Dodaj do ulubionych

Dzisiajki 266 - nadal lipocowe ale słoneczne:)

24.07.11, 23:31
Zgodnie z zyczeniem Verbeny - niech będą sloneczne ! Ramte troche sie przelaly, ale końcowka z ciekawa dyskusja - trudno urywać w pól słowa.
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 266 - nadal lipocowe ale słoneczne: 24.07.11, 23:52
      Jesteś w pełni usprawiedliwiona, Mmsmile
      A teraz trzymam Cię za słowo i licze na słońce.
      • bbetka_1 Re: Dzisiajki 266 - nadal lipocowe ale słoneczne: 24.07.11, 23:56
        Normalnie o tej porze tyle się tu dzieje, ze nie wiem gdzie się zacząć dopisywać ;-D
        • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 266 - nadal lipocowe ale słoneczne: 25.07.11, 00:03
          Kochana gdzie chcieć, gdzie chcieć!!
          • bbetka_1 Re: Dzisiajki 266 - nadal lipocowe ale słoneczne: 25.07.11, 00:40
            Chciałam do kozetki, ale pomyślałam że jak zacznę nt relacji matka/córka to do rana mogę nie skończyć, a rano muszę do weta z Hrabią na kontrolę - spryciarz już tak się wycwanił, że potrafi mi pięknie przedziurkować palec przy podawaniu tabletek smile więc już bym chciała zaprzestać tych praktyk...

            Jou, na Jarmark się wybrałam (co pozwoliło mi po raz kolejny utrwalić w sobie przekonanie, że to nie są imprezy dla mnie wink i z tą kiszką to była tylko ściema reklamowa! Było mnóstwo różnego rodzaju pieczywa, głównie chleba, częściowo z omastą w postaci smalcu i ogórków małosolnych oraz ....oscypków!!! bo jak wiadomo dla Pomorza Zachodniego to produkt absolutnie regionalny ;-D
            Scenka, którą zaobserwowałam i która rozbawiła mnie do łez to japońscy turyści przepychający się w tłumie i robiący zdjęcia, a jednocześnie konsumujący całkowicie charakterystyczne dla Szczecina oscypki z grila z żurawiną słuchając andyjskiej muzyki na żywo w wykonaniu odpowiednio wystrojonych Indian wink)) no żeby chociaż paprykarzem zakąszali lub bosmanem zapijali to jeszcze byłoby do przyjęcia ale tak???!!!

            Poza tym wszystko w jako takiej normie - jak tornado przetoczyła się brata rodzina, której obecne plany oraz zamierzenia są wyjątkowo skomplikowane i -jak zwykle-wymagające zaangażowania wszystkich możliwych osób, bez względu na ich plany własne (asertywność, asertywność się kłania).
            Mężowe kamienie chwilowo się ułożyły w sposób nieuciążliwy dla posiadacza, ale z pewnością zmieni się to w najbardziej nieodpowiednim momencie wink

            Myśl o Czaczu normalnie mnie dusi... wymyśliłam właśnie, że mogłabym tam pojechać z Tatą, ale istnieje realne niebezpieczeństwo, że już byśmy nie wrócili...postawilibyśmy sobie własny blaszak i do niego znosili nabyte cuda i cudeńka aby się na nie w spokoju gapić, bez zakłóceń powodowanych przez jęki i narzekania naszych współmałżonków wink

            I jakoś tak źle się czuję, jak tak przestało padać i deszcz nie stuka w moje okna nad łóżkiem - jak tu zasnąć?

            Fed - osobności zazdraszczam tak okrutnie, że nawet nie piszę nt temat, bo normalnie coś mi piszczy w środku...cały czas kombinuję jak tu wykroić sobie trochę słodkiego odosobnienia...

            No i chyba zacznę się jednak przemieszczać w kierunku spania...
            • fedorczyk4 Re: Dzisiajki 266 - nadal lipocowe ale słoneczne: 25.07.11, 00:48
              Bbetko, życzę Ci szczęsliwości w spaniusmile
              Jak dotąd komplemenowałam głównie Twoje zdjęcia, teraz przestawię się na komlemenowanie wpisów. Czytając idę za Tobą krok w krok i pokładam się ze śmiechusmile
              • bbetka_1 Re: Dzisiajki 266 - nadal lipocowe ale słoneczne: 25.07.11, 01:04
                Miło mi smile

                W takim razie wkleję też zdjęcia - mam nadzieję rozweselające, ale w adekwatnym wątku i definitywnie pójdę szukać snu smile
                • lablenka_x Re: Dzisiajki 266 - nadal lipocowe ale słoneczne: 25.07.11, 09:35

                  Zdjęcia obejrzałam , fajnesmile.U nas kolejny dzień ze słońcem i na dodatek na tyle ciepło,ze śniadanie można było zjeść na balkonie. Wczoraj sentymentalny wspólny obiad moich rodziców u nas.
                  Dziś planujemy spokojny dzień w domu, chyba jakies pranie zrobię, ciąg dalszy szperania i poszukiwania danych itp.
                  Przesyłam słoneczko w kierunku tych, którym nie świeci jeszczesmile
                  • mammaja Re: Dzisiajki 266 - nadal lipocowe ale słoneczne: 25.07.11, 23:32
                    Meczacy dzionek - popoludniu bylam sama z chlopcami, bo rodzice pojechali do szpitala - umowic sie, a w poniedzialki pani dochodzaca nie przychodzi. No ale jutro mam wolne smile
                    dzisiaj byly imieniny brata, ale tylko telefoniczne smile Pamietajcie, ze jutro Anny smile
    • bbetka_1 Już wtorek? 26.07.11, 12:39
      Nie wiadomo skąd a już wtorek wink Jak na ten lipiec to pogoda u mnie wspaniała - nie pada!

      W planie mam zakupy (córcia wraca jutro) i wizytę z Hrabią u alternatywnego, poleconego weta, który (Hrabia nie wet) wczoraj o mało nie przyprawił mnie o palpitację serca, bo sprawdzał czy jest łatwopalny!!!
      Przy obiedzie doleciał nas bardzo charakterystyczny swąd palonych włosów ja-coś się pali? mąż z beztroskim uśmiechem - kot? no poderwało mnie jak z katapulty - a Hrabia zdumiony siedzi pod stołem i ogląda swój ogon rozsiewając smród i spopielone futro.... Okazało się że wcale nie jest taki łatwopalny na jakiego wygląda wink Od początku jego pobytu u nas miałam wizję, że przy jego zwinności, skoczności, młodzieńczej głupocie kiedyś uda mu się to przetestować - córcia twierdziła nawet, że mam "schizę" na tym tle ;-D nic nie było bardziej tępione niż łażenie po kuchennym blacie i w okolicach kuchenki!!! No i po 9 miesiącach Hrabia przeleciał ogonem obok gotującego się gara i stracił nieco włosia ogonowego...Szczęśliwie nie za wiele, za to ta chwila stresu między poczuciem smrodu i zobaczeniem zdumionego kota (a nie płonącej pochodni, którą mi wyobraźnia uczynnie zdążyła podsunąć) - bezcenna... Nikomu nie życzę...

      Popsuł mi się telefon kom, co mnie nawet cieszy smile oraz aparat fotograficzny, uniemożliwiając robienie zdjęć makro wrrrr.... co to mnie wkurza niepomiernie, bo naprawa to pewnie koszt połowy nowego....

      Wieczór planuję nieco rozrywkowy, bo mam Anię w rodzinie smile a jutro bladym świtem jedziemy odebrać córcię - mam nadzieję, że tym razem bez przygód.

      Miłego dnia, szczególnie Aniom, życzę!

      Niewiniątko
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/l5tJEi2jj4iiWnaCuB.jpg
      • verbena1 Re: Już wtorek? 26.07.11, 15:36
        Bbetko, historia mrozaca krew w zylach, planacy kot w kuchni, mysle ,ze Hrabia nie wyciagnal z tego zadnej nauczki. Nie nudzisz sie w domusmile

        Wreszcie, po paru jesiennych dniach dzis dosc wzglednie, moglam wyjsc do ogrodu i posprawdzac szkody poczynione przez deszcz i wiatr. Floksy poprzewracane, duze biale stokroty rowniez, dalie na szczescie jakos sie trzymaja.
        Natychmiast nabralam energii do dzialania , wzielam nozyce, lopate , Rieksa (jako narzedzie) i poprzycinalismy co bylo zlamane, przesadzilismy male drzewko perukowca i poczynilismy plany na nastepny raz.
        Wczoraj Rieks spotkal niespodziewanych gosci w ogrodzie


        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/kUmKF2Fa9AY4WIvi5B.jpg

        Bardzo ucieszylam sie z ich obecnosci bo juz myslalam, ze gdzies sie wyprowadzily. W zeszlym roku byla mama z dwojka dzieci ,moze to sa te dzieciaki?
        • lablenka_x Re: Już wtorek? 26.07.11, 20:07
          No tak, juz wtorek,prawie się kończysmile prawie upalnysmile
          Verbeno, to masz ogrodowych pomocników, śliczne są.
          Bbetko , całe szczęście,że ta historia tylko tak sie skończyłasmile
          Zakończylismy opiekę nad kotem,dzis rano nawet dał się wziąc na ręce, pierwszy raz od 5 letnich wspólnych pobywań ze sobą.
          Pozdrawiam smile
    • joujou Re: Środa i koniec laby. 27.07.11, 01:03
      Poniedziałek w deszczu,wtorek zaczął się również deszczem,ale popołudnie już ładne.
      Odwiedziliśmy dziś,czyli już wczoraj, teścia w szpitalu(po zabiegu) i szwagra,czyli jego syna leżącego piętro wyżej-oni jak zaczynają chorować,to stadnie.
      Poprzednie dwa dni miałam gości i można powiedzieć,że mój urlop dobiegł końca.
      W międzyczasie oglądam te wstrząsające relacje z Oslo i włos jeży mi się na głowie,że
      można tak z zimną krwią celować do ludzi,czerpać z tego satysfakcję.
      Uśmiałam się Bbetko czytając o Jakubowym Jarmarku i patrząc na fotkę hrabiego- niewiniątka.
      Verbeno,jeże cudne-gratulacje dla fotografa,że udało mu się tak pięknie je uchwycić.
      Ja mam taki refleks iż zanim się zorientuję w czym rzecz,to już po sprawie.
      Nie tylko żurawie mi uciekły,ale koń do którego się czaiłam,jakby na mój widok nagle
      położył się na grzbiecie(broniąc się przed dokuczliwymi muchami) z kopytami do góry,a
      ja stałam z aparatem w dłoni,wpatrując się w niego,jak sroka w gnat.Dopiero,gdy
      za plecami usłyszałam:ale ci pozuje(głos brata)...było już za póżno,a koń nie kładzie
      się co chwilę wink
      Mammaju zdjęcia bardzo ciekawe,jak znajdziesz chwilę,to może jeszcze coś wkleisz?
      Myślę,że nadrobiłam już forumową normę aż nadto.Przepraszam,że czasami nieskładnie,ale
      to z pośpiechu.
      Ciekawe co z Luizą?
      En.ejko jak grzyby?
      Pozdrawiam serdecznie i przepraszam,jeśli coś lub kogoś pominęłam.
      • fedorczyk4 Re: Środa i koniec laby. 27.07.11, 09:24
        Bbetko, Hrabia jest boski, a jego przygody w Twoim życiu pasjonującesmile
        Mm, już mówiłam, to jest robota na pełny etat.
        U mnie w rodzinie też są Anny więc poniedziałek był zakupowy, nikt w rodzinie nie ma czasu więc najłatwiej zlecić to mnie, wtorek imieninowy.
        Dzisiaj postanowiłam wrócic do normalnego życia, ale niestety juz muszę wymieniać część prezentów. Całe szcęście, że nauczona wieloletnim doświadczeniem, kupuję tylko w sklepach w których zostanę solennie zapewniona, że przyjmują wymiany i zwroty.
        • mammaja Re: Środa i koniec laby. 27.07.11, 11:39
          Deszcz i deszcz! mam dosyc! jestem do niczego! Wczoraj przez dluzszy czas bawilam sie z F. w ogrodzie rzucajac bardzo wysoko duza pilke, co wprawialo go w zachwyt. Dzisiaj jakies widocznie od lat nieuruchamiane mięsnie plecow daja o sobie znać Oj, trzeba czesciej taka gimnastyke uprawiac.
          Mloda ugryzl niechcący ( sic) jej wlasny pies - chcial innego psa a mloda wsadzila reke w awanturę . No i nieszcześliwa jest. Zawsze coś ! jednym kot sie pali inni maja zgryza.
          Pozdrawiam wszystkie przedpiszczynnie, narazie musze konczyc!
          • bbetka_1 Re: Środa i koniec laby. 27.07.11, 21:29
            Verbeno -jeże po prostu prześliczne!

