Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 358 - na koniec karnawału .

17.02.15, 19:48
Jeszcze dzisiaj ostatki - a jutro - zgodnie z tradycją - należy głowę posypać popiołem. Dnie są coraz dłuższe i ostatnio nawet słoneczne. Wydaje się, ze u nas zima już nie straszna - ale kto to wie ?
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 18.02.15, 13:26
      Środa chlodna. od rana palę w kominku - troche z oszczędności gazu, troche dla przyjemności.
      Wczorajszy dzień spędziłam głownie w przyszpitalnej przychodni w Otwocku. Ilość pacjentów jacy przewijają sie tam - powalająca. Byłam przed 9. i do rejestracji mialam numerek 140. Przyznam, ze idzie to bardzo sprawnie, bo juz po godzinie bylam pod gabinetem lekarskim. Pan doktór, z ktorym bylam umowiona, wywołał mnie dosyć szybko, dostałam skierowanie do rentgena, numerek 240 - pobrany z automatu z dopiskiem 68 osób oczekujących! Znowu zdziwiłam się, bo szło w miare szybko, mialam ksiązke do czytania, po godz. 13. byłam juz obfotografowana. No, ale rezultatow jeszcze nie znam - dowiem sie telefonicznie co dalej.
      Swoja droga napatrzec sie mozna na tlumy ludzi o kulach lub kustykajacych, dzieci, nawet na wózkach. Jestem z uznaniem dla lekarzy, ktorzy potrafia taka ciżbę ludzke przyjąć jednago dnia.
      A o zwierzkach napisze na wlaściwym wątku smile
      • kan_z_oz Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 19.02.15, 04:41
        U mnie pada. Od poniedzialku zreszta i niemalze bez przerwy. Do tego czekamy az w piatek z samego rana przetoczyc nam sie ma nad glowami cycklon Marcia. Mam nadzieje oczywiscie, ze nie nad moja glowa (taka sama nadzieje ma zreszta chyba kazdy inny mieszkaniec w okolicy...haha), niemniej Brisbane jest na trasie, wiec ktoredys bedzie musial sie ten cyclon 'cyknac'...haha

        Na razie spokojnie tylko pada i na szczescie jeszcze nie wieje. Okolica ma ostrzezenia o powodziach co mnie za bardzo nie dotyczy.

        Z poprzednich lat to wiem, ze pierwsza rzecz jak pada tuz po przerwie w dostawie pradu to internet, telefony komorkowe (brak recepcji) i stacjonarne...taki maly powrot do wieku kamienia lupanego...gdzie lokalny sklep dziala na wielkim generatorze pradu, a kasy sa recznie obslugiwane.
        Musze dokupic tylko jeszcze jeden kanister benzyny na wypadek braku pradu do domowego generatora. A jutro dzien scisle w okolicy...hihihi

        Kan
        • goskaa.l Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 19.02.15, 07:08
          Trzymam kciuki, żeby Marcia ominął Twoją ścisłą okolicę smile
          • kan_z_oz Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 19.02.15, 07:53
            Tez trzymam kciuki za siebie i wszyskich innych.
            Cyklon przybiera niestety na sile i jest obecnie juz kategorii 3, majacy w nocy z sila 4 uderzyc w miasto na wybrzezu - Rockhampton, ktore generalnie bedac w strefie cyklonow jest do takowego dobrze przygotowanym.
            Reszta ponizej jest juz nieco slabiej, bo w sumie nie w strefie cyklonow. Ogolnie moja okolica bedaca na wsi jest w porzadku, bo kazdy ma zapasy, akumulatory, generatory oraz sasiadow. Ma tez swoja wode, szambo, gaz czyli mozliwosci aby byc bez pradu czy zakupow przez wiele dni. Wybrzeze jest bardziej narazone, bo to bloki. Nie mowiac juz o Brisbane...tam wiec chyba najbardziej nalezy 'trzymac kciuki'.

            Kan
            • kan_z_oz Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 19.02.15, 10:40
              Napisze jutro rano co slychac. Cyklon przybiera niestety na sile i jest juz obecnie w kategorii 5, czyli tam gdzie konczy sie skala.

              Pa
              Kan
              • joujou Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 19.02.15, 12:40
                Kanie,trzymam za Was kciuki! Odezwij się jak tylko będziesz mogła.
                Warszawiankom współczuję korków po pożarze mostu-aż trudno uwierzyć,że most może się tak palić.
                Bbetko,cieszę się,że córcia znalazła wygodne i bezpieczne lokum w stolicy.

                Pewnie nie odniosę się do wszystkich wpisów,bo już nie pamiętam.Sama jestem właśnie na kilkudniowym urlopie i tak krzątam się okołodomowo:trochę pichcę w kuchni,trochę sprzątam ale najwięcej odsypiam i zwyczajnie leniuchuję.Jutro wnusio ma przyjechać do nas z rodzicami i zostać na noc,tak żebyśmy mogli dłużej się 'pokitłasić' smile
                Zatem muszę jeszcze zrobić zakupy i trochę się przygotować.

                Rano padało,teraz niebo się przejaśniło więc energia powoli we mnie wraca.
                Podobno 11 lutego przyleciał do Polski pierwszy bocian. Ktoś już widzi w ogródku,że wiosna coraz bliżej?
                Pozdrawiam serdecznie smile
                • mammaja Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 19.02.15, 22:07
                  Ja też Cie pozdrawiam, Joujou, nabierz siły na zabawy z wnusiem. Ja spedzilam pare godzin z rekonwalescentami i było bardzo miło. A w ogóle to nikt sie nie odniósl do moich dramatycznych przejść z psami, widocznie juz zwierzaki nie są w czytaniu, ale donosze ze jest lepiej smile
                  • kan_z_oz Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 20.02.15, 01:36
                    Cyklon wyladowal na szczescie poza Rockhampton i Yeppoon. Pierwsze jest duzym miastem a drugie turystycznym miejscem o populacj 16 tys. Wyladowal na terenie wojskowym, rozumiem, ze na poligonie...hihi...czyli jak powinien.
                    Niejmniej cala okolica musiala zostac ewakuowana, ze wzgledu na sile wiatru. Uderzyl jako kategorii 5 cyklon z sila 295km/h z podmuchami powyzej 300km/h. "Oko" ma 20km przekroju i przesuwa sie obecnie na poludnie wciaz w kategorii 5 z predkoscia 20km/h.

                    U mnie od 2 godzin przestal wiac wiatr oraz prawie padac deszcz. W tym tempie mam nadzieje, ze nie dotrze silniejszy niz no3, bo do mnie jest jeszcze jakies 500km. Cala okolica siedzi w domu ze wzgledu, ze wiekszosc drog jest juz obecnie zalana, zasypana (oberwane drogi) itp.
                    Spodziewamy sie wiatru poznym popoludniem/w nocy.

                    Pa
                    Kan
                    • mammaja Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 20.02.15, 09:53
                      Kanie, chyba nie 20 km/ godz tylko 200 smile No to macie szczęście z tym poligonem ! A gdzie ewakuowali tę ludność? Są jakieś schrony ?
                      • kan_z_oz Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 20.02.15, 10:11
                        Mialam na mysli, ze sam cyklon przesuwa sie z predkoscia 20km/h, ale jego sila czyli predkosc wiatru wewnatrz jest okreslona kategoriami.
                        Kategoria 5 jest rowna totalnemu zniszczeniu, z wiatrami okolo 300km/h (katrina w US)
                        Kategoria 4 dochodzi do 250km/h powodujac powazne zniszczenia.
                        Kategoria 3 okolo 200km/h wciaz moze powodowac spore zniszczenia.
                        Kategoria 2, to co jest okreslane 10-11 a skali Beauforta, czyli huragan.
                        Kategoria 1 ma wciaz podmuchy do 10km/h, czyli chyba halny?

                        Ludnosc zawsze jest ewakuowana do najmocniejszego budynku w okolicy i takiego, ktory nie jest bezposrednio na drodze lub takiego, ktorego konstrukcja moze wytrzymac sile wiatru, czyli kategorie cyklonu. Kategorii 5, niestety nie jest w stanie wytrzymac zadna budowla o ile nie jest schronem w ziemi ktorych w QLD nie ma, z wielu wzgledow, np z powodu zalania woda.
                        Cyklon obecnie jest juz poza Rochampton i zmalal do kategorii 2. Wciaz jest na tyle silny aby spowodowac wiele strukturalnych zniszczen domow mieszkalnych. Yeppoon i Rockhampton maja powazne straty materialne oraz brak elektrycznosci. O ofiarach w ludzich nie slyszalam. Reszta dostaje niesamowite opady deszczu ale mozna powiedziec, ze najgorsze minelo. Dziekuje za trzymanie kciukow - chyba pomoglo. Powtarzam jescze raz - nie ma juz wiekszego zagrozenia, wiec te artykuly w GW sa juz bardzo nieaktualne.

                        No wiec wracamy do dzisiejek - sorry - ale pojawil ten cyklon ni z gruchy ni z pietruchy i nikt nie wie skad sie wzial???

                        Kan
                        • kan_z_oz Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 20.02.15, 10:16
                          mialo byc kategoria 1 podmuchy do 100km/h - nie 10.
                          • verbena1 Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 20.02.15, 12:12
                            Ciesze sie ,ze Cie nie zdmuchnelo, wspolczuje ludziom pokrzywdzonym przez nature ale to sila wyzsza.
                            Smieszy mnie histeria pogodowa w Holandii. Przy 5 cm sniegu staja pociagi a na drogach panika bo slisko i wszyscy sie zderzaja. W Australii ludzie bardziej rozumieja zywioly, chociaz to nic przyjemnego kiedy chalupka pofrunie w swiat.
                            • verbena1 Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 20.02.15, 14:33
                              Mammajko, przeczytalam historie z pieskami ale prawde mowiac bardziej zainteresowana jestem Twoim zdrowiem i opisem rentgenowskim. Daj znac co dalej z Twoim biodrem.

                              Piatek deszczowy, przelecielismy szybko piatkowy targ, potem optyk ,drobne zakupy i do domu. Dokonczylam robienie tortu orzechowo - jablkowo - smietanowego, polanego na dokladke czekolada ! Co tu duzo mowic , jest pyszny ,wlasnie sprobowalam kawalek.
                              Tort jest na jutrzejsze spotkanie z Polkami i ich mezczyznami. Oj, bedzie sie dzialo smile
                              • mammaja Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 20.02.15, 23:15
                                Verbeno, narobiłaś mi smaku tym tortem smile Od dawna mam ochote na bardzo kawalek tortu bardzo tradycyjnego. Ale chyba sobie bede musiala sama upiec, bo obecnie modne sa inne - chociaż doskonale. Niestety wyniki bede znala dopiero w poniedzialek, bo doktor bedzie wtedy w przychodni szpitalnej, a wczoraj sobie zapomnial zobaczyc smile A że to przyjaciel syna, nie moge narzekac. I tak szybciutko mnie przyjął - w naszym dzielnicowym zespole opieki zdrowotnej sa bardzo odlegle terminy do ortopedy,
                                Kanie, dobrze że juz po cyklonie, deszcze to juz bardzoej oswojony żywioł smile
                                Dzisiaj i pośpiewałysmy i jolkę rozwiazalam w milym towarzystwie. Jednym slowem miły dzień.
                                • kan_z_oz Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 20.02.15, 23:48
                                  Moge troche tej wody udostepnic...
                                  Dzisiaj rano sie z Panem mezem pofatygowalismy aby zmierzyc ilosc opadu z ostatnich 72 godzin.

                                  Mam w ogrodzie takie urzadzenie do mierzenia poziomu opadow.

                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/cMekrfbligiBSfL8RB.jpg

                                  W srodku na widac jest rurka o dlugosci 25cm czyli 250mm, na tle moich nowoczesnych 'gumowcow'...haha. Na gorze jest taki plastikowych czarny kapturek, ktory wode kieruje do tej tuby.

                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/HoegCxKn4AcNoADp9B.jpg

                                  Jak sie rurka napelni, to nadmiar wody wylewa sie do tuby, ktora ja otacza.

                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/FwfFUaDVEFPKHzPqoB.jpg

                                  Jak widac tuba byla pelna, jak rowniez wyjeta rurka.

                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/vtVaMy1erJ6c9b6GGB.jpg

                                  Calosc to ponad 2,5 metra czyli 2500mm.

                                  Pa
                                  Kan
                                  • mammaja Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 21.02.15, 10:10
                                    Instrukcja doskonala, gumowce sliczne, ale ja jak uczeń przy zadaniu z arytmetyki nie umiem odpowiedzieć na pytanie : to ile wody spadło w czasie tych 72 godzin? 2, 5 m ?
                                    Sobota ze słoncem przez chmury, cieplutko, trzeba podobno juz przycinać krzewy, ale ja nie wiem wlaściwie ktore.
                                    Moniu, wczoraj sunia była "do kontroli", goi się ładnie, bierze zastrzyki, zobaczymy co bedzie dalej. Ja mam natomiast refleksje filozoficzne - po naszej Balbince juz nie chce psa, chociaż bardzo mi brakuje towarzystwa do spacerów.
                                    • kan_z_oz Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 22.02.15, 10:07
                                      Haha, Mm.
                                      Dzisiaj tez juz nie pamietam. Slonce wyszlo. Chmury sie schowaly gdzies. Nie ma sladu juz wiele po deszczu.

                                      Kogo dzisiaj wiec obchodzi, co sie wczoraj dzialo na drugiej polkuli?

                                      W kwestii podcinania krzewow; wycinam wszystko co mi wystaje i przeszkadza. Ale taka forma ogrodowania to chyba niezbyt zdrowa dla roslin w zimnych klimatach.

                                      Kan
                                      • mammaja Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 22.02.15, 13:15
                                        A mnie własnie fascynuje ta druga półkula... W przeciwieństwie do "mojej" ktora calkiem przestaje mi sie podobac. Przyznam, ze z niepokojem myśle o przyszlości - nie swojej, ale wnukow. Może w Kanadzie lub Australii mieliby przynajmniej bezpieczniej smile
                                        Słońce u mnie tez swieci, ale nie wybieram sie nigdzie !
                                        • monia.i Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 22.02.15, 22:04
                                          Kanie - jak zawsze wszystko dobre, co się dobrze kończy - ale serio to trochę się niepokoiłam, jak tak u Was będzie. Mimo, że półkula inna..ale ludzie bliscy smile
                                          Mammaju - czekamy na wyniki badań i cieszymy się, że zwierzątka się goją i dochodzą do siebie, i jedno i drugie. Będzie dobrze, na pewno!
                                          Ja jestem psia do szpiku kości, i czasem aż mnie ssie za własnym czterołapem sad Tylko przy takim trybie życia, jaki prowadzimy, pies w grę nie wchodzi. No i Smok jednak do zwierzątka w domu nie tęskni, chociaż lubi. Tu w grę wchodzą jeszcze inne emocje, no cóż, trudno się mówi, mi pozostaje mizianie uszu zaprzyjaźnionych sad
                                          • joujou Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 23.02.15, 11:58
                                            No i mamy nowy tydzień. Nowy też jest mój telefon i to moja pierwsza próba wysłania z niego postu na forum oj mam ślimacze tępo. Pozdrawiam!
                                        • joujou Re: Dzisiejki 358 - na koniec karnawału . 23.02.15, 13:32
                                          Kanie,odetchnęłam z ulgą,że macie już to za sobą i nie macie większych strat.Widziałam migawkę w wiadomościach-straszny żywioł.
                                          U nas zaczyna się wiosna.Na spacerkach z wnusiem zauważyłam pierwsze przebiśniegi w ogródkach i pąki na drzewach,tak więc i ja powracam do życia.niestety dziś też do pracy(jak ten urlop szybko zleciał).Mały smyk rozrabia na całego.Jest bardzo pogodnym dzieckiem więc przebywanie z nim to sama przyjemność.Jednak,gdy w sobotę pojechali póżnym popołudniem do domu-padłam jak kawka.
                                          Mammaju,cieszę się bardzo,że sunie się goją i trzeba mieć nadzieję,że wszystko dobrze się skończy.Zareagowałam na Twój wpis na wątku zwierzęcym,ale pewnie Ci umknęło.
                                          No nic,kończę,bo trzeba jeszcze trochę zrobić w domu.Straciłam trochę czasu na rozpracowywanie mojego nowistego smartfona,ale powinnam sobie bez problemu z nim poradzić.Miłego tygodnia wszystkim!
    • joujou Re: Dzisiejki 358 - "Ida" 23.02.15, 13:59
      Oscar bardzo cieszy,muszę się wybrać do kina i obejrzeć.
      • mammaja Re: Dzisiejki 358 - "Ida" 23.02.15, 23:26
        Oscar cieszy, ale juz głosy o jego antypolskim wydzwieku dają się slyszeć - nie napiszę " wiedzialam, ze tak będzie" smile Nic to, ze film jest o czym innym. " Prawdziwi Polacy" wiedzą swoje!
        Dzisiaj mielismy trochę "nerw", bo po sobotniej wizycie Klary bardzo niepokoił mnie jej kaszel -
        rodziców tez, ale akurat dzisiaj mieli trudności z dostaniem sie do pediatry w swojej lecznicy, więc pojechalam do naszej przychodni gdzie zaprzyjazniona i bardzo doświadczona pediatra zgodziła
        sie ją "wcisnąć" miedzy zapisane dzieci. No i natychmiast dala skierowanie do szpitala, stwierdzając zapalenie płuc. Na szczęście po badaniu szpitalnym zmienili jej antybiotyk i pozwolili wrócić do domu - stan jest lekki na szczęście. A chłopcy te pare godzin doskonale bawili sie rysując i malując u mnie. No i dobrze !
        • verbena1 Re: Dzisiejki 358 - "Ida" 24.02.15, 20:36
          Milo slyszec o sukcesie polskiego filmu, jakos nie mialam okazji obejrzec a podobno u nas grali w kinie juz w ubieglym roku.
          Czytam tez glosy krytyki ale to takie typowo polskie, swiete oburzenie i protesty tak na wszelki wypadek, przed obejrzeniem filmu. Podobala mi sie przemowa rezysera Idy po otrzymaniu Oscara.

          Mammajko, swietnie ,ze reagujesz natychmiast i zalatwiasz wnuczce wizyte u lekarza, nie ma to jak babcia zawsze pod rekasmile
          Dzis rano telefon od przyjaciolki - przyjedz i zajmij sie malenstwem bo ja jestem tak przeziebiona ,ze nie moze podniesc sie z lozka. Poniewaz rano byl jeszcze w domu jej maz, mialam czas szybko ugotowac pozywna zupe jarzynowa na kurczaku, kupic aspiryne i pare cytryn.
          Na miejscu zrobilam chorej herbate z duza iloscia miodu i cytryny i przykazalam spac a potem zajelam sie zabawa z malenstwem.
          Zobaczymy jak bedzie jutro, powinno byc lepiej.
          • mammaja Wtorek 24.02.15, 20:42
            Do chorych zapisal sie jeszcze moj mżonek ( Krasnoludka też leży) , wiec juz kompletna degrengolada.
            • fedorczyk4 Re: Wtorek 25.02.15, 08:19
              Widzę, że jakiś pomór padł na nas. U mnie Syn Średni i le Mąż coś złapali, a ja mam gastroenteritis.
              Pogoda jak pisze Joujou nastraja do spacerów, więc bronię się się przed chorobą jak mogę i łazikuję nad Wisłą obserwując brak jakichkolwiek (prawie) ruchów na moście Łazienkowskim.
              Wiosna idzie, może wreszcie te puibe28yr7f6twvgc skończą mój taras?
              Ciekawe czy z pnączy zimujących na klatce schodowej cokolwiek przeżyło?
              • verbena1 Re: Wtorek 25.02.15, 13:12
                Fed, zalapalas sie na trudna do wymowienia chorobe, takie objawy ma tez grypa zoladkowa, czyli wszystko w rodzinie, wspolczuje. Mysle ,ze lepiej byloby przesiedziec lub przelezec w domu ale co ze zwierzem?

                Uwaga, dzis rozpoczelam sezon ogrodowy !
                Zaswiecilo slonce i obudzila sie we mnie chec do scinania ,wyrywania i wachania prawie wiosny. Wyszlismy z Rieksem z sekatorami ,taczka i nozycami. Najpierw podcielam hortensje ktore nalezalo wiosna krotko podciac. Potem suche trawy i badylki. Rieks grabil liscie i nagle okazalo sie ,ze pod liscmi jest mnostwo krokusow i narcyzow. Jeszcze nie kwitna ale listki sa juz dosc duze.
                To tylko malenka czastka roboty, do wysprzatania sa jeszcze cale hektary. Rozlozymy to w czasie dbajac o nasze kregoslupy i inne bolace czesci cialasmile
                Bylo bardzo przyjemnie !
                • goskaa.l Re: Wtorek 25.02.15, 14:38
                  Ja wykonałam pojesienno-zimowe porządki ogrodowe (jeszcze jedna część została) w ostatni weekend. Było słonecznie i ciepło. A ile tych hektarów macie, Verbeno?
                  • mammaja Re: Wtorek 25.02.15, 15:04
                    Wspólczuje Fed, ale ciesze sie ze dalas wreszcie glos ! Rosliny na klatce napewno przeżyją - nie było duzych mrozow. nad Mostem to pewno teraz myślą - dla mojej dzielnicy to jest fatalne, ten
                    brak mostu.
                    Verbeno, nowe zycie wstapiło w Ciebie, widze. To juz masz zajecie do póznego lata. Goska też!
                    U mnie szpitalik, wsciekam się, zawioze męża do przychodni popołudniu, bo rzęzi. A najbliższa rodzina lekarska nie ma czasu, kurna! Sunia pojechala na zdjecie szwow, niestety w nocy miała goraczkę, tylko mną sie nikt nie przejmuje ( tylko werbalnie, to jak najbardziej smile )
                    • mammaja Re: Wtorek 26.02.15, 11:22
                      Ogarnęła mnie chandra, mgly za okem i w sercu sad
                      • felinecaline Re: Wtorek 26.02.15, 11:50
                        Mamaju, nie dziwie sie - wydaje mi sie, ze Twoja sytuacja jest podobna do mojej a ta z kolei jest w apogeum - przyzwyczailysmy otoczenie (okreslenie umowne ), ze jestesmy niezlomnymi "dzielnymi zolnierzykami, ze nas sie nic nie "ima", ze nasze sily sa po to, by owo "otoczenie" wspierac. A "otoczenie"nigdy nie jest usatysfakcjonowane i codziennie daje mi slyszec taka oto "skarge" na niesprawiedliwosc losu "ooooch, gdybys ty cierpiala tak jak ja". Juz nie tlumacze, ze kazdy cierpi tylko tak, jak on sam i fakt, ze ktos nie jeczy ani nie rzezi nie oznacza, ze nie cierpi. Moja rada: ogluchnij na takie skargi - najlepiej w trybie naglym i "piesc sie ze soba" - egoizm jest baaaardzo "zdrowy". Ja zmadrzalam pod tym wzgledem stanowczo za pozno i dlatego wlaczam ten "budzikl" dla Ciebie i wszystkich forumowych altruistek.

              • felinecaline Re: Wtorek 26.02.15, 11:53
                Fedo, ryzykantka z Ciebie - masz szczescie, ze w czasie takiego blogiego spaceru nad Wiselka z Textem na drugim koncu smyczy nie zlapala Cie potrzeba tylez nagla, co nieodparta.
                • verbena1 czwartek 26.02.15, 12:32

                  Mammajko, rozumiem Cie i przytulam cieplo, sprobuj dac znac rodzinie o swoich smutkach i pozwol sie soba zaopiekowac.
                  Zauwazam coraz czesciej ,ze z wiekiem staje sie mnie odporna na zawirowania i wpadam w czarne dziury z byle powodu.

                  Dzis pojechalismy do szpitala na oddzial walki z bolem. Bylam umowiona z anestezjologiem na zastrzyk majacy usmierzyc denerwujaco- irytujacy bol posladka i uda.
                  Po zastrzyku musialam jakis czas polezec na szpitalnym lozku, potem do domu i teraz mam odpoczywac.
                  Jestem ciekawa czy bedzie poprawa, bylabym szczesliwa. Jesli nie to trzeba sie przyzwyczaic i z tym jakos zyc. Zeby nie bylo tylko gorzej smile
                  • bbetka Re: czwartek 26.02.15, 14:40
                    Verbeno - i jak? mam nadzieję, że pomogło?

                    Feline ma rację w 110 procentach!!!! Tylko nie wiem jak taką rację się wprowadza w życie smile
                    Mammajko, ściskam i przytulam serdecznie, przesyłając słoneczko, którego u nas dziś nie brakuje.
                    Jou, sypialnia imponuje przytulnością, elegancją i funkcjonalnością!

                    U mnie ogólna bieda więc nie "zasmęcam" (zam) na forum, ale mam nowe leki i nowe ubytki na zdrowiu (niektóre zaczynam leczyć) wink co mam nadzieję, że pomoże zanim mnie wywalą z roboty (albo skonsumuje mnie własne sumienie), bo moje zaległości zaczynają osiągać nieskończoność sad Dla odmiany dziś byłam u dentystki, bo po raz trzeci wypadła mi ta sama plomba -pani po ostatnim razie nie mogła w to uwierzyć, bo już tak bardzo się starałabig_grin dzisiaj -podobno- postarała się jeszcze bardziej. A tak ogólnie to czuję się, jakby "czas przydatności do spożycia" mi się skończył i wszystko nawala sad

                    Już prawie weekend więc miłych dni życzę - i słonecznych! Ja - żeby mi się nudziło- wyprawiam Teściom 50lecie pożycia smile
                    • mammaja Re: czwartek 27.02.15, 00:39
                      Wszystkim dziekuje za dobre slowa ! podnosza mnie na duchu, chociaz jeszcze calkiem nie upadlam. Byłam na wykladzie i posiedzialam u synostwa z niemi i dziećmi, co zawsze dodaje siły. A pewnych ukladow juz sie nie zmieni - nie mniej przemyslę ! Narazie mam zakatarzonego chłopa, co przyprawia go o nieludzkie cierpienia Psmile Jutro pójde sobie na jolkę a w niedzielę na koncert - prezent gwiazdkowy dla corki - jak to szybko zlecialo smile
                      Verbeno, tez jestem ciekawa jak zadziala usuwanie bólu !
                      • kan_z_oz Re: czwartek 27.02.15, 12:42
                        No to chyba jakis taki ogolnoswiatowy trend z tymi chlopami. Musialam mojego ostatnio ocwiczyc, bo w sumie juz tylko jestesmy we dwoje a ciagle sie czuje jakby mi po domu male dziecko grasowalo...czyli ciagle tez to samo chroniczne zabieganie i braku czasu, bo robot domowych nie ubywa.
                        Koniec wiec takiego porzedku i mamy podzial rowny. I jako kon ciagnacy ciagle fure do przodu bo woznica siedzi przewaznia na zydlu tejze, od poniedzialu mam 'swieto lasu', czyli nic nie robienie przez tydzien...no nie wiem czy wytrzymam, ale sie bede bardzo starac...haha

                        Zycze zdrowia wszystkim potrzebujacym.

                        Kan
                        • verbena1 juz piatek 27.02.15, 16:01
                          Donosze zainteresowanym ,ze moje bolesci , wedlug wskazowek anestezjologa powinny przechodzic stopniowo. Na razie jest jak bylo, no moze zdziebko lepiej. Codziennie musze zapisywac w specjalnych tabelkach stopien bolu od 0 do 10. Na razie jest 7 smile

                          Dzis nie mam zbytnio czasu na zajmowanie sie soba bo mamy dwoch gosci wymagajacych calodziennego zainteresowania. Wnuki Rieksa , chlopcy w wieku 7 i 10. Nie sa zbyt meczacy ale ja czuje sie w obowiazku ciagle wyszukiwac im atrakcje. Bylo juz malowanie, spacer po wsi a teraz wlaczylam im tv i zabieram sie za obiad.
                          Niesamowite ile takie ludki potrafia zjesc. Cala micha salatki ziemniaczanej poszla na jedno posiedzenie a wygladaja jak niedozywienismile
                          Lubie jak ludziom smakuje to co robie. Na obiad bedzie ryba, ryz i szpinak (wszystko lubia). No i deser oczywiscie.
                          Zostaja na nocleg , odpoczniemy dopiero jutro smile
                          • mammaja Sobota 28.02.15, 09:27
                            Verbeno, ale czy znany jest powod tych bóli ? Czy usuwasie tylko efekt a nie przyczyne?
                            Zazdroszcze takich wnukow z apetytem, bo namowic Franka na zjedzenie czegokolwiek oprocz paru rzeczy to zadanie bardzo trudne. Ale w przedszkolu podobno zjada.
                            Kanie, ciekawa jestem twojego tygodnie nieróbstwa ! Czy facet bedzie te gotowal ?
                            Koty znowu obudzily mnie o 5. rano - tak jest jak usnę sobie na kanapie na dole. Jak spię w swoim łożku spia ze mną poki nie wstane, Czy to nie zabawne ? Widocznie bliskośc drzwi na taras tak je mobilizuje do wyjścia,
                            No to mamy brutalne morderstwo w Moskwie i świat nigdy sie zapewne nie dowie " kto za tym stał". Przerazajace.
                            • kan_z_oz Re: Sobota 28.02.15, 11:48
                              Mm - maz gotuje i to dosyc czesto. Robi to zreszta niezle. Do tego mam dopracowany system gotowania 'na zapas' oraz 'na lenia'.

                              Mnie ostatnio budza moje wszystkie kuku swoimi przerazliwym wrzaskiem oraz tuz przed wschodem slonca. Nie wiem dokladnie o ktorej, ale przespac sie tego absolutnie nie da.

                              Mysle, ze swiat doskonale zdaje sobie sprawe z faktu kto za tym stoi. W koncu w ostatnich 15-tu latach w Rosji zginela nawieksza chyba liczba dzienikarzy/politykow i nie w wypadkach. Zreszta macki bylego agenta KGB dosiegly wielu czyli 'niewygodnych' poza granicami Rosji.
                              No ale Mm jest tez dobra wiadomosc - Putin sie starzeje tak samo jak kazdy z Nas, wiec nigdy nie wiadomo co Jego dosiegnie?? haha

                              Kan
    • luiza-w-ogrodzie Sobotni koniec lutego 28.02.15, 12:40
      Od dwoch tygodni wakacjuje z kuzynkami, oprowadzam je i generalnie dobrze sie bawimy. Wlasnie wrocilam z Jervis Bay (zdjecia ponizej to kilka z ponad tysiaca tam wytrzaskanych i jeszcze nie przejrzanych). Dzisjaj byly w poblizu uroczystosci z okazji Chinskiego Nowego Roku a po przyjsciu z nich kuzynki zaprawily mi kilkanascie sloikow kiszonych ogorkow. I umyly naczynia! Dojrzewam do koncepcji posiadania zony...

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/uoS87wHqIBFMGZmYKB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/vOamYoqSWe2eTRfGiB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/8IzTyYVoiEa2sE3dMB.jpg

      Nie mam czasu na czytanie i pisanie tutaj, wybaczcie. Tak bedzie do wyjazdu kuzynek pod koniec marca. Jutro musze isc na plaze, potem pojechac w Gory Blekitne, zas w przyszlym tygodniu musze byc na Nowej Zelandii a za dwa tygodnie na Uluru. To wszystko przeplatane warsztatami, ktore prowadze, dwoma grupowymi grzybobraniami i probami uladzenia strony internetowej... O facetach tez bym mogla conieco powiedziec, ale to juz temat na inny dzien!

      Zdrowia zycze, posylajac nadmiar ciepla (jutro 37 stopni) na wszelkie bole i dolegliwosci.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • verbena1 Re: Sobotni koniec lutego 28.02.15, 13:54
        Nowa Zelandia i Ululu, odleglosc dosyc spora, nie wiem jak to wykonasz, ale plany bardzo ciekawe. Dobrze maja kuzynki z Toba Luizosmile

        Mammajko, jak to madrze powiedziala Bbetka - czas przydatnosci do spozycia mi sie skonczyl i teraz zaczyna sie wszystko sypac. Boli pokrzywiony kregoslup i nie da sie go naprawic. Zastrzyk pomoze na troche ale dobre i to. Lepiej myslec o czyms innym.

        Dzieci zawiezione do rodzicow po drodze zrobilismy zakupy chorej znajomej i teraz rozkoszujemy sie cisza i wolnosciasmile

        • mammaja Re: Sobotni koniec lutego 28.02.15, 20:12
          No to prawie możemy sobie podać rąsie - moj kręgoslup ma podobne problemy. A Franek jednak zjadl schabowy z surowką z kiszonej kapusty smile
          Luizo, wspaniale plany podrozy !
          Kanie, moj tez kiedys gotowal, ale juz zapomniał sad
          • kan_z_oz Re: Sobotni koniec lutego 01.03.15, 09:50
            Mm - jesli zapomonial to pewnie byl tego jakis powod. Trzymaj sie wiec dzielnie.

            Verbeno - moj maz mial bardzo powazne zwyrodnienia kregoslupa, ktorego najlepszy neurolog w regionie Azji-Pacyfiku nie mial zamiaru ruszyc.
            Stad sie znalezlismy na drodze nieco dziwnej, bo tradycyjna medycyna nie miala zadnej odpowiedzi.

            W moim doswidczeniu nie ma wiec opowiedzi, ze jest na cos za pozno.

            Wedle tego prognozowania sprzed lat maz mial MS i wozek inwalidzki w przyszlosci. Byl to najwiekszy bullshit...haha
            No wiec ...szukaj, prosze Cie bardzo i nie pozwol sobie aby sie zdecydowac na jakas pomiedzy diagnoze.

            With love
            Kan
            • mammaja Re: Sobotni koniec lutego 01.03.15, 10:57
              No wlaśnie, mam zaprzyjazniona terapeutke, która ma wielką moc i powiedziała, ze mi pomoże -
              juz raz przyniosla mi wielka ulgę - więc w tygodniu napewno sie do niej wybiore. Mojego brata i bratową ich "czarownica" stawia na nogi na dłuższy czas, wlasnie przy bolach kregoslupa. Zobaczymy !
              Ładny dzień, slońce sie przepchało przez chmury, a mżonak ciągle chory. Ale na koncert pojde, Krasnoludka obiecala do niego zajrzeć wieczorem (mieszka na naszej ulicy), żeby nie czuł sie calkiem porzucony smile
              • kan_z_oz Re: Sobotni koniec lutego 02.03.15, 04:40
                Pierwszy dzien 'nic nie robienia'. Zrobie jednak prasowanie bo oszaleje...haha.
                Na szczescie po wczorajszym doslownym przeoraniu ogrodu w porzadkach jesiennych, dzisiaj i tak bym malo mogla, bo przesadzilam z tymi porzadkami. I to grubo. Dzisiaj wiec wolniutko mi wszystko idzie.

                Oj, chyba sie nie bede upierac przy calkowity 'nic nie robieniu'. No tak, juz pekam...hihihi

                Kan
                • mammaja Re: Sobotni koniec lutego 02.03.15, 11:30
                  No tak, osoby stale zajete szybko nudzą sie nierobstwem smile Może sprobuj wymyslić zupelnie inny niz zwykle rodzaj aktywności ?
                  Wczorajszy koncert w filharmonii byl pięknym przezyciem, muzyka przenikala mnie do kości smile
                  Mialam miejsce w 4 rzędzie z doskonalym widokiem na klawiaturę i ręce pianisty .
                  Wprawdzie zmienił się i wykonawca i częściowo program, od czasu kiedy kupowalam bilety, ale wczorajszy, zwycięzca Konkursu Chopinowskiego w 1980 r, fenomenalny Wietnamczyk, grał porywajaco. Tego mi było trzeba smile
                  • fedorczyk4 Poniedziałek 02.03.15, 15:54
                    No nie, ja protestuję! Nie zgadzam się na takie rzeczy. Żaden koniec przydatności. Po prostu wiosenne przesilenie przed czasem, bo i klimat nam się zmienił! Australijki jak widzę mają się dobrze choć mocno zajęte. Frakcję europejską proszę uprzejmie o wzięcie się w garść!
                    Ja mam tydzień z kozą Moszego. Synuś Średni, wrócił na tydzień do domu. Z jednego mieszkania się wyprowadził do drugiego dopiero 5 może się wprowadzić. Ściągnął cały swój dobytek. I nie tylko swój bo jak się okazało od 2 miesięcy mieszkali we dwójkę. I tak mam znowu jeden pokój wyjęty z użytku. Jako i bajzel wszelaki i wszędzie, pusty bak w aucie i żarówkę w lodówce. I le Męża który rano ryczy jak ranny łoś bo nie może dostać się do łazienki.
                    Wczoraj całokształt przyszedł na niedzielny obiad. Zabawnie było. Moi rodzice, mój mąż, Nynuś z Nynusiową i Nynusiątkiem, Dziecinka z Wyciorkiem, Synuś Średnie ze swoim Dziewczątkiem. Gadało to językami, śmiało się, objadało, kłóciło...
                    • mammaja Re: Poniedziałek 02.03.15, 16:16
                      Fed, skąd ty bierzesz te piekne nazwy? Wyciorek bardzo mi sie podoba ! No i wyobrażam sobie to wspaniałe gremium smile Czy jeszcze inne języki oprocz bla-bla przytrafiły sie może wsrod nowych przyklejaczkow - do - stada ? Mam nadzieję, że Nynus wyprowadzi sie niebawem, a czy dziewczatko też u was zaległo ? Ja ze strachem myśle, ze jeszcze ktoreś mialoby "wrocic do domu" na dlużej....
                      • bbetka Re: Poniedziałek 02.03.15, 17:21
                        No to się nie nudziłaś Fed smile Impreza była raczej młodzieżowa w odróżnieniu od mojej - 50lecie pożycia - czy szczęśliwego to dyskusyjne wink Córka na moje uwagi, że kartka okolicznościowa jest bez "50" stwierdziła, że takich małżeństw nie ma, więc i kartek niedobór big_grin Jubilaci i tak byli zachwyceni po całości (teść się nawet popłakał) i o to chodziło (nie o te płacze rzecz jasna smile Po imprezie głównej oczywiście odbyła się impreza uzupełniająca dla tych którzy nie musieli się położyć o 22...u mnie bo gdzież by indziej.
                        Fed może ktoś z tego językowego towarzystwa jest chętny na konwersacje w języku niemieckim? bo moja córka potrzebuje się podszkolić i szuka towarzystwa. Ona swobodnie konwersuje głównie po angielsku, a teraz i po włosku.
                        Idę czytać prace studentów bo jakoś stosik nie chce się bez mojego udziału zmniejszać...

                        Dobrego tygodnia życzę smile
                        • fedorczyk4 Re: Poniedziałek 02.03.15, 19:27
                          Niestety Bbetko, tak z marszu to owszem mam przyjaciółkę od serca i liceum, która jest dwujęzyczna, ale niestety nie znalazła by czasu. Ale zapytam Dziecinkę bo u niej w pracy są wszystkojęzyczni smile
                          Mm, Dziewczątko Syna Średniego, chwilowo wegetuje u swoich dziadków. U mnie za to są jej rzeczy. Brodzę w ciuchach, kulinariach, talerzach, obuwiu, kombinezonach morskich, motorowych... Ale teoretycznie to tylko na tydzień, więc naprawdę na krótko smile
                          A potem będzie tak pięknie! wink
                          • fedorczyk4 Wtorek 03.03.15, 16:12
                            Sądny dzień wczoraj miałam. Mama chciała pojechać do galerii. No to ją zawiozłam i towarzyszyłam w zakupach. Niestety w jednym ze sklepów potknęła się i upadla. Potłukła się i uszkodziła żebra sad
                            Dzisiaj w robocie wszystko na wszystkich wrzeszczało. Musiałam ewakuować się, bo kompletnie tego nie toleruję.
                            Dziecinka aplikuje do roboty marzeń. Syn Średni który jest pomysłodawcą, wspiera ją rękami i nogami. Trzymajcie kciuki smile
                            • verbena1 Re: Wtorek 03.03.15, 18:55
                              Fed, mamie wspolczuje bardzo, takie potluczenie jest bardzo bolesne.
                              Robota marzen, brzmi ciekawie, kazdy by taka chcial. Bede trzymala kciuki, niech dziewczyna ma pieniadze i przyjemnosc.
                              Fajne masz dzieci , pewnie lubia Cie bardzo ,kiedy nie moga rozstac sie z domemsmile

                              U mnie dzionek dosyc przyjemny, poludnie na warsztatach malarskich z milymi ludzmi i dyskusja na temat malarstwa abstrakcyjnego. Nikt na nikogo nie wrzeszczalsmile
                              • mammaja Re: Wtorek 04.03.15, 00:29
                                Bardzo biedna Maćtwa - mam nadzieje, ze tylko potluczona, ale to tez ogromnie nieprzyjemne !
                                Ja z kolei po dniu w miare spokojnym przezylam mały horror smile Odbylismy statutowe zebranie naszego Towarzystwa Kulturalnego, ktore niezłomnie bedzie organizowac koncerty letnie i paradę niepodleglości, przyjaciele odwiezli mnie do domu, bo pozyczylam młodej autko i tu wlasnie okazalo się, ze mzonek zamknął wewnętrzme drzwi ( z sieni do przedpokoju) na zasuwę, ktorej nigdy nie zamykamy, a ja nawet nie mam klucza. Poczym poszedl spac na pieterko. Nie pomogło rzucanie w okno i walenie w rynne na calą okolice, widocznie napil się czerwonego winka i odjechał w świat marzeń, a ja z kotem przez godzine i pół marzlismy w sieni, na szczęście syn ma komplet kluczy i corka je przywiozla. W międzyczasie porobilam troche porządku w sieni, gdzie mzonek przechowuje - nie wiadomo - co - i za kare mu powyrzucam !
                                • fedorczyk4 Re: Wtorek 04.03.15, 08:25
                                  No to rzeczywiście miło miałaś wink Pomysł na karę wyborny!
                                  • fedorczyk4 Środa. 04.03.15, 08:29
                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/dd/wi/7ita/hrrObUhfsAA6bisEbB.jpg
                                    Tak wyglądał mój taras wczoraj, a ja już uwierzyłam że idzie wiosna!
                                    • kan_z_oz Re: Środa. 04.03.15, 11:50
                                      Hle hle - zapewniam Cie, ze to jest snieg wiosenny, czyli taki na ktorym w zadnym ukladzie jezdzic sie nie da.
                                      Dziwne, chyba tylko, ze w W-wie a nie w gorach? no ale w marcu jak w garncu.

                                      Kan
                                      • monia.i Re: Środa. 04.03.15, 13:35
                                        Widzę, kobitki, że codzienność nie szczędzi Wam atrakcji. Fedo spółczuje poturbowanej Maćmy, trzymam kciuki za dojście do siebie oby jak najszybciej. Mammaju - też uważam, że pomysł zemsty przedni - mi by chyba odwagi albo temperamentu zabrakło wink Pogodę mamy typowo marcowo-garncową, humorzastą. mam nadzieję, że wietrzysko, które od wczoraj hula, wywieje emocjonalne smętki. A wszystkim uściski przesyłam smile
                                        • mammaja Re: Środa. 04.03.15, 14:04
                                          Tylko, że to nie byla żadna zemsta tylko zwykla skleroza ! Rano bardzo przepraszal smile
                                          • monia.i Re: Środa. 04.03.15, 14:21
                                            Mammaju, pisząc o zemście nie miałam na mysli "zamknięcia się" małżonka. Raczej Twoje porządki w jego rzeczach wink
                                            • mammaja Re: Środa. 05.03.15, 10:55
                                              A, masz racje Moniu smile
                                              Wstał ponury dzień, siedzę i przerabiam kosztorys projektu, ktory po otrzymanej dotacji, (zmniejszonej o 1/3 w stosunku do wnioskowanych pieniedzy), staje sie bezsensowny smile
                                              No ale tez nie możemy calkiem zrezygnowac z tego, bo padnie pracownia malarska i zespół wokalny - o ja biedna, co zrobic mam! Cała nadzieja, że 1% odpisow podatkowych zasili nasz budżet. A walka o ten 1% juz sie rozpoczęła. Odpisy emeryckie sa malutkie, ale ziarnko do ziarnka...
                                              • mammaja Re: Środa. 05.03.15, 21:53
                                                A w ogole to juz był czwartek i się zbył sad( ( prawie) .
                                                • monia.i Re: Środa. 05.03.15, 22:01
                                                  Nie był najszczęśliwszy, nie żałuję go. Jutro znów pod górkę - natomiast popołudnie w perspektywie przyjemne i o tym staram się myśleć. Niefajny czas, kurczę..No ale nic to, Baśka, nic to. Widać po latach spokojnych względnie przyszło to gorsze coś. Gorzej, że nie wiem, jak odmienić na lepsze. Trzeba będzie spokojnie pomyśleć.
                                                  • mammaja Piątek 06.03.15, 02:23
                                                    To możemy sobie uscisnąc raczke, Moniu. U mnie tez nie najlepiej. Jakoś to przetrzymamy. I jeszcze te chore sunie - to dziala bardzo przygnebiajaco. Obie bardzo lubimy i wrosły w rodzine, a tu niestety rokowania nie sa dobre, Ale może jeszcze nie będzie najgorzej !
                                                  • fedorczyk4 Re: Piątek 06.03.15, 09:33
                                                    M i Mm, bardzo Wam współczuję sad Mm to sunie Młodej? Te przepiękne azjatki? I dlaczego dwie, pogubiłam się trochę. Ile one mają lat? Wiem że nie są już najmłodsze ale...
                                                    U mnie jak zawsze się kręci. W domu bajzel bo SŚ dla odmiany wyprowadza się, jednocześnie organizując jakieś wernisaże, kateringi i inne. W robocie jest co robić i tak dalej i tak dalej.
                                                    Wczoraj po raz pierwszy wykorzystałam mój abonament VIP w Enel-medzie i mam nową panią doktor prowadzącą. I dobrze, bo podoba mi się. Natychmiast zgodziła się z moim samodzielnym podwojeniem dawki branego leku, ba nawet potroiła ją smile I dobrze.
                                                    Zaczem idę zepsem, potem po zakupy i będę czekała na miłego gościa popołudniową porą. Prasując i podpracowywując smile
                                                  • mammaja Sobota 07.03.15, 08:31
                                                    Niestety, Fed. Obie piękne sunie. Resztę Ci powiem, bo nie chce mi sie o tym pisac. Teraz zobaczymy na ile wczesne operacje zatrzymają postęp choróbska. Jedna ma 10, druga 9,5 lat.
                                                    Ale sama wiesz, jak jest.
                                                    Mimo zapowiadanego ocieplenia, znowu dosyć zimno. Idziemy na przedstawienie do Klubu Kultury
                                                    na postawie Pipi L., o 12. Oczywiscie z dzieciakami. Milej soboty zyczę niepiszącym też !
                                                  • kan_z_oz Re: Sobota 07.03.15, 10:47
                                                    U mnie lato w pelni, pomimo, ze od 1-go juz kalendarzowo panuje jesien.
                                                    Nie dosc, ze lato to do tego upalne, cieple, sloneczne, wilgotne - czyli calej pelni z nawiazka.
                                                    Mnie to bardzo cieszy, po chlodnym lutym.
                                                    Gdybym mogla przeslac toche tego ciepla - hahah - to bym to zrobila...
                                                    Wybralismy sie wiec na plaze, gdzie w nieprzyzwoicie cieplej wodzie sie troche potaplalismy z rybkami oraz innymi kapiacymi sie. Obejrzelismy misia koala spiacego na drzewie. Dzikie indyki bezczelnie panoszace sie w kawiarni oraz duza goanne na trawniku blokujaca cala sciezke.

                                                    No wiec, jakbym funkcjonowala juz obecnie w innym matrixie - -co mnie bardzo cieszy - bo poprzednie lata daly mi tak w kosc, ze z calym szacunkiem, ale wszystkie opisy nieszczesc jakosc wobec wygladaja blado.

                                                    Niemniej, zycze aby klopoty przeszly i slonce nareszcie zaczelo swiecic nad polnocna polkula. Doslowinie i w przenisni - precz klopoty, choroby oraz zmartwienia.

                                                    Kan
                                                  • verbena1 sloneczna niedziela 08.03.15, 14:58
                                                    Nagle i niespodziewanie nastala wiosna! Pszczolki sie obudzily , pierwsze motyle, krokusy kwitna jak szalone, no wreszcie, doczekalam sie.
                                                    Wczoraj wywiesilam pranie na ogrodzie , wyschlo po dwu godzinach. Potem rzucilismy sie w wir prac ogrodowych , scinanie suchych badyli, grabienie lisci, przycinanie hortensji, to tylko poczatek ale ogrod wyglada juz troche ladniej.

                                                    Staralam sie oszczedzac ze wzgledu na bolesci ogolne, musze byc przeciez sprawna jeszcze caly sezon. Troche pobolalo ale po tabletce bylo lepiej.
                                                    Dzis wybralismy sie na rowery, jeszcze w grubych kurtkach i rekawicach ale w trakcie jazdy sciagnelam rekawice bo zrobilo sie naprawde cieplo.
                                                    Jutro wystawiamy fotele na taras i zaczynamy zyc na zewnatrzsmile

                                                    Mam nadzieje ,ze w Polsce tez jest slonecznie. Jesli tak to buzie do slonca i lykac witamine Dsmile
                                                  • malosia06 Re: sloneczna niedziela 08.03.15, 20:35
                                                    Ja dziś rozpoczęłam sezon krótkich spodenek i rękawów smile
                                                    Pojechałyśmy z koleżanką na przystań z zamiarem trochę posprzątać i trochę popływać. Sprzątanie tak nas zajęło, że na pływanie zrobiło się za późno sad
                                                    A chodziłam w krótkich spodenkach i cienkiej koszulce z dekoltem i krótkim rękawem; było mi cieplutko smile
                                                    W ogrodzie popracowałam wczoraj, z pomocą innej koleżanki. Zgrubne sprzątanie wykonane, teraz trzeba rozsypać ziemię (powinno się to zrobić jesienią, ale nie dało rady) i zacząć ryć w kącie wink
                                                  • mammaja Re: sloneczna niedziela 08.03.15, 23:36
                                                    Tak, niedziela była prawie wiosenna. Ruch sie zrobił na osiedlowych uliczkach, rowery, rolki - nareszcie smile
                                                  • kan_z_oz Re: sloneczna niedziela 09.03.15, 09:50
                                                    Skladam spoznione zyczenia wszystkim kobitkom...mnie sie to swieto zdecydowanie kojarzy pozytywnie. Wiem, ze niektorzy moga inne wspomnienia - rozumiem - prosze zatem kwiatek zatek z okazji ladnej pogody.

                                                    Ladna pogoda wciaz panuje...huuura...oraz nie pada. Wilgoc mi zaplegla w roznych zakamarkach, jak nigdy przed. Do prac ogrodowych doszlo wiec intensywne sprzatanie w domu...ufff.

                                                    Kan
                                                  • mammaja Re: sloneczna niedziela 09.03.15, 17:04
                                                    Mnie tez nie przeszkadza Dzień Kobiet, chociaż jest śmiesznym reliktem dawnych lat , ale czasem miło dostac kwiatki, a na mojej stacji benzynowej wczoraj częstowano panie kawą, nawet!
                                                  • mammaja Poniedzialek 09.03.15, 23:53
                                                    No i co by tu napisać, zeby podtrzymać wątłą nić dzisiejków ? znowu, to samo, chociaz ciagle inaczej. Kązdy dzień jest niepowtarzalny, no to opwiedzcie cos, dziewczyny !
                                                  • kan_z_oz Re: Poniedzialek 10.03.15, 12:01
                                                    Nie wiem - moze nic?
                                                    Moge napisac co u mnie. Zupelnie nie mam pojecia czy to jest interesujace na tyle by watek podtrzymac?
                                                    U mnie jest jesien. Mam wiec sporo pracy w ogrodzie, ktory chce utrzymac w czesciach ogarnietych juz oraz wciaz doprowadzic do stanu 'glorii' reszte. Na ogol wiaze sie to z ciezka praca fizyczna, bo wszystko nalezy staszczyc w dol i ta sama metoda reczna w gore i nie ma mowy na zaden sprzet, bo wszystko jest na stromym stoku.

                                                    Tak wiec, po dniu pracy oraz pracy ogrodowej, kapie sie, wchodze do lozia i budze rano. Zasypim tez coraz czesciej z kurami oraz budze z takowymi.

                                                    Dojrzewaja wiec mi obecnie banany, maraquje (passion fruit). Reszte szlak tafil, a scislej mowiac ilosc wody i zgnila...haha
                                                    Ilosc pracy w ogrodzie jest tak ogromna, ze zupelnie nie do ogarniecia. Lubimy to i dopoki Nas cieszy bedziemy kontynuowac, a pozniej zobaczymy.

                                                    Poza tym myslimy o jakis wakacjach, czy odwiedzeniu miejsca ktore by Nas interesowalo i w sumie, jakos marnie mi tutaj wychodzi. Jest jedno, ale jest z tym tez wiele zachodu oraz $$ wiec zobaczymy. Na razie nic nie mowie bo sama nie wiem.

                                                    Pa
                                                    Kan
                                                  • mammaja Środa 11.03.15, 19:05
                                                    Kanie, podziwiam waszą prace w ogrodzie ! Mam nadzieję, że uda wam się zorganizować sobie ciekawe wakacje, tyle pięknych miejsc jest na tym fascynującym mnie kontynencie !
                                                    Dzisiaj kotka miala sterylke, do tej pory nie wybudzila się, bardzo sie denerwuję czy napewno zyje ! Dzwoniłam do weta, kazał czekać sad
                                                  • verbena1 Re: Środa 11.03.15, 19:54
                                                    Mammajko, przy sterylizacji daja taka silna narkoze? Mozesz chyba wyczuc czy kotka oddycha?
                                                    Dzis wystawilam krzesla na taras i nastapilo otwarcie sezonu ogrodowego czyli picie herbaty i patrzenie na kwitnace krokusy. Nie za dlugo bo prace ogrodowe trwaja i najpierw trzeba zrobic co nalezy a potem delektowac sie dluzszym lenistwem.

                                                    Po poludniu mialam sasiadow na obiedzie, zrobilam ogromna tarte czyli kisch z roznymi jarzynami i kawalkami miesa. Chyba smakowalo bo zjedli wszystkosmile Sasiadka jest po operacji i nie moze zbyt duzo robic wiec zaproponowalam zrobienie obiadu z czego najbardziej ucieszyl sie sasiad. On musi teraz gotowac a nie bardzo umie. Dobra okazja do nauki gotowaniasmile

                                                    Do spraw politycznych nie chce mi sie odnosic , coraz mniej rozumiem ten swiat i prawa nim rzadzace. Przeraza mnie to wszystko, wole juz ten moj maly swiatek i jasne reguly.
                                                  • monia.i Re: Środa 11.03.15, 21:46
                                                    Mammaju - mały kotek to pewnie dłużej trzyma. mam nadzieję, że już jest przytomniejsza. Kurczę, byłam pewna, że jest zasada, iż zwierzątko po narkozie oddaje się wybudzone..ale może nie zawsze?
                                                    Poza tym nastrój kiepski więc nie będe dosmucała. Ale jestem, jak daję słowo, i myślami wspieram.
                                                  • mammaja Re: Środa 11.03.15, 22:29
                                                    No więc kotka zyje, podobno koty długo sie wybudzaja. Nawet sie przestraszyłam, bo weszlam do pokoju gdzie spala na kanapie i nigdzie jej nie było. Ale znalazla sie i spi dalej, teraz na moim tapczanie. Dobrze, ze juz mamy to za sobą smile
                                                  • monia.i Re: Środa 11.03.15, 22:36
                                                    Ufff..to się cieszę smile Pamiętam, gdy moja nieodżałowanej pamięci Kora wieczorem, po zabiegu, dochodziła do siebie - pół nocy przesiedziałam z nią pod stołem, tam się czuła najbezpieczniejsza, tylko musiałam być obok. Kurczę, to juz 10 lat..
                                                  • kan_z_oz Re: Środa 12.03.15, 08:05
                                                    Mm nie zazdroszcze perypetii ze zwierzakami. Mam nadzieje, ze sie u Ciebie juz uspokoi.
                                                    Sama nie trzymam juz zadnych zwierzat udomowionych, bo w miejscu gdzie mieszkam, mam wybor - setki ptakow lub kot/pies.

                                                    Psa juz mialam. Kota tez. No a obecnie cos mnie rzucilo w kierunku ptakow, ktorych poprzednio nie dostrzegalam...haha
                                                    Taki 'dziki' podopieczny ma tez duze plusy, gdy musimy gdzies wyjechac.

                                                    Verbeno, tez zyje w mojej 'bance', czyli moim swiecie, bo ten wiekszy jakos oszalal. Moze to nieco samolubne, ale w koncu teraz mam czas wlasnie na to aby sie na samej sobie skupic...hihi

                                                    Moniu, czy smutek juz sobie poszedl?

                                                    Kan
                                                  • mammaja Czwartek 12.03.15, 12:31
                                                    No więc kotka niby spala w nocy u mnie na tapczanie, ale jednak potrafila zdjąc z siebie poopracyjne ubranko ! Jest w lepszej formie, ale nadal spi, troszke skubnęla mięska z kurczka smile
                                                    Kanie, ptaki tez mamy , jakos nasze koty raczej je obserwuja niż łowią. Ostatnio przylatuja prześliczne rudziki i sikorki czubatki. Innych sikor, sojek, dzięciołów nawet, mnogośc. To sie pewnie zmieni, kiedy w okolicy wybuduja droge szybkiego ruchu, niszcząc niestety moj las. No, nie caly. Bańka wlasnego zycia - staram się tez izolować od wielu spraw - nie zawsze mi sie udaje.
                                                  • verbena1 piatek trzynastego 13.03.15, 19:25
                                                    Musze cos skrobnac bo data taka ladna a tu nic, cisza na forum.
                                                    Dzis zachcialo mi sie pojechac rowerem na fizjoterapie, dosyc daleko ale pomyslalam, dobre dla rozruszania kosci. Namowilam tez Rieksa, ktory po pracach ogrodowych narzekal na kregoslup.
                                                    Wszystko byloby dobrze tylko nie zauwazylam ,ze dzis nagle sie ochlodzilo i wial jakis polarny wiatr przeszywajacy na wskros. Zmarzlam okropnie jadac w jedna strone a trzeba bylo tez wrocic. Bez czapki ,bo nie lubie, ale w cieplych rekawicach ,ktore przytomnie woze w bocznej torbie rowerowej.
                                                    Wrocilam do domu i nie moglam sie rozgrzac, telepalam sie od srodka. Goraca herbata ze spora iloscia wodeczki sprawila ,ze powoli doszlam do siebie.

                                                    W najblizszych dniach skorzystam jednak z samochodusmile

                                                    Mammajko, ciesze sie ,ze kotka przezyla i ma sie lepiej.
                                                  • fedorczyk4 Re: piatek trzynastego 13.03.15, 20:41
                                                    Biedna Verbenko!
                                                    Mm, czeka mnie sterylizacja Ninki. Zwlekałam z tym, bo a to Keowisia odchodziła, a to Text nastał, ale teraz już nie mam argumentów i muszę się tym zająć w przyszłym tygodniu.
                                                    Kanie, ptaszory uwielbiam, ale nie znam się na nich kompletnie.
                                                    Chwilowo poświęcam się nicnieróbstwu i myśleniu smile Oczywiście pracuję, oczywiście zajmuję się chałupą i mężem, ale aktualnie jestem na etapie rozluźniania się i odpuszczania sobie samej grzechów wszelkich smile
                                                    Jutro i pojutrze babciuję, ale cały przyszły tydzień będę się egoistycznie skupiała na sobie!
                                                  • mammaja Re: piatek trzynastego 13.03.15, 23:00
                                                    Fed, zajmuj sie sobą, jak tylko możesz smile Ja zaliczylam dzisiaj fryzjerke i kosmetyczkę, potem mialam dosyc interesującą wizyte, dosyc dlugą. Rozpadalo się, ale woda przyda sie naszym roslinkom.
                                                    Verbeno, nie zazięb sie, bo teraz zdradliwe pogody ! Koniecznie kupie sobie tej wiosny wygodny rower, bo mojego "górala" już sie troche boję sad Potrzebna mi prawdziwa damka.
                                                    Jutro pewnie tez pobabciuje trochę, zrobię cos dobrego do jedzonka. Ot, zycie smile
                                                  • monia.i Re: piatek trzynastego 13.03.15, 23:15
                                                    Ziębliwie dziś było, mokro i przenikliwie. Cóż, do wiosny jeszcze kawałek - ale już bliżej, niż dalej smile Cieszę się, że już weekend - w czwartek zmogła mnie jakaś zaraza, na piątek się zmobilizowałam do aktywności, ale jednak działałam na pół gwizdka. Jutro domowa krzątanina, trochę czytania, może coś jeszcze..ale wszystko stacjonarnie. Mam strasznego niechcieja, może to brak słońca? I w ogóle myśli jakieś takie niemiłe krążą..ehhh a kysz!wink
                                                  • mammaja Sobota 14.03.15, 10:31
                                                    Moniu, brak slońca dla mnie tez jest odczuwalny! Od rana mala scycja w domu, bo mzonek bezmyslnie wypuscił kotke do ogrodu " bo prosiła" smile Zdenerwowalam się, nigdzie jej nie było, a przeciez jeszcze nie jest calkiem zagojona ! Ale na szczęscie na moje wolanie zaraz wrociła, zjadla z apetytem i jest OK. A "ubranko" zabezpieczajace podziurawila i zdziera z siebie w tempie blyskawicznym.
                                                    Teraz bazarek, bo dom wyjedzony kompletniesmile Miłego weekendu zycze !
                                                  • kan_z_oz Re: Sobota 15.03.15, 09:12
                                                    Skonczyl sie juz mam nadzieje sezon mokry w moim miejscu na dobre?
                                                    W tym roku byl wyjatkowo obfity i jakos doszczetnie upierdliwy.
                                                    Wilgoc sie nam rzucila na sciany doslownie w oczach w paru pomieszczeniach. Jest juz oczywiscie zmyta. W sumie to sie nie dziwie, bo przy 90% wilgotnosci to mech zaczyna rosnac pod butami...haha

                                                    No wiec sloneczko juz wyjrzalo zagoscilo juz od paru dni i oby tak juz potrwalo.
                                                    W miasteczku zrobil sie wiec od razu ruch. Dzisiaj bylo oblezenie motocyklistow roznej masci, zaczynajac od Harley'a, poprzez Suzuki, Ducati, Honde oraz cala game zabytkow. Wszyscy w kostiumach odpowiednich i naprawde wygladajacy imponujaco w tych kawalkadach czesto dochodzacych do kilkuset. Dziadki i babcie przewaznie na takowych...haha..jak juz zdejma maski z twarzy oraz helmy z glowy.

                                                    Kan
                                                  • kan_z_oz Re: Sobota 15.03.15, 09:35
                                                    Znalazlam tez idealne miejsce na wakacje oraz wypoczynek. W sumie, to gdzie obydwoje od dlugiego czasu chcielismy sie wybrac.
                                                    Mysle, ze sie wybierzemy na jesieni wedlug polnocnej polkuli kalendarza...no tylko mam maly dylemat? Jest to najbardziej niebezpieczne do ladowania lotnisko na calym swiecie - czy powinnam mezowi o tym powiedziec? hahaha

                                                    Kan
                                                  • mammaja Re: Sobota 15.03.15, 13:26
                                                    No, powinnaś Kanie. Niech i on sie trochę poboi smile A napewno bedzie dobrze!
                                                    U mnie tez troche słońca, za chmurami. Cisza i spokoj, dopóki nie zjadą na obiadek.
                                                    Leniwie, chociaz narobiłam sie przy obiedzie. Nie wiele moge zaofiarować wnukom - to chociaż niech bedzie wyżerka. ( Dzieciom zreszta akurat na tym najmniej zależy smile )
                                                  • monia.i Re: niedziela 15.03.15, 21:47
                                                    Czekaj..to gdzie się wybieracie, Kanie, na te wakacje? Zapodaj - nie zdradzimy mężowi szykowanej niespodzianki w kwestii lądowania wink
                                                    Po leniwej sobocie względnie spokojna niedziela - ze ściskiem żołądka przed początkiem nowego tygodnia. To nie jest zdrowe, jak słowo daję..żeby nie powiedzieć chore. Nie mówię o pracy - ta jest spokojna aż nadto - mam na myśli raczej brak pracy i niepewność co do jutra. Trzeba to sobie jakoś w głowie poukładać, ale mam z tym pewien problem. Cóż.jedyna nie jestem, trochę mi żal, że bardziej..kreatywna nie jestem. Ale dzień już coraz dłuższy, temperatura powyżej zera i tak ma być w najbliższych dniach - chyba naprawdę wiosna się zbliża smile Czy to już za tydzień?smile
                                                  • fedorczyk4 Poniedziałek 16.03.15, 09:41
                                                    Trzymajcie kciuki za pogodę, przyszli panowie kończyć roboty tarasowe!
                                                    Kanie też umieram z ciekawości jakież to lotnisko smile
                                                  • alfredka1 Re: Poniedziałek 16.03.15, 17:30
                                                    Trzymiemy rodzinnie !!! smile))
                                                  • monia.i Re: Poniedziałek 16.03.15, 20:51
                                                    Też trzymam, Fedo smile
                                                  • verbena1 Re: Poniedziałek 16.03.15, 21:36
                                                    Moniu, to jest tak, im wiecej skupiamy sie na problemach tym wydaja sie wieksze i nie do rozwiazania. Mamy do wyboru - poddac sie lub szukac wyjscia. Wyjsc z zakletego kregu niemoznosci i rozejrzec sie szerzej. Moze za zakretem jest prosta droga.
                                                    Wiem, marudze, ale bylam w sytuacjach , ze tylko sciana przedemna. Przezylam.
                                                    Jeszcze nigdy nie bylo ,zeby jakos nie bylo smile Powodzeniasmile

                                                    Fed, ktore to podejscie? Co teraz? Nowa ekipa, inne plany czy lepsze materialy?
                                                    Zycze wytrwalosci. Zdawaj szczegolowe relacje.

                                                    Kanie ,tez jestem ciekawa gdzie sie wybieracie. Ktora strona swiata?
                                                  • lablenka_x Re: Poniedziałek 16.03.15, 21:58
                                                    Wpadam tylko na chwilkę. Jest kiepsko.dziś miałam wyjmowane szwy, wynik jest dobry, nierakowy,za to chyba dopadła mnie rwa.Dostaję zastrzyki i wogóle jest mi dd.
                                                    10 marca zmarł mój ojciec.Jutro pogrzeb.Ja ledwo chodzę.
                                                    Jedna z opcji uczestnictwa w pogrzebie wygląda następująco - siedzę na meleksie między wieńcami i trzymam urnę smile w ten sposób uczestniczę i "dochodzę" do grobu. Gdyby mnie nie było z racjonalnego powodu , byłaby wojna.Głupie to bo zmarły ważniejszy od jeszcze żywego(ja rozumiem wszystkie niuanse,ale..).Trzymajcie kciuki.Mam nadzieję,że dam radę.
                                                    Pozdrawiam serdecznie całe forumowe grono.
                                                  • mammaja Re: Poniedziałek 17.03.15, 02:46
                                                    Lablenko, serdecznie wspólczuję ! Ciężkie przezycie, jeszcze w takim stanie zdrowia ! Trzymaj sie,
                                                    może przynajmniej będzie ładna pogoda i jakoś przetrwasz na meleksie. Twoje zdrowie teraz najważniejsze, bo jesteś potrzebna żyjącym. A swoja drogą myslalam ostatnio o Tobie i martwiłam się że nie piszesz. No to już wiemy...
                                                  • kan_z_oz Re: Poniedziałek 17.03.15, 07:09
                                                    Przyjmij wyrazy wspolczucia z powodu smierci ojca. Niestety ale pod wplywem takiego stresu i nadmiaru emocji czesto dochodzi do rodzinnych roznych sytuacji. Trzymaj sie i jak dziewczyny radza - dbaj o siebie.
                                                    Pa
                                                    Kan
                                                  • kan_z_oz Re: Wtorek 17.03.15, 07:47
                                                    Fedo - az drze na mysl, ze ktoregos dnia okaze sie, ze taras jest juz wyremontowany...i zniknie watek 1001 opowiesci rodem z 'Misia' czy 'Alternatyw'. Oczywscie zyczac jak najszybszego pozbycia sie majstrow oraz w koncu wyremontowanego nalezycie tarasu.

                                                    Wybieramy sie, a wlasciwie wciaz jestesmy na etapie decydowania - ale chyba jednak przejdzie? do Bhutanu. Lotnisko 'miedzynarodowe' maja jedno w Paro. Dostanie sie tam stanowi przygode juz sama w sobie. Paro jest obslugiwane przez jedna i jedyna linie lotnicza Bhutanu z 8 pilotami, ktorzy maja specjalna licencje na ladowanie na takowym. Loty odbywaja sie tylko w dzien i tylko przy sprzyjajacych warunkach pogodowych, bo wymagana jest widocznosc czyli 'na oko' aby wyladowac. Polozone jest ono na wysokosci powyzej 2000m.n.p i otoczone gorami ponad 5500 m w waskiej dolinie. Pasa starowego sie wiec szuka, omijajac gorki, pagorki oraz silne wiatry wiejace z Himalajow.

                                                    Do tego miedzynarodowe loty odbywaja sie tylko z 3 czy 4 miast azjatyckich - to wszystko! Tak wiec aby sie tam dostac we wrzesniu nalezy wykupic juz teraz!!

                                                    Bhutan jest dziwny. No coz do 1980 roku w koncu nie wpuszczali zadnych obcokrajowcow. Od 1999 TV i internet sa legalne. Od 2004 zostaly zniesione ograniczenia odnosnie limitu turystycznego. Podobno nawet juz mozna uzywac tam karte kredytowa? haha ale wszystkie produkty tytoniowe oraz guma do zycia sa nielegalne...haha

                                                    To tak na szybko co wyczytalam od agencji zajmujacej sie podroza, oczywiscie butanskiej...hihi

                                                    Verbeno mnie ogolnie ciagnie do Azji. W kazdej postaci i przy kazdej sposobnosci. Bhutan byl na liscie podrozy od momentu obudzenia sie meza oraz faktu zlozenia bardzo unikalnej medytacji transcendentalnej opartej o oddech. Jest to wiec troche pojechac aby zobaczyc, czy porownac jesli sie da w miare nienaruszony buddyzm do tego co my znamy.

                                                    Ja nie mam oczekiwan zadnych i mam zamiar cykac tysiace zdjec. Podroz jest medytacyjna po wszystkich mozliwych swiatyniach w grupie nas dwojga. Mam nadzieje, tez wrocimy we dwojke, chociaz jestem pewna, ze maz wolalby tam zostac na dobre...haha

                                                    Kan
                                                  • alfredka1 Re: Wtorek 17.03.15, 14:52
                                                    Lablenko, myślami jesteśmy przy Tobie ...
                                                    Uściski serdeczne od nas. Dbaj o siebie, proszę.
                                                  • malpa-w-czerwonym1 Re: Wtorek 17.03.15, 19:06
                                                    Wiedziałam!!! Moja przyjaciółka była w Bhutanie trzykrotnie i.... nadal mam przyjaciółkę! Ale o lądowaniu opowiadała, a jakże!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka