Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe...

30.07.15, 22:29
Przepraszam, że wczoraj przegapiłam koniec dzisiejek !
Pojutrze 1 sierpnia, Warszawa przygotowuje sie do obchodów rocznicy powstania, zawsze ogarniają mnie smutne refleksje...
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 30.07.15, 22:34
      Wracając do poprzednich dzisiejek - mnie też, Feline, rozśmieszyła ta wczorajsza sytuacja, bo była zabawna smile Jako, że dobrze się skończyła. A klucze od wewnetrznych drzwi oczywiscie będę nosić, na wszelki wypadek smile
      Dzisiaj cale przedpołudnie zarząd debatował nad nowym rokien akademickim, UTW, potem mialam goości na obiedzie,
      Na szczęście było umowione, że przynoszą pierogi z jagodami, więc nie napracowalam się zbytnio, a i tak zmęczona jestem niebywale, nie lubie wstawac o 6 rano!
      Verbenko, czekam na dalszy ciąg pejzażu w wersji gotowej !
      • monia.i Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 30.07.15, 22:52
        Verbeno - obraz "nawoźny" piękny smile Jest w nim coś takiego kojącego, swojskiego..przywołującego miłe pejzarze z dzieciństwa smile Przypomniały się wakacje spędzane u dziadków, w Gołotczyźnie - to samo niebo, łąki, pojedyncze drzewa..trochę sielsko, nieco nostalgicznie - łapie za serce ten klimat smile
        Mammaju, dobrze, że nosisz zapasowe klucze - trochę mnie zaniepokoiła Twoja "przygoda" z Małżonkiem, który się zdziwił na Twój widok. Czy of faktycznie się zdziwił, czy to takie poczucie humoru - bo to też możliwe?
        • monia.i Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 30.07.15, 22:57
          Matko jedyna, oczywiście, że "pejzaż", przepraszam!!!
          • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 30.07.15, 23:44
            Niestety, tak ma ( malżonek). Naprawde coś mu się przysniło i potem wierzyl, ze wyjechalam. Ale sie ucieszył, że wrociłam smile
            • kan_z_oz Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 31.07.15, 12:06
              Mialam male trzesienie ziemi. No serio. Dom - nie moj - w ktorym bylam sie zatrzasl podemna.
              Maz byl na wyjezdzie i uciekalal z 5-tego pietra hotelu, bo zatrzeslo bardzo wyraznie. Byl akurat blisko epicentrum, ktore na szczescie bylo pod woda i 100km od wybrzeza.
              Bylo to najwieksze w historii AU trzesienie ziemi; 5.3.

              Zyjemy wiec w ciekawych czasach.

              Dziasiaj zastrzeslo wzgledem jego pracy...haha...prawie juz nudne.
              Nastepna restukturyzacja, nastepne wyrzucanie ludzie.
              Nudne to juz sie staje, bo cwiczone niemalze co kilka miesiecy.

              Oprocz tego, wszystko jest ok.
              Kan
              • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 01.08.15, 10:49
                Piekny dzień na obchody powstańcze. Refleksje mimo wszystko bolesne, zwlaszcza po obejrzeniu wczoraj słynnego juz filmu z kronik powstańczych. Nie mialam siły iśc na to do kina. Robi wrażenie.
                Trzęsienia ziemi jeszcze u nas nie ma, ale i tak będzie w nastepnych miesiacach - kiedy dojdzie do wyborow. Zajmuje sie więc pielegnacją kawiatków i wlasnej rodziny, a i tak na tę ostatnia mam wpływ niewielki. Ale przynajmniej jakis tam...
                Zyczę udanego weekendu, w piekny sierpniowy dzionek smile
                • verbena1 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 01.08.15, 19:55
                  W Australii trzesienie ziemi i zwolnienia z pracy? Myslalam ,ze to ostatni , jeszcze troche normalny skrawek ziemi.

                  Mammajko, tak to juz bywa, ze wnuki rosna i odkrywaja ,ze poza babcia jest inny ciekawy swiat i inni ludzie. Jednak babcia to specjalna instytucja i zawsze beda wracac.

                  Wczoraj przyszla do nas po urlopowej przerwie nasza przyszywana wnuczka. Ku mojemu i rodzicow zdziwieniu wyciagnela raczki i rzucila sie przywitac najpierw.... Rieksa. On sam byl rowniez przyjemnie zaskoczony. Potem przyszla kolej na mnie ale druga w kolejce to juz nie to smile) Zartuje, bylo jak zwykle wesolo, dziecie turlalo sie po trawie a dorosli cieszyli sie ze spotkania.
                  Jutro przyjecie urodzinowe malenstwa, konczy dwa latka. Upieklam pyszny tort serowy przekladany dzemem z czarnej porzeczki.

                  Poza tym na wsi bez zmian, pogoda tylko sie polepszyla. Znow mozna wyjsc na swiat.
                  Milego odpoczynku wszystkimsmile
                  • alfredka1 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 01.08.15, 21:13
                    Śpiewamy z Wami Warszawianki ... przez łzy wzruszenia .
                    • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 02.08.15, 11:49
                      Alfredko, śpiewanie było rzeczywiście wzruszjace i piekne - ten tłum ludzi w pelnym przekroju wiekowym był zaskakujaco liczny. To prawdziwe uczczenie pamięci "tamtej" młodzieży i poległych mieszkańcow mego miasta. śpiewałam razem z nimi !
                      Dzisiaj taki cichy, sloneczny dzień, ulice opustaszle, przejechałam sie do sklepiku - nikogo nie ma smile
                      Verbeno - ja tez podobno w wieku 2 lat wybieralam kolana panów smile mama mi to potem wypominała smile
                      Moje wnuki pojechaly wczoraj do drugich dziadków - pod Kraków. Synowa ma tam centrale swojej firmy i bedzie chodzić do pracy a w domu są jeszcze dwie małe dziewczynki - siostrzenice, więc będzie wesoło. Tylko u nas pusto smile
                      • felinecaline Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 02.08.15, 12:20
                        Tamci "Chlopcy spod Parasola" i dziewczyny tez by z penoscia woleli gitary i mikrofony od owych "visow". To bylo o wiele godniejsze ich uczczenie niz sprofanowane przez zajadle nienawistnych "burczymuchow" uroczystosci oficjalne. Pomimo, oczywiscie jak najlepszych intencji organizatorow tychze.
    • joujou Re: Dzisiejki 364 - 1 sierpnia 02.08.15, 13:21
      My wczoraj obchodziliśmy roczek wnuczka.Wnusio najpierw był trochę marudny,bo chwilę wcześniej wstał z popołudniowej drzemki,a do tego wychodzą mu kolejne zęby.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/BCojbCikfjYOVub71B.jpg

      Stopniowo zaczął się rozkręcać.Podczas tradycyjnej wróżby na roczek wybrał pieniążek,ku zadowoleniu wszystkich.Miałam trochę obaw,bo położyli mu różaniec z drzewa różanego,który dla dziecka w tym wieku powinien być atrakcyjniejszy do zabawy niż moneta 5 zł.No,ale widać młody dobrze kuma: najpierw pieniążek,potem chwycił za kieliszek,a różaniec w ogóle go nie zainteresował smile
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/86qMpJOSBE2vgrbOOB.jpg
      W ogóle spisał się dzielnie,bo mieszkanko młodych jest malutkie więc,gdy goście zasiedli,to dla niego zostało niewielkie pole do popisu.W końcu on też zasiadł i tak mu się spodobało,że ponad godzinę siedział na tym krześle.W dodatku zajadał arbuza,szynkę i suchy chleb(do tej pory pluł pieczywem wszelakim) popił butlą mleka i wydawał się zadowolonym.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/J9wJQDaYesaZ8QYgSB.jpg

      Miałam obawy,czy nie będzie chory po tej uczcie,ale wszystko ok smile)
      Pomimo
      • joujou Re: Dzisiejki 364 - 2 sierpnia 02.08.15, 14:16
        Pierwszy tydzień pracy po urlopie mam już za sobą i chociaż ogólnie mamy luzy,bo wakacje, to mnie było ciężko ponownie przestawić się na tryb nocny.W domu też nie mogę się pozbierać,ale obrobiłam już z grubsza fotki z urlopu,trochę pichciłam w kuchni na roczek,by pomóc młodym,bo wnusio jest na etapie,że nie można go z oka spuścić smile
        Od jutra zaczynam rehabilitację no i tak to się kręci.Najważniejsze jednak iż w końcu oddali mi możliwość bezpośredniego dojazdu do pracy.Po 2 latach modernizacji linii tramwajowej w naszej części miasta,w końcu ruszyły tramwaje.Tym samym kończy się moja gehenna dojeżdżania z przesiadkami.Każdego wieczoru klęłam pod nosem zasuwając kawał drogi na najbliższy przystanek autobusowy,z duszą na ramieniu,bo okolica mało ciekawa.