ,ale gdyby przyszlo mi lezec w szpitalu to nie
            chcialabym ,zeby nawet najbardziej kochany czlowiek spedzal przy
            moim lozku pare godzin dziennie.
            Przerazaja mnie te tabuny ludzi przychodzace do szpitala w
            odwiedziny, te rosolki, pieczone kurczaki, napoje. Chory powinien
            miec spokoj i stosowna diete. Poza tym ludzie przynosza ze soba
            przerozne bakterie, wirusy i choroby.
            Trzeba chorego odwiedzic, to zrozumiale ale po co urzadzac pikniki i
            zjazdy rodzinne.
            Wspieram Cie duchowo ,Mammajko i zycze mezowi jak najszybszego
            powrotu do domu.
            • verbena1 Chlodny, sloneczny wtorek 02.03.10, 21:04

              Teraz wracam do codziennosci.
              Chopaki czyli Rieks i jego syn wykonali dzis kawal solidnej roboty.
              Popodcinali drzewa, krzaczyska, przetrzebili bambusy rozlazace sie
              po calym ogrodzie i wyszarpali cale polacie bluszczu. Zrobilo sie
              przestrzennie i zyskalam miejsca na rabaty kwiatowe. Teraz trzeba
              pozbyc sie ogromnej sterty galezi, wynajma maszyny do mielenia
              galezi i rozsypia mielonke na sciezkach ,bedzie ekologicznie i
              chwasty nie beda zarastac. Raczki mnie swiezbia ,zeby zaczac juz cos
              sadzic ale musze sie jeszcze wstrzymac bo zapowiadaja opady sniegu.
              Trace juz cierpliwoscsad
              • mammaja Re: Chlodny, sloneczny wtorek 02.03.10, 22:51
                U nas, Verbeno, jeszcze gruba warstwa sniegu lezy w ogrodzie,
                zwlaszcza od polnocnej strony. Muszę wczesnie poprzycinac iglaki,
                zwalaszcza ten, ktory zaslania nam okno w jadalni. jest piekny, ale
                juz a duzo swiatlo zabiera. A pomyslec, ze kiedys byl to krzaczek!
                Co do szpitala, to tu nie ma wielu odwiedzajacych - lezy wielu
                chorych z wojewodztwa i rodzina nie moze codziennie przuezdzac.
                A malzonkowi potrzeba widocznia naszego widoku. I tak nie siedze
                dluzej niz godzine smile
    • luiza-w-ogrodzie Marcowa sroda 03.03.10, 00:16
      Sroda, czyli dzien biurowy z perspektywa jogi. Po powrocie do domu pewnie
      zabiore sie za malowanie slupkow kroliczego plotu jakie dzis mial osadzic Zlota
      Raczka. Gdy beton wyschnie, bedzie robil poprzeczki i furtke. Nie moge sie
      doczekac kiedy to bedzie skonczone, bo przemykanie sie do zagrody krolikow
      zagraconym ogrodem w przykurczu pod galeziami banksii jak na razie obdarzylo
      mnie siniakami, glownie na ramionach i goleniach. Glowe i plecy mam za to
      podrapane. Wygladam jak ofiara napasci, jeszcze tylko podbitego oka mi brakuje :o)

      W pracy od rana sie zastanawiamy, ktora z nas pierwsza zrezygnuje i przeniesie
      sie gdzie indziej: managerka, moja kolezanka czy ja. Morale zespolu upada, gdyz
      managerka nie daje sobie rady z wdrozeniem przez innych managerow akcji
      rekomendowanych w naszych analizach. Jednym slowem, analizujemy i rekomendujemy
      a potem okazuje sie ze nikt nie uzyl tych informacji. Ech, poprzednia managerka
      szla jak burza, miala sile przekonywania. A obecna nie dorasta jej do piet. Taki
      lajf...

      Wracam do zarabiania pieniedzy. Dzis ostatni dzien w biurze tego tygodnia, wroce
      tu dopiero w poniedzialek, hurra!
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • luiza-w-ogrodzie Nadal marcowa sroda 03.03.10, 05:33
        Prosilismy naszego jogina zeby nam zadal jakies asany pomagajace na zesztywniale
        przy biurkach nogi i ramiona, ale po staniu w rozkroku z lokciami na podlodze
        jakos czuje sie zmeczona :o)

        Zapomnialam powiedziec Mammai ze i w Australii obchodzi sie dwusetna rocznice
        urodzin Chopina: odbywaja sie koncerty a radio ABC jest pelne jego utworow oraz
        utworo mu poswieconych. Natomiast w sobote 13 marca odbedzie sie koncert "Polscy
        Artysci Graja Chopina" w sydnejskim City Recital Hall w Angel Place.

        www.cityrecitalhall.com/events/id/602/Celebrating-the-200th-Anniversary-of-the-birth-of-Chopin/
        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
        Australia-uzyteczne linki
        • mammaja Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 11:28
          Ucieszylaś mnie tym linkiem, Luizo smile Co to za skrot NSW - w którym
          stowarzyszeni są artyści polscy?
          Dzisiaj słonecznie, chociaż chyba chłodno. Rozmyslam nad nowym
          wątkiem w sprawie protestów rodziców przeciwko nowelizacji ustawy o
          przemocy w rodzinie. Ośmielam sie powiedzieć, że nie maja pojęcia o
          co chodzi. Kto ich tak "nastraszył"? czy naprawde myślą, że będzie
          im sie "odbierać dzieci" ? Jedni staraja się zbudować system ochrony
          dziecka krzywdzonego - a niestety jest tych przypadków coraz wiecej -
          drudzy robia z tego aferę polityczną. Narazie tyle.
          • loczek62 Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 12:25
            Wczoraj słuchałem wypowiedzi w RM odnośnie nowelizacji ustawy "o przemocy w
            rodzinie" i aż mi moje nieliczne włosy na głowie "stanęły dęba" ze zdziwienia
            jak można tak bez znajomości nowelizacji przeinaczać fakty. A wypowiedzi że
            "rodzina jest świętością i rodzice winni mieć prawo do wychowywania dziecka
            zgodnie ze swymi przekonaniami" woła o pomstę do nieba. Czyli dla demagogów z RM
            jak najbardziej słuszne i zasadne są porzekadła " Kto nie słucha ojca matki to
            słucha psiej skóry" lub "Lepsze bite niż zdechłe". Już nic więcej nie napisze bo
            mi pęknie naczynko w drugim oku....
            • loczek62 Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 13:42
              A tu szerzej:
              wyborcza.pl/1,75478,7619619,Biskupi__to_prawo_przeciw_rodzicom.html
              • mammaja Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 18:03
                Loczku, jednym z argumentów "przeciw" jest straszenie,
                ze "członkowie zespołów przeciwko przemocy będą mieli dostep do
                danych osobowych i mozliwość ich przetwarzania". Po pierwsze - takie
                zespoły juz są, po drugie - osoby są przeszkolone w treści ustawy o
                danych osobowych, uzyskują pozwolenia i co z tego wynika ? Nic
                przeciwko ludziom, tyle, że kiedy do PIK -u ( Punkt Informacyjno -
                Konsultacyjny) zwraca się ktoś z prośba o pomoc, podaje swoje dane
                osobowe i są one wiadome tylko tym upoważnionym osobom. Jeżeli
                rodzina wnosi o skierowanie na leczenie alkoholika, stosującego
                przemoc psychiczna i fizyczną są określone procedury pozwalające
                sprawdzić stan faktyczny. "Dane osobowe" - nawisko, adres itp. muszą
                być ujawnione, ale tylko w ramach tych procedur do których nalezy
                m.in. zapytanie policji o interwencję i niebieską kartę, czy izby
                wytrzeżwień o notowania obecności delikwenta. Jedni od lat pracuja
                nad zalegalizowaniem skutecznych form do walką z przemocą - inni
                słyszą tylko to, co chcą. Jestem zniesmaczona! ( A też dostałam
                emailem apel o podpisanie protestu !)
                • ewelina10 Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 18:45
                  Jestem dosyć długo na forum i chyba nie muszę się powtarzać, że daleko mi od strony prawej, biskupów kościelnych i karaniu dzieci !!! Ale jestem "przeciw", bo nie ufam urzędnikom, bo nie lubię zbyt dużej ingerencji "państwa w państwie", bo boję się donosów wrednych, które mogą dziecku wyrządzić więcej szkody ... Oczy mi się trochę otworzyły po przeczytaniu o zmianach. Zapewniam, że przetwarzanie danych jest tutaj najmniejszym problemem



                  www.wykop.pl/ramka/307030/projekt-ustawy-o-przeciwdzialaniu-przemocy-w-rodzinie
                  orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/1698
                  • mammaja Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 20:03
                    Ewelino, rozumiem twoj punkt widzenia - ale nie zgadzam sie z tym,
                    przy obecnym ustawodastwie tez mialam doczynienia z odbieraniem
                    dzieci ojcu w trybie blyskawicznym, widzialam tez bezradnosc osob
                    krzywdzonych. I juz nie bede pisac na ten temat - jak czytam ( z
                    obowiazku) losy rozmaitych rodzin szukajacych pomocy, to jestem
                    potem poprostu chora.
                    Wiec mamy inny ogląd spraw.
                    • ewelina10 Re: Nadal marcowa sroda 04.03.10, 12:00
                      Mmko, wczoraj napisałam długaśny elaborat z moimi wątpliwościami z ustawy, ale niechcący rozłączyłam się z internetem, potem próbowałam pisać drugi raz, ale w tym czasie dostałam alarmujący telefon od rodziny. Widocznie niepisane mi jest pisanie smile

                      A dzisiaj, w ten piękny słoneczny dzionek, trudno mi się zebrać ponownie. Pozdrawiam tylko cieplutko.
          • luiza-w-ogrodzie Re: Nadal marcowa sroda 04.03.10, 03:29
            mammaja napisała:

            > Ucieszylaś mnie tym linkiem, Luizo smile Co to za skrot NSW - w którym
            stowarzyszeni są artyści polscy?

            Mammaju,

            "Federation of Polish Associations in NSW" to po prostu federacja stowarzyszen
            polskich w Nowej Poludniowej Walii (New South Wales =NSW). Sa organizatorami
            koncertu, natomiast nic mi nie wiadomo o istnieniu stowarzyszenia artystow
            polskich.

            Pozdrawiam muzycznie
            www.youtube.com/watch?v=KZGi49Bnghs
            Luiza-w-Ogrodzie
            Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
            się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Czwaaartek! 04.03.10, 03:47
      Czwartek,jak to pieknie brzmi... Robie rozne nowosci w pracy zatem czas szybko
      leci. Zlota Raczka wczoraj nie wbetonowal slupkow do plotu (bo nie mogl znalezc
      cementu ukrytego przez Buszmena w garazu) ale zrobil to dzis, wiec jutro bede
      malowac rozne slupki i poprzeczki. Spokojny dzien, sprzatacze zrobili swoje, w
      domu jest przyjemnie i porzadnie, dopoki nie wroci dwojka balaganiarzy.
      Pomalowalam odrdzewiaczem ruszty i rozne metalowe kawalki werandowej kozy w
      przygotowaniu do zimy. A poza tym nic sie nie dzieje... czego i Wam zycze.

      Wielkanoc juz za trzy tygodnie! Planuje wynajac jakis domek w gorach i skrzyknac
      ekipe na zbieranie grzybow, chodzenie po chaszczach, koncerty, zwiedzanie
      ogrodow i swietowanie.

      Milego czwartku wszystkim!
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • fedorczyk4 Re: Czwaaartek! 04.03.10, 10:27
        Ano czwartek. Marku "mogłambyłam" zapytać wczoraj Dziecinkę bo ona
        jest "doinformowana w temacie" niestety nie było mnie na forum, a
        teraz Dziecinka jedzie na 2 tygodnie zasłużonego wypoczynku na
        górszczytach. Zagapiłam się. To jeśli chodzi o studiowanie.
        Natomiast potwierdzenie obywatelstwa należy się Twojej córce z
        automatu. W Polsce to jest proste, nie wiem jak wygląda to z
        perspektywy zagranicznej. Syn Środkowy i Dziecinka, pomaszerowali do
        Urzędu do Spraw Cudzoziemców, otrzymali kwestionariusz do
        wypełnienia, musieli dostarczyć dowód "polskości" jednego (w ich
        przypadku) rodzica i po pewnym czasie otrzymali stosowny papierek
        uprawniający do złożenia podania o dowód osobisty. Przebiegło to
        wyjątkowo szybko i bezproblemowo.
        W Warszawie słońce i lekki chłodek. Przedwiośnie zapowiada sie
        bardzo przyjemniesmile
        I tylko dlaczego jestem taka zgręzła?
    • jej_maz Re: Dzisiejki 320 - marcowe 04.03.10, 04:58
      Corka zameldowala mi pare dni temu, ze po skonczeniu licencjatu (w przyszlym
      roku) ma ochote na studia podyplomowe w Europie. Ze wzgledow jezykowych w gre
      wchodza kraje (uczelnie) anglo, franco i polsko-jezyczne. Czy ktos z Panstwa
      orientuje sie jak wyglada to od strony technicznej? Pytanie dotyczy takich
      "drobiazgow" jak warunki akceptacji, wysokosc czesnego, ogole koszty utrzymania
      idp. Oczywiscie nie chodzi mi o detale (dlatego nawet nie podaje kierunku),
      poniewaz to juz - jak rozumie - bedzie zalezalo od kraju i uczelni, ale np: o
      to, czy jest roznica dla kandydatow z obywatelstwem EU vs bez. Wdzieczny bede za
      jakies ogolne uwagi, rady, spostrzezenia.

      Druga sprawa jest nejako zwiazana, aczkolwiek nie tak do konca: obywatelstwo.
      Corka urodzila sie juz tutaj, nigdy nie miala zadnego polskiego dokumentu, ale z
      tego co rozumiem, ciagle ma prawo do statusu. Poniewaz dziewczyny jada teraz do
      kraju, chcialbym, aby - w miare mozliwosci - uregulowaly ta sprawe. Czy ktos z
      Panstwa orientuje sie jak podejsc do tematu? Przy okazji malzonka moglaby
      rowniez uaktualnic swoj polski paszport jako ze posiadany wyglasl juz dawno a
      ciagle na okladce widnieje "lysy" orzel z podpisem PRL.

      Z wdziecznoscia za uwagi - Mark
      • luiza-w-ogrodzie Moje doswiadczenia paszportowe na forum Polonia 04.03.10, 05:31
        Mam ten sam problem, to znaczy nie ja, tylko moj byly maz. Dziecko nie chce studiowac w EU, ale jej ojciec chce wyrobic jej polski paszport. Opisalam moje doswiadczenia w przylinkowanym ponizej watku na Forum Polonia. Jesli chcesz, dopisz sie do tego watku, moze ludzie jeszcze doradza Tobie cos stosownego dla sytuacji w US.

        forum.gazeta.pl/forum/w,44,105227016,105227016,Polski_paszport_dla_dziecka_urodzonego_za_granica.html
        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • jej_maz Re: 04.03.10, 19:25
          Dzieki sliczne! Znalazlem tam najrozsadniejsze dla mnie rozwiazanie smile Teraz
          tylko czy jest jakas rozmowa gdzies na tematu studiow.
          • mammaja Re: Ew. 04.03.10, 23:04
            Napewno lepiej byłoby porozmawiać! Pisanie jest męczace i nie
            wiadomo kogo obchodzi ten temat. Pozdrawiam!
            • mammaja Czwartek 04.03.10, 23:12
              Dzisiaj myślałam że mnie poprostu trafi albo rozniesie! Kochany
              synek wprowadził mi wczoraj autko na posesje. Kiedy spiesząc się
              wychodziłam z domu okazało sie, że dodatkowo załozył klodke, a
              równocześnie zniknęły moje kluczyki z kluczem do tejże kłodki.
              Oczywiście pojechal do pracy z moimi kluczykami. Musiałam ściagać do
              domu córke, bo ona ma tez ten nieszczesny klucz od kłodki (zapasowe
              od auta posiadam), w rezultacie byłam spózniona godzine na wazne
              spotkanie, dobre ze w ogole zdązylam jeszcze podpisac sie na liscie
              i posiedziec druga godzine. Humor mnie opuscil na wiele godzin!
              • lablenka_x Początek marca pełen niesamowitych wydarzeń 05.03.10, 09:55
                Na zamarzniętym Bałtyku uwięzione promy i statki.Na Morzu
                Śródziemnym 8m fale uderzyła w statek wycieczkowy.
                Na Wegrzech,jeszcze nie wiadomo gdzie,spadł meteoryt.
                U Mammajki przygoda z kłódka tez z tej serii.
                U mnie normalka,jedynie jak tsunami, no takie malutkie dopadają mnie
                roszczenia i oczekiwania bliższych i dalszych krewnych i znajomych,a
                za oknem biało.
                Mróz i słońce.
                Na stole żólte tulipany,a na oknie 4 róznobarwne hiacynty
                przypominają o przedwiośniu.
                • mammaja Re: Początek marca pełen niesamowitych wydarzeń 05.03.10, 15:44
                  Lx, u mnie na oknie nowe fiołki alpejskie dodaja troche kolorytu,
                  poza tym ciagle - bialo-buro - zielono.
                  Dzisiaj przywiozlam malzonka do domu ze szpitala. Moglabym napisac
                  niewielkie opowiadanie o szpitalu, ale narazie odparuję od tematu
                  Odpoczne. Pozdrawiam Lx i wszystkich!
                • monia.i Re: Początek marca pełen niesamowitych wydarzeń 06.03.10, 00:56
                  Popołudniowo-wieczorna śnieżyca przypomniała mi, że do wiosny
                  jeszcze kawałek. A już mi się marzyło odstawienie puchowej kurtki i
                  zimowych butów. Ale jeszcze troszeczkę...
                  W pracy chyba trochę niespokojnie, ale staram się o tym nie myśleć.
                  Po południu miłe spotkanie, ploteczki i Alicja w Krainie Czarów.
                  Sobotę planuję okołodomowo-gospodarczą a niedziela, jak zwykle, u
                  mamuni. Może zrobimy podejście do nauczenia suni chodzenia w
                  kagańcu. Źle to widzę, pierwsza próba się nie powiodła, a Żaba,
                  niestety, z gatunku tych poszukujących porzuconych smakowitości. Już
                  był jeden problem gastryczny - no i trzeba było kurować..
                  Pozdrowionka dla wszystkich.
                  • mammaja Re: Początek marca pełen niesamowitych wydarzeń 06.03.10, 10:38
                    Moniu, sprawa kagańca zelży od tego jaki to jest kaganiec. Powinien
                    być taki, zeby pies miał mozliwość ruszania pasczą.Miałyśmy tym
                    problem, dopóki nie natrafiłysmy na właściwy model. Jak chcesz to ci
                    przeslę linka, jak będzie umnie corka. Te są dosyć duże, sztywne,
                    psy łatwo się do nich przyzwyczjaja.
                    Słonecznie, wreszcie mam męza w domu i okazuje się że to bardzo
                    dobrze smile Miłego dnia sobotniego smile
                    • jutka1 Re: Początek marca pełen niesamowitych wydarzeń 06.03.10, 11:35
                      U mnie wprawdzie nie ma niesamowitych wrażeń, odpukać, ale ten początek marca
                      jakiś taki męczący jest. Dobrze, że chociaż ten weekend mam w całości wolny, bez
                      żadnych zajęć zawodowych - odsapnę trochę.

                      Mammajko, fajnie, że mąż już wrócił, a co do przygód z kłódką, kluczem etc., to
                      i tak Cię podziwiam, że nie stłukłaś winowajcy torepkombezłep. wink)))))))

                      Moniek, nie stresuj się na zapas, bo to tylko zabierze Tobie energię albo doda
                      negatywną.

                      Za oknem słońce, o dziwo bo od rana było szaro i buro. Kamelia na patio ma duże
                      białe pąki, widziałam już krokusy i dziesięciocentymetrowe liście żonkili.
                      Wiosna idzie, wiosna! smile

                      Czego i Wam życzę, jak najszybciej. smile
                      • verbena1 Sobotnio 06.03.10, 15:42

                        Zawitala do nas zima, jest bialo i mroznie. Jak tak dalej pojdzie to
                        pomaluje snieg na zielono i powsadzam sztuczne kwiatki. To juz
                        szczyt bezczelnosci ze strony aury, jak dlugo jeszcze? Stawek w
                        ogrodzie dalej zamarzniety, czuje ,ze rybki juz pozdychaly z zimna.
                        W przyszlym tygodniu wybieramy sie do szkolki ogrodniczej po rosliny
                        i co ,gdzie je powsadzam? Wrrr, mam ochote kogos pogryzcsmile

                        Wczoraj na zajeciach malarskich robilam za modelke, na szczescie w
                        ubraniusmile Nie wiedzialam ,ze to takie meczace siedziec 2,5 godziny
                        bez ruchu i miec naprzeciwko osiem par oczu wpatrzonych intensywnie.
                        Teraz mam osiem portretow rozniacych sie zupelnie ale na kazdym jest
                        czastka mnie. Portrety za darmo a za pozowanie zarobilam jeszcze
                        pare euro, tyz pikniesmile
                        Molego wekendu zyczesmile
                        • mammaja Re: Sobotnio 06.03.10, 21:24
                          Jestes bardzo ciekawa modelka, Verbeno - ciekawe jak cie
                          namalowali smile Co do zimy, to chyna mamy jej powyzej uszu, nawet na
                          forum wiosenne przesilenie smile Zimno, ciemno. Mrozno. Wczoraj chyba
                          sie zaziebila, troche, ale to z wlasnej winy. Jak idioptka wiozac
                          męzowi ubranie do szpitala ( nie zyczyl sobie zostawiania w
                          magazynie) wzielam wszystko oprocz kurtki smile Ale poniewaz akurat
                          mialam na sobie kurtke syna, ktora lubie i przywlaszczylam, ubralam
                          w nia małzonkla a sama zgrywałam kozaka jak mi cieplo w polarku smile
                          Zreszta na parking nie było daleko, nie mniej jakieś rozbieranie
                          czuję ogólne. Małzonek zamiast poleżec łazi cały dzien po domu -
                          jest niereformowalny! A poza tym na działkach cisza, Franio zacżął
                          już sam chodzić, co robi na mnie wstrząsajace wrażenie smileOn chyba
                          jest też zadziwiony smile
    • fedorczyk4 Niedziela 07.03.10, 13:38
      Słońce świeci. Moim zdaniem specjalnie na i dla "Manify" na którą po
      raz pierwszy od lat nie poszłam. Czegoś nadal jestem zgręzłasad
      Miłej niedzielismile
      • mammaja Re: Niedziela 07.03.10, 14:17
        A moim zdaniem dla tych, co nie poszli tez swieci! Widzę to smile
        • verbena1 Re: Niedziela 07.03.10, 18:57
          U mnie tez swiecilo, teraz wlasnie zaszlo mieniac sie cudnymi
          pastelowymi kolorami, czyli jutro znowu mrozno.
          Powoli obrastam sadlem, to skutek jezdzenia tylko autem i
          tlumaczenia sobie samej ,ze jest za zimno na rower. Dlatego
          wybralismy sie dzis na daleka wedrowke, 1,5 godziny intensywnego
          marszu. Wrocilam lekko padnieta i bardzo glodna. Zrobilam dobry
          obiad i stracone kalorie powrocily w szybkim tempie w cieplutkie
          sadelkosmile
          Fed, trzymaj sie i nie kapcaniej, brakuje mi komentowania
          codziennosci w Twoim ,specjalnym wydaniu. Niedlugo wiosna i wszystko
          bedzie wydawalo sie latwiejsze.
          • mammaja Re: Niedziela 07.03.10, 21:12
            Verbeno, jestem pewna, ze panu Reksiowi ten kilogramik więcej nie
            przeszkadza smile A zaczniesz prace polowe - stracisz jak nic!
            Niedzielę prawie przesiedziałam w domu. Bo zimno. A tu był spokoj i
            cisza, Frankostwo wyruszli w miasto smile
            • dado11 Re: Niedziela 07.03.10, 21:35
              za mną dwa dni cudownego oddechu od wszystkich i wszystkiegosmile
              Artur, niecnie przeze mnie wypchnięty z domu na Słowację, pije piwo ze znajomymi
              na stokach Chopoka, a ja uprawiam boskie dolce far niente w pustej, cichej i
              przytulnej chałupiesmile
              robię powolutku, to wszystko na co nie ma czasu na codzień, nie obijam się o
              nieustający znak zapytania, wszystko pozornie rozgrzebane, powolutku nabiera
              kształtu i miejsca odniesienia... suuuper, taki cichy i pusty "mój teren" jest
              czasem nizbędny do życia...
              jutro trochę gonitwy za codziennością, wyprawa z dziecięciem do sklepów z
              niemowlęcym asortymentem, trochę walki z niekompetencją, i znowu cisza i cudowna
              samotność w czterech ścianachsmile
              mrrrruuuu....
              pozdrawiam, d.
    • luiza-w-ogrodzie Wspomnienie po weekendzie czyli poniedzialek 08.03.10, 01:09
      Poniedzialek jest goracy i z wiszaca mozliwoscia burzy, tak jak caly weekend, po
      ktorym teraz odpoczywam za biurkiem w pracy :o)

      Zaczelam w piatek wyjsciem do pubu z przyjaciolmi, impreza przeniosla sie do
      domu jednego z nich, w koncu dotarlam do siebie okolo pierwszej w nocy. Niestety
      w sobote trzeba bylo rano wstac i pojechac na rozliczne zakupy i zalatwianie
      spraw, ktore lezaly odlogiem od tygodni. Bylam w bibliotece i dopadlam tam dwie
      ksiazki Henninga Mankella, ktorych nie czytalam. Potem dalam do wydrukowania
      kilkadziesiat zdjec z wakacji - czesc dla mnie, czesc dla Mamy. Latalam z jednej
      dzielnicy do drugiej i trzeciej, i kupowalam co mialam na liscie a przy okazji
      na przecenach znalazlam czarna skorzana biurowa aktowke, dwie lniane sukienki i
      bluzke oraz trzy duze doniczki z taka sama glazura, jak doniczki kupione rok temu.

      Wrocilam objuczona do domu, zrobilam obiad dla calego towarzystwa (wlaczajac
      trzy kolezanki corki, ktore przyszly do niej zeby sie umalowac i razem pojsc na
      impreze) i postanowilam pojechac wieczorem nad ocean zeby sie odprostowac.
      Dziewczyny poszly sie bawic a ja korzystajac z tego, ze Buszmen jeszcze nie
      wrocil z buszu, zlapalam samochod i pojechalam na plaze, do basenu z morska woda
      i tam sie plawilam w samotnosci i pod gwiazdami, w cieplej wodzie...

      Niedziele spedzilam w ogrodzie w ciszy i samotnosci - Buszmen pojechal na akcje
      "Clean Up Australia" w ktorej brala udzial jego firma a corka odsypiala impreze.
      Zazdroszcze Tobie Dado, ze mialas nieprzerwanie caly weekend dla siebie... tez
      bym tak chciala.

      Okrutnie wialo przez caly dzien, mialam w planie pielenie wokol kep strelicji
      pod stara i nieco sprochniala jacaranda, ale balam sie ze mi sie zwali na glowe!
      Od rana malowalam nowy plot ograniczajacy kroliczy ogrod od gory: slupki na
      pastelowy niebieski a deski plotu brazoworudym olejem. W przerwach na
      wyschniecie pielilam i porzadkowalam okolice plotu. Po malowaniu mialam jeszcze
      takiego powera (chyba po kapieli w oceanie) ze przesadzilam wszystkie sukulenty
      do donic glazurowanych na rudo i ustawilam je na piaskowcowych murkach po obu
      stronach nowych kamiennych schodkow. Jedna z donic to wlasciwie duza misa do
      roslin wodnych. Ma ponad pol metra szerokosci ale tylko 30 cm glebokosci, wiec
      rosliny beda w doniczkach. Nie wiem jakie rosliny - wyobrazam sobie strzalki,
      kotewki, szuwary plus cos plywajacego; zaraz pognam na forum ogrodowe zobaczyc
      co ma sens sadzic.

      Pozdrawiam z glebi cieplego jesiennego poniedzialku
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • goskaa.l Re: Wspomnienie po weekendzie czyli poniedzialek 08.03.10, 07:15
        Witam w Dniu Kobiet.
        Strażnik na bramie do fabryki życzył mi wszystkiego dobrego, co było dla mnie
        bardzo miłym zaskoczeniem, bo osobisty pracowy kolega (już jest w pokoju, kiedy
        ja docieram) nie pamiętał. A że mam kolegów pracowych sześciu, będę z
        ciekawością obserwować, który pamięta o tym dniu.
        • fedorczyk4 Poniedzialek 08.03.10, 10:15
          No to wszystkiego dobrego Gośkasmile
          Luizo, jak zaczarowana czytałam się w Twój post. Dado fajnie masz.
          Mammajko mam nadzieję że trochę odpoczełaś. Verbeno dzięki za dobre
          słowo, ale pewnie mnie trochę potrzyma, czegoś mi brak sił i z
          trudem popycham taczki do przodusad
          Dzieci moje i cudze zaprzyjaźnione miały szczęście, bo przejechały
          przez Austrię i część Włoch, tuż, tuż, przed ponownym atakiem zimy.
          Ja zaiwaniam, rozwiązuję problemy, podtrzymuję na duchu, załatwiam
          sprawy rozliczne i śpię. Najwyraźniej zapadłam w spóźniony sen
          zimowy. Najchętniej nastawiłabym budzik na połowę majawink
    • jej_maz Re: Dzisiejki 320 - marcowe 08.03.10, 17:51
      Bbetka - nie bede pytal o forumowe wspomnienia czy inne opinie (po prostu boje
      sie), ale powiedzialas piekne slowo: bridge! Niestety nie jest to gra, ktora
      jest zbyt popularna tu gdzie jestem. Moze wynika to z braku czasu na nia, moze
      checi a moze po prostu z faktu, ze stracila w walce z popularnoscia gier
      komputerowych i innych elektronicznych gaget'ow. Z tych wzgledow nie pozostaje
      mi nic innego jak walka samego z soba (lub wirtualnym partnerem) na
      tej stronie internetowej. Czy
      Ty grasz tylko "osobiscie" czy masz jakies inne mozliwosci "na dystans"?

      Dziekuje - Mark
      • mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 08.03.10, 19:45
        Moi mili, przestalam dzisiaj tzy godziny przed pokojem lekarskim
        (nie ma tam żadnego krzesełka) - najpierw czekając na podpis
        ordynatora pod wypisem ze szpitala (wypis miał byc gotowy dzisiaj
        rano), potem czekając na lekarza, który miał podpisac skierowanie do
        przychodni przyszpitalnej na zdjęcie szwów. Nie powiem jakie
        przekleństwa przechodziły mi przez glowe). Mąż byl ze mna, ale
        poszedł siedizeć w samochodzie, bo to stanie nie dla niego. Tak, że
        humoer w Dniu Kobiet mam średni. Dostałam za to (?) piekne tulipany
        od męża i dzień mi jakos minął nie wiadomo kiedy!
        W bridza grałam kiedyś namietnie, ale to było dawno. Teraz czasami
        na wakacjach - chociaż moje koleżenstwo z UTW tłucze kartami w każdy
        wtorek od 10. do 16. Może kiedyś jeszcze dołącze smile
        • jej_maz Re: 08.03.10, 21:06
          Nie Mammaju - nie sugeruja partyjki internetowego bridge'a podczas czekania w
          szpitlanej poczekalni... jak dla mnie juz i tak wykazujesz nadprzyrodzona
          cierpliwoc, ktora - jak z reszta widze - malzonek docenil wink

          Najlepszego!
          • mammaja Re: 08.03.10, 23:57
            Ha,ha - lopze to nie jest zly pomysl na takie czekanie - paryjka
            wirtualnego bridża, ale trzeba by laptopa trzymać i jeszcze mieć
            internet smile Kiedys mialam program do samotnego grania, może
            podrzucisz linka?
            • bbetka Re: 09.03.10, 00:24
              Czyli jest nas tu więcej, takich którzy lubią pograć w brydża winktak mi się
              wydawało, że w naszym pokoleniu była to dość popularna rozrywka.

              Mammajko, jak wiadomo do lekarzy i instytucji ochrony zdrowia to trzeba mieć
              zdrowie...inaczej nie dałoby rady...
              Ja zawoziłam w piątek tatę do sanatorium i też zajęło mi to cały dzień - nie
              droga, bo to tylko 100 km, ale właśnie stanie, czekanie pod różnymi pokojami, na
              różne niezbędne "papierki" ;-( i wszystko na wysokim poziomie grzeczności, bo
              przecież muszę tam tatę zostawić na 4 tygodnie...
              A i tak cały czas jestem w stresie, że tato z tego pięknego miejsca ucieknie wink))

              dobranoc
              bbetka
            • jej_maz Mammaja 09.03.10, 15:59
              Polecam ten portal, ktory bedac strona francuska, daje jednak opcje w innych
              jezykach w tym polskim:

              www.funbridge.com/pl/index.asp
              Milej zabawy wink
      • bbetka Re: Dzisiejki 320 - marcowe 08.03.10, 19:50
        Witaj Marku,
        nie grałam jeszcze wirtualnie w brydża, głównie dlatego, że boję się, że jak
        mnie wciągnie....to po mnie wink pamiętam lata gdy grało się do rana, a zaczynało
        przed południem wink)) a teraz nie mam tyle czasu.
        Wpajam właśnie latorośli zasady i gramy treningowo, żeby wiedziała "czym to się
        je" - trochę z pobłażaniem, ale się uczy.
        Niestety czasy, gdy grywaliśmy regularnie gdzieś przeminęły... Niełatwo jest
        znaleźć ludzi, którzy potrafią grać i jeszcze grają dla zabawy i miłego
        spędzenia czasu (z pewną dawką rywalizacji i adrenaliny), a nie tylko i
        wyłącznie żeby wygrać, co powoduje kłótnie i niesnaski, a w takiej sytuacji to
        "ja wysiadam" jak śpiewa A.M.Jopek
        bbetka
        • jej_maz Re: Dzisiejki 320 - marcowe 08.03.10, 20:58
          Wiec uwazaj! Wciaga jak diabli i naprawde zatraca sie poczucie czasu przy tej
          zabawie wink Co jest tu jednak interesujace to to, ze mozna grac parami i w
          turniejach - doskonaly sposob na kontynuacje wirtualnych znajomosci z forum wink
          zas gra samemu, jest swietna szkola.
    • luiza-w-ogrodzie Sloneczny wtorek - ostatnie podrygi lata 09.03.10, 00:48
      Slonce swieci i chociaz juz nie wspina sie tak wysoko jak w pelni lata, to
      jednak wciaz grzeje. Prognoza mowi o 30 stopniach w cieniu, ale to juz chyba
      ostatnie podrygi lata - po poludniu wiatr ma sie zmienic z polnocno-wschodniego
      na poludniowo-wschodni i przyniesc przelotne deszcze i ochlodzenie do 23-25 stopni.

      Wlasnie wrocilam z przechadzki po ogrodzie. Obfite opady jakie mielismy w tym
      roku spowodowaly ze wszystko rosnie zielono i bujnie, z wyjatkiem krzewu pod
      nazwa correa, ktoremu zaszkodzil nadmiar wilgoci i padl, biedaczek. Ale nic to,
      juz mam dla niego zastepstwo :o0

      Strasznie mi sie nie chce pracowac, tym bardziej ze managerka wczoraj oznajmila
      mi z napieta mina ze moj etat w maju zostanie przeniesiony do Azji i mam zaczac
      szukac sobie nowej pracy. Malo nie wyskoczylam ze skory z radosci, ze nadchodzi
      czas, kiedy bede mogla robic co chce (na szczescie udalo mi sie przybrac smetna
      mine)! Gdyby jeszcze dali mi jakas sensowna odprawe, to pomoze mi ufundowac
      studia. Od miesiecy dolegala mi w pracy nuda i bezsensownosc mielenia statystyk,
      wolalabym ugrzeznac w ogrodzie, zrobic kurs w ogrodniczym college'u i sadzic
      warzywka.

      Teraz niestety trzeba jeszcze popracowac dla korporacji, wiec oddalam sie w
      glebie laptopa, pozdrawiajac narod pracujacy miast i wsi. I niepracujacy tez :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • bbetka Re: Sloneczny wtorek - ostatnie podrygi lata 09.03.10, 10:01
        lud pracujący miast dziękuje za pozdrowienia wink
        lud (w mojej osobie) zaczął dziś od 8.00 i skończy ok 19 ( w
        optymistycznych progonozach), bez przerwy na lunch, kawę czy inne
        fanaberie...
        • mammaja Re: Sloneczny wtorek - 09.03.10, 10:38
          U nas tez slonecznie, chociaz ciagle noca mrozik smile
          Luizo, zycze ci zebys zmienila w swoim zyciu to czego juz masz
          dosyc na nowe, fascynujace zajecie. Trzymam wirtualne kciuki za
          powodzenie zmian, jakie planujesz smile
          Co do bridża, to rzeczywiscie gralismy duzo w okresie studiow, ale
          tez poprzednie pokolenie czyli moich rodzicow kultywowalo spotkania
          brydżowe - teraz juz nie urzadza sie takich "brydżyków" na kilka
          stolików, trwajacych do pozniej nocy. W każdym razie nic mi o tym
          nie wiadomo smile
          Bbetko, może tatuś znajdzie w sanatorium miłe towarzystwo i nie
          zwieje smile
          Zycze miłego wtorku smile
          • fedorczyk4 Re: Sloneczny wtorek - 09.03.10, 10:47
            Mammajko jesteś heroiczna! Nie należę do brydzystów, czego szczerze
            żałujęsad
            Luizo moje wirtualne kciuki mależą do Ciebie!
            Moja szychta zaczyna sie dzisiaj o drugiej po południu i potrwa do
            godzin późnowieczorowych bo mam zebranie zachwycającego tworu
            prawno/gospodarczego zwanego "gronem osób fizycznych", któremu
            sekretarzę.
            Na razie mam szczery zamiar wykorzystać psa, rzekę i pogodęsmile
            • bbetka Re: Sloneczny wtorek - 09.03.10, 21:38
              Jakoś wróciłam do domu, ale praca (czy raczej orka)po 12 godzin na dobę to już
              nie dla mnie ;-(

              Mammajko, też mam nadzieję, że się tatuś zaaklimatyzuje, ale 100 km to baaardzo
              blisko i chociaż specjalnie go odwiozłam, m.in. dlatego żeby nie miał samochodu
              pod ręką wink)) to zawsze wrócić może błyskawicznie, bo wyjątkowo komunikacja na
              tej trasie nie szwankuje wink

              • verbena1 Re: Sloneczny wtorek - 09.03.10, 22:21
                Dzis wystepowalam w charakterze ciotki-dobrej rady.
                Kolezanka mi sie rozwodzi, a mowilam ,zeby nie brala zlego przykladu
                ze mnie, no trudno ,niech przekona sie na wlasnej skorze.
                Podpowiedzialam jej pare rozwiazan, dalam odpowiednie adresy i bede
                wspierac duchowo, tak jak ona mnie nie tak dawno temu.
                Smetnie mi sie jakos zrobilo, powrocily zle wspomnienia, brr, na
                szczescie teraz jest inaczej.
                Wieczorem porozmawialam z moimi siostrami przez Skype, gdzie mozna
                rozmawiac jednoczesnie z paroma osobami zupelnie za darmo i do woli.
                W zakamarkach komputera znalazlam archiwalne zdjecie z naszego
                dziecinstwa, trzy siostrzyczki z kokardami, jednakowymi sukienkami z
                aksamitu i bialymi zrolowanymi skarpetkami. Powspominalysmy
                stare ,bezpieczne czasy i beztroskie dziecinstwo.
                Tak dawno to bylo ,az dziw ,ze jeszcze pamietamsmile
                • mammaja Re: Sloneczny wtorek - 09.03.10, 23:10
                  Alez Verbenko, to jest "pamięc pierwotna" - cżesto znacznie
                  bardziej dlugotrwala, niz ta jaka mamy teraz. Tak doskonale pamietam
                  woje dziecinstwo - a trudno mi przypomniec sobie co bylo kilka lat,
                  miesiecy, czy tygodni temu smile
                  Muszę zainstalowac sobie skype, to może i ze mną pogadasz smile
                  Zwłaszcza , że jakoś po zmianie kompa zgineły wszystkie numery na
                  gg.
                  • mammaja Re: Marku 09.03.10, 23:12
                    dziekuję za linka , strona otworzyła mi sie po polsku. Narazie nie
                    będę próbowac, bo mnie strasznie wciagnie smile Ale napewno skorzystam!
                    • foxie777 Re: Marku 10.03.10, 00:38
                      Jestem strasznie zalatana i mam caly czas gosci,a Rodzinka przlatuje
                      juz za tydzien na miesiac,wiec bedzie ostry galop.
                      Pogoda w tym roku wyjatkowa,cudowna i chlodna.Ciekawe czy to wybryk
                      natury,czy tak juz bedzie.
                      Zaczne chodzic na plaze,i tylko mam nadzieje ze nie bedzie za
                      chlodno,ale musze sie poswiecic bo to dla Rodzinki najwieksze
                      marzenie.Mama jest bardzo zmeczona zima i mam nadzieje ze
                      sobie odpocznie.
                      To tyle u mnie.
                      Pozdrawiam Was jak zwykle najserdeczniej i tropikalnie
    • luiza-w-ogrodzie Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 04:45
      Wstalam dzisiaj ziewajac strasznie, troche dlatego ze wczoraj wieczorem
      zaczytalam sie w "Italian Shoes" Henninga Mankella (polecam!) a troche z powodu
      szarosci za oknami. Sroda przyszla pochmurna ale za to pelna planow. W pracy
      kombinuje jak sie pozwolic zwolnic z jak najwieksza odprawa :o) a potem na co
      te odprawe wydac. A na dzisiejszy wieczor mamy bilety na koncert niesamowitego
      meskiego zespolu spiewajacego a capella a nazywajacego sie "Przerazajacy
      Mezczyzni". Wygladaja odpowiednio do nazwy, ubrani na czarno, w dziwnych
      czapkach i z brodami, pojawiaja sie na scenie, wydajac sie niezdolni do trzech
      zliczyc a potem jak zaspiewaja!

      Zaliczylam joge, moge sie oddac pracy, pod sokolim okiem managerki, ktora zwala
      na mnie stosy roboty i co chwile zmienia zdanie na temat tego co i w jaki sposob
      chce robic a ja stosuje bierny opor :o) Zabieram sie wiec za sushi.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • bbetka Re: Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 10:29
        Na zachodzie bez zmian... tzn znowu pochmurno, ale jakby te chmury cieńsze były?
        a może to już moje chciejstwo?

        U mnie środa to dzień "pracy domowej", co nie oznacza że zajmuję się domem (bo
        to jest po prostu codzienność), ale że nie muszę iść do "fabryki" więc
        teoretycznie mogę spróbować pomyśleć koncepcyjnie/popisać/poczytać(literaturę
        fachową, a nie prace studentów), a tak naprawdę to załatwić pracowe zaległości,
        których terminy niestety już minęły...
        Miłego dnia dla wszystkich
        bbetka
        • fedorczyk4 Re: Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 10:39
          W Warszawie śłońce świeci jak szalonesmile
          • mammaja Re: Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 16:35
            Piekny dzień! Zaliczyliśmy niezwykle sprawnie, szybko i grzecznie
            (!) zdjecie szwów z małzonka. Wreszci złpałam troche oddechu i jakby
            lepszą sprawnośc, bol kości ogonowej ustaje, co jest nie bez
            znaczenia! Trzeba bylo trche pchnac do przodu sprawy UTW.
            jak to dobrze, ze juz taki dlugi dzionek, sloneczko jeszcze wysoko!
          • mammaja Re: Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 16:43
            Zaliczyliśmy sprawnie, szybko i grzecznie (!) zdjęcie szwów z
            malżonka, wygląda ze bedzie dobrze smile
            Foxie, dobrze ze sie odezwalas! Zycze milych chwil z rodzinka smile
            No i dzien znacznie dluzszy, juz prowie 16.40, a sloneczko jeszcze
            wysoko.
            W Polityce obszerny artykul wykladajacy sens oprotestowanej ustawy
            przeciwko przemocy. Przeczytalam z satysfakcja, bo ta pani pisze
            prawde! Jak wyglada sytuacja dzieci w rodzinach patologicznych, a
            takze jakie sa teraz uwarunkowania pomocy. Polecam przeczytanie
            wszystkim majacym watpliwosci do sensu tej ustawy!
            • mammaja Re: Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 23:51
              I tak minął dzień mężczyzn bez specjalnych owacji smile
              • fedorczyk4 Czwartek. 11.03.10, 10:41
                Mammajko, mam nadzieję że nareszcie złapiesz oddechsmile
                A w mojej francuskiej rodzinie rozgrywa się pasjonujący mecz.
                Moja ukochana teściowa Janeczka, jest posiadaczką domu z wielkim
                ogrodem, metryki urodzenia świadczącej niezbicie że ma 80 lat,
                problemów związanych ze zwyrodnieniem stawu biodrowego, oraz trojga
                dzieci, na różnych etapach starzenia się. Ponieważ dzieci mieszkają
                jedno w innym departamencie, drugie w innym kraju, a trzecie na
                innym kontynencie, nie może liczyć na pomoc w codziennych trudach
                utrzymania domu i ogrodu. Tak więc wydawszy ok 20 000 euro na
                determityzację chałupy i dowiedziawszy się że musi zmienić kocioł
                centralnego ogrzewania, podjeła jedyną słuszną decyzję i wystawiła
                włości na sprzedaż. Wszyscy o tym wiedzieliśmy.
                Przez dwa lata była cisza.
                Aż tu 2 tygodnie temu zjawił sie potencjalny kupiec z ofertą.
                Wprawdzie niższą o 40 000 euro niż suma na którą Janeczka podpisała
                umowę z agencją pośrednictwa, ale akceptowalną.
                Pomyślała i rozesłała dzieciom informację że zdecydowała sie przyjąć
                ją, zainwestować sumę, a za odsetki płacić czynsz za wynajęte
                mieszkanie.
                Moj le Mąż i Szwagierka Młodsza przyjeli do wiadomości i
                powinszowali. Starsza Szwagierka wpadła w amok. Zdrada, świństwo,
                nie masz prawa pozbawiać nas domu rodzinnego, dziedzictwa
                dzieciństwa, robisz to przeciwko nam, zawsze byłaś .....
                Cholera wie dlaczego, bo mieszkając na wyspie Reunion, bywa w
                tym "rodzinnym" domu raz na rok, przez dwa tygodnie, a ponieważ jest
                nieludzko konfliktowa i w stanie pożreć się ze wszystkimi, to
                przeważnie i tak pobyt kończy w hotelu.
                Teściowej zrobiło sie przykro, natomiast obaj mężowie Szwagierek,
                stwierdzili że za proponowaną sumę to właściwie oni, każdy osobno i
                niezależnie od siebie, mogą dla dobra "ojcowizny" albo raczej w tym
                przypadku "teściowizny" dokonać tego zakupu.
                No to pojawił się drugi problem. Jak ich ze sobą nie skłócić. Bo
                Szwagierki już są skłócone. Janeczka, osoba o gołębim sercu jak
                zwykle zdecydowała że dobro rodziny jest najważniejsze i wycofała
                sie ze sprzedaży.
                W między czasie Szwagierka Starsza zdążyła jeszcze wysłać maila w
                którym groziła matce, że ani chybi, jak tylko wejdzie w posiadanie
                sumy, to natychmiast rzucą się na nią sępy i pozbawią pieniędzy co
                do grosza. Te domniemane sępy to oczywiście Szwagierka Młodsza i mój
                le Mąż, oraz komplet naszych dzieci.
                Teściowa wściekła się i odpowiedziała córce, że nie jest naiwną i
                skretyniałą staruszką, a rodzina nie jest bandą złodziei. I na tym
                sprawa powinna się skończyć.
                Ale nie, nie.
                Jak już emocje trochę opadły, to zgłosił się po raz kolejny kandydat
                na nabywcę i podniósł ofertę o 25 000 euros. I wszystko rozpętało
                sie od nowa!!!
                Śledzę wymiany inwektyw, ciosów i uników z duzym rozbawieniem. Nie
                wątpię że Teściowa summa sumarum, wyjscie z burzy zwycięsko. Nie ma
                w sobie nic z potencjalnej ofiary nadużyć.
                Umysł ma sprawniejszy ode mniesmile 2 razy w tygodniu gra w brydża,
                nawet bierze udział w rozgrywkach departamentalnych. Komputer ma w
                małym palcu, mnustwo czyta, etc....
                Ciekawe czy oferent będzie licytował dalej, bo wtedy może być
                jeszcze zabawniejsmile)
                • ewelina10 Re: Czwartek. 11.03.10, 12:18
                  Fed, a co to jest "determityzacja" domu, ciekawam tego ? taa majątek już niejednego do wojny doprowadził. Znam tutaj taką jedną rdzenną rodzinę procesującą się o ziemię od ponad 20 lat. To już chyba drugie czy trzecie pokolenie sobie wojuje.

                  Słonecznie, chociaż mroźnie, a na mojej ziemi wciąż leży gruba warstwa bielusieńkiego śniegu.
                  • fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 12:23
                    Pozbycie się termitów z drewnianych elementów domu (czyli
                    praktycznie z całości). Metodami naukowo/drastycznymismile
                    • ewelina10 Re: Czwartek. 11.03.10, 13:44
                      W wyszukiwarce nie udało mi się odnaleźć tego słowa.

                      Nie spotkałam się z termitami w domach, ale z mrówkami faraona zaś tak. Na Ursynowie kiedyś pokazywano mi ich zniszczenia na tapecie.

                      Termitów można się pozbyć, ale czy elementy drewniane nie uległy uszkodzeniu przez ich twórczą działalność. Czy taki dom nie traci na wartości, czy nie wymaga jakiegoś gruntowniejszego remontu ?
                      • bbetka Re: Czwartek. 11.03.10, 15:13
                        Fedorczyku- piękna historia! i pewnie wcale nie taka rzadkawink
                        ciekawa jestem jak się skończy

                        Od razu przypomniała mi świeżą historię w mojej rodzinie, w wyniku
                        której dom z ogrodem w prestiżowej dzielnicy mojego miasta, w
                        zgodzie z prawem przeszedł w ręce obcego właściwie rodzinie
                        człowieka... nie chodzi o to, że go sprzedaliśmy (moja Babcia
                        mieszkała w nim od 1946 roku bez przerwy) tylko, że w wyniku różnych
                        sytuacji życiowych oraz obowiązującego prawa spadkowego tak się
                        stało...
                        Jak kogoś to interesuje to mogę napisać jak pozbyć się bez zysku
                        majątku w postaci nieruchomości w atrakcyjnej lokalizacji wink))

                        U nas dziś znowu mgliście i pochmurnie, a nawet śnieg popaduje!
                        Wstałam o świcie, czego nie cierpię, bo latorośl wyjeżdżała na
                        wycieczkę o 6 rano. Co gorsza jutro też tak będę musiała wstać, bo
                        zapomniałam o jej wyjeździe i ustaliłam sobie zajęcia pracowe od 8,
                        bo do szkoły chodzi toto w piątki na 7.10- kto to wymyślił ???!
                        Nastrój mam w związku z tym jak widać warrrrrczący
                        bbetka
                        • fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 16:07
                          Bardzo proszę, bardzo chcę się dowiedzieć Bbetko!!!
                          Ewelino, a kto Ci kazał szukać tego w słownikuwink Toż to moje
                          własne radosne słowotwórstwo. Jeśli są różne dezynsekkcje,
                          deratyzacje, to czemu nie determityzacja?
                          I nie, nie niszczy niczego i nie obniża właśnie dlatego że nie
                          zniża i definitywnie wyklucza. Za to z tych samych powodów jest tak
                          niewiarygodnie droga.
                          • ewelina10 Re: Czwartek. 11.03.10, 16:59
                            Ach, nie znam się na problemach drewna z termitami w domu. A słówko jak najbardziej trafne smile
                            • bbetka historia rodzinna 11.03.10, 19:39
                              Fed, postaram się w miarę krótko i zwięźle o ile się da wink
                              Moi dziadkowie przyjechali na nasz dziki zachód zaraz po wojnie i zamieszkali w
                              poniemieckiej willi z ogrodem. Mieli troje dzieci: dwie córki i syna, Dziadek
                              zmarł w latach 60-tych więc nie ma znaczenia dla opowieści. Starsza córka i syn
                              usamodzielnili się, założyli rodziny i wyprowadzili z rzeczonej willi. Z Babcią
                              mieszkała najmłodsza córka, która pracowała w branży rozrywkowej i do pewnego
                              momentu prowadziła równie rozrywkowe życie. Po urodzeniu córki z porażeniem
                              mózgowym całkowicie poświęciła się opiece nad nią, właściwie samotnie, bo ojciec
                              miał inną rodzinę i nie zamierzał jej opuścić. Sporadycznie bywał i pomagał
                              finansowo. W międzyczasie pojawiła się możliwość wykupienia domu więc rodzina
                              się złożyła i dom został wykupiony (chyba w końcu lat 70-tych), a właścicielem
                              formalnym została najmłodsza córka. Niestety zachorowała na raka i zmarła,
                              oczywiście mocno streszczam, bo to już jest XXI wiek. Nie przyjmowała do
                              wiadomości ani choroby ani tego że może odejść i zostawić córkę (nadal mieszkała
                              z Babcią i córką w przedmiotowej willi). Miała ku temu pewne podstawy, bo
                              choroba dwukrotnie się cofnęła, a jej córka żyła tylko i wyłącznie dzięki jej
                              ponadludzkim staraniom. Po jej śmierci opiekę nad córką przejął ojciec, umieścił
                              ją w domu opieki, gdzie po pół roku zmarła. Zgodnie z polskim prawem spadkowym,
                              po najmłodszej córce dziedziczyła wyłącznie jej córka, po niej zaś jej ojciec i
                              przyrodnie rodzeństwo. W ten sposób dom stał się własnością właściwie obcego nam
                              człowieka. Walczyliśmy w sądzie do czasu śmierci Babci (którą chciał
                              wyeksmitować natychmiast), która go nie znosiła i do końca nie miała
                              świadomości, że dom w którym mieszka należy do niego, a stan jej zdrowia i
                              świadomości absolutnie wykluczał przeniesienie jej gdziekolwiek. Po jej śmierci
                              zakończyliśmy szarpaninę sądową, bo od początku mieliśmy świadomość, że nie mamy
                              racji, ale chcieliśmy oszczędzić Babci tej świadomości.
                              Teraz wygląda to zupełnie prosto - najlepiej byłoby, gdyby najmłodsza córka
                              napisała testament na rzecz rodziny (ale nie napisała), wystarczyłoby żeby
                              rodzina przejęła opiekę na jej córką i w jej imieniu napisała testament (pomimo
                              tego że nie komunikowała się i nie siedziała samodzielnie -w wieku 20- lat była
                              formalnie osobą pełnosprawną, bo o to bardzo dbała jej matka), ale nic z tego
                              nie nastąpiło i jest jak jest wink

                              Przepraszam, że tak długo, ale to i tak kwintesencja wydarzeń z kilkunastu lat wink
                              miłego wieczoru
                              bbetka
                            • mammaja Re: Czwartek. 11.03.10, 19:59
                              No nie wiem co jest, bo pisałam popoludniu i nie ma!
                              A w ogóle opowieść Fedorczyk jest jak telenowela - czekam na ciąg
                              dalszy!
                              Wróciłam z wykładu o tematyce Chopinowskiej, bardzo miła młodziutka
                              absolwentka Uniwerytetu Muzycznego, przygotowała sie że hej!
                              I znowu jutro piatek - dlaczego te tygodnie sa coraz krotsze?
                              • fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 20:40
                                Wszystko jasne Bbetko. Czyli horror. Typowa sytuacja kiedy jest coś
                                do zabraniasad Bardzo podobnie miała moja (polska) rodzina. Nie
                                napiszę że straciliśmy willę w Rabce (pełną zbieranych przez wójka
                                profesora, antyków). Nie straciliśmy, bo od poczatku sprawa była
                                jasna. Nie mamy szans, więc nie walczyliśmy. Niemniej do dzisiaj
                                pojawiają mi sie w snach jego zbiory, które ustnie i w testamencie
                                zapisał mojej mamie.
                                Mammajko to jest naprawdę jak brazylylijska telenowela, bo poza moją
                                Starszą Szwagierką nikt sie niczego nie czepia. I w sumie nie bardzo
                                wiadomo czego ona się czepia, bo we właściwym czasie (po zejściu
                                Teścia) wszyscy podpisali zrzeczenie spadkowe na rzecz Teściowej!
                                Czyli jeszcze 4 lata temu nie było roszczeń i wszystko było jasne.
                                Moim zdaniem w wyobraźni Starszej Szwagierki, Janeczka powinna żyć
                                wiecznie, głównie po to, zeby prowadzić, utrzymywać ten dom i
                                przyjmować w nim ad vitam, swoje dzieci, wnuki i prawnuki.
                                Jej nie chodzi o pieniądze, jej chodzi o władzę nad matką!!!!
                                Matka jest od tego (w jej pojęciu)żeby do ostatniego tchnienia
                                odpracowowywała grzech poczęcia dzieci. Służąc im wiernie i
                                poddańczo.
                                A ja się z tym całkiem, całkowicie, nie zgadzam i w nosie mam sumy
                                które mogłby nam przypaść. Nam (a zwłaszcza mi)przypadła w udziale
                                najwspanialsza osoba w rodzinie. Mądra, zabawna, ładna, złośliwa i
                                niezwykle kochająca. Nasza strona rodziny uważa że dostała swoje w
                                trójnasób.
                                • mammaja Re: Czwartek. 11.03.10, 22:05
                                  Fed, no to cala Ty, w tym ostatnim zdaniu smile
                                  A co do roli dozywotnej matki, niestety masz racje! To nie jest
                                  jedyny wypadek, kiedy potomstwo z oburzeniem przyjmuje pomysl
                                  ulozenia sobie zycia na swoj sposób przez dotychczasowa matke
                                  rodziny. Serdecznie zyczę tej miłej osobie, żeby sprzedala
                                  posiadlosc i przestala sie zajmowac remontami i wszystkim innym. A
                                  ze szkoda - to inne sprawa.
                                  Moj kuzyn tez obrazil sie ( na jakis czas) kilka lat temu na mnie i
                                  na brata, ze sprzedalismy mieszkanie po rodzicach w rodzinnej
                                  kamienicy w Krakowie, zamiast podarowac je jego synowi smile
                                  Lub "sprzedac" mu za symboliczna cene smile
                                  A to ze sam "zasiedział" sobie mieszkanie po dziadku w tym samym
                                  domu traktuje jako normalke. Wszak byly to lata "kwaterunku" i jak
                                  zalatwil "przydzial" to juz jego smile
                                  • fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 22:29
                                    "Mię" wzruszyłaś!
                                    Niemniej faktem jest, że nie jestem w stanie zrozumieć pewnego typu
                                    rozliczeń w rodzinie.
                                    Sama od lat tłumaczę mojej własnej, że nie powinna unosic sie z
                                    powodu nie pozostawionych mi przez Diadków dóbr. Fakt zawsze było
                                    mówione że scheda pójdzie na trzy łby: Tatowy, Ciotczyny i mój, ale
                                    to było tylko mówione. Nic nie zostało w tym kierunku podpisane i
                                    prawnie nigdy nic mi się po Dziadkach nie należało.
                                    Co nie znaczy że nie walczyłam i nie umiem walczyć o swoje (a w
                                    zasadzie moich dzieci). Święta nie jestem, oj nie.

                                    Chciałabym z chmurki móc popodglądać, co będzie działo sie po
                                    naszej, le Męża i mojej śmierci.
                                    Nie żeby były jakieś dzikie miliony do dzielenia, ale będą podziały
                                    wynikające z faktu żem podwójnie zamężna. Le Mąż Syna Podstawowego
                                    wychował, wykarmił i ukochał, ale nie usynowił, bo niby jak? Więc ze
                                    schedy po rodzinie z za granicy będzie wyłączony, no i jakoś
                                    inaczej, w zależności o kolejności naszych zejść będzie rozkładało
                                    się to całe dziedziczenie.
                                    Jak znam nas oboje, to w odpowiedniej chwili udamy się do
                                    notariusza, li adwokata, zsumujemy przejrzymy i spiszemy starannie,
                                    z przecinkami, przy dzieciach, wnukach i daj Boże prawnukach,
                                    testament, który może nie podzieli tych których kochamy!
                                    A jak by mnie nagle szlag trafił to liczę na ichnie dobre
                                    wychowanie. W końcu to ja ich chowałamwink
                                  • bbetka Re: Czwartek. 11.03.10, 22:38
                                    mammajko, ale ja chyba widziałam ten wpis popołudniowy? to co niby się stało?

                                    każdy ma w rodzinie jakieś fajne przypadki wink
                                    u nas też - poza sytuacją opisaną wcześniej, która tak naprawdę to była wynikiem
                                    braku porozumienia pomiędzy rodzeństwem, potwornego charakteru Babci, a
                                    nieznajomości prawa w dalszej kolejności (nie wierzę, że wolą najmłodszej córki,
                                    był taki obrót sprawy...) - miała miejsca inna sytuacja, z cyklu opisywanego
                                    przez Was. Moja ciotka, osoba mieszkająca w odległym od rodziny mieście,
                                    sprzedała piękne olbrzymie mieszkanie w kamienicy w centrum miasta i kupiła
                                    mniejsze w bloku na peryferiach. Tak bała się reakcji rodziny (w pełni dorosła,
                                    żeby nie powiedzieć starsza osoba), że nikomu nic nie powiedziała, a że nie
                                    miała co zrobić z wyposażeniem mieszkania i różnorodnymi bibelotami, które
                                    wydawały się jej zbędne i nieważne, rozdała je obcym ludziom lub wyrzuciła... no
                                    to nawet mnie (najbliżej związanej z tą osobą) opadły skrzydła... Zawsze
                                    marzyłam żeby tam zajrzeć do przepastnych pawlaczy,w których było bógwico i
                                    jeszcze więcej. Ta rodzina miała kiedyś aptekę i m.in. były tam pozostałości
                                    wyposażenia, o świecznikach, paterach i innych klamotach nie wspomnę... np stara
                                    maszyna do szycia, moździerze różnej wielkości, menzurki, wagi, odważniki i inne
                                    cuda - no rozmarzyłam się wink
                                    eh, życie
                                    • monia.i Re: Czwartek. 11.03.10, 22:45
                                      Och, jakież tam musiały być piękne rzeczy smile
                                      Aptekarskie flaszki i pojemniki z grubego szkła...i te mini-mini
                                      odważniczki smile
                                      • fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 22:53
                                        O matko, wcale Ci się nie dziwię. Na sama myśl o takih "klamotach"
                                        dostaję kłapaczki i ślinotoku.
                                        Osobiście dopadłam śmieci wyrzucanych przez plenipotenta Wielkiej
                                        Osoby po jej śmierci i wydarłam mu je z rąk jak największy skarb!
                                        Wyciągnelam z nich, na oko stuletnią fajkę bursztynową w etui
                                        skórzanym i dzieciątko Jezus w sukieneczce, w wersji meksykańskiej z
                                        lat sześdziesiątych. Lojalnie okazałam i dopiero po otrzymaniu
                                        pozwolenia wyniosłam.
                                        Ale dałam sobie słowo że już nigdy w życiu nie przepuszczę żadnym
                                        śmieciom po Wielkich Ludziach wyrzucanym przed moim nosem!
                                      • monia.i Re: Czwartek. 11.03.10, 22:57
                                        Mnie chyba ten problem nie będzie dotyczył, majątku nie posiadamy no
                                        i spadkobierców stety albo niestety również. Przynajmniej takich
                                        bezpośrednich. Mamunia posiada dwa przemiłe mebelki - stolik okrągły
                                        na nodze z pazurami oraz czarną, przeszkloną etażerkę-słupek z
                                        rzeźbionymi elementami - i na zmianę w zależności od okoliczności
                                        albo zostawia mi ją w spadku albo nakazuje pochować się w środku
                                        szafeczki.
                                        Osobiście koncentruję sie na pilnowaniu mamuni, coby w przypływie
                                        czarnego nastroju nie wystawiła na śmietnik czegoś pamiątkowego -
                                        już uratowałam rodzinny zegar oraz obraz, który zawsze bardzo
                                        lubiłam. Jedną nogą były poza domem. Zdjęcia profilaktycznie i
                                        podstępnie wyniosłam z domu.
                                      • bbetka Re: Czwartek. 11.03.10, 23:01
                                        Monia no, były...ale ciotka nigdy nie pozwalała się tam zagłębiać i mam ledwie
                                        dwa wycyganione dawno temu świeczniki i dosłownie kilka maluśkich metalowych
                                        miarek... do tej pory serce mnie boli, ale nie wpływa to na moje kontakty z
                                        ciotką wink

                                        Fed, no właśnie to ostatnie jest kluczowe wink
                                        z drugiej strony mojej rodziny jest kompletnie inaczej, aczkolwiek bez zdziwień
                                        też się nie obeszło. Po śmierci mojej Babci tatowej, dom przeszedł na mojego
                                        Tatę i jego siostrę (która z babcią mieszkała i opiekowała się nią od wielu
                                        lat). Myśleliśmy, że tato zrzeknie się swojej części i już, bo tam się nie
                                        przelewa, ciotka ma dwoje dzieci, a wnucząt już sześcioro i ogólnie sytuacja
                                        jest trudna. A tu nic z tego? Tato uzasadnił, że owszem nic od tego domu nie
                                        chce, ale gdyby, kiedyś komuś przyszło do głowy żeby to sprzedać lub rozebrać
                                        lub jeszcze coś innego, to ewentualnie my (jego dzieci) też będziemy mieli coś
                                        do powiedzenia.
                                        • fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 23:10
                                          Wcale nie głupio Twój Tata powiedział!
                                          Zrzekać można się w swoim własnym imieniu, ale nie należy decydować
                                          definitywnie za swoich spadkobierców. No i dał wspaniały dowód
                                          zaufania dzieciom!
                                          • bbetka Re: Czwartek. 11.03.10, 23:32
                                            Rodzina mojego taty a rodzina mojej mamy to dwa kompletnie odmienne i różne
                                            światy. Doprawdy, że oni jakoś znaleźli się w tym świecie to mogę zrozumieć -
                                            młodzi byli bardzo, głupi i jeszcze ja się pchałam na świat, ale że wytrwali
                                            razem do dziś to już wydaje mi się kompletnie niemożliwe wink
                                            idę spać, bo jutro od rana muszę podwyższać liczbę osób z wyższym wykształceniem
                                            w naszym społeczeństwie
                                        • monia.i Re: Czwartek. 11.03.10, 23:34
                                          bbetka napisała:

                                          > Monia no, były...ale ciotka nigdy nie pozwalała się tam zagłębiać
                                          i mam ledwie
                                          > dwa wycyganione dawno temu świeczniki i dosłownie kilka maluśkich
                                          metalowych
                                          > miarek... do tej pory serce mnie boli, ale nie wpływa to na moje
                                          kontakty z
                                          > ciotką wink
                                          >
                                          Nie no, jasna sprawa - przecież dobre rodzinne kontakty ważniejsze,
                                          niż jakies tam rzeczy smile
                                          Ale westchnąć tęsknie i po cichu można sobie smile
                                          A czasem te rzeczy pamiątkowe faktycznie są ciekawe - ja z domu
                                          dziadków uratowałam taką szklaną, białą kurę-pojemnik. Mam ją w
                                          pamięci od zawsze, gdy jeżdziłam do dziadków na wakacje, kura zawsze
                                          była, stała na lodówce, w środku były cukierki - albo, juz później -
                                          lekarstwa jakieś - i jest teraz moją ukochaną pamiątką smile
                                          Podejrzewam, że gdybym jej nie zaanektowała - to skończyłaby na
                                          jakimś śmietniku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka