terem
16.07.04, 18:27
Kilkanaście dni temu wyjechała z kraju moja kochana siostra, a przede
wszystkim moja najlepsza przyjaciółka. Pusto mi okrutnie i smutno. Przed
wyjazdem wspierałam ją, jak mogłam, że nowy etap w życiu, że raczej dobrze
robi, że wszystko się ułoży, etc. A teraz- posypałam się, siedzę i popłakuję
co i rusz.Głównie płaczę nad sobą, bo mi pusto i żle. Bo nie odwiedzę jej ,
gdy mi przyjdzie na to ochota, bo nawet, qrczę , nie zadzwonię, bo to jakieś
nieracjonalnie duże pieniądze za tel. Internet nie dostępny, jak na razie.
Nie umiem się w tym wszystkim znależć i pozbierać. Czy ktoś z was miał takie
doświadczenia?