            Tak, życie z Hrabią nudne nie jest...ostatnio jak go targam z domu do samochodu (i w nim też...) to tak się drze jakby go obdzierali za skóry...czekam aż sąsiedzi zawiadomią odpowiednie służbywink

            Dzisiaj wstałam przed piątą przywiozłam latorośl do domu i tak się tułam dzień cały nieprzytomna... słuchając refleksji powyjazdowych i pichcąc przysmaki smile

            Wypisałam się już na innych wątkach więc tylko miłego wieczoru życzę smile
            • foxie777 Re: Środa i koniec laby. 28.07.11, 00:55
              Bbetko, twoj kocio jest cudny i ciesze sie ze ma na tyle sily aby sie "podpalac".
              Jeze Verbeny urocze.
              U mnie tez dzisiaj leje i burzowo.
              Czytam teraz bardzo ciekawa ksiazke o psychopatach kanadyjskiego psychiatry.
              pod tytulem Psychopaci sa wsrod nas.Wiem,ze na pewno znalam czy nawet moze znam osoby ktore mozna by zakwalifikowac .Najgorsze jest to,ze potrafia sie kamuflowac fenomenalnie i
              czasami bardzo ciezko jest rozpoznac takiego czlowieka.
              Patrze na tego z Norwegii.Przystojny, inteligentny facet .W glowie sie nie miesci.
              Zycze sloneczka,co do diabla z tym deszczem?.
              pozdrawiam tropikalnie
              • fedorczyk4 Czwartek 28.07.11, 08:09
                Dobre pytanie Foxie. Co do diabła z tym deszczem. mam wrażenie że szpik kostny już mi gnije. Lecę do urzędów, potem nauka, więc nic ciekawego u mnie się nie dieje. I bardzo dobrze. W niedzielę Syn Podstawowy ma urodziny. Nie mam najbledszego pomysłu na prezent. Może wysztrykuje mu muszkę ze złotego druciku?
                • jutka1 Szary czwartek 28.07.11, 09:03
                  U nas szaro. Zaczynam mieć dość tej szarości. sad
                  Wczoraj skończyłam i wysłałam jeden rozdział, dzisiaj kończę i wysyłam drugi. I na tym zakończę swoją działalność pisarsko-zawodową. smile
                  Jutro zaś idę do biura, kumpel pomaga mi przewieźć kartony z resztą książek, wysyłam ostatnie maile i zdaję osprzęt. Wolność... smile))

                  Którą to wolność od 16:00 będę świętować w miłym towarzystwie.
                  Czego i Wam życzę smile
                  • lablenka_x Re: Szary czwartek 28.07.11, 11:47

                    Jutko wolność z wyboru czy przymusu?? Wybacz,że pytamsmile, ale jakakolwiek ona jest niech żyjesmile
                    U nas nie pada od kilku dni, ale dziś duszno tak i faktycznie szarawo.
                    Pozdrawiam słonecznie, na pohybel deszczowi smile
                    • jutka1 Re: Szary czwartek 28.07.11, 12:45
                      Z wyboru. smile Program się skończył, ale ja z powodów tzw. osobistych nie szukałam u aktualnego pracodawcy niczego innego. Znowu postanowiłam odpocząć, pocieszyć się trochę Paryżem i dolnośląskim domem (będę dwa tygodnie tu, dwa tygodnie tam), i zdecydować po miesięcznym urlopie na wsi, którą opcję "co dalej" wybrać. Mam dwie luźne propozycje (praca dla kogoś) i jedną bardziej samodzielną (dyrektorowanie), z tym że ta druga opcja to olbrzymie przedsięwzięcie, które bym musiała stworzyć od podstaw i załatwić kupę (pardon wink ) finansowania, i nie jestem pewna czy bym sobie dała radę.

                      Najpierw jednak miesięczny odpoczynek na wsi. Wszystkim powyższym "zainteresowanym" powiedziałam, że pomyślę we wrześniu i proszę mnie w sierpniu zostawić w spokoju. smile
                      • lablenka_x Re: Szary czwartek 28.07.11, 19:24
                        Odpoczywaj, przede wszystkimsmile
                        A co piszesz?
                        Ja dzis zrobiłam rozdział z zebranych materiałów, hahaha ostatni, dot. czasów okupacji.W środku dziura do wypełnienia,ale powoli krok po kroku wyrabiam się.
                        U mnie po deszczu wilgoć nieziemska, wrażenie wilgotnej odziezy , skarpetek na nogach ( w lipcusmile)
                        • jutka1 Re: Szary czwartek 28.07.11, 19:33
                          Dzisiaj skończyłam ostatni rozdział raportu, wysłałam i tym samym spełniłam zobowiązania zawodowe.

                          A w wolny m czasie piszę książkę. smile
                          • mammaja Re: Szary czwartek 28.07.11, 23:03
                            Co tu pisac, dzien byl wypelniony po brzegi, zakonczony wizyta u weta - Kocik znowu nie moze jesc - dwa dni temu ukradl udko z kaczki ( pieczone) i jak slusznie przewidzialam zlamal ząb pewnie na kości. Staruszek jest a takie mu figle w głowi, Niestety trzeba bedzie ząb usunąć, narazie dostał leki - znowu wydatki i kłopot. No to wlasciwie powinnam udać sie na kozetke.
                            Tyle dobrego, że nie padał deszcz i nawet było słonce. Dobranoc !
                            • mammaja Radosny piątek 29.07.11, 02:58
                              Wkroce po wysłaniu poprzedniego postu zadzwoniła synowa, żebym przyszla bo jadą do szpitala. Chłopcy spali, spałam i ja a potem obudził mnie kolejny telefon, że o 1. przyszła na świat moja wnuczka smile Piorunem to poszło!
                              • jutka1 Re: Radosny piątek 29.07.11, 07:17
                                Gratulacje!!! smile))
                                • fedorczyk4 Re: Radosny piątek 29.07.11, 08:20
                                  MM, serdeczne gratulacje i więcej szczegułów prosiemysmile)))
                                  Rzeczywiście przestało na chwile padać. Oby to potrwało.
                                  • lablenka_x Re: Radosny piątek 29.07.11, 10:30
                                    Mammaju GRATULACJEsmile
                                    Czekamy na szczegóły.
                                    Pogoda u Was sie poprawia, za to u nas szaro i taka rozłaźliwa wigloć snuje się po kątach.
                                    Chciałam wyrzycic zdechła orchidee,ale po oberwaniu brązowych liści, światu ukazał się zielony języczek, więc dałam mu szansę.
                                    Jutko własnie o książkę Cie podejrzewałam, bo cóż tam raporty, normalkawink
                                    • bbetka_1 Re: Radosny piątek 29.07.11, 11:26
                                      Zeżarło mi cały post... a leje bez przerwy od wczoraj...

                                      W skrócie -
                                      Mm gratulacje!

                                      Hrabia został przebadany (diagnoza zdrów) i wykastrowany, a po kontakcie z wetem mąż stwierdził, że sam chciałby mieć takiego kompetentnego i zaangażowanego lekarza wink))

                                      Jutko i Lablenko, podziwiam prace pisarskie! moja wena udała się wyraźnie na wakacje...a poza tym wolałbym napisać coś co mi chodzi samej po głowie, a nie ciągle to co trzeba na zadany temat...

                                      Mimo deszczu miłego piątku życzę!
                                      • verbena1 Re: Radosny piątek 29.07.11, 13:25
                                        Mammajko ,masz dziewuszke, ciesze sie razem z Tobasmile Napewno bedzie tak udana i ladna jak jej braciszkowie. Czekam niecierpliwie na zdjecia.
                                        • monia.i Re: Radosny piątek 29.07.11, 14:26
                                          Fantastyczna wiadomość smile Gratulacje dla całej rodziny smile
                                          I w dodatku słońce od rana świeci, i piątek..Super smile
                                          Tylko Kocika szkoda, biedny koć sad
                                          • mammaja Re: Radosny piątek 29.07.11, 18:53
                                            Dziekuję smile) Szczególy niewielkie, dziewczynka urocza, waży 3 kg, ma 10 punktów A. , trwało to godzinę od wyjazdu z domu - mozna powiedzieć blyskawica, synowa czuje sie doskonale, dzidziuś też. No a ja caly dzień z chłopakami, syn dopiero wrócił z pracy i ze szpitala, jest pani do pomocy, ale emocjonalnie babcia jest niezbędna. Jutro przyjadą rodzice synowej to mnie odciążą. No i w innych tematach narazie jestem nieobecna.
                                            Fotkę malutkiej dostałam na komorkę, jak zrobię swoją to załączę. Uściski dla wszystkich !
                                            • fedorczyk4 Re: Radosny piątek 29.07.11, 21:32
                                              Mm, czekam na zdjęcia z zapartym tchem. I raz jeszcze gratuluję. Chciałabym mieć wnuczę, ale nie za szybko. Najpierw muszę się "umocować" w roli babci Wnuczęcia.
                                              Bbetko, ja sie od lat leczę u mojej pani wetowink Bez żartów, raz to ona mnie zdiagnozuje, raz ja ją. Wszystkie recepty na stałe moje leki mam od niej, a ostatnio zrobiła dla nas obu odkrycie. Gadałyśmy sobie o zdrowiu (znamy sie od wieków i bardziej łączy nas serdeczna zażyłość niż stosunki zawodowe) i poskarzyła mi sie na dziwne trwajace od roku objawy. Jakoś żaden konsultowany lekarz nie potrafił jej powiedzieć po żółniersku co jej jest. No to cichutko i nieśmiało powiedziałam, że jak dla mnie to ma depresję. Najpierw się żachneła, a potem poszła do umnego wracza i okazało się, że mam rację. No i przez długi juz czas leczy sie tym samym lekiem co ja. Tylko że to cholerstwo (jak ostatnio kupowałam) kosztuje 110 PLN za 28 pigułek czyli na 28 dni. I nie ma przebacz, depresja dla NFZu chorobą przewlekłą nie jest i koniec. A ona nam wysznupala lek generyczny, całkiem nowy i jeszcze mi przytargała, nie tylko receptę ale i próbkę na 10 dni, żebym mogła sprawdzić na własnej "skórze" czy dobrze działa. I działa świetnie, a kosztuje 48 złotych!
                                              Wszystkie stany zapalne mięśni, u mnie nader częste, leczy mi tylko i wyłącznie ona, wszystkie rany i inne świństwa też. Może zaprzyjaźnijcie sie z tym wetem?
                          • myszka1969 Re: Szary czwartek 29.07.11, 22:46
                            A ja kurcze chyba nigdy nie skończe tłumaczenia którego się podjęłam...az mi głupio... strasznie trudne- techniczne....
                            • fedorczyk4 Re: Szary czwartek 29.07.11, 22:50
                              Z jakiego na jaki tłumaczysz, może mogę Ci pomóc? Całkiem altruistycznie.
                              • myszka1969 Re: Szary czwartek 29.07.11, 23:12
                                Z rosyjskiego na polski...kurcze nic nie rozumiem.... nawet tego co sama przetłumaczyłamsmilesmilesad Totalna chińszczyzna...cos o jakiejs metodzie wydobycia węgla.
                                • fedorczyk4 Re: Szary czwartek 30.07.11, 00:13
                                  Serdecznie współczuję. Rosyjski znam, ale nie na tyle żeby pomóc przy tłumaczeniu technicznym. Sama znając teoretycznie perfect francuski, jak mam tłumaczenia techniczne, a miewam, to dostaję zupełnego kociokwikusad
                                  • myszka1969 Re: Szary czwartek 30.07.11, 08:18
                                    Serdeczne Ci dzieki za tę romowęsmile zawsze to jakas mobilizacja do pracysmile
                                    Tylko wiesz, przeraza mnie bo jak dostaje taki tekst jak ten, po prostu nabieram wstrętu do języka...Może po prostu nie nadaje się na tłumacza...sad
                                    • fedorczyk4 Re: Szary czwartek 30.07.11, 08:36
                                      He, he, he, to choroba zawodowa. Poczekaj aż dostaniesz dyrdymały jakiegoś urzędasa grafomana!!! Tłumaczę często takie wypociny i czasem dostaję szczękościku jak mam jednemu kretynowi tłumaczyć nowomowę drugiego! Aż korci żeby to napisać zwyczajnie, zrozumiale i poprawnym językiem, ale nie, nie, nie, musi być zachowana oficjalna bełkotliwa nomenklatura i zwroty tak skrętne i pokrętne, że wymiotny zawrót głowy gotowy...
                                      • fedorczyk4 Dzisiaj sobota imieniny kota 30.07.11, 08:39
                                        A raczej urodziny (wigilia urodzin) Syna Podstawowego. No naprawdę co za brak taktu i empatii z jego strony, takie coś robić matce. 31 urodziny!
                                        Obchodzimy go dookoła tortu u Maćmy, ale cicho i dyskretnie, bo oni (Synusiostwo) jakoś nie są w nastroju a "nasroju" i nie chcą fiesty. Rozumiem ich starość nie radośćwink
                                        • jutka1 Sobota przedwyjazdowa 30.07.11, 09:36
                                          Pospałam jakcza, za oknem błękitne niebo i słońce (TERAZ się pogoda poprawia, jak mam wyjeżdżać!), ma być dzisiaj 22 C.

                                          W planach na dziś: małe zakupy, powolne pakowanie, kilka telefonów, potwierdzenie u kierowcy busika, że pod dom ma podjechać jutro. Cały dzień przede mną, NIE MUSZĘ PRACOWAĆ, big_grin spokojnie dam radę. Nawet mam zamiar wyrwać ze dwie godziny na balkonie z książką... smile

                                          Miłego dnia! smile
                                          • verbena1 Re: Sobota przedwyjazdowa 30.07.11, 10:51
                                            Jutko, zycze spokojnego ,beztroskiego wypoczynku w Twoim domkusmile
                                            Ciekawa jestem jak bedzie Ci sie jechalo busikiem. Kiedys czesto korzystalam z busow na trasie Holandia- Polska. Niektore jechaly bardzo dlugo ,poniewaz zbaczaly z trasy aby zabrac kolejnych pasazerow. Mam nadzieje ,ze Twoja podroz minie bez przeszkod.

                                            W Paryzu troche cieplej a tutaj w tej chwili tylko 15 stopni, troche za malo jak na lipiec.
                                            Pochodzilam po ogrodzie, nakarmilam rybki w stawie, zmarzlam i wrocilam do domu a powinnam siedziec na tarasie rozkoszujac sie cieplem i spiewem ptakow. No trudno ,bede nudzic sie w domusad
                                            • jutka1 Re: Sobota przedwyjazdowa 30.07.11, 12:45
                                              Dzięki, Verbenko, taki jest gryplan - odpoczywać i dobrze się bawić. smile
                                              Też jestem ciekawa podróży busikiem, jeszcze nigdy z Paryża tak nie jechałam. Skusiła mnie rekomendacja koleżanki i fakt, że zabierają z domu i odwożą do domu (za dodatkową opłatą oczywiście). I w sumie wychodzi mi taniej niż Wizzair (jedyne bezpośrednie połączenie z Wrocławiem) + dojazd na lotnisko + dojazd z lotniska. No i oczywiście nie ma koszmarów odwołanych lotów i koczowania na lotnisku (jak mi się już z Wizzairem dwa razy zdarzyło), i nie ma ograniczeń bagażowych. smile A targam ze sobą dwie walizki, pudło i torbę podróżną.

                                              Trzymaj się w tych chłodach. Podobno w przyszłym tygodniu ma być ocieplenie w Polsce, to może Holandia też się załapie?
                                              • bbetka_1 Re: Sobota przedwyjazdowa 30.07.11, 14:41
                                                Jutko również życzę Ci spokojnej podróży - za każdym jak jestem na lotnisku natychmiast przypominam sobie dlaczego nie lubię takich podróży! - i super wypoczynku na własnych warunkachsmile

                                                Fed, niewykluczone, że zaprzyjaźnię się z wetem - ma też inne walory smile))

                                                Co do tłumaczeń, to owszem współczuję, ale ilość bzdur, które ja czytuję jest z pewnością duuużo większa!!!!

                                                U mnie sobota beznadziejnie szaro-bura, lać może i przestało, ale mży cały czas...

                                                Trochę słońca poproszę!!!
                                                • joujou Re: Sobota przedwyjazdowa 31.07.11, 01:38
                                                  Właściwie początek niedzieli.Obrobiłam wstępnie grzyby-zaczyna się wysyp podgrzybków!
                                                  Część już się suszy,reszta przygotowana do marynaty i konsumpcji na bieżąco.
                                                  Teraz idę do łóżka,bo rano wyruszam w kierunku Trójmiastasmirkopot,a może i Gdańsk,z
                                                  uwzględnieniem Jarmarku Dominikańskiego,który właśnie się zaczął.Pogoda może
                                                  być taka sobie,oby tylko nie padało,bo u nas ostatnio codziennie,pada,popaduje,mży.
                                                  Wczoraj zaprawiłam ostatnią partię ogórków:tym razem z dodatkiem kurkumy,pycha smile
                                                  Tylko na spanie czasu mi ostatnio brakuje:dziś po nocce zaledwie 2 godzinki i mnie
                                                  z łóżka wyrwało na myśl o lesie.Przy okazji,zajechałam na cmentarz uporządkować
                                                  grób rodziców,załatwiliśmy to i owo po drodze i jestem zadowolona,że tyle się
                                                  udało.
                                                  Mammaju,gratulacje! Chłopcy będą opiekować się siostrzyczką w przyszłości smile
                                                  Jutko,dobrej,bezproblemowej podróży Ci życzę!
                                                  Lablenko,jeszcze nie otworzyłam linku o Poznaniu,ale na pewno w wolnej
                                                  chwili tam zajrzę-w Poznaniu byłam chyba w 6 kl.podstawówki smile
                                                  Już nie pamiętam więcej wpisów,ale za Bbetką mogę powtórzyć:precz z działkami!
                                                  Czuję się wolna od kiedy się jej pozbyłam i jakoś jak na razie nie tęsknię-ja się
                                                  chyba do tego nie nadaję.Oczywiście ogród przy domu,to inna sprawa...
                                                  Pozdrawiam i życzę przyjemnej niedzieli!
                                                  • mammaja Re: Sobota przedwyjazdowa 31.07.11, 05:34
                                                    Dzieki Joujou!
                                                    Jak padlam wczoraj na telewizyjną kanape to wlasnie sie zwleklam ! dzien byl intensywny,oczywiscie odwiedzilam w szpitalu mame i corke, ktora wydaje sie byc malusienka - poprostu szybko zapoina się o gabarytach noworodkow, ale oczywiscie urocza, z bujnymi rudawymi wloskami. Dzisiaj maja wyjsc do domu, to zrobie fotki. Wieczorem zjechali kontr - teściowie, a przedtem oczywiscie zabawialam sie z chlopakami . Tak wiec zycie mam jednokierunkowo ustawione i nie wiele co napisania. Ale mam nadzieje, ze wroce do siebie !
                                                    Ale jak synek wspomnial ze moze do nas na obiad dzisiaj by wpadli to kategorycznie powiedzialam mu, ze na obiad to ja ich moge zaprosic do "Angeliki" ( pobliska restauracja).
                                                    Ciekawe kiedy mialabym ten obiad na 7 osob ugotowac smile
                                                  • fedorczyk4 Re: Sobota przedwyjazdowa 31.07.11, 10:33
                                                    Biedna Mm, przepraszam, ale uśmialam sie przeczytawszy o propozycji Syna.
                                                    Zbyt dobrą panią domu jesteś i Twoje otoczenie zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego jakim wysiłkiem i kosztem wszystko robiszsmile
                                                    Jutka, miłej "busikowej podróży". Też okropnie nie lubię "przyległości" zwiazanych z lotami samolotowymi. A już dotargiwania nadmiernej ilości bagażu to po prostu nienawidzę.
                                                    Bbetko, pan wet niepozbawiony walorów, to brzmi fascynującosmile
                                                    Co do czytanych kwiatków, to wyobraź sobie, że nie tylko je czytasz ale musisz dokładnie przetłumaczyć pomimo, że futro na plecach jeży Ci sie z obrzydzenia a inteligencja wyjąc protestuje w całym mózgu!
                                                    Jou, pożarłam właśnie słoik grzybków marynowanych otrzymany od Dado i czytając o Twoich sukcesach na polu, postanowiłam, że może jednak też się ruszę do jakiegoś lasuwink
                                                    A w ogóle to pogoda nastraja mnie wyłącznie do spania.
                                                  • verbena1 to juz ostatnia niedziela lipca 31.07.11, 11:16

                                                    Mammajko, nie daj sie, syn moze rownie dobrze zamowic jedzenie na wynos lub sam popisac sie kulinarnie przed tesciami. Trzeba by w ramach eksperymentu zostawic syna sam na sam z malcami na caly dziensmile
                                                    Jou, grzybiarko niestrudzona, jestes chyba odporna na kleszcze bo jakos sie do Ciebie nie garna.
                                                    Zaczelam kurowac sie antybiotykiem przeciwbakteriom, opuchlizna z nogi schodzi,bedzie dobrzesmile
                                                    Slonce niesmialo przebija sie przez chmury, po poludniu wybieramy sie na festyn do miasta, nazywa sie Cést la vie, zobaczymy co tam pokaza.
                                                    Poza tym na wsi cisza i spokoj, sasiedzi powyjezdzali, kurki ,ktorymi musimy sie opiekowac znosza po dwa jajka dziennie, mamy jeszcze cieple na sniadaniesmile

                                                  • myszka1969 Re: to juz ostatnia niedziela lipca 31.07.11, 12:45
                                                    Wiecie ta pogoda juz mnie dobijasad((....dzis jest jakies swieto chleba na krakowskim Kazimierzu, niedaleko w Myslenicach- jakies świeto lata ale jak tu korzystac z tego wszystkiego??? jestem w minorowym nastroju do tego nawet nie wyjechałam na piknik country do Mrągowa ( nie mogłam sie zebrac)... Co tu w ogole robic??sad(

                                                    Jedyna pozyteczna rzecz że wreszcie skonczyłam to beznadziejne tłumaczenie techniczne z rosyjskiego...umordowałam sie przy tym jak dziki osioł smilesad...ale kasa nawet jak bedze to i tak juz po wyjazdach, na które miałam ochote- miałam jechac do Kopenhagi na Kongres Esperantystów ale cóż, nie miałam kasysad...zawsze wszytko mam nie w czassad(

                                                    A propos tłumaczeń, ciekawa jestem czy używacie może słowników on-line??...Są beznadziejne- kto w ogole je wymyslił???!...Nie mówie wcale o specjalistycznym słownictwie.....
                                                  • fedorczyk4 Re: to juz ostatnia niedziela lipca 31.07.11, 14:27
                                                    Myszko, czasem jak wiem, że to tylko wujek Alzheimer zjadł mi słówko to owszem, ale statystycznie to jest praktycznie nieistniejący odsetek. Raczej jeśłi nie znajdę satysfakcji w słownikach to posługuje się stronami w języku oryginalnym żeby znaleźć kontekst w którym jakieś obcawe mi pojęcie zostało uzyte. Apropos słowników, co myśłisz o słowniku Polsko-Rosyjskim i Rosyjsko -Polskim wydanym przez wydawnictwo Rea pod redakcją Chwatowa i Timoszuka?
                                                  • bbetka_1 Re: to juz ostatnia niedziela lipca 31.07.11, 15:55
                                                    Fed, no nie wiem... ja te cuda czytam w sensie sprawdzającym więc powinnam reagować na błędy zarówno merytoryczne jak i językowe...w baaardzo wielu przypadkach oznacza walkę z wiatrakami, bo "tfórcy" w ogóle nie rozumieją o czym do nich mówię...bo np czy on widział czy jego widzieli to żadna różnica prawda? a błędów ortograficznych to komputer nie sprawdził...ponieważ te prace pozostają na wieczność z moim nazwiskiem na stronie tytułowej staram się nie uginać i wymagać, ale naprawdę łatwiej by mi było to samodzielnie napisać, niż czytać po raz ochnasty te same bzdury...dlatego wydaje mi się, że przetłumaczenie bez poprawiania jest łatwiejsze smile ale to mój punkt widzenia, który jak wiadomo zależy od punktu siedzenia wink

                                                    Mm, jakbym mojego brata i mamę widziała smile Też po ostatnim wyjeździe brata (i jego rodziny), która z upodobaniem bytuje na 45mkw w 5 osób(najczęściej mają jeszcze kogoś dodatkowego)plus rodzice od ponad 10 lat. Brat twierdzi, że im to nie przeszkadza, nie przyjmując do wiadomości, że rodzicom obsługa całego tego towarzystwa (w sensie zawieź, przywieź, zakupy, gotowanie,załatwianie, zabawianie) już jakiś czas temu zaczęła ciążyć...

                                                    Na razie tyle, bo przestało padać idę trochę przewietrzyć moją -bolącą piąty dzień- głowę...
                                                  • gaudia Re: to juz ostatnia niedziela lipca 31.07.11, 20:20
                                                    czesc dziewczyny

                                                    Czytam oczywiście niemal cały czas
                                                    Nie pisuję, bo jakoś wciąż zdawało mi się, żem zbyt chaotyczna na to forumsmile
                                                    Ale wzruszyłam się naprawdę mocno, gdy przeczytałam pozdrowienia dla mnie, kiedy Fedo donosiła o Francjismile
                                                    Warto tu nadmienić, że nigdy od nikogo nie dostałam takiego prezentu - otóz Fedo zawiadomiła mnie któregoś ranka, że dzień w Paryżu w całości jest od niej dla mnie! I życzę wszystkim , coby kiedyś taki dzień przeżyli. I Paryż miał tu swoją rolę, of kors, ale fakt, że mam obok taką dziewczynę był nie do przecenienia. W ogóle powiem Wam, że ten pobyt pod Paryzem i w nim był jak powrót w szczenięce lata. Nie zapomnę np. wieczoru, w którym 4 laski 50+ zalegają razem w piżamkach na pościelonej do spania kanapie i wiją się ze śmiechusmile Takoż moment, gdy przechadzając się z Fedo po Paryżewie nagle spojrzałyśmy sobie w gałki i wyściskałysmy darząc buziakami w ust pąkowia, bo nas taka radość ogarnęła - pozostanie w mej wdzięcznej pamięci na zawsze big_grin (ludność mijająca nas miała mieszane uczucia, widać było).

                                                    Dziewczyny, dzięki za pamięc. Będę w odcinkach donaszać co było przed i co potem.
                                                    Cieszę się, że jesteście

                                                    buzioki

                                                    gaudia
                                                  • fedorczyk4 Re: to juz ostatnia niedziela lipca 31.07.11, 21:45
                                                    smile))))
                                                  • mammaja Re: to juz ostatnia niedziela lipca 31.07.11, 22:25
                                                    Gaudio, ogromnie cisze sie ze napisalas! mam nadzieje, ze dotrzymasz slowa i nie bedzie to ta jedna jaskólka ! No i super ze mialas takie mile chwile - to sie musialo zdarzyc, nie moze byc zawsze dołek smile
                                                    A jednak ugotowalam gar zupy pomidorowej, ponieważ nie bylo mozliwości wyjścia gdziekolwiek a okazalo się ze "druga babcia" przywiozla ogromny gar gołabkow, tak więc jedlismy wspolnie ale w dwu domach smile I tak trzymac ! Dzien byl mily, obserwowanie malcow ktorzy dotykaja siostrzyczki jest ogromnie ionteresujące, ale pilnować trzeba bo Antos najchetniej wsadzilby jej palec do oka smile
                                                    Mieliesmy pojechac popoludniu z mzonkiem na Powązki Wojskowe bo grob jego rodzicow jest przy kwaterze "Zoski i Parasola" - no i prawie wszyscy to albo powstancy albo zolnierze Polski podziemnej - chcielismy posprzatac, ale lało jak z cebra i przelozylismy to na jutro przedpoludniem. Dzisiaj odpoczne smile
                                                    Verbeno - moj syn i tak duzo zajmuje sie chlopcami, przeciez jesienia synowa miala co drugi weekend zaoczne studia podyplomowe, ktore ukonczyla z najwyższa ocena. A nawet czasami wydaje mi sie ze on za duzo pracuje i tez kiedys powinien miec czas dla siebie. No ale to juz jest inna bajka i sam sobie wybral smile

    • dado11 Dzisiajki 266 - nadal lipcowe ale słoneczne...? 31.07.11, 23:12
      Halooosmile
      dawno się nie odzywałam, ale jakoś tak miałam odrzut kompowy, a poza tym wciąż nie mogę dogonić mojej codzienności... i nie wiem, czy to ja się nie wyrabiam, czy to jej turbodoładowało??? niemniej, miałam tydzień słomianego wdowieństwa, który zaczął się pół godziny po wyjeżdzie małżonka rozsypanym w driebiezgi sprzęgłem w moim ukochanym środku lokomocji... nadmienię, że małżonek oddalił się na dziewicze plaże Łotwy, więc problem był całkiem mójsad problem kosztował 2 tysiące!!!! mnóstwo nerwów i niewygód, bo przecież mieszkam na wsi... dałam radęsmile z błogiej wolności zostało trzy dni i mnóstwo spraw do załatwienia, więc gdy odbierałam mżonka z lotniska po 9 dniach, miałam wrażenie, że nie dobiegnęsad ok. dosyć narzekania...
      Mammaju! gratuluję nowego człowieka na świecie, i to dziewczynki! strasznie się spieszą twoje dzieci... moje zresztą też, mój wnuk ma się tu zjawić w połowie października...smile
      Zocha rośnie, szaleje i tańczy, i coraz lepiej porozumiewa się z otoczeniem. Na dodatek, szelma jedna, owija mnie sobie wokół małego paluszka, np. wyciągając do mnie łapki będąc na rękach tatusia, bucząc rozkosznie "baaabaaa"... no i jestem kupiona...wink
      dziś dzieci były na obiedzie (co, szczęśliwie, zdarza się najwyżej 2x na miesiąc), wilgoć w powietrzu tak rozpulchniła nam drzwi wejściowe i wewnętrzne, że żadne się nie zamykają, chyba trzeba zastosować metodę na kij od szczotki. Dach (wiór osikowy) tak nasiąknął wodą, że przecieka, pranie nie schnie, a komary atakują szwadronami...
      Moje ukochane floksy wiszą jak smętne szmaty pod ciężarem wody, droga za płotem zmieniła stan skupienia na płynnysad buuuuuuuuuuuuuuuu..... brrrrrr....
      no dobra, będzie tego narzekania... a, to już mówiłam....
      w środę ma być słońcesmile w czwartek teżsmile nie mogę się doczekać!
      no i dostałam u Fed przepyszną zapiekankę z cukini! mniammmmmmmsmile
      a potem poszwędałam się po nadwiślańskim brzegu, pięknieje nam to miejsce...

      http://images8.fotosik.pl/2434/75e465d346f6b708.jpg

      http://images8.fotosik.pl/2434/ac6ddb854b77fc49.jpg

      Gaudio, obejrzałam Cię w paryskich klimatach... wyglądasz suuupersmile
      Poza tym wszystkich serdecznie pozdrawiam, d.
    • jutka1 Dotarłam... 01.08.11, 06:27
      Po 18 godzinach jazdy sad... Na Dolnym Śląsku, a przynajmniej w mojej okolicy, pada deszcz. sad
      Jest chłodno, a w domu wręcz bardzo chłodno. Rozpaliłam więc w kominku (1 sierpnia!) i grzeję się na kanapie zanim odpełznę krocząc na dół i zalegnę. Nie spałam właściwie całą noc. Siedzenie było niewygodne. Boli mnie dupa (tutaj już eufemizmy nie oddadzą stanu rzeczy) i kręgosłup.
      No to przetestowałam połączenie busem i podziękuję.
      Wieczorem sprawdzę loty Wizzairu w powrotna stronę, mimo że bilet na busa mam już wykupiony. Zarwane noce w niewygodnym siedzeniu? Nie, dziękuję.

      Poza tym w sobotę ma padać, a ja sprosiłam kupę gości na imprezę. ogrodową. uncertain//
      A w niedzielę wydaję obiad rodzinny na 9 osób i właśnie się zorientowałam, że nie mam tyle krzeseł, bo przecież część krzeseł jest w Paryżu. uncertain No i co z tym fantem? Meble ogrodowe będę do jadalni targać? No chyba na to mi przyjdzie.

      Ach, po tej nieprzespanej nocy jakaś zgrzągliwa i miąchliwa się zrobiłam. Pogrzeję się trochę przy kominku i zalegnę. Miłego poniedziałku. smile
      • fedorczyk4 Re: Dotarłam... 01.08.11, 08:31
        Witaj "dotarta" Jutkosmile)
        Szkoda, że to była siedzenia niewygoda. Taki busik mógłbyłbyć świetnym rozwiązaniem.
        Mam nadzieję i dla Ciebie i dla gremium, że padać przestanie i impreza ogrodowa nie przekształci się w błotną. Krzesła niech przywiozą ze sobą goście. Po jednym na "zad".
        Zgadnijcie jaka jest pogoda w Warszawie? Buro, i wilgotno, zapowiadaja możliwe opady.
        Mm, bardzo dzielnie bronisz Syna, wierzymy Ci. Pomysł na jedną kolację rozłożoną na dwa domy znakomity.
        A swoją drogą po przeczytaniu Twojego postu zackniło mi się za gołąbkamiwink
        Idę w tę pierońska wilgoćsad
        Miłego (suchego) tygodnia Państwu życzę.
        • mammaja Re: Dotarłam... 01.08.11, 10:46
          Witaj Jutko na ziemi rodzinnej smile Co do podrozy busikami czy autokarami to juz dawno przekonalam sie, ze to dla mnie tortura. Totez przy dalszych grupowych wyjazdach jednak nocujemy po drodze.
          Dado, jakies zalania w twoim rejonie - dzielna jestes z tym autem, ale nie mialas wyjsciasmile
          Chwilowo nie pada, pojedziemy na Powązki.
          Fed, masz racje - bronie syna bo w koncu ma w tej chwili bardzo odpowiedzialna prace na "kierowniczym stanowisku" i powinien troche dbac o siebie.
          Mam nadzieje, ze obiecana poprawa pogody stanie sie faktem. Milego tygodnia smile
          • myszka1969 Re: Dotarłam... 01.08.11, 11:34
            Cześć Dziewczynysmile
            I tak oto mamy sierpień...nastraja mnie to raczje minorowo- po pierwsze gdzie uciekły te miesiące od poczatku roku a po drugie w ogóle nie czuję lata!sad...a jednak z doswiadczenia mojego wynika, że fajne letnie imprezy w plenerze doładowują człowieka pozywywną energia, nawet jesli siedzi sie we własnym miescie, jak ja w tej chwili...
            A tu co?...kompletna kicha, nosa nie chce sie wystawic za drzwi!...

            W dodatku w taką pogode zawsze wiecej jem co jest u mnie niewskazane bo w ostanim czasie przybrałam na wadze (tak to ponoc bywa po 40stce winkcrying sad ) i tulko ciągnie mnie do jakichs fajnych rozgrzewających herbatek...tylko co u licha w takim razie bede robic jesienią??sadsad


            Fedorczyk, nie wiem o jaki słownik mnie pytasz bo przyznam się szczerze, ja juz w czasach studenckich bardzo sie zraziłam do słowników dwujezycznych, pisanych przez Polaków i nie kupowałam sobie nowych...Nauczyłam sie wtedy korzystac z jednojezycznego, rosyjskiego...

            Jakos nie chce mi sie wierzyc, że w obecnych pol-ros i ros-pol jest mniej błedów...zwłaszcza dobija mnie, jak podają kilka znaczen tego samego słowa bez zadnych przykładów, poczym okazuje się np., że...dla atorów mop i kropidło to to samo!..
            Dlatego sprawdzam we wszelkich mozliwych zródłach i dzieki temu nie strzeliłam takiego byka przy tłumaczeniu oferty handlowej dla pewnej firmy produkcyjnej...ale najdziwniejsze, że równiez tego nie było w jakims słowniku handlowym, który akurat widziałam w ksiegarni!!...no wiec jak tu dobierac sobie słowniki???..

            Ja najczesciej siedze na forach poswieconych Rosji, czesto załozonych w Polsce przez Rosjan i tam dostaje pomoc w takich sytuacjach, podsyłają czasem nawet jakies ich rodzime strony www z danym słownictwem bo przyznam sie szczerze, ze z wyszukiwaniem tego tez mam kłopot bo w ogóle rzadko dostaję tłumaczenia- zajmuje sie bowiem j. rosyjskim i esperanto.No wiec trudno samemu nabrac wprawysad

            Jesli chodzi o rosyjski mam słownik ilustrowany, który jest mi bardzo pomocny, mam tez synonimów, który kupiłam jeszcze w dawnych dobrych czasach w Kalince i bardzo go sobie cenię.
            Nie mam niesttey słownika technicznego i o dziwo skonstatowałam ostatnio, ze na uczelni w czytelni w bibliotece mają tylko z 88 roku!...w ksiegarniach jest teraz naukowo- techniczny słownik ale w jedną strone kosztuje ok. 200 zł i tylez samo w drugą wiec to niesttey zbyt duzy wydatek dla takiego tłumacza jak ja.

            A jeszcze odnosnie tych słowników on- line... Wiecie, mnie to przeraza bo ilosc błedów jaka tam jest, jest zatrważająca!...pojąc nie moge, czemu taki słownik tłuamczy całe zdania skoro jest w nich pełno błedów stylistycznych i gramatycznych- wrecz na szkolnym poziomie! Słownictwo specjalistyczne w ogóle nie jest tłumaczone ale z mowy codziennej tez jest całe mnóstwo pomieszanych znaczeń!..A najlepsze jak mi przetłumaczyło zdanie, ze cos tam jest przyczepione jedną końcówką do czegoś, że jest przyczepione jednym diabłem do czegośsmilesmilesmileAz zachodze w głowe, z czego to się wzięło??

            No mozna powiedziec, że tłumacz nie powinien z tego korzystac ale sęk w tym, że jednak to jest kuszące bo jak komputer mi wyrzuci taki szkic, to chyba jest szybciej z pisaniem niz jak kazde słowo musze wklepywac osobno...Mam wrazenie, ze strasznie wolno to robie- chyba trzeba miec takie zaczepy na monitor i na nim zawieszac tłumaczony tekst??...a ja nawet nie mam tłumaczonego tekstu wydrukowanego bo mój kot zepsuł mi drukarkę...smilesad(...to raczej spartanskie warunki no ale jak tu dostawac wiele tłumaczen i miec wszystkie pomoce jak nalezy, pojecia nie mam...

            Jak mozna zaprogramowac w necie takei "słowniki", które robią tak straszliwe błędy?...to juz niechby tłumaczyły tylko pojedyncze słowa a dobrze...A tak człowiek ogląda jakąs stronę www, klika "przetłumacz na polski" i czyta cos, co tylko pod względem liter przypomina nasz jezyk....Po co to własciwie?...zeby firmy nie dawały tłumaczom zarobić?...choc nie powiem ja raz dostałam do przetłumaczenia stone www o kotach....poniewaz bardzo kocham koty, postarałam sie to zrobic jak najlepiejsmile

            • lablenka_x Re: Dotarłam... 01.08.11, 11:55
              Myszko, byki wynikają z tego,że ktośkto umieszcza tłumaczenie,korzysta z translatora, stąd takie idiotyzmysmile
              Przeciera się, przebłyskuje słońce ,jest nadzieja na to by niebo było tak błekitne ,jak moja ukochana cykoria podróznik:
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/h3q8Fg2rwMUPpbDeqX.jpg
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/GAJVcBxvIzw6TlRbtX.jpg
              Jest parno.
              dado może jest szansa na wyschnięcie i dachu i drzwi.
              Gaudio pozdrawiam Cięsmile
              • fedorczyk4 Re: Dotarłam... 01.08.11, 14:39
                Myszko, to mniej więcej tak jak ja. Na moje szcęście techniczne z jezyka bla-bal apojawija się częściej, niemniej tak jak Ty korzystam głównie ze stron w języku wlaściwym. Oraz ze znajomych "natiwów".
                Mm ja naprawdę Cię rozumiem, bo mojego też bronięsmile
                Lx cykoria przcudnej urody.
                Mm i Jutko, jako starsza pani z uszkodzonym zapalnie ogonem, generalnie nie wytrzymuję długo pozycji siedzacej, a temat busika bardzo mnie zinteresował bo zazwyczaj do i z, dostarczam jakieś straszne ilości dóbr wszelakich. Nimniej nie będę tego robiła z narażeniem "ogona"
                Dado, Twoja Daduczka jest przecudowna i przesłodkasmile
                Mm ZDJĘCIA !!!!!!
                • verbena1 Re: Dotarłam... 01.08.11, 16:01
                  Jutko, 18 godzin jazdy to dosyc szybko, siostra jechala do Paryza normalnym busem 20 godzin. Nie jest to zbyt komfortowa jazda ale zawoza Cie pod sam dom a samolot wraz z dojazdami i czekaniem to tez pewnie caly dzien w podrozy.
                  Gaudio ,ciesze zie ,ze mialas takie atrakcje z Fed, z nia nie mozna sie nudzicsmile Pisz czesciej.

                  Dado, tak obrazowo opisalas wilgoc i zimno ,ze az mnie ciarki przeszlysmile
                  Nam podarowano tydzien bez deszczu! Dzis jest cieplutko, 23 stopnie i sloneczko swieci az milo.
                  Sasiedzi, ci od pilnowania kurek maja w ogrodzie drzewo sliwkowe i na tym drzewie dojrzale zolte sliwy. Powiedzieli ,ze mozemy zerwac wszystkosmile
                  Jako zapobiegliwa Polka postanowilam zrobic pare sloikow dzemu. Jestesmy wlasnie w trakcie roboty. Caly dom pachnie sliwkami, w garach pyrka powoli dzem, zobaczymy co z tego wyjdzie.
                  Ide robic obiad, dzis placki ziemniaczano - cukiniowe (zaczyna sie wysyp cukiniowy). Placki smaczniejsze od zwyklych ,bardziej delikatne.
                  • jutka1 Re: Dotarłam... 01.08.11, 16:52
                    Verbenko, z tym podwożeniem pod sam dom to była ściema. uncertain To znaczy koleżanka, która mi to polecała była z Krakowa i tam ją dowieźli, bo mieszka 3 km od zjazdu z autostrady. Mnie panowie odebrali z domu w Paryżu (d0datkowe 10 EUR), ale ze względu na odległość mojego domu tutaj od Wrocławia odmówili odwiezienia pod dom. Musiałam więc dzwonić do mojego lokalnego taksówkarza, żeby mnie odebrał na wrocławskim zjeździe z autostrady i zawiózł (PLN 120) do domu. Wyszło drożej niż lot, mniej komfortowo, z nieprzespaną nocą, i z bólem kręgosłupa cały dzień dzisiaj. Nie. Dziękuję.
                    • mammaja 1 sierpnia 01.08.11, 22:59
                      Wlasnie sie konczy. Bylismy z mzonkiem przed poludniem na Powazkach Wojskowych, szczesliwie ze dzisiaj,
                      bo po wczorajszych ulewach bardzo bylo nasmiecone. Refleksja - duzo mniej jakby "zwyklych" ludzi, duzo "funkcyjnych", muzyki z glosnikow, zolnierzy. No coz - bylismy o do 14. - widac bylo przygotowania do popoludniowych obchodow. Ale cos w tym jest, ze duza ilosc uroczystosci
                      "w miescie", czy tez jakies inne czynniki zmienily charakter tego dnia - dawniej spotykalo sie tlumy warszawiaków - może pózniej przyszli ? A może juz odeszli w ogole?
                      • myszka1969 Re: 1 sierpnia 01.08.11, 23:11
                        Lablenko, nie zrozumiałam Twojej konstatacji o tłumaczeniach i idiotyzmach...kto gdzie i co umieszcza??...
                        Fedorczyk, z czego tłumaczysz??...


                        Wiecie co, przez tę paskudną pogodę tyle jem, że wczoraj wydałam na samo żarcie pół stówkisad...to co najmniej dwa razy tyle niz zwykle...ostatnio zachowuje się tak, jakby jedyną przyjemnością było dla mnie żarcie i picie....smilesad
                      • bbetka_1 Re: 1 sierpnia 01.08.11, 23:35
                        Mammajko, ja myślę, że kiedyś to była potrzeba serca i pamięci, a teraz to są "uroczystości...

                        Ja dzisiaj przyjmowałam brata z bratankiem, którzy przelotem i z przygodami chwilowo są u nassmile

                        Jutko, szczerze współczuję - mam nadzieję, że już trochę odetchnęłaś i doszłaś do siebie w przyjaznym otoczeniusmile A pogoda podobno ma się wypogadzać!

                        Pracuję nad relacją z Barcelony więc się tu nie rozpisuję smile
                        • bbetka_1 Re: 1 sierpnia 01.08.11, 23:39
                          Myszko, umknął mi Twój wpis (jednocześnie dodaję zdjęcia partiami)- nie przejmuj się zanadto! w taką pogodę to organizm jakoś się musi trzymać "przy życiu" i dobrym nastrojusmile Przyjdą słoneczne dni to i chęć na jedzonko przejdzie!
                          • myszka1969 Re: 1 sierpnia 01.08.11, 23:47
                            A co Wy robicie własciwie w takie lato?...pytam jestem w tym topicu od niedawna...poza oczywiscie tym, co robi sie przez cały rok....nigdzie nawet nie docieram- na żadną impreze w plenerze nie mowiąc o wyjazdach na festiwale np do Mragowasad
                            • foxie777 Re: 1 sierpnia 02.08.11, 00:59
                              A ja slyszalam,ze sierpien bedzie w Polsce wspanialy.Ot i juz.
                              Mammajko,gratuluje,Boze wnusia to byloby moje marzenie,moze kiedys.
                              Jutko odpoczywaj w domowych pieleszach.
                              W mnie jak zwykle burzowo i goroco.Bylismy na fajnym koncercie faceta z Trinidad.
                              Styl calypso.Bardzo udany wieczor sobotni.
                              Boze,zupelnie zaprzepascilam moj rosyjski,szkoda bo bylam bardzo dobra.
                              pozdrowienia tropikalne
                        • jutka1 Re: 1 sierpnia 02.08.11, 08:04
                          Bbetko, jeszcze dochodzę do siebie, dziś jest lepiej niż wczoraj, jutro będzie jeszcze lepiej.
                          Pogoda taka sobie, choć jest trochę cieplej. Tylko te chmury deszczowe... No patrz, już pada! sad

                          Wczoraj późne popołudnie spędziłam na tarasie, gapiąc się na ogród, czytając Bluszcz i sącząc schłodzone touraine. Spokój, motyle, cisza przerywana konwersacjami ptaków i klekotaniem moich bocianów. Takie preludium do sierpnia w domu. smile

                          Czy ja rok temu zamieściłam zdjęcia mojego ogrodu o świcie, bo nie pamiętam?

                          Plany na dziś bardzo proste: trochę się pokręcę po obejściu, poodkurzam i zetrę kurze, przestawię dwa meble co mi przyjaciółka - Bóg wie czemu - poprzestawiała z ich normalnego miejsca, potem późny obiad u mamy z przyszywanym tatusiem, który właśnie dziś przylatuje z ciepłych krajów. Rodzinnie i domowo.
                          Od jutra zaczynam powoli przygotowania na gości, w czwartek pierwszy, w piątek druga tura szt. 1-3, a w sobotę kulminacja: dodatkowych szt. 6. W porywach będzie nas w sobotę 12 osób, z czego 4 osoby zostaną na nocleg. Fajnie. smile

                          Za to niedzielny obiad mi się okroił, bo siostra z przyległościami nie dojedzie na czas z wakacji. I tyszpiknie, nie będzie problemu z liczbą krzeseł, stołów etc. smile Siostra będzie dzień później.

                          A potem może gdzieś pojadę nad jakieś jezioro czycuś. Zobaczymy, ustalenia będą za kilka dni.

                          No, to letempendzem wink dopijać drugą kawę i słuchać Gordona Haskella. big_grin

                          Miłego dnia smile
                          • bbetka_1 Re: 1 sierpnia 02.08.11, 10:29
                            Super Jutko masz plany smile zdjęcia nie pamiętam czy wstawiałaś, ale zawsze przyjemnie pooglądać marzenia więc wstawiaj!

                            U mnie słonecznie, a chmury nie wyglądają na deszczowe smile

                            Dzień zapowiada się miły i niemęczący - idę na badania ócz moich a potem do psiapsiółki na kawę i ploty smile

                            Miłego dnia!
                            • jutka1 Dom i ogród, A.D. 2010 :-) 02.08.11, 11:18
                              Bbetko, aż sprawdziłam stare wątki Dzisiejek i verbenowych "Roślin, ogrodów etc..." z zeszłego roku, ale się nie dogrzebałam, więc chyba nie wklejałam. Lepiej późno, niż wcale. Idę na wątek ogrodowy. smile
                              • mammaja Re: Dom i ogród, A.D. 2010 :-) 02.08.11, 12:48
                                Nareszcie slonecznie i cieplo. Wlasciwie fajnie, ale co mnie podgryza opowiem na kozetce.
                                • gaudia Re: Dom i ogród, A.D. 2010 :-) 02.08.11, 14:09
                                  to ja, zgodnie z obietnicą, kontynuuję.
                                  Jak zapewne wiele z Was wie, mój mózg lubi poszaleć i są okresy w moim życiu, gdy robi się marnie. Niestety, w takich razach robi się marnie także finansowo (rany, dotąd nie wiem którym z Was mam dziękować za doładowanie telefonu).
                                  Kiedy z początkiem roku zaczęłam dawać oznaki życia Fedo zgłosiła mnie grupie przyjaciół jej U.P. jako kandydatkę do całodobowej opieki. Przeszlam rozmowę kwalifikacyjną i poleciałam do Francji przerażona głownie brakiem znajomości języka.
                                  U.P. była mi opisywana przez Fedo jako skrzyżowanie janioła z umierającą ptaszyną, więc bałam się tym bardziej, bo daleko mi do janioła.
                                  Na miejscu zastałam nieco egocentryczną i żwawą artystkę łamane przez wredną zołzę, więc miło się rozczarowałam i porozumiałyśmy się natychmiast.
                                  Spędziłam tam 2,5 miesiąca. Pokochałam Francję, szczerze znienawidziłam język francuski, wykąpałam się kilkakrotnie w gorzkim od soli Atlantyku (budząc zdziwienie młodych na plaży, byłam jedyna chętna do pływania), pokochałam francuski chleb i ciastka, poznałam dwie Polki w miasteczku, z których jedna już jest moją przyjaciółką, a druga (Fedo porównała jej mózg do rozwielitki), bardzo bogata finansowo wciąż mnie pytała, czy się nie nudzę.
                                  Teraz jestem w Polsce, ale wrażenia popowrotowe opiszę następną razą.

                                  buzioki wszem
                                  • jutka1 Re: Dom i ogród, A.D. 2010 :-) 02.08.11, 14:22
                                    Gaudyjko kochana! Trafiłaś na okres moich rozjazdów i szału zamykania programu. sad
                                    Jak byłaś w Paryżu to ja akurat wracałam z zachodniej półkuli. sad

                                    No nic, może jeszcze się uda spotkać, hę?

                                    Ściskam mocno! Bzzzzz, Pscoła smile
                                    • gaudia Re: Dom i ogród, A.D. 2010 :-) 02.08.11, 14:27
                                      przeca wiem durnoto Ty
                                      wszytko przed nami
                                      • jutka1 Re: Dom i ogród, A.D. 2010 :-) 02.08.11, 14:40
                                        smile))
                                        • verbena1 Opowiesci Gaudii 02.08.11, 20:22

                                          Gaudio droga, opowiadaj dalej i nie uciekaj od nas. Wiesz, ze lubimy Cie bardzosmile

                                          Wreszcie prawdziwy letni dzien, az zyc sie chcesmile Zrobilam pyszny placek sliwkowy, w wielkim garze smaze sliwki na dzemy lub wypieki zimowe. Przyszla znajoma ,posiedzielismy wreszcie na tarasie i napawalismy sie cieplem. Jutro juz normalnie, zimniej i deszczowo.
                                          • mammaja Re: Opowiesci Gaudii 02.08.11, 21:50
                                            Gaudio, Fed miala genialny pomysl wysylajac cie do Francji - jakos mi do siebie pasujecie! Czekam na dalsze relacje smile
                                            Pogoda byla prawdziwie letnia, ale kochana rodzina zapewnila mi wiele intensywnych zajec, tak ze nie bylo czasu na pisanie,ale jeszcze bedzie !
                                            • joujou Re: Opowiesci Gaudii 03.08.11, 03:42
                                              Gaudio bardzo miło znowu Cie czytac ,pozdrawiam serdecznie wink
                                              Jutko,odpoczywaj na swoich włosciach,pieknie u Ciebie.
                                              Powraca do nas słońce,ale dzisiejsza noc bardzo zimna.
                                              Siedze aktualnie w pracy,mam luz wiec podziwiam zdjecia Bbetki i inne
                                              zamieszczane przez Was na forum.Nadrobiłam troche zaległości na innych
                                              forumowych wątkach...
                                              Uzupełniłam moje kartki z podróży o ostatni wyjazd do Trójmiasta i noc prawie zleciała.
                                              Musze jeszcze zrobic to i owo wiec kończe życząc przyjemnej,słonecznej środy!

                                              W życiu piękne są tylko chwile...
                                  • monia.i Re: Dom i ogród, A.D. 2010 :-) 03.08.11, 23:13
                                    Gaudia - pozdrawiam. Miałyście niezwykły czas. Nie wiem, jak lepiej mogę wyrazić swoje wrażenia.
                          • myszka1969 Re: 1 sierpnia 03.08.11, 07:11
                            Co to jest "Bluszcz" Jutko?...
                            • jutka1 Re: 1 sierpnia 03.08.11, 07:39
                              Miesięcznik wzorowany na "Bluszczu" sprzed dziesięcioleci
                              • myszka1969 Re: 1 sierpnia 03.08.11, 07:57
                                A ja kurcze nawet nie mam balkonusad
                                • fedorczyk4 Środa 03.08.11, 09:07
                                  A to Ci współczuję Myszkosmile Ja nigdy nie miałam zielonej ręki i wszelaką rośłinność traktowałam obojetnie, do tego nie byłam "leśnym ludziem". Nawet kilka lat posiadania spłachetka ogrodu przydomowego (wynajętego) nie zmieniło mojego podejścia. Za to le Mąż któremu obowiązek koszenia trawy schłodził marzenia o ogrodzie, wymienił je na pragnienie posiadania tarasu na którym to on by ho, ho....No i osiem lat temu weszliśmy w posiadanie mieszkania z tarasem. Odczekałam tak ze dwa sezony, a na tarasie kwitła stara szafa, rowery i pranie. No to się zeźliłam i sama zajełam sprawąsmile)) Nadal nie mam zielonej ręki, nadal zupełnie sie na tym nie znam, ale za to radochę mam przedniąsmile
                                  A tłumaczę z i na francuski.
                                  Zresztą zaraz sobie pojadę do sklepu z roślinnością, bo pogoda sie poprawiła i trzeba uzupełnić ubytki wygnitki.
                                  Odnośnie pytanania co robimy w lecie. To ja głównie cieszę się, że juz nie muszę obsługiwać "dziecincych" wakacjismile Jako pracująca w domu, urlopu letniego nie mam, a jak mam to taki jak teraz, czyli korzystam z samotności. Le Mąż u teściowej, Synusiowie pracują, a Dziecinka właśnie wyleciała do tatusia i Babuni. Do Mragowa też bym pojechała, ale jestem kompletnie uwiązana w domu ze względu na Krowisię którą poza najbliższą i najsilniejsza rodziną, nikt nie może się zając, tak więc dotyczą mnie tylko koncert chopinowskie w Łazienkach i inne imprezy warszawskie.
                                  A dziasiaj mam zamiar potarasowć i póść do kina na Drzewo zyciasmile
                                  • mammaja Re: Środa 03.08.11, 11:51
                                    Twoj taras jest uroczym miejscem, Fed. Siedż i czytaj, albo pij wino z przyjaciółmi - wreszcie jest troszke cieplej smile
                                    Jestem jakaś kiepska i tracę czas. Grzebię w necie, powinnam pojechac odebrac paszport.
                                    Ech, nic mi sie nie chce.....
                                    • bbetka_1 Re: Środa 03.08.11, 13:19
                                      Mm wyluzuj smile jak mawia moja córa - masz za dużo zajęć niespodziewanych i nie z własnego wyboru więc męczą one bardziej niż te "własne"... spróbuj "nicnieróbstwa" bez wyrzutów sumienia chociaż przez dzień lub pół, to bardzo pomaga! podobno, bo sama nie bardzo nie wiem jak to się robi w praktycesmile

                                      Mój dzień dość zajęty, bo córa wyjeżdża nad ranem więc prasowanie, zakupy, pyszny domowy obiadek (mam w planie jej ulubione knedle), a wieczorem imieniny w rodzinie, ciotka znowu zrobi małe wesele - ale inaczej podobno nie umie... chociaż dopiero wyszła ze szpitala i powinna głównie leżeć... Optowaliśmy za odwołaniem imprezy lub jej przełożeniem lub przeniesiem do kogoś z nas, ale nic nie wskóraliśmy...

                                      Fed, też się wybieram coś dokupić na balkon, bo mało że deszcze plus mszyce, to jeszcze Hrabia zrzucił sobie na głowę dużą skrzynkę z pelargoniami łapiąc motylka i właściwie nie było co ratować...
                                      • myszka1969 Re: Środa 03.08.11, 19:11
                                        I jak tam "Drzewo życia", Fed?...dawno nie byłam w kinie...a co to Krowusia?smile)
                                        Cieszę się, że trafiłam na ten Wasz topic Dziewczyny- dawno szukałam w necie czegoś podobnego- nie mam z kim pogadać...
                                        Ja bardzo lubiłam fancuski w liceum ale potem angielski by mi bardziej ...wydaje mi sie tez że z angielskiego jest wiecej dobrych słowników niz z mojego kierunkowego rosyjskiego.Ostatnimi czasy kuiłam sobie tylko średni słownik pol-ang i ang-pol, bodajze Delty. Ile tam jest przydatnych, współczesnych słów! Jestem pełna podziwu.
                                        U mnie dzis fajna pogoda ale jestem zdołowana bo mam sprawe w sądzie przeciwko pewnej obrzydliwej babie i byłam u adwokata...Ależ nie cierpie tych "specjalistów"! tylko mnie dupek zdołował!... Nie wiem czemu ci spece zawsze wszystkich wokół traktują jak idiotów! Raz powiedziałam pewnej takiej "specjalistce", że chyba połowa społeczenstwa ma wyzsze wyształcenie i że obcowanie z idiotami w togach, do tego ze stopniem doktora jest wyjątkowo żenującesad
                                        • fedorczyk4 Re: Środa 04.08.11, 07:41
                                          Myszko to jest Krowisia:
                                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/dd/wi/7ita/fbh6MzNWM5lNlBshkB.jpg
                                          W wersji łagodnejsmile
                                          "Drzewo życia" wywołało we mnie mieszane uczucia. Z pewnościa to nie jest "mój" rodzaj kina i narracji kinematograficznej. Ja jestem zwolenniczką klasycznych zasad montażu i budowy scenariusza. Jeżli sie od nich odchodzi to na jakiś czas i w sposób logiczny dla idioty jakim jestem. Tutaj wszystko jest poprzewracane. Nie ma logiki, są flashe i ruchome fotografie, mnóstwo scen których symboliki kompletnie nie łapię, co jakiś czas co stawia mnie w sytuacji debila który cieszy się w trakcie filmu bo raz na jakiś czas nagle coś mu się udało zrozumieć. Straszliwie długie sekwencje z powtarzającymi się sytuacjami, niektóre tak przeraźliwie wyświechtane, że aż drące zęby, dobór muzyki ciężki, toporny etc... I teraz po wszystkim co napisałam zastanawiam się czy nie o to właśnie Malickowi chodziło. nie wiem, wiem natomiast, że na pewno nie pójdę na ten film drugi raz i że nie czuję sie na siłach powiedzieć jednoznacznie czy uważam że to jest dobry, czy zły film. A to u mnie rzadkość!!!!
                                          • myszka1969 Re: Środa 04.08.11, 11:06
                                            Urocze imię dla kotasmile) ...A wiesz, że ja mam ich czterysmile)))...Jak znajde czas, wkleję fotki...ale pojęcia jeszcze nie mam jak to tu się robi...
                                            Ja nie jestem miłosniczką kina, wolę teatr ale np. Amadeusza mogłabym oglądac w nieskonczoność...ale chyba nigdzie go juz nie ma...Chcę jednak latem wybrać sie do kina bo jest wiele promocji... niekoniecznie muszę chodzic na nowości.
                                            • fedorczyk4 Re: Środa 04.08.11, 13:07
                                              myszka1969 napisała:

                                              > Urocze imię dla kotasmile) ...A wiesz, że ja mam ich czterysmile)))...Jak znajde czas
                                              > , wkleję fotki...ale pojęcia jeszcze nie mam jak to tu się robi...
                                              > Ja nie jestem miłosniczką kina, wolę teatr ale np. Amadeusza mogłabym oglądac w
                                              > nieskonczoność...ale chyba nigdzie go juz nie ma...Chcę jednak latem wybrać si
                                              > e do kina bo jest wiele promocji... niekoniecznie muszę chodzic na nowości.

                                              Łomatkoikrystyno jak jej powiem, że została wzięta za kota....
                                              Koty mam też. Dwa. A jak bym mogła to wszelkiej zywiny miałabym znacznie więcej.
                                              Niestey za kazdym nowym pojawieniem staję na skraju rozwodu. Nie żeby le Mąż nie lubił zwierząt. Wprost przeciwnie, ale wolałby żeby nie u nas w domu sikały na komputery, wyżerały roślinność i ochroniarzy...
                                              Najpierw strasznie sie wkurza, a potem jest dla nich jak miód i malina. Nawet milszy niz dla mniesmile
                                              Tak to już jest z ludźmi którzy lubią, ale w dzieciństwie nie mieli w domu i rodzinie. Dla mnie nie ma domu bez żywiny, bo to jest wtedy tylko mieszkanie
                                              I też wolę teatr od kina jak przystało na osobę częściowo "wyksztalconą" (ale tak dawno, że już sama nie wiem dlaczego, po co i czego mnie nauczyło) w szkole fimowej.
                                              Jutro idę do teatru. A raczej na spektakl teatralny w Muzeum Powstania Warszawskiego. Niezbyt chętnie, tak jak niezbyt chętnie chodzę na filmy o podobnej tematyce, ale ponoć rewelacja. Szkoda nie skorzystać z zaproszenia.

                                              - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                              • fedorczyk4 Dla Myszki 04.08.11, 13:10
                                                Żeby nie było wątpliwości kim jest Krowisia:
                                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/dd/wi/7ita/99t8pBJwaz5LjUxuaB.jpg
                                              • mammaja czwartek 04.08.11, 13:14
                                                O rety, ale sie usmialam smile Znajac Krowisie osobiscie (nawet mnie lekko nadgryzla) oraz jej gabaryty wziecie jej za kota jest niewyobrazalne.
                                                Mamy przepiekny dzien, ogrodek wreszcie czrujacy w tych ogromnych floksach, musze zrobic fotke ale teraz jade odebrac paszport i na zwykle zajecia.
                                                Fed, narazie nie udalo sie zrobic zdjecia malutkiej ktore nadawaloby do publikacji, ale dzisiaj mloda ma sie przymierzyc. Malutka bezimienna jest super, glownie je i spi. Nie sprawia zadnych klopotow - narazie, tfu, tfu, odpukac!
                                                • bbetka_1 Re: czwartek 04.08.11, 17:44
                                                  Zdjęcia Krowisi boskie!!! Podobieństwo do dużego kota (np pantery śnieżnej) niewykluczone smile

                                                  U mnie już się zachmurzyło i jest beznadziejnie parno i duszno. Dodatkowo mam zdecydowany niedobór snu (do 4 nie spałam żeby odwieźć córuś na zbiórkę, a potem takie drzemanie od 5 do 9) ...

                                                  Wyobraźcie sobie, że pani stomatolog (do której wybrałam się w końcu, po długich tygodniach wymyślania dlaczego teraz nie wink nieco mi rozgrzebała zęba, a potem przepaliły się je dwie (nowe, świeżo zakładane) żarówki, brakło światła i przełożyła mi wizytę na kiedy indziej!!!! no i jak tak można - już się przyzwyczaiłam i przeżyłam tę wizytę, a tu klops i trzeba będzie się "nastrajać" od nowa...

                                                  Idę założyć nowe zwierzątkowo smile
                                                  • mammaja Re: czwartek 04.08.11, 21:55
                                                    Paszport odebralam, przy okazji sprawadzono czy to napewno ja biorac odciski palcow ( pierwszy raz przy skladaniu wniosku o paszport juz pobrano). Troche dziko sie z tym czuje - ale widocznie tak trzeba smile Za to podobno juz moge do Kanady jechac z tym paszportem bez wizy. Nie wiem - na razie nie wybieram sie. A potem nieopatrznie pojechalam Al.Solidrnosci przez Pl. Bankowy. Ludzie, przejechanie paruset metrow zajelo mi 25 minut! Juz nigdy tam sie nie pojawie - koszmar.
                                                    Prosze sie wpisywac, bo chce wreszcie sierpniowe dzisiejki otworzyc!
                                                    Krowisia zimowa w pelnej krasie smile
                                                  • monia.i Re: czwartek 05.08.11, 00:52
                                                    Krowisia jest boska smile
                                                    Mam takie zapytanie do obecnych - może ktoś posiada wiedzę (to taki język niczym z komisji śledczej) na temat kosztów życia/bycia na Ukrainie ? Smoki z silną grupą kibicką lada moment jadą na zawody do Kijowa - dziś siedzieli i się zastanawiali - ile kasy zabrać i jakiej. Drogo tam czy tanio, jechać z hrywnami czy z czymś innym, zabierać więcej czy mniej..Macie jakieś podróżnicze doświadczenia?
                                                  • goskaa.l Re: czwartek 05.08.11, 07:19
                                                    Mam przyjaciółkę Ukrainkę w Kijowie,. Nie pogniewasz się chyba, jeśli wyślę do niej kopię tego pytania?
                                                  • fedorczyk4 Piątek SŁONECZNY!!! 05.08.11, 09:28
                                                    Mam nadzieję, że nie zapeszę bo mam w planie tarasowaniesmile
                                                    Moniu nie mam pojęcia o cenach na Ukrainie. A żałko, bo bardzo mnie tam ciagnie. Z drugiej strony to gdzie mnie nie ciągnie? Chyba tylko do Moskwy mnie nie ciagnie bo juz do Petrsburga owszem. Młoda dzieweczka będąc udało mi się zwiedzić dużą część Europy, co przypominają mi Wasze podróże i Wasze reportaże, ale na wschód nie jeździłam.
                                                    Mm, gratuluję paszportu, ja też odebrałam odtworzone dokumenty i oczywiście nie obyło się bez małej awntury, bo pan wydający mi prawo jazdy, nie chcial mi go wydać pod preteksetm, że na poprzednim był inny adres. W ciągu ostatniego dziesięciolecia wymieniłam prawko francuskie na polskie, po napaści na mnie i kradzieży torebki (tej napaści w trakcie której przejechałam na tyłku pół ulicy Solec) dostałam wtórnik, potem mój syn niechcący zabrał moje papiery do Kanady i nastąpił rewtórnik, więc jak sie przeprowadziłam to po prostu olałam i nie rererewtórnikowałam ze zmianą adresu. I był spokój przez 7 lat.
                                                    A ten pan uznal, że "przesąpiłam" i mi nie wyda i już. Oczywiście wydał, a co przed wydaniem usłyszał to jego.
                                                    Na dzisiaj mam w planach wyżej wymienione tarasowanie pracę (ale nie wiele jupiii) i spektakl. Z samego rana załatwiłam rzecz przykrą i dla mnie nieprzyjemną bo wynikłą z mojej winy. Fuuu jak ja nie lubię dawać plamy, a dałam ewidentną. Trudno już załatwiłam i ulżyło mi.
                                                    A poza tym nic na działkach sie nie dzieje. Wnuk wyjechał z Synusiową do kurencyjnego dziadka, Dziecinka pławi się w miłości mojej teściowej i uwielbieniu francuskiej rodziny, Syn Średni odzyskał Lemurka, który wrócił z wód gdzie przebywał z rodzicami, Syn Podstawowy został sam, więc ani jeden, ani drugi się nie odzywają tyle że powodów dokładnie odwrotnychsmile
                                                    Miłego dnia!
                                                  • fedorczyk4 Apel Mm:-) 05.08.11, 10:06
                                                    W ramach mnożenia postów. Na to idę dzisiaj:
                                                    Michał Zadara "Awantura Warszawska. Waszyngton-Moskwa-Londyn."
                                                    Spektakl został stworzony na podstawie dokumentów wysyłanych przez Winstona Churchilla, Józefa Stalina, Franklina Roosevelta, polskich dowódców, a także korespondencji pomiędzy dyplomatami angielskimi, amerykańskimi, radzieckimi i polskimi w trakcie Powstania Warszawskiego. Michał Zadara przygląda się dyplomacji międzynarodowej sprzed 67. lat, a także stara się ukazać losy Polski, w szczególności walczącej Warszawy. Spektakl będzie można oglądać zarówno chodząc między aktorami, grającymi postaci historyczne, jak i odbierać go jako rodzaj filmu montowanego na żywo.
                                                    Bardzo jestem ciekawa!
                                                  • bbetka_1 Re: Apel Mm:-) 05.08.11, 10:43
                                                    To dobijam setkęsmile

                                                    U mnie wyjątkowo słonecznie, Hrabia broni balkonu przed jednostkami latającymi wszelkiego typu, córa w końcu odezwała się z Mazur - zdegustowana, bo mają 6osobowy pokój (innych nie mawink, mąż w robocie, a ja mam chatę dla siebie!!! i nie zamierzam jej sprzątać!!!
                                                    Zamierzam się zrelaksować łazienkowo oraz czytelniczo, a potem się zobaczysmile

                                                    Fed - niech spektakl spełni Twoje oczekiwania!

                                                    Dobrego dnia wszystkim życzę! To początek weekendu i niech będzie boski!
                                                  • alfredka1 Re: Apel Mm:-) 06.08.11, 16:34
                                                    Nie pomnoż postów..
                                                    Dzisiaj rano zmarł Roman Opałka , malarz - konceptualista.

                                                    https://i54.tinypic.com/6nti8g.jpg
                                                    kiedyś trzeba przejśc przez TE DRZWI
                                                  • fedorczyk4 Re: Apel Mm:-) 06.08.11, 20:10
                                                    Niestety, trzeba kiedyś przez nie przejść. Ale to jest ktoś kto bardzo długo utożsamiał pewna już nieistniejąca epokę. Natomiast jego sztuka nie powina zostać zpomniana. Zawsze zastanawiam sie ile z wypracowanegej idei zostaje, a ile "odkryją" na nowo "młodzi gniewni" i niedouczeni przkonani, że przed nimi nikt i nigdy...
                                                  • monia.i Re: czwartek 05.08.11, 23:22
                                                    goskaa.l napisała:

                                                    > Mam przyjaciółkę Ukrainkę w Kijowie,. Nie pogniewasz się chyba, jeśli wyślę do
                                                    > niej kopię tego pytania?
                                                    No jakże smile Będę wdzięczna za wszelkie podpowiedzi smile I dziękuję w imieniu Smoka smile
                                                  • myszka1969 Re: czwartek 06.08.11, 12:54
                                                    smile))
                                                    No faktycznie Fed dałam plamę ale mam nadzieję że Krowisia się na mnie nie obraziła?wink a propos zwykle psy lubią moje koty nawet w windzie czule mnie obwąchująsmile
                                                    Moje kociaste często wylegują się własnie a takiej pozie jak na zdjęciu Twój pupil- brzuszkiem łapkami do góry tak że nie widać łebka... zauważ, że Twojemu psu też niesmile

                                                    To zazdroszcze teatru w Krakowie letnia porą jest dużo koncertów w plenerze w ogrodach- równiez przy scenach teatralnych ale spektakli chyba nie ma wcale.Jesli juz to teatr ogrodowy w Domu Kultury ale ostatnio beznadziejnie z tym z powodu tej fatalnej pogodysad
                                                    Od dwóch dni u mnie się ociepliło ale i tak jestem tak rozleniwiona i zniechęcona do wszystkiego, że to zupełnie nie podobne u mnie do wakacji sad...

                                                    Patrzę na Wasze opisy wyjazdowe zazdrośc mnie ściska smile crying
                                                    A dzis tak mnie boli łeb, że chyba nawet nie pojadę na festiwal country do Wolsztyna ktory sobie zamysliłam...ponoc z bardzo fajna atmosferą ale tuz pod zachodnia granicą a jetsem tak zmęczona, że podróze mnie męczą..
                                                    Miałam wczoraj rozprawe sądową przeciwko pewnej wrednej babie notabene biegłej sądowej to mnie chyba tez dodatkowo umordowałosad Wczoraj nawet nie zajrzałam do netu...

                                                    A propos Ukrainy ja byłam tam prawie cztery lata temu jako tłumaczka rosyjskiego na targach handlowych ale sporo chodziłam po miescie. Bardzo je lubię- zawsze Kijów bardzo mi sie podobał, bardziej niz Moskwa i Patersburg. zawsze był niesamowicie zielony i czysty jak na tamtejsze warunki i miał naprawdę ładną architekturę.Ja byłam tam wczesniej na początku lat 90tych i nawet tamtejszy pomnik Lenina bardzo mi się podobałsmile Muzeum Lenina zresztą tez było świetne bo można w nim było zobaczyć najciekawsze wystawy czasowe w mieście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka