Wczoraj poczułem na własnej skórze co czuł bohater filmu granego przez Arnolda S. (wczoraj na Polsacie leciał). Umówiony byłem w salonie jednego z operatorów telefonii komórkowej na podpisanie umowy (mobilny internet) i odbiór tabletu. Wszystko to dla córki od Gwiazdora. I okazało się że "promesa" którą dostałem w niedzielę ważna była tylko 3 dni (nikt mnie nie poinformował wcześniej że takie mają procedury) i wyszedłem z kwitkiem. Dzisiaj już nic nie zorganizuję, a córcia pod choinką dostanie "promesę" na tablet.
Do tego wszystkiego dzisiaj rano jak wyszedłem z psami na spacer wywinąłem orła pokazowego. W ocenie sędziowskiej na tego aksla dostałem same 6,0
Zdrowych i radosnych Świąt 4 All (jakkolwiek One by się nie nazywały)