mammaja 04.08.12, 00:14 Poprzednim dzisiejkom zgubił się numerek - więc przywracam właściwą numerację i proszę o dalsze piekne zdjęcia i relacje wkacyjne Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 04.08.12, 09:54 Zdjęcia z dadowyprawy super Bbetko małżonek na mszynie prezentuje się nader.... Moniu mam nadzieję, że się zrelaksujesz i odpoczniesz jak mawia jedna moja przyjaciółka należy Ci się jak psu zupa!! Mm, daj znać proszę kiedy będzie pogrzeb. Mam przcudne wspomnienie związane z Waszym przyjacielem. Mój Syn Podstwowy bardzo długo nie mówił nic więcej niż "daj". Maćma nabrała poważnych podejrzeń co do jego rozwoju i poprosiła Doktora o konsultację. Ta odbyła się w ten sposób, że Doktor przez kilka godzin obserwował (ze szklaneczką w dłoni) moje dziecko w środowisku naturalnym. Po czym postawił diagnozę - Jak tylko złamie sobie rękę albo nogę, natychmiast zacznie mówić. Narazie nie ma czasu na gadanie! Dodam, że była to niezwykle celna diagnoza. S.P. do dzisiaj średnio na jeża werbalizuje, natomiast świetnie oddaje gestami i mimiką, a w dzieciństwie nie potrafił usiedzieć 20 sekund spokojnie. Za to S.Ś. zwerbalizował wczoraj oburzenie święte bo odmówiłam mu wydania mojej karty kredytowej celem zabrania siostry na kolację (poczęstwałam gotówką z portfela). Czy ty myślisz, że ja cię okradnę!!!!! grzmiał. A on zgubił w ciagu ostatniego roku: paszport na górstokach, klucze od mieszkania (w tym niedorabialny patentowy i dorabialny za 180 PLN do wspólnych części), papiery mojego auta wraz z ubezpieczeniem, dwie kurtki, trzy krawaty i w tym tygodniu wartego jakieś dzikie pieniądze, a nabytego miesiąc temu iPhona. Ale jakoś do niego nie dociera, że jest "wszystkogubem" Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 04.08.12, 10:36 Fed, to nie tylko przyjaciel, ale najbliższy kuzyn. Nekrolog w dzisiejszym stołku. To co napisałaś o "wszystkogubie" jest przerażajace i juz przekracza wszelkie normy! ja czasem gubię, ale zawsze potem znajduje! Dzień piekny, nie za cieplo ( narazie). Ponieważ mam "lato w miescie" - próbuje rozkoszować sie tym co mam, czyli floksami i innym kwieciem No i wnukami za siatka, niestety niedługo zmieniają miejsce zamieszkania na parę kilometrów dalej i juz i smutno Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 04.08.12, 11:13 Pare kilometrow to nie tak daleko Mamajko !!! Jak chodzi o gubienie to myslalam ze moj Junior dobrze idzie jak chodzi o gubienie ale Fed ma lepszy egzemplarz... Moj zgubil dwie komorki ale jedna sie znalazla i sluchawki ... w ciagu dwoch miesiecy. Natomiast w ciagu roku zalatwil dwie pary sluchawek , na trzecia nadepnela Mloda , jedna zgubil. Sluchawki niby porzadne ale Jemu sie nie opra... Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 04.08.12, 12:06 Mammajko, parę kilometrów to w sam raz Kontakt z codziennego zamieni się na bardziej odświętny I przez to bardziej doceniany. W sprawie gubienia rzeczy różnych nic nie zrobi na mnie wrażenia - mój mąż pozostaje mistrzem w tej dziedzinie, nie ma rzeczy której nie mógłby zgubić (no może poza pojazdem mechanicznym, ale pewności nie mam), przyzwyczaiłam się...na pytania "czy widziałaś może mój telefon/portfel/dokumenty/narty/rower/kurtkę zimową/itp/itd odpowiadam ze spokojem i zgodnie z prawdą Na dorabianie dokumentów powinien mieć abonament...przy czym część się znajduje więc w domu jest zawsze kilka bardziej i mniej aktualnych kompletów. Już o tym kiedyś pisałam więc nie będę się powtarzać, ale za najbardziej zabawne uważam zapomnienie o wyjęciu pieniędzy z bankomatu (po wykonaniu wszystkich wcześniejszych czynności...) oraz wrzucenie dokumentów do skrzynki na listy... Dziś dwie godziny zajęło mi doprowadzenie balkonu do porządku po burzach i gradobiciach, wygląda niestety nędznie ;-( Teraz zamierzam wypić w spokoju kawę i poczytać świeżo nabyty kryminał Miłego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 04.08.12, 12:48 No właśnie, Mammajko. Parę kilometrów to odległość w sam raz. Podziwiam Was, że umiecie żyć z "gubiaczami". Mnie by krew zalała i szlag trafił. Jestem w szale pakowania i porządkowania domostwa (pod moją nieobecność znajomi z Polski będą tu urlopować)... Idzie mi średnio. Pocieszam się, że mam jeszcze ponad 3 godziny do wyjścia, hahaha. No, lecę. A potem lecę w sensie dosłownym. Miłej soboty! Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 04.08.12, 13:26 Jutku, ja dostawałam szału jakieś 20 lat temu...np jak trwale została zgubiona obrączka ślubna...później doszłam do wniosku, że mogę albo zwariować (od ciągłego szukania i przejmowania się), rozwieść się albo wykonać tytaniczną pracę nad sobą i wypracować stosunek olewczo-obojętny - wybrałam rozwiązanie ostatnie i dziś mężowskie zguby zbytnio mnie nawet nie ekscytują Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 04.08.12, 14:12 Zapomniałam Ci życzyć bezpiecznych lotów Jutko! A u mnie znowu burza i leje... Czy ktoś nie ma słoneczka za dużo? Jeśli tak to troszeczkę poproszę Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 04.08.12, 15:16 O słuchawkach nawet nie piszę. Ostatnio po raz kolejny wydarłam synu moje własne, bo uznał je za swoje "ukradnięte"! On (ten mój średni syn) gubi absolutniewszystko, ale co mam zrobić? Uśpić? Całkiem niedawno zrobił mi awanturę o 500 złotych które mu znikneło. Potem się doliczył, że tych pieniędzy nie miał bo nie pracował. Ale czego się nasłuchałam to moje. Le mąż robił mi wielokrotnie awantury o różne papiery które ponoć zabradziażyłam, a których jak się okazało wcale nie dostaliśmy. Jestem staraszną bałaganiarą. Ale z tych uporządkowanych, czyli wiem że mam, ale nie wiem gdzie. Natomiast mam podejrzenia co do miejsca, które przeważnie okazują się słuszne Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 04.08.12, 18:08 Jankran,dzieki za slowa otuchy,wszyscy ich potrzebujemy ,badania trwaja dalej no i zobaczymy. Kiedy wreszcie zalapiesz sie na koty,mowie koty bo koniecznie dwa?. Mammajko wspolczuje takze. Dado zdjecia cudowne,polskie morze jest piekne ,inne niz moj ocean,ale piekne. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 05.08.12, 20:29 Mammaju,bardzo Wam współczuję kolejnej straty w bliskim gronie. Podziwiam cierpliwość Bbetki i Fed w obcowaniu z takimi gubicielami,nie wiem,czy byłabym w stanie się przyzwyczaić.Mój mżonek też często szuka i mimo,że znajduje,to i tak ja już dostaję nerwicy,bo czasami znajduje po czasie(jak już jest 'po zawodach").Ostatnio miał jakieś talony do Lidla w zamian za kupione paliwo.Pojechaliśmy więc na zakupy,by zrealizować chociaż część tych talonów.Zapakowaliśmy kosz,no i już przy kasie okazało się,że talony zostały w domu.Ręce mi opadł,ale co było robić? Tak poza tym,to ja jestem bałaganiara,a on poukładany w segregatory itp.Moją osobistą szufladę może i strach otwierać,ale trzy razy szybciej znajdę to,co potrzebuję niż on. Jutko,życzę Ci dobrej pogody na urlopie w domu oraz wspaniałego wypoczynku! Dado,wnusia bardzo urosła,to już taka mała dama Fajne fotki z wypadu! Niech następny będzie równie udany-dla Was trzech! Jeśli zdązższ,to bardzo proszę o przepis,jak zaprawiasz te borówki,rozumiem,że chodzi o czerwoną borówkę leśną? Czy one nie są jeszcze za mało dojrzałe?(widziałam na targowisku i jakby jeszcze im brakowało trochę czasu ,bo wydawały się blade) Kranie,ćwiczę spanie ze stoperami i maską na oczy-ciężko mi,bo traktuję je jak ciała obce.Na razie jeszcze nie dotarli do mego okna i prace niezbyt zaawansowane,a potem zobaczymy. Udzie burza,już ledwo znoszę tę 'parówkę',a do tego chyba sterydy,które zakraplam w oczy wpływają na cały mój organizm i czuję się jak w ukropie. Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 04.08.12, 23:38 Cześć Miłe ForuGrono U mnie kieracik, jak ostatnio, "jak zwykle"... Daduczka po licznych bajkach (przeczytanych babcią) śpi cichutko w mojej sypialni, wczorajszy dzionek od ranka do wieczorynki zajęła mi moja "szarańcza" z gotowaniem, karmieniem i przewijaniem... ale jutro... no cóż, jutro ciotki z porządkowaniem schedy po zmarłej siostrze, mama z potrzebami natury takoż porządkowej, a wieczór wypełnię nadganianiem zaległości zawodowych... i tyle weekendu aaale, już w piątek ruszam znów w drogę! najpierw Dolny Śląsk, potem Szwancaria u mojej odnalezionej po latach, pierwszej przyjaciółki z podwórka i podstawówkowej ławy ojjjj, będzie wesoło wczoraj jeszcze skosiłam trawnik wokół domu, zrobiłam borówki do mięs (8 słoików), a dziś kolejną porcję mojej nowej kompilacji: morele z kwaśnym jabłkiem, kardamonem, cynamonem i gożdzikami maman, nieskłonna do jakichkolwiek pochwał rzekła: nadzwyczajne! nio to trzeba robić? inaczej tego nie widzę ktoś płakał za nadmiarem słoneczności? tu dają tego w nadmiarze... cały dzień upalny, duszny, dopiero teraz jest czym oddychać. Mój mąż nie pojechał do Kostrzyna... a miał z kapelą poparzoną kawą Daduczka rośnie i poważnieje, no i okręca sobie Dado dookoła małego paluszka pozdr. d. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 05.08.12, 01:20 Foxie , koty oczywiscie dwa bo jeden kot to pol kota jak ktos na sasiednim forum zauwazylPP Bede miala jak tylko bede mogla czyli jak mi sie syn wyprowadzi . Moze to trwac z rok ale poczekam. Na pewno beda adoptowane ze schroniska A na razie mam inne mozliwosci zeby pomoc kotom i troche sie nimi nacieszyc choc cudzymi i czesto tylko wirtualnie. Ale wiedza moja teoretyczna o kotach rosnie !!! I kupilam sobie sliczna torbe filcowa ... z dwoma czarnymi kotami)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki powrotne 05.08.12, 09:50 Dolny Śląsk czeka w piątek z utęsknieniem i już myśli, czym Cię nakarmi. ForoGrono (cytat) zawiadamiam, żem dotarła cała i zdrowa, bagaż też; dom w jednym kawałku, ogród przez okno wygląda zacnie, ale zaraz pójdę na inspekcje organoleptyczną. Plany na dziś mam dość proste. Obiad u Maćmy (cytat ), rozpakowywanie, siedzenie w ogrodzie. Za oknem jest pochmurno i jakby przedburzowo. Nie wiem, ile stopni, bo mi termometr szlag trafił. Jutro będę się motać z lokalną administracją, a we wtorek będzie akcja pt. doniczki, ziemia i przesadzanie roślin domowych. Najwyższy czas. Przy okazji rozmnożę agawę od Dadzika, tzn. odrosty przesadzę do osobnym donic. Trza będzie kupić jakieś grube rękawice, bo kłuje jak diabli. A od środy nie mam już żadnych obowiązków ani prac domowych, więc mogę się byczyć i czekać na gości. Vive les vacances! Pozdrawiam i miłej niedzieli życzę. Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 297 - Zapomniałam 05.08.12, 20:36 Moniu,fajnego urlopu w miłym towarzystwie Wam życzę! Bbetko,fajnie prezentują się zarówno Twój mżonek,jak i jego motor Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 297 - Zapomniałam 05.08.12, 21:48 Jankran,to super ze tylko rok,no i oczywiscie wspaniale ze bidoty. Zycie Ci sie odmieni, zobaczysz.Nowa torebka to zawsze swietny pomysl. U mnie upal i burzowo,tak czytam o Waszych wakacjach i tez bym chciala,ale na razie musze poczekac.Ciekawe,jak wypadl "slub" Luizy.Mam nadzieje ze wkleji fotki. Za tydzien obchodzimy urodziny mojego "dziecka"Boze jak ten czas leci.toz to stary chlop. pozdrawiam tropikalnie Ps jestesmy przykuci do TV i Olimpiady. Odpowiedz Link
verbena1 niedziela 05.08.12, 22:44 Daduczka piekna az do schrupania, nie dziwie sie Dado ,ze tak czule jej babciuje. Pozostaje (ja) w nieustannej zazdrosci o te wszystkie malenstwa, ktore macie do przytulania. Jutko, znow musisz odgruzowywac chalupe, jak czuja sie bociany? Niedlugo beda juz odlatywac. U mnie wiejska nuda, pomidory i ogorki dojrzewaja, rozbuchana natura pcha sie az do domu. Dzis rano Rieks wydal dziki wrzask i zaczal dziwnie podskakiwac. Okazalo sie ,ze pod jego biurkiem komputerowym siedzi okazala, szara, obrzydliwa ropucha. Musiala dostac sie przez werande do pokoju. Moze to byla zakleta krolewna a on ja brutalnie wyrzucil do ogrodu Luiza nie daje znaku zycia, pewnie przerabia maminy ogrod lub spotkala sie wreszcie z synem i nie moze sie nacieszyc. Lablenko, co z Toba ,odezwij sie od czasu do czasu. Odpowiedz Link
mammaja Re: niedziela 06.08.12, 02:19 Wczoraj zostałam wezwana o 23.30 na nagly dyżur - synowa zle sie czula i pojechali do lekarza ( na dyżur nocny), a ja zostałam u nich ze spiaca trójką. Na szczescie spli prawie bez przerwy, ale nocke miałam w glowy i dzisiaj dzien jakis zamazany Daduczka cudna - wyn nie pozwala mi wklejać zdjęc dzieci na forum - chyba przsadza - jutro sie zbuntuje, albo do albumu cos wkleję. Dzisiaj poszlam wczesnij spac -to budzik przy radiu wlaczal sie nieoczekiwanie ( musiala go wczoraj niechcacy nastawic!) no i teraz wstalam, poczytalam zalegle wiadomosci od was. Az mnie skreca zazdrosc o te wasze podróze ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedziałek 06.08.12, 08:36 Superdado Weszłaś wyraźnie na turbodoładowanie. Podziwiam! Daduczka urocza A spotkania na Dolnym Śląsku zazdraszczam niewrednie Mm, pewnie tylko nieprzespanej nocy Ci brakowało ostatnio Nekrolog znalazłam i postaramy się być. J.O. jakoś mnie tym razem nie porywa. Ale między nami mówiąc mało co mnie porywa. Strasznie się tego lata rozleniwiłam i znieruchomiałam w upale. Miłego tygodnia życzę))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 06.08.12, 09:43 Daduczka prześlicznościowa. Wyspałam się za wszystkie czasy. Nie da się ukryć, że moja tutaj sypialnia jest doładowywaczem energii. Dzisiaj muszę "do miasta", załatwić kilka spraw i zrobić zakupy. Po powrocie będę czytać w ogrodzie, a wieczorem idę do znajomych. Bociany mają się dobrze, uczą młodego latać. Ech, jest mi tu błogo, nie się ukryć. Miłego dnia Odpowiedz Link
bbetka Re: Poniedziałek 06.08.12, 14:02 Jutku, no właśnie - jak tam (Śląsk Dolny) się wspaniale śpi!!!! Mammajko, jeśli Cię to pocieszy to córuś wyjeżdżała dziś o 5 rano więc od 4 do 6 było zamieszanie, potem trochę przysnęłam, a od ok 8.30 zaczęły się telefony służbowe ...na które staram się udzielać odpowiedzi, że jestem na urlopie... więc też jestem jakby skołowana... Wczorajsze popołudnie spędziłam piorąc/susząc/prasując bo córcia wróciwszy wczoraj z nad morza stwierdziła, że jednak część rzeczy będzie jej potrzebna na obecny wyjazd i koniecznie należy je wyprać... Zaraz jadę do rodziców, bo wyjeżdżają jutro i muszę zostać szczegółowo poinstruowana na temat opieki nad ich dobytkiem - bo nigdy tego nie robiłam nieprawdaż? Dado, faktycznie jakieś turbodoładowanie złapałaś nad tym morzem , chyba muszę się wybrać, bo pomału zaczynam popadać w nicnieróbstwo i postrzegać to jako błogostan Napisałam dłuższy post o wstydzie i mi zeżarło!!!! może wieczorem się znowu wysilę - jak mnie olimpiada nie pochłonie Miłego dnia wszystkim ! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 06.08.12, 14:33 Jednak świeże dolnośląskie powietrze i dobra energia w domu to jest to! Byłam "w powiecie". Przez dwie godziny udało mi się wydać 300 PLN. // A niby nic takiego nie kupiłam, jakieś wędliny, sery, warzywa, plus najazd na Rossmana. No i zdjęcia do dowodu. Hmmm. Czy mnie się wydaje, czy od ostatnich świąt ceny poszły w górę? Stychnerf idę do ogrodu i poczytam sierpniowe Zwierciadło. A drugim okiem będę obserwować, jak bociany uczą młodego latać. )) Odpowiedz Link
ewelina10 Dado 06.08.12, 18:19 Spaliśmy w tym mało cywilizowanym porciku w Piaskach, kiedy spędzaliśmy urlop na family boat. Potwierdzam, jedzonko smaczne, rybka świeża, ceny przystępne, dziki oswojone, bez blichtru i spokojnie. Miejsce takie trochę zapomniane, ale ja lubię takie kllmaty. Spokojniej, mniej żaglówek i szalejących desek surfingowych. Daduczka to już pannica, babcinka ma dla kogo głowę tracić Odpowiedz Link
verbena1 Poniedzialek 06.08.12, 19:07 Witaj Ewelino, milo ,ze sie odezwalas. Wiekszosc naszych sasiadow na wyjazdach, wies prawie wyludniona. Pilnujemy domu sasiadow, wczoraj zajrzalam do ogrodu a tam pomidory poprzewracane ,paliki nie wytrzymaly ciezaru owocow. Trzeba bylo zrobic nowa konstrukcje. My wyjezdzamy dopiero w polowie wrzesnia, wtedy jest wszedzie pusto i spokojnie. Zarezerwowalam tydzien w SPA sanatorium w Mielnie, z pakietem odnowy i odmlodzenia. Sama siebie nie poznam Bbetko, czy oprocz pilnowania domostw i zwierzat nie masz zadnych planow urlopowych? Kotlina klodzka to chyba nie wszystko co chcialas zobaczyc? Maz wrocil juz z motorowych wojazy? Jakie wrazenia? Ale jestem ciekawska ,same pytania Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Poniedziałek 06.08.12, 19:00 Kamińskiemu nie udało się na kajaku zareklamować Wisły i chyba jeszcze musi sporo czasu upłynąć, żeby coś drgnęło dla małej turystyki. W niektórych miejscach na drodze do Bałtyku rzeka jest nawet malownicza, ale nie polecam jej w wielkich miastach. Jest całkowicie nieprzystępna dla indywidualnych wodniaków, a miasta są jakby tyłem do niej odwrócone, bez żadnego zaplecza, chociażby paliwowego. W sobotę z rodziną na małej motorówce przez śluzę dopłynęliśmy do mostu Łazienkowskiego. Po drodze przy Gdańskim spostrzegliśmy płynące nurtem ciało mężczyzny i szybko zawiadomiliśmy radiowóz stojący pod mostem. Szybkiej reakcji nie było, ale udało się zabrać jednego z policjantów i ruszyliśmy z powrotem z nurtem, żeby nie zagubić płynących zwłok, przed przybyciem straży rzecznej. Trwało to bardzo długo. W trakcie poproszono nas jeszcze, żebyśmy się rozejrzeli, bo nadeszła informacja o drugim utonięciu. Wrażeń mieliśmy już za dużo. Nikt ze stojących wędkarzy i ludzi stojących na brzegu nie reagował. Nikt nic nie widział i nikt nie wiedział. Nie wiem czy brakuje już ducha w narodzie, czy też ludzie boją się świadkować. Po tych wydarzeniach chcieliśmy się napić jakiejś kawy dla odprężenia, zrobić małą przerwę w pływaniu, ale żadna ze stojących barkobarów, zaadaptowanych pubów nie pozwoliła nam przycumować, ani na podzamczu, ani na Powiślu, bo miejsca są przeznaczone tylko dla tramwajów wodnych. Były też inne barki do których bez problemów moglibyśmy przycumować, ale nie pozwolono nam. Do brzegów zaś nie mogliśmy dobić, bo są obłożone kamieniami. Wcześniej przy zabieraniu policjanta na naszą łódkę mocno już ryzykowaliśmy. Powiedziałam sobie, że już nigdy więcej nie wybiorę się drogą wodną do Warszawy, jeśli to nie będzie gdzieś tylko przelotem po drodze w stronę morza. A tak jest miło sobie popływać po zalewie, Bugu, Narwi, gdzieś na trasie wdępnąć na rybkę i kawkę, a nas gdzieś musiało ponieść w kierunku miasta. Tiiia chcieliśmy tylko młodszemu pokazać Starówkę od strony Wisły. Odpowiedz Link
bbetka Re: Poniedziałek 06.08.12, 22:24 Ew to faktycznie trudna sytuacja dla wodniaków...a myślałam, że tylko Szczecin jest odwrócony "plecami" do wody...i wodniaków oczywiście Verbeno, mąż wrócił grzecznie w sobotę i stwierdził że "lata już nie te" wracał całą drogę w deszczu więc trochę dało mu w kość. Impreza jeszcze większa niż przed rokiem (0,5 mln ludzi!!!), tłum, hałas, upał i kolejki do wszystkiego. Ale parada motocyklowa paradna i towarzystwo przednie więc uczucia miał mieszane. Wakacje miałam zaplanowane i zadatkowane, ale musieliśmy zrezygnować więc teraz szukam sobie czegoś na początek września. Ponieważ córka jest zdecydowana z nami jechać obowiązkowo musi być plaża i najlepiej palmy )) a dla nas nie za gorąco i coś do zobaczenia. I w rozsądnych granicach cenowych... Mission impossible W międzyczasie zabieram męża na imieniny do Wolfsburga do jakiejś motoryzacyjnej atrakcji (autostad.de) a dodatkowo chcemy zobaczyć Brunszwik. Przed chwilą mąż dostał przypominajkę (założoną pewnie pół roku temu), że w połowie sierpnia będzie kwiatowy dywan w Brukseli, który chciałam zobaczyć i teraz debatujemy nad rozszerzeniem wyjazdu motoryzacyjnego o Belgię W sumie 2 noclegi prawie 2000 kilometrów i atrakcji ho, ho! Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek 06.08.12, 22:41 Ewelinko, witaj po rzecznej włóczędze ! Przygody z topielcami raczej makabryczne Ciekawa jestem ile dni płynęliście z nad morza do domu? Bbetko, a może Kreta? jest stosunkowo tania, mozna niedrogo pożyczyć autko ( tyllko bezpośrednio u Greka), zrobic ciekawe wycieczki. Tylko plaże bywaja kamienieste - ale nie koniecznie . A we wrzesniu temperatury w sam raz. Zapomnialam napisac, że twoje zdjeie a deszczem mnie zachwyciło. Dzisiejsza tamperatura powietrza mnie dobijała - tylko klima w aucie pozwalala przeżyc. To nie dla mnie te upaly ! Verbeno po takim SPA będziesz krolowa pieknosci na calą wieś ))) Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Poniedziałek 07.08.12, 09:59 Bbetko, nie tylko Szczecin. Nie zgrzeszę jeśli napiszę, że wszystkie miasta o które nasza królowa rzek zahacza nie są gościnne dla indywidualnych turystów. M-mko w ostatni weekend zrobiliśmy sobie tylko małą wycieczkę kanałkiem Królewskim Wisłą na Starówkę. Co zajęło nam parę minut motorówką, plus jeszcze trochę czasu trzeba spędzić na śluzie. Zaś 3 lata temu płynęliśmy inną dużą łodzią rodzinną do morza bardzo wolno (łódka nie wchodzi w tzw ślizg) i trwało to ok tygodnia, ale wtedy nam się nie spieszyło. Tak, trochę mnie "zdołowały" ostatnie 2 lata, ale to przecież jak to się mówi samo życie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Poniedziałek 07.08.12, 10:40 Ależ wspaniałe plany maja "coponiektórzy" Bbetko na sto procent znajdziesz we wrześniu świetne miejsce wakacyjne. Osobiście przemyślałabym południowo zachodnie rubieże Francji (palmy występują jak najbardziej) typu np Biarritz. Francuzom strasznie wychudło w turystyce w tym roku więc ceny zjechaly w dół. Nawet w samym Paryżu hotele staniały, chyba po raz pierwszy od kilku wieków. Ewelino, mam nadzieję, że teraz Ci się czas odwroci i już tylko będzie dobrze. Verbeno, SPA to jest to Jutka, moim zdaniem wcale się nie mylisz. Ceny tego lata zabijają. Jarzywa i warzyny są droższe niż Konstytucja przewiduje. Jagody i maliny w pełni sezonu mają ceny jak zimowe. Pomidory gruntowe które normalnie o tej porze "stały" do 3 złotych są po 6/7. Ponieważ S.Ś planuje bezrobocie, le Mąż żyje w strefie Euro więc ponad stan, a Dziecinka jeszcze nie jest wypłacalna, więc liczę się z każdym groszem i wyjątkowo bije mnie w oczy to cen szybowanie. Miałam w przyszłym tygodniu jechać do U.P. Na szczęście jej stan się trochę poprawił i jednak wraca do domu. Zatem zrezygnowałam z jazdy na przyczepkę ze znajomymi i wróciłam do pierwotnej koncepcji podróży w październiku. W ten sposób ponieważ Mała Czarna jedzie z jeszcze jedną we wrześniu, utrzymamy planowany rytm wizyt comiesięcznych. Ulżyło mi i psychicznie i finansowo Bo podróżowanie ze znacznie lepiej uposażonymi ludżmi mogło być dla mnie "letko" krępujące. Wyobraźcie sobie, że oni chcą po drodze nocować w hotelu na który mnie nie stać. Czy miałabym w takiej sytuacji zaproponować, że zanocuję w samochodzie na parkingu i będę szczekać jakby ktoś przechodziła? A w droższych knajpach zamawiałabym wodę mineralną. Nie przed posiłakiem, ani po, tylko zamiast? Po deszczowym poranku niebo nad Warszawą znowu się przejaśnia. Idę z Krowisią powąchać mokrą trawę i liście Odpowiedz Link
fedorczyk4 Wtorek 07.08.12, 10:49 Żeby nie być gołosłowną: Atout France ul. Widok 8 - 00-023 Warszawa - Polska Mail: info.pl@atout-france.fr - Strona internetowa: www.pl.franceguide.com Tu można czasem wysznupać świetne rzeczy Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 07.08.12, 11:20 Czyli nie jestem paranoiczna z tymi cenami. Bób jest po 13 złotych/kilo. Pewnie dlatego, że końcówka: tyle samo kosztował w czerwcu na samym początku sezonu, jakeśmy z Dado nawiedziły jej lokalny targ. Kupiłam, bo jeszcze w tym roku nie jadłam. Wychodzi mi, że we wrześniu będę tu znowu, z powodów administracyjno-biurokratycznych. A w październiku jadę na Kaukaz. A zaraz potem na Bliski Wschód. Hmmm. Skąd na to wziąć kasę, nie wiem. Pomysł ze spaniem w samochodzie na parkingu bardzo mi podchodzi. )) Tylko samochodu nie mam hahahaha... )) Dzisiaj się moszczę na wsi, nigdzie nie jadę. Pogoda ładna, to się poopalam w ogrodzie. Na leżaku, a jakżesz. Miłego dnia życzę. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek 07.08.12, 23:03 Mam nadzieje, Jutko, że tym razem pogoda ci dopisze ! To u nas jednak bób po 8zet. Mam opodal delikatesy M&L, w ktorych bywaja fantastyczne okazje na owoce. Ostatnio brzoskwinie, bardzo dojrzale po dwa zł kilo! Nie wiem jak oni to robią Zalatwialam sprawe w banku - pani w okienku chyba dopiero zacżęła w nim pracę, bo zupełnie nie umiala zalatwic prostej sprawy. Na koniec zle wypisala przelew do kasy! Myslalam, że umrę z wścieklości ! Skąd ona sie tam wzięła , w tym okienku !!!!! Odpowiedz Link
bbetka środa słoneczno-deszczowa 08.08.12, 15:31 U mnie pada - mam nadzieję, że przelotnie, choć intensywnie, szczęśliwie wróciłam z zakupów i nie zdążyło mnie zmoczyć Fed, stronka fajna i przydatna, z naszymi wyjazdami do Francji (byliśmy 3 lub 4 razy) zawsze jest ten sam problem - nie dysponujemy językiem ;-( a tubylcy innymi niż własny posługują się nader niechętnie co stwarza problemy komunikacyjne, więc wybieramy "łatwiejsze" kierunki, gdzie możemy się bez problemu dogadać. Ale coraz więcej miejsc we Francji mnie kusi więc może.... Mm - Kreta super, też mam na nią oko ale wybór będzie pewnie zależał od okazji cenowej Sytuacja w sklepie- normalnie Bareja się kłania...u nas łapią (jak na razie) tylko przy kasach i na jakiś super nachalny egzemplarz nie trafiłam (może mam za małe zakupy Jutko, myślę, że konieczność kolejnego przyjazdu nie martwi Cie aż tak bardzo? Nt cen się nie wypowiem, bo właśnie wróciłam z zakupów ;-( Odpowiedz Link
verbena1 Re: środa słoneczno-deszczowa 08.08.12, 21:26 Caly dzien padalo, z planow rowerowych nic nie wyszlo, trzeba bylo siedziec w domu. Dopiero pod wieczor wybralismy sie na spacer dookola wsi podziwiajac pieknie kwitnace hortensje przy domach krytych slomiana strzecha, pieknie sie komponuja pod niskim okapem. To tyle ciekawostek ze wsi Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: środa słoneczno-deszczowa 08.08.12, 22:20 Verbeno, mam nadzieję na wspólną kawę nad polskim morzem!! Odpowiedz Link
dado11 Re: środa słoneczno-deszczowa 09.08.12, 00:12 Cześć Małpko, jak tam wnuczątko? napisz coś więcej... czy ktoś ostatnio coś słyszał od Lx? dawno jej chyba już nie ma... halo, Lablenko? Za mną dzień galopujący w podrygach pospiesznych, aaaaleee... załapałam się na stanowisko królika doświadczalnego, do mojej przyjaciółki kosmetyczki, która testuje nową metodę wybielania zębów, możliwą w gabinetach kosmetycznych Qurcze! jakie mam pięknie bielutkie perełki!!!! trwało to 45 min, ząbki nasączone specjalnym preparatem pogrzały się pod specjalną lampą, a ja (jako żem "królik") relacjonowałam moje spostrzeżenia, dosyć niewyraźnie, bo uzda w gębie uniemożliwiała wymawianie co poniektórych głosek niemniej efekt jest olśniewający za dwa tygodnie poprawka (każdy delikwent ma swoją strzykawę z preparatem +jednorazowe oprzyrządowanie), jestem zachwycona i jeśli po kolejnym zabiegu ząbki mi nie wylecą, zacznę propagować metodę poza tym, szybka logistyka przedwyjazdowa (zakupy, pranie, przetwory...) jak zwykle w walizkach głównie : ogórki małosolne, sucha kiełbaska, smalczyk, i dżemy (moje toto, poza kiełbasą)... tak to krewni i znajomi tęsknią za Ojczyzną aaa, zapomniałam! wczoraj przestałam być (po 2 tygodniach) skrzyżowaniem wiewiórki z marchewką! tak to mojej fryzjerce udał się złoty blond... wczoraj prawie się udał nienawidzę szarego srebra na głowie! brrr po cholerę to komu? (no, poza fryzjerami) W ogrodzie mamy wzruszającą parę: ojciec-potomek, kos niańczy swój przychówek z lekko potrąconym skrzydłem... cały dzień dokarmia, przeprowadza do miejsc odpowiednio bezpiecznych, broni steraną piersią przed wrogami.. nas już prawie nie zauważa, a odkąd Artur wystawia mu jabłuszka do konsumpcji, to wręcz biega pod nogami... qurcze, wzruszające... no i tyle... jutro kolejny dzień zapieprzu, ale potem dłuuuga droga, święty spokój, cisza, uwielbiam jechać dobranoc Forogrono.... Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: środa słoneczno-deszczowa 09.08.12, 00:26 No właśnie, jestem Wam winna wnuczorelację!! Wnuk udany wyjątkowo, urodzony co prawda metodą cesarskiego cięcia po 8-godzinnym naturalnym porodzie,ale wszystko skończyło się szczęśliwie. Matuś jego karmi swem ciałem, mały ładnie przybywa, ale chyba zaczęły się kolki - o czym mnie córuś ma z płaczem, telefonicznie poinformowała! Spędziłam z nimi tydzień w Trójmieście, na pediatrycznym dyżurze, po czym przywiozłam do siebie na wieś, na weekendowe agrowczasy. W niedzielę wyjechali, a ja już za nimi strasznie tęsknię. Spodziewamy się córki z wnuniem za tydzień - tym razem przyjadą na dłużej. Córka docenia możliwość wystawienia dzięcięcia w wózku na ogród, miast celebrowania spacerów po mieście. To miasto wprawdzie to Sopot, ale mimo wszystko wyjście na spacer wiąże się z koniecznością zjechania z wózkiem z drugiego piętra, po wąskiej klatce schodowej - kamienica stara, urokliwa, ale klatka schodowa bardzo wąska i kręta! I tak teraz pewnie będę żyła od przyjazdu do przyjazdu... Mój urlop jednak jeszcze się nie skończył - na zasadniczy wyjeżdżam za dwa tygodnie, do ukochanej Chorwacji (moniu - pamiętasz?) No i oczywiście, jak za starych, dobrych czasów walczę z przetworami! Ekologicznymi... Na co mi przyszło? Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 09.08.12, 00:43 wkleiłam parę zdjęć do albumu, bo nie potrafię dodawać do postów! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 09.08.12, 08:20 Małapko, zaraz lecę do albumu. Strasznie mi się spodobały Wasze opowieści. Kuzynko gratujuję zmian kolorystycznych Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 09.08.12, 15:27 Dado mnie zdopingowała. Wprawdzie nie na tyle żebym sama wybrała się do fryzjera, ale postanowiłam zając się bliską memu sercu rudawą blondynką Nie, nie to nie Krowisia. Ona po pierwszym ataku szczotki zamkneła się w łazience ludzkiej pod prysznicem To są pozostałości po pierwszym sierpniowym szczotkowaniu. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 09.08.12, 20:13 No i co dalej, czekam na rozwiazanie zagadki czyje to blond loki. Czyzby kotki doniczkowej? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 09.08.12, 22:05 Nie, nie, to oczywiście z Krowisi Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 09.08.12, 22:59 Fed, wreszcie zalapalam, moze zaczniesz robic poduszki z tej siersci Dado, zrobisz furore z tym perlowym (raczej snieznym) usmiechem i nowym kolorem na glowie. Baw sie dobrze i korzystaj z kazdej minuty na wolnosci. Ciesze sie ,ze potrafisz sie urwac rodzinie i naladowac akumulatory, tak trzymac Malpko, obejrzalam zdjecia, maluszek piekny a mamie i babci buzie smieja sie ze szczescia. Bycie babcia wyzwala zupelnie nowe uczucia, robisz sie miekka jak wosk na widok usmiechnietej buzki. Fajnie bedzie sie spotkac gdzies u wybrzezy Baltyku, wyslij mi emailem jakies namiary, numer telefonu np. postaram sie dzwonic po przybyciu do Mielna. Mysle ,ze zdazysz wrocic z urlopu do tego czasu? Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 09.08.12, 23:23 Verbeno, wyslalam maila na gazetową skrzynkę Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 10.08.12, 00:33 Mielismy dzisiaj pogrzeb - mozna powiedziec udany - ostatnie dni kręcily sie w okół spraw z tym związanch. I tak "człowek " został w naszych sercach. Dobrze, ze tylko troche nas pokropiło. od jutra wracam do normalnego zycia, a teraz idę zobaczyc "małpiątko" w albumie Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 10.08.12, 12:26 Udany pogrzeb wbrew pozorom brzmi dobrze . Widocznie Wasz krewny byl wspanialym czlowiekiem... Wspolczuje Mamajko stresu i smutku... Odpowiedz Link
bbetka piątek, już? 10.08.12, 13:58 Popieram Krana, rzadko można o pogrzebie usłyszeć, że był udany... Małpiątko cudne U mnie zachmurzony i dość leniwy piątek - zamierzam zakisić ogórki oraz oddać się czytaniu bo jakoś chyba za dużo wolnego czasu sprawia, że za dużo myślę (chyba pójdę na kozetkę ;-( Wczoraj przy okazji karmienia kotów działkowych -rosną jak na drożdżach a dobrych domów dla nich jakoś nie widać...- zrobiłam im sesję zdjęciową, zaraz wkleję w zwierzątkowie Poza tym spokój nastał niepokojący ??? czyżbym miała urlop??? W przyszłym tygodniu zdecydowanie mam zamiar zobaczyć dywan kwiatowy w Brukseli, co zdecydowanie polepsza mi humor Miłego weekendu wszystkim życzę! Odpowiedz Link
verbena1 Re: piątek, już? 10.08.12, 19:50 Mammajko, wazne jest ,ze nasi umarli zyja w naszych sercach i ciagle o nich pamietamy. Bbetko ,o jakim dywanie kwiatowym myslisz, szukalam w internecie i nic nie znalazlam, to nie jest corso kwiatowe? Dzis wybralismy sie na wycieczke rowerowa do oddalonej 15 km wioski, gdzie odbywal sie kiermasz slodkosci i produktow naturalnych czyli dzemow, nalewek, miodow. Poogladalismy , poprobowalismy roznych slodkosci, kupilam make do wypieku chleba z owocami i orzechali i trzeba bylo te 15 kilometrow z powrotem pedalowac. Dawno juz nie jezdzilam na rowerze, miesnie zwiotczale, plecy bolace ale jakos dalam rady. Co prawda w domu padlam plackiem i zdrzemnelam sie troche ale teraz juz doszlam do siebie Donosze tez wszystkim zainteresowanym, ze Lablenka ma sie dobrze tylko jakos checi do pisania nie ma. Mysle ,ze to ciagle siedzenie w domu Ja troche przygnebia. Odpowiedz Link
bbetka Re: piątek, już? 10.08.12, 20:16 Verbeno, dzięki za wiadomości od Lablenki pozdrawiam Ją serdecznie! W Brukseli na Grand-Place układany jest dywan z kwiatów - więcej informacji tu www.flowercarpet.be/ Na corso kwiatowe do Holandii wybieram się też już od jakiegoś czasu - wiem nawet, że jedno jest jesienią - ale wiosną zawsze mi z czymś koliduje - a to ze świętami, a to z córki urodzinami ale mam je coraz bardziej w planach więc na pewno się uda. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: piątek, już? 10.08.12, 22:04 Też się cieszę że u Lx nie dzieje się nic złego. Rozumiem jej zmęczenie i przygnębienie. Nieustajaco ją podziwiam. I też uważam że pogrzeb może, a nawet ppowinien być udany. Mm, nie miałam jak dotrzeć. Mój samochód w "warstacie", rodziców w Gdańsku. Na poprawę nastroju też porobiłam trochę zdjęć i dopatrzyłam się podobieństwa pomiędzy Kotem Doniczkowym i tytoniem ogrodowym Odpowiedz Link
verbena1 Re: piątek, już? 10.08.12, 23:25 Fed, jak on pieknie zapozowal, ten gumowy nosio i szklane oczka, no i mina. Pieknie Ci sie rozwija Bbetko, dzieki za wyjasnienie dotyczace dywanu kwiatowego, gdzies juz taki widzialam ale nie moge sobie przypomniec gdzie, moze w Antwerpii? Podziwiam Cie ,ze masz chec przejechac tyle kilometrow dla tego widoku. Zasiedzialam sie bo ogladamy finaly hokeja na trawie ,Holenderki zdobyly zloto! Trzeba to chyba opic Odpowiedz Link
mammaja Re: piątek, już? 10.08.12, 23:44 Jakos mi cieplo na sercu, jak was czytam... Fed, mialam dzwonic żebyś sie nie trudzila, wiem jaka masz "zajetość" dzisiaj spokojny dzień, zakńczony rozwiazywaniem jolki u przyjaciół. Koty śliczne - i ten "tytoniowy" i te dzialkowce - dosłownie braciszki mojego Burka. O Lablence myslalam ostatnio cżesto - mając nadzieje że nie jest gorzej. Pozdrawiam serdecznie! Małpiątko w albumie fantastyczne - prawdziwy dzidziuś ! Oj, udaja sie nam te wnuki ! Zaraz wkleje swoje do albumu - chociaż fotka jest robiona komórką, ale urocza Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: piątek, już? 11.08.12, 01:16 Masz rację Mammajko, z tym że fotka urocza, bo wnuki przecudne!! Odpowiedz Link
verbena1 juz po niedzieli 12.08.12, 20:50 Cisza na forum znaczy ,ze wszyscy na wyjazdach, dzialkach, ogrodkach. Mysmy pojechali nad morze Polnocne i nie zobaczylismy morza Akurat byl odplyw i lodzie przy ujsciu kanalu staly w blotku, dzieciaki taplaly sie w mokrym piasku a morze bylo hen daleko na horyzoncie. Tam gdzie bylismy nie ma plaz tylko usypane waly a brzeg umocniony kamieniami poniewaz lad jest nizej (jak to w Holandii) i pola moglybyc zalane. Na walach pasa sie stada owiec robiacych niesamowite ilosci kup. Wchodzi sie na wal po schodkach i trzeba uwazac aby nie nadepnac na gowienka Zjedlismy ogromne porcje smacznej ryby z surowka, popilismy piwem, wystawilismy buzki na slonce i wiatr i bylo nam blogo jak w niebie. W drodze powrotnej widzielismy kombajny scinajace zboze, lato zbliza sie juz do konca, jaka szkoda. Odpowiedz Link
mammaja Re: juz po niedzieli 13.08.12, 00:01 Tak, to zbliżanie sie końca lata juz mnie przeraża! Dni są coraz krotsze. Mielismy kolejny "koncert letni". ty, razem z kwartetem puzonistów . Pierwszy raz w życiu sluchałam znanych utworów w takim wykonaniu, ale najbardziej podobały sie grane na koniec standardy jazzujące i publiczność biła brawo z zapałem. Wystawa plastyczna też udana. Potem jeszcze przyjechały dzieci, a na koniec Franio za nic ni chciał do nowego domku - i to było smutne. No ale musi się przyzwyczaić. Mogli kupić ten obok - to z kilku powodów nie chcieli. To trudno! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Miesiac na trasie Warszawa-Poznan-Praga-Olomuniec 13.08.12, 00:29 Dokladnie miesiac temu przylecialam do Warszawy. Od tego czasu zdolalam pierwszy raz w zyciu sie upic (w towarzystwie forumowiczek z Warszawy - Wy juz wiecie o kogo chodzi!), przekopac Mamy warzywniak, dodajac do niego 600 kg ziemi, zrobic kupe kompostu, pomalowac front dzialkowego domku, uporzadkowac niesprzatniety od 25 lat warsztacik Taty, kupic 6 par butow, kilka sukienek, torebek etc, strawic dwa dni na bliskich spotkaniach z polskimi urzedami (@!#*!), spotkac sie z czworka braci i siostr ciotecznych i wujecznych, zwiedzic Poznan (pieknie wygladajacy po Euro 2012), Warszawe (palma i sledzie!), Prage (tlumy turystow i fenomenalna kaczka z knedliczkami), Olomuniec (cudna Starowka i wspaniale koscioly) oraz ozenic syna (ach, co to byl za slub!). Jeszcze zostal mi powrot z Olomunca do Poznania, odwiedziny u bylej szwagierki, wyslanie corki z powrotem do Danii a w sobote powinnam zjawic sie w Sydney. Przepraszam za braki w korespondencji, ale naprawde nie bylo kiedy napisac dostatecznie dlugiego tekstu godnego miana postu. Jedyne dzwieki jakie z siebie wydalam na Internecie to krotkie bakniecia na Facebooku. Mam do uporzadkowania mnostwo wrazen i dwa tysiace zdjec. Pozostale 6-8 tysiecy zdjec ze slubu dotra do mnie pozniej. Pozdrawiam i oddalam sie w strone lozka, z lekka bekajac po nadmiarze drozdzowych kolaczykow slubnych. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
mammaja Re: Miesiac na trasie Warszawa-Poznan-Praga-Olomu 13.08.12, 12:45 Luizo, jak się ciesze że dałaś głos ! Ale jesteś usprawiedliwiona - miałaś miesiąc bogaty w pracę ( ogrod) i wydarzenia. mam nadzieje, że gdzies pokażesz jaką kreacje wybrałaś na ślub ( w albumie n.p.) Cieszę sie z Tobą z udanych imprez i pozdrawiam! Odpowiedz Link
goskaa.l Pozdrowienia z Gdańska 13.08.12, 23:12 Pozdrawiam z Gdańska, dokąd mnie zaniósł nieoczekiwanie kajak. Plany wielkiej pętli żuławskiej uległy zmianie, gdy dostałysmy propozycję dostarczenia kajaka i nas do Majdanów Małych na szlaku Elbląg - Ostróda. Moja koleżanka nie miała dotąd okazji poznania pochylni na kanale elbląskim, więc decyzja była szybka. Następnego dnia zaczynałysmy spływ z Majdanów. Pierwszego dnia doplynęłysmy do pierwszej pochylni (Buczyniec), drugiego do Elbląga. Trzeci dzień poświęciłysmy na poznanie Elbląga, po czym popłynęłyśmy rzeką Elbląg do Kanału Jagiellońskiego. Z kanału musiałysmy się przenieść na Nogat, bo brama powodziowa jest remontowana i nie ma tam wody. Potem był Nogat i Szkarpawa do Rybiny nad Wisłą Królewiecką. Z Rybiny Szkarpawą, Wisłą i Martwą Wisła dopłynęłyśmy na gdańską Starówkę. Dziś zaliczyłysmy Jarmark Dominikański i spotkanie w Sopocie z moją koleżanką szkolną, połączone z pieszą wędrówką po plaży do Gdyni Orłowa. Jutro obejrzymy starówkę zwody i płyniemy w drogę powrotną do śluzy na Przegalinie. Kolejny dzień to etap do rybiny a dale zależy od pogody. W końcu musimy odstawić kajak do Nowego Dworu Gdańskiego, a jedno wiosło do Pruszcza. Potwierdzam odwrócenie od wody prawie wszystkiego co mozliwe. Gośka Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Pozdrowienia z Gdańska 14.08.12, 09:47 Ambitna trasa i do tego jeszcze w kajaku. Podziwiam bardzo. A gdzie wy śpicie, chyba nie pod jakimś brezentem ? Tu trzeba się z kimś drugim niesamowicie zgrać, i fizycznie i towarzysko. Teraz pogoda się zupełnie skasztaniła. Albo duchota parna albo jesiennie. Mam nadzieję, że lato powróci szybko, bo jeszcze chciałabym trochę też popływać. Niestety, w tym roku tylko na rodzimym Zalewie Zegrzyńskim, czasami troszkę dalej na Bugu i Narwi. Tyż piknie Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, chłodno, szaro 14.08.12, 10:05 Na wsi pogoda do kitu. Jest zimno i już 4. dzień z rzędu będę palić w kominku. I muszę chodzić w skarpetach i górskich butach. (( Podobno od jutra ma się ocieplić. Hmmm. Nie wiem, czy wierzyć. Poza tym, cóż... Goście wyjechali w różne strony Europy i świata, pusto się zrobiło... W sobotę wylatuję. Czas jakby się skurczył okrutnie. Dzisiaj załatwiam sprawy "w mieście", po południu i wieczorem pławię się i moszczę w wioskowych pieleszach. Jutro dwie kumpelki przyjadą na grilla. W czwartek przyjaciel po mnie przyjedzie i zawiezie do nich na czeską stronę; wrócę w piątek, a w sobotę wyjeżdżam. Miłego dnia Wam życzę Odpowiedz Link
verbena1 wtorek upalnie 14.08.12, 21:20 Luizo, mysle ze ten pobyt w Europie bedziesz dlugo wspominac, tyle wrazen, spotkan no i weselisko syna, czekam na obszerny reportaz ze zdjeciami. Podziwam Cie Gosiu za te kajakowe eskapady, widac ,ze to jest Twoj zywiol. Dla mnie byloby za malo miejsca na bagaze Jutko, masz pecha z ta pogoda ,ostatnio tez nie bylo najlepiej, moze do soboty zlapiesz jeszcze troche slonca. U nas od paru dni prawdziwie letnia pogoda, wykorzystuje jak sie da przesiadujac wiekszosc dnia na ogrodzie. Jutro planujemy znow jakas rowerowa wycieczke, trzeba wymyslic trase. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Juz sroda a walizy wciaz nie spakowane! 15.08.12, 00:48 Wlasnie wrocilam ze spotkania z przyjaciolka z podstawowki. Walizy nadal nie sa spakowane a to juz sroda i wieczorem mam zlapac pociag do Warszawy skad w czwartek odlatuje moj samolot! Nie posiadam sie z radosci ze rano wyslalam 40 kg roznosci do domu paczkami, moze szybciej sie spakuje i uda mi sie nie przekroczyc limitu bagazu lotniczego... Pozdrawiam szanowych forumowcow i padam na twarz Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Re: Juz sroda a walizy wciaz nie spakowane! 15.08.12, 07:20 Leć bezpiecznie, a po powrocie odpocznij! Odpowiedz Link
jutka1 Środa, cieplej? 15.08.12, 07:23 Obudziłam się o szóstej. Szok. 8-/ Ale jak już się obudziłam, to przy okazji pogapiłam się na wschód słońca w ogrodzie. Cudo. Dzień zapowiada się dość ciepły i w miarę słoneczny, jeśli wierzyć prognozom lokalnym. Dobrze, bo wczesnym popołudniem przyjeżdżają koleżanki na grilla i na babeczkowanie w ogrodzie. A do ich przyjazdu popiorę trochę i oporządzę obejście, już w oczekiwaniu na wyjazd, niestety. Gośka, podziwiam Twoją kajakową pasję! Trasę opisujesz, że hoho... Miłego dnia Wam życzę, szczególnie że dla wielu to dzień wolny Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa, cieplej? 15.08.12, 11:19 No przynajmniej nie pada ! Przezywam lekki szok spowodowany przeprowadzka dzieci - ale na brak towarzystwa wnukow nie narzekam - wczoraj siedzieli u mnie wszyscy do 22.30 A wogóle to mam straszny problem, bo Ameryka zaprasza mnie na ślub kuzyna, bilet mi chcą kupic, będzie to ogromnie ciekawa impreza "dwukulturowa" i napewno ogromie liczna, ale nie wiem czy mi sie bedzie chcialo i czy będe mogła polecić do NY, narazie mam czas na romyslania bo uroczystość w listopadzie. A mnie sie dziesiecioletnia wiza niedawno skończyła. Juz mam telefon od syna, pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link
jan.kran Re: Środa, cieplej? 15.08.12, 12:32 Nie zastanawiaj sie tylko lec po wize !!! Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa, cieplej? 16.08.12, 01:23 Dzieki, Kranie za mobilizację A gdzie są forumowicze, ze takie pustki ? Mnie też jakoś za bardzo nie gna do pisania! Przezywam w samotności Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, cieplej 16.08.12, 07:47 Mammajko, ja jestem trochę zakręcona, bo z jednej strony "urlopuję" czyli odbywam program spotkań towarzyskich, a z drugiej strony pracuję, bo mi się trochę pilnych maili/spraw zwaliło mimo urlopu. Za oknem słońce i ma być ciepło. W czasie dnia poczytam w ogrodzie na słońcu, a po południu wybywam do przyjaciół na czeską stronę i będę tam do jutra. Miłego dnia Odpowiedz Link
joujou Re: Czwartek, cieplej 16.08.12, 19:23 Luizo,pozdrawiam i życzę szczęśliwego powrotu do domu! Również czekam na zdjęcia. Gosiu,bardzooo Was podziwiam i życzę przyjaznej aury.Mam nadzieję,że po powrocie zdasz nam szczegółową relację.Przy okazji dodam,że u nas właśnie remontują nabrzeże portowe na Wiśle więc może coś się zmieni? Jutko,Tobie również życzę jak najlepszej pogody na te ostatnie dni pobytu w domu. Jestem trochę zagoniona.Ciężko mi się przestawić na pracę po urlopie,a do tego nie dosypiam,bo remont i codziennie jeżdżę do naszych solanek na zabiegi tzw. wirówkę solankową na dłonie(objawiły mi się zwyrodnienia).Wydaje mi się,że jest poprawa,ale jeszcze dwa zabiegi i koniec,a na powtórkę pewnie nie będzie szans. Mammaju,też uważam,że byłoby szkoda,gdybyś odpuściła tę imprezę w Stanach. Lx, w naszej regionalnej gazecie czytałam artykuł o Czaczu i jego skarbach i jakoś tak zatęskniłam za Tobą-piśnij choć słówko! Pozdrawiam wszystkich i lecę dalej! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek, cieplej 16.08.12, 21:22 Mm, zmobilizuj się|!!! Należy Ci się coś takiego jak psu zupa. Gośka opis trasy pewnie wywołaby we mnie zazdrość gdybym nie była tak absolutnie niekoczującym typem. Verbeno opis "kupnej plaży" prześliczny. Ew, nie wżne po czym się pływa tylko jak i z kim Jou mam nadzieję że kuracja podziała na długo. Też mam problemy z łapami i powinnam się tym zając już od dawna Luiza przemkneła dzisiaj przez Warszawę i nawet dała nam pozwolenie na zdanie sprawozdania, ale nie czuję się na siłach powtórzyć tak barwnej opowieści nie przeżywszy sama. O mało nie umarłyśmy ze śmiechu! Za to wymyśliłyśmy nowe słowo. "Slerć" czyli śmierć z przejedzenia śledziem w oleju lnianym W wiadomej knajpie nawet już nie pytają ile ma być porcji tylko podają jakąś mega michę! Odstawiłyśmy Luizę na lotnisko i zmieściła się ze wszystkim, nikt jej specjalnie nie ważył i te marne 3 kilo nadbagażu przeszło jak chmurka na niebie. Inna sprawa że samej Luizy wróciła połowa)) Dla mnie oś czasu zamkneła sie idealnie bo jak w dniu jej przyjazdu pocharatałam autko, tak w dzień odjazdu Synuś Średni wstawił je do warsztatu na lifting W związku z czym odwoziłam ją Matczynym. Czekam z utęsknieniem na zdjęcia z opisanych paszczą wydarzeń. Jak kania dżdżu Ja sama doświadczam problemów rodzinnych i osobistych więc wkroczyłam we wsobność i nie bardzo mi do pisania. Ot i tyle. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Czwartek, cieplej 16.08.12, 22:38 Mammajko, jedz i nie zastanawiaj sie , moze drugiej takiej okazji nie bedziesz miala. Fed, wspolczuje problemow rodzinnych a jak znam Ciebie to wszyscy oczekuja od Ciebie jak od Stworcy cudow. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Czwartek, cieplej 16.08.12, 22:43 Czekam z nieciepliwoscia na raport Luizy. Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek, cieplej 17.08.12, 00:15 dzisiaj były urodziny coreczki, zawsze ze wzruszeniem wspominam te jej narodziny.Ale był radość! Upiekla pyszna szarlotkę i drugie ciasto z borówkami, ameryk. - poprostu pycha. A ja wysprżatałam szafki kuchenne na blysk, co wspaniale odgania doły . Tez czekam na raport Luizy ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek, cieplej 17.08.12, 00:40 A wiesz, że to jest pomysł! Zajmę się jutro szafkami wszelakimi. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Czwartek, cieplej 17.08.12, 10:10 Jou napisała,że mam pisnac choc słówko - więc piskam, cieniutko piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii Nie odzywam się bo o czymże pisać przy Waszych wojażach ,przygodach i różnych dziejących się dziejach. W Kokolandii bez zmian i ta monotonia mnie zaczyna przytłaczać.Stwierdzam,że więzień z bransoletką ma wiecej wolności niz my (T. i ja).Dreptakami sie robimy na 74 metrach kwadratowych + wybieg- zakupy i do domu.Raz na 2 tygodnie wyjście we wtorek na 18 i raz w tygodniu jazda rehablitacyjna do magika. Wolni bylismy 2 czerwca (slub w Gdańsku) i 10 godzin w ubiegła sobotę - zrobilismy wypad az pod Rawicz. Całe szczęśie,że Luiza była tak dobra i odwiedziła nas 2 razy w domu, to tak jak rajski ptak wlwciałby do kosza z pyrkami. Zmiana monotonii nastepuje gdy ktos mile widziany nas odwiedzi, lub zadzwoni (np Verbena, ale w przypadku telefonow się rozklejam),albo z okazji maminych 89 urodzin. Gratuluję Małpie babciostwa. Trzymajcie się ,zaglądam na forum i czytam .Pozdrawiam serdecznie niezmiernie zachwycona opisami Waszych wyczynów. Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek, cieplej 17.08.12, 11:26 Lablenko, trudny okres na was przyszedl - napisać - tez tak mialam, to niewiele Cie pocieszy. Rodzina widząc jak dobrze zajmujecie sie mamą, uważa ze wszystko jest w porządku. A nie jest -ale co poradzisz. Przypomina mi sie jak mialam u siebie "nianie" męża", ktora wychowała czworke dzieci z jego domu i byla jak najbliższy członek rodziny ( jej wlasna została "za Bugiem" ) . Ale kiedy byla chora, ze sklerozą kompletna zamieszkala u nas. Siostra męża miala ja wziąć na tydzień ( sama zaproponowala ), po czym odwiozla po dwu dniach ! Bylo jej "za ciężko". Tak więc życze Tobie i T. dużo sily - bo nie ma wyjścia. Tez bym zadzwonila, ale zgubiłam Twój telefon. Jeszcze poszukam ! Odpowiedz Link
joujou Re: Poniedziałek 20.08.12, 19:03 Lablenko,cieszę się,że dałaś głos,współczuję tej domowej sytuacji i jednocześnie wspieram duchowo.Odzywaj się częściej,proszę.Nawet jak nie ma o czym pisać,to chociaż można wyżalić się na kozetce i ulżyć sobie trochę. Gosiu,nawet nie mogę sobie wyobrazić tego Waszego wyczynu.Nocowałyście w namiotach?Masz jakieś fotki? Kranie super z tym sanatorium! Mam wydłużony weekend o dzisiejszy dzień(pracowałam 15.08).Właśnie czuję zapach buraków,które się gotują i pójdą w słoiki.Dynia też czeka na przerób. Sobotę spędziłam w kuchni,by przygotować się na przyjazd gości.Jednak udało mi się wyrwać wieczorem do kościoła na koncert gospel w wykonaniu sześcioosobowej grupy czarnoskórych muzyków.Było świetnie:masa ludzi i wszyscy śpiewali,klaskali do rytmu,podrygiwali.Zawsze uważałam,że w kościele powinno być raczej radośnie niż ponuro,nie mówiąc już o tych wyjcach(starych dziadkach) udających organistów. W niedzielę zabraliśmy naszych jednodniowych gości na Festiwal Smaku do Gruczna.Było jak zwykle gorąco,tłoczno,smacznie i ciekawie.Zrobiliśmy drobne zakupy m.in. pyszną serwatkę(serową) z dodatkiem soku z czarnej porzeczki-schłodzona świetna na upały. Co się napróbowaliśmy różności na degustacjach,to nasze. Z ciekawostek pokażę bukiet ze świeżych warzyw(kwiaty są wykonane z białej rzodkwi i buraczków)To były zadania konkursowe,jak i rzeżbienie w arbuzie. Tematem przewodnim prac z arbuza był zespół "The Beatles" z okazji 50 rocznicy ich pierwszego wspólnego koncertu. Za chwilę wkleję jeszcze link do albumu,gdzie będzie więcej bukietów i więcej arbuzów. Odpowiedz Link
joujou Re: Poniedziałek-album 20.08.12, 19:06 Tu link do albumu: galerius.pl/prv/imagesList/1249857574/8069/gruczno-2012/9386854a2a43e3c585db954865e081f9/ Przyjemnego wieczoru! Uciekam do kuchni! Odpowiedz Link
felinecaline Re: Poniedziałek-album 20.08.12, 19:36 Kropla miodu na serca 40tlowych wodniaczek: www.poznan.sport.pl/sport-poznan/1,124485,12324746,Medalistka_wyszla_z_tunelu__I_radzi__niech_Poznan.html ktorym gratuluje i zazdroszcze doznan na wodzie. Odpowiedz Link
mammaja Wtorek 21.08.12, 11:17 Podziwiam te "rzezby w arbuzie" , jak również wyczyny kajakarek Troche chłodniej i w nocy nam podlało ogród. Wczorajsza uroczystość była piekna i wkleje potem fotki. Zakończona pieknymi wystepami w naszym kinie "Stacja Falenica", ktore przy okazji wszystkim polecam. Dojazd doskonały SKM ( Szybka Kolej Miejska) - w wprost z peronu wejscie do kina i kawiarni. To jest to! Filmy z pierwszej półki - tzn. nowosci. Teraz jade szukać pasującej deski sedesowej, - tak więc codziennośc przeplata sie z bardziej wzniosłymi wydarzeniami. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 21.08.12, 14:57 Też podziwiam rzeźby i kajakarki. )) Ledwie dycham z upału, a dzień mam dziś dość pracowity, sporo rzeczy do "wypchnięcia". Mózg jakby owinięty watą. Nawet na balkon nie chodzę, bo za gorąco. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek po piatej w pochmurnym Bangkoku 17.08.12, 12:30 To juz piatek? Jakim cudem? Gdzie ten tydzien zniknal? Dopiero co bylo wesele syna, poprawiny w knajpie, powrot z Moraw do Polski, poznowieczorne spotkania w Poznaniu, ostatnie podejscie do USC z nareczem papierow (zakonczone kleska), pociag do Warszawy i tamze czwartkowe sledziowe obzarstwo w towarzystwie Stokrotki i Fedo i juz jest piatek? Za mna juz dwa loty (oba odbyte z warszawianka, ktora leciala do Tajlandii szukac syna tam zaaresztowanego - konsulat oczywiscie stwierdzil ze nie moze pomoc!). Czekam na trzeci i ostatni lot na olbrzymim, nowym lotnisku w Bangkoku, ktore wreszcie mialam okazje troche zwiedzic. Wg prawa Murphy'ego aparat fotograficznny wysiadl mi zaraz po ceremonii slubnej mego syna, wiec od tego czasu nie robilam zdjec, ale musze sie z Wami podzielic zdjeciem pieknych lotniskowych ogrodow jakie znalazlam na Necie: Skoro jestem przy temacie zdjec, przypomne ze prawie nie porobilam zadnych na slubie syna ale wedlug skromnych obliczen zrobiono na nim okolo 10 tysiecy fotek, miedzy ktorymi beda zdjecia mojej Mamy tanczacej kankana oraz Luizy ciagnacej wodke Praska z gwinta. Jak uporzadkuje wlasne fotki, zaloze watek reportazowy. Moze w przyszlym tygodniu? Za chwile skonczy mi sie mocno monitorowany dostep do Netu (Krolestwo Tajlandii trzyma turystow za twarz, co nie?). Lece wytrysnac na jeszcze jednym forum a potem pojde sie czegos napic. Strasznie mnie suszy po czwartkowym, przepysznym sledziu, ktory doleci ze mna do Sydney jak nic!!! Bardzo, bardzo serdecznie dziekuje wszystkim forumowiczom, ktorzy zechcieli sie ze mna zobaczyc i ciesze sie ze niektorzy cieszyli sie z mojej wizyty. Do uslyszenia z Sydney! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
julia30bb Re: Piatek po piatej w pochmurnym Bangkoku 17.08.12, 19:11 Witaj Luizo, dopiero teraz zobaczyłam że byłaś w PL, przeczytałam Twój post. Czytałam miałaś nie zły pobyt, podczytuję Twoje posty od czasu do czasu. Dalej jestem zapalona Australią, teraz to mój synek się wybiera, na razie marzy, myślę że marzenia są do zrealizowania... Na razie uczy się angielskiego, od września do pierwszej klasy. A jak u Twojej córki ? pozdrawiam Odpowiedz Link
verbena1 najbardziej upalny dzien roku 18.08.12, 15:07 Luizo, odpoczywaj po wrazeniach i zdaj obszerna relacje. Interesuja mnie te paczki wyslane do Australii, powiedz mi czy zywnosc mozna tez wysylac, australijskie przepisy celne sa bardzo rygorystyczne. Moja siostra wyslala kiedys do Australii kartke swiateczna z nalepiona malutka galazka jalowca, kartka trafila na 3 miesiace na kwarantanne Temperatura w cieniu przekroczyla juz 30 stopni, nie wiadomo gdzie lepiej sie schowac, w domu ,przy zaslonietych szczelnie oknach czy na tarasie w cieniu. Poruszamy sie w zwolnionym tempie donoszac tylko napoje i cos do czytania. Wieczorem przyjda znajomi na grila, salatka ziemniaczana zrobiona, mieso zamarynowane. Teraz - sjesta popoludniowa Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: najbardziej upalny dzien roku 18.08.12, 18:49 Współczuję upałów Verbeno, jednocześnie sama czekam na powrót lata Moja Teściowa też ledwie zipie tak gorąco jest we Francji. Odpowiedz Link
jan.kran Re: najbardziej upalny dzien roku 18.08.12, 19:35 W Monachium dzis 37 a u mnie zimno i pada... Odpowiedz Link
felinecaline Re: najbardziej upalny dzien roku 18.08.12, 20:04 U mnie, w obszarze nie objetymdotychczas "alertem kanikularnym"jest w cieniu na loggi 38°, wlasnie zgonilam rezydentke w chlodniejsze rejony a kochajacy pancio wlal jej porcje mleka dla kotow " wydojonego" z osobistej portmonetki (bo to On postanowil, ze kocica zostaje).My od poludnia "wydoilismy" burtelke cydru (dla towarzzystwa mulom), butelke wody gazowanej i butelke "bablowca" z lokalnych piwnic znad Loary . Nie powiem, dobrze mi zrobily.Za chwilke bedzie muli ciag dalszy a zeby sie nie zamulic znow otworzymy kolejny cydr. Na jutro ugotowalam kompot (w polskiej wersji) z renklod, ktore au naturel okazaly sie niejadalne.Mam sliczne sardyneczki z pobliskiego St Giles Croix de vie (via Géant) i bede musiala jutro dokonac ich toalety i chyba zgrilowania na opiekaczu elektrycznym, bo inne sa zabronione (zreszta nie posiadam). Odpowiedz Link
verbena1 Re: najbardziej upalny dzien roku 18.08.12, 23:31 Teraz jest najbardziej upalna noc tego lata, 24 stopnie (nie wiem czy liczy sie w cieniu slonca czy ksiezyca). Do tej pory lezelismy sobie z goscmi na lezakach i patrzelismy w pieknie rozgwiezdzone niebo. Widzielismy nawet statek kosmiczny poruszajacy sie z ogromna szybkoscia i swiecacy jasnym swiatlem. Goscie wlasnie poszli a nam nie chce sie zupelnie spac, kotka chodzi po ogrodzie i szuka myszy, bedzie trudno zagonic ja do domu. Piekna noc, moze ostatnia taka upalna. Odpowiedz Link
felinecaline Re: najbardziej upalny dzien roku 18.08.12, 23:57 Verbeno, chyba nie ostatnia, nasza meteo twierdzi, ze upaly, ktore docieraja do Europy z Afryki, przez Hiszpanie, nasze regiony nadatlantyckie docieraja az po ...polnoc Bretanii, gdzie skrecaja zdecydowanie na wschod i juz ogarnely srodkowe departamenty pogranicza z Niemcami. "Musza" wiec dotrzec i do Holandii a u nas trwac maja jeszcze conajmniej tydzien. Wypiwszy kolejna butelke "bablowca" ide w kimonko do rozkosznie chlodnej "od-sypialenki" i mowie wszystkim "dobranoc". Odpowiedz Link
mammaja Re: najbardziej upalny dzien roku 19.08.12, 12:38 U nas rowne upalnie, ale w domu jeszcze pozostal chłód poprzednich dni. Tyle, ze na tarasie nie idzie wytrzymać Druga polowa sierpnia budzi we mnie potrzebe przetworstwa. No bo jak się oprzeć tej mnogości owocowo - warzywnej na bazarku ! Toteż wykonalam 12 sloikow papryki wg przepisu Dado ( okazalo sie ze mam jeszcze pare słoikow 2010, trzyma sie doskonale), nastawiłam ogorki na kolejne małosolne, a teraz piecze sie placek z malinami. I tak "organizuje" sobie czas, podczas kiedy mam pilnie napisac dwa teksty... Zyczę miłej niedzieli, najlepiej nad wodą ! Odpowiedz Link
jutka1 Re: najbardziej upalny dzien roku 19.08.12, 12:50 Melduję się powrotnie, na patelni. Wczoraj o 22:30 było 33 C. (( Dzisiaj ma dojść do trzydziestu sześciu w cieniu. Uffff... Po szybkich porannych zakupach zabarykadowałam się w domu. Rozpakowuję walizki, moszczę się, mam prawdziwą niedzielę. Odpowiedz Link
mammaja Re: najbardziej upalny dzien roku 19.08.12, 13:53 Jak szybko czas leci, Jutko ! widze to po twoich podrózach )) Kiedy otwieram naszą strone pokazuje się reklama : "Inwestuj w złoto! 29,17 % w skali roku!" tym razem to "Mennica wroclawska" nas tak zachęca. Tych "mennic" narobiło sie w Polsce mnostwo. Ostatnio korzystałam z "Mennicy ślaskiej", kupując medale z okazji roku seniora, na nagrody. Ale były niedrogie i ladne - bez żadnych obietnic. Czy ci reklamodawcy myślą, że po aferze Golden Amber ktoś sie jeszcze skusi ? Odpowiedz Link
jutka1 Re: najbardziej upalny dzien roku 19.08.12, 14:15 Mammajko, a wrzesień i październik będą jeszcze bogatsze w podróże. )) Jest 36 C w cieniu. Nie ma czym oddychać. Chyba zachowam się jak południowiec i zrobię sobie sjestę. )) Odpowiedz Link
mammaja Re: najbardziej upalny dzien roku 20.08.12, 13:18 Nadal upał, wpisuję się żeby zacząć nowy tydzień - chociaż nic szczególnego. Dzisiaj o 18. jak co roku uroczystość przed stacja Falenica, przy pomniku upamietniającym likwidację getta. Potem koncert artystow Teatru Żydowskiego. Przez wiele lat mala grupa spotykala sie tu " nieoficjalnie" - z latami stworzyla sie tradycja i uroczystosc nabrała rozmachu. To dobrze, przychodzą nowe pokolenia - niech pamietaja. Też będę. Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 21.08.12, 21:50 U mnie upał na zmianę z burzami, a poza tym lekko wyluzowany czas domowy Założę wątek o mojej krótkiej podróży, bo choć wyjazd był krótki to zdjęć (i wrażeń) dużo Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 22.08.12, 07:53 Upał na szczęście już zelżał, a burze ominęły. Czasu niedobór, bo zajęcia piwniczne trzeba kontynuować - czy nie chce ktoś porządnego, dużego stołu warsztatowego?, i ogród w cieple podlany sowicie też się pracy domaga. W pracy też trzeba się wykazywać, więc nie bardzo wiem, co pilniejsze. Dobrze, ze pralka pierze sama. Postaram się wkleić trochę więcej o moim spływie, ale nie wiem jeszcze kiedy. Bbetko, rusz d..ę i do roboty! Nie czekaj dłużej, bo szkoda czasu. Rozumiem niechęć do wszelkich spraw koniecznych, ale czasem tylko one trzymają niektórych w karbach. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 22.08.12, 10:53 Melduję się pourlopowo. Byliśmy tu i ówdzie, weekendy spędzaliśmy w domu. Trochę na pewno odsapnęliśmy, pogoda niewątpliwie mogła być lepsza - no, ale i gorsza też , więc nie zamierzam marudzić z powodu pogody. Inne powody by się znalazły - ale po co smęcić, gdy dzień taki piękny..Więc jedynie pozwolę sobie na jęk związany z cenami - nie tylko "na wyjeździe" ale tak ogólnie. Coraz bardziej trzeba uważać, coraz uważniej się przyglądać - i coraz częściej rezygnować. A pieniędzy nie przybywa I perspektywy takie sobie. U Smoka znów nerwowo.. Ale nic to, Baśka! Nic to. Pogoda jak drut, na straganach obfitość, kusi papryka - ale ja chyba nie mam dobrej ręki do przetworów Poza grzybkami w occie, których nie pasteryzuję, więc nie mam stresu. Tyle, że przy papryce a potem przy węgierkach trochę żal braku umiejętności. U mnie w domu przetworów się nie robiło, więc się nie miałam okazji "opatrzeć". Może z wiekiem śmiałość przyjdzie? Pozdrawiam - miłego dnia wszystkim! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 22.08.12, 12:46 Monieczku, a próbowałaś paprykę zrobić wg. przepisu Dado? Dobrze, że odsapnęliście na urlopie: to jest najważniejsze, podładować akumulatorki, a reszta się ułoży, zobaczysz. Tutaj się ochłodziło dalej, ale jest jeszcze słonecznie. Od jutra zacznie popadywać, akurat jak siostra z siostrzeńcem zjadą do mnie w gości. Bidulki, nie mają szczęścia... W piątek dobije do nas mój ulubiony kuzyn, i tak sobie będziemy rodzinnie spędzać weekend. Najgorsze jednak, że mam teraz akurat okrutnie zabiegany czas zawodowy, z mnóstwem administracyjno-prawno-finansowych rzeczy do pozałatwiania, więc nie będę mogła poświęcić gościom tyle czasu, ile bym chciała. No nic to, damy radę. Miłego dnia Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 22.08.12, 19:04 No własnie, ja robię paprykę wg przepisu Dado, protego jak konstrukcja cepa, wychodzi doskonale - wlaśnie wyciagnęłam z głebi spiżarki dwa sloiki z 2010 r, jak nowe Przez przeprowadzajace sie dzieci zostałam obdarowana kompotami z brzoskwiń, które u nich "nie idą", u mnie pójdą )) Moniu, dobrze, ze odpoczęłaś ! Co do cen to w ogóle szkoda mówić. Tyle, ze u mnie malutka stołowka - na szczęście. Rozkoszuję się każdym letnim dniem, kolory lata jeszcze dominują. Na nogach klapki, na grzbiecie t shirt - jak ja to lubię.... Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 22.08.12, 19:06 Wieczorem miała przyjść przyjaciólka na damska wodeczke - wlaśnie odwolala. bo ją "połamało" - zostałam z sałatka o melonem z porto, chyba sie sama napiję ! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 22.08.12, 19:06 Wieczorem miała przyjść przyjaciólka na damska wodeczke - wlaśnie odwolala. bo ją "połamało" - zostałam z sałatka i melonem z porto, chyba sie sama napiję ! Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 23.08.12, 09:30 Pamiętam ten przepis - coś w nim było o wstawianiu słoików do piekarnika. Czy te słoiki mają stać na blasze w wodzie, czy na suchej? Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 23.08.12, 09:44 Moniu, ja ostatnio wstawiłam do gara z wodą i pogotowałam na kuchence , bo piekarnik mi nawala. Ale jak w piekarniku to też w wodzie Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 297 - sierpniowe i żniwne :) 23.08.12, 10:44 Dzięki, Mammaju Spróbuję się przełamać, i zrobić, na przykład, z połowy, albo z 1/3. A czy tak orientacyjnie i mniej więcej można sobie wyobrazić, ile słoików wyjdzie z tych 5 kg podanych przez Dado? Bo najpierw chyba będę musiała sobie te słoiki, rzecz jasna puste, zorganizować. Odpowiedz Link