Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :)

27.10.11, 22:42
Poprawiam sie, a wiadomo że juz nadchodzi listopad.
Przepraszam za przelanie dzisiejek - ale jakoś nie mialam czasu.
A tu same miespodzianki, wnuczek piekny - no_no, jakoś tak latka leca na tym forum, że zdzidzielismy - ale tu nigdy nie było powiedziany ile tych plusów przy 40 jest dozwolone, inaczej dawno byłabym relegowana do starszakow smile
Ewelinka odezwala sie na muzycznym watku - może i na dzisiejkach zabawi smile
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 28.10.11, 10:46
      Może to będą dzisiejki z powrotami? No_no, Ewelina, Małpa w Czerwonym. Może i Luiza się znajdzie. mam nadzieję!!!!
      • bbetka Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 28.10.11, 10:49
        Właśnie chciałam napisać, że strasznie lekceważycie nowe dzisiajki!!!
        Ale akurat Fed udało się zgrabnie napisać ;-0
        • jutka1 Piątek, szaro 28.10.11, 11:02
          smile
          Odespałam zaległości, czuję się już lepiej. Za oknem szaro, ale dość ciepło, nie ma padać - więc w końcu przyjemnie.
          Dzisiejsza lista "do zrobienia" jest dość nudna, ale trzeba wykonać: spacer do rzeźnika coby zamówić nóżki cielęce na środę, podcięcie hortensji (i zrobienie suchego bukietu big_grin ), trochę porządków, pranie. Dzień pt. Jutka w domu i zagrodzie. smile

          No i tyle. Miłego piątku smile
          • bbetka Re: Piątek, szaro 28.10.11, 11:10
            U mnie to samo co u większości-proza życia po kokardę...budowa idzie pełną parę - zaraz tam jadę i chyba wezmę aparat żeby Wam unaocznić moje warunki pracysmile

            Z rzeczy innych to powinnam lecieć na kozetkę, ale chybaby się zarwała więc sobie daruję;-(

            A jakbym założyła wątek "rodzinny" to chyba od swojej musiałbym zacząć...okazało się właśnie, że mój bratanek (i chrześniak) będzie 18 urodziny świętował w samotności!!!!co może jemu samemu w pewnym sensie by odpowiadało (kolegów i koleżanek mu nie brakuje przecież wink No ale ludzie!!!! mnie się to nie mieści nigdzie!!!! chwilowo ustaliłam, że pojadą tam trzy dni wcześniej moi rodzice - więc całość przygotowań spadnie na moją mamę.... (dodam, że będą tam trzy tygodnie wcześniej, ale nie mogą tam zostać tyle czasu...), ja muszę akurat w piątek i sobotę być w W-wie (18-stka wypada w sobotę), ale absolutne muszę dotyczy piątku więc w nocy wrócę do Szczecina, a rankiem zrobię samochodem traskę do Hagi (a w niedziele z powrotem...) Mamusia jubilata przyleci w sobotę wieczorem (na gotowe!!!!) z W-wy i odleci w niedzielny poranek wrrrrrr.........! na brata wywieram dużą i wściekłą presję, że niech nie zawraca głowy tylko bierze córkę i przylata (zam), bo drugi raz syn 18 lat kończył nie bedzie!!!! Ciekawy grudzień mi sie szykuje, bo weekend wcześniej jadę z córką na egzaminy językowe do Poznania, pewnie ze dwa razy, bo ustne i pisemne są osobno...Oczywiście we wszystkie weekendy mam zajęcia...

            Fed, no to masz życie rodzinne o dużym stopnie intensywności smile A kto jest rzeczoną kozą to się okaże jak kolejno się będą wyprowadzać wink))

            Jutko, dobrego i spokojnego dnia - jak tam widoki na Twoim pięknym balkonie? Suszona hortensją uraczyła mnie znajoma - mam piękne kompozycje, ale w ogóle nie byłam do tej pory świadoma, że ona tak pięknie się zasusza?!

            Biegnę na budowę z kagankiem życząc wszystkim spokojnego dnia smile
            Równo nie znaczy sprawiedliwie smile
            • jutka1 Re: Piątek, szaro 28.10.11, 18:13
              Bbetko, odłożyłam na jutro ścinanie kwiatów hortensji, żeby zrobić zdjęcia jesiennego balkonu. smile

              Potrzeba duszy nakazała mi dzisiaj zrobić bigos, hahahahahaaaa. smile Miałam kapustę kiszoną z torebek, nabytą w dzień wyborów z półciężarówki czujnie zaparkowanej przed Instytutem Polskim. Pierwsze kilka godzin gotowania mam za soba, teraz się chłodzi, a wieczorem jeszcze raz pogotuję. Na noc na balkon (gar zbyt duży, nie mieści mi się w lodówce big_grin ), jutro znowu popyrkoli, takoż w niedzielę, i w niedzielę wieczorem będzie gotowy. Większość zamrożę "na zaś".

              W niedzielę będę marynować wołowinę na gulasz, a w poniedziałek go gotować: we wtorek mamy u mnie polskie spotkanie towarzyskie pt. "Dziady" wink, a w menu: placki ziemniaczane i gulasz. smile

              W środę i czwartek na tapecie nóżki cielęce w galarecie. Właśnie je dziś u rzeźnika zamówiłam na środę rano. Jasny gwint, powrót kulinarny mi się zrobił. smile

              Jeśli gulasz i nóżki się udadzą, to zapodam przepisy na wątku kulinarnym. smile

              Czirs. smile
    • joujou Re: Dzisiejki 275 -piątek ze słońcem 28.10.11, 14:14
      Jutko,masz jakiegoś pecha z tą pogodą, z jednej szarości w drugą.U nas cudna,złota jesień.Za oknem słońce,błękit nieba i +13 w cieniu.Ciągnie wilka do lasu,albo chociaż na jakiś długi spacer,ale chwilowo muszę wybić sobie z główki takie pomysły.
      Spałam tylko 4 godz. i trzeba było wstać,by pojechać na targowisko po kwiaty na cmentarz.
      Resztę zakupimy już razem z moim bratem,jak do nas dotrą,ale jutro muszę zrobić porządki na grobie rodziców i chociaż kwiaty do wazonu wstawię.
      Fed,tak to już jest z naszą młodzieżą.Raz się wyprowadzają,potem wracają,a człek już się do dobrego(znaczy odrobiny wolności i kawałka wolnej przestrzeni zdążył przyzwyczaić smile Jak mój syn znalazł sobie pracę w innym mieście i tam zamieszkał to czułam się rozdarta iż tak szybko wyfruwa z gniazda.Gdy zaczęłam już się szarogęsić w jego pokoju,synuś wrócił i znowu bardzo ograniczył się mój kawałek podłogi winkZ drugiej strony,gdzie mają wracać,jak nie do domu? Tyle,że może nie aż tak 'hurtem' wink
      Główka ciężko mi dziś pracuje więc zakończę te swoje wypociny i może uda się jeszcze choć chwilę zdrzemnąć.
      Wam życzę dobrego i spokojnego weekendu!
    • ewelina10 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 28.10.11, 18:22
      Mmko, dosyć długo nie mogłam się pozbierać, przygniotły mnie sprawy rodzinne, które musiałam podomykać po mamie. Forum było wówczas dla mnie nie z tej bajki.

      Teraz podczytuję was częściej, ale z tym pisaniem jest trudniej sad
      Niemniej obiecuję, że czasami coś skrobnę.

      Pozdrawiam cieplutko
    • no_no Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 28.10.11, 21:51
      En.ejko? Fedorczyk? Joujou? Jutko? Mammaju? Moniu.i? Verbeno? Jesteście tam? Tak? No to miło z Waszej strony.
      Dziękuję wszystkim Paniom za pozdrowienia, serdeczne przyjęcie po latach, gratulacje z powodu wnuczka i za to że jesteście, takie jakie jesteście: miłe, ciepłe, serdeczne. Dziękuję.

      Było mi miło znowu gościć na łamach forum 40+, które będę zawsze z sympatią wspominał.
      Czasami obiecuję zajrzeć i poczytać co tam u Was słuchać. A tymczasem mówię: Pasmile

      Osobno serdecznie pozdrawiam wszystkich piszących na forum, i tylko je czytających, też.
      Trzymajcie się wszyscy ciepło, a życie traktujcie tak, jak na to zasługuje: Z przymrużeniem oka wink

      no_no - ulotny jak ulotka
      • mammaja Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 28.10.11, 22:34
        Ewelinko - rozumiem cie doskonale. Tym bardziej ciesze sie, ze powolutku wracasz do nas.
        Jestesmy i czekamy. Potrzebny ci czas po tych wszystkich ciezkich chwilach...
        No-no, ty nas tak calkiem nie opuszczaj - rzuc co jakis czas dowcipem - zawsze nie rozbawiasz. Forum trwa - nie wiadomo jak nam sie to udaje - i zawsze cieszy sie na powroty milych twarzy smile
        Jutko, szlejesz kulinarnie. Czy robisz nozki cielece na cieplo czy na zimno ? Na goraco to jadlam tylko w restauracji - sa wysmienite !
        Co do "zageszczania" - to nie wyobrazam sobie co by bylo - gdyby wszyscy sprowadzili sie teraz do nas z powrotem smile Mysle ze raczej to "my" rodzice powinnismy poszukac sobie jakiegos mniejszego lokum - byloby nam taniej !
      • felinecaline Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 28.10.11, 22:34
        No-no! Zanim znow ulecisz pozwol mi jeszcze zlozyc ulotny pocalunek na Twoim policzku.
        Gratuluje wnuka.
        • verbena1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 28.10.11, 23:05
          Ruch na forum. Powroty (Ewelino, czekamy), pozegnania po krotkim pobycie, powroty synow marnotrawnych na matczyne lono, urodziny (Bbetko, musialam trzy razy przeczytac aby zalapac przemieszczanie Twoje i Twojej rodzinki), Jutkowe kucharzenie i chmary gosci ,ktorych biedna Jou musi wyzywic (szykujesz to wszystko na jakas specjalna okazje?).

          No i czym w takiej sytuacji moge Was zaskoczyc lub zainteresowac? Opadaniem lisci? Wykopkami buraczanymi? Kluczem gesi przelatujacych nad domem? Nuda, prosze panstwa.
          Dlatego jedyna rozrywka jest czytanie Waszych opisow z zycia wzietychsmile
          Prosze o nastepne odcinkismile
        • no_no Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 29.10.11, 00:02
          felinecaline napisała:

          > No-no! Zanim znow ulecisz pozwol mi jeszcze zlozyc ulotny pocalunek na Twoim p
          > oliczku.
          > Gratuluje wnuka.

          Dziękuję Felinecaline. Czuję się wyróżnionysmile
      • jutka1 NO! 28.10.11, 23:53
        No_no, cholero jedna! Że co, że wróciłeś, zakręciłeś, Maksia pokazałeś, i teraz znowu znikasz? sad
        A tak się cieszyłam, że Cię znowu widzę.
        Idę się polać domestosem. sad
        • no_no Re: NO! 29.10.11, 00:03
          www.youtube.com/watch?v=XuAaVVPEGoY
          chlip, chlipsmile
          • jutka1 Re: NO! 29.10.11, 00:10
            Maupo jedna. Czekaj, czekaj, oddźwięczę się smile
          • joujou Re: NO! 29.10.11, 21:17
            No,szkoda,chociaż tak sądziłam,że tylko przelotnie wpadłeś w ten nasz babiniec wink

            Dzisiaj,jak to mawia Fed mam taki "nasrój',że ręce mi opadają i wszystko inne też wink
            Tak więc zostawiłam wszystko w cholerę i poszłam do naszej Bazyliki na Koncert Papieski
            w wykonaniu artystów Opery Nova z Bydgoszczy.Było pięknie,nostalgicznie więc przez
            chwilę odetchnęłam,a zaraz do roboty.
            Goście będą jutro pod wieczór więc zdążę ze wszystkim,a zresztą oni są swoi.
            Verbenko,nie ma jakiejś szczególnej okazji,po prostu,jak co roku zjazd rodzinny na
            Wszystkich Świętych.Moi rodzice już dawno pomarli,a ja tu sama w tych stronach i
            rodzeństwo się zjeżdża.Trochę brakuje mi tego,że nie mam czasu,by spokojnie
            pochodzić po cmentarzach,odwiedzić groby bliskich i znajomych.Jeśli się uda to
            tak na spokojnie jadę po raz drugi w Zaduszki.
            Muszę już spadać.Pozdrawiam wszystkich,a szczególnie Ewelinę i No_no.
            • mammaja Sobotnio 29.10.11, 21:27
              Calkiem schrzanilam te sobote! czekalam na corke, miala przyjechac - dotarla poznym popoludniem - bez sensu czekalam, nie pojechalam na cmentarz, stracilam czas na niczym.
              Bez sensu, ale tez mialam nasroj jak przedpiszczyni !
              Swieto zmarlych z latami zaczyna mi ciazyc. moze to pozyteczne - dla tych ktorzy przynajmniej raz w roku mobilizuja sie do pojscia na camentarz. Ale czy wszyscy musza naraz?
            • jutka1 Re: NO! 29.10.11, 21:48
              Nie Fed, tylko ja. smile
              To a propos nasRoju. smile
              • monia.i Re: NO! 29.10.11, 22:49
                Bardzo piękne określenie smile
        • monia.i Re: NO! 29.10.11, 00:14
          Po Antyprotonie - chyba tak, mniej więcej, zdałam sobie sprawę z kruchości więzów netowych. Jednego dnia jest - a drugiego znika - i jest tak, jak gdyby nigdy go w moim życiu nie było.
          • lablenka_x Re: NO! 30.10.11, 11:56
            Piekne mysli,a sugeruje to cudna minka,ma ziuziane przez Ciebie dziecię.Pozdrawiam Was Oboje.
      • en.ej Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 29.10.11, 01:56
        No wpadł no_no jak do piekarni smile
        Potańczył, pochlipał. pomachał łapą i tyle widzieli sad
        Napisz na odchodne w jakim wieku jest "śliczności ty moje" men, bo albo przegapiłam albo dziadkowi umknęło?
        Zobaczcie ileż to ludzików narodziło się w naszych domach w czasie istnienia forum.
        Może kiedyś w czeluściach netu znajdą nas i historie, których im nie przekażemy?
        Tak jakoś weselej się zrobiło na serduchu jak zobaczyłam wpisy Eweliny, No_no, Feline, chociaż wiem że to tylko przelotne odwiedziny.

        A tak w ogóle to dziewczyny w górę biusty bo nadchodzi dzień rozpusty smile
        • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 29.10.11, 10:26
          Feline, a Ty też jak zza krzaka czasem wpadasz, a byłoby miło, ach jak miło, gdyby to wpadanie częściej było!
          U nas w Warszawie złotej jesieni ciąg dalszy. Wczoraj byłyśmy z Maćmą na Powązkach jednych i drugich. Posprzątałyśmy, posadziłyśmy, zapaliłyśmy świeczki, pogadałyśmy. Było pustawo, cichawo i ślicznie. I to tyle w temacie. Nie wybieramy sie we wtorek na groby.
          Synostwo pojechało do taty Synusiowej. Jutro wprowadza się Syn Średni. Dzisiaj w domu panuje cisza i zepsuta winda.
          Idę poszukać tej powązkowskiej cichej ciszy nad Wisłą.
          • mammaja Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 29.10.11, 10:46
            Posluchalam piosenki Mariniego, rozczulilam sie, oczywiscie smile No ale nie placze, tylko ide daac lekarstwa kotom, a potem wybieram sie na lokalny cmentarz umyc plyte po remoncie.Pogoda pieknie jesienna!
          • felinecaline Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 29.10.11, 10:53
            Fedo, @ w ciagu dnia.
            • myszka1969 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 29.10.11, 12:42
              Wiecie, miałam wczoraj wielką ochote umyc okno tak ładnie świeciło słonce i było niesamowicie ciepło, nawet kupiłam nowy płyn do okien..... ale dzis niesttey szaro- buro, cos wcale nie chce mi się tyłka ruszyc....
              • verbena1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 29.10.11, 20:00
                Dzis rozmowa z mama na temat cmentarzy, Swieta Zmarlych, itd. Mama nie potrafi zrozumiec ,ze w Holandii nie ma zwyczaju odwiedzania grobow , cmentarze nie przypominaja targu z kwiatami i swieczkami. Najbardziej zaszokowal mame fakt ,ze coraz czesciej prochy po kremacji rozsypuje sie po prostu na terenie cmentarza lub w miejscu wyznaczonym.
                Biedna mama cale swoje zycie myslala ,ze pierwszego listopada wszyscy ludzie na calym swiecie obchodza Swieto Zmarlych (obawiam sie ,ze wiekszosc ludzi w Polsce tak uwaza).

                Nigdy nie przyjezdzalam w listopadzie na groby, pamiec o bliskich jest tak samo wazna w odleglosci setek kilometrow jak przy grobie. Nie jestem w tym przypadku tradycjonalistka.

                A w Australii (dokladnie w Melbourne) 1 listopada jest Swieto Konia i tez maja dzien wolnysmile
                Spokojnego swietowania zyczesmile
                • monia.i Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 29.10.11, 23:02
                  Za mną w miarę miły i w miarę leniwy dzień - choć zaczął się od lekkiej irytacji. Planowałam delikatne odespanie całotygodniowego wczesnego wstawania, a w dodatku wczoraj wieczorem przyjaciółka nas nawiedziła i odobinę nadużyliśmy (no, dobrze - my nadużyłyśmy, Smok był rozsądny bo rano miał w planach pomknięcie na trening smile) więc to dłuższe spanie tak mi się marzyło..Ale niestety, proszę państwa - o poranku obudziło mię wiertło wwiercające się prosto w mą głowę - to sąsiad piętro wyżej wymieniał okna. No i nie dało się zignorować sad Chociaż próbowałam - i poduszka na uszka, i łepetyna pod kołdrę. Wiertło było silniejsze. Więc poprzestałam na śniadaniu i lekturze w łóżku, też miło.
                  • foxie777 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 30.10.11, 00:16
                    No i wrocilam.Musze stwierdzic,ze byly to moje jedne z najbardziej udanych krotkich
                    wakacji.
                    Przez 6 pelnych dni robilismy tylko to na co mielismy ochote.
                    NY jest wspanialy.Od rana do poznej nocy spedzalismy czas na spotkaniach z przyjaciolmi i
                    rodzinka.Zwiedzaniu Metropolitan Museum,spacery po Central Park,Wizyta w Chinatown,
                    Degustacji w roznych restauracjach np tureckiej,etiopskiej.Wieczorami wypady
                    do klubow w West Village z super bluesem i jazz,Slowem caly czas cos sie dzialo.
                    Powiedzenie,ze NY nigdy nie spi jest jak najbardziej prawdziwe.Czy sobota czy wtorek
                    wszedzie kupa ludzi na ulicach,w barach i restauracjach.Zaraz po przyjezdzie wyruszylismy
                    w "miasto" i o 3 w nocy caly czas ruch.
                    Wyskoczylismy tez na calodzienna wizyte do bratanka mojego meza,ktory mieszka
                    w Filadelfi.Bardzo ladne miasto z duza tradycja.
                    Komunikacja tez fenomenalna,metro,autobusy i taxi 24 godziny.
                    Ciekawe,ze taxi o wiele tansze niz u nas.Wrazen kupa.
                    Po powrocie kocia przyjely nas z nieoczekiwanym entuzjazmem i od razu wszystko
                    wrocilo do normy.
                    Pogoda tez nam dopisala,chlodno i slonecznie.Dopiero w dzien odlotu,ochlodzilo
                    sie znacznie i zaczelo padac.
                    Na zakonczenie musze dodac,ze jakkolwiek NY mnie zauroczyl i mam zamiar odwiedzac
                    co roku,ale tylko odwiedzac,wole zdecydowanie u "siebie".
                    pozdrawiam tropikalnie
                    • monia.i Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 30.10.11, 00:32
                      Brzmi super, Foxie smile A masz jakieś fotki "do pokazania" NY?
                      Koci entuzjazm zrozumiały - pewnie się futrzaki stęskniły smile
                    • lablenka_x Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 30.10.11, 11:58

                      Tez czekam na fotki.W sumie miałas fajny pobyt i udane zakończenie.Teraz NY zasypany sniegiem. i ponoć wschodnie wybrzeże też.Zgadzam się z Tobą,ze mimo pięknych miejsc,w domu jednak najlepiejsmile
    • jutka1 Niedziela 30.10.11, 09:57
      Tutaj też długi weekend. Po TV i gazetach przewalają się różne afery, ale staram się nie zwracać uwagi i skupiać się na szykowaniu swojego prywatnego "frontu robót". Będę więc w domu, za wyjątkiem przysłowiowego wyjścia po bagietkę. Ostatni dzień pyrkolenia bigosu, marynowanie mięsa na wtorkowy gulasz, dalsze odgruzowywanie gabinetu, wieszanie zasłon etc. Mam nadzieję skończyć dzisiaj, najpóźniej jutro.

      Bardzo domowo mam od przyjazdu. To i dobrze.

      Foxie, gratuluję udanego wyjazdu. Lubię NYC, ale tylko na kilka dni, dłużej mnie męczy. smile
      Monieczku, trzymaj(cie) się! Ja trzymam - kciuki.

      Miłej niedzieli. smile
      • fedorczyk4 Niedziela i nasrój 30.10.11, 10:22
        Tak po prawdzie to "nasrój" jest o ile dobrze pamiętam jedną z przecudnych literówek Mammajki, natychmiast zauważoną i zaadoptowaną przez Jutkę. Kocham to określenie i na stałe wprowadziłam do mojego prywatnego języka.
        U nas pożar w burdelu. Przetasowania szafowo łóżkowe w związku z powrotem Synusia Średniego na łono. A na Świeta przyjedzie siostrzenica le Męża i na Sylwestra siostrzeniec. Siostrzenice gdzieś upchnę i nie wadzi mi. Bardzo ja lubię, wręcz łyżkami moge jeść. Od zawsze. Siostrzeńca niestety nie trawię kompletnie (również od zawsze) i już mi sie wszystko marszczy na myśl o jego wizycie.
        Foxie zdjęcia obowiązkowe!!!!
        Jutko, smacznegosmile
        Moniu toż to koszmar takie wiertło.
        Mm, zgadzam się z Tobą całkowicie. Lubie chodzić na cmentarz tak sobie a muzom, nieznoszę pielgrzymki zadusznej. Coroczne odwalanie wizyty z Maćmą jest tym bardziej męczące, że Maćma tego nieznosi. Wszystko co kojarzy się z chorobą i śmiercia sprawia, że staje sie wsciekłym i chorym kaktusem. Do tego ma wyrzuty sumienia bo oba nasze groby są bardzo zaniedbane i trzebaby wreszcie coś z tym zrobić. Przy czym babcia leży w grobowcu rodziny drugiego męża, więc do tego "robienia" znalazłoby się trochę osób, ale dziadek jest samotny, a płyta już w takim stanie, że nie doczyta sie kto pod nią leży. A właśnie tam mamy wszyscy
        się spotkać po najdłuższym życiu.
        Verbeno, bardzo odpowida mi holenderski podejście. A w ogóle to najbardziej lubiłabym zostać rozsypana nad jakąś stadniną, skoro w Australii jest to Dzień Konia.
        Idę szykować powrót Syna m.....
        • myszka1969 Re: Niedziela i nasrój 30.10.11, 11:05
          Wiecie, ja koresponduję z paroma przyjaciółmi zza granicy od dawna ale jakos nigdy nie pytałam ich, ich jak u nich wygląda Święto Zmarłych...Nawet nie wiem, kiedy te piekielne dynie się zakłada...smile smile sad

          A ja ciągle nie wiem gdzie pojadę- do której rodziny...bo czasu pewnie na dwie mi nie starczy sad

          Wzięłam się jednak porządnie za moje domostwo, umyłam nawet porządnie lustro w przedpokoju bo kupiłam sobie fajny i mocny płyn do szyb z alkoholem o ładnym zapachu cytrynowym smile
          A przede wszystkim wzięłam się wreszcie za robactwo w mojej chacie..Dostałam bardzo dobry i podobno nieszkodliwy dla ludzi i zwierząt środek w Castoramiesmile...Dobrze, ze mi ktos poradził bo nie wpadłabym, żeby tam jechać - byłam tam moze ze dwa razy w życiu...A jednak takie ogrodnicze środki są najlepsze na takie paskudztwo jak się w domu nagle zalęgnie ni stąd ni zowąd.

          Wiecie, znowu jestem bardzo usatysfakcjonowana telewizyjnie po wczorajszej długoweekendowej sobociesmile...

          Co prawda miałam załozyc telewizyjny wątek ale jednak mysle, że światecznie fajniej wypowiedziec sie tutajwink...Na TV 4 znowu był niesmiertelny Dirty Dancingsmile...Ja mogłabym na to patrzec chyba nieskonczoną ilośc razysmile...zreszta za moich studenckich czasów niektórzy autentycznie chodzili na to do kina nawet kilkanascie razysmile..o tańczeniu mambo na wszelkch imprezach nie wspominając...ech, łza sie w oku kręci zwłaszcza jak sobie człowiek pomysli, ze ten aktor juz nie żyje...ja nawet nie wiem na co on zmarł... bo przeciec chyba nie ze starosci??...W tym filmie wygląda przeciez niebywale młodo...

          A na Polsacie był Kewin sam w domu po raz czwarty smile...O dziwo ja w ogole nie znam tej częsci choc inne widziałam w naszej tv mnostwo razy!smile..W pierwszej chwili nawet sie nie zorientowałam co to za film...aktorzy tez przeciez zupełnie inni...Widział ktos z Was?...Szkoda, że nie widziałam wczoraj całego tego odcinka...
          • fedorczyk4 Re: Niedziela i nasrój 30.10.11, 11:38
            Patrick Swayze umarł dwa lata temu na raka,
            • lablenka_x Re: Niedziela i nasrój 30.10.11, 11:55
              fedorczyk4 napisała:

              > Patrick Swayze umarł dwa lata temu na raka,

              Trzustki.
              • myszka1969 Re: Niedziela i nasrój 30.10.11, 12:07
                Ja własnie ostatnio pytałam mimochodem mojego lekarza, jak to jest możliwe, że w XXI wieku ciagle nie radzimy sobie z tym choróbskiem?? sad sad sad...Przypomniała mi sie teraz tez aktorka grająca mamę w Rodzinie zastępczej...tez zmarła na raka i to w wieku jeszcze przeciez dobrze przedemerytalnym sad...Notabene bardzo lubię patrzec na ten serial i grę aktorską...

                Ja znam osobiscie pewną panią- sąsiadke ze wsi, która zmarła na raka mózgu...cała choroba trwała tylko ze dwa tygodnie az ją zabiła sad
              • lablenka_x Re: Niedziela i nasrój 30.10.11, 12:10
                Niestety dziewczyny ,porblem grobów i gdzie i kto kiedy ,dotykac nas będzie coraz mocniej.Wczoraj byłam na gdobach rodzinnych w P. Narobiłam się jak kon podczas orki.Kuzyn zapowiedziałmi ,ze "czarne groby " go nie interesują,bo to nie jego rodzina.Kurcze taka sama rodzina jak i moja - bo nasi rodzice są rodzeństwem. Leży w nich m.innymi wielce zasłuzony ksiądz i jesli nie zadbam, to znikną te gorby jak i pamięc o nich. Mam w zanadrzu napisanie księżeczki biograficznej z fotkami ku pamięci młodym pokoleniom.
                Los zrobił mi niespodziankę w postaci młodych pomocników- wnukow pani sprzątajacej groby obok.Chłopak gdziś 2 klasa pytał kto tu leży więc mu opowiedziałam historię walki o j,polski i udział owego księdza w nich.Młody mnie zaskoczył,bo słuchał uwaznie,ale podszedł go płyty i zapytał,"dlaczego ,jesli on walczył o j.polski to ma napisane po niemiecku"- wyjasniłam,że to po łacinie znaczy 'spoczywaj w pokoju".Mam nadzieje,ze zasiałam ziarenko wiedzy w tym młodymsmile
                Dziś odpoczywam i leczę kregosłup, który niestety dostał wczoraj w kość.
                Fedo ,nie wiem jak sobie dasz radę w takim ścisku,ale znam Ciebie i wiem,że sobie poradzisz. Nie zazdroszczę.
                Reszte Towarzystwa pozdrawiam jesienniesmile
                • fedorczyk4 Niedziela pożar 30.10.11, 13:11
                  Ktoś nader inteligentny podpalił śmietnik na podwórku A, że w śmietniku i dokoła leżały sterty mebli, opon i innego dobra, więc jak się zaczeło hajcować, jak sie zaczeło dymić. Wezwałam Straż Pożarną i oczywiście okazało się, ze nijak wjechać na podwórko się nie da. Ale oczywiście dzielne (i jakie śliczne) chłopaki dały sobie radę przewlekłszy wąż od ulicy.
                  Może wreszcie ktoś pódzie po rozum do głowy i zajmie się a) śmieciami zalegajacymi odłogiem, b) niemożliwością dojazdu służb ratowniczych.
                  • fedorczyk4 Miałam rację. 30.10.11, 14:56
                    Dziecinka też wraca do domu. Jeszcze nie wiadomo kiedy, ale właściwie zdecydowała się zerwać zręczyny.
                    Ale będzie zabawa.
                    Lx, oczywiście, że dam radę i to ze śpiewem na ustach.
                  • foxie777 Re: Niedziela pożar 30.10.11, 15:08
                    Zdjecia dostarcze jak sie troche obrobie.Wiem,ze mialam nieslychane szczescie do pogody.
                    Niestety zime moge tolerowac bardzo krotko.
                    Co do grobow to mimo,ze naklaniam sie do kremacji jednak chce umiejscowic sie na
                    moich Powazkach bo jest dla mnie w tym cos magicznego.Oczywiscie to sprawa indywidualna moj maz olewa zupelnie gdzie jego prochy beda, wiec wyladuje ze mna .
                    U nas deszczowo,ale juz chlodniej czyli najcudownieszy okres teraz.
                    Fed,jak zwykle u Ciebie rwetes.
                    Ja mam teraz kupe spraw do zalatwienia,a nie bylo mnie tylko tydzien.
                    Czas mi tak pedzi,juz nawet mysle o Swietach,i o Swiecie Indyka.
                    pozdrawiam tropikalnie

                    • myszka1969 Re: Niedziela pożar 30.10.11, 16:13
                      Ja tego indyka tez nam tylko z flmów smile..Pojęcia nie mam, kiedy to jest wink

                      A w Krakowie dziś był słoneczny dzień smile...aż żałuję, że dopiero teraz będę wychodzić...

                      Nie wiem, czy wiecie, że telewizyjna jedynka sprezentowała nam dziś koło południa dwa odcinki Rancza smile smile..To chyba serial w sam raz na rodzinne spotkania w tle wink
                      • myszka1969 Re: Niedziela pożar 30.10.11, 16:15
                        Errata
                        oczywiscie miało byc- "znam tylko z filmów"- chyba muszę się napić mocnej kawy przed wyjsciem...smile
                        • verbena1 Re: Niedziela 30.10.11, 18:56
                          dla Myszki ,gdyby znow pytala:

                          expatpol.com/index.php?stsid=27254
                          Internet jest niezglebiona kopalnia informacji, dlatego nie musze juz nikogo pytacsmile

                          Moje przeziebienie rozwija sie wspaniale, dzis mam nos jak banie i nie moge zupelnie mowic nie zakaszlujac sie na smierc. A zaszczepilam sie niedawno przeciwko grypiesmile

                          Fed, Twoje spietrzenie problemow rodzinnych przekroczylo dopuszczalna norme, niezapominajac rowniez o Krowisi w kloszu. Z daleka wyglada to bardzo filmowo i intrygujaco ale z bliska.... Chociaz, troche ci zazdoszcze ,ze masz wszystkich w poblizu.
                          • lablenka_x Re: Niedziela 30.10.11, 19:07
                            Verbeno,zdrowiej,zdrowiej mi tu ,natychmiast. Taka piekna jesien ,a Ty z nosem jak bania,nonono,nie podoba mi się to ,ale współczuwam.
                            • jutka1 Re: Niedziela 30.10.11, 19:12
                              Współczuję, Verbeno. sad I to po szczepionce?
                              Ja na razie się trzymam, odpukać... Codziennie rano dwa rutinoscorbiny, plus omega3 plus witamina D 500 mg, na razie działa profilaktycznie. Tfu, przez lewe ramię. smile
                              • foxie777 Re: Niedziela 30.10.11, 20:41
                                Verbeno pilnuj sprawy,bo jak wiesz ja sie dorobilam zapalenia pluc.
                                Cale szczescie,ze znam swoj organizm i wiem kiedy trzeba dzialac szybko.
                                Ja tez biore airborne,i 1000 C.omega 3,cynk 50mg.Trzeba sie ratowac.
                                Co do Swieta Indyka to bardzo mi ta tradycja odpowiada i uwazam juz za swoja.
                                Fakt,ze nigdy tak sie nie narobie jak w ten dzien,ale warto.
                                pozdrawiam tropikalnie
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 30.10.11, 22:23
      A ja mam u siebie mamę, nie z wizytą - na przechowaniu. Piszę to z pełną premedytacją, bo mama nie wie właściwie w jakim świecie się znajduje...
      I mówi do mnie "proszę pani"...
      Nie pisałam długo, ale podczytywałam forum (sporadycznie).
      Jego fenomen (tzn foruma) dla mnie polega na tym, że nawet jak człek na długie miesiące wypadnie z obiegu, a potem próbuje jednakoż do niego wrócić - to jest prawie na bieżąco.
      Lubię Was dziewczyny, oj lubię...
      • malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 30.10.11, 22:24
        i też mam NASRÓJ jak...
        • dado11 nasrój... 30.10.11, 22:34
          cześć Małpkosmile ten cholerny nasrój, to taki dyżurny tej pory roku...
          bardzo Ci współczuję maminego odlotusad moja powoli też odlatuje... choć nieco inaczej...
          ale miło, że do nas wracaszsmile ja chyba też niebawem
          trzymaj się, d.
      • jutka1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 30.10.11, 22:34
        Maupiszonie, cieszę się, że Cię czytam, a sytuacji z mamą współczuję serdecznie. Ech...
        • mammaja Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 00:20
          Ale sie dzieje u was ! Fed- to Kijanek idzie w odstawke? A tego nalotu na dom to ci nie zazdroszcze !
          Foxie, gratuluje udanych kilku dni wakacji. Roumiem twoj entuzjazm dla NY smile
          Verbenie zycze zrdrowia, wszystkich pozdrawiam z Malpa na czele.
          Nie lubie zmiany czasu ! Brat przyjechal dzisiaj na grob mamy - posiedzieli troche, potem poszlismy do mlodych na szarlotke, dzien minal jak jedna chwilka, znowu !
          • myszka1969 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 05:22
            Verbeno, a ja jakoś strasznie nie ludzie jak ludzie wstawiają linki na forach zamiast rozmawiac...nawet nie wiem o co pytałam i na co chciałas mi odpowiedziec...net ma niesttey to do siebie, że straszliwie wciąga i nie chce klikac w coś co byc moze wciągnie mnie na kilka godzin...smile
            Własnie jestem straszliwie zajęta dlatego witam Was nawet nie bladym świtem bo za oknem zupełnie ciemnosad
            • myszka1969 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 05:24
              Rzecz jasna miało byc nie lubię jak ludzie...smile smile
              • myszka1969 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 05:41
                Wiecie, boli mnie gardło... zupełnie nie wiem od czego sad...chyba też zatoki sad...albo to nerwy...jakos czesto tak mam przed kazdymi świętami...
                • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 08:39
                  Albo od porannego wstawania! Co to za pora na litość.
                  Małpa, serdecznie Ci współczuję. Twoja i Mamy sytuacja niestety znowu przypominają mi o polskim koszmarze ludzi starszych i ich rodzin. To jest braku opieki specjalistycznej. Włos mi na głowie dęba staje na myśl, że pewnego pięknego dnia, świeżo po "pozbyciu" sie dzieci musiałabym zająć się rodzicami. Jako salowa, pielęgniarka, psychiatra, chłopiec do bicia etc....

                  Mm, na moje oko Dziecinka jest w trakcie "odręczania się" z Kijankiem. Bardzo mi przykro z tego powodu, bo jej jest smętnie, a jeszcze bardziej żal jest mi tego chłopaka, który ją szczerze i głęboko kocha. Niestety taki lajf. Między nimi występuje pełna niekompatybilność rozwojowa. To znaczy on się już rozwinął i na tym usiadł, a ona w zasadzie dopiero zaczyna. Zawsze mówiłam, że moje dzieci są późnodojrzewajace, takie prawie zimowe jabłka.
                  Nawet w takiej skali która określa prawdziwy (kostny) wiek człeka jej wychodziło, że ma dwa lata mniej niż w metryce urodzenia. Czyli teraz ma 19wink
                  Nic to, jakoś to zagęszczenie przetrwamy. Trochę mi to komplikuje plany osobiste, ale trudno. W zasadzie to nawet sie cieszę, że cała zgraja będzie sie kłębiła po domu. Oni w masie są bardzo zabawni.
                  • mammaja Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 11:36
                    Myszko, wspolczuje bolu gardal! Płucz wodą z sodą! Zamiszczanie linkow do artykułów jest forma dzielenia się - trudno streszczac caly tekst. czasem chce sie, zeby inni tez przeczytali.
                    Fed, wpólczuje mlodej rozstania -ale faktycznie jest bardzo młoda. Ja do tej pory żąluje sympatii mojej corki z okresu studiów - byłam pewna że bedzie to trwaly zwiazek ale dała wsteczny smile
                  • lablenka_x Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 19:10
                    fedorczyk4 napisała:

                    Włos mi na głowie dęba staje na myśl, że pewnego pięknego dnia
                    > , świeżo po "pozbyciu" sie dzieci musiałabym zająć się rodzicami. Jako salowa,
                    > pielęgniarka, psychiatra, chłopiec do bicia etc....

                    Fedo,przerób sobie te sytuacje w głowie, bo to bardzo możliwe jest.Moze byc tez tak,że to nas trafi.Ty masz dzieci ,ktore się Tobą zajmą,a ja???No mam dzieci,ale jak na dziś to tylko 1 osobę widze,jako moja pielegniarkę.Czarno to widze, więc oby jak najpoxniej we mnie trafiło.
                    >
                    > Mm, na moje oko Dziecinka jest w trakcie "odręczania się" z Kijankiem. Bardzo m
                    > i przykro z tego powodu, bo jej jest smętnie, a jeszcze bardziej żal jest mi te
                    > go chłopaka, który ją szczerze i głęboko kocha. Niestety taki lajf. Między nimi
                    > występuje pełna niekompatybilność rozwojowa. To znaczy on się już rozwinął i n
                    > a tym usiadł, a ona w zasadzie dopiero zaczyna. Zawsze mówiłam, że moje dzieci
                    > są późnodojrzewajace, takie prawie zimowe jabłka.
                    > Nawet w takiej skali która określa prawdziwy (kostny) wiek człeka jej wychodził
                    > o, że ma dwa lata mniej niż w metryce urodzenia. Czyli teraz ma 19wink
                    > Nic to, jakoś to zagęszczenie przetrwamy. Trochę mi to komplikuje plany osobist
                    > e, ale trudno. W zasadzie to nawet sie cieszę, że cała zgraja będzie sie kłębił
                    > a po domu. Oni w masie są bardzo zabawni.
                    Fajnie opisałas swoich potomków,cała Ty ,kocham Cie za tosmile
                  • monia.i Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 23:05
                    Fedo - no, to jest po prostu niesamowite smile Powiadasz, że wszystkie dziecinki od dużego do małej pod jednym dachem? I wnuczę? O Krowisi i Frysiu nie wspominając, jako i o Le M?
                    Ja myślę, że jesteś magnesem smile
                    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 01.11.11, 09:50
                      Moniu, tfu tfu, tfu, trzy razy przez lewe ramiewink)) Nie życzę sobie być magnesem. Ja kocham samotność!!!!!
                      Lx, dziękuję za dobra słowo. Tak ich piszę jak ich widzę.
                      Małpa, tak jak Monia mocno Cię ściskam.
                      Lx, oczywiście , że jak do tego przyjdzie to tak jak Wy zrobię to co do mnie należy. Ale to nie znaczy, że uważam to za najlepsze rozwiązanie. Ono jest w naszym kraju po prostu jedyne. babcia le Męża osttnie kilka lat spędziła w domu opieki. Otrzymywała od rodziny wszystko co dobre. Uwagę, czułość, uczucia, a jednocześnie rodzina nie musiała jej kąpać, przewijać, podawać leków. Dzięki temu nie było zmęczenia fizycznego, a więcej cierpliwości i radość.
                      Ale, to był dom opieki jakich w Polsce nie ma. A szkoda.
                      Jutka, ślina na Twój gulasz cieknie mi po brodzie.
                      Kuzynko zdjęcia prześliczne!!!
                      Ciekawe, w tym roku nic o barszczyku do mnie nie dotarło.
                      Mm, ja tak zbytnio nie marzyłam o Kijanku jako zięciuwink Gdyby nim został to bym przyjeła z dobrodziejstwami natury jako, że szanuję i akceptuję wybory i decyzje mojego przychówku, ale kto wie może następny będzie przyszłym noblistą arystokratycznym milionerem z aparycją i możliwościami Jamesa Bonda w jednym?
                      • jutka1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 01.11.11, 12:06
                        ... a u mnie dzień pod znakiem wieczornych "Dziadów". Kurdebalans, gotowałam wczoraj gulasz na dzisiejszy wieczór... Kilo mięsa, dużo cebuli, pół gara tego było. Potem mięso się skurczyło, sos zredukował i - po konsultacji z sąsiadką - wyszło że ni huhu nie nakarmię tym pięciu osób, w tym dwójki chłopa prosto po treningu. Hahaha. No tom poszła znów do rzeźnika i dokupiła mięsa, no i teraz od początku gotuję gulasz namber'tu. smile))

                        Poza tym leje deszcz, jest ciemno, a i nastrój nieco minorowy jak na datę przystało. Myślę o różnych nieobecnych, a brakujących. Normalne.

                        No to idę się dzielić mym jestestwem między mieszaniem gulaszu i sprzątaniem. Baj. smile
      • lablenka_x Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 19:06
        Małpo,rozumiem Cie bardzo,ale tak to bywa ,że matki ,w krytycznych sytuacjach "lądują" u córek. Szkoda wielka,że nie dopuszczają tej mysli wczesniej i uczucia lokują w synach.
        Ciocia Dobra Rada smile podpowiada -"przyjmij te konwencję pt."Prosze pani" jako jedną z ról i zamiast martwic sięn i denerwować baw sie w ten teatr,bo zycie teatrem jest nieprawdaz.Nie wiemy co im w głowach się roi,ale niech te ostatki będą dobre.
        My się z mężem śmiejemy,że na starośc dowiedziałam się,że chyba jestem tworem z probówki,bo na dzien dzisiejszy na 100% nie jestem córką Irki S.
        Zaprzecza temu stanowczo i gestem i poziomem oraz natężeniem "kokokania".Mogę byc jej matka,bo tak reaguje na mnie,ale i dobrze moge być jej nianią. Więc przejełam te role i jest ok.natomiast jesli chodzi o swiadomośc "rzeczy" to doskonale wie co to omlecik i z błyskiem w oku informuje ,ze chętnie i wie co to kogel-mogel- własnie dzis to przerobiłyśmy - bo jej obiecałam,że jak 5 min posiedzi na krzesle to jej go zrobię.
        Wciągam ją w życie codzienne i pytam o opinie, dziś mi pomagała robić stroiki na groby i w pewnym momencie gdy zapytałam czy gałązek świerku nie jest za duzo,a może już dosyć- powiedziała,że dosyć,prawie zrozumiale.Dajemy jej tez dużo czułości ,bo to przeciez takie z niej dziecko ,kotek,piesek(oburzających się przepraszam,ale relacje z ww własnie takie sa-kochamy je ,piescimy ,nie bardzo możemy zrozumiec ich mowę) .
        Przy takiej postawie nie musze miec cierpliwości ,bo to przecież dziś gramy takie ,a nie inne role.
    • jutka1 Poniedziałek, ciepło i kulinarnie 31.10.11, 14:26
      Ostatni dzień października, i jest 17 stopni, słonecznie, przepięknie.

      Rano wstałam w panice, że już dziesiąta, a tymczasem po prostu zapomniałam przestawić budzik w weekend. Dzień mi upływa do tej pory kulinarnie, bo gotuję gulasz wołowy na jutrzejsze spotkanie towarzyskie pt. "Dziady". smile Kroiłam więc i szkliłam cebulę (dużo), kroiłam i podsmażałam mięso, moczyłam i kroiłam grzyby suszone. Etc. Teraz wszystko pyrkoli na małym ogniu, ze 3 godziny trzeba będzie. Doprawię majerankiem i tymiankiem (liść laurowy, pieprz, ziele angielskie i owoce jałowca + 2 ząbki czosnku już pyrkolą razem z resztą), i już.

      Za chwilę przyjdzie gość na popołudniową lampkę wina i pogaduchy, wieczór spędzę z "24". Jutro skończę gabinet, posprzątam mieszkanie, a potem będziemy w pięć osób wieczorem "dziadować". smile

      Tak więc nie poddaję się dołkom i dołom, stawiam czoła siłom i godnościom osobistom, i generalnie staram się ryjem do przodu. Ejment.

      Miłego popołudnia. smile
      • lablenka_x Re: Poniedziałek, ciepło i kulinarnie 31.10.11, 19:14
        U nas tez ciepło i słonecznie.dzis dzien mi upłynał,jak już wspominałam we wpisie dla Małpy,na robieniu stroików.Bylismy sami.Spokój.tak mogłoby byc wiecznie gdybym miała bardziej sprawneręce i dawałabym radę sobie sam w tej pielegnacji mamy.Jutro bratanica zajmie się babcią i obciązyłam ja zrobieniem obiadu.Powiedziałam wprost,ze fizycznie nie wyrabiam już stania przy garach,a musiałabym zrobić obiad dla 6 osób,nie chce mi się.
        • verbena1 Re: Poniedziałek, ciepło i kulinarnie 31.10.11, 20:25
          Na temat relacji matka- corka dostaje codziennie przez gg sprawozdanie od mojej siostry. Nie jest dobrze. Musza mieszkac razem bo mama juz slabo widzi. Obydwie sa uparte i majace na kazdy temat inne zdanie. Probuje je godzic i lagodzic konflikty ,choc zdaje sobie sprawe ,ze one potrzebuja mnie tylko do wygadania sie i potwierdzenia swoich racji.
          Odpuscilam wiec i nie reaguje emocjonalnie i czasem w duchu brzydko mysle - dobrze ,ze jestem daleko.

          U Was jutro swiatecznie i rodzinnie, u nas normalny dzien. Jestem umowiona z lekarka domowa, wydaje mi sie ,ze dorobilam sie zapalenia oskrzeli, kaszle coraz gorzej.

          Pogoda zupelnie nie listopadowa, cieplo i slonecznie. Wyszlam na chwile do ogrodu podziwiac ostatnie zlote liscie i kwitnace jeszcze male astry. Pachnie jesiennie i zaduszkowo.
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 21:04
      Dzięki dziewczyny za dobre słowa! Przed chwilą wykąpałam Mamę i już leży w łóżku-mam chwilę spokoju... Ciężko, oj ciężko - nie fizycznie, ale emocjonalnie. Strasznie się to moje matczysko posypało... Dobrze, że mam kilkoro rodzeństwa i można się opieką podzielić. I finansowo łatwiej.
      U nas temperatura prawie jak latem - 14 stopni, tylko cały dzień chmurzyło i mżyło. Nie wiem, czy uda mi się jutro wyskoczyć na cmentarz - Mama chodzi o balkoniku, a zostawić jej nie mogę, bo wpada w panikę. Jestem dla niej "panią", ale jednak moją twarz kojarzy.
      ---
      Tylko jedno z nas może wyglądać dobrze-albo ja albo mój dom!
      • monia.i Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 22:54
        Małpeńko - mogę się tylko domyślać, jak Ci ciężko sad Bardzo przygnębiające to, i tak właśnie emocjonalnie rozpruwające bebechy. Lx chyba dobrze napisała - trzeba dostosować się do roli "pani" w tym teatrze życia - traktowanie dosłownie mogłoby doprowadzić do szaleństwa. Ściskam Cię mocno kiss
      • dado11 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 31.10.11, 22:57
        Halo, Miłe mojesmile
        za mną tydzień podwójnego babciowania, ostatnie dwa dni wyszarpnęłam na swoje życie, pracę zawodową, ogród stęskniony, psy bez apetytu i inne aspekty kieratu...wink
        dziś wszystkie pochowane w ogrodzie istoty dostały migotliwe światełko pamięci, moi bliscy, sukcesywnie na przestrzeni ostatniego tygodnia... jutro nie wybieram się na cmentarze, może po święcie? po południu rodzina zbiera się u kuzykowstwa na tradycyjnym barszczu i znów nastąpi odliczanie, jednych ubędzie, innych przybędzie. No cóż, taka kolej rzeczy... ale lubię te spotkania, bo cementują poczucie przynależności, kultywują rodzinny obyczaj, stwarzają szansę niezapomnienia wspomnień z dzieciństwa...
        Niesamowita jest też aura, którą nam natura daje w prezencie... jest ciepło, słonecznie, sucho, i pięknie-kolorowo:

        http://images10.fotosik.pl/204/8872a727123a8903.jpg

        http://images10.fotosik.pl/204/df41d39b446efc0a.jpg

        http://images10.fotosik.pl/204/da7e5e9d2d09797e.jpg

        pozdrawiam, d.
        • myszka1969 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 01.11.11, 09:42
          Fedo, no taki sie ze mnie- sowy ostatnimi czasy zrobił ranny ptaszeksmile...Co nie zmienia faktu, że do cioci na wies zbieram sie dopiero teraz...Ale nie za daleko- pod Bochnię...
          • foxie777 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 01.11.11, 22:12
            Ja tez Ci wspolczuje sytuacji z Mama,straszne jak bliska tak osoba nie moze juz nawet nas poznac.Niestety nic nie mozemy zrobic,tylko patrzec i probowac zachowac spokoj ducha.
            Moja Mama jest caly czas super umyslowo,natomiast Tesciowa juz nie,tzn ma tak zwane
            odloty i normalna konwersacja jest przerywana pytaniami wkolo Wojtek.
            Przykre to bardzo,bo jest b.inteligentna osoba z ktora zawsze mialam fantastyczny kontakt duchowy.
            U nas pogoda cudna,slonecznie i nie goroco.
            Fed,masz caly czas urwanie,jak Krowisia?.
            Dado,to juz jest drugie Baby? Czyzbym przeoczyla?.
            pozdrawiam tropikalnie
            • bbetka_1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 02.11.11, 00:07
              Verbeno, jak zdrowie?

              Jutko, jak udał się wieczór? Jedzonka na pewno nie zabrakło smile Tak mnie zachęciłaś, że jutro od rana biorę się za gulasz smile

              Opieka nad osobami starszymi/niepełnosprawnymi/niesamodzielnymi wygląda u nas jak wygląda... a konsekwencje ponoszą najbliżsi...tak jak piszą Lablenka i Małpka... Ja pozostaję w świadomości, że całość opieki spadnie w którymś momencie na mnie - jedyny brat w USA, a mąż jedynak...na razie i rodzice i teściowie we w miarę dobrej kondycji, ale czasu się nie oszuka...i pewne rzeczy powoli zaczynają ich przerastać- choćby mycie okien, czy generalne porządki...

              U nas dopiero dziś wyszło piękne słońce, bo do tej pory było ciepło, ale głównie pochmurno. Nasz cmentarz jest piękny (największy w Polsce i trzeci w Europie) i bardzo go lubię (może dlatego, że mamusia i babcia woziły mnie tam w wieku niemowlęcym wink z tym większą przyjemnością spędziłam tam dzisiejszy dzień. Nie było też dzikich tłumów - może ruch się rozłożył na te kilka dni?

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/FtjQ9oVl87htawRAYB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/J3kalkykTds3S7IaWB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/y0cHKVbfoqQR8ddpfB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/JdZ72Kn6NTcDDreV5B.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/1gmvK6jn8jUJgqamoX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/eTBpbUhMGuq9N5KlsB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/8valtCwRbNa4JGLYxB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/D5eIQPsEHSyDk8v4BX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/of/ke/bkrs/mEhJCmnXaSKfAsbh9X.jpg
            • mammaja Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 02.11.11, 00:38
              Mial być dzien bez internetu, ale juz po połnocy -więc zajrzalam.
              Przejmujące spotkania ze starzeniem się rodziców - jakoś to musi się znieśc, Lablenko - gratuluję podejścia. Malpie serdecznie współczuje i wspieram myślami, bo dużo siły potrzeba.
              Przepiekne zdjęcia obu dziewczyn :_
              Bylismy na Powązkach Wojskowych, jutro jeszcze pojadę z córka na drugie Powązki, a własciwie pierwsze. Tłumy ludzi dzisiaj, może przez ładna pogode, a może zazwyczaj chodzilismy pod wieczor.
              Niesamowita historia z samolotem - zdominowała wszystkie wydania dzisiejszych wiadomości. Chwała kapitanowi Wronie!
              • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 02.11.11, 08:51
                To prawda. Niesamowita. Śledziłam ją na żywo, bo akurat na wczoraj wypadło mi wielkie prasowanie. Muszę się przyznać, że lądowanie, piękne, płynne, spokojne, zupełnie jakby lecial szybowcem, powitałam kretyńskimi oklaskami i łzami w oczach.
                Dzisiaj czeka mnie konfrontacja z żywiołem, czyli pełnym zarodzinnieniem. A poza tym nic na działkach się nie dzieje.
                Jutka, Twój gulasz rozlazł się po forum, ja też postanowiłam zrobićsmile
                • fedorczyk4 P.S. 02.11.11, 09:10
                  Przczytałam nowe powiedzonko: Lataj jak orzeł, ale ląduj jak Wrona!
                  Dla mnie piękne.
                  • mammaja Środa 02.11.11, 11:04
                    Powiedzonko już zrobiło karierę smile
                    W nocy popsul sie piec do co, niestety "nasz" pan gazownik może przyjsc dopiero jutro. Jakos przetrwamy przy kominku i piecykach elektrycznych - byle tylko nie pociagnąlo to jakichs wielkich kosztów! Ja tam jstem wytrzymla na chłód, ale mzonek - wręcz przeciwnie!
                    W nocy najpierw zrobił awanture, ze zakręciłam piec, a potem dopiero poszedl sprawdzic co sie dzieje. Ale czasem go "straszylam" - to fakt, kaj przy 12 C na dwpoze nastawiał grzejniki na 4 - w skali od 1 - 5 . Ale taka znowu nie jestem, żeby piec zamykać. smile
                    Fed, trzymam kciuki - widzę że trochę sie cieszysz z powrotu dzieci smile I tak trzymaj smile
                    • bbetka_1 Re: Środa 02.11.11, 11:29
                      Mmmajko, współczuję chłodu i konieczności kontaktu z naprawiaczem pieca... My chwilowo staramy się nie grzać (szczęśliwie aura nam sprzyja), bo okazało się, że płacimy abonament za gaz w najdroższej chyba grupie, a wystarczy że obniżymy nieco zużycie (u mnie wszyscy ciepłolubni więc bywało ciepło, a czasami aż za wink i będziemy płacić 4x mniej...
                • jutka1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 02.11.11, 09:27
                  Wielki gar gulaszu wtrząchnęli jak odkurzacze. smile
                  Tobie Fedo smacznego życzę. smile
                  • bbetka Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 02.11.11, 10:59
                    A mnie??? smile
                    Mój gulasz już pyrczy, a ja zabieram się za obowiązki zawodowe (odwaliwszy oczywiście już domowe od śwituwink

                    Lądowanie wspaniałe! zobaczyłam dopiero w nocy, bo jakoś byłam dość odcięta od mediów..pasażerowie (i rodziny) powinni być naprawdę szczęśliwi,że taki Pilot (zam) im się trafił!
                    • jutka1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 02.11.11, 12:01
                      I Tobie Bbetko, zarówno takoż! smile
                      • bbetka_1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 02.11.11, 12:14
                        Od razu mi się lepiej gotuje smile
                        • jutka1 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 02.11.11, 13:12
                          A propos gotowania: dzisiaj po południu na tapecie nóżki cielęce w galarecie. smile
                          • lablenka_x Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 02.11.11, 15:27
                            Ja dzisiaj racuchy z jabłkami.
                            Wczorajszy dzień był cudownie piękny,a i jazda po drogach wyjątkowo spokojna i bezpieczna.dziś nadal ciepło,ale pelargonii jeszcze nie usunęłam,bo mi się dzis nie chce no i kono mam ,opisane na zwierzakach.
                            My juz grzejemy ze względu na Mamę ,ale wolimy gdy jest trochę chłodniej.Faktycznie obniżenie temperatury o 2 stopnie daje duże oszczędności.
                            Mam do Was prośbę- Mój brat w październiku z mamy emerytury zabrał 450 zł na czynsz za mieszkanie.Mama przeciez tam nie przebywa.Z jej pokoju korzystają .Machnęłam na to ręką,ale sobie teraz myslę czy nie zaprotestować,lada dzień przywiezie nową.
                            Odpuścić??? Bo jestem obliczona??
                            Zapłacić???
                            Czy mu policzyć proporcjonalnie do metrażu??
                            A może macie inny pomysł??
                            • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 275 - z wlaściwym numerem :) 02.11.11, 16:07
                              Ty chyba żartujesz!!!! A Tobie ktoś płaci???
                              do tego 450 złotych za pokój w którym nikt nie mieszka to gruba przesada. Jeśli już sie uprze przy pobieraniu to niech łaskawie policzy jak za przchowalnię rzeczy. W końcu mama jest u Was, a nie u niego.
                          • jutka1 K.Ja.P. :-((( 02.11.11, 18:31
                            A miało być tak przyjemnie... Gotowanie nóżek cielęcych, miłe chwile w kuchni i na balkonie, leniwe sączenie dobrego wina, rozmowy. EHEM.
                            Najpierw z szybkowaru zamiast pary zaczął pod ciśnieniem wychodzić bulion od nóżek... Zafajdał wszystko, co PoS dziś rano wysprzątał: biała powódź na blatach, na podłodze, na przyprawach, na szafkach. Na kuźwa wszystkim.
                            Następnie wysiadła elektryka. Gmerając przy korkach dało się przywrócić, ale kuchenka witroceramiczna zaczęła dymić, i znowu było zwarcie, i znowu, i znowu, kuchenki nie da się wyłączyć bo jest podłączona bezpośrednio do tych "kostek" na końcu 4 kabli wystających ze ściany. Żeby znaleźć, gdzie kuchenka jest podłączona trzeba było wyciągnąć zmywarkę spod blatu (nic nie dało) i fizycznie wyjąć płytę z blatu. Telefon do elektryka, robienie zdjęcia skrzynce z korkami i wysyłanie mailem. Elektryk się za głowę złapał, że cała skrzynka wbrew aktualnym przepisom i do wymiany, a w ogóle płytę kuchenną nową trza kupić, a w ogóle w ogóle to te wtyczki są niebezpieczne etc.
                            Ja pierd..........
                            Wyjęłam bezpiecznik od kuchni, dzięki czemu żadne gniazdko w kuchni nie działa, lodówkę przekierowałam do przedpokoju za pomocą przedłużacza, czajnika nie mam gdzie podpiąć, więc na poranną kawę (rozpuszczalną!) będę musiała odłączyć lodówkę a włączyć do przedłużacza czajnik. Baj baj poranne espresso...
                            No i jutro muszę iść i kupić nową płytę, kilkaset euro w plecy.
                            Czy mogę już pójść się pochlastać i domestosem polać, podpalić i wyskoczyć płomiennie z balkonu?
                            KJAP.
                            sad
                            • fedorczyk4 Re: K.Ja.P. :-((( 02.11.11, 19:15
                              O matkoikrystynosad(((( Moje serdeczne wyrazy współczucia "rąbło" Cię po całości.
                              • foxie777 Re: K.Ja.P. :-((( 02.11.11, 22:45
                                Takie przygody zdarzaja sie w kuchni niestety i nie tylko,ze juz nie wspomne o awariach
                                komputerowych czy samochodowych.Samo zycie.
                                Lablenko Ty wiesz najlepiej jak zadzialac.Wszystko zalezy od Twoich stosunkow z bratem.
                                Ja z moim nie mam problemow,walimy prosto z mostu i nie ma wtedy niedomowien
                                czy problemow,natomiast moj maz tego nie chce czy nie moze robic ze swoja siostra
                                bo to sie moze skonczysc zerwaniem stosunkow.Sprawy rodzinne sa czasami trudne
                                do rozwiazania.
                                U nas pieknie i weekend zapowiada mi sie milo i spokojnie,bo po wypadzie nowojorskim
                                musze zwolnic troszeczke.
                                pozdrawiam tropikalnie

                                • fedorczyk4 Czwartek. 03.11.11, 09:17
                                  Poranek mglisty, le Mąż obudził mnie dzisiaj o 5, bo zbierał się do drogi. Pomknął pod Poznań zwiedzać jakieś tam zakłady. I dobrze nie będzie go w domu kiedy dzisiaj i jutro będą przychodziły do mnie paczki z Allegro. Jego to doprowadza do furii (nie wiem dlaczego) a ja ostatnio zaszalałam! Uściślę, że do furii nie doprowadzają go moje zkupy na Allegro, tylko przychodzące paczki. Ot taka ciekawostka przyrodniczasmile Nakupiłam straszne ilości ciuchów i oczywiście jak zwykle butów. Musiałam odreagować zagęszczenie metrażu, zgęszczeniem w garderobie.
                                  Idę pruć mgłę Krowisiąsmile
                                  • bbetka_1 Re: Czwartek. 03.11.11, 10:45
                                    U mnie też mżysto i mglisto...

                                    Fed, to dziwne, że nie lubi...ja nie lubię np zamawiać, ale wszystkie przychodzące paczki uwielbiam! i z trudem powstrzymuję się przed otwarciem, bo z reguły nie są do mnie adresowane;-( nawet jak to wspólne rzeczy, a zamawiał mąż, to grzecznie czekam na komisyjne otwarcie wink)) I chyba tez zaszaleję zakupowo, bo ni z gruszki ni z pietruszki wypłacili mi jakies zwroty i wyrównania i moje konto wygląda naprawdę zachęcająco smile wiem, wiem, że to dopiero początek miesiąca...

                                    Jutko - łoranyboskie!!!! toż to kompletny kataklizm Cię dotknął!!!! współczuję bardzo i trzymam kciuki za jak najszybszy powrót do normalności funkcjonowania sprzętów różnych smile Mam nadzieję, że mimo koniecznej gimnastyki gniazdkowej udało Ci się wypić poranną kawę smile

                                    Lablenko, odpowiadając na zadane pytanie to ja bym porozmawiała z bratem na temat braku zasadności jego oczekiwań, bo kompletnie żadna kasa mu się nie należy! Ale to tak teoretycznie, bo w praktyce moje dyskusje z bratem bywają na tyle trudne trudne i nieefektywne, że często wolę ich nie podejmować....

                                    Idę gonić wenę tfu!rczą, a jak mi się nie uda to założę wątek historie rodzinne i opiszę na początek krótką historię mojej A. (lat ledwie 30), którą bez problemu można by obdzielić kilka osób...
                                    • myszka1969 Re: Czwartek. 03.11.11, 11:23
                                      A ja dopiero wczoraj wróciłam od cioci z grobów moich dziadków.Ostatnimi czasy jakos bardzo lubię te święta...Szkoda tylko, że jest jeden dzien wolnego - to jest bardzo mało czasu.
                                      W ogole wyjezdzałam z przygodami więc bardzo późno- jedna z moich koteczek- Tosiunia dostała kota jak sie to mówi- przesmyknęla mi sie na korytarz miedzy mogami jak wychodziłam, w czym moze nie ma nic dzienwego bo czesto tak robi ale tym razem wyleciala jak z procy na klatke i poleciała az na 10 pietro, po czym przelazła przez drzwi prowadzące na dach!...Całe szczescie wyjscie na dach było zamknięte ale te drzwi, przez ktore sobie przeszła, były zamknięte na kłódkę a że nie chciała wyjsc musiałam leciec po dozorczynię na parter...Upiorna baba- ze wszystkim wiecznie robi łaskę- ledwie tyłek dom mnie ruszyła i poszła otworzyc te drzwi gdy ja cała w nerwach leciałam na górę bo bałam sie, ze cos sie stanie mojej koteczce- przeciez tam za tymi drzwiami są jakies skrzynie od windy, od prądu, cholera wiec co jeszcze a taka ciekawska i ruchliwa koteczka nie wiadomo do czego wlezie!......
                                      Na szczescie kocia eskapada skończyła sie dobrze i mogłam wyjechac ale....
                                      okazało się, że skończył się termin ważnosci mojej karty bankomatowej a pojecia nie mam, czemu bank nie przysłał mi nowej! Cos takiego jest mozliwe chyba tylko w naszym pięknym kraju, do tego ta waznosc skończyła mi sie przeciez w swięto i ja zostałam bez grosza przy duszy!...
                                      Na szczescie kierowca busa okazał sie tak uprzejmy, ze przy swięcie podarował mi te 7 zł za przejazd za Bochnię- pojechałam niczym autostopemsmile

                                      No, trzeba się brac za jakies zajecia....ale wieczorem moze przeczytam co tam przesłała mi Verbena na forum pod tym linkiemwink
                                    • jutka1 Re: Czwartek. 03.11.11, 11:29
                                      Bbetko, kawę udało się: czajnik podłączyłam w przedpokoju. Niedługo idę do sklepu po nową kuchenkę, mammamia nawet nie chcę o tym jeszcze myśleć. I przy okazji kupię drukarkę - zakup planowany od kilku miesięcy, tylko do tego właśnie sklepu nie mogłam dotrzeć. No to teraz mnie zmusiło.
                                      Aha, no i zapomniałam dodać, że jutro mam gości z noclegiem, ale nie mogę wyprać odpowiedniej pościeli, bo pralka jest w kuchni... A pralka sąsiadów się zepsuła. No nic, dostaną pościel o dwa numery za dużą, trudno.
                                      Błeee.
                                      • verbena1 Re: Czwartek. 03.11.11, 13:44
                                        Niesamowicie drogie byly te nozki cielece, wspolczuje bardzo. Te kuchenki ceramiczno elektryczne sa sa niezbyt wygodne w uzyciu, kiedys zalalam taka mlekiem i musialam dostawac sie do srodka aby wszystko odczyscic.
                                        U Ciebie poszlo lawinowo,ogromny wydatek i jeszcze goscie prawie u drzwi. Mozna sie zalamac.
                                        Lablenko, moze brat pobral pieniadze z przyzwyczajenia? Nie powinnas czuc sie niezrecznie przy rozmowie , a wlasciwie dlaczego czujemy sie zawsze winni rozmawiajac o pieniadzach, dziwne.


                                        • verbena1 przychodzi baba do lekarza..... 03.11.11, 14:14

                                          .... a lekarz tez baba smile
                                          Pewnie ciekawe jestescie co u mnie, bo ostatnio slabowalam niecosmile
                                          Pani lekarka domowa osluchala mnie, wysluchujac dudniacego kaszlu i oznajmila ,ze jest swietnie. Pluca i oskrzela czyste a ten kaszel to infekcja wirusowa i trzeba przeczekac. Leki przeciwgrypowe brac moge ale nie przyspieszy to wyzdrowienia. Dostalam jedynie codeine na noc abym wreszcie mogla spac i tyle.
                                          Organizm musi sam zwalczyc wirusy a kaszel jest pozytywna reakcja i nie trzeba zbytnio stopowac.
                                          Dziwny jest tutejszy system leczenia, chociaz juz po tylu latach przywyklam.
                                          Gdybym poszla do polskiej lekarki dostalabym stos lekow, witamin i syropow, zaplacilabym mnostwo pieniedzy a wynik bylby ten sam.
                                          Jak by nie bylo poprawa jest. Moge juz nawet mowic miedzy atakami kaszlusmile
                                          Pozdrawiamsmile
                                          • foxie777 Re: przychodzi baba do lekarza..... 03.11.11, 14:56
                                            Verbeno,dobrze,ze juz lepiej.
                                            tu kilka widokow z "mojego"apartamentu

                                            https://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/64297b15.jpg
                                            https://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/1c069a03.jpg
                                            • foxie777 Re: przychodzi baba do lekarza..... 03.11.11, 15:03
                                              jescze raz

                                              https://i1236.photobucket.com/albums/ff460/Liliana_Treeman/1c069a03-1.jpg
                                              tylko 2 tygodnie przerwy i juz zapominam,znowu musze praktykowac
                                              • fedorczyk4 Re: przychodzi baba do lekarza..... 03.11.11, 18:49
                                                Foxie, cudownie miałaś!!!!
                                                Verbenko, uwielbiam ten "zachodni" sposób leczeniasmile
                                                Miałam we Francji dwóch rewelacyjnych inetrnistów którzy prowadzili mi całą rodzinę i to co zacytowałaś zabrzmialo jakby prosto z "ichnich" ust koralismile
                                                Lecz się i zdrowiej nam na chwałę i potęgę..... Chyba sie zagalopowałam ździebko. No, lecz się i zdrowiejsmile
                                                U nas raczej panują domowe nasroje. Synuś Podstawowy przegrał proces, a młodsza dwójka cierpi po rozstaniach. Le Mąż cierpi na brak miejsca do pracy i okupuje salon, co powoduje cierpienie Wnuczęcia które jest tym sposobem odcięte od lodówki i telewizora. Do tego drzwi prysznicowe w "ludzkiej"łazience szlag trafił i cierpi Synusiowa na którą oberwanie wyżej wymienionych trafiło. Co ją nieludzko przeraziło. Mało, że oberwała odrzwiami po łbie to jeszcze poczuła sie jak ostatnia świnia niszczycielkawink Na szczęście już kupiłam część którą trzeba wymienić i jutro zastanowię się czy powinnam dokonać sama wymiany, czy pozwolić wykazać się le Mężowi. W zasadzie on nienawidzi prac wszelakich, ale jak osiaga sukces to mu to dobrze robi na jaźń. Natomiast ja od 25 lat staram się ukrywać zdolności, wiedzę i zamiłowania naprawcze bo w końcu skończyłoby się na tym że wszystko musiałabym robić.

                                                Bbetko, ja też tego nie rozumiem. Ścieżki myślowe i emocjonalne le Męża wybieraja sobie bardzo zawikłane meandry. Niemniej skoro znam jego reakcje i akcje to staram się dostosować do nich moje hopy i siupysmile
                                                Dzisiaj przyszły tylko spodnie, ale okazały sie bardzo, ale to bardzo fajne. Z obserwowanych usunełam z bólem serca srebrne buciory, ale doszłam do wniosku, że ten sam model, tej samej firmy, tyle że w zlocie, powinien mi wysatarczyć (kupione rok temu).
                                                Bbetko, skoro Ty masz luzy kontowe i zamiary zakupowe to może załóżmy wespół wzespół wątek handlowy?
                                              • verbena1 widoczki 03.11.11, 19:12
                                                Foxie, ladne mialas widoki, bylas tez w tym slynnym parku?
                                                Wysylaj zdjecia i nie przejmuj sie ,ze cos nie wychodzi, wkrotce nabierzesz wprawy.

                                                Dzis mialam w planie wychodne czyli babski wieczor. W poludnie zadzwonila przyjaciolka z wiescia ze zlapala chyba ode mnie przeziebienie, slania sie na nogach i chyba nie da rady. Kolezanka ,u ktorej mialysmy spedzic wieczor na wiadomosc o naszych wirusach i bakteriach wpadla w poploch i nie chciala nas absolutnie widziec. Wyrazilam zal ,za pysznym ,swiezo upieczonym ciastem i zajelam sie czytaniem. Nagle dzwonek u drzwi, otwieram, widze wysunieta reke z reklamowka i glos - nie zblizaj sie , przynioslam tylko ciasto i uciekam.
                                                Dziewczyna mieszka 8 km ode mnie, zawiozla ciasto jednej chorej mieszkajacej na drugim koncu miasta i przyjechala rowniez do mnie. Rozumiem jej strach, jej maz chorowal na raka i ona bardzo boi sie ,ze moglby zlapac jakies chorobsko.
                                                Bylam bardzo mile zaskoczona, niby nic a cieszysmile

                                                Wrzucam troche egzotyki z ogrodka.

                                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/WT0bsv8MxxvzJ4ZceB.jpg

                                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/Uvx5gdpYeG8V3bb27B.jpg
                                                • fedorczyk4 Re: widoczki 03.11.11, 20:11
                                                  Boska egzotykasmile
                                                  • mammaja Re: widoczki 04.11.11, 00:19
                                                    O nie! Pisalam i pisalam i nagle zniknęło ! No ja sie pochlastam. Przepadło w kosmosie ???
                                                    No to juz nie dam rady drugi raz! Szlag by trafil.
                                                    Reasumując - wlaśnie skończyli wymieniać płyte głowną w moim piecu co - mam 850 zet w plecy. Tamten opis był długi i barwny!
                                                    Wspólczuje wszystkim przygód - bo już nie mogę do każdego postu wracać.
                                                    Lablenko - ustal częśc czynszu i zrób to koniecznie - bo się brat przyzwyczai i będzi uważal, że sie należy. Przecież wiadomo, że będzie u was dluższy czas.
                                                    Verbeno - wracaj do zdrowia ! Foxie - widok prawdziwie "manhatanski" smile
                                                    Myszko - a jak ty wyjeżdżasz to koty zostaja same ? I co jedzą?
                                                    Fed, trzymaj sie cieplutko w tym zagęszczeniu !
                                                  • mammaja Re: widoczki 04.11.11, 00:25
                                                    Dzisiaj miałam przdostatnie zajęcia na "kursie fotograficznym" w Lazienkach. Jak tam teraz pieknie i kolorowo! Z tych spotkań w gruncie rzeczy wynioslam jedna wiedzę - warto czytać instrukcje obslugi wlasnego aparatu. odkrylam, ze ma duzo mozliwości. A potem i tak pewnie będę "strzelać z automatu ". Ale warto wiedzić ! kompozycji, to mnie raczej juz nie trzeba uczyć smile Ale było bardzo miło - i jeszcze bedzie. No to mogę otworzyc nowe dzisiejki.
                                                    Jutro jeszcze jedziemy na Powązki do dziadkow męza, gdzie nie udalo nam sie dotrzec. Strasznie daleko - chyba że brama od Tatarskiej jest otwarta.
                                                  • myszka1969 Re: widoczki 04.11.11, 07:12
                                                    Mammajo, a dlaczego mają nie zostawać same??...Kociaste to przecież samodzielne zwierzęta...Przecież nie było mnie tylko dwa dni.Na taki czas nawet nie biorę do nich żadnej opieki tylko nakładam im ich jedzonkosmile
                                                    Nie pogadam teraz niestety, mam dziś ciężki dzieńsad

                                                    A pozostali Zwierzolubni w ogóle nie mają takich przygód jak ja z moją Tosiunią?...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka