mammaja 10.04.15, 22:51 Skończylismy poprzednie dzisiejki na zgadywaniu nazw roslin z ogrodu Luizy - mam nadzieję, że dowiemy się prawdy w tym odcinku. Poza tym wszędzie cos zakwita i wreszcie nadszedł prawdziwy kwiecień ! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mammaja Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 11.04.15, 11:58 To pozwalam sobie wkleić odpowiedz Luizy na zagadkę roślinną : Oprocz szalwii wszystkie pozostale rosliny byly zbyt egzotyczne dla europejskich ogrodnikow wink Fioletowe kwiaty na pierwszym planie to szalwia meksykanska, te proste tyczki z tylu to kasztan wodny, duze liscie to kurkuma a na prawo od niej widac kawalek lisci waleriany. W tle zolto kwitnaca grevillea i flame tree. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 11.04.15, 12:35 Odplywam w niewiedzy, do ogrodu gdzie wszystko sie placze i rosnie na raz. Ciesze sie tez, ze moge byc w takowym bez znania tych wszystich nazw. Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 11.04.15, 21:39 A dzień byl piekny , sloneczny i w miare spokojny Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 15.04.15, 13:22 Mm - jak sie czuje malzonek? Dzisiaj bylo przepieknie. Lubie takie jesienne sloneczne, ale zdecydowanie chlodniejsze i suchsze od letnich dni. Wybrzeze wciaz cieszy sie tym, co mozna porownac do europejskiego lata. Dzisiaj wiec w poblizu plazy i oceanu wciaz siedzialy tlumy piknikujace jeszcze po zachodzie slonca. Trwaja jeszcze wielkanocne ferje, dzieciakow i ludzi wiec wszedzie pelno. U mnie na gorce, czyli jakies 400m.p.m jest juz zdecydowanie chlodno. Zmienilam koldry na zimowe oraz kupilam sobie nowe przescieradla na aukcji internetowej - uwaga, odezwala mi sie chyba jakas zylka hazardzisty, ktorej istnienia do tej pory nie bylam swiadoma. No, ale nie moglam sie powstrzymac - luskusowe przescieradla w cenie normalnej- nie moge teraz sie doczekac dostawy. Ciekawe co dostane? Kan Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 12.04.15, 05:40 kan_z_oz napisała: > Odplywam w niewiedzy, do ogrodu gdzie wszystko sie placze i rosnie na raz. Ciesze sie tez, ze moge byc w takowym bez znania tych wszystich nazw. Znanie nazw roslin pomaga uniknac sadzenia ich tak zeby sie plataly oraz blednego przekonania ze wszystkie rosna na raz Wiedza na temat tego, co rosnie w ogrodzie w moim przypadku nie tylko wzmacnia ucieche z bycia w nim ale przede wszystkim pomaga roslinom, bo znajac je po imieniu (i nazwisku) sadze i uprawiam je tak, ze wygladaja i owocuja najlepiej jak moga. Nie wiem, ile setek gatunkow roslin (wliczajac trawy i tzw. "chwasty") rosnie w moim ogrodzie, ale znam wszystkie z nich po angielsku, wiekszosc rowniez po lacinie i wiele po polsku. Latwiej mi znalezc informacje na ich temat gdy dokladnie wiem, czego szukam. Wracam do ogrodu, deszcze na razie nas omijaja, ale trzeba wykorzystac czas gdy nie pada. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Niedziela na razie sloneczna 12.04.15, 05:30 Przez pomylke wpisalam sie na zle Dzisiejki. Slonce bije po oczach, ide sadzic, ciac i pielic dopoki nie pada. Prognoza mowi o przelotnych deszczach a radar pogodowy pokazuje drobne chmury nadchodzace z poludnia. W srode ma byc 25 stopni a w czwartek 28. Znakomicie! To co posieje dzis i jutro bedzie podlane a potem podgrzane, ogrodnicza pogoda na zamowienie Zycze Wam takiej pogody jakiej potrzebujecie i spadam do ogrodu Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela na razie sloneczna 12.04.15, 07:37 Mm - jestem pod wrazeniem, znalas wszystkie nazwy!. Luizo, mnie sie bardzo podoba oraz chwale sobie ludzi ktorzy jak Ty, znaja wszystkie nazwy roslin we wlasnym ogrodzie. Nazywam to naukowym podejsciem do tematu, czyli bardzo praktycznym, systematycznym, czyli fajnym. Mnie sie nazwy roslin nie trzymaja. Natomiast dosyc dobrze wiem, ktora jest do czego zdolna dzialajac metoda obserwacji oraz prob i bledow...haha Moge sie pochwalic na dzien dzisiejszy uprawa bananow. Otoz mam odmiane "paluszki damy" - lady fingers, ktore sa slodsza I szlachetniejsza wersja sklepowych kawedyszow. Dopracowalismy tez juz metode ich uprawy akurat na naszej dzialce. Dopracowalismy tez juz moment, gdy banany sa gotowe do sciecia, co zakonczylo sie zmarnowaniem wielu kisci przed. Oliwko-zielone wedruja wiec w jedyne miejsce, ktore lubia - pod domem - i tam dochodza. Czas dochodzenia natomiast jest nieprzywidywalny, I to sprawdzilam z 'Banana Ladies', czyli dziewczynami, ktore maja plantacje. Zajmuje od jednego dnia do dwoch tygodni, gdy sa juz sciete!! Oprocz tego banany sa swietnym nazowem dla moich roz, ktore odziedziczylam z ogrodem i jestem w trakcie uczenia sie jak je podcinac w klimacie gdzie kwitna caly rok. Dzisiaj wiekszosc juz zzolkla i tym razem zajelo jednej kisci tylko dwa dni. Musze wiec znowu uraczyc sasiadow, bo mam powazny nadmiar. Druga, wyglada, ze dojdzie jutro... Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela na razie sloneczna 12.04.15, 12:47 Kanie, ja nie znalam żadnej nazwy, tylko wkleilam wyjaśnienie Luizy A kiedy juz dojrzeją te piekne kiscie bananów - czy używa sie je do jakichs przetworow, czy trzeba jesc na bieżaco ? Przed dzisiątkami lat maż przywiózl z jakieś podrozy ( sluzbowej !) wielka sitke bananow. Chcialam je mieć na dlużej, bo to byl rarytas i zamrozilam. Sczerniały kompletnie Więc nie wiem czy jest jakiś sposób na przechowywanie? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Bananowo mi... 12.04.15, 14:37 Banany dobra rzecz! Posadzilam karlowata odmiane Cavendish i wlasnie trzy z nich maja kiscie owocow, osiatkuje je przed possumami a potem zetne cale pedy bananowcow (ped, ktory raz owocowal, nie zakwitnie juz wiecej). Z tych pedow robi sie swietne pojemniki do rozmnazania roslin, bo sa pelne wody. Zastanawiam sie nad posadzeniem Lady Fingers, ale tez wolalabym karlowata odmiane. No i w ogrodzie brakuje juz stosownego miejsca; bananowce nie lubia wiatru, w naturze rosna jako rosliny w podszyciu, a na moim pagorku potrafi niezle zawiac, szczegolnie z kierunku Antarktydy zima. Zaciszny kacik miedzy plotem, kameliami a kamiennym murkiem juz zajely Cavendishe. Mammaju, banany mozna mrozic - z powstalej czarnej papki robi sie przepyszny chleb bananowy (albo raczej rodzaj slodkawego ciasta). Pociete na plasterki i suszone banany sa swietna przegryzka oraz dodatkiem do porannego muesli. Mozna tez takie plasterki zmielic na make bananowa. Pozdrawiam, zezujac w strone lozka... jutro nastepna szychta w ogrodzie, pobudka o siodmej, zeby z Buszmenem zanim pojdzie do pracy postawic reszte plotka chroniacego nowe sadzonki przed kurami. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Bananowo mi... 12.04.15, 15:28 Mam dyplom florystki, na kursie musialam nauczyc sie nazw kwiatow i roslin po lacinie i holendersku. Po latach nazwy jakos powylatywaly z glowy, znam tylko podstawowe ,z ktorymi czesto mam do czynienia. Dlatego podziwiam Cie Luizo za taka wiedze, jestes super profesjonalna, mnie wystarcza kolory i zapachy kwiatow. Banany Kana wiszace pod powala wygladaja jakos swojsko, szkoda ,ze tak krotko nadaja sie do spozycia. Mysle ,ze smakuja zupelnie inaczej niz te ze sklepu. Pozostajac przy roslinach , w przyszlym tygodniu musze rozplanowac posianie warzyw na grzadkach. Beda buraczki, marchew, potem zolta fasolka (przyslana z Polski) ,cukinie i moze pomidory. No i oczywiscie salata na codziennie spozywanie. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Bananowo mi... 13.04.15, 10:24 Dzisiaj jedna kisc zostala juz sprezentowana sasiadom. Reszta idzie na bierzaco a czesc do zamrazalnika. Banany moga byc w zamrazalniku lodowki dosyc krotko. Nie wiem, jak wyglada ich przechowywanie w zamrazarce, czyli nizszych temperaturach? mysle, ze nieco dluzej. Verbeno - czekam na zdjecia z ogrodu. Kan Odpowiedz Link
foxie777 Re: Bananowo mi... 13.04.15, 17:06 Witam moje mile,duzo sie dzialo u mnie I nie bylo glowy do pisania.Wiem ze mi wybaczycie I postanawiam poprawe. pozdrawiam tropikanie Odpowiedz Link
mammaja Foxie ! 14.04.15, 23:10 Ja Cię chyba wczoraj przywolałam myślami, bo jakoś dużo myslalam o Tobie i czemu zamilkłaś ! Napisze troszeczkę co sie dzialo. U nas jak czytasz ( moze) czasem słońce czasem deszcz. Jak w zyciu. Tylko, że u mnie troche za dużo deszczu ! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Srodowy powrot lata 15.04.15, 13:35 Rozpoczelam dzien kolejna dawka ohydnych chinskich ziolek, po czym udalam sie na akupunkture. Plecy juz prawie w normie, zatem moglam popracowac w ogrodzie, tym bardziej, ze dzis bylo 27 stopni. Przed chwila przeszla burza z rzesistym deszczem a jutro bedzie jeszcze cieplej... Wysialam groszek pachnacy, posprzatalam i nawiozlam kolejna grzadke na ktorej kielkuje juz groch a jutro dosieje i dosadze do niego fenkul wloski, azjatyckie zieleniny i salaty. Czekam na kolejna paczke z nasionami ze sklepu z organicznymi nasionami, kupilam trzy odmiany burakow (w tym jedna zolta) i ciekawa jestem jak beda smakowac. Poza tym mam do skonczenia prezentacje PowerPoint na sobotni warsztat na temat, na ktory jeszcze warsztatow nie prowadzilam. Na niedziele planuje grzybobranie, juz ostatnie tej jesieni bo lada chwila na wyzynach zaczna sie przymrozki. Posortuje i posprzatam niedbale porzucone paczki z nasionami i bede zbierac sie do lozka. Chcialabym jutro wczesnie wstac, zeby wiecej zrobic w ogrodzie i moze wpasc na plaze kolo poludnia. Dobranoc! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
mammaja Re: Srodowy powrot lata 15.04.15, 23:01 Dzięki Kanie, nie jest najlepiej, ale i nie najgorzej. Dzisiaj mialam bardzo dużo osob odwiedzajacych - w tym także syna z dziecmi, ktore w międzyczasie przeszły szkarlatynę, nawet kolega męża przyjechal go zobaczyc. A w dodatku wszyscy bez uprzedzenia, a ja akurat mialam umowioną koleżankę do popracowania. Udalo sie to pogodzic. Ogrod lezy ugorem. Dobrze, ze Krasnoludka wygarnia z pasją resztki liści . Jutro może coś tam porobię ! Odpowiedz Link
kan_z_oz Piatek 17.04.15, 14:15 U mnie sie prawie skonczyl. Zycze wiec udanego odpoczynku weekendowego. Mm, brzmi to juz bardziej pozytywnie. Z ogrodkowaniem jeszcze zdazysz. Pa Kan Odpowiedz Link
verbena1 Re: Piatek 17.04.15, 19:17 Robiac dzis zakupy w sklepie spozywczym przyjrzalam sie dokladnie niz zwykle etykietkom na opakowaniach warzyw i owocow. Dokonalam ciekawych odkryc. Winogrona z Indii, truskawki z Hiszpanii, ziemniaki z Izraela, szparagi z Peru, kiwi z Nowej Zelandii a fasolka szparagowa z Afryki. Zyjemy w ciekawych czasach. O kazdej porze roku mozemy kupic swieze warzywa i owoce. Co prawda smakuja gorzej niz te wygrzane prawdziwym sloncem ale wybor jest bardzo duzy. Pamietacie jeszcze nowalijki? Te nedzne salaty , szczypiorki i pierwsze szklarniowe pomidory? Niesamowicie drogie i bez smaku ale to byla odskocznia od kapusty kiszonej i ogorkow juz lekko stechlych. Poza tym na wsi nic sie nie dzieje poza tym ze, wielkie kombajny sadza ziemniaki. Idzie im to nadzwyczaj sprawnie, mam widok z okna na pola Milczacym i zapracowanym forumowiczom zycze milego weekendu Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek 17.04.15, 21:41 Moje ogorki to nigdy nie były "lekko stęchłe" Verbenko Wielkie wrażenie zrbil na mnie kiedys dyskont w Szwecji - własnie w porze przedwiosnia znalazłam sie w Malme ( w latach głębokiej komuny) i powaliła mnie ta róznorodność owocow i warzyw z calego świata. Teraz to juz normalka, ale rzeczywiscie kup[owane obecnie pomidory nie wiele maja wspólnego z tymi z krzaka. Jak one pachniały! Kupiłam wczoraj sadzonki pelargonii zwisajacych własnie w takim sklepie i powsadzalam do wiszących doniczek. W zeszlym roku pieknie mi wyrosly. No i wreszcie posialam trochę roslinek do skrzynek rozsadnikowych. Potem pojechalam do dzieci i wspaniale bawilismy się w trzy świnki ukryte w domku z kocow i zlego wilka, ktory je chciał pozrec. Zgadnijcie, kim bylam ? Odpowiedz Link
verbena1 Re: Piatek 17.04.15, 22:15 Mammajko, nie smialabym nazwac Twoich ogorkow stechlymi Mialam na mysli te w sklepowych beczkach. Domyslam sie ,ze Ty bylas tym zlym wilkiem, biedne swinki Zakrylam sadzonki salaty wloknina bo zapowiadaja dzis w nocy przymrozki, poza tym pod wloknine nie dostana sie te wstretne ptaszyska, ktore zaczely juz podskubywac biedne salatki. Niech sobie szukaja slimakow albo innych zyjatek. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Piatek 18.04.15, 08:07 Haha - Verbeno, rozumiem frustracje, bo moje dzikie indyki sa w stanie wygrzebc wszystko oraz wyskubac. Jest to rodzaj kury tylko znacznie bardziej agresywny. Dokarmiam je wiec obecnie, coby sie odwalily od reszty ogrodu. W piatek skonczyl nam sie gaz z butli. Wedlug prawa Murphiego oczywiscie po 5-tej, czyli mozliwosci zamowienia nastepnej az do poniedzialku. Wyciagnelismy wiec zestaw kempingowy, coby dogotowac rosol...haha Maz sie jakos zapalil i obecnie kemping wciaz mamy na tarasie. A to widok jaki nam sie przetoczyl w miedzyczasie. Deszcz w dolinie. Kan Odpowiedz Link
verbena1 juz niedziela 19.04.15, 18:28 Kanie, widoki masz zupelnie niezwykle, zielonosc dookola , mgly i na horyzoncie chyba ocean? Kemping na tarasie zupelnie pasuje do okolicznosci Dzis bylam zbyt leniwa aby cos ugotowac, w takich wypadkach ratuje sytuacje frytownica. Wystawiamy ja na taras zeby nie smierdzialo w domu a frytki spozywamy na werandzie lub na zewnatrz, w zaleznosci od pogody. Po obiedzie usiadlam z kufelkiem piwa w sloncu przed domem i nic wiecej nie potrzebowalam do szczescia Co sie dzieje z Wami? Jou, daj glos. Babetka ma pewnie egzaminy i jak zwykle pracy wiecej niz na dobe w ciagu dnia. Odpowiedz Link
mammaja Re: juz niedziela 20.04.15, 03:48 Kanie, wspaniały widok z tarasu! Takie gotowanie to przwdziwa przyjemnośc Cisza na forum, a ja mialam dwa dni odwiedzajacych - co jest miłe, ale wiadomo - kłopotliwe. W sobotę dzieci zarządaly racuchow z jabłkami i nasmażyłam mnóstwo - okazało sie ze nastepni odwiedzajacy też lubią Zniknęły bez śladu. Tak więc czas mija mi na dogladaniu chorego i gotowaniu. No i troche w ogrodzie, Posadzilam pelargonie i bratki na taras, ale zimno odbiera chęc do dłuższej pracy Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zimny, deszczowy poniedzialek 20.04.15, 07:43 Wczoraj bylismy na grzybach, byly setki maslakow i rydzow, wiec zbieralismy tylko te mniejsze, zeby przyjemnosc dluzej trwala. Niestety, zapodzialam ladowarke do aparatu, w ktorym wyczerpala sie bateria i teraz nie moge zgrac zdjec zeby Wam pokazac. W kazdym razie bylo bosko, slonecznie, powietrze jak krysztal i wspaniale widoki. Z koszyczkami grzybow siedzielismy, pichcilismy na drzewnym grillu i gadalismy. Wracajac do domu po drodze narwalismy pol wora dzikich jablek. Natomiast dzisiaj mamy od samego rana to: Ulewy ida wielkimi falami jedna za druga, wiatr jest coraz silniejszy, w porywach ma miec do 100 km/godz wiec w radiu i na internecie ostrzezenia, zeby uwazac w czasie jazdy, nie parkowac pod drzewami i nie zostawiac luznych przedmiotow w ogrodach. Jak widac, widok z domu mamy znacznie gorszy niz Kan Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
mammaja Re: Zimny, deszczowy poniedzialek 20.04.15, 12:13 Ach, te grzybki sliczne. Rozmarzylam sie ! Za to u nas jyz krzewy i zywopłoty zakwitają, moje osiedle zaczyna wyglądać malowniczo bo zimowej smucie. Jakoś nie mogę się zmusić do fotek, ale zrobie Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Zimny, deszczowy poniedzialek 20.04.15, 12:26 Melduję się w biegu. Niedługo zapomne jak się nazywam. Po pierwsze, byłam 10 dni w Leicester u dzieci, trafiłam na moment, kiedy malutka nauczyła sie sama siadać i odpychać jedna nogą Po drugie, wylot byl problematyczny, bo trafiło na wichury i zamiast 31 z Goleniowa startowałam 1 z Gdańska. Wybralam dobrze, bo inną możliwością był wylot z Poznania, a nad Wielkopolską przeszła w nocy trąba powietrzna - nie wiem, czy o 6 rano bym wyleciała. Powrót tylko trochę kłopotliwy, bo w Londynie mgła, więc nieco opóźnienia. Po trzecie, udało mi się doprowadzić do wykonania bramy garażowej (wg mojego projektu). Wkrótce zamieszczę zdjęcie, dziś ostatnia warstwa farby. Po czwarte w końcu - przyszła do mnie dodatkowa praca (więc będą dodatkowe pieniądze) i wkrótce nie bedę miała czasu na nic U nas wegetacja ok. 3 - 4 tygodni później niz w L. Zaczynają kwitnąć magnolie, jest sucho. Na majówkę jedziemy na spływ do Kamienia Pomorskiego. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Zimny, deszczowy poniedzialek 20.04.15, 13:13 O rany, ale sie u Was wszystko szybko kreci i dzieje sie tyle... U mnie jakos sie zwolnilo i cale szczescie. No moze 'szczescie' oprocz zwolnienia z gazem. Dowioza dopiero w czwartek i poradzono mi aby korzystac czasowo z butli kempingowej...haha...nie ma to jak na wsi. Dzisiaj wiec troche gotuje na piecu, bo na zewnatrz pogoda taka sama jak na zdjeciu Luizy za oknem. Kan Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek, cyklonu ciag dalszy i to nie koniec 21.04.15, 08:40 Komu Dzisiejki kwitna, temu kwitna, mnie bynajmniej. Okazalo sie ze te dzikie wiatry i najwieksze jednodniowe opady deszczu od 13 lat (a w niektorych miejscowosciach najwieksze od dekad) w Afryce i Ameryce Pd sa rejestrowane jako cyklony. Nie u nas, Australijcy twardy narod, zaloza gumiaki i dzialaja dalej. Aczkolwiek premier stanowy, mieczak i cienias wzywa firmy do wczesniejszego wypuszczania pracownikow do domu, bo wiatry maja przybrac na sile. W Sydney na otwartym oceanie fale maja okolo 11 metrow, wiatr zasypal piaskiem chodniki i parki za plazami tworzac wydmy i przewraca wielkie drzewa nie mogace sie utrzymac w rozmieklej ziemi. W Dungog, jakies 200 km na polnoc od Sydney, najwieksze opady od 100 lat zniosly cale drewniane domy i utonely trzy osoby. Lalo i wialo przez cala noc, robi sie coraz gorzej i bedzie tak nadal az do jutra rana. Obeszlam rano ogrod, szczegolnie zwierzaki, po czym zabarykadowalam sie w domu z pelna lodowka i bez samochodu, zatem bez pokusy na wyjscie (corka pojechala z kumplami do stolicy a Buszmen ze wzgledu na pogode wyjatkowo pojechal do pracy terenowka zamiast rowerem). Siedze przy komputerze wykonujac biznesowe telefony i apdejtujac moja strone internetowa. Trzeba zrobic nowa kampanie reklamowa, zeby gminy uwzglednily moje warsztaty planujac dzialalnosc na druga polowe roku. No i mam plan ogrodu szkolnego do skonczenia i wyslania. W domu zrobilo sie 17 stopni, wiec mam na sobie sweter i welniane nogawice, ale i tak od jakiegos czasu lypie na kubel podpalki oraz wor drewna lezace obok kominka. Chyba zaraz sie poddam i rozpale. Na szczescie jutro ma przyjsc normalna kwietniowa pogoda: 23 stopnie w cieniu a w czwartek 25 i wroce do ogrodu. Pozdrawiam wietrznie i mokro Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek, cyklonu ciag dalszy i to nie koniec 21.04.15, 10:13 Rozpalilam w piecyku, niniejszym inaugurujac sezon grzewczy 2015!. Niby jest dobrze, ale... chyba musze sobie cos nalac, bo zajrzalam na aktualizacje prognozy pogody i jutro ma byc trzeci dzien tej cyklonopodobnej aury. A tymczasem na czwartek mam umowionego czlowieka od pomocy w ogrodzie. Z drugiej strony dzis spadlo marne 20 milimetrow deszczu, zatem zuma zumarum pogoda jest lepsza! Kury i kroliki sprawdzilam, nakarmilam, przynioslam sobie stos drewna i systematycznie je niszcze, napawajac sie widokiem: Na jutro rano jestem umowiona z akupunkturzysta i pojde do niego piechota. Dam znac, jesli przezyje ten spacer Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek, cyklonu ciag dalszy i to nie koniec 21.04.15, 10:34 U mnie temperaturowo podobnie, minus cyklonopogoda. Tez napalilam w kominku, zlopie herbate z pradem i czekam na meza utknietego wciaz na sydnejskim lotnisku...haha Za wczesnie na te zimne wiatry. Kan Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek, cyklonu ciag dalszy i to nie koniec 21.04.15, 13:31 Chlopisko dolecialo. Bez bagazu, bo obsluga nie dala rady zaladowac tak w Sydney dupilo. Chyba tuz przed zamknieciem lotniska? Luizo, trzymaj sie cieplutko. Trunek jest obowiazkowy. Pa Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek, cyklonu ciag dalszy i to nie koniec 21.04.15, 18:41 Dzika natura szaleje u Was w Australii Foxi strasznie się cieszę, że dałaś głos! Mm, ja naprawdę nie wiem jak Ty dajesz radę uciągnąć to wszystko! Gośka, Ty natomiast fundujesz naprzemiennie spływy i problemy zdrowotne, dosyć kontrastowo Verbeno, truskawki z Hiszpanii to jest blasfemia!!! Ja siedziałam cicho bo mnie nie było. Pojechałyśmy sobie z Dado do Rabki, celem robienia nic. I świetnie nam się to udało ! Odpowiedz Link
mammaja Gosiu ! 21.04.15, 23:23 Nie napisalam Ci, jak bardzo sie cieszę że moglaś zobaczyć wnuczkę w takim fajowym okresie zycia Maluchy tak szybko rosną ! Szkoda, ze masz tak daleko, ale napewno będzie do Ciebie przyjeżdzać ! Odpowiedz Link
mammaja Re: Fedo ! 21.04.15, 23:24 Ja nie mam innego wyjscia w tej chwili, ale jak chcesz wiedziec mam po kokardę bycia siostra milosierdzia ! Troche za dużo tego ! A Rabki bardzo zazdraszczam Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Fedo! 22.04.15, 09:46 Mm, może jednak ciut nadmirenie przyzwyczaiłaś otoczenie do bycia nią? Rabki nie zazdrość. Owszem, nam było cudownie, ale sama Rabka jest smutnym miejscem. Poza Parkiem Zdrojowym który jest piękny, wspaniale pomyślany i zadbany (no, może trzeba omijać z zamkniętymi oczami pomnik Jana Pawła II który jest jak ich większość koszmarnym "wykwitem"). Natomiast uzdrowisko.... Większość przedwojennych willi, budynków uzdrowiskowych, drewnianych cudów architektury, niszczeje, gnije i zapada się. Buduje się koszmarne gargamele, a całość jest upstrzona reklamami żywcem przeniesionymi z początku lat dziewięćdziesiątych. Żal serce ściska jak się chodzi po tym, tak ślicznym kiedyś miasteczku Odpowiedz Link
verbena1 sroda 22.04.15, 15:23 Rabka Zdroj brzmi bardzo nostalgicznie, te stare wille oplecione winorosla, park z latarniami zapalanymi recznie........ mozna tylko pomarzyc bo jak piszesz reklamy i kramy z roznosciami przeslaniaja wszystko. Szkoda , ze nie dba sie o takie perelki. Z innej beczki. Wczoraj musialam byc w szpitalu na zabiegu majacym wyeliminowac moje bolesci krzyzowe. Tym razem zabieg z pradem Po zabiegu musialam godzine polezec w lozku szpitalnym. O godzinie 12 , porze lunchu, przyszla pielegniarka i spytala co chce zjesc. Na moje pytanie jaki jest wybor zaczela wyliczac: - chleb z ziarnami, ciemny , jasny, posmarowany maslem czy maslopodobnym , do tego plaster szynki, sera, pasztetu lub dzem, herbata, kawa lub mleko, cukier lub slodzik. Chcialam spytac czy moge kieliszek wina ale przypomnialo mi sie ,ze alkohole pije sie po 15 Opowiedzialam o tym mojej siostrze mieszkajacej w Polsce a ta spytala ile za to zaplacilam. Wyglada na to ,ze niepotrzebnie ja zdenerwowalam. Troche ekstremalnie to wyglada ale z drugiej strony nie moge doprosic sie o podstawowe badania bo to kosztuje i bez potrzeby nie robia. Musze wiec jechac do Polski i prywatnie przebadac sie bez proszenia Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: sroda 22.04.15, 16:43 Nie moge jakos spac wiec sobie popisze. Verbeno, alkohole to pije sie po 13-tej, z wyjatkiem tych co mozna konsumowac na sniadanie...haha U mnie zima. Czuje sie jak w Gorach Snieznych. Piec wiec buzuje na calego juz ktorys dzien. Dowieziony zostal ten bagaz meza z sydnejskiego lotniska. Moze wiec zaczac znowu pracowac, bo odzyskal ipod i notatnik z umowionymi spotkaniami. Rabke pamietam sprzed lat wielu i juz wtedy byla smutna. Krynica Gorska byla znacznie weselsza. Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: sroda 23.04.15, 00:06 Verbeno, ja byłam w szoku kiedy przed wielu laty byłam z synkiem na operacji oka w Londynie. Moj pobyt w szpitalu kostowal 1 funta dziennie, mielismy dwuosobowy pokoj i codziennie zmienianą posciel tudzież menu na nastepny dzień do wyboru, a o 5. popołudniu przychodziła pani oświadczając spiewnie "tea times" i przynosiła herbate z pysznymi ciasteczkami. A ja prosto z PRLu ! A w Polsce przebadasz się za niewielkie w sumie pieniądze. Mąż jest coraz sprawniejszy, krąg sie pewno zrósł bo widzę jak dobrze sie rusza i juz zaczyna mi porządkowac w kuchni, czego nie znoszę ale pozwalam, bo ma wtedy zajęcie a jest calkiem znudzony prakiem dostepu do swojego pokoju ( jeszcze nie pozwalamy mu wchodzic po schodach). Ja jest tez znudzona tym wszystkim, ale jak dobrze pójdzie to pojade w maju na tygodniowy plener do pieknego pałacyku w Radziejowicach, Ministerstwa Kultury, specjalnie dla starszakow i bezplatnie Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek, cyklonu ciag dalszy i to nie koniec 21.04.15, 23:19 Wczoraj tez napalilam rano w kominku - czego raczej nie robię - wole wieczorem ale bylo mi jakos zimno. Czyli mamy podbne zajęcie i zachciejki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 24.04.15, 09:56 Piątek, najpiękniejszy dzień tygodnia Lece nad Wisłę z Wnuczęciem i z Tekścikiem, potem zakupy, dosadzanie nie posadzonych i aranżacja całości, czyli same przyjemności. Pogoda jest boska, może nawet posiedzę na słońcu ze świeżo kupioną książką. Chwilo trwaj! Odpowiedz Link
fedorczyk4 P.S. 24.04.15, 09:58 I nieczego nie psuje, a nawet odwrotnie, prośba sąsiadki z innej klatki, o zeznanie przed Radą Adwokacką na niekorzyść wariatki która ma kancelarię w naszym domu Z rozkoszą poinformuję Wysoką Radę o kompletnej chamsko/agresywnej szajbie pani mecenas. Zemsta jest najsłodszym owocem Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 24.04.15, 11:28 Nie moge sie juz doczekac zdjec z tarasu Fedo. Wcale nie musi byc idealny i caly okwiecony aby blyszczal w moich oczach. Jakos mi sie kojarza Twoje blokowe historie z moja ulica, ktora zamiast horyzontalnie sie cignac niby blok mieszkalny sie krotko ciagnie wzdluz. No wiec, siasiadka na prawo ma okazjonalnie brata, ktory bedac zdjagnozowany oraz wstawiony na rozny medykamenty wyprawia cuda. Na ogol udaje sie do Mephis bedac wcieleniem nastepnym Elvisa. Elvis wiec okazjonalnie wyczynia rozne, nieraz nalezy go szukac, okresowo unikac i nie draznic na przyklad glosna muzyka...haha Z drugiej strony mamy rodzine z dzieciakami, ktora jest fajna. Nalezy tylko dopingowac w podcinaniu galezi coby widoku calkowitego szlak nie trafil, nie mowiec, ze takie ogromne drzewa z odrostami to zagrozenie, ze sie zwala na dom przy wichurze. Dalej jest tez sasiad, ktory ma zwyczaj wszystko podcinac i wrzucac w bush, powodujac zagrozenie pozarowe i ni kuta, mu przetlumaczyc bo robil to cale zycie i ma obecnie 70+. Tak wiec, takie male tez wariatkowo...haha...gdzie ja zamiatam kraweznik i ulice. Kan Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 24.04.15, 11:32 errata; mialo byc; vertykalnie sie ciagnac niby blok mieszkalny.... Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 25.04.15, 00:27 Z radością przywitałam koniec tego nużącego tygodnia. W zeszłą sobotę (która zapowiadała się całkiem sympatycznie i nawet rozrywkowo) zadzwonił telefon..i wszystko uległo zmianie. Mama w piątek wieczorem poszła do kuchni, zapewne po herbatkę, przyszedł zawrót głowy, i pooleeeciałaaa, po kuchni, po półce. I zatrzymała się na progu. Pękł jej obojczyk, potłukła się mocno, zestrachała się jeszcze mocniej. Spędziła pół nocy na podłodze, próbując się podnieść, drugie pół - okładając rękę różnymi specyfikami. O w pół do szóstej dała za wygraną i zadzwoniła po pogotowie. Nie do dzieci, oczywiście, bo nie będzie budziła. Przyjechali (z lekkimi oporami), mamunia własnoręcznie kratę na korytarzu im otworzyła, dała się zabrać, a po wszystkim wróciła taksówką do domu i zadzwoniła do dzieciaczków. No i wreszcie osłabła. Ręka boli, nie jest w gipsie, ale na chuście (bo pęknięcie a nie złamanie). Jest unieruchomiona i obolała. Wściekła na unieruchomienie i rzeczywistość. Opiekujemy się, doglądamy, chuchamy i dmuchamy - i w tyle głowy cały czas jest pytanie "Jak długo jeszcze to wystarczy". Wiem, najlepiej byłoby zabrać ją do siebie. Ale my w takiej kliteczce mieszkamy..Ja wiem, jak to paskudnie brzmi, sama się wstydzę tego, co piszę I w którymś momencie pewnie trzeba będzie zapomnieć, że to kliteczka - w końcu to całe 38 metrów. Trochę mnie to przytłacza, a jeszcze bardziej moje rozterki mnie przytłaczają - bo pewnie jednak nie powinnam mieć takich obaw i rozterek, i cieszyć się, że mama jest z nami. Ucieszyłam się, że to jeszcze nie teraz..a potem poszłam walić głową o ścianę ze wstydu. Cholera Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 25.04.15, 00:33 No wlasnie, zdumiałam sie tym blokiem, Kanie ! Ale juz rozumiem L) Odpowiedz Link
mammaja Moniu 25.04.15, 00:41 Tera dopiero przeczytalam. Nie wal glową w mur, to są bardzo trudne sprawy, ale nie wyobrażam sobie mamy z wami czy też was z mama na 38 m. Czy nie mozna zamienić waszych mieszkań na jedno wieksze ? Poza tym co by było inaczej gdyby mam upadla u was? Doskonale sobie poradziła, jak widać. Daj jej jeszcze szanse na samodzielność - a juz napewno nie rob sobie żadnych wyrzutów ! Przecież i tak prawie caly czas jesteście w i mama byłaby sama w domu. Cudzym dla niej. Musi byc inne rozwiazanie. A co na to twoj brat, wydaje mi sie że masz brata ? Odpowiedz Link
monia.i Re: Moniu 25.04.15, 01:04 Mammajko, brat też robi co może..a nawet więcej. Jest lekarzem - zawsze z jednej strony cieszyłam się, że mama jest "medycznie" zaopiekowana - a z drugiej martwiłam się, bo to dla niego jest jednak mentalne obciążenie. I widzę - bo on nigdy tego nie powie - że jest. Psychiczne. Takie, o którym się mówi, że "nie powinno się rodziny leczyć". Jest rozważny i ostrożny, to ten typ lekarza, tylko jak on się z tym czuje, z tego typu odpowiedzialnością..Staramy się, jak możemy, żeby mama była samodzielna w swoim bezpiecznym świecie i we własnych czterech ścianach. Gdy nic nie doskwiera, jest dość mobilna, uwielbia spacerować, lubi być niezależna - ale z drugiej strony coraz częściej napomyka, że nie powinna już być sama, że dzieci opiekują się rodzicami, zabierają ich do siebie, gdy ci nie dają rady. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Moniu 25.04.15, 01:58 Monieczko, całkowicie zgadzam się z Mammajką, nie masz powodu do jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Robicie dokładnie to co i tak jak trzeba. Nie wiem co powinniście zrobić w przyszłości, ani jak zapewnić mamie bezpieczeństwo i spokój. Sama nigdy nie brałam i nie biorę pod uwagę mieszkania z którymś z rodziców, mimo całej miłości jaką dla nich mam. I nie ma to nic wspólnego z metrażem, którym jak wiadomo dysponuję. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Moniu 25.04.15, 09:52 A ja mysle, ze sa to dwie rozne i odrebne sprawy. Moniu, emocje i caly wachlarz odczuwany to jedno. Drugie to jest co sie robi, pomimo czucia. Mam jest z Wami chwilowo. Z mojej perspektywy to w te emocje niechciane, czy nieporzadane nalezy poprostu pooddychac czyli pomedytowac aby takowych sie pozbyc czy od takowych uwolnic. Nie wolno ich tylko blokowac czyli 'wstydzic sie', bo wtedy takowe maja tendencje powracania w innych roznych doswiadczeniach, odbieranych tymi samymi uczuciami. Jest wiec w porzadku, ze sie 'wstydzisz' bo wcale nie musi akurat z mama miec wiele wspolnego. Czlowiek i jego poswiadomosc sa tak nieslychanie skomplikowane, ze stanowia same w sobie podroz poza nasz wszechswiat. Nie radze tez zbytnio analizowac...haha Pa Kan Odpowiedz Link
monia.i Re: Moniu 26.04.15, 00:39 Kanie, masz rację w dużej części..i staram się nie blokować tych negatywnych emocji. Gdybym ich nie blokowała, to stałaby się jakaś tragedia. My z moją mamą jesteśmy absolutnie niekompatybilne. Dotarło to do mnie jakiś czas temu. I niewątpliwie uświadomienie sobie tego faktu ułatwiło mi życie. Walczyłam naprawdę długo, starałam się...ale pewnych rzeczy nie przeskoczysz, choćbyś chciał. Odpowiedz Link
mammaja Re: Moniu 26.04.15, 01:22 A sobota byla piekna, tylko jest bardzo sucho, pojechalam kupiś szlaucg czyli wąz do podlewania, bo poprzedni "cos " pogryzlo. Ale nie kupilam. Za to pelargonie do donicy. Wszedzie kwitna forsycje, szkoda ze tak krotko. Gradu u nas nie było Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Moniu 26.04.15, 06:40 Rozumiem Moniu brak kompatybilnosci, bo sama mialam ten problem. Trzymaj sie wiec i nie wstydz lub wstydz, ale nie obawiaj sie tego glosno wyslowic. Nie kazda matka jest zdolna do wyrazenia swojej milosci do dzieci i nie kazda musi je kochac miloscia bezwarunkowa. Uczucie to nie przychodzi automatycznie do kazdego w wyniku urodzenia dziecka. Czesc ludzi musi nad tym solidnie popracowac i czesci to robi ale tez sie niektorym nie chce. Jest tez sporo matek wymagajacych milosci od dzieci jako zaplaty za fakt urodzenia, majac bardzo malo zainteresowania nimi samymi. Pisze Ci to jako matka doroslego 27-mio letniego syna, ktory jest bardzo fajnym i kochajacym facetem, gdzie bylismy w stanie go tak wychowac ale mnie samej nigdy nie udalo sie nawiazac takiej relacji z moja wlasna matka. Niestety, do tego potrzeba dwojga - jak do tanga. Nie mam zalu, poprostu tlumacze. Mialam wlasnie taka egoistyczna i bardzo warunkowa 'milosc' z moja wlasna matka, ktora utknela w jakims momencie przed 50-ciu laty w zalobie i taka juz 'biedna Ja' , 'chora Ja', 'samotna Ja', 'niechciana Ja' zostala do samego konca, gdzie wszystko sie krecilo wokol niej samej. Takie jest czasami zycie. Pa Kan Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sobota, oboz ciezkich robot 25.04.15, 13:43 Weekend, czas zabrac sie za ogrod. Od rana bylo pieknie i slonecznie, ogrod nieco blotnisty, ale za to latwiej sie w nim kopie. Buszmen zostal zaangazowany do ciezkich robot i duzo zrobilismy, przyjemnie grzejac sie w sloncu. Nawet opalilam sobie plecy i ramiona. Kiedy po poludniu wzielismy sie do przerzucania kompostu, nagle nadciagnela czarna chmura i lunelo; najpierw deszcz a potem grad - a ja wlasnie posadzilam mlode kapustki oraz passiflore! Na szczescie kulki gradowe byly mniejsze niz groszek: ...ale niektore okolice Sydney zostaly zasypane dwucentymentrowym gradem: www.smh.com.au/environment/weather/sydney-weather-hail-storms-batter-sydney-20150425-1mt1rk.html Buszmen biegnac do domu poslizgnal sie na mokrym trawniku i lupnal o ziemie, nic mu sie nie stalo, tyle ze caly sie ublocil. Poza jego siniakami oraz kilkoma posiekanymi liscmi salaty gradobicie nie wyrzadzilo wiekszych szkod. A pol godziny pozniej ukazala sie tecza i wrocilismy do ogrodu. Walczac z kompostem przygladalam sie pieknemu niebu - chmury i swiatlo jak z obrazow Turnera, w tym samym miejscu, gdzie byla tecza. A teraz siedze przy kominku i grzeje sie bo jestem zmarznieta po calym dniu grzebania w ziemi. Jutro powtorka dzisiejszego dnia co do prac ogrodowych, mam nadzieje ze pogoda sie nie powtorzy! Oddalam sie do lozka zyczac wszystkim slonca Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zimna i mokra niedziela 26.04.15, 10:32 No i znowu padalo i kropilo, przy towarzyszeniu zimnych wiatrow. Ble. Dopiero poznym popoludniem wyszlismy z Buszmenem cos zrobic w ogrodzie, ale nieduzo posunelismy sprawy do przodu, tym bardziej, ze po zmianie czasu zaczyna sie sciemniac o wpol od szostej. Nic to, jutro i pojutrze ma byc sucho (choc nadal zimno) i bede dzialac z widlami w garsci. Mam duzo pielenia i wyrownywania brzegow trawiastych sciezek. Przyjdzie znajoma z synem, ktory wlasnie sie uczy ogrodnictwa permakulturowego i troche mi pomoga. A teraz siedze w domu, Buszmen rozpala w kominku, czekamy na zamowiona dobra pizze i sluchamy muzyki ze "Skrzypka na Dachu". Mimo, ze historia w sumie tragiczna, te piosenki zawsze podnosza mnie na duchu. Czego i Wam zycze Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
verbena1 Re: Zimna i mokra niedziela 26.04.15, 12:01 Luizo, chmury przecudne, tyle wilgoci i swiatla, prawie jak w Anglii za czasow Turnera. Nawiazujac do tematu ,jutro wybieramy sie wlasnie na film "Turner", wreszcie sie doczekalam bo bardzo chcialam zobaczyc. Moniu, temat starosci zaczyna pomalu i nas dotykac. W Holandii nie mozna zupelnie liczyc na pomoc dzieci. Trzeba zawczasu sie jakos zabezpieczyc. Teraz jest nowy trend, jak najdluzej mieszkac samodzielnie bo panstwo nie ma pieniedzy na opieke. Dlatego Rieks zaczyna juz szukac jakiegos domku typu bungalow z malym ogrodkiem. Ogromny ogrod i praca w nim zaczyna nas juz przerastac, pojawiaja sie co rusz nowe dolegliwosci ( my jestesmy z tych duzo starszych 40 latkow) Na sama mysl ,ze znow mam stracic nastepny ogrod boli mnie serce ale takie jest zycie. Na razie ciesze sie wiosna w ogrodzie i zyje dniem dzisiejszym. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Zimna i mokra niedziela 27.04.15, 16:54 Moje mile,ciesze sie jak was czytam. Moniu problem ze starzejacymi sie rodzicami dotyka nas wszystkich.Moja Mama wyladowala u mnie w szpitalu.Cale szczescie ze ja wyciagneli.I wrocila do Polski ok. Nie musze opisywac detail, na pewno rozumiecie. Verbeno nie rozumiem dokladnie co masz na mysli piszac ze u Ciebie dzieci nie zajmuja sie rodzicami. Przeciez to zalezy od dziecka.U nas jest podobnie. Zawsze mieszkanie samodzielnie jest opcja najlepsza ale poniewaz zyjemy teraz bardzo dlugo nie zawsze jest to mozliwe niestety. Mammajko I Fed co sie dzieje u Dado.Wspominam nasze spotkanie z wielka przyjemnoscie. Moja Foxie chudziutka I ledwo chodzi ale jeszcze nie czas. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Domek dla babci ;) 28.04.15, 14:05 Verbeno, u nas istnieje mozliwosc zbudowania drugiego domu (a raczej domku) na tej samej dzialce co istniejacy dom (ale nie mozna ich osobno sprzedac, bo sa na jednym tytule wlasnosci). Nazywa sie to "granny flat", czyli "mieszkanko babuni". Jedni wykorzystuja to zeby doroslejace dzieci mogly zamieszkac osobno, inni biora do siebie starzejacych sie rodzicow, jeszcze inni maja lokatorow i w ten sposob zarabiaja. Oczywiscie jezeli dzieci mieszkaja za granica, to nie tak latwo sie do nich przeprowadzic... Ale rozwazam np mozliwosc wspolnego mieszkania z jakas grupa ludzi, spokrewnionych albo zaprzyjaznionych. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wszystko sie kreci wokol ogrodu... 28.04.15, 14:24 Wczoraj mialam mila niespodzanke, bo az trojke pomocnikow i odwalilismy duzo pracy w ogrodzie; chlopaki kopali i wozili worki ze sciolka a ja i znajoma permakulturowka pielilysmy i wyrownywalysmy brzegi sciezek. Mielismy piekna pogode, upichcilam smaczny lunch, ktory zjedlismy w ogrodzie - zyc nie umierac! Czujac sie troche pokrecona pojechalam na wieczorna joge, tam sie zabilam do reszty po czym padlam i spalam przez 10 godzin. Dzisiaj rano dostalam telefon od reporterki z lokalnej gazety ze jutro zjawi sie z fotografem u mnie w ogrodzie. Potem przyszedl email z gminy dla ktorej jeszcze nie robilam zadnych warsztatow i pytali sie, czy moge zrobic dwa na Swiatowy Dzien Srodowiska (moge, odrzeklam). Po czym pojechalam do tartaku po wiory i trociny do kurnika. Wrocilam i wpadlam w ogrod sprzatac przed jutrzejsza sesja zdjeciowa; pozamiatalam chodnik, nawiozlam pare grzadek kompostem, rozsypalam mielone drewno na sciezki i opanowalam z grubsza ogolny burdelik, czyli porozkladane siatki, tyczki bambusowe, narzedzia, kubelki, doniczki i inne. Jutro po wizycie mediow chcialabym wyczyscic kurnik, jesli pogoda pozwoli, bo ma zaczac popadywac. Na czwartek zapowiadane sa burze, po czym maja nastapic dwa dni solidnego deszczu. Sprobuje jutro zrobic co sie da, ale teraz odplywam do lozka, zeby sie wyspac i pieknie wygladac na zdjeciach. Jesli oczywiscie to mnie beda zdejmowac, a nie ogrod Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
mammaja Re: Wszystko sie kreci wokol ogrodu... 28.04.15, 15:10 Od poniedzialku jestem głownie w szpitalu, więc nie odpisuje każdej z was, ale wszystko przeczytałam. Mąż mial dzisiaj opercje zaćmy - podobno jest ok, ale jeszcze trzeba go troche dopilnować. Niestety tak jest. Ostatnia noc spędzilam z nim - dali osobny pokoj, ale pod warunkiem, ze ktoś tam bedzie z nim cały czas. Więc teraz sie zmieniamy. Nawet jest synpatycznie, chociaż troche niewygodnie. Kiedys to było nie do pomyslenia. Teraz nie ma nocnych pielegniarek, jak rodzina chce to niech sama siedzi Więc jeszcze dzisiaj będę tam nocowac, pilnować żeby nie zdjął przez sen opatrunkow i nie łaził po nocy Pozdrawiam i znikam ! Foxie, zawsze sie ciesze jak sie pojawiasz Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wszystko sie kreci wokol ogrodu... 28.04.15, 18:23 Mammajko, dobrze, że Pan Mąż zdecydował się na usunięcie zaćmy. Za 2-3 dni będzie w domu. A świat będzie dla Niego jak nowy. Czy operacja odbyła się na "oba oka" ?? Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wszystko sie kreci wokol ogrodu... 29.04.15, 12:48 Tez sie ciesze Mm, ze sie zdecydowaliscie i jestescie w trakcie - bez wzgedu jak upierdliwe czyli niewygodne. Rodzinne uklady sa czasami smieszne, nawet jesli dotyczy wlasnego meza. No, coz moj jakoby powrocil zza grobu w tym temcie, bo mialam pare miesiecy temu tak serdecznie dosc, ze postwilam ultimatum w prawo lub lewo. Znaczace, ze moge bez ww wymienionego dalej szczesliwie kontynuowac. Jakos, sie dolaczyl do...bedac poza przez wiele lat. Zycze wiec, moze tego samego? Bo ja moglam dalej sie widziec np; w lesbijskim ukladzie...haha Kan Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wszystko sie kreci wokol ogrodu... 29.04.15, 15:26 W zasadzie taki temat zasługuje na odrębny wątek. Oczywiście chodzi mi o to "jak żyć z mężem" po stu latach małżeństwa Ja generalnie zajmuję się od 10 dni Wnuczęciem, którmu serdecznie współczuję, bo dwa tygodnie wakacji z babcią w Warszawie to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej. Dziesięciolatek powinien spędzać czas z rówieśnikami, łazić po drzewach, rozrabiać... Ech niegdy nie przypuszczałam, że będę skarżyła się na zbyt grzeczne dziecko AC jeszcze kroją mu się 2 tygodnie w lecie z moimi rodzicami. Uwielbiam moich rodziców, ale nigdy nie zajmowali się dziećmi i nigdy tego nie umieli. Chyba postaram się temu jakoś zaradzić Odpowiedz Link
mammaja Re: Wszystko sie kreci wokol ogrodu... 30.04.15, 00:28 Wrocilam do domu steskniona za włsnym łózkiem ! Operacja przebiegła pomyslnie ( Alfredko, nie robi sie obu oczu naraz). Teraz zobaczymy jak bedzie, w każdym razie mamy potworna ilość kropli do krapiania dziennie. Nie wiem sobie poradzimy, bo jedna stosuje sie cztery razy, drugie trzu, trzecie dwa razy. Czyli żebu sie "wyrobic powinno prawie co półtorej godziny wkaraplać. No a czy mzonek sam da rade? Znając go - bie bardzo. Ale cieze sie ze jestem z wami, a temat wytrzymywania "na dłuższą mete" jest niezwykle nosny i sądzę bardzo indywidualny Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wszystko sie kreci wokol ogrodu... 30.04.15, 10:12 Witaj we własnym łóżku ) te krople do oczu to koszmar, Wodnik miał rozpisane iprzyklejone do kredensu i pilnował zakrapiał .. a ja trochę cierpiałam.Ale minęło /a komplikacje były!!/ --Po kilku miesiącach oko drugie /aha, na pierwsze nie widziałam zupełnie po operacji, to się nazywa drżenie ręki gdy operuje się matkę przyjaciółki )/ Pozdrów Małżonka, świat Mu piękniejszy się ukaże/ Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wszystko sie kreci wokol ogrodu... 30.04.15, 15:50 Dzisiajki pod znakiem pracy i chorób. Mm, serdecznie współczuję i rozumiem bo leczę le Męża i siebie samą Luizo mam do Coiebie pytanie: czy przetrzymane przez zimę na klatce schodowej pnącze, które znasz bo stało za Twojego pobytu, zasadzone zaraz po, cudownie się krzewiło, może przeżyć? Wystawiłam na chłud, ale nie mróz, niestety wzsystko co kiełkowało (liście) wzieło z znikneło. Gałązki w środku są zielone, czyli żyje, ale co mam z tym teraz zrobić? Takie łyse mi na środku stoi. P.S. Pozdrowienia od Fryszarda. Oglądałam wasze portrety z dużą przyjemnością Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Wszystko sie kreci wokol ogrodu... 01.05.15, 03:24 Fed, nie pamietam o jakie pnacze Tobie chodzi Nazwe poprosze albo zdjecie, moze cos bede mogla podpowiedziec. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Deszczowy czwartek przed ulewnym piatkiem 30.04.15, 03:46 Wczorajsza wizyta fotografa trwala ponad godzine, skonczyl akurat gdy zaczelo kropic. Natrzaskal chyba ze dwiescie zdjec, wiekszosc z nich to byly moje portrety - a to z kura, a to z kwitnaca szalwia, a to z krolikiem. Czyzbym byla atrakcyjniejszym obiektem niz moj ogrod? Poniewaz od dawna nie mialam zrobionego zdjecia portretowego ostrze sobie zeby na te foty (ktore bede musiala kupic od agencji medialnej); przydadza sie na moja biznesowa stronke oraz Facebook! Dzisiaj ciag dalszy ogarniania ogrodu. Za chwile ma przestac padac, wiec w koncu wyczyszcze kurnik a potem posadze ostatnie kalafiory, brokuly i rozne salaty. Planuje tez wypielic ceglany chodnik wokol szopki na narzedzia, ale najciezsze prace juz mam za soba. Teraz zostalo tylko porzadkowanie. Zreszta nie wiadomo czy ludzie przyjda w niedziele ogladac nasz ogrod. Od jutra ma zaczac lac i nie przestac az do niedzieli wieczorem. Wiatry tez beda, tyle ze nie az takie jak w zeszlym tygodniu. Niemniej prognozy mowia o okolo 100 mm deszczu i wiatrach do 65 km/h. Fajnie znowu kilka dni w gumiakach i sztormiaku... Na szczescie mam kilka rzeczy do zrobienia pod dachem, na przyklad nawoskowanie antycznego lozka, ktore kupilam i odnowilam kilkanascie lat temu. I posortowanie narzedzi oraz roznych dupereli ogrodowych. Zmieniajac temat, jak widac, tematy malzenskie w roznych konfiguracjach w naszym wieku sprowadzaja sie do "wytrzymywania" z ta druga osoba. To juz lepiej sie rozejsc. Wypraktykowalam i dziala dobrze... do nastepnego razu Dosc tego lenistwa przy komputerze, ide do kurnika. CZego i Wam nie zycze... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Metnoszary piatek 01.05.15, 03:26 Zerwalam sie dzis wczesnie rano zeby zawiezc slabujacego Rupcia do veta (zostal na dokladny przeglad zebow, co wymaga srodkow usypiajacych) i strasznie mi sie nie chcialo wstac, bo pogoda od rana jest deszczowa, metna i szara. Wrocilam, strzelilam sobie herbate i ide dalej pielic w ogrodzie, bo akurat jest przerwa miedzy deszczami. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Metnoszary piatek 01.05.15, 09:14 A jak Rupcio? Ile on ma lat? Luizo, to jest banalna winorośl. Ta po lewej stronie Krowisi. I taka sama w głębi w rogu Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Metnoszary piatek 01.05.15, 10:41 fedorczyk4 napisała: > A jak Rupcio? Ile on ma lat? > Luizo, to jest banalna winorośl. Fed, nie wiem, ile lat ma Rupcio - ja go mam od 4.5 roku, przedtem byl przez prawie poltora roku w schronisku a trafil tam juz jako dorosly krolik z listy eutanazyjnej wielkiego panstwowego schroniska. Czyli 6 lat co najmniej. U krolikow nie mozna rozpoznac wieku po zebach, bo te rosna im cale zycie, nie ma tez metody na ocene wieku po gestosci kosci. Wracajac do pacjenta, okazalo sie ze ulamal sobie korone jednego z zebow (jak???). Trzy inne wymagaly spilowania; Rupcio ma wszystkie zeby krzywe a po usunieciu 4 dolnych w zeszlym roku niektore gorne nie maja o co sie scierac. Dzis skonczylo sie na rachunku prawie 600$. Biedak siedzi w kacie, troche jeszcze zglupialy po znieczuleniu, ma ponura mine i ciagle majta jezykiem, sprawdzajac jakie zeby mu pozostaly. Mam nadzieje ze po rozpaleniu w kominku przyjdzie sie przed nimwylegiwac. Co do winorosli, ta lubi cieplo, a mowilas ze przemarzla, prawda? Jesli wypuszcza listki, to jest nadzieja. Przytnij uschniete i scherlale pedy a potem przesadz ja do nowej mieszanki ziemi, podlewaj, chuchaj i dmuchaj i powinna odbic. Ide spichcic jakis obiad. Zebrane latem orzechy z drzewa bunya, lekko podsmazony ciemny jarmuz (Cavolo nero), cebula i czosnek, potem wszystko wloze do zeliwnego garnka, wlac sloik pomidorow z papryka, dorzucic przyprawe "Zlocista" i poddusic w piekarniku. W czasie duszenia wezme prysznic i bede lazic po domu w pizamie i przygotowywac plakaty na niedziele, o! Jutro ciezkie roboty - plewienie ostatnich chodniczkow oraz odgruzowywanie kuchni letniej. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
mammaja Re: Metnoszary piatek 01.05.15, 14:07 U nas też szary, deszczowy i burzowy. Deszcz potrzebny bardzo, czego nie docenia zapewne mieszczuchy rozjechane na majowke Luizo, strasznie drogi ten wet ! u nas tez ceny z sufitu Dobrze, że corka ma dobre kontakty i jakieś znizki, ale to nie wiele pomaga. Przy dwu starzejacych sie sukach coraz to nowe problemy. Fed, podziwiam Twoja zdolność do aranżacji zieleni na tarasie. U mnie narazie wszystko od Sasa do lasa , nadzieja w kielkujących zasiewach, jakoś to potem poukladam w calość Mżonek moj, ostatnio w ogóle nie mial apetytu i tera jakby nadrabia. Dwie godziny jadł sniadanie i musiałam w końcu zabrac mu produkty, bo nadchodzi pora obiadu. Zimno jest w domu, pale na kominku co troche poprawia samopoczucie. Dzisiaj dzień luzu, chociaż od rana krzątam sie nie wiadomo po co Zycze milego weekendu ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Metnoszary piatek 01.05.15, 15:00 Mm, na razie to nic nie jest jeszcze zaaranżowane. To są same niedobitki. W czerwcu zainwestuję w nowe donice i roślinność Koszta związane z weterynarzami zanam aż za dobrze. Myślę że Krowisia i oba koty kosztowały nas przyzwoite używane auto. Oczywiście mamy to w nosie, byli ważniejsZnacznie ważniejsi! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Metnoszary piatek 01.05.15, 16:05 Wiosna nie zamierza sie jeszcze zadomowic, zimno jak w marcu. Nocne przymrozki zmrozily mlode pedy hortensji i innych roslinek. Trzeba czekac do zimnej Zoski a potem to juz ukochane ciepelko przez pare miesiecy. Nudno, zadnych pilnych prac, nawet obiadu nie chce mi sie wymyslac Nie lubie miec dnia bez planow. Kto mi cos wymysli? Odpowiedz Link
mammaja Re: Metnoszary piatek 02.05.15, 01:57 Juz za pozno, ale moze jutro cos Ci wymyslę ! Dobranoc Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobota 02.05.15, 10:29 Pogoda jest piękna wbrew prognozom, le Mąż składa mi dostarczoną wczoraj ławeczkę, na obiad przychodzą bardzo fajne dwie panie i moja córeczka. Życie jest piękne. A i zdecydowałam że przechodzę na coś "w podobie" wegetarianizmu. Koniec z jedzeniem ssaków. Ryby i drób tak, reszta nie. W zasadzie od dawna praktycznie nie jem czerwonego mięsa, wieprzowinę jadłam ostatni raz chyba ze dwa lata temu. Wędliny też kupuję kurzęce lub indycze. Tk więc cierpieć nie będę. Rodzinie nie będę niczego wmawiać, ani narzucać. A i jeszcze donoszę że za 8 miesięcy pojawi się drugie wnucze co oczywiście nie ma zwiazku z moją decyzją dotyczącą ssaków Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota 02.05.15, 11:48 Obserwuje jakas dziwna synchroniazacje pogodowa miedzy polnocna a poludniowa polkula. U mnie tez piekna byla pogoda dzisiaj. Po wczorajszych cyklonicznych opadach i wiatrach, w wyniku ktorych zalane zostalo dziesiatki drog lub zawalonych, to jak nagly cud. Wczoraj wybralismy sie mimo wszystko na obiad na wybrzeze, objezdzajac oczywiscie bardzo rozsadnie wszystko co moglo byc zalane. Raz stanelismy przed potokiem, ktory plynac w porzek drogi rwal z taka predkoscia, ze oniemialam. Zawrocilismy oczywiscie, bo nie mialam zaufania, ze nasz pick-up, czyli wielki roboczy samochod z napedem na wszystkie kola i oponach pol-ciezarowych przebrnie. Restauracja byla pusta. Udalo nam sie wiec skonsumowac obiad w towarzystwie 4 kelenerow oraz wychodzacego co chwile szefa przemily obiad. Pozniej zjawilo sie kilka par. Dostalismy extra duze porcje...haha Czesc obiadu zostala wiec zabrana i zostala skonsumowana dzisiaj. To lubie zreszta w AU, ze mozna resztki obiadu sobie zazyczyc do kontenra. Nazywa sie to 'doggies bag' czyli miska dla psa. Dzisiaj bylo wiec sprzatanie. Malo w sumie, bo w zeszylm tygodniu wyczyscilismy posesje na glanc-pomada. Niemniej, przeplywajac rzeka pod domem, oraz wokol domu zawsze swoje zrobi. Na diecie, ktora Fedo opisujesz jestem od lat. Nie bylo to wynikiem decyzji, tylko nie zgadzania sie mojego organizmu z wieksza iloscia miesa czerwonego. Krotko mowiac, nie bylam w stanie ww skonsumac wiecej niz pare razy w roku. Gratuluje nastepnego potomka. Kan Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota 02.05.15, 17:55 Fed! Wiadomość wspaniala - rozumiem że to Franek będzie mial rodzeństwo ? Czy też młoda postanowila Cie zaskoczyc ? W każdym razie cieszę sie z całą rodziną Kanie , zbieranie pozostalych części nieskonsumowanego posiłku jest juz popularne i w Pl. a w Stanach spotakalam sie z tym wiele lat temu. Bardzo sensowny zwyczaj, zwlaszcza w miejscach gdzie podaje sie dania prawie na półmisku. Namotalam z tym wyjazdem i teraz jestem przerażona jak zostawie kota i dom pod cudzą opieką. Ale to blisko w każdej chwili mozna przyjechac. Zobaczę jak rekonwalescent bedzie sie tam czuł. Dzień chłodny ale piekny, ogrod juz mnie znowu potrzebuje, a ja jego. Dzisiaj nawiozłam roze Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota 02.05.15, 19:32 Mm, to Synuś Średni zaszdł w ciąże W zasadzie słuszny wiek bo w październiku skończy 27 lat! Niestety my przywykliśmy traktowć go jak male dziecko. Gorzej on przyzwycaził się do bycia małym dzieckiem. No ale teraz nie ma już wyjścia, musi dorosnąć Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota 02.05.15, 22:14 Mam nadzieję że szybciutko wydorosleje jak zostanie tatusiem. Swoją drogą mój syn został dość pózno ojcem i zadziwia mnie jego czułośc do maluchów i nieustanny zachwyt nad niemi Co nie znaczy, że jest bezkrytyczny. Dzisiaj spędzilismy popoludnie na zabawach w ogrodzie i troche podziwiam jak ładnie potrafią sobie ustępować i zawsze pilnują żeby inni też dostali, jeżeli dam cos jednemu z nich. Słodziaki, poprostu Odpowiedz Link
bbetka Re: Sobota 02.05.15, 22:15 To pięknie Fed, gratulacje! aczkolwiek to wcale nie gwarantuje "dorośnięcia" szczęśliwego tatusia Witam się ze wszystkimi serdecznie po dłuższym niebycie, ale dopiero udało mi się wrócić do mojego normalnego życia (ciała jeszcze nie, ale robię sobie nadzieje i na to Porządnie ustawione leki w końcu zadziałały i mogę normalnie funkcjonować. Przejawiło się to od razu w olaniu i tak zaniedbanych obowiązków zawodowych -których ogrom mnie oczywiście przerasta, a razem z zaległościami to chyba nawet powala znalezieniu taniego lotu w miłe miejsce, aby odreagować czarną dziurę kilku ostatnich miesięcy. Było ciepło, ślicznie, klimatycznie i relaksująco znalazłam piękną księgarnię plażową miejscowość w paseczki z kościołem wprost przy pięknej szerokiej plaży oraz mnóstwo innych atrakcji jak się czasowo "wyrobię" to założę właściwy wątek Majówkę spędzam więc na miejscu nadganiając zaległości, ale wczoraj wybraliśmy się d ogrodu w Przelewicach, gdzie przepięknie kwitną magnolie, drzewa owocowe oraz część rododendronów. Poza tym, że chłodno wycieczka była udana - udało mi się nakarmić ławice ryb w jeziorku (wyglądały na głodne - nie znam się kompletnie, ale w życiu nie widziałam żeby ryby tak walczyły o jedzenie) oraz pawie, które z kolei były łakome i wygadane Miłej niedzieli wszystkim życzę-wszystko przeczytałam, wspieram potrzebujących, podziwiam nasze forumowe siłaczki Odpowiedz Link
verbena1 Re: Sobota 02.05.15, 22:54 Bbetko, gdzie bylas? Nie moge nijak skojarzyc. Ciesze sie ,ze wracasz z niebytu i czujesz sie lepiej. Obowiazki moga poczekac ,Ty jestes najwazniejsza, dbaj o siebie bo masz siebie jedna Fed, gratulacje, bedziesz miala piekne wnucze, juz widze Nynusia z brzuszkiem Fajnie jak rodzina paczkuje, te zjazdy rodzinne i Ty obwieszona wnukami, kotami i psami.......piekny widok Jutro idziemy na urodziny starszego Rieksowego wnuka, bedzie wesolo i gwarnie. Mammajko, wybierasz sie gdzies? Nalezy Ci sie troche odpoczynku. Odpowiedz Link
bbetka Re: Sobota 02.05.15, 23:14 Verbeno, byłam w północnej Portugalii - Porto i okolice, poznałam tajniki powstawania porto (teoretycznie i praktycznie oczywiście też), ale byłam też w Fatimie. Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota 02.05.15, 23:57 Witaj, Bbetko Piękne miejsce do odreagowania zawirowań i powrotu do normalności. Księgarnia po prostu fantastyczna - jak z filmów o Harrym Potterze Odpowiedz Link
bbetka Re: Sobota 03.05.15, 00:24 Moniu, podobno autorka Harrego Pottera mieszkała przez jakiś czas w Porto i w tej księgarni spędzając czas wymyśliła Hogwart Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 360 -niedziela 03.05.15, 19:37 Pozdrawiamy wiosennie Michaś sam siada,właśnie zaczął raczkować i podtrzymywany rwie się do chodzenia,a w zasadzie biegania na paluszkach.Robi dziesiątki prześmiesznych min,z których muszę stworzyć galerię i dugą z jego fryzur Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 360 -powoli wracam 03.05.15, 19:45 Fed, radosna wiadomość! Nie wiem czy pisałam,ale gratulacje dla babci Luizy! Cieszy,że zaczynasz coraz prężniej działać na polu zawodowym. Gosiu fajnie,że mogłaś uściskać osobiście wnuczkę. Bbetko,nie mogę doczekać się osobnego wątku z podróży.Super,że wróciłaś do normy zdrowotnie-tak trzymaj! Kochane dziewczyny,nie dam rady odnieść się do wszystkich wpisów,bo powoli muszę zbierać się do pracy,ale wszystkie serdecznie pozdrawiam.Czytam regularnie więc jestem na bieżąco. Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 360 -Kanie 03.05.15, 19:46 ściskam Cię mocno i współczuję z powodu odejścia Twojej mamy. Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 360 - weneckie klimaty 03.05.15, 20:32 W wolnych chwilach obrabiam fotki z podróży mojego mżonka po słonecznej Italii,z radością wracająć wspomnieniami do miejsc w których byłam i podziwiając te,do których nie dotarłam. Tym razem sama odpuściłam podróż,bo fizycznie i finansowo nie czułam się na siłach,a oddelegowałam jego,bo do tej pory nie był. No i ukochana Wenecja: Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Dzisiejki 360 - weneckie klimaty 04.05.15, 10:49 Fajne te zdjecia z zabytkami. Wczoraj spedzilismy bardzo leniwie czas.. Sniadanio-lunch w chalupie na wzor indonezyjski rodem z Bali. Pozniej spacer po plazy, bo sie nagle lato zrobilo. Lubie takie dni. Kan Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 360 04.05.15, 12:12 Nie sposób odnieść się do wszystkich wpisów z ostatnich dni, więc tylko to, co zapamiętałam: Fed: potomka gratuluję, i zakończenia bojów z balkonem też. Bbetka: dobrze, że w końcu poszłaś do lekarzy i że byłaś w takim pięknym miejscu Ta księgarnia jest magiczna, zaiste. Mamaja: kiedy wreszcie znajdziesz czas dla siebie??? A teraz skrótem o mojej majówce: Spływ z dużym udziałem dzieci i osób, które dotąd nie mialy kontaktu z kajakami. Pogoda, na szczęście, zrobiła miłego psikusa i nie do końca sprawdziły się prognozy. Widoki i przeżycia nawet dla nas bardzo miłe. Odkryłam lokalną przetwórnię rybną, gdzie pyszne ryby wędzone i hit - łosoś kiszony wg dopracowanej receptury mniej więcej szwedzkiej. Bbetko - to w Kamieniu, informację podam jeśli zechcesz (a może już znacie?). Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 360 05.05.15, 13:03 Jou, ciesze sie ,ze wreszcie sie odezwalas. Przy takim slodkim wnuczku zapomina sie szybko o przykrosciach. Napisz cos wiecej, malzonek wygral los na loterii , nie kazda zona funduje wycieczke do Wenecji Gosiu , chyba juz wydobrzalas bo zaczelas szalec na kajakach, milych wrazen przez cale lato. Kanie, takie widoki na codzien maja tylko bogaci rentierzy Dobrze Ci sie trafilo, co prawda w tropikach ogrod zarasta w mig ale nie mozna miec wszystkiego. U nas dzis podobnie jak u Kana, cieplo i duszno a na horyzoncie czarne chmury burzowe. Pranie wywieszone na ogrodzie zdazylo wyschnac. Dzis u nas Dzien Zwyciestwa, planowane sa rozne imprezy ale w radio ostrzegaja przed silnym wiatrem i gradem. My siedzimy bezpiecznie w domu Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 360 06.05.15, 08:19 Gosiu masz jakieś foty z tego spływu? Zapewne taki spływ to frajda dla dzieciaków a dla organizatorów duża odpowiedzialność. Dorsz kiszone brzmi interesująco Kanie cudna ta fotka:żółty piasek i błękit nieba odbijający się w wodzie aż się rozmazyłam... Ja cały weekend pracowałam, mzonek w zasadzie tez. Teraz to sobie odbijemy. W piatek rano wyruszamy nad morze,śladami Lablenki i Verbeny.Dzień wyborczy,to dla mnie szczególny dzien ('dziesci 'zmieni się w 'dziesiat ').Miał być bal,miałam już zarezerwowana knajpkę i d'dzeja.Chciałam poszaleć w gronie rodziny i przyjaciół. Po ostatnich wydarzeniach wszystko odwołałam,ale jadę nad morze.Znalazłam fajne miejsca na nocleg,a najbardziej ciekawi mnie ten ostatni Jak się sprawdzi to będę polecać. Oby pogoda była przyzwoita. W życiu piękne są tylko chwile... Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 360 - weneckie klimaty 06.05.15, 08:36 Verbenko,no to było trochę na zasadzie::pojedzie,to w końcu odpoczne od niego Dopiero w trakcie,myślenie mi się włączyło cha,cha,cha Wysłałam go z jego kuzynem i wycieczka emerytów na 9 dni,a właściwie 11.Cieszę się bo dużo objeździli i dużo zwiedzili. Mieli niezła przyzwoite w osobie wspolnej kuzynki,ale o tym dowiedzialam się pod koniec wycieczki ) Pozdrawiam i życzę miłego dnia wszystkim! W życiu piękne są tylko chwile... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 360 - weneckie klimaty 07.05.15, 17:40 Rozmarzyłam się oglądając zdjęcia i czytając o podróżach. Jou też się bardzo cieszę, że wróciłaś, a wnuś zachwycający Spływ Gośki też nieźle musiał wyglądać. Ja nadal zajmuję się moim Wnuczęciem, bo remont u Synusiostwa trwa i trwa. Właśnie kończy się trzeci tydzień. Zaczynam mieć już ciut dosyć, ale nie da się ukryć że dziecię jest bardzo sympatyczne i łatwe w obsłudze No i jest entuzjastą mojej kuchni, a to w usteczkach tego smakosza wielki komplement. A poza tym nic na działkach się nie dzieje. Odpowiedz Link
verbena1 piatkowo 08.05.15, 16:33 Znow bedzie banalnie, o ogrodzie, zakupach, jezdzeniu rowerem. No coz, takie mam nudne zycie Wczoraj wyszlo wreszcie slonce a my z nim do ogrodu. Pocielam stos pokrzyw ,zalalam woda i bedzie sie kisilo pare tygodni na doskonaly nawoz pod warzywa, Luiza wie o czym mowie Poza tym wyplewilam z grubsza ,zeby calkiem nie zaroslo jak nas nie bedzie. Chyba juz mowilam ze wybywamy na dwa tygodnie, tydzien w Austrii i tydzien w Polsce u siostry. Jeszcze pare dni na pakowanie co oznacza histeryczne rozterki co zabrac ,czego nie zapomniec, och, z wiekiem staje sie to coraz bardziej meczace. Rieks proponuje zabranie przyczepy gdyby moje walizy nie mogly sie zmiescic Odpowiedz Link
joujou Re: piatkowo 08.05.15, 18:27 Słoneczne pozdrowionka z Sarbinowa Ptaszki śpiewają, z balkonu widok na morze,które prawie na wyciągnięcie ręki. Pensjonat super!!! Idziemy na spacer. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: piatkowo 08.05.15, 19:48 Jeszcze w tym roku Was zanudzę, może to ostatni raz .. jest rok 1945, 8.maja. W szkole dowiadujemy się, że wojna skonczona. Wracamy do domów i nagle wokół nas strzały, gęste, nie wiadomo skąd. A to sowieccy żołnierze strzelają do sowieckich pilotów. Pożarli się o to, kto bardziej przyczynił się do zwycięstwa nad Niemcami. Leżymy w branie, strzelanina trwa ... długo to trwało. Jeździły "ichnie" sanitarki, nie wiemy ilu było rannych czy zabitych.' Tyle tylko i tylko tyle. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: piatkowo 08.05.15, 20:41 Wstrząsające wspomnienie Alfredko. Tak kompletnie i zupełnie nie przystające do jakiejkolwiek oficjalnej, wersjji czyja by ona nie była. Rodzina różne rzeczy mi opowiadała z czasów wojny i powojnia (wczesnego). I jakoś zupełnie nie wynikało z tych opowieści żeby zaraz po, było lepiej niż w trakcie. Dużo tej rodziny nie przeżyło, ale kilka sztuk owszem. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: piatkowo 08.05.15, 21:20 Jo, "oni" byli u nas już od lipca 1944roku .... Tę "bitwę" bardziej przeżyła moja Mama niż ja. Odpowiedz Link
joujou Re: piatkowo 08.05.15, 21:42 Lablenko, jak wcześniej napomknelam podążamy za Tobą i Verbenka.Po raz pierwszy jesteśmy w tym rejonie i bardzo Ci dziękuję, bo w Sarbinowie bardzo nam się podoba Jesteśmy w pensjonacie Marlen,w nowym budynku ,bo właściciele mają obok starszy.Ten nasz bardzo polecam.Jutro ogrody Hortulus. Jestem ciekawa gdzie jest ta kawiarnia panoramiczna w której kiedyś byłaś? Najbardziej intryguje mnie ostatni nocleg ,ale na razie go nie zdradzę. Pozdrowionka! Odpowiedz Link
joujou Re: piatkowo 08.05.15, 21:46 Alfredko Twoje wspomnienia to dla nas lekcja żywej historii,ciekawa lekcja. Odpowiedz Link
verbena1 Re: piatkowo 08.05.15, 22:11 W Holandii 4 maja jest dniem pamieci poleglych a 5 maja dniem zwyciestwa. Tereny gdzie mieszkam byly wyzwolone przez polskich zolnierzy ,tych od generala Maczka. Wielu z nich osiedlilo sie tutaj zeniac z Holenderkami. Poleglych czci sie co roku niezwykle uroczyscie, z wielkim szacunkiem. Holendrzy mieli to szczescie ,ze nie musieli byc wyzwoleni przez zdziczalych "ruskich". Odpowiedz Link
verbena1 Re: piatkowo 08.05.15, 22:18 Jou , teraz chyba Kolobrzeg? Jak dlugo masz zamiar jeszcze wedrowac? Odpoczywaj i wdychaj jod Ciekawa jestem ogrodow Hortulus w maju, pewnie kwitna rododendrony i azalie. Mammajka tez w podrozy? Odpowiedz Link
joujou Re: piatkowo 10.05.15, 08:19 Tak myślałam, że kawiarnia w Kołobrzegu, ale to już innym razem,bo wczoraj z Kołobrzegu wygodnila nas niesamowita ulewa (jakby oberanie chmury ).Zdążyliśmy jednak pospacerować po molo i flochronie w porcie,zjeść świeżutkie rybki na obiad i zakupić wędzone rybne rarytasy i trzeba było biegiem się ewakuować. Zresztą po ogrodach Hortulus i tak juz nogi odmawiały posłuszeństwa.Ogrody robią niesamowite wrażenie:ponad 200 gatunków kwitnących tulipanów, różnorodne magnolie juz właściwie w fazie przekwitania, ale jest jeszcze co podziwiać. Azalie i rododendrony jedne w pełnym rozkwicie, inne jeszcze w pakach i barwne wiosenne kwiatki.Dziś przenosimy się do Mielna i będziemy przebywać w domku na wodzie na jez. Jamno. Na razie straszą nas chmury wiec poslijcie trochę słońca jak ktoś ma, Miłej niedzieli! Odpowiedz Link
lablenka_x Re: piatkowo 09.05.15, 18:07 Przyznam,że jako dziecko bardzo żałowałam radzieckich żołnierek, bo ciotki opowiadały ,że były przeraźliwie zmęczona i po oswobodzeniu podpoznańskiego miasteczka padały na ziemię i spały gdzie popadło , na ziemi , na podłodze itp. Z okazji konca wojny zorganizowano zabawę i te dziewczyny przyszły na nią wystrojone w nocne koszule mieszczek. O gwałtach i szukaniu giermańca w nocnych stolikach i innych miejscach równie dziwnych z szabrowaniem wszystkiego nie będe wspominać, bo to normalka. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: piatkowo 10.05.15, 08:08 Zaczynam się niepokoić. Dzisiajki przelane, a Mammajka znikneła. Mam nadzieję, że nic się nie dzieje. Odpowiedz Link
verbena1 niedzielnie.... 10.05.15, 21:21 Wszyscy juz zaglosowali? U nas dzis dla odmiany Dzien Matki. Dostalam prezencik od corki (poczta, bez caluska), upieklam sobie na pocieche mufinki z rabarbarem i lezalam na lezaku wystawiajac buzie do slonca. W miedzyczasie zrobilam trzy prania bo cieplo i wszystko schlo blyskawicznie na sznurkach w ogrodzie, wlacznie z wielka koldra. Na obiad byly szparagi z sosem holenderskim (jakby inaczej) Odpowiedz Link
mammaja Re: niedzielnie.... 10.05.15, 23:38 Mialam nadzieje, że ktos otworzy dzisiejki Nie mialam netu przez tydzień Odpowiedz Link
lablenka_x Re: piatkowo 08.05.15, 20:04 Jou, byliśmy w Sarbinowie w pensjonacie"Pod Brzózką: podczas majowego wekendu. Lubię to miejsce na ziemi i wracam do niego bardzo chętnie. Dzis wybraliśmy się na wystawe tulipanów, ktora zorganizowano w westybule Auli Uniwersyteckiej. Rozczarowałam się, poprzednie w Palmiarni byly świetne.Ta przypominała kwiaciarnie na rynkach (targowiskach , bazarkach). Na dodatek sztuczne swiatło zmieniało kolory kwiatów np. z białych na żółte itp. Potem zachwycalismy się dywanem z tulipanow w parku przed operą. Odpowiedz Link
joujou Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 09.05.15, 05:42 Verbenko,Kołobrzeg tez w planach.Czasu mamy niewiele ,bo w poniedziałek musimy wracać,dlatego tempo jak zawsze W piątek rano zeszłam z nocki,szybki prysznic,śniadanko, kawa i w drogę Miałam spać w samochodzie,ale kto by mi oczy zamknął jak po drodze lany kwitnącego rzepaku,żurawie żerujące na polach he,he padlam chyba dopiero po północy Teraz siedzę juz od godziny,spoglądam na kutry wypływające o świcie ,ale jeszcze się zdrzemne. Mammaja wspominała o wyjeździe, ale nie rozwijała tematu. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 360 - kwitnące wiosennie :) 09.05.15, 18:02 Jou , kawiarnia o którą pytasz jest w Kołobrzegu w "Perle Bałtyku", najpiękniej jest o zachodzie słońca. Do Hortulusa koniecznie , koniecznie.Droga faktycznie o tej porzez jest cudowna. Napatrzyłam się na tę majową zieleń, fantastyczną majowa zieleń, relaksującą, uspokajającą. Wróciłam , mimo prowadzenia auta super wypoczeta drogą. Odpowiedz Link