mammaja 11.07.11, 01:12 Za oknem znowu szum padajacego deszczu. Troche za duzo juz tej wody z nieba! czekamy na piekne, sloneczne dni, ale i tak dobrze, ze jest lato! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mammaja Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 11.07.11, 01:23 Przepraszam za opoznione otwarcie dzisiejek - jechalam na koncert naszego Towarzystwa Kulturalnego no i przez głupie dziewcze, ktore "wtargnęło" na jezdnie stuknelam samochod przedemna. Hamowalam jak glupia, ale bylo oczywiscie potwornie slizko i nic sie nie dalo zrobic. Stluczka niewielka, u mnie nic nie widac, ale facet byl nieprzyjemny, a ja winna - cos tam na zderzaku bylo widac - powiedzial ze jest do wymiany. Nie chcialam czekac na policje, bo i tak nic by to nie dalo - "spisalismy sie" i do widzenia. Ale popsulo mi humor i na koncert juz ie pojechalam. Młoda wrocila ze Slaska - przed chwila dzwonila, synostwo jeszcze w drodze - ale mam nadzieje ze niedlugo będą. Popoludniu mialam dziwne i denerwujace jakos zdarzenie - rowerek Frania stajacy w ogrodzie za siatka na trawniku zaczal sam grac melodyjki i swiecic swiatlami troche jak z filmu ! poszlam go uciszyc - musialam wyjac bateryjki - bo nie chcail przestac ! Od razu zadzwonilam czy wszystko u nich OK - ale bylo OK To tak w nawiazaniu do trosk o dzieci i wnuki Dado - psina urocza, bede myslec nad imieniem ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 11.07.11, 08:22 Ojej Mm, to naprawdę scena jak z horroru, wcale sie nie dziwię, że natychmiast wykonałaś telefon sprawdzający. A stłuczka rzecz niemiła Dado ten krzyż ze zdjęcia wygląda tak niesamowicie przy każdym zachodzie słońca. W sumie specjalnie ujełam go w kadrze. Poranek jest sloneczny, ale ja mu tam nie wierzę Plany na dzień mam bardzo przyziemne. Szewc, angielski, robota, jakieś sprzatanko i wizyta w bibliotece bo w "intelekcie" wieje wiatr. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 11.07.11, 11:58 Juz sie troche zachmurzylo, sprzatamy z Krasnoludka, za chwile ide do dzieci, Franio wrocil z wesela z podbitym okiem Ale to podobno o kant czegos, a nie bojka o panne Fed, polec mi jakies letnie lektury kryminalne moga byc, prosze ! Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 12.07.11, 23:22 Lada chwila wyjdzie nowa, "kryminalna" Joanna Chmielewska. Ale od jakiegoś czasu tych nowych książek p. Joanny nie polecam, być może sentyment do "starych" przeszkadza mi w obiektywnej ocenie. Albo tak bardzo wyrosłam, albo są po prostu słabsze. Pozdrawiam wszystkich, czy mi się tylko wydaje, że dziś wreszcie nie padało? Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 13.07.11, 00:05 Ja ostatnio czytam Mankella "Niespokojny czlowiek" i mi sie podoba jak zreszta wiele jego utworow.Zamowilam sporo ksiazek od rodzinki .Musze polerowac moj jezyk ojczysty,zreszta wole tlumaczenia Skandynawow w jezyku polskim. Teraz mam Kindle wiec moge do woli kupowac w jezyku angielskim nie zawalajac chalupy,bo miejsca coraz mniej. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 13.07.11, 00:29 Fakt, dzień minął bez deszczu, skończył się ciepłym wieczorem i pięknym granatowym niebem i z dojrzewającym księżycem niestety niewiele miałam czasu by się tym podelektować, bo od rana zasuwałam żeby nadrobić zawodowe i domowe zaległości, potem przyjechało dziecko z Dadusią, trzeba było nakarmić, pobawić się, i pojechać na zakupy (razem wygodniej i raźniej). Na koniec musiałam jechać do mamy, bo jakoś popadła w panikę z okazji jutrzejszej wizyty w przychodni, no i musiałam jechać przez pół miasta, by wyciszyć nakręconą spiralę nerwów... nie wiem na ile mi się udało, ale na razie od 22-giej nie dzwoni. Jutro znowu gonitwa, szpital, latanie po lekarzach, ale jakoś to będzie... byle nie lało! może jeszcze zdążę skosić trawnik? na czytanie nie mam już wogóle ani głowy ani czasu coś z tym trzeba zrobić... pozdrawiam, d. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 13.07.11, 07:16 Moniu z Chmielewską mam tak samo. Lubiłam ją bardzo, ale ostatnie jej książki są po prostu nie dobre. Cienkie w akcji i przegadane. Z dobrych kryminałów ostatnio czytałam Ake Edwardsona i Asę Larsson, we Francjji zmogłam "Oskarżona Wiera Gran" Tuszyńskiej i szczerze nie polecam. Brr..... Za to przeczytałam jedną rewelacyjna książkę i dopadł mnie kompletny altzheimer. Nie pamiętam tytułu, autorki i co najgorsze nie jestem w stanie przypomnieć sobie czy czytałam po polsku, czy po francusku. Ręce opadają. Wczoraj wreszcie został rozwiązany konflikt rodzinny narastajacy od 2, mniej więcej lat, który spędzał mi sen z powiek i doprowadzał do obłędu. Nie musiałam nikogo udusić i nareszcie będę miała spokój!!!!! Trzymaj sie Kuzynko! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 13.07.11, 11:40 Fed, to zaden Altzheimer, zwykła skleroza ! Ja czytam kryminaly Harlan Cobena, nie najwyższych lotow, ale "czytaja sie " doskonale. Wieczorem odwiedzila mnie mila znajoma i przyniosla w koszyczku trzy nastepne Ja jej sie rewanzuję Akuninem, ktorego nie znała poza tym zycie plynie i nie ma w nim nic wartego opisania. Moze poza tym ze walcze o zachowanie pewnego podjazdu dla niepelnosprawnych, ktory okazal sie byc samowola budowlana Mam nadzieje, ze uda sie nie rozebrac ! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 13.07.11, 16:20 Kiedys czytalam duzo i chetnie ale ostatnio literki zrobily sie jakby mniejsze i mecze sie przy czytaniu. Poza tym w mojej biblioteczce wszystko juz pare razy przeczytane Dzisiejsza pogoda nie przypomina zupelnie lipca, deszcz, wiatr, zimno. W najblizszych dniach nie zapowiada sie lepiej. Wyskoczylam na moment do ogrodu aby zerwac groszek na obiad, cukienie rosna jak szalone, ciekawe kto bedzie to jadl, a za chwile zacznie sie sezon pomidorowy. Chyba stane przy drodze i bede sprzedawac lub rozdawac Nic wiecej nie mam do opowiedzenia, spogladam na zaplakane deszczem okna i pochylone do ziemi kule hortensji annabel i popadam w jesienna melancholie Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 13.07.11, 17:25 U nas po poniedziałkowej ulewie prawie zatapiającej miasto, wczoraj było upalnie i sucho.Dzis byłoby upalnie gdyby nie porywisty wiatr, króry niechybnie od Verbeny przywiejej jej zimnon i mokro,chyba,że zmieni kierunek na jutkowy. Dzis boli mnie gardło (przytrafia mi się to niezmiernie rzadko), mam temperature i czuję sie podle,ale trzyma mnie przy życiu perspektywa. Ksiązki czytam nadal namiętnie,ale żeby sie nie meczyć opracowałam(zamiast iść do okulisty)czytanie w 2 parach okularów Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 13.07.11, 17:56 I deszcz bywa piękny: A owady rozum swój mają Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 13.07.11, 23:31 Lx,zdjecia artystyczne.Ja osobiscie deszcz bardzo lubie,moze i dlatego ze mieszkam w krainie slonca,ale pamietam dawno temu w Polsce tez lubilam. Faktem jest ,ze jak leje ciagle to moze byc to lekko depresyjne,szczegolnie dla Was jak lata macie nie za duzo. Dado ,latanie po lekarzach i choroby na najgorsza zaraza.Ciagle w tym tkwie. Natomiast wspolne zakupy z "dziewczynkami"bajka. Co do czytania to niestety tez okulary sa w robocie,jedyna pociecha ze w Kindle ustawilam sobie wielkosc liter i jest mi o wiele latwiej. Dzisiaj nie leje,ale to tak chwilowo.W sobote wypuszczamy sie na dzien do Key Largo. Mamy tam ulubione bary z muzyka i dobre owoce morza.Taka odskocznia. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 14.07.11, 07:39 Bary z muzyka i owocami morza bardzo by mi odpowiadały jako odskocznia!!!! Lx, cudne zdjęcia A propos okularów, muszę sobie zamówić nowe, bo jedne mnie opuściły we Francji rozpadajac na czynniki pierwsze, drugie tuż po powrocie. Zostały mi trzecie, ze zbyt dużym rozstawem i porysowanymi szkłami. A tu psia kość forsy jakoś mało i nie w smak mi taki wydatek zupełnie. Na dzisiaj mam w planie ZOO z Wnuczęciem, ale grzmi dość nieprzyjemnie i nie wiem czy coś z tego wyjdzie. No może do ludzkiej pory jakoś sie przetrze. Miłego dnia. Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 14.07.11, 10:22 Jestem już w Warszawie.Wczoraj dreptałam po Sandomierzu,a dzisiaj po południu wracam do domu.Wyjazd bardzo udany,na pogodę w sumie nie powinnam narzekać,tylko stolica powitała mnie deszczem i podobnie mnie żegna.Dużo zwiedzaliśmy i uprzyjemnialiśmy sobie czas więc mam wspaniałe wrażenia i nowy pakiet zdjęć do uporządkowania.Resztę opiszę,jak wrócę do domu za którym już tęsknię.Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 14.07.11, 12:27 Witam w parny czwartek - Joujou - mam nadzieje ze wrazenia ze stolycy mile mimo deszczu. Daj kiedys znac wczesiej to zrobimy kawke Fed, mam zdecydowanie tansza niż w mieście optyczke, ale w Radości. W cenie jest też badanie wzroku, ale okulistka przyjezdza w soboty i trzeba sie umowic. Porownanie - za okulary progresy płaci sie w Vision ok.1500 - u niej 800 i naprawde dobre. A "zwykle" okulary to naprawde tanio. Jakbyś chciała posle ci namiary. W koncu to nie tak daleko. Verbeno - chetnie poslalabym ci jakies przeczytane ksiązki. Ale ni wiem co lubisz Wczoraj była akcja "piaskownica" - ktorą kupiłam dzieciakom na Allegro. Wreszcie zmontowana, piasek kupiony, będzie zabawa. A poza tym same drobne kłopoty, więc się oddalam ! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 14.07.11, 09:38 Lx, cudowne zdjęcia! Dzięki! Odpowiedz Link
verbena1 mam pytanko do...... 14.07.11, 15:34 posiadaczek kotow. Powiedzcie mi ile razy dziennie koty powinny dostawac jedzenie i w jakiej ilosci. Kotka Roberta ma w miseczce caly dzien suche jedzonko, ale od czasu kiedy zaczelam karmic ja miekkimi pasztecikami i mieskiem, udaje ze tego suchego nie widzi. Rano wchodzi do sypialni i niecierpliwym miauczeniem pogania mnie do zejscia na dol, potem siedzi przy moim krzesle i jeczac domaga sie swej porcji miekkiego jedzonka. Przychodze z pracy - ta sama sytuacja, chodzi za mna i placze ze glodna a miseczka pelna. Wyprobowalam rozne rodzaje suchego jedzenia ale ona woli miekkie. Czy to jest normalne? Lablenko, w czasie deszczu nudzisz sie bardzo aktywnie i tworczo, ladne te kropelki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: mam pytanko do...... 14.07.11, 16:50 No pewnie, że normalne Moje koty wprawdzie "zuma zumarum" są wszystkożerne to jednak preferują "miękkie". Karmione są 2 razy dziennie. Rano i wieczorem. Ponieważ rano są głodniejsze i w związku z tym mniej wybredne, to dostaja suche. Przeważnie z garści ( na jeden koci łeb) którą im sypię zostaje coś na deser dla Krowisi. Wieczorem dostaja miękkie tak na oko półtorej kopiatej łyżki do zupy. Odpowiedz Link
mammaja Re: mam pytanko do...... 15.07.11, 01:02 Moj kot nie tknie suchego, a zarlok z niego - je trzy razy dziennie, a czasem jeszcze "dojada'. Kiedy mial klopoty z zebami kupowalam mu mielone z indyka i teraz sie rozpuscil. Lubi puszki "w galaretce", a te w sosie znacznie mniej. ja uwazam, ze kot powinien dostawac mniej ale czesciej, moj malzonek karmil by go jak psy - duzo a rzadko Odpowiedz Link
mammaja Ale burza! 15.07.11, 01:05 Od kilku godzin wali i blyska - teraz troche dalej, ale "z wieczora" wydawalo sie ze nam zaraz walnie w chalupe! Leje nieustannie. Teraz dopiero weszlam do netu, bo wszystko mialam powylaczane, za to stalam w oknie i gapilam sie na ten spektakl. Robilo sie chwilami calkiem jasno. Dobrze, ze trąby nie było ! Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Ale burza! 15.07.11, 12:34 A u nas tak jak i wczoraj, słonecznie,choc dziś wietrznie trochę bardziej. Joujou,jak widać, wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej Ja nadal pociągająca i psikająca + głos prześmieszny z chrypką pokwikującą. Odpowiedz Link
bbetka Re: Ale burza! 15.07.11, 13:32 Tak jakby wróciłam na łono...ale jeszcze nie chyba nie kompletnie Wyjechałam w takim wizgu, że nie zdążyłam się nawet pożegnać... a wszystko dzięki moim studentom, którzy nie mieli na czas gotowych prac i dosłownie do ostatniej chwili jedną ręką się pakowałam, a drugą sprawdzałam prace przesłane mailowo...czego wielokrotnie zarzekałam się, że robić nie będę!!! ale jak to wszyscy wiedzą "jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twarde siedzenie" Urlop był powiedzmy ciekawy, ale całkowicie nie w moim guście (konsekwencje kompromisów..) Na Costa Brava raczej nie wrócę, no chyba, że na północ, gdzie poza tym że pięknie to jeszcze w miarę spokojnie Za to cieszę się, że zobaczyłam w końcu Barcelonę, która nie zawiodła moich oczekiwań Po powrocie zdołałam wypuścić w świat ponad 40-stkę magistrów i licencjatów i popaść w wir nieprzystający uczelni w połowie lipca... mam nadzieję, że jeszcze tydzień i się uspokoi... Lablenko, "mokre" zdjęcia - cudne! Co do kotów to moje preferują suche żarcie - pewnie dlatego, że ja wolałabym żeby jadły mokre - szczególnie Młody, który nie ma jeszcze roku. Rezydentkę karmiłam dwa razy dziennie (mokre) a suche miała na stałe. Z Młodym jadają teraz 3 razy dziennie (jak jestem w domu) mokre, a wieczorem dostają suche, które zabieram rano. Gorzej bo prawie od dwóch miesięcy mam problem kuwetowy z Młodym, który zaczął się załatwiać obok kuwety...Przeszłam już różne próby rozwiązań- częściej zmieniany piach/inny piach/mniej piachu/więcej piachu/odkryta kuweta/druga kuweta - wszystko skutkuje na dwa-trzy dni, a potem wracamy do punktu wyjścia...Ręce mi już opadają...a mąż dostaje szału. Jeśli chodzi o książki, co do Chmielewskiej to mam takie samo zdanie jak przedpiszczynie - czytam z sentymentu, bo mam jej wszystkie książki. Cobena najnowszego przeczytałam na wyjeździe (Na gorącym uczynku) - i wg mnie jest zdecydowanie lepszy niż poprzedni, najnowszą Camilę Lackberg (Syrenka) właśnie skończyłam i jest "constans" Przeczytałam też ostatnio "Makatkę" (autorstwa K.Grocholi i jej córki) prezentującą spojrzenie na te same sprawy/wydarzenia matki i córki - momentami bardzo zabawne. Ambitniejszych lektur ostatnio zero Spadam, bo sprawy różne mnie gonią. Jak tylko człowieka nie ma przez chwilę, to zaraz wszystko się pogmatwa... Miłego weekendu i cieplejszego trochę wszystkim życzę! Jak ogarnę zdjęcia to coś postaram się wkleić Odpowiedz Link
monia.i Re: Ale burza! 15.07.11, 13:52 Bbetko - to drugie zdjęcie jest niezwykłe. No widok jak z bajki W firmie mam kiepski monitor, w domu się napatrzę do syta A jaki jest urlop w Twoim guście? No właśnie, kobitki, wszystkie jesteście takie energiczne, aż podziw (i lekki strach , czy wakacjując wrzucacie sobie tryb "na pół gwizdka", czy leniwy wypoczynek nie jest dla Was? Odpowiedz Link
mammaja Wakacje 15.07.11, 21:43 Bbetko, urocze fotki, ciesze sie ze Barcelona cie nie zawiodla - bo mnie urzekla - a bylam bardzo krotko i mam niedosyt. Lx - swietnie, ze wybieracie sie w taka piekna podroz. I doskonaly termin. Moniu, ja prowadze troche wakacyjny tryb zycia - napewno wiecej siedzialabym w ogrodzie, gdyby nie te burze. Jutro jade na wycieczke do Opinogory i jeszcze gdzies tam. Zapisalam sie w maju i calkiem zpomnialam Dzisiaj przypadkiem kolezanka mnie zapytala czy jade i przypomniala o tej eskapadzie. Przyda mi sie chociaz 1 dzien w oderwaniu od rodziny ma byc lepsza pogoda. Sprobuje isc wczesniej spac po wczorajszej nieprzespanej nocy Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wakacje 16.07.11, 09:38 No tak, Barcelona to jest to. Czekam z zapartym tchem na zdjęcia. Lx, plany wspaniałe. Zabeweczko, Ty masz naprawdę propelerek! Mm, miłej Opinogóry. Ja też poszłam wcześniej spać. Nie tylko po nieprzespanej burzowej nocy, ale tez po długich 2 spacerach z krowisia i po 4 godzinnej włóczędze po ZOO. Lubię z Wnuczęciem chodzić do ZOO. n sie tam czuje jak u siebie w domu i zwiedzanie nigdy nie jest nudne, zawsze coś innego, czasem nowego przykuwa naszą uwagę. Niektóre miejsca odwiedzamy po kilka razy. Np. wczoraj trzy razy byliśmy w hali wolnych lotów. Mamy też punkty obowiązkowe. Wnucze uwielbia jaguary, a ja hipopotamy. Natomiast oboje traktujemy słonie per nogam I tak byłam wieczorem zmęczona, że wysłałam le Męża samego na kolacje u Dziecinki. Dziecinka zrobiła naleśniki po bretońsku. Czyli z gryczanej mąki i na słono, z "oeuf miroir" (jajko lustrzane), serem i szynką i innymi takimi. Jednego żałuję. Kupili sobie ze Stefciem Rudeckim konsolę do gier z dywanikiem interaktywnym i uprawiali z le Mężem skoki narciarskie. I nie moge przeboleć, że ominął mnie widok mojego chłopa na środku pokoje, skupionego (w każdym tego słowa znaczeniu) na czymś w rodzaju wycieraczki i w pozycji Małysza. Przy jego gabarytach, to musiał być niezapomniany widok. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wakacje 16.07.11, 11:54 Wczoraj wyprawiłam wiedźmy na lotnisko, mam weekend solo. Sporo do zrobienia na froncie domowym, więc i tym się zajmę. Wczoraj też zgłosiłam tę totalną awarię do kablówki, kazali mi przynieść modem do punktu obsługi klienta. No to idę. 3 km w jedną stronę. Tyszpiknie. Pogoda nijaka, a właściwie to "jaka" - wieje wiatr, jest pochmurno, popaduje. Nie chce mi się wychodzić, ale muszę z tymi modemami i routerami zrobić porządek. A potem małe zakupy i do domu, do papierów i kartonów. W sumie dzień trochę upierdliwy, jak tak o tym pomyślę. Czego Wam nie życzę Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Wakacje 16.07.11, 17:50 Barcelonę uwielbiam, ale nie w sezonie. Andaluzja to już nie plany, zaliczka wpłacona i za 2 miesiące spotykamy się z moim wymarzonym i wymyslonym światem( zabrzmi to głupio ,ale od dziecka same nazwy pobudzały moja wyobraźnię na maxa, a arabeski i floresy, z dziadkowej niemieckiej encyklopedii, były motywami które oglądałam, odrysowywałam , przerabiałam itp).Ciekawa jestem zbitki wyobraźnia-rzeczywistość. Nie czekałam tym razem na decyzje i zdanie męża.Postanowione, załatwione i już.Hola U nas nie pada, nie grzmi i świeci lekko stłumione chmurkami słonce. Dzień pracowity.Zakisiłam ogórki na małosolne. Zabrałam się za papiery,żeby męzowi zrobić w szafie miejsce na płyt .Przejrzałam karton dzieciecej różnorakiej twórczości.Powyrzucałam z innych stare dokumenty i inne papierzyska (lata 1982-1990) i usmiałam się ,bo znalazłam sprawozdznie za rok szkolny 1985/86, które rozpoczęłam od słów: "Największy sukces ostatniego roku - to,że jeszcze nie zwariowałam!!Pozostałe osiągnięcia ,choc już nie tak błyskotliwe i efektowne, są na miarę możliwości naszych dzieci." Po tym wstępie 2 bite strony papieru kancelaryjnego tego co robilismy. Trzeba być młodym,żeby tak działać Fedo żałuj, widok mógł być niezapomnianym Jutko idzisz pieszo przez Paryż, czy już może jesteś bez auta na Twojej wsi? Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Wakacje 16.07.11, 19:48 jutka1 napisała: > W Paryżu, Lx. hahaha,zapytam głupio, a autobusów tam nie macie,że musisz per pedes?? Znalazłam wpis w 1991 roku: "odbiór świni z X - 95kg - 1 280 000,00 zł" Wiozłam ją,zabita oczywiście i przygotowaną do dzielenia maluchem.rzexnik, jak się okazało zapakował mi tez 2 połówki łba, które się do mnie uśmiechały brudnymi zębami okropieństwo.Wywiozłam je + inne "niejadalne przez nas części do schroniska dla psów.patrzyli na mnie jak na wariatkę, która wyzbywa się takiego dobra i nie wiem czy psy skorzystały,czy pracownicy Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wakacje 16.07.11, 20:29 Lx, tak się składa, że między punktem A (dom) i punktem B (kablówka) nie ma żadnego autobusu i szybciej dojść, niż się motać z przesiadkami. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wakacje 16.07.11, 23:24 Piekne wspomnienia Lx )))) Fed - jeszcze mam przed sobą wizyty w ZOO z wnukami. Fajna sprawa Co to są wolne loty? A nie wiem na czym polega ta symulacja lotu narciarskiego, ale musialo byc przezabawne Wycieczka byla bardzo ciekawa - nie znalam ani Opinogory z muzeum romantyzmu i Krasinskim, ani Gołotczyzny z muzeum pozytywizmu i cała historią Swietochowskiego - wnetrzami dworu z XIX w, kościolami w Krasnym i Gołotczyżnie - jednym słowem dowiedzialam się i zobaczylam mnostwo ciekawych miejsc i rzeczy. A tylko niewiele ponad 100 km od stolycy. Bylo sympatycznie i swietna pogoda. Tylko nogi mam uchodzone po same plecy. Jutro zrzuce fotki - moze cos wkleje Odpowiedz Link
joujou Re: Wakacje 17.07.11, 00:47 Fed,a ja zaczęłam chichrać się głośno,oczyma wyobrażni widząc Twego chłopa,szykującego się do lotu,bo wiem,w czym rzecz.Chichrałam się tym bardziej,że jestem po spotkaniu z moimi przyjaciółkami i mój mżonek przyleciał sprawdzić,czy ze mną wszystko ok? Teraz idę spać,bo moje baby chcą rano sprawdzić stan grzybów w lesie. Lx,wspaniałe plany urlopowe. Bbetko, też czekam na zdjęcia. Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Odpowiedz Link
bbetka Re: Wakacje 17.07.11, 01:24 Sama czekam na te zdjęcia Niestety, poza kłopotami natury ogólnej (moja mama złamała palec u nogi, a tato pojechał właśnie do Holandii do bratanka porzuconego przez resztę rodziny bawiącej w USA, a teściowi zachciało się skakać przez kałużę co skończyło się uderzeniem o krawężnik i pękniętą żuchwą...) spędziłam dzisiaj większość czasu u weta, bo Hrabia sprawiał wrażenie, że coś mu utkwiło w gardle i nie może tego odkrztusić, a skończyło się na RTg, USg serca, wodzie w płucach (skąd???) oraz zaordynowaniu kilkudniowej kuracji antybiotykowej i straszeniu problemami krążeniowymi...Najgorzej, że nie mam przekonania do tej diagnozy i muszę znaleźć po niedzieli jakiegoś porządnego weta. Kompletnie zmieniło to koncepcję na dzisiejszy dzień, gdzie po pobycie na działce, oberwaniu jabłek i odwiezieniu ich do przetworzenia (miałam też nadzieję na chwilę z aparatem foto...) wieczór miałam poświęcić zdjęciom z Barcelony... Pora zrobiła się jak widać i zamierzam iść spać! Może jutro, a właściwie dziś, uda mi się je uporządkować... ten mural z Barcelony dobrze oddaje mój nastrój a na dobranoc tańczące fontanny Udanej niedzieli Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wakacje 17.07.11, 05:39 Kurcze Bbetko, zwaliło Ci się na łeb równo. Serdeczne wyrazy współczucia. Szkoda że nie mieszkasz za miedzą podesłałabym Ci mojego weta. Zdjęcia jak zwykle. Rewelacyje. Joujou, cieszę się, że Cię rozbawiłam Mm, hala wolnych lotów to jest takie miejsce w pawilonie z ptakami, wchodzisz tam, a w środku "gorąc", wilgoć, bambusy, jeziorko i smród. I ptaszki sobie łażą, latają kąpią się wśród radosnego świrgolenia ku uciesze gawiedzi Właśnie wróciłam z lotniska. I teraz będę się tarzać w samotnośći z wielkiej radości Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wakacje 17.07.11, 09:38 Gratulacje, Fedo. Napawaj się Bbetko, nie zazdroszczę splotu wydarzeń, za Norweżka trzymam kciuki. Fajne fotki. Odpowiedz Link
joujou Re: Wakacje 17.07.11, 21:49 Verbeno,cudne zdjęcia,fajnie tam macie,ciągle coś się dzieje. U nas niedziela słoneczna i bardzo ciepła,aż za ciepło,jak na wędrówki po lesie. Teraz niebo jeszcze "czyste",ale mam wrażenie,że to cisza przed burzą,bo powietrze jakby stało w miejscu.Podobnie,jak Jutka czuję się wymiękła,jestem już chyba zmęczona podróżami i towarzystwem-teraz przydałoby się trochę spokoju,ale nie ma widoków. Po powrocie wpadłam od razu w łapki moich psiapsiół,bo tak się zjechałyśmy w jednym terminie.Wczoraj urządziłyśmy babiniec połączony z oglądaniem zdjęć i wspomnieniami z urlopowych wypadów.Dzisiaj razem pojechałyśmy do lasu,zabierając rodziców jednej z nich,którzy bardzo tęsknili za lasem,a sami już nie są w stanie się wybrać. Tak więc zrobiłyśmy dziadkom niespodziankę,zabierając ich na wycieczkę. W międzyczasie piorę,prasuję i doglądam mego pana,który trochę niedomaga. Na szczęście on jak jest chory,to lubi mieć spokój. Bbetko,również trzymam kciuki za Twoich bliskich i hrabiego,życząc im powrotu do zdrowia,a Tobie spokoju.Fontanny piękne.Zdjęcia Lx również. Coraz ciekawiej na Forum.Czekam również na fotki Mammajki. Pozdrawiam wieczornie! Odpowiedz Link
mammaja Re: Wakacje 17.07.11, 23:37 Ile tu sie dzieje Verbeno - urocze fotki, skad te ubrania? Czy specjalnie dotego zdjęcia czy tez Holendrzy maja dla dzieci takie stroje? Juz nie powiem o muralu bo dla mnie bomba! Moniu, a ja pierwszy raz byłam w tamtych stronach, tylko przejezdzalam. A warto, piekne sa stare zespoly parkowe - drzewa maja niejednokroynie dluzsze zycie niz domy. Moze zrobie jakis album do ogladania. Fed, czyzbys wyslala le meza do Zabolandii ??? Jutko, napewno wylazi z ciebie zmeczenie, kiedy wreszcie odpozniesz? Niedziele mialam spokojna i rodzinna, zrobilam na obiad canneloni i czytalam. Jak z tymi grzybami? są ? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wakacje 18.07.11, 07:28 Widziałam grzyby nad Wisłą Najwyraźniej miałyście wszyskie pasjonujacy week end. ajnie. Ja się poświęciłam sprzątaniu i samotności. Tak Mammajko, le Mąż u mojej ukochanej Teściowej. Lecę z psią póki nie jest zbyt gorąco. Później do ogrodu odkrywców do Kopernika, oczywiście z Wnuczęciem i jego rowerem. A późnym popopłudniem urodzinowy podwieczorek Taty. Pogoda zapowiada się świetnie i cieszy mnie to niewymownie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wakacje 18.07.11, 08:24 Mm, jeszcze dwa tygodnie kieratu mi zostało, a potem jadę na wieś na jakiś miesiąc. Wtedy odpocznę. Odpowiedz Link
monia.i Re: Wakacje 17.07.11, 20:52 mammaja napisała: > Wycieczka byla bardzo ciekawa - nie znalam ani Opinogory z muzeum romantyzmu i > Krasinskim, ani Gołotczyzny z muzeum pozytywizmu i cała historią Swietochowskie > go - wnetrzami dworu z XIX w, kościolami w Krasnym i Gołotczyżnie - jednym słow > em dowiedzialam się i zobaczylam mnostwo ciekawych miejsc i rzeczy. Byłaś w Gołotczyźnie, Mammajko? No to minęłyśmy się o jakieś 24 h Właśnie powróciłam z weekendowego objazdu działkowo-rodzinnego, zakończonego przemiłym popołudniem u brata mamy, w ogrodzie. Tuż pod bokiem muzeum pozytywizmu Uwielbiam tamtejsze okolice, ileż wakacji w dzieciństwie... Opinogórę też kiedyś odwiedziliśmy, pięknie Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, zimno, będzie padać 17.07.11, 11:48 Pogoda dzisiaj kwietniowa. Zimno. Wczoraj większą część dnia padało, teraz też zbiera się na deszcz. A nie! Już siąpi. Właśnie sprawdziłam: cały tydzień ma być taki. Błeeee. W papierach ciągle bałagan, a ja siedzę w szponach - na zmianę - Mankella drukiem i "24 hours" na DVD. Rozplunszana jakaś jestem dziś i przemiąchła, nie wiedzieć czemu bo spałam dobrze i nawet jakieś przyjemne sny miałam. Może to odpuszczanie stresu tak na mnie działa? No nic, papiery nie zając. Przewróciło się, niech leży, jak śpiewał pan doktor Kuba. Miłej niedzieli. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Niedziela, zimno, będzie padać 17.07.11, 21:11 Wy tu ,kobiety przemieszczacie sie po swiecie, planujecie podroze marzen a u mnie czas zatrzymal sie w miejscu nawet dzieci nie zmienione od stulecia, musza dalej chodzic w chodakach a domy ,jak to na wsi ,kryte solidna, slomiana strzecha lub ukryte w zaczarowanych ogrodach To sa wczorajsze impresje, cala wies pozowala do wspolnego zdjecia, przy okazji byl festyn z zespolami ludowymi i ogrody otwarte dla publicznosci. Zdjecie ukaze sie w gazecie w tym tygodniu. Deszcz na chwile przestal padac i mozna bylo wyjsc z domu. Lato nas nie rozpieszcza ,dzis znow mokro i zimno tak jak u Jutki, brr. No nic, troche lata jeszcze zostalo Odpowiedz Link
monia.i Re: Niedziela, zimno, będzie padać 17.07.11, 21:47 Fajne fotki, Verbeno, a zdjęcie dzieciaczków w chodakach przeurocze Odpowiedz Link
monia.i Re: Niedziela, zimno, będzie padać 17.07.11, 21:11 Jak wpomniałam "wyżej", powróciliśmy z wypadu działkowo-rodzinnego. Trzy tygodnie temu na działce krewniaka był zorganizowany rodzinny zjazd, nie dotarliśmy, bo pogoda była paskudna - nie chcieliśmy mamuni przeziębić. Wymyśliliśmy wypad po ociepleniu - i obietnicę spełniliśmy. Odwiedziliśmy działkę, ochmajtnęliśmy chałupę, odwiedziliśmy jednego wuja i jeszcze innego. Bardzo miło było - no i tym razem pogoda dopisała, Bardzo miły weekend No i jak to dobrze, że jutro mam wolne, bom nieco wypluta Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek, zimno 18.07.11, 09:01 Brzydkiej pogody c.d. No nic to, i tak jestem dziś uziemiona pakowaniem kartonów w biurze, więc wszystko jedno. Od jutra pracuję z domu. Jippiiii!... A wczoraj jakoś tak mimochodem uporządkowałam jednak papiery, odgruzowując tym samym dalszy front robót w gabinecie. Przed wyjazdem pewnie nie skończę, ale postaram się popchnąć do przodu ile się da. Teraz mam upojną wizytę pana hydraulika - niezauważalny, bo za taką klapką w łazience, wyciek wody narobił sąsiadom szkody. Dobrze, że pan znalazł. Biedni sąsiedzi. No to letempendzem. Miłego poniedziałku Odpowiedz Link
verbena1 Re: Poniedziałek, zimno 18.07.11, 16:13 Poniedzialek byle jaki, jak u Jutki, caly dzien popaduje, trzeba siedziec w domu i wygladac przez okno. Nuda i melancholia jakas. Potrzeba mi slonca i ciepla. Mammajko, te holenderskie dzieciaczki ubrane byly w stroje ludowe z okazji festynu, na codzien chodza ubrane normalnie Wczoraj pochodzilam z kijkami po lesie. Wybralismy trase 7 kilometrowa, obawialam sie ,ze moze za duzo chodzenia na poczatek po moich problemach z plecami ale kijki swietnie pomogly, troche ciezaru ciala przenosilo sie na rece. Doszlam, nic nie bolalo i jak tylko sie rozpogodzi bedziemy chodzic czesciej. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Poniedziałek, zimno 18.07.11, 21:45 Brawo Verbeno, według mojej przyjaciółki lekarki chodzenie z kijkami jest najzdrowszą formą sportu. Niczego nie narusza, a wprawia w ruch mięśnie których na codzień się nie używa. Jutka, w Wardzawie też było paskudnie. Piękny poranek zmienił się w deszczowy zasnuty dzień z kolejną ulewą. Miłej pracy domowej! Byłam z Wnuczęciem w ogrodzie odkrywców i niczego nie odkryłam. Cztery instalacje na krzyż i już część ustrojstw mimo, że ogród był inaugurowany w week end, zepsuta. Chała i tyle. Mam nadzieję że w środku Centrum jest lepiej i ciekawiej. Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek, zimno 18.07.11, 22:01 Pogoda rzeczywiscie sie rypła. Zyczonka urodzinowe dla Tatusia, Fed ! Ide obejrzeć Hausa Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Poniedziałek, zimno 18.07.11, 22:12 Przekażę z przyjemnością Jakoś tak sie złozyło, że opowiadaliśmy sobie głównie anegdoty z życia mojej babci. Mamy Taty. A było i jest ich multum! Była niezwykle radosną, zabawną i rozrywkową osobą. Potem poszliśmy, Syn Średni, Dziecinka i ja z psami na spacer i Dziecinka powiedziała mi coś bardzo zabwno/miłego. Że teraz rozumie po kim ja mam taka wesołość nieustanną w sobie. Faktem jest, że Babcia będąc już nawet w stanie odejścia i nie bardzo kojarząca w sumie co się dzieje, śmiała się z tego stanu i bardzo ją bawił. Ja też tak chcę! Odpowiedz Link
foxie777 Re: Poniedziałek, zimno 18.07.11, 23:56 Bebbetko,czy kocio juz lepiej.? Tez bym Ci podeslala mego veta,on jest super.Co do kupania obok kuwety moj Zbynio tez to robil {wiadomo samczyk},i pojecia nie mialam dlaczego.Trzymam wszystko u siebie w b duzej czystosci.Powod nie wiadomy i nie zawsze ale od czasu do czasu,a teraz przestal. Niezbadana kocia natura. Verbeno,to dotyczy rowniez jedzenia jak juz wspomnialy inne "kocie mamy". Wypad udal sie nam dobrze i nie lalo.Pilismy pomaranczowa margarite i bylo super. W nocy lalo jak z cebra.Moj ogrod to juz prawie dzungla. Lx zycze milych wakacji,a Jutce odpoczynku w rodzinnych pieleszach. Fed,czy mowisz powaznie?Ja tez czasami mysle ze moze taki stan jest najlepszy,bo wlasciwie dlaczego by sie nie smiac. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
lablenka_x Wtorek, ciepło 19.07.11, 20:48 Poniedziałek suchym u nas był i słonecznym , to samo i dziś, ale na jutro zapowiadają ulewy bo niż Otto nas odwiedził. Ja nadal jestem przeziębiona, psikam, pociągam i wogóle czuję się do kitu, a tu jutro znów wyjazd do kregosłupowego magika. Mamy kardiolog , u którego dzisiaj byłysmy, stwierdził,że to chyba jakas babska zaraza, bo jego zona ma podobnie i jedna z jego pacjentek tez chora, a ich męzowie zdrowi Z przyjemnością obejrzałam kolejną porcję zdjęć. Dzieci w klumpach wzruszajace, grzybki apetyczne, a wyprawa Joujou na żurawie, prawie bohaterska. Dziewczyny , a może to załatwianie się poza to jakis protest?? jakies zwracanie na siebie uwagi , za wszelką cenę?? Od dzis wieczora znów zajmujemy sie kotem sasiadów, starenki już sie robi. Foxie- mój wylot dopiero nastapi 4 października,czyli jesienią. Metoda Fedowej Babci jest super,oby i mnie się cos takiego przytrafiło. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Wtorek, ciepło 19.07.11, 20:51 Mammaju i Moniu, zupełnie nie znam Gołotczyzny, pierwsze o niej od Was słyszę. Może napiszecie coś więcej. Nazwa skojarzyła mi się jedynie z Gołotą Luizo, zapadłaś się gdzies w swym ogrodzie, wychyń na chwile spod listków Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek, ciepło 19.07.11, 23:07 Popoludniu dopadli mnie nie zapowiedziani goscie i (chociaz mila wizyta) wyczerpali mnie do cna. Totez pisac bede jutro, moze bedzie wiecej czasu. Usciskuje wszystkie panie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Środa 20.07.11, 08:31 Na forum Polonia 2 padło określenie "lipcopad" . Jakże słuszne. Ohyda, nie pogoda. W nocy waliło, miałam wrażenie że w nasze podwórko. Krowisia starsznie była przerażona. Miejsca sobie nie mogła znaleźdź na ukrycie się. W końcu wbiła łeb pod moją kołdrę i stała tak dygocząc na całym psie. Też nic nie wiem o zwiedzonym przez Ciebie Mm regionie. Ja nie robię nic. Ale to nic. To znaczy, czytam, uczę się, chodzę z Krowisią, troche pracuję, wnuczkuję, ale w jakimś takimś spokoju i ciszy. Zbieram się w sobie żeby zacząć ćwiczyć. Może dzisiaj. Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa 20.07.11, 13:04 Po nocnej burzy w nie ma sladu, ale nowa byc moze, nadciaga. Grzebie sie w fotkach, popoludniu damski spęd u przelozonej solenizantki. Moze chociaz palacyk w Opinogorze wkleję Kościól w Krasnem IMG]http://images45.fotosik.pl/988/f1195b96c8515ac5med.jpg[/IMG] Krypta Krasinskich Pałacyk neogotycki Prezent slubny dla Zygmunta od ojca Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Środa 20.07.11, 19:06 Super zdjęcia Mam nadzieję, że zdązyłaś połazić z F. zanim chmura sie urwała. Jak ja mam już dość tego deszczu!!!!!! I Krowisia też. Z wyraźną niechęcią i oburzeniem śmierdzi mokrym psem. Odpowiedz Link
bbetka Re: Środa 21.07.11, 00:02 Ogólnie mam takiego dościa, że nawet nie wiem jaka u mnie pogoda... ale gdyby gradobicie zdemolowało mi balkon to może bym zauważyła... Wycieczki i zdjęcia super - oglądam w miarę możliwości i zachęcam się do okolic kompletnie mi nieznanych Odpowiadając -chyba- Moni na zadane gdzieś wcześniej pytanie, wypoczynek, który lubię po roku pracy wymagającej intensywnych kontaktów międzyludzkich, to bezludzie, pola, lasy, łąki, mgły ciągnące się wieczorem i rankiem, cisza -coś co tak pięknie pokazała Joujou, że aż mi serce jęknęło z zachwytu... A tym razem -kompromisy, kompromisy- spędziłam urlop (co tu gadać) w mieście pełnym ludzi (tzn turystów - i dlatego - mimo zachwytu Barceloną oraz północną częścią Costa Brava, szczególnie malutkimi mieścinami i przepięknym krajobrazowo wybrzeżem- nie były to wakacje w moim stylu... Hrabiemu po antybiotykach lepiej, teraz pcham w niego zapisane tabletki rano i wieczorem. Mam już namiary na sprawdzonego weta i w przyszłym tygodniu się wybiorę na pewno. Jak miałam psa to miałam super weta, ale on zawsze mówił, że jest ze wsi i zwierze musi być wielkości krowy, a mniejszych to on nie rozpoznaje ;-D z moim psem radził sobie doskonale, ale on ważył w porywach do 45 kg...pies nie wet, wet był dużo większy ;-D o świcie jadę z chłopem do Trzciela, bo on musi służbowo, a zdrowotnie niedomaga, więc ktoś musi za kierowcę - myślałam, że uda mi się zahaczyć o mityczny Czacz, ale musiałabym nadłożyć ponad 80 km w jedną stronę więc nie wiem, czy się zdecyduję... a teraz przez wątek koci zamierzam się walnąć na kozetkę... Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa 21.07.11, 07:13 Wczoraj burza nie dorwała nas na spcerze, za to z lasu uciekalismy odlotowo, ponieważ nagle zaatakowaly nas watachy komarow - ktorych dotychczas nie było. Jak to mozliwe, że nagle są ich tysiące? Natpmiast w polowie uroczego przyjątka w ogrodzie trzeba było zwijać sie do domu porywajac poczestunek, nakrycia, obrusy itd. Zdązylismy - ale za chwile rozpętało sie wichrzysko a zanim ulewa. Takie to lato Bbetko, rozumiem twoja potrzebe spokoju na lonie natury. Przy takch tlumach w ciagu roku ! No i byłas w tym Czaczu? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Środa 21.07.11, 08:40 Nieźle! U nas po prostu nagle zrobiło sie czarno. Bogiem a prawdą byłam tak zajęta pyskówką na Publicystyce, że mało co zauważyłam choc podobno było biblijnie. Fakt, że taras wyglada jak po trąbie powietrznej. Nawet dzikie wino oderwało i przrzuciło przez siatkę. Dzisiaj będę musiała poprzekładać. Odpowiedz Link
lablenka_x Czwartek ulewny 21.07.11, 21:24 Całą noc i cały dzień leje,pada,siapi pada i da capo al fine. Wreszcie uporałam się z przepisywaniem pamiętników i dokopałam się do czasów okupacji, o których miałam mniej niż zielone pojęcie, ale cały czas się zastanawiałam co i jak i 1 telefon, 1 ksiżżka i mam odpowiedź. Mamy znowu kota pod opieką. Odpowiedz Link
monia.i Re: Wtorek, ciepło 21.07.11, 21:25 lablenka_x napisała: > Mammaju i Moniu, zupełnie nie znam Gołotczyzny, pierwsze o niej od Was słyszę. > Może napiszecie coś więcej. > Nazwa skojarzyła mi się jedynie z Gołotą Może w weekend, Lx - przez tę pogodę nic mi się nie chce... Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek, ciepło 21.07.11, 22:02 A tak na skroty: www.muzeumciechanow.pl/ www.polskaniezwykla.pl/web/place/4112,golotczyzna-lekcja-pozytywizmu.html Lablenko, zrobiłam sporo zdjęć z tego Muzeum, zrobie albumik to podeslę linka. A wystawa malarstwa XIX w. ze zbiorow rozmaitych muzeów rewelacyjna. I to nie tylko nazwiska znane jak Fałat czy Malczewski, ale wielu innych doskonalych pejzazystów. No i niezwykły zyciorys Aleksandra Świętochwskiego z akcentami skandalu ( romans z 18 latką w wieku lat przeszło 60., ktorą po owdowieniu poslubił i zyli razem jeszcze bardzo dlugie lata). Naprawde warto zobaczyć! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Piątek 22.07.11, 08:11 Z tego wszystkiego musiałam sprawdzić jaki dziś jest dzień. Mm, bardzo mi się podoba Gołotczyzna i jej historia. Mam nadzieje, ze dzisiaj nie będzie lało. Wybieram się z Wnuczęciem do Kopernika, potem po prezent dla Maćmy na urodziny. Wczoraj spędziłyśmy z Dziecinką popołudniowieczór na nieludzkim obżarstwie i leniwych kanapowych pogduszkach. Pożarłyśmy ogromną zapiekankę z cukinii, która obie uwielbiamy i litr lodów! Fajnie było Odpowiedz Link
en.ej Re: Piątek - Fed 22.07.11, 09:09 Wrzuć przepis na zapiekankę bo nie mam czasu szukać za to cukinii mam w bród Pozdravki. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek 22.07.11, 09:11 Niechciej mnie dopadł i odpuścić nie chce. Za oknem szaro i zimno, lipcopad w pełni, br\ Będę się zmuszać do pracy siłom i godnościom osobistom, bo czas ucieka i nie ma to tamto. Za to z przyjemnych wiadomości, wczoraj dwóch panów techników usunęło awarię sieci komunikacyjno-rozrywkowej i wszystko już mi śmiga, gra i buczy. Jipppiiiii. Podczas weekendowego porządkowania papierów natknęłam się na 6 kartek ze swoimi zapiskami z 1994 roku. Eony temu nie tylko czasowo, ale i epokowo. Przed poznaniem le narzeczonego, przed małżeństwem, przed Paryżem. Zapiski z wrocławskiego lotniska, z Jurmały na Łotwie, z pociągu ekspresowego z Warszawy do Wrocławia, z samej Warszawy. Bardzo ciekawa lektura. Niektóre obserwacje, impresje, odczucia są ważne dla mnie akurat tu i teraz. Ciekawe, tak jakby te kartki czekały na mnie w czeluściach pudeł i teczek, żeby teraz wyskoczyć. Żebym teraz to poczytała. Idę pracować. Miłego dnia życzę. Odpowiedz Link
mammaja Re: Piątek 22.07.11, 10:32 Taka lektura, Jutko, robi wrażenie ! 16 lat minęlo - nie wiadomo kiedy. Ciągle mam zderzenia z czasem - ostatnio na placu zabaw z mloda ( jeszcze) mama - ktora pamietam jako dziecko z podstawowki. Powiedziala mi, ze jak poszla do "naszej" szkoly zapisac swoje dziecko to wszystkie panie w sekretariacie zlapaly sie za glowy, ze to "juz". A przeciez dziwczyna dobrze po 30. ! Dni tygodnia zlewaja sie ze soba - a jak juz czwartek minie to wlasciwie koniec tygodnia. Co to sie porobilo ???? U nas pochmurno i chlodniej. Przyszla Krasnoludka, dobrze ze juz tyle lat przychodzi i nie musze jej mowic co ma robic ! Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Piątek 22.07.11, 12:00 Ja wczoraj podróżując z chłopem jako zapasowy kierowca (w razie jego problemów zdrowotnych, bo szpitala odmówił zdecydowanie, dostał leki i stwierdził, że to przetrwa,pamięć poprzedniego pobytu zrobiła swoje zauważyłam, że pada, a nawet leje!!! kompletnie bez przerwy! Przejechaliśmy prawie 200 km w jedną stronę i cały czas to samo...dzisiaj za oknem bez zmian... W Czaczu nie byłam (na 15 musieliśmy być z powrotem), a zdjęcia Lablenki mnie dosłownie powaliły... i ja tam nie dojechałam?!?!! chyba rozum mi odjęło!!! Spadam do robót domowych, bo zaraz w tej aurze oszaleję.... Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Piątek 22.07.11, 18:32 Leje ,leje.Zaprawiłam ogórki z Czacza i fasolkę szparagowa z Czacza - rano rwane,u mnie musiały poczekac 2 dni na swoją kolej. Wybierz się kiedyś specjalnie.Oni z reguły w piątek przywoża towar, więc w sobote kupa ludzi ,ale warto.W piatki to czekają na nich samochody z Mazwosza i Mazur, Ukrainy i Litwy i czasami tylko pzreładowują z auta na auto. porobiłam tez dzis deszczowe fotki,ale musze je dopiero wrzucic.To w ramach pocieszania się,że w deszczu też jest pięknie Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Piątek 22.07.11, 19:07 Janie, mam nadzieję,że Ty i Twoja rodzina jesteście bezpieczni. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piątek 22.07.11, 19:58 MM, wpisałam się na temat Centrum Kopernika na wątku o skąpcach, oczywiście durnie, ale przeczytaj, bo Cię to dotyczy, w koncu jest nas tu kilka "zawodowych" Babć Odpowiedz Link
monia.i Re: Piątek 22.07.11, 20:50 Z niepokojem śledzimy doniesienia z Norwegii. Szokujące Po dłuuugim, ciągnącym się tygodniu wreszcie piątek. Leniwy i na miejscu. W towarzystwie nowiuteńkiej, dopiero co przywiezionej praleczki. Jak ona pięknie i cicho świszcze przy obrotach. I jak cudownie stoi w miejscu W każdym razie na razie. To będzie weekend pod znakiem techniki - opanowanie nowej pralki i nowych telefonów. Hmmm..Może jednak telefon będzie jutro, bo dziś oblewam pralkę fajnym czerwońcem i mogą mi się ikonki w telefonie merdać. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Piątek 22.07.11, 21:43 lablenka_x napisała: > Janie, mam nadzieję,że Ty i Twoja rodzina jesteście bezpieczni. Sledzimy z niepokojem to co się stało w Oslo Odpowiedz Link
mammaja Re: Fedorczyk 23.07.11, 00:44 Przeczytalam o tym Centrum Kopernika, przez najbliższe lata nie wybiore sie tam z dziecmi, jest tyle innych miejsc, poza tym z F. to najchetniej to przejedziemy sie pociągiem . chociaz jedna stację To jego ulubiony pojazd ! Czekam na wiadomości od Krana, też z niecierpliwościa ! Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 265-deszczowa sobota 23.07.11, 09:31 Tak sobie myślę,że sporo nas łączy mimo odległości. Wczoraj mżonek pokazał mi list przez siebie pisany z 81r Przeczytałam z ciekawością,bo tak się złożyło,że do mnie chyba nigdy nie napisał listu (nie lubi i potrzeby nie było).List był skierowany do wujostwa, starannie napisany i oboje trochę się wzruszyliśmy(podobnie,jak Jutka).Wujek już nie żyje,a ciotka przechowywała go przez tyle lat,a teraz przy okazji wizyty, ich wnuki porządkujące różne dokumenty odnalazły ten list i tym sposobem wrócił do nadawcy. Ja należę do osób sentymentalnych i latami przechowywałam różne drobiazgi,co zawsze drażniło mego uporządkowanego chłopa,a teraz chyba do niego dotarło,jak miłą niespodzianką są takie przypadkowo znalezione zapiski,czy inne cudeńka. Większość swoich 'pamiątek' likwidowałam wraz z upływem czasu(oczywiście pod jego naciskiem).ale chomik,którym jestem zawsze coś zakamufluje Poza tym w ostatnich dniach również zaprawiałam ogórki.Miały być tylko kiszone,ale z powodu niewystarczającej ilości odpowiednich słoików, robiłam na różne sposoby. Chyba jeszcze dokupię niewielką ilość,bo mam dostać przepis na takie z dodatkiem kurkumy(bardzo mi smakowały).Póżniej jeszcze buraczki na zimę i jesienią mus jabłkowy-to byłoby wszystko z planowanych zapasów na zimę. Wczoraj pomyłam okna (w przerwach między opadami a sobotę spędzę w kuchni, gdyż jutro wyprawiam synowi urodzinny.27.07 skończy 23 lata,ale w tym dniu kończy mi się urlop więc imprezka z lekkim wyprzedzeniem.Dzisiaj przyjeżdża jego panna i właśnie uśmiecham się podziwiając jak solidnie posprzątał swój pokój(tylko zapomniał o wczorajszych skarpetkach Bbetko,bardzo współczuję Twojemu mężowi.Miałam taki atak wiele lat temu.Kamyczek był maluni,a 3 dni wiłam się w bólach z wysoką gorączką,nudnościami itp.To jest koszmar,a najbardziej skuteczne są leki rozkurczowe.U mnie jak dotąd już się nie powtarzało.Teraz kuzyn,u którego gościliśmy na Lubelszczyżnie pokazał nam swoje kamyki,które przechowuje na pamiątkę.Było tego 12 szt. z trzech ataków,a największe wielkości paznokcia(schodziły naturalnie).Jego organizm cały czas produkuję. Podobno przy atakach pomocne jest bieganie po schodach,ewentualnie piwo pite w wannie z ciepłą wodą-tylko trzeba mieć wystarczająco siły,by stosować te metody. Pozdrawiam,życząc przyjemnej soboty,mimo kiepskiej pogody i niepokojących wieści z Oslo. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota pół-pracująca... 23.07.11, 09:43 Już ostatnia taka, przynajmniej z tym pracodawcą. Dzisiaj przed południem zajmuję się kasowaniem, kopiowaniem, archiwizowaniem maili w pracowej skrzynce. Robota żmudna i nieco mechaniczna, ale zrobić to trzeba. Od jutra przez kilka dni kończę ostatni raport, w piątek zdaję laptoka i blackberry'ego, i odpełznę kroczonc (zam.), z uśmiechem i nie oglądając się za siebie. Za oknem bezet. Meteoparis zapowiada 19-20 C maks dzisiaj, i deszcz. Na razie jeszcze nie pada, ale będzie, akurat o to jestem dziwnie spokojna. Po południu albo wycieczka na miasto, albo nasiadówka na balkonie - zależy od naszego nastroju i predyspozycji. Wieczór z Jackiem Bauerem. Błogość. Jou, szuflady mojego biurka są pełne takich zachomikowanych pamiątek, kartek, listów. Od lat sobie obiecuję, że zrobię w tym porządek (czyt.: wyrzucę część), ale nie mam serca. Może kiedyś, kiedy już naprawdę szuflady się zaczną przelewać. Te znalezione zapiski jednak były w zupełnie innym miejscu, schowane między jakimiś starymi dokumentami i raportami... Ich treść nie mogła być bardziej na miejscu w tym momencie mojego życia. Niesamowite, przeczytanie ich momentalnie dało mi odpowiedź na kilka pytań czy dylematów. Naprawdę jakby wyskoczyły ze sterty papierów w odpowiednim momencie. Miłej soboty życzę. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota pół-pracująca... 23.07.11, 10:45 No i sobota... Zamachy w Oslo przygnebily mnie mocno - wydawalo sie, ze sa kraje ktore terroryzm ominie..No i czekamy na wiesci od Krana ! Oczywiscie, ze wiele nas łączy - nie tylko ogorki i stare papiery. Te ostatnie sa moim wyrzutem, bo cala duzy pawlacz szafy sciennej zajety przez odziedziczone papiery - czesto fascynujace listy. Juz powinnam zaczac je sgregowac. Lektura wciagajaca bez reszty. Jak ja tego nie zrobie - to kto???? A tymczasem codziennosc jest absorbujaca i odklada sie "to to" na niewiadomo kiedy. Zimno, tylko 13C, ale ma byc cieplej. Nigdzie sie dzisiaj nie spiesze - tyle dobrego Odpowiedz Link
verbena1 sobota jesienna 23.07.11, 12:38 Jestem rowniez wstrzasnieta tragedia w Norwegii, tyle osob zabitych przez psychopate strzelajacego do ludzi jak do kaczek. Norwegia ,jeden z bezpieczniejszych krajow Europy, juz nigdzie nie mozna czuc sie bezpiecznie. Nawet w Holandii, spokojnym kraju jest coraz wiecej ofiar strzelaniny na ulicach, porachunkow roznych mafii. Ostatnio slyszy sie o Rumunach, ktorzy opanowali handel zywym towarem i narkotykami, sa bardzo brutalni i bezwzgledni. Tutaj na wsi na szczescie spokojnie i bezpiecznie, chociaz ostatnio mielismy najazd dziwnej troche firmy oferujacej mycie i konserwowanie dachowek. Panowie o poludniowych rysach bardzo brutalnie oferowali swoje uslugi, sasiad obiecal zastanowic sie i to byl blad, najezdzali go jeszcze parokrotnie obnizajac cene ,chcac natychmiast zabrac sie do roboty. Mysmy odmowili stanowczo i mamy jak na razie spokoj. Na temat pogody powinnam chyba zdac relacje polegujac na kozetce. Ziab, wicher ,deszcz i 15 stopni ciepla. Biedny moj ogrod a zwlaszcza pomidory i ogorki, ktore zaczynaja gnic z zimna. Do konca lipca sytuacja bedzie bez zmian, brrr. Odpowiedz Link
joujou Re: sobota jesienna 23.07.11, 17:19 Wiatr częściowo przepędził chmurzyska,nawet słońce wyjrzało. Mam zamiar wyrwać się z kuchni nad Wisłę,której nabrzeże opanowało dziś RMFfm i w związku z tym zaplanowane są koncerty. U Ciebie Bbetko zaczyna się Jarmark Jakubowy,poprzez radio zapraszali na kiszkę ziemniaczaną,babkę ziemniaczaną i inne specjały(mniam Odpowiedz Link
lablenka_x Re: sobota jesienna 23.07.11, 17:57 U nas ciepławo i nawet słonecznie. Dziś dzień domowy,porządkującoczytający. Cisza, spokój, to lubię i niczego nie musze, to lubię najbardziej Verbeno, nie możesz tych pomidorąś folijką osłonić? Śledzimy temperatury w Andaluzji - na razie 36 stopni, obłęd i uczymy sie podstawowych słówek Jutro zaprosiłam na obiad rodziców, ojciec samotny,bo żona wyjechała do Szczecina, więc obiadek u nas. Joujou dziś zobaczyłam w tv ,że od Nakła można płynąć statkiem wycieczkowym , poprzez śluzy ,aż do Ujścia i w drugą stronę do Bydgoszczy - może Cię taka podróż zainteresuje nasz JouWędrowniczku??.Uczestnicy mowią o pięknie przyrody i niesamowitych możliwościach fotograficznych. Odpowiedz Link
mammaja Re: sobota jesienna 23.07.11, 19:35 Z ulgą przezytalam wpis Jana K. na Alternatywnych. I wreszcie slonce pokazalo sie popoludniu. Ale sprawa Norwegii ciąży na nastroju wszystkich - straszna tragedia. I co tu myslec ????Jaki jest ten świat??? Odpowiedz Link
jan.kran Re: sobota jesienna 23.07.11, 22:22 Ja tez jestem ogromnie przygnebiona zwlaszcza ze w odlegly sposob dotknelo i nas choc na szczescie nic nam sie nie stalo. Ale przezylam naprawde niemile chwile kiedy bylam blisko miejsca wybuchu bardzo krotko po. Nie bylo kompletnie wiadomo co kto i dlaczego , zaczeto ewakuowac cenrum i dworzec na ktorym akurat bylam , nie moglam sie dodzwonic do polskiej Rodziny a dzieci byly gdzies w miescie . Poza tym byly podejrzenia ze jest wiecej bomb i jakos tak niewyraznie sie czulam. Tragedia jet koszmarna i Norwegowie nie moga sie pozbierac bo tu sie nigdy nic podobnego nie zdarzylo. Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 00:29 Właśnie wróciłam z koncertu.Chciałabym,żebyście mogły kiedyś zobaczyć,jak pięknie wyglądają nasze błonia podczas takich imprez Patrycja Markowska dała czadu-lubię tę dziewczynę,gdyż ładna z ikrą oraz silnym głosem.Wcześniej Blue Cafe-tak sobie. Teraz spadam do kuchni pośpiewując:nasza jest noc,a właściwie moja przy garach. Sporo mam już zrobione,ale chyba za dużo zaplanowałam i nie wiem dla kogo,bo już dwóch chorych odpadło z gościny.Muszę stracić trochę tej energii,bo mnie rozpiera ) Lablenko,dzięki za podpowiedż,zrobię wywiad na ten temat,ale w tym roku już się nie uda. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 01:02 U nas tez duzo sie mowi o Oslo.Czlowiek to juz chyba nigdzie nie moze czuc sie bezpieczny. Do dzis pamietam dokladnie moment w ktorym zobaczylam samolot lecacy na Twin Tower.Myslalam ze to jakis film.Potem na zywo{przez przypadek] w hiszpanskiej Tv,bo amerykanska tego nie pokazywala zobaczylam ludzi skaczacych na smierc.Straszne i zawsze mam lzy w oczach jak to co roku widze. U nas ladnie i goraco i w nocy lalo. Kocieta chowaja sie doskonale i kazdy jest inny.Co kot to inny charakter tak jak i ludzie. Strasznie mi zal Amy Winehouse,ze nie potrafila zwalczyc swoich demonow.Slucham jej czesto tak jak i Billie Holliday.Taki talent i taki sam koniec.Smutne. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 15:44 A wiecie, ja wczoraj wieczorem chcalam skoczyc do Kolobrzegu na ostatni dzien festiwalu Sunrise ale...spoznilam sie na pociag teraz nesttey strasznie okrojono ilosc pociagow w stosunku do tego, co bylo rok temu wiec klapa.... z Krakowa daleko Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 16:51 Nowreska tragedia przytłacza, bo jest w sumie bliska naszym niektórym "myslicielom". Dla mnie jest to totalny horror który potwierdza moje obawy przed fundametalizmem, jakim bądź i relatywizmem internenowym. Nie wszyscy mają świadomość bytu internetowego, niektórzy postrzegają wirtualność jako rzeczywistość i bywaja w tym konsekwentni. Zawsze starałam sie uważać na słowo pisane bo nigdy nie wiadomo kto i jak je odczyta. Przeraża mnie nasza rzeczywistość. Tak łatwo jest pozbawić kogoś życia, tak łatwo jest doprowadzić do tak strasznych cieprpień. I dotczy to nas wszystkich. Właśnie wyszły ode mnie moje wszystkie z przylełościami które pożarły u mnie niedzielny obiad. Nie przyległości, a całość mojego przychówku. Generalnie nie jestem bardzo rodzinna, ale kiedy tak upiorne rzeczy dzieją się dookoła nas, to nagle nawet ja dostaję małpiego rozumu na temat mojej rodziny. Ona jest, jest zdrowa, miła i kochająca. I czniam wszystkie mniejsze i większe konflikty, niech sobie będą, ale nich oni są i żyją. I tyle. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 17:09 U mnie tez rodzinne popoludnie, corka Rieksa z rodzinka ,czyli dwoma urwisami na widok ktorych kotka ucieka jak najszybciej z domu Bylo ciasto, lody ,salatka owocowa (to byla pora kawowa). Z powodu deszczu musielismy siedziec w domu, inaczej byloby ognisko z patykow i tarzanie sie na trawie. Teraz Rieks oglada widoki paryskie o okazji Tour de Franc, pieknie wyglada Paryz pokazywany z gory. Czekam z obiadem na zakonczenie wyscigu, jeszcze 18 kilometrow Mammajko, zmien jak najszybciej nazwe dziesiejek na - lipcowe i upalne, moze wtedy pogoda tez sie zmieni, u nas dalej tylko 14 stopni! Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 20:32 Masz racje Fed ze jest to tragedia i ze przytlacza, ale czytajac wiele komentarzy i dyskusji (przede wszystkim u siebie) odnosze wrazenie, ze wiele decydentow jest kompletnie oderwanych od elektoratu i nie zdaje sobie sprawy z prawdziwych nastrojow w spoleczenstwie. Bez zadnych zahamowan narzuca sie linie "politycznej poprawnosci", gdzie "ulica" widzi, ze takie podejscie jest nastawione na porazke - stad tez jestesmy swiadkami narastajacej polaryzacji nastrojow, ktore ewoluuja w ekstymizm konczacy sie tragedia. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 21:04 Witaj Marku Cieszę sie że Cie widzę slyszę i czytam. Uczciwie sie przyznaję, że nie do końca zrozumiałam Twoj wpis. Jeśli mój poniższy komentarz wynika z niezrozumienia to przepraszam. A teraz komentarz: Nigdy nie byłam w Norwegii, nie znam realiów tego kraju. Opieram sie na danych statystycznych i na tym co usłyszałam głównie na falach radiowych, oraz na realiach politpoprawnej przez wiele lat polityki we Francji. Automatycznie nie jestem obiektywna bo brak mi danych żeby nią być. Wnioski mam następujące i dość prymitywne. Z jednej strony nieudolna politpoprawna polityka stworzyła opór "rdzennych" i tych naplywowych którzy sie zintegrowali, wobec tych którzy wykorzystują politykę równośćiową w sposób nieuczciwy. Z drugiej jest coś czego ja moim rozumkiem nie obejmuję. To jest fundamentalizm. Nie ważne jaki. Ten facet z Norwegii podawal sie za wielbiciela Baracka Obamy i Winstona Ch urchilla. Obawiam sie, ze tego nie da się logicznie wytłumaczyć. Dla mnie jest to po prostu nieszczęśliwy wariat niezdiagnozowany na czas, którego szleństwo podbechtywane nieodpowiedzialnością "rzeczyywistości wirtualnej" zaowocowało morderczym szleństwem. Przeraża mnie to jak jeszcze nigdy nic w moim realnym życiu. Wstrząsa mną również, ze dzisiaj w dziennikach pierwsze strony zajmuje śmierć Amy Whinehaus, której oczywiście bardzo mi żal, ale jest to całkowicie nieporównywalne. Dla mnie, ale nie dla "Wiadomości" Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 21:28 Dziekuje i wzajemnie: zawsze bedzie to forum dla mnie miejscem, do ktorego (ze wzgledu na uczestnikow) bede wracal z przyjemnoscia... zwlaszcza w czasach, gdzie dziwne rzeczy sie dzieja i w swiecie dalekim jak i tym w najblizszej mojej okolicy Dobrze zrozumialas. Rozwine to na wlasnym przykladzie. Znasz moje podejscie do wielu spraw - uwazam, ze jestem gdzies "w srodku" trendow spoleczno politycznych. Boje sie lewicy i przeraza mnie prawica, ale jednoczesnie mam wrazenie, ze nie ma nikogo, kto reprezentowal by mnie i moje poglady, bronil ich i szanowal je. Zobacz: nie mam problemow z orentacja seksualna, bo w koncu nie moja sprawa kto z kim spi. Jestem za rownouprawnieniem "socjanym" (benefity, renty, emerytury, etc.), ale uwazam, ze manifestowanie homoseksualizmu gola dupa na ulicy jest niesamaczne - lewica uwaza ze jestem homofobem a prawica wyzywa od pedalow. Inna sprawa: naleze do mniejszosci w Toronto (bialy, sredniego wieku, mezczyzna, katolik) a jednak to mnie uwaza sie z jednej strony za krzyzowca ktorego nalezy wytepic a z drugiej za zdrajce rasy i kultury europejskiej. Itd. itp. Z tego co czytam (raz jeszcze: wiecej na portalach kanadyjskich) to bardzo ale to bardzo wielu czuje sie podobnie jak ja. Nie mam odchylek psychicznych wiec nie zrobie masakry w imie "sprawy", ale jak widac w Norwegii (i nie tylko) sa tacy, ktorzy maja problemy, potrzebuja pomocy psychiatrycznej a czujac sie wyobcowani sa popychani do ekstrymizmu. Moim zdaniem problem polega na niezrozumieniu prawdziwych nastorjow spolecznych przez warstwy rzadzace, ktore bardziej koncentruja sie na utrzymaniu u wladzy (zeby nie napisac przy korycie) niz na sluzbie dla dobra calego spolecznenstwa. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 21:57 Biedny Ty Marku biedny jesteś Pocieszę Cie może pisząc o sobie. Nie byłam feministką we Francji, nie miałam takiej potrzeby. Wróciłam do Polski i jestem zupełnie automatycznie zagorzałą feministką. We Francji byłam katoliczką. W Polsce jestem straszliwym antyklerykałem, we Francji byłam centro prawicowa, w Polsce nie jestem niczym, bo z nikim nie jestem w stanie sie utożsamić. I o zgrozo bliżej mi do pewnych haseł lewicy niż nawet teoretycznie centrowej PO. We Francji skłonna byłam nawet przyznać sie do rasizmu, w Polsce poczytuję sobie to słowo za zniewagę! Nie mam w Polsce pretensji do klasy rządzącej, ja jej nawet nie postrzegam jako klasy. Pojęcie klasy kształtuje sie pokoleniowo, a u nas nie ma pokoleń, jeszcze nie. To co mi tutaj najbardziej przeszkadza, to jest brak obywatelskiego myślenia i postrzegania. Ja wiem, że to brzmi strasznie gónolotnie, ale dla mnie społeczeństwo obywatelskie nie jest mitem, ani ideą, ja to widziałam i przeżyłam to było bardzo przyziemne i skuteczne. We Francji mogłam sie spokojnie uważać za polska ptryjotkę, W Polsce samo słowo patryiota powoduje u mnie ciężki wstrząs anafilaktyczny O! A teraz skończę sączyć czerwone Clos Jacquemau Saint-Emilion Grand Cru rocznik 2000 które Dzieci mi przyniosły i które sobie popijam powlutku. Zejde zaraz z rozkoszy bo takie wino + samotność i cisza to jest czyste szczęście Tylko jeszcze wymoczę sę w deszczu z Krowisią Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 22:06 Ach, no faktycznie, Fedo - przecież Ty teraz jesteś w samotnościowym raju Zazdraszczam życzliwie - ja planuję mały urlop sam na sam ze sobą pod koniec sierpnia, gdy Smok pojedzie na mistrzostwa walczyć Już kompletuję filmy i literaturę Niewykluczone, że pobiorę tydzień urlopu na tę cześć Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 22:09 Ano nikt mnie nie kocha Jedno podkreslenie; katolicyzm jest dla mnie deklaracja przynaleznosci kulturowej a nie sentymentowi anty czy pro klerowi. Juz lata mijaja jak bylem ostatni raz w kosciele a gdzies opisywalem tu jak bylo. Poza tym co u Ciebie i reszty Panstwa slychac? Wiem ze piszecie co, ale oczka mi wysiadaja i trudno mi wszystko czytac z ostatnich szesciu miesiecy... Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 22:24 Marku, czytam po lebkach manifest tego norweskego mordercy w interecie i sklonna jestem zrozumiec Twoje zdanie. Za pare lat ten manifest bedzie biblia dla pokolenia dzisiejszych malolatow, czym to sie skonczy? W Holandii coraz wiecej ludzi manifestuje antyislamskie hasla, moze jest w tym troche racji? Z pozycji Polski swiat wyglada troche inaczej. W Rotterdamie sa cale dzielnice ,gdzie bialy nie ma wstepu, rdzenni Holendrzy boja sie mieszkac u siebie a ja boje sie o Europe za pare lat. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 22:31 Ano właśnie, w Pzryżu też są takie dzielnice, ze jakby mi ktoś ,w końcu też emigrantce, dawał mieszkanie, to i z dopłatą bym nie wzieła Coś jest nie tak, tylko ja nie wiem czemu. A tak zupełnie nie apropos może by tak Ktoś otworzył nowe Dzisiejki? Mammajko przelało nam sie z tym cholernym deszczem! Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 22:49 Niedlugo to czeka Europe i Canade Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 25.07.11, 09:32 verbena1 napisała: > Marku, czytam po lebkach manifest tego norweskego mordercy w interecie i sklonn > a jestem zrozumiec Twoje zdanie. Za pare lat ten manifest bedzie biblia dla pok > olenia dzisiejszych malolatow, czym to sie skonczy? W Holandii coraz wiecej lud > zi manifestuje antyislamskie hasla, moze jest w tym troche racji? > Z pozycji Polski swiat wyglada troche inaczej. W Rotterdamie sa cale dzielnice > ,gdzie bialy nie ma wstepu, rdzenni Holendrzy boja sie mieszkac u siebie a ja b > oje sie o Europe za pare lat. > > Zapomniałas dodać,że ostatnio w Holandii ,delikatnie mówią , coraz bardziej Polacy zaczynaja rdzennym przeszkadzać. Może tego nie czujesz u siebie, bo to inne srodowisko, problem dotyczy robotników rolnych.U nas pojawiły sie na ten temat liczne artykuły. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 22:27 Biedny miś )) Marku - żyjemy W dodatku - a tfuuu - w ciekawych czasach. Osobiście w ostatnich czasach dorobiłam się wstrętu okołopolitycznego - i wszystkich politycznych darmozjadów wysłałabym w kosmos. Ewentualnie wydałabym nakaz - obowiązkowego dogadywania się partii w sprawach ważnych. Międzypartyjne opluwanie sięgnęło szczytu - albo dna. Poza tym lato mokre jest, zieleń szaleje, komary jak dorodne prosięta a jakie żarte Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 24.07.11, 22:37 Dzieki Moniu. No... juz mi lepiej Jeszcze jak moglbym sie do czegos przytulic bylo by w ogole cacy Wam jeje a z nas sie leje! Termperatury wszechczasow (50C z wilgotnoscia!) i ani kropli deszczu od miesiace... juz tesknie za sniegiem Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 27.07.11, 09:37 Widz,ę że Wy tu poważne dysputy.....a nikt mi nie współczuje, że m8 wyjazd nie wyszedł??.... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 27.07.11, 10:24 Ależ współczujemy, wspólczujemy! Odpowiedz Link
myszka1969 Re: Dzisiejki 265 - lipcowe i mokre 27.07.11, 21:45 Jakos kurcze nie odczuwam...może za mało mnie interesuje Norwegia i te sprawy...? ale jednak po tragedii smoleńsikej jakos chyba nic nie jest w stanie mnie poruszyć.. Odpowiedz Link