mammaja 27.02.10, 01:47 Juz piszę "marcowe", byle prędziej do wiosny! Wprawdzie "w marcu jak w garncu" - czyli niewiadomo jak, (przynajmniej dla mnie) - ale to juz naprawde będzie przedwiosnie. Milego pisania! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 320 - marcowe 27.02.10, 12:08 W marcu roku 2010 mamy szanse na niewystępującą już od kilku lat porę roku, czyli przedwiośnie. W każdym razie mam taką nadzieję. Powolne roztopy i łagodne zmiany temperatur, bardzo proszę! Żadnych nagłych ataków lata. Idę z psią popatrzeć na to co Wisłą spływa i krą się nazywa Potem będę bardzo, ale to bardzo powoli sprzątała, prała, prasowała. Ledwo żyję, więc będę dla siebie łagodna i miła Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 27.02.10, 18:56 Sobota, sobota, a ja znowu - szpital, dobrze, ze synowa ugotowała wspaniały obiad - troche mnie to ucieszyło, poza tym cisza, Frankowstwo wyszli do znajomych, nie jest żle! Odpowiedz Link
hawela Re: Dzisiejki 320 - marcowe 27.02.10, 19:20 "Gdy starzec przeżyje marzec, żyć będzie". Tak więc jeśli uda nam się przetrwać nadchodzący miesiąc, to przed nami cały rok życia pewny Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 28.02.10, 00:26 A gdzie tu starcy, Hawelo? Sam kwiat pelni zycia ! Odpowiedz Link
hawela Re: Dzisiejki 320 - marcowe 28.02.10, 14:55 Opisujesz stan do wczoraj Od wczoraj doszłam ja Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 09:16 Pogoda pod psem: pada, wieje, jest ciemno i nieprzyjemnie. Nigdzie dziś nie wychodzę, o nie! Zresztą i tak mam trochę do poczytania, więc mi nie robi. Lepszej pogody i miłej niedzieli życzę. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 10:55 Jutko, czy dotarl juz do Ciebie huragan ,ktorym strasza juz od paru dni? W Hiszpanii wialo porzadnie,mysle ,ze do Holandii nie dotrze. Zreszta co za roznica, bedzie cala niedziele padac, nie ruszam sie z domu. Kotka po rannym spacerze przyniosla nam zagryziona mysz. Nie powiedziala tylko jak mam ja przyrzadzic, mielona czy w panierce Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 11:18 W nocy i rano wiatry miały prędkość do 120 Km/h, więc to chyba było to. Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 11:36 U nas prawdziwie wiosenne słonce, trochę dmucha ale wreszcie jest swiat w blasku. W tym brudny śnieg zalegajacy jeszcze okolicę. Nawet nie wiem co będę robic, opiocz odwiedzin małzonka Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Deszcz i wichura w EU trafily do mediow w AU 01.03.10, 00:37 Deszcz i wichura w EU trafily do mediow nawet w AU. Sluchalam dzisiejszych porannych wiadomosci i podawali ze w Europie zginelo dotad prawie 200 osob. Brr. Mam nadzieje ze forumowicze z przyleglosciami nie poniesli zadnych strat. Chilijskie trzesieni ziemi dotarlo do wschodniego wybrzeza Australii jako tsunami. W Sydney utworzyly sie i wciaz tworza niebezpieczne prady ale zmierzono tylko kilkunastocentymetrowe (wiec niewielkie) podniesienie poziomu wody. Wszystkie sydnejskie plaze byly wczoraj zamkniete. www.smh.com.au/world/tsunami-as-fast-as-a-jet-plane-20100228-pb76.html Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 01:09 Do rownonocy jeszcze trzy tygodnie, ale dzisiaj jest pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni. Po przejsciu burzy od wczorajszego popoludnia oziebilo sie. Szkoda, ze burza nie przyszla w piatek, bo weekend byl tak goracy, ze znowu niewiele zrobilam w ogrodzie. Przynajmniej wyczyscilam zagrode krolikow i wczoraj wieczorem wprowadzilam do niej krolowska pare :o) Zajrzalam dzisiaj rano i zachowywali sie spokojnie, zadnych dzikich gonitw. Krolowska para przy sniadaniu: Piekna krolicza narzeczona estetycznie pozujaca: Zjawilam sie w pracy i okazalo sie ze dolozyli mi nowych obowiazkow - bedzie troche ciekawiej. No to zabieram sie do owych obowiazkow, pozdrawiajac z dzis niewatpliwie jesiennego Sydney Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 01:49 Luizo! Królisie są cudne! Mozna je zaglaskać Dzieki i dobranoc. Odpowiedz Link
evit.a Re: Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 10:01 Kurcze jak sie wkleja fotki ? zapomnialam Odpowiedz Link
mammaja Re: Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 11:28 Witaj Evito ! Najlepiej umieścic zdjecie na Fotosiku i pobrać kody do umieszczania na forum. Ale wieje! Niebo majestatyczne, chmury przetaczaja sie szybko, po dachu dudni! Ale jest i słońce Co tam Dado i fedorczyk, zamilkłyscie? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 15:32 Hejka Mammajko, i reszto szacowna. Zamilkłam na chwilke bo weekend miałam chorobowo pracowy. Fatalnie się czułam, i niechlubnie wycofałam się z sobotniej babskiej bibki. A potem naleciły mi jakieś tłumaczenia, enia, enia, enia.... Odpowiedz Link
mammaja Re: Pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni 01.03.10, 22:47 Wysłuchałam koncertu urodzinowego F. Chopina. Wielka przyjemność Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 320 - marcowe 01.03.10, 23:29 no to już mamy marzec dziś jak przystało na ten miesiąc, dzień nr 1 zaczął od pięknego słońca i ożywczego ciepełka, potem zachmurzył się paskudnie, zacinał drobną deszczową kaszą, w porywach do spółki z wiatrem wdzierającym się za pazuchę... po weekendzie okraszonym wizytą w kinie, wpadaniem znajomych i dzieci, i pierwszymi wiosennymi spacerami, wrócił standardowy, spokojny, niezbyt ciekawy poniedziałek. Trochę pracy, wizyta u przyjaciółki-kosmetyczki, mały kryzys zdrowotny małżonka i już trzeba iść spać... coś strasznie szybko te dni uciekają... nasza czworołapa Mańcia zdecydowanie lepiej się porusza po lekach, a to budzi nadzieję, że jeszcze nie do końca się "zepsuła" Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 02.03.10, 00:24 Milo że jesteś i że Manci lepiej! Mój kot coraz chetniej wychodzi na obchód, nawt bialo rudy sąsiad przyszedl na taras i zagladal do okna Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 02.03.10, 00:26 Franek uwielbia telefony, bierze słochawke ,przykłada do ucha i woła (prawie) halo! Jak taki maly smyk podlapuje rzeczywistosc ? Dzisiaj wyciagnal mi z torebki szczotke do wlosow i probowal sie czesac Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Chlodny jesienny wtorek 02.03.10, 00:46 Wciaz mamy jesienna pogode, w nocy bylo okolo 15 stopni a teraz niebo zasnute szarymi chmurami. Ale podobno to tylko chwilowy atak zimna, bo synoptycy zapowiadaja dla Sydney ciepla i sucha jesien. Tegoroczne lato bylo jednym z pieciu najgoretszych i najbardziej deszczowych w historii pomiarow meteorologicznych. Swietne lato dla ogrodnikow, ogrody sa bujnie zielone a zbiorniki deszczowki pelne wody. Zdaje sie iz jesien rzeczywiscie bedzie ciepla, widze ze teraz kwitna wiosenne rosliny. Snuje ogrodnicze opowiesci a rzeczywistosc biurowa skrzeczy glosem mojej managerki, ktora przed chwila do mnie dzwonila niemal z placzem, bo nie moze przebic sie do mozgu swojej manadzerki z logicznymi poradami. Owa kobieta jest nowa, pierwszy raz dostala etat gdzie zarzadza ludzmi i nie potrafi tego robic, probujac na sile forsowac swoje rozwiazania nawet gdy nie maja sensu. Sytuacje pogarsza to, ze ona wie, iz moja managerka mialaby lepsze szanse na przejecie jej etatu, gdyby chciala startowac do niego. Jednym slowem, zamieszanie, wojna ego i kto wie, moze PMS na dokladke :o).. Nie bede tez miala dzis spokoju do ktorego jestem przyzwyczajona pracujac w domu we wtorki jako ze i corka i Buszmen wroca wczesniej niz zwykle. Corka ma mniej lekcji w szkole (za to w tzw. czasie wolnym robi dwa przedmioty poza szkola) a Buszmen bedzie mial za kwadrans wyrywany zab trzonowy i pewnie dlugo w biurze nie posiedzi, gdy tylko znieczulenie zejdzie. I tak dobrze, ze nie pojechal rowerem - moglby sie nabawic krwotoku wracajac! To tyle u mnie. Oby przedwiosnie nie dokuczylo Wam wiosennym oslabieniem! Popieram prosbe Fedo do Matki Natury o lagodne przedwiosnie z powolnymi roztopami. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Re: Chlodny jesienny wtorek 02.03.10, 09:32 Za oknem słońce, ma być dziś 9-11 C. Czuć już wiosnę. Od wczoraj testuję nowego laptoka. Sprawuje się dobrze, ale muszę się do niektórych rzeczy przyzwyczaić: ekran jest wprawdzie tak szeroki jak w starym, ale "niższy"; Windows 7 owszem, dobrze działa, ale muszę rozgryźć różne funkcje, no i trochę inaczej jest rozłożona klawiatura. Nic to, przyzwyczaję się. Duży plus: śmiga jak koń na westernie i nic nie muli. W robocie cisza (przed burzą?). Po południu mam spotkanie z serii Golgota, ale nic to, dam radę, ryjem do przodu. Miłego dnia życzę Odpowiedz Link
mammaja Re: Chlodny jesienny wtorek 02.03.10, 18:47 Moje dni są raczej monotonne - dzisiaj byłam w szpitali popołudniu, a młoda w porze obiadu. No i zmusiła tatę do jedzenia. Tak samo ja zrobiłam i cos zjadl. Bo nie ma apetytu i nie chce jeść, a to nie dobrze. Kupuje mu w aptece napoj energetyczny, orozmaitych samakch - każdy to ok, 300 kalorii. A w ogóle to sie pieści ze sobą Na koniec tygodnia ma wrocic do domu. No i to jednak absorbujące - ale niezbędne - te dwie godziny wyrwane. Jak bym była chora to bym nie oczekiwała dwu wizyt dziennie. A może sie mylę? Odpowiedz Link
verbena1 Re: Chlodny jesienny wtorek 02.03.10, 20:55 Odwiedziny w szpitalu, ciekawy temat ,godny osobnego watku. Maz mojej znajomej lezal tydzien w szpitalu oddalonym o 50 kilometrow. Ona jezdzila codziennie i spedzala tam pare godzin siedzac bezczynnie i wysluchujac narzekan chorego. Na moje pytanie czy musi codziennie jezdzic odparla ,ze jest to jej obowiazek. Ona panicznie boi sie jezdzic autem, wiec odpowiedzialam jej ,ze to byl egoizm ze strony jej meza, bo wiedzial dobrze jak ona to przezywa. Moze jestem bez serca ,ale gdyby przyszlo mi lezec w szpitalu to nie chcialabym ,zeby nawet najbardziej kochany czlowiek spedzal przy moim lozku pare godzin dziennie. Przerazaja mnie te tabuny ludzi przychodzace do szpitala w odwiedziny, te rosolki, pieczone kurczaki, napoje. Chory powinien miec spokoj i stosowna diete. Poza tym ludzie przynosza ze soba przerozne bakterie, wirusy i choroby. Trzeba chorego odwiedzic, to zrozumiale ale po co urzadzac pikniki i zjazdy rodzinne. Wspieram Cie duchowo ,Mammajko i zycze mezowi jak najszybszego powrotu do domu. Odpowiedz Link
verbena1 Chlodny, sloneczny wtorek 02.03.10, 21:04 Teraz wracam do codziennosci. Chopaki czyli Rieks i jego syn wykonali dzis kawal solidnej roboty. Popodcinali drzewa, krzaczyska, przetrzebili bambusy rozlazace sie po calym ogrodzie i wyszarpali cale polacie bluszczu. Zrobilo sie przestrzennie i zyskalam miejsca na rabaty kwiatowe. Teraz trzeba pozbyc sie ogromnej sterty galezi, wynajma maszyny do mielenia galezi i rozsypia mielonke na sciezkach ,bedzie ekologicznie i chwasty nie beda zarastac. Raczki mnie swiezbia ,zeby zaczac juz cos sadzic ale musze sie jeszcze wstrzymac bo zapowiadaja opady sniegu. Trace juz cierpliwosc Odpowiedz Link
mammaja Re: Chlodny, sloneczny wtorek 02.03.10, 22:51 U nas, Verbeno, jeszcze gruba warstwa sniegu lezy w ogrodzie, zwlaszcza od polnocnej strony. Muszę wczesnie poprzycinac iglaki, zwalaszcza ten, ktory zaslania nam okno w jadalni. jest piekny, ale juz a duzo swiatlo zabiera. A pomyslec, ze kiedys byl to krzaczek! Co do szpitala, to tu nie ma wielu odwiedzajacych - lezy wielu chorych z wojewodztwa i rodzina nie moze codziennie przuezdzac. A malzonkowi potrzeba widocznia naszego widoku. I tak nie siedze dluzej niz godzine Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Marcowa sroda 03.03.10, 00:16 Sroda, czyli dzien biurowy z perspektywa jogi. Po powrocie do domu pewnie zabiore sie za malowanie slupkow kroliczego plotu jakie dzis mial osadzic Zlota Raczka. Gdy beton wyschnie, bedzie robil poprzeczki i furtke. Nie moge sie doczekac kiedy to bedzie skonczone, bo przemykanie sie do zagrody krolikow zagraconym ogrodem w przykurczu pod galeziami banksii jak na razie obdarzylo mnie siniakami, glownie na ramionach i goleniach. Glowe i plecy mam za to podrapane. Wygladam jak ofiara napasci, jeszcze tylko podbitego oka mi brakuje :o) W pracy od rana sie zastanawiamy, ktora z nas pierwsza zrezygnuje i przeniesie sie gdzie indziej: managerka, moja kolezanka czy ja. Morale zespolu upada, gdyz managerka nie daje sobie rady z wdrozeniem przez innych managerow akcji rekomendowanych w naszych analizach. Jednym slowem, analizujemy i rekomendujemy a potem okazuje sie ze nikt nie uzyl tych informacji. Ech, poprzednia managerka szla jak burza, miala sile przekonywania. A obecna nie dorasta jej do piet. Taki lajf... Wracam do zarabiania pieniedzy. Dzis ostatni dzien w biurze tego tygodnia, wroce tu dopiero w poniedzialek, hurra! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Nadal marcowa sroda 03.03.10, 05:33 Prosilismy naszego jogina zeby nam zadal jakies asany pomagajace na zesztywniale przy biurkach nogi i ramiona, ale po staniu w rozkroku z lokciami na podlodze jakos czuje sie zmeczona :o) Zapomnialam powiedziec Mammai ze i w Australii obchodzi sie dwusetna rocznice urodzin Chopina: odbywaja sie koncerty a radio ABC jest pelne jego utworow oraz utworo mu poswieconych. Natomiast w sobote 13 marca odbedzie sie koncert "Polscy Artysci Graja Chopina" w sydnejskim City Recital Hall w Angel Place. www.cityrecitalhall.com/events/id/602/Celebrating-the-200th-Anniversary-of-the-birth-of-Chopin/ Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
mammaja Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 11:28 Ucieszylaś mnie tym linkiem, Luizo Co to za skrot NSW - w którym stowarzyszeni są artyści polscy? Dzisiaj słonecznie, chociaż chyba chłodno. Rozmyslam nad nowym wątkiem w sprawie protestów rodziców przeciwko nowelizacji ustawy o przemocy w rodzinie. Ośmielam sie powiedzieć, że nie maja pojęcia o co chodzi. Kto ich tak "nastraszył"? czy naprawde myślą, że będzie im sie "odbierać dzieci" ? Jedni staraja się zbudować system ochrony dziecka krzywdzonego - a niestety jest tych przypadków coraz wiecej - drudzy robia z tego aferę polityczną. Narazie tyle. Odpowiedz Link
loczek62 Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 12:25 Wczoraj słuchałem wypowiedzi w RM odnośnie nowelizacji ustawy "o przemocy w rodzinie" i aż mi moje nieliczne włosy na głowie "stanęły dęba" ze zdziwienia jak można tak bez znajomości nowelizacji przeinaczać fakty. A wypowiedzi że "rodzina jest świętością i rodzice winni mieć prawo do wychowywania dziecka zgodnie ze swymi przekonaniami" woła o pomstę do nieba. Czyli dla demagogów z RM jak najbardziej słuszne i zasadne są porzekadła " Kto nie słucha ojca matki to słucha psiej skóry" lub "Lepsze bite niż zdechłe". Już nic więcej nie napisze bo mi pęknie naczynko w drugim oku.... Odpowiedz Link
loczek62 Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 13:42 A tu szerzej: wyborcza.pl/1,75478,7619619,Biskupi__to_prawo_przeciw_rodzicom.html Odpowiedz Link
mammaja Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 18:03 Loczku, jednym z argumentów "przeciw" jest straszenie, ze "członkowie zespołów przeciwko przemocy będą mieli dostep do danych osobowych i mozliwość ich przetwarzania". Po pierwsze - takie zespoły juz są, po drugie - osoby są przeszkolone w treści ustawy o danych osobowych, uzyskują pozwolenia i co z tego wynika ? Nic przeciwko ludziom, tyle, że kiedy do PIK -u ( Punkt Informacyjno - Konsultacyjny) zwraca się ktoś z prośba o pomoc, podaje swoje dane osobowe i są one wiadome tylko tym upoważnionym osobom. Jeżeli rodzina wnosi o skierowanie na leczenie alkoholika, stosującego przemoc psychiczna i fizyczną są określone procedury pozwalające sprawdzić stan faktyczny. "Dane osobowe" - nawisko, adres itp. muszą być ujawnione, ale tylko w ramach tych procedur do których nalezy m.in. zapytanie policji o interwencję i niebieską kartę, czy izby wytrzeżwień o notowania obecności delikwenta. Jedni od lat pracuja nad zalegalizowaniem skutecznych form do walką z przemocą - inni słyszą tylko to, co chcą. Jestem zniesmaczona! ( A też dostałam emailem apel o podpisanie protestu !) Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 18:45 Jestem dosyć długo na forum i chyba nie muszę się powtarzać, że daleko mi od strony prawej, biskupów kościelnych i karaniu dzieci !!! Ale jestem "przeciw", bo nie ufam urzędnikom, bo nie lubię zbyt dużej ingerencji "państwa w państwie", bo boję się donosów wrednych, które mogą dziecku wyrządzić więcej szkody ... Oczy mi się trochę otworzyły po przeczytaniu o zmianach. Zapewniam, że przetwarzanie danych jest tutaj najmniejszym problemem www.wykop.pl/ramka/307030/projekt-ustawy-o-przeciwdzialaniu-przemocy-w-rodzinie orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/1698 Odpowiedz Link
mammaja Re: Nadal marcowa sroda 03.03.10, 20:03 Ewelino, rozumiem twoj punkt widzenia - ale nie zgadzam sie z tym, przy obecnym ustawodastwie tez mialam doczynienia z odbieraniem dzieci ojcu w trybie blyskawicznym, widzialam tez bezradnosc osob krzywdzonych. I juz nie bede pisac na ten temat - jak czytam ( z obowiazku) losy rozmaitych rodzin szukajacych pomocy, to jestem potem poprostu chora. Wiec mamy inny ogląd spraw. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Nadal marcowa sroda 04.03.10, 12:00 Mmko, wczoraj napisałam długaśny elaborat z moimi wątpliwościami z ustawy, ale niechcący rozłączyłam się z internetem, potem próbowałam pisać drugi raz, ale w tym czasie dostałam alarmujący telefon od rodziny. Widocznie niepisane mi jest pisanie A dzisiaj, w ten piękny słoneczny dzionek, trudno mi się zebrać ponownie. Pozdrawiam tylko cieplutko. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Nadal marcowa sroda 04.03.10, 03:29 mammaja napisała: > Ucieszylaś mnie tym linkiem, Luizo Co to za skrot NSW - w którym stowarzyszeni są artyści polscy? Mammaju, "Federation of Polish Associations in NSW" to po prostu federacja stowarzyszen polskich w Nowej Poludniowej Walii (New South Wales =NSW). Sa organizatorami koncertu, natomiast nic mi nie wiadomo o istnieniu stowarzyszenia artystow polskich. Pozdrawiam muzycznie www.youtube.com/watch?v=KZGi49Bnghs Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwaaartek! 04.03.10, 03:47 Czwartek,jak to pieknie brzmi... Robie rozne nowosci w pracy zatem czas szybko leci. Zlota Raczka wczoraj nie wbetonowal slupkow do plotu (bo nie mogl znalezc cementu ukrytego przez Buszmena w garazu) ale zrobil to dzis, wiec jutro bede malowac rozne slupki i poprzeczki. Spokojny dzien, sprzatacze zrobili swoje, w domu jest przyjemnie i porzadnie, dopoki nie wroci dwojka balaganiarzy. Pomalowalam odrdzewiaczem ruszty i rozne metalowe kawalki werandowej kozy w przygotowaniu do zimy. A poza tym nic sie nie dzieje... czego i Wam zycze. Wielkanoc juz za trzy tygodnie! Planuje wynajac jakis domek w gorach i skrzyknac ekipe na zbieranie grzybow, chodzenie po chaszczach, koncerty, zwiedzanie ogrodow i swietowanie. Milego czwartku wszystkim! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwaaartek! 04.03.10, 10:27 Ano czwartek. Marku "mogłambyłam" zapytać wczoraj Dziecinkę bo ona jest "doinformowana w temacie" niestety nie było mnie na forum, a teraz Dziecinka jedzie na 2 tygodnie zasłużonego wypoczynku na górszczytach. Zagapiłam się. To jeśli chodzi o studiowanie. Natomiast potwierdzenie obywatelstwa należy się Twojej córce z automatu. W Polsce to jest proste, nie wiem jak wygląda to z perspektywy zagranicznej. Syn Środkowy i Dziecinka, pomaszerowali do Urzędu do Spraw Cudzoziemców, otrzymali kwestionariusz do wypełnienia, musieli dostarczyć dowód "polskości" jednego (w ich przypadku) rodzica i po pewnym czasie otrzymali stosowny papierek uprawniający do złożenia podania o dowód osobisty. Przebiegło to wyjątkowo szybko i bezproblemowo. W Warszawie słońce i lekki chłodek. Przedwiośnie zapowiada sie bardzo przyjemnie I tylko dlaczego jestem taka zgręzła? Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki 320 - marcowe 04.03.10, 04:58 Corka zameldowala mi pare dni temu, ze po skonczeniu licencjatu (w przyszlym roku) ma ochote na studia podyplomowe w Europie. Ze wzgledow jezykowych w gre wchodza kraje (uczelnie) anglo, franco i polsko-jezyczne. Czy ktos z Panstwa orientuje sie jak wyglada to od strony technicznej? Pytanie dotyczy takich "drobiazgow" jak warunki akceptacji, wysokosc czesnego, ogole koszty utrzymania idp. Oczywiscie nie chodzi mi o detale (dlatego nawet nie podaje kierunku), poniewaz to juz - jak rozumie - bedzie zalezalo od kraju i uczelni, ale np: o to, czy jest roznica dla kandydatow z obywatelstwem EU vs bez. Wdzieczny bede za jakies ogolne uwagi, rady, spostrzezenia. Druga sprawa jest nejako zwiazana, aczkolwiek nie tak do konca: obywatelstwo. Corka urodzila sie juz tutaj, nigdy nie miala zadnego polskiego dokumentu, ale z tego co rozumiem, ciagle ma prawo do statusu. Poniewaz dziewczyny jada teraz do kraju, chcialbym, aby - w miare mozliwosci - uregulowaly ta sprawe. Czy ktos z Panstwa orientuje sie jak podejsc do tematu? Przy okazji malzonka moglaby rowniez uaktualnic swoj polski paszport jako ze posiadany wyglasl juz dawno a ciagle na okladce widnieje "lysy" orzel z podpisem PRL. Z wdziecznoscia za uwagi - Mark Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Moje doswiadczenia paszportowe na forum Polonia 04.03.10, 05:31 Mam ten sam problem, to znaczy nie ja, tylko moj byly maz. Dziecko nie chce studiowac w EU, ale jej ojciec chce wyrobic jej polski paszport. Opisalam moje doswiadczenia w przylinkowanym ponizej watku na Forum Polonia. Jesli chcesz, dopisz sie do tego watku, moze ludzie jeszcze doradza Tobie cos stosownego dla sytuacji w US. forum.gazeta.pl/forum/w,44,105227016,105227016,Polski_paszport_dla_dziecka_urodzonego_za_granica.html Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jej_maz Re: 04.03.10, 19:25 Dzieki sliczne! Znalazlem tam najrozsadniejsze dla mnie rozwiazanie Teraz tylko czy jest jakas rozmowa gdzies na tematu studiow. Odpowiedz Link
mammaja Re: Ew. 04.03.10, 23:04 Napewno lepiej byłoby porozmawiać! Pisanie jest męczace i nie wiadomo kogo obchodzi ten temat. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
mammaja Czwartek 04.03.10, 23:12 Dzisiaj myślałam że mnie poprostu trafi albo rozniesie! Kochany synek wprowadził mi wczoraj autko na posesje. Kiedy spiesząc się wychodziłam z domu okazało sie, że dodatkowo załozył klodke, a równocześnie zniknęły moje kluczyki z kluczem do tejże kłodki. Oczywiście pojechal do pracy z moimi kluczykami. Musiałam ściagać do domu córke, bo ona ma tez ten nieszczesny klucz od kłodki (zapasowe od auta posiadam), w rezultacie byłam spózniona godzine na wazne spotkanie, dobre ze w ogole zdązylam jeszcze podpisac sie na liscie i posiedziec druga godzine. Humor mnie opuscil na wiele godzin! Odpowiedz Link
lablenka_x Początek marca pełen niesamowitych wydarzeń 05.03.10, 09:55 Na zamarzniętym Bałtyku uwięzione promy i statki.Na Morzu Śródziemnym 8m fale uderzyła w statek wycieczkowy. Na Wegrzech,jeszcze nie wiadomo gdzie,spadł meteoryt. U Mammajki przygoda z kłódka tez z tej serii. U mnie normalka,jedynie jak tsunami, no takie malutkie dopadają mnie roszczenia i oczekiwania bliższych i dalszych krewnych i znajomych,a za oknem biało. Mróz i słońce. Na stole żólte tulipany,a na oknie 4 róznobarwne hiacynty przypominają o przedwiośniu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Początek marca pełen niesamowitych wydarzeń 05.03.10, 15:44 Lx, u mnie na oknie nowe fiołki alpejskie dodaja troche kolorytu, poza tym ciagle - bialo-buro - zielono. Dzisiaj przywiozlam malzonka do domu ze szpitala. Moglabym napisac niewielkie opowiadanie o szpitalu, ale narazie odparuję od tematu Odpoczne. Pozdrawiam Lx i wszystkich! Odpowiedz Link
monia.i Re: Początek marca pełen niesamowitych wydarzeń 06.03.10, 00:56 Popołudniowo-wieczorna śnieżyca przypomniała mi, że do wiosny jeszcze kawałek. A już mi się marzyło odstawienie puchowej kurtki i zimowych butów. Ale jeszcze troszeczkę... W pracy chyba trochę niespokojnie, ale staram się o tym nie myśleć. Po południu miłe spotkanie, ploteczki i Alicja w Krainie Czarów. Sobotę planuję okołodomowo-gospodarczą a niedziela, jak zwykle, u mamuni. Może zrobimy podejście do nauczenia suni chodzenia w kagańcu. Źle to widzę, pierwsza próba się nie powiodła, a Żaba, niestety, z gatunku tych poszukujących porzuconych smakowitości. Już był jeden problem gastryczny - no i trzeba było kurować.. Pozdrowionka dla wszystkich. Odpowiedz Link
mammaja Re: Początek marca pełen niesamowitych wydarzeń 06.03.10, 10:38 Moniu, sprawa kagańca zelży od tego jaki to jest kaganiec. Powinien być taki, zeby pies miał mozliwość ruszania pasczą.Miałyśmy tym problem, dopóki nie natrafiłysmy na właściwy model. Jak chcesz to ci przeslę linka, jak będzie umnie corka. Te są dosyć duże, sztywne, psy łatwo się do nich przyzwyczjaja. Słonecznie, wreszcie mam męza w domu i okazuje się że to bardzo dobrze Miłego dnia sobotniego Odpowiedz Link
jutka1 Re: Początek marca pełen niesamowitych wydarzeń 06.03.10, 11:35 U mnie wprawdzie nie ma niesamowitych wrażeń, odpukać, ale ten początek marca jakiś taki męczący jest. Dobrze, że chociaż ten weekend mam w całości wolny, bez żadnych zajęć zawodowych - odsapnę trochę. Mammajko, fajnie, że mąż już wrócił, a co do przygód z kłódką, kluczem etc., to i tak Cię podziwiam, że nie stłukłaś winowajcy torepkombezłep. ))))))) Moniek, nie stresuj się na zapas, bo to tylko zabierze Tobie energię albo doda negatywną. Za oknem słońce, o dziwo bo od rana było szaro i buro. Kamelia na patio ma duże białe pąki, widziałam już krokusy i dziesięciocentymetrowe liście żonkili. Wiosna idzie, wiosna! Czego i Wam życzę, jak najszybciej. Odpowiedz Link
verbena1 Sobotnio 06.03.10, 15:42 Zawitala do nas zima, jest bialo i mroznie. Jak tak dalej pojdzie to pomaluje snieg na zielono i powsadzam sztuczne kwiatki. To juz szczyt bezczelnosci ze strony aury, jak dlugo jeszcze? Stawek w ogrodzie dalej zamarzniety, czuje ,ze rybki juz pozdychaly z zimna. W przyszlym tygodniu wybieramy sie do szkolki ogrodniczej po rosliny i co ,gdzie je powsadzam? Wrrr, mam ochote kogos pogryzc Wczoraj na zajeciach malarskich robilam za modelke, na szczescie w ubraniu Nie wiedzialam ,ze to takie meczace siedziec 2,5 godziny bez ruchu i miec naprzeciwko osiem par oczu wpatrzonych intensywnie. Teraz mam osiem portretow rozniacych sie zupelnie ale na kazdym jest czastka mnie. Portrety za darmo a za pozowanie zarobilam jeszcze pare euro, tyz piknie Molego wekendu zycze Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobotnio 06.03.10, 21:24 Jestes bardzo ciekawa modelka, Verbeno - ciekawe jak cie namalowali Co do zimy, to chyna mamy jej powyzej uszu, nawet na forum wiosenne przesilenie Zimno, ciemno. Mrozno. Wczoraj chyba sie zaziebila, troche, ale to z wlasnej winy. Jak idioptka wiozac męzowi ubranie do szpitala ( nie zyczyl sobie zostawiania w magazynie) wzielam wszystko oprocz kurtki Ale poniewaz akurat mialam na sobie kurtke syna, ktora lubie i przywlaszczylam, ubralam w nia małzonkla a sama zgrywałam kozaka jak mi cieplo w polarku Zreszta na parking nie było daleko, nie mniej jakieś rozbieranie czuję ogólne. Małzonek zamiast poleżec łazi cały dzien po domu - jest niereformowalny! A poza tym na działkach cisza, Franio zacżął już sam chodzić, co robi na mnie wstrząsajace wrażenie On chyba jest też zadziwiony Odpowiedz Link
fedorczyk4 Niedziela 07.03.10, 13:38 Słońce świeci. Moim zdaniem specjalnie na i dla "Manify" na którą po raz pierwszy od lat nie poszłam. Czegoś nadal jestem zgręzła Miłej niedzieli Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela 07.03.10, 14:17 A moim zdaniem dla tych, co nie poszli tez swieci! Widzę to Odpowiedz Link
verbena1 Re: Niedziela 07.03.10, 18:57 U mnie tez swiecilo, teraz wlasnie zaszlo mieniac sie cudnymi pastelowymi kolorami, czyli jutro znowu mrozno. Powoli obrastam sadlem, to skutek jezdzenia tylko autem i tlumaczenia sobie samej ,ze jest za zimno na rower. Dlatego wybralismy sie dzis na daleka wedrowke, 1,5 godziny intensywnego marszu. Wrocilam lekko padnieta i bardzo glodna. Zrobilam dobry obiad i stracone kalorie powrocily w szybkim tempie w cieplutkie sadelko Fed, trzymaj sie i nie kapcaniej, brakuje mi komentowania codziennosci w Twoim ,specjalnym wydaniu. Niedlugo wiosna i wszystko bedzie wydawalo sie latwiejsze. Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela 07.03.10, 21:12 Verbeno, jestem pewna, ze panu Reksiowi ten kilogramik więcej nie przeszkadza A zaczniesz prace polowe - stracisz jak nic! Niedzielę prawie przesiedziałam w domu. Bo zimno. A tu był spokoj i cisza, Frankostwo wyruszli w miasto Odpowiedz Link
dado11 Re: Niedziela 07.03.10, 21:35 za mną dwa dni cudownego oddechu od wszystkich i wszystkiego Artur, niecnie przeze mnie wypchnięty z domu na Słowację, pije piwo ze znajomymi na stokach Chopoka, a ja uprawiam boskie dolce far niente w pustej, cichej i przytulnej chałupie robię powolutku, to wszystko na co nie ma czasu na codzień, nie obijam się o nieustający znak zapytania, wszystko pozornie rozgrzebane, powolutku nabiera kształtu i miejsca odniesienia... suuuper, taki cichy i pusty "mój teren" jest czasem nizbędny do życia... jutro trochę gonitwy za codziennością, wyprawa z dziecięciem do sklepów z niemowlęcym asortymentem, trochę walki z niekompetencją, i znowu cisza i cudowna samotność w czterech ścianach mrrrruuuu.... pozdrawiam, d. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wspomnienie po weekendzie czyli poniedzialek 08.03.10, 01:09 Poniedzialek jest goracy i z wiszaca mozliwoscia burzy, tak jak caly weekend, po ktorym teraz odpoczywam za biurkiem w pracy :o) Zaczelam w piatek wyjsciem do pubu z przyjaciolmi, impreza przeniosla sie do domu jednego z nich, w koncu dotarlam do siebie okolo pierwszej w nocy. Niestety w sobote trzeba bylo rano wstac i pojechac na rozliczne zakupy i zalatwianie spraw, ktore lezaly odlogiem od tygodni. Bylam w bibliotece i dopadlam tam dwie ksiazki Henninga Mankella, ktorych nie czytalam. Potem dalam do wydrukowania kilkadziesiat zdjec z wakacji - czesc dla mnie, czesc dla Mamy. Latalam z jednej dzielnicy do drugiej i trzeciej, i kupowalam co mialam na liscie a przy okazji na przecenach znalazlam czarna skorzana biurowa aktowke, dwie lniane sukienki i bluzke oraz trzy duze doniczki z taka sama glazura, jak doniczki kupione rok temu. Wrocilam objuczona do domu, zrobilam obiad dla calego towarzystwa (wlaczajac trzy kolezanki corki, ktore przyszly do niej zeby sie umalowac i razem pojsc na impreze) i postanowilam pojechac wieczorem nad ocean zeby sie odprostowac. Dziewczyny poszly sie bawic a ja korzystajac z tego, ze Buszmen jeszcze nie wrocil z buszu, zlapalam samochod i pojechalam na plaze, do basenu z morska woda i tam sie plawilam w samotnosci i pod gwiazdami, w cieplej wodzie... Niedziele spedzilam w ogrodzie w ciszy i samotnosci - Buszmen pojechal na akcje "Clean Up Australia" w ktorej brala udzial jego firma a corka odsypiala impreze. Zazdroszcze Tobie Dado, ze mialas nieprzerwanie caly weekend dla siebie... tez bym tak chciala. Okrutnie wialo przez caly dzien, mialam w planie pielenie wokol kep strelicji pod stara i nieco sprochniala jacaranda, ale balam sie ze mi sie zwali na glowe! Od rana malowalam nowy plot ograniczajacy kroliczy ogrod od gory: slupki na pastelowy niebieski a deski plotu brazoworudym olejem. W przerwach na wyschniecie pielilam i porzadkowalam okolice plotu. Po malowaniu mialam jeszcze takiego powera (chyba po kapieli w oceanie) ze przesadzilam wszystkie sukulenty do donic glazurowanych na rudo i ustawilam je na piaskowcowych murkach po obu stronach nowych kamiennych schodkow. Jedna z donic to wlasciwie duza misa do roslin wodnych. Ma ponad pol metra szerokosci ale tylko 30 cm glebokosci, wiec rosliny beda w doniczkach. Nie wiem jakie rosliny - wyobrazam sobie strzalki, kotewki, szuwary plus cos plywajacego; zaraz pognam na forum ogrodowe zobaczyc co ma sens sadzic. Pozdrawiam z glebi cieplego jesiennego poniedzialku Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Wspomnienie po weekendzie czyli poniedzialek 08.03.10, 07:15 Witam w Dniu Kobiet. Strażnik na bramie do fabryki życzył mi wszystkiego dobrego, co było dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem, bo osobisty pracowy kolega (już jest w pokoju, kiedy ja docieram) nie pamiętał. A że mam kolegów pracowych sześciu, będę z ciekawością obserwować, który pamięta o tym dniu. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedzialek 08.03.10, 10:15 No to wszystkiego dobrego Gośka Luizo, jak zaczarowana czytałam się w Twój post. Dado fajnie masz. Mammajko mam nadzieję że trochę odpoczełaś. Verbeno dzięki za dobre słowo, ale pewnie mnie trochę potrzyma, czegoś mi brak sił i z trudem popycham taczki do przodu Dzieci moje i cudze zaprzyjaźnione miały szczęście, bo przejechały przez Austrię i część Włoch, tuż, tuż, przed ponownym atakiem zimy. Ja zaiwaniam, rozwiązuję problemy, podtrzymuję na duchu, załatwiam sprawy rozliczne i śpię. Najwyraźniej zapadłam w spóźniony sen zimowy. Najchętniej nastawiłabym budzik na połowę maja Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki 320 - marcowe 08.03.10, 17:51 Bbetka - nie bede pytal o forumowe wspomnienia czy inne opinie (po prostu boje sie), ale powiedzialas piekne slowo: bridge! Niestety nie jest to gra, ktora jest zbyt popularna tu gdzie jestem. Moze wynika to z braku czasu na nia, moze checi a moze po prostu z faktu, ze stracila w walce z popularnoscia gier komputerowych i innych elektronicznych gaget'ow. Z tych wzgledow nie pozostaje mi nic innego jak walka samego z soba (lub wirtualnym partnerem) na tej stronie internetowej. Czy Ty grasz tylko "osobiscie" czy masz jakies inne mozliwosci "na dystans"? Dziekuje - Mark Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 320 - marcowe 08.03.10, 19:45 Moi mili, przestalam dzisiaj tzy godziny przed pokojem lekarskim (nie ma tam żadnego krzesełka) - najpierw czekając na podpis ordynatora pod wypisem ze szpitala (wypis miał byc gotowy dzisiaj rano), potem czekając na lekarza, który miał podpisac skierowanie do przychodni przyszpitalnej na zdjęcie szwów. Nie powiem jakie przekleństwa przechodziły mi przez glowe). Mąż byl ze mna, ale poszedł siedizeć w samochodzie, bo to stanie nie dla niego. Tak, że humoer w Dniu Kobiet mam średni. Dostałam za to (?) piekne tulipany od męża i dzień mi jakos minął nie wiadomo kiedy! W bridza grałam kiedyś namietnie, ale to było dawno. Teraz czasami na wakacjach - chociaż moje koleżenstwo z UTW tłucze kartami w każdy wtorek od 10. do 16. Może kiedyś jeszcze dołącze Odpowiedz Link
jej_maz Re: 08.03.10, 21:06 Nie Mammaju - nie sugeruja partyjki internetowego bridge'a podczas czekania w szpitlanej poczekalni... jak dla mnie juz i tak wykazujesz nadprzyrodzona cierpliwoc, ktora - jak z reszta widze - malzonek docenil Najlepszego! Odpowiedz Link
mammaja Re: 08.03.10, 23:57 Ha,ha - lopze to nie jest zly pomysl na takie czekanie - paryjka wirtualnego bridża, ale trzeba by laptopa trzymać i jeszcze mieć internet Kiedys mialam program do samotnego grania, może podrzucisz linka? Odpowiedz Link
bbetka Re: 09.03.10, 00:24 Czyli jest nas tu więcej, takich którzy lubią pograć w brydża tak mi się wydawało, że w naszym pokoleniu była to dość popularna rozrywka. Mammajko, jak wiadomo do lekarzy i instytucji ochrony zdrowia to trzeba mieć zdrowie...inaczej nie dałoby rady... Ja zawoziłam w piątek tatę do sanatorium i też zajęło mi to cały dzień - nie droga, bo to tylko 100 km, ale właśnie stanie, czekanie pod różnymi pokojami, na różne niezbędne "papierki" ;-( i wszystko na wysokim poziomie grzeczności, bo przecież muszę tam tatę zostawić na 4 tygodnie... A i tak cały czas jestem w stresie, że tato z tego pięknego miejsca ucieknie )) dobranoc bbetka Odpowiedz Link
jej_maz Mammaja 09.03.10, 15:59 Polecam ten portal, ktory bedac strona francuska, daje jednak opcje w innych jezykach w tym polskim: www.funbridge.com/pl/index.asp Milej zabawy Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 320 - marcowe 08.03.10, 19:50 Witaj Marku, nie grałam jeszcze wirtualnie w brydża, głównie dlatego, że boję się, że jak mnie wciągnie....to po mnie pamiętam lata gdy grało się do rana, a zaczynało przed południem )) a teraz nie mam tyle czasu. Wpajam właśnie latorośli zasady i gramy treningowo, żeby wiedziała "czym to się je" - trochę z pobłażaniem, ale się uczy. Niestety czasy, gdy grywaliśmy regularnie gdzieś przeminęły... Niełatwo jest znaleźć ludzi, którzy potrafią grać i jeszcze grają dla zabawy i miłego spędzenia czasu (z pewną dawką rywalizacji i adrenaliny), a nie tylko i wyłącznie żeby wygrać, co powoduje kłótnie i niesnaski, a w takiej sytuacji to "ja wysiadam" jak śpiewa A.M.Jopek bbetka Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki 320 - marcowe 08.03.10, 20:58 Wiec uwazaj! Wciaga jak diabli i naprawde zatraca sie poczucie czasu przy tej zabawie Co jest tu jednak interesujace to to, ze mozna grac parami i w turniejach - doskonaly sposob na kontynuacje wirtualnych znajomosci z forum zas gra samemu, jest swietna szkola. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sloneczny wtorek - ostatnie podrygi lata 09.03.10, 00:48 Slonce swieci i chociaz juz nie wspina sie tak wysoko jak w pelni lata, to jednak wciaz grzeje. Prognoza mowi o 30 stopniach w cieniu, ale to juz chyba ostatnie podrygi lata - po poludniu wiatr ma sie zmienic z polnocno-wschodniego na poludniowo-wschodni i przyniesc przelotne deszcze i ochlodzenie do 23-25 stopni. Wlasnie wrocilam z przechadzki po ogrodzie. Obfite opady jakie mielismy w tym roku spowodowaly ze wszystko rosnie zielono i bujnie, z wyjatkiem krzewu pod nazwa correa, ktoremu zaszkodzil nadmiar wilgoci i padl, biedaczek. Ale nic to, juz mam dla niego zastepstwo :o0 Strasznie mi sie nie chce pracowac, tym bardziej ze managerka wczoraj oznajmila mi z napieta mina ze moj etat w maju zostanie przeniesiony do Azji i mam zaczac szukac sobie nowej pracy. Malo nie wyskoczylam ze skory z radosci, ze nadchodzi czas, kiedy bede mogla robic co chce (na szczescie udalo mi sie przybrac smetna mine)! Gdyby jeszcze dali mi jakas sensowna odprawe, to pomoze mi ufundowac studia. Od miesiecy dolegala mi w pracy nuda i bezsensownosc mielenia statystyk, wolalabym ugrzeznac w ogrodzie, zrobic kurs w ogrodniczym college'u i sadzic warzywka. Teraz niestety trzeba jeszcze popracowac dla korporacji, wiec oddalam sie w glebie laptopa, pozdrawiajac narod pracujacy miast i wsi. I niepracujacy tez :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
bbetka Re: Sloneczny wtorek - ostatnie podrygi lata 09.03.10, 10:01 lud pracujący miast dziękuje za pozdrowienia lud (w mojej osobie) zaczął dziś od 8.00 i skończy ok 19 ( w optymistycznych progonozach), bez przerwy na lunch, kawę czy inne fanaberie... Odpowiedz Link
mammaja Re: Sloneczny wtorek - 09.03.10, 10:38 U nas tez slonecznie, chociaz ciagle noca mrozik Luizo, zycze ci zebys zmienila w swoim zyciu to czego juz masz dosyc na nowe, fascynujace zajecie. Trzymam wirtualne kciuki za powodzenie zmian, jakie planujesz Co do bridża, to rzeczywiscie gralismy duzo w okresie studiow, ale tez poprzednie pokolenie czyli moich rodzicow kultywowalo spotkania brydżowe - teraz juz nie urzadza sie takich "brydżyków" na kilka stolików, trwajacych do pozniej nocy. W każdym razie nic mi o tym nie wiadomo Bbetko, może tatuś znajdzie w sanatorium miłe towarzystwo i nie zwieje Zycze miłego wtorku Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sloneczny wtorek - 09.03.10, 10:47 Mammajko jesteś heroiczna! Nie należę do brydzystów, czego szczerze żałuję Luizo moje wirtualne kciuki mależą do Ciebie! Moja szychta zaczyna sie dzisiaj o drugiej po południu i potrwa do godzin późnowieczorowych bo mam zebranie zachwycającego tworu prawno/gospodarczego zwanego "gronem osób fizycznych", któremu sekretarzę. Na razie mam szczery zamiar wykorzystać psa, rzekę i pogodę Odpowiedz Link
bbetka Re: Sloneczny wtorek - 09.03.10, 21:38 Jakoś wróciłam do domu, ale praca (czy raczej orka)po 12 godzin na dobę to już nie dla mnie ;-( Mammajko, też mam nadzieję, że się tatuś zaaklimatyzuje, ale 100 km to baaardzo blisko i chociaż specjalnie go odwiozłam, m.in. dlatego żeby nie miał samochodu pod ręką )) to zawsze wrócić może błyskawicznie, bo wyjątkowo komunikacja na tej trasie nie szwankuje Odpowiedz Link
verbena1 Re: Sloneczny wtorek - 09.03.10, 22:21 Dzis wystepowalam w charakterze ciotki-dobrej rady. Kolezanka mi sie rozwodzi, a mowilam ,zeby nie brala zlego przykladu ze mnie, no trudno ,niech przekona sie na wlasnej skorze. Podpowiedzialam jej pare rozwiazan, dalam odpowiednie adresy i bede wspierac duchowo, tak jak ona mnie nie tak dawno temu. Smetnie mi sie jakos zrobilo, powrocily zle wspomnienia, brr, na szczescie teraz jest inaczej. Wieczorem porozmawialam z moimi siostrami przez Skype, gdzie mozna rozmawiac jednoczesnie z paroma osobami zupelnie za darmo i do woli. W zakamarkach komputera znalazlam archiwalne zdjecie z naszego dziecinstwa, trzy siostrzyczki z kokardami, jednakowymi sukienkami z aksamitu i bialymi zrolowanymi skarpetkami. Powspominalysmy stare ,bezpieczne czasy i beztroskie dziecinstwo. Tak dawno to bylo ,az dziw ,ze jeszcze pamietam Odpowiedz Link
mammaja Re: Sloneczny wtorek - 09.03.10, 23:10 Alez Verbenko, to jest "pamięc pierwotna" - cżesto znacznie bardziej dlugotrwala, niz ta jaka mamy teraz. Tak doskonale pamietam woje dziecinstwo - a trudno mi przypomniec sobie co bylo kilka lat, miesiecy, czy tygodni temu Muszę zainstalowac sobie skype, to może i ze mną pogadasz Zwłaszcza , że jakoś po zmianie kompa zgineły wszystkie numery na gg. Odpowiedz Link
mammaja Re: Marku 09.03.10, 23:12 dziekuję za linka , strona otworzyła mi sie po polsku. Narazie nie będę próbowac, bo mnie strasznie wciagnie Ale napewno skorzystam! Odpowiedz Link
foxie777 Re: Marku 10.03.10, 00:38 Jestem strasznie zalatana i mam caly czas gosci,a Rodzinka przlatuje juz za tydzien na miesiac,wiec bedzie ostry galop. Pogoda w tym roku wyjatkowa,cudowna i chlodna.Ciekawe czy to wybryk natury,czy tak juz bedzie. Zaczne chodzic na plaze,i tylko mam nadzieje ze nie bedzie za chlodno,ale musze sie poswiecic bo to dla Rodzinki najwieksze marzenie.Mama jest bardzo zmeczona zima i mam nadzieje ze sobie odpocznie. To tyle u mnie. Pozdrawiam Was jak zwykle najserdeczniej i tropikalnie Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 04:45 Wstalam dzisiaj ziewajac strasznie, troche dlatego ze wczoraj wieczorem zaczytalam sie w "Italian Shoes" Henninga Mankella (polecam!) a troche z powodu szarosci za oknami. Sroda przyszla pochmurna ale za to pelna planow. W pracy kombinuje jak sie pozwolic zwolnic z jak najwieksza odprawa :o) a potem na co te odprawe wydac. A na dzisiejszy wieczor mamy bilety na koncert niesamowitego meskiego zespolu spiewajacego a capella a nazywajacego sie "Przerazajacy Mezczyzni". Wygladaja odpowiednio do nazwy, ubrani na czarno, w dziwnych czapkach i z brodami, pojawiaja sie na scenie, wydajac sie niezdolni do trzech zliczyc a potem jak zaspiewaja! Zaliczylam joge, moge sie oddac pracy, pod sokolim okiem managerki, ktora zwala na mnie stosy roboty i co chwile zmienia zdanie na temat tego co i w jaki sposob chce robic a ja stosuje bierny opor :o) Zabieram sie wiec za sushi. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
bbetka Re: Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 10:29 Na zachodzie bez zmian... tzn znowu pochmurno, ale jakby te chmury cieńsze były? a może to już moje chciejstwo? U mnie środa to dzień "pracy domowej", co nie oznacza że zajmuję się domem (bo to jest po prostu codzienność), ale że nie muszę iść do "fabryki" więc teoretycznie mogę spróbować pomyśleć koncepcyjnie/popisać/poczytać(literaturę fachową, a nie prace studentów), a tak naprawdę to załatwić pracowe zaległości, których terminy niestety już minęły... Miłego dnia dla wszystkich bbetka Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 10:39 W Warszawie śłońce świeci jak szalone Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 16:35 Piekny dzień! Zaliczyliśmy niezwykle sprawnie, szybko i grzecznie (!) zdjecie szwów z małzonka. Wreszci złpałam troche oddechu i jakby lepszą sprawnośc, bol kości ogonowej ustaje, co jest nie bez znaczenia! Trzeba bylo trche pchnac do przodu sprawy UTW. jak to dobrze, ze juz taki dlugi dzionek, sloneczko jeszcze wysoko! Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 16:43 Zaliczyliśmy sprawnie, szybko i grzecznie (!) zdjęcie szwów z malżonka, wygląda ze bedzie dobrze Foxie, dobrze ze sie odezwalas! Zycze milych chwil z rodzinka No i dzien znacznie dluzszy, juz prowie 16.40, a sloneczko jeszcze wysoko. W Polityce obszerny artykul wykladajacy sens oprotestowanej ustawy przeciwko przemocy. Przeczytalam z satysfakcja, bo ta pani pisze prawde! Jak wyglada sytuacja dzieci w rodzinach patologicznych, a takze jakie sa teraz uwarunkowania pomocy. Polecam przeczytanie wszystkim majacym watpliwosci do sensu tej ustawy! Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda szara i pelna planow 10.03.10, 23:51 I tak minął dzień mężczyzn bez specjalnych owacji Odpowiedz Link
fedorczyk4 Czwartek. 11.03.10, 10:41 Mammajko, mam nadzieję że nareszcie złapiesz oddech A w mojej francuskiej rodzinie rozgrywa się pasjonujący mecz. Moja ukochana teściowa Janeczka, jest posiadaczką domu z wielkim ogrodem, metryki urodzenia świadczącej niezbicie że ma 80 lat, problemów związanych ze zwyrodnieniem stawu biodrowego, oraz trojga dzieci, na różnych etapach starzenia się. Ponieważ dzieci mieszkają jedno w innym departamencie, drugie w innym kraju, a trzecie na innym kontynencie, nie może liczyć na pomoc w codziennych trudach utrzymania domu i ogrodu. Tak więc wydawszy ok 20 000 euro na determityzację chałupy i dowiedziawszy się że musi zmienić kocioł centralnego ogrzewania, podjeła jedyną słuszną decyzję i wystawiła włości na sprzedaż. Wszyscy o tym wiedzieliśmy. Przez dwa lata była cisza. Aż tu 2 tygodnie temu zjawił sie potencjalny kupiec z ofertą. Wprawdzie niższą o 40 000 euro niż suma na którą Janeczka podpisała umowę z agencją pośrednictwa, ale akceptowalną. Pomyślała i rozesłała dzieciom informację że zdecydowała sie przyjąć ją, zainwestować sumę, a za odsetki płacić czynsz za wynajęte mieszkanie. Moj le Mąż i Szwagierka Młodsza przyjeli do wiadomości i powinszowali. Starsza Szwagierka wpadła w amok. Zdrada, świństwo, nie masz prawa pozbawiać nas domu rodzinnego, dziedzictwa dzieciństwa, robisz to przeciwko nam, zawsze byłaś ..... Cholera wie dlaczego, bo mieszkając na wyspie Reunion, bywa w tym "rodzinnym" domu raz na rok, przez dwa tygodnie, a ponieważ jest nieludzko konfliktowa i w stanie pożreć się ze wszystkimi, to przeważnie i tak pobyt kończy w hotelu. Teściowej zrobiło sie przykro, natomiast obaj mężowie Szwagierek, stwierdzili że za proponowaną sumę to właściwie oni, każdy osobno i niezależnie od siebie, mogą dla dobra "ojcowizny" albo raczej w tym przypadku "teściowizny" dokonać tego zakupu. No to pojawił się drugi problem. Jak ich ze sobą nie skłócić. Bo Szwagierki już są skłócone. Janeczka, osoba o gołębim sercu jak zwykle zdecydowała że dobro rodziny jest najważniejsze i wycofała sie ze sprzedaży. W między czasie Szwagierka Starsza zdążyła jeszcze wysłać maila w którym groziła matce, że ani chybi, jak tylko wejdzie w posiadanie sumy, to natychmiast rzucą się na nią sępy i pozbawią pieniędzy co do grosza. Te domniemane sępy to oczywiście Szwagierka Młodsza i mój le Mąż, oraz komplet naszych dzieci. Teściowa wściekła się i odpowiedziała córce, że nie jest naiwną i skretyniałą staruszką, a rodzina nie jest bandą złodziei. I na tym sprawa powinna się skończyć. Ale nie, nie. Jak już emocje trochę opadły, to zgłosił się po raz kolejny kandydat na nabywcę i podniósł ofertę o 25 000 euros. I wszystko rozpętało sie od nowa!!! Śledzę wymiany inwektyw, ciosów i uników z duzym rozbawieniem. Nie wątpię że Teściowa summa sumarum, wyjscie z burzy zwycięsko. Nie ma w sobie nic z potencjalnej ofiary nadużyć. Umysł ma sprawniejszy ode mnie 2 razy w tygodniu gra w brydża, nawet bierze udział w rozgrywkach departamentalnych. Komputer ma w małym palcu, mnustwo czyta, etc.... Ciekawe czy oferent będzie licytował dalej, bo wtedy może być jeszcze zabawniej) Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Czwartek. 11.03.10, 12:18 Fed, a co to jest "determityzacja" domu, ciekawam tego ? taa majątek już niejednego do wojny doprowadził. Znam tutaj taką jedną rdzenną rodzinę procesującą się o ziemię od ponad 20 lat. To już chyba drugie czy trzecie pokolenie sobie wojuje. Słonecznie, chociaż mroźnie, a na mojej ziemi wciąż leży gruba warstwa bielusieńkiego śniegu. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 12:23 Pozbycie się termitów z drewnianych elementów domu (czyli praktycznie z całości). Metodami naukowo/drastycznymi Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Czwartek. 11.03.10, 13:44 W wyszukiwarce nie udało mi się odnaleźć tego słowa. Nie spotkałam się z termitami w domach, ale z mrówkami faraona zaś tak. Na Ursynowie kiedyś pokazywano mi ich zniszczenia na tapecie. Termitów można się pozbyć, ale czy elementy drewniane nie uległy uszkodzeniu przez ich twórczą działalność. Czy taki dom nie traci na wartości, czy nie wymaga jakiegoś gruntowniejszego remontu ? Odpowiedz Link
bbetka Re: Czwartek. 11.03.10, 15:13 Fedorczyku- piękna historia! i pewnie wcale nie taka rzadka ciekawa jestem jak się skończy Od razu przypomniała mi świeżą historię w mojej rodzinie, w wyniku której dom z ogrodem w prestiżowej dzielnicy mojego miasta, w zgodzie z prawem przeszedł w ręce obcego właściwie rodzinie człowieka... nie chodzi o to, że go sprzedaliśmy (moja Babcia mieszkała w nim od 1946 roku bez przerwy) tylko, że w wyniku różnych sytuacji życiowych oraz obowiązującego prawa spadkowego tak się stało... Jak kogoś to interesuje to mogę napisać jak pozbyć się bez zysku majątku w postaci nieruchomości w atrakcyjnej lokalizacji )) U nas dziś znowu mgliście i pochmurnie, a nawet śnieg popaduje! Wstałam o świcie, czego nie cierpię, bo latorośl wyjeżdżała na wycieczkę o 6 rano. Co gorsza jutro też tak będę musiała wstać, bo zapomniałam o jej wyjeździe i ustaliłam sobie zajęcia pracowe od 8, bo do szkoły chodzi toto w piątki na 7.10- kto to wymyślił ???! Nastrój mam w związku z tym jak widać warrrrrczący bbetka Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 16:07 Bardzo proszę, bardzo chcę się dowiedzieć Bbetko!!! Ewelino, a kto Ci kazał szukać tego w słowniku Toż to moje własne radosne słowotwórstwo. Jeśli są różne dezynsekkcje, deratyzacje, to czemu nie determityzacja? I nie, nie niszczy niczego i nie obniża właśnie dlatego że nie zniża i definitywnie wyklucza. Za to z tych samych powodów jest tak niewiarygodnie droga. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Czwartek. 11.03.10, 16:59 Ach, nie znam się na problemach drewna z termitami w domu. A słówko jak najbardziej trafne Odpowiedz Link
bbetka historia rodzinna 11.03.10, 19:39 Fed, postaram się w miarę krótko i zwięźle o ile się da Moi dziadkowie przyjechali na nasz dziki zachód zaraz po wojnie i zamieszkali w poniemieckiej willi z ogrodem. Mieli troje dzieci: dwie córki i syna, Dziadek zmarł w latach 60-tych więc nie ma znaczenia dla opowieści. Starsza córka i syn usamodzielnili się, założyli rodziny i wyprowadzili z rzeczonej willi. Z Babcią mieszkała najmłodsza córka, która pracowała w branży rozrywkowej i do pewnego momentu prowadziła równie rozrywkowe życie. Po urodzeniu córki z porażeniem mózgowym całkowicie poświęciła się opiece nad nią, właściwie samotnie, bo ojciec miał inną rodzinę i nie zamierzał jej opuścić. Sporadycznie bywał i pomagał finansowo. W międzyczasie pojawiła się możliwość wykupienia domu więc rodzina się złożyła i dom został wykupiony (chyba w końcu lat 70-tych), a właścicielem formalnym została najmłodsza córka. Niestety zachorowała na raka i zmarła, oczywiście mocno streszczam, bo to już jest XXI wiek. Nie przyjmowała do wiadomości ani choroby ani tego że może odejść i zostawić córkę (nadal mieszkała z Babcią i córką w przedmiotowej willi). Miała ku temu pewne podstawy, bo choroba dwukrotnie się cofnęła, a jej córka żyła tylko i wyłącznie dzięki jej ponadludzkim staraniom. Po jej śmierci opiekę nad córką przejął ojciec, umieścił ją w domu opieki, gdzie po pół roku zmarła. Zgodnie z polskim prawem spadkowym, po najmłodszej córce dziedziczyła wyłącznie jej córka, po niej zaś jej ojciec i przyrodnie rodzeństwo. W ten sposób dom stał się własnością właściwie obcego nam człowieka. Walczyliśmy w sądzie do czasu śmierci Babci (którą chciał wyeksmitować natychmiast), która go nie znosiła i do końca nie miała świadomości, że dom w którym mieszka należy do niego, a stan jej zdrowia i świadomości absolutnie wykluczał przeniesienie jej gdziekolwiek. Po jej śmierci zakończyliśmy szarpaninę sądową, bo od początku mieliśmy świadomość, że nie mamy racji, ale chcieliśmy oszczędzić Babci tej świadomości. Teraz wygląda to zupełnie prosto - najlepiej byłoby, gdyby najmłodsza córka napisała testament na rzecz rodziny (ale nie napisała), wystarczyłoby żeby rodzina przejęła opiekę na jej córką i w jej imieniu napisała testament (pomimo tego że nie komunikowała się i nie siedziała samodzielnie -w wieku 20- lat była formalnie osobą pełnosprawną, bo o to bardzo dbała jej matka), ale nic z tego nie nastąpiło i jest jak jest Przepraszam, że tak długo, ale to i tak kwintesencja wydarzeń z kilkunastu lat miłego wieczoru bbetka Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek. 11.03.10, 19:59 No nie wiem co jest, bo pisałam popoludniu i nie ma! A w ogóle opowieść Fedorczyk jest jak telenowela - czekam na ciąg dalszy! Wróciłam z wykładu o tematyce Chopinowskiej, bardzo miła młodziutka absolwentka Uniwerytetu Muzycznego, przygotowała sie że hej! I znowu jutro piatek - dlaczego te tygodnie sa coraz krotsze? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 20:40 Wszystko jasne Bbetko. Czyli horror. Typowa sytuacja kiedy jest coś do zabrania Bardzo podobnie miała moja (polska) rodzina. Nie napiszę że straciliśmy willę w Rabce (pełną zbieranych przez wójka profesora, antyków). Nie straciliśmy, bo od poczatku sprawa była jasna. Nie mamy szans, więc nie walczyliśmy. Niemniej do dzisiaj pojawiają mi sie w snach jego zbiory, które ustnie i w testamencie zapisał mojej mamie. Mammajko to jest naprawdę jak brazylylijska telenowela, bo poza moją Starszą Szwagierką nikt sie niczego nie czepia. I w sumie nie bardzo wiadomo czego ona się czepia, bo we właściwym czasie (po zejściu Teścia) wszyscy podpisali zrzeczenie spadkowe na rzecz Teściowej! Czyli jeszcze 4 lata temu nie było roszczeń i wszystko było jasne. Moim zdaniem w wyobraźni Starszej Szwagierki, Janeczka powinna żyć wiecznie, głównie po to, zeby prowadzić, utrzymywać ten dom i przyjmować w nim ad vitam, swoje dzieci, wnuki i prawnuki. Jej nie chodzi o pieniądze, jej chodzi o władzę nad matką!!!! Matka jest od tego (w jej pojęciu)żeby do ostatniego tchnienia odpracowowywała grzech poczęcia dzieci. Służąc im wiernie i poddańczo. A ja się z tym całkiem, całkowicie, nie zgadzam i w nosie mam sumy które mogłby nam przypaść. Nam (a zwłaszcza mi)przypadła w udziale najwspanialsza osoba w rodzinie. Mądra, zabawna, ładna, złośliwa i niezwykle kochająca. Nasza strona rodziny uważa że dostała swoje w trójnasób. Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek. 11.03.10, 22:05 Fed, no to cala Ty, w tym ostatnim zdaniu A co do roli dozywotnej matki, niestety masz racje! To nie jest jedyny wypadek, kiedy potomstwo z oburzeniem przyjmuje pomysl ulozenia sobie zycia na swoj sposób przez dotychczasowa matke rodziny. Serdecznie zyczę tej miłej osobie, żeby sprzedala posiadlosc i przestala sie zajmowac remontami i wszystkim innym. A ze szkoda - to inne sprawa. Moj kuzyn tez obrazil sie ( na jakis czas) kilka lat temu na mnie i na brata, ze sprzedalismy mieszkanie po rodzicach w rodzinnej kamienicy w Krakowie, zamiast podarowac je jego synowi Lub "sprzedac" mu za symboliczna cene A to ze sam "zasiedział" sobie mieszkanie po dziadku w tym samym domu traktuje jako normalke. Wszak byly to lata "kwaterunku" i jak zalatwil "przydzial" to juz jego Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 22:29 "Mię" wzruszyłaś! Niemniej faktem jest, że nie jestem w stanie zrozumieć pewnego typu rozliczeń w rodzinie. Sama od lat tłumaczę mojej własnej, że nie powinna unosic sie z powodu nie pozostawionych mi przez Diadków dóbr. Fakt zawsze było mówione że scheda pójdzie na trzy łby: Tatowy, Ciotczyny i mój, ale to było tylko mówione. Nic nie zostało w tym kierunku podpisane i prawnie nigdy nic mi się po Dziadkach nie należało. Co nie znaczy że nie walczyłam i nie umiem walczyć o swoje (a w zasadzie moich dzieci). Święta nie jestem, oj nie. Chciałabym z chmurki móc popodglądać, co będzie działo sie po naszej, le Męża i mojej śmierci. Nie żeby były jakieś dzikie miliony do dzielenia, ale będą podziały wynikające z faktu żem podwójnie zamężna. Le Mąż Syna Podstawowego wychował, wykarmił i ukochał, ale nie usynowił, bo niby jak? Więc ze schedy po rodzinie z za granicy będzie wyłączony, no i jakoś inaczej, w zależności o kolejności naszych zejść będzie rozkładało się to całe dziedziczenie. Jak znam nas oboje, to w odpowiedniej chwili udamy się do notariusza, li adwokata, zsumujemy przejrzymy i spiszemy starannie, z przecinkami, przy dzieciach, wnukach i daj Boże prawnukach, testament, który może nie podzieli tych których kochamy! A jak by mnie nagle szlag trafił to liczę na ichnie dobre wychowanie. W końcu to ja ich chowałam Odpowiedz Link
bbetka Re: Czwartek. 11.03.10, 22:38 mammajko, ale ja chyba widziałam ten wpis popołudniowy? to co niby się stało? każdy ma w rodzinie jakieś fajne przypadki u nas też - poza sytuacją opisaną wcześniej, która tak naprawdę to była wynikiem braku porozumienia pomiędzy rodzeństwem, potwornego charakteru Babci, a nieznajomości prawa w dalszej kolejności (nie wierzę, że wolą najmłodszej córki, był taki obrót sprawy...) - miała miejsca inna sytuacja, z cyklu opisywanego przez Was. Moja ciotka, osoba mieszkająca w odległym od rodziny mieście, sprzedała piękne olbrzymie mieszkanie w kamienicy w centrum miasta i kupiła mniejsze w bloku na peryferiach. Tak bała się reakcji rodziny (w pełni dorosła, żeby nie powiedzieć starsza osoba), że nikomu nic nie powiedziała, a że nie miała co zrobić z wyposażeniem mieszkania i różnorodnymi bibelotami, które wydawały się jej zbędne i nieważne, rozdała je obcym ludziom lub wyrzuciła... no to nawet mnie (najbliżej związanej z tą osobą) opadły skrzydła... Zawsze marzyłam żeby tam zajrzeć do przepastnych pawlaczy,w których było bógwico i jeszcze więcej. Ta rodzina miała kiedyś aptekę i m.in. były tam pozostałości wyposażenia, o świecznikach, paterach i innych klamotach nie wspomnę... np stara maszyna do szycia, moździerze różnej wielkości, menzurki, wagi, odważniki i inne cuda - no rozmarzyłam się eh, życie Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek. 11.03.10, 22:45 Och, jakież tam musiały być piękne rzeczy Aptekarskie flaszki i pojemniki z grubego szkła...i te mini-mini odważniczki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 22:53 O matko, wcale Ci się nie dziwię. Na sama myśl o takih "klamotach" dostaję kłapaczki i ślinotoku. Osobiście dopadłam śmieci wyrzucanych przez plenipotenta Wielkiej Osoby po jej śmierci i wydarłam mu je z rąk jak największy skarb! Wyciągnelam z nich, na oko stuletnią fajkę bursztynową w etui skórzanym i dzieciątko Jezus w sukieneczce, w wersji meksykańskiej z lat sześdziesiątych. Lojalnie okazałam i dopiero po otrzymaniu pozwolenia wyniosłam. Ale dałam sobie słowo że już nigdy w życiu nie przepuszczę żadnym śmieciom po Wielkich Ludziach wyrzucanym przed moim nosem! Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek. 11.03.10, 22:57 Mnie chyba ten problem nie będzie dotyczył, majątku nie posiadamy no i spadkobierców stety albo niestety również. Przynajmniej takich bezpośrednich. Mamunia posiada dwa przemiłe mebelki - stolik okrągły na nodze z pazurami oraz czarną, przeszkloną etażerkę-słupek z rzeźbionymi elementami - i na zmianę w zależności od okoliczności albo zostawia mi ją w spadku albo nakazuje pochować się w środku szafeczki. Osobiście koncentruję sie na pilnowaniu mamuni, coby w przypływie czarnego nastroju nie wystawiła na śmietnik czegoś pamiątkowego - już uratowałam rodzinny zegar oraz obraz, który zawsze bardzo lubiłam. Jedną nogą były poza domem. Zdjęcia profilaktycznie i podstępnie wyniosłam z domu. Odpowiedz Link
bbetka Re: Czwartek. 11.03.10, 23:01 Monia no, były...ale ciotka nigdy nie pozwalała się tam zagłębiać i mam ledwie dwa wycyganione dawno temu świeczniki i dosłownie kilka maluśkich metalowych miarek... do tej pory serce mnie boli, ale nie wpływa to na moje kontakty z ciotką Fed, no właśnie to ostatnie jest kluczowe z drugiej strony mojej rodziny jest kompletnie inaczej, aczkolwiek bez zdziwień też się nie obeszło. Po śmierci mojej Babci tatowej, dom przeszedł na mojego Tatę i jego siostrę (która z babcią mieszkała i opiekowała się nią od wielu lat). Myśleliśmy, że tato zrzeknie się swojej części i już, bo tam się nie przelewa, ciotka ma dwoje dzieci, a wnucząt już sześcioro i ogólnie sytuacja jest trudna. A tu nic z tego? Tato uzasadnił, że owszem nic od tego domu nie chce, ale gdyby, kiedyś komuś przyszło do głowy żeby to sprzedać lub rozebrać lub jeszcze coś innego, to ewentualnie my (jego dzieci) też będziemy mieli coś do powiedzenia. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek. 11.03.10, 23:10 Wcale nie głupio Twój Tata powiedział! Zrzekać można się w swoim własnym imieniu, ale nie należy decydować definitywnie za swoich spadkobierców. No i dał wspaniały dowód zaufania dzieciom! Odpowiedz Link
bbetka Re: Czwartek. 11.03.10, 23:32 Rodzina mojego taty a rodzina mojej mamy to dwa kompletnie odmienne i różne światy. Doprawdy, że oni jakoś znaleźli się w tym świecie to mogę zrozumieć - młodzi byli bardzo, głupi i jeszcze ja się pchałam na świat, ale że wytrwali razem do dziś to już wydaje mi się kompletnie niemożliwe idę spać, bo jutro od rana muszę podwyższać liczbę osób z wyższym wykształceniem w naszym społeczeństwie Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek. 11.03.10, 23:34 bbetka napisała: > Monia no, były...ale ciotka nigdy nie pozwalała się tam zagłębiać i mam ledwie > dwa wycyganione dawno temu świeczniki i dosłownie kilka maluśkich metalowych > miarek... do tej pory serce mnie boli, ale nie wpływa to na moje kontakty z > ciotką > Nie no, jasna sprawa - przecież dobre rodzinne kontakty ważniejsze, niż jakies tam rzeczy Ale westchnąć tęsknie i po cichu można sobie A czasem te rzeczy pamiątkowe faktycznie są ciekawe - ja z domu dziadków uratowałam taką szklaną, białą kurę-pojemnik. Mam ją w pamięci od zawsze, gdy jeżdziłam do dziadków na wakacje, kura zawsze była, stała na lodówce, w środku były cukierki - albo, juz później - lekarstwa jakieś - i jest teraz moją ukochaną pamiątką Podejrzewam, że gdybym jej nie zaanektowała - to skończyłaby na jakimś śmietniku. Odpowiedz Link