16.07.04, 18:27
Kilkanaście dni temu wyjechała z kraju moja kochana siostra, a przede
wszystkim moja najlepsza przyjaciółka. Pusto mi okrutnie i smutno. Przed
wyjazdem wspierałam ją, jak mogłam, że nowy etap w życiu, że raczej dobrze
robi, że wszystko się ułoży, etc. A teraz- posypałam się, siedzę i popłakuję
co i rusz.Głównie płaczę nad sobą, bo mi pusto i żle. Bo nie odwiedzę jej ,
gdy mi przyjdzie na to ochota, bo nawet, qrczę , nie zadzwonię, bo to jakieś
nieracjonalnie duże pieniądze za tel. Internet nie dostępny, jak na razie.
Nie umiem się w tym wszystkim znależć i pozbierać. Czy ktoś z was miał takie
doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • a.erie Re: Emigracja 16.07.04, 20:51
      doswiadczenia mialam, i to w obydwie strony.
      najpierw wyjechala moja mlodsza siostra, tez za nia tesknilam.
      Ale uwierz, gorzej tesknia ci co wyjada, niz ci co zostaja "na swoim"...
      odczulam to na wlasnej skorze
    • terem Re: Emigracja 16.07.04, 21:03
      Wiem, że jej jest bardzo ciężko. Pisała o tym. Tęsknię za nią i nie umiem sobie
      z tym poradzić.Może z czasem będzie łatwiej...Na razie jest mi bardzo żle...To
      takie trudne, dlatego piszę, choć nie spodziewam się wielkiego odzewu.
      • marialudwika Re: Emigracja 16.07.04, 21:08
        Ja z tych,co wyemigrowali,ale wiem,ze teskni sie bardzo,zwlaszcza,jak nie mozna
        czesto dzwonic i mailowac!
        Osoba,ktora wyemigrowala ma chyba ciezej sad((,choc samoloty lataja w obie
        strony.
        Rozumiem Ciebie Terem i Twoja tesknote!I to "rozdarcie".
        ml
      • mammaja Re: Emigracja 16.07.04, 21:13
        W kazdym razie jest to jakis wlasny wybor.Bracia mojego taty zostali po wojnie
        odcieci "zelazna kurtyna" i pomysl jak to bylo dramatyczne. Ostatnio
        przegladajac zdjecia rodzinne poczytalam korespondencje na kartkach,kiedy do
        swojej matki pisali "droga pani". O telefonach nie bylo mowy. Babcia i jeden z
        braci nie doczekali nigdy czasow,kiedy mogli sie znowu spotkac. Teraz mozecie
        do siebie dzwonic,kup na poczcie karte telepin za 10 zl i zobaczysz jak
        tanio.Moja znajoma bez przerwy dzwoni do corki do Australii. Pewnie,ze to nie
        to samo,ale jakas pociecha. Acha, moj brat, tak sie zlozylo ,zamieszkal na
        dokladnie drugim koncu Warszawy. Dzieli nas 35 km - tam i z powrotem to juz 70!
        I tez ubolewam,ze nie moge tak poprostu wpasc do nich pare razy w tygodniu.
    • mede4 Re: Emigracja 16.07.04, 21:14
      Bardzo Ci współczuję , byłam dwa razy w sytuacji takiego oddalenia. straciłam
      ajatek an codzienne rozmowy, SMS, e maile lecz wiem jedno:warto!! Ból mija,
      masz wrażenei,ze uczestniczysz w życiu tej osoby.Zatem szukaj tanich połaczen
      tel., dostepu do internetu, to zlagodzi bol n apewno.serdecznie pozdrawiam!!
      • marialudwika Re: Emigracja 16.07.04, 21:28
        Rozmawiam codziennie z moja rodzinka na gg lub telefonicznie,moje dwie
        przyjaciolki "od serca",jak siostry nie chca miec komputerow wiec i z nimi
        prowadze dlugie telefoniczne rozmowy,mam takie polaczenie,ze place
        1eurocent/min,wiec gg bez ograniczen!Na komorke kosztuje troche drozej,ale do
        wytrzymanaia.Inaczej bym oszalala.Z siostra w Colorado rozmowy sa stad
        b.tanie,w obie strony.
        Najgorszy jest poczatek Terem!
        ml
    • terem Re: Emigracja 16.07.04, 21:25
      Dziękuję! Jesteście kochani! Troche mi pomogło, że wysłuchaliście mnie i co
      nieco poradzili.Ciężko mi , ale może z czasem to minie...
      • verbena1 Re: Emigracja 16.07.04, 21:41
        Dziewiec lat temu,kiedy moja corka wyjechala do Australii rozmowy telefoniczne
        byly niesamowicie drogie a komputera nie mialam. Nagrywalysmy sobie dlugie
        monologi na kasetach ,opowiadalam jej o wszystkim, ona nagrywala mi pierwsze
        gaworzenia mojej wnuczki.
        To byl,poza listami jedyny nasz kontakt. Nie musze mowic jak nam bylo ciezko.
        Terem, rozstania sa trudne........potem bedzie latwiej, pogodzisz sie z tym.
        • kornikuno Re: Emigracja 16.07.04, 22:13
          Do Teremsmile)))
          jestem na emigracji od 81' roku....kawal czasu...ciezko bylo okrutnie
          Dzisiaj? - tez napewno latwo nie jest i tym, ktorzy wyjezdzaja i tym, ktorzy
          pozostaja...Ale dzisiaj, wystarczy wybrac rodzaj komunikacji : internet,
          telefony, e-mail, gadu-gadu...no i oczywiscie pozostaja listy, te piekne
          klasyczne, w kopertach ze znaczkiem...dzisiaj docieraja do adresata szybko...na
          listy w Europie nie czeka sie miesiacami....

          Pewnie,ze listy/rozmowy telefomniczne to nie jest to samo co widziec sie z
          bliskim, pogadac ..po prostu byc razem !

          Pomysl o tym,ze to Twojej siostry wybor..i jezeli ona jest szczesliwa, badz
          razem z nia.

          Pozdrawiam serdecznie
          IzaBella
    • terem Re: Emigracja 16.07.04, 23:09
      Chcę, żeby była szczęśliwa, to najważniejsze, ale trudno mi się pogodzić z moim
      osamotnieniem. Cóż...
      • kornikuno Re: Emigracja 16.07.04, 23:12
        Teremsmile
        doskonale to rozumiem...bo znam do bolu ten stan.
        Pozdrawiam serdecznie
        IzaBella
        • marialudwika Re: Emigracja 16.07.04, 23:14
          I ja tez sad(((
          ml
          • axsa Re: Emigracja 17.07.04, 09:31
            Terem,
            Kazdy niby wie to co chcę napisać,
            ale jak przychodzi do zastosowania u siebie,
            to to genialne rozwiazanie nie chce działać.
            Ale może uświadom sobie,
            tak do bólu,
            że jak nie znajdziesz
            jakiegoś ciekawego zajęcia zastępczego,
            to bardzo trudno będzię Ci pokonać tęsknotę.
            Mówię o tym z własnego doswiadczenia.
            Żeby nie "zatęsknić się" na amen,
            za radą mądrej osoby,
            zaczęłam się uczyć języka fińskiego.
            Niewiele z tego zostało,
            ale nie miałam tele wolnego czasu,
            żeby tę tęsknotę przywoływać i pielęgnować.

            : ))) : ))) : )))
    • jej_maz Re: Emigracja 17.07.04, 21:49
      Daleko? Czy zdawala sobie sprawe ze wszystkich konsekwencji tej decyzji? Tak
      pytam, poniewaz ja po dwudziestu latach, prawie codziennie odkrywam cos
      dodatkowego.
    • terem Re: Emigracja 18.07.04, 13:40
      Oczywiście, że nie wiedziała, trudno wszystko przewidzieć. Każdy dzień, każde
      zdarzenie może zmienić wyimaginowany obraz nowej rzeczywistości.Ja również
      nie byłam kompletnie przygotowana na takie zmiany. Życzę mojej siostrze samych
      dobrych doświadczeń, ale wiem, że nie ma tak łatwo...Trochę już się
      pozbierałam, zwłaszcza, że sms-y od niej zaczęły być bardziej optymistyczne.
      Myślę, że czas użalania się nad sobą już mi minął.Tylko to oddalenie.. Ale
      faktycznie, samoloty latają w obie strony smile
      Dzięki, Marku, że się odezwałeś.
      I wszystkim, którzy mnie podtrzymywali na duchu, bardzo serdecznie dziękuję.T.
      • kornikuno Re: Emigracja 18.07.04, 13:52
        Teremsmile
        cieszy mnie,ze juz troche lepiej....
        Czas jest dobrym lekarzem, oczywiscie nie zawsze..ale....
        IzaBella
        PS
        zycie sprawia nam wielkie niespodzianki, nawet wtedy, gdy sami wybieramy te a
        nie inna droge...trudno sobie wyobrazic niewyobrazalne..po prostu!
        I, jeszcze jedno...mlodosc ma to do siebie..brak wyobrazni..i bardzo dobrze!
        bo to wlasnie pozwala ...byc ciekawym zycia!smile)))))))
    • terem Do kornikuno 18.07.04, 14:56
      Dzięki za słowa otuchy. N.b., ona nie taka znowu młódka (39), toteż tym
      bardziej ją podziwiam. Mnie chyba nie byłoby stać na taką decyzję. Zlikwidować
      swoje sprawy i wyruszyć w nieznane tereny i sytuacje.Ale ja też podejmuję
      swoje, też ryzykowne decyzje (duży kredyt na rozwój firmy, długo będę go
      spłacać).Martwi mnie trochę, jak się w tym wszystkim znajdzie ich dziecko
      (nastolatek, w trudnym etapie rozwoju), wyrwany ze swojego środowiska.Poradzi
      sobie, mam nadzieję, ale chyba za dużą cenę.No i tak sobie o nich myślę,
      podmartwiając się co nieco.Ale już trochę mniej...Lepiej myśleć pozytywnie, tak
      mi się wydaje...
      • kornikuno Re: Do kornikuno 18.07.04, 15:15
        Teramsmile
        pozytywnosc przede wszystkim..tak trzymac!
        Coz..zycie jest takie a nie inne ( tzn.jest czesto inne niz to co nam sie
        marzylo...czy wierzylisny w to...po prostu - samo zyciewink)

        Waznym jest zyc, czuc,poznawac, ...i nie dac sie !
        Tylko do przodu...pozostawic za soba...to co nie bylo tak...waznym jest
        spojrzenie do ..a nie za...!
        Pozdrawiam
        IzaBella
    • aleznumer Re: Emigracja 27.07.04, 17:46
      Zawsze bardzo szczerze wspolczulem ludziom, ktorzy emigrowali.
      Niezaleznie od powodow jakie nimi kierowaly i niezaleznie od tego jak im sie
      ulozylo na emigracji.
      Wyobrazam sobie ich wewnetrzne rozdarcie i cierpienie,
      ktore byc moze z czasem zanika ale jestem pewien ,
      ze jest mimo wszystko.
      Ile sily miec musza w sobie i wewnetrznego samozaparcia ?
      Teraz łatwo bo swiat otwarty ale ci kiedys, po 10, 20 lat nie odwiedzajacy
      ojczyzny, rodziny itd.
      Ja nie dalbym rady , wiem to.
      Pełen szacunku i podziwu pozdrawiam wszystkich emigrantów.
      Trzymajcie sie i wracajcie pomału do domu.


      • jej_maz Re: Emigracja 28.07.04, 03:57
        Rzucil mi sie w oczy brak konsetwencji w Twojej wypowiedzi; na poczatku szczere
        wspolczucie a na koniec pelen szacunek i podziw. Tak czy inaczej dziekuje za
        wszystkie sentymenty i pozwol ze dodam cos od siebie.

        Sa rozni ludzie i rozne sytuacje w zyciu. Wydaje mi sie, ze najlepsza rzecza
        jest miec konfort decyzji wlasnej zawsze i w kazdej zyciowej sytuacji. Mozna
        wowczas wybrac najlepsze rozwiazanie. Nie chce sie tu powtarzac jaka jest moja
        sytuacja, ale podkresle, ze wyjazd byl jak najbardziej przemyslany i
        wyegzekwowany z pelna premedytacja. Moze wlasnie dlatego bylo mi lzej niz tym
        co musieli lub nie przemysleli? Moze wlasnie dlatego patrzac na to "wewnetrzne
        rozdarcie" co niektorych, docenialem swoj spokoj ducha? Moze wlasnie dlatego
        jestem zadowolony z mojej decyzji sprzed osiemnastu lat? Teraz szykuje sie do
        pierwszych odwiedzin kraju po tych latach. Eh, nawet nie wiesz jak chcialbym
        miec to juz za soba.

        Pozwol rowniez, ze zloze Ci wyrazy szacunku za odwage; "Ja nie dalbym rady,
        wiem to" - podoba mi sie to. Wymaga to duzej znajomosci siebie i wlasnych
        mozliwosci. Nie za duzo ludzi ma taka wiedze.

        PS. "Wracac pomalu do domu"? Moj dom to nie ziemia czy budynek, moj dom jest
        tam, gdzie moja najblizsza rodzina. To ona jest moim domem.
        • aleznumer Re: Emigracja 28.07.04, 10:03
          Nie ma braku konsekwencji.
          Współczuje nie z powodu podjetej decyzji a z powodu emocji, które w mniejszym
          bądz w wiekszym stopniu musiały temu towarzyszyc.
          Sam pioszesz, ze było Ci lzej niż innym ale mysle, że niezupełnie lekko.
          Jesli chodzi o sprawe domu to ilu ludzi tyle podejsc. Akurat dla mnie dom to
          Polska a reszta swiata to bardziej lub mniej wygodne hotele.
          Taki Jeziorański czy Miłosz tez dom wyznaczyli sobie w Polsce chociaż mogli
          wszedzie.
          Moze świadomość miejsca i domu u niektórych przychodzi na starość a niektórzy
          jak Ty mają to określone zawsze ?
          Wyobrazam sobie co czujesz przed przyjazdem do Polski po tylu latach.
          Zycze Ci szczesliwego tu pobytu.
          Przed laty taką podróz do Polski po wielu latach wykonał mój brat a potem
          często wspominał o powrocie na stałe i to mu zostało chociaz to tam ma
          najbliższą rodzinę. I zbiera sie do powrotu.
          Nie w kazdym przypadku tak jest. Powodzenia i miłych wrażeń.

          • ertes Re: Emigracja 30.07.04, 04:25
            > Jesli chodzi o sprawe domu to ilu ludzi tyle podejsc.

            Wlasnie! Dla mnie dom jest tam gdzie moja rodzina ma zapewniony bezpieczenstwo,
            gdzie sie dobrze czuje i gdzie sie spelnia. Polska to byl kraj w ktorym sie
            urodzilem i wychowalem. I za to jestem wdzieczny ale wiekszosc mojego doroslego
            zycia spedzona poza Polska. Tym bardziej ze Polska tak bardzo sie zmienila i jej
            problemy nie sa moimi problemami. Moze to nie do konca prawda bo w jakims
            stopniu jestem zainteresowany wydarzeniami. Jednak blizsze sercu i co mnie
            bardziej dotyczy jest zycie tutaj. Tutaj gdzie sie czuje doskonale i czuje sie
            czescia tego spoleczenstwa.
            Nie kazdy z nas ktorzy wyjechali czuje potrzebe powrotu. Nie sadze zeby to byla
            sprawa obudzonej swiadomosci. Jedni po prostu zawsze tesknia i zawsze mysla o
            powrocie. Inni sami nie wiedza do czego tesknia i czesto sa rozerwani pomiedzy
            jednym i drugim krajem i tym wspolczuje. Wspolczuje tym ktorzy cialem sa tutaj a
            myslami tam. I sa tacy jak ja ktorzy po prostu sa tutaj w domu. To jest moja
            swiadomosc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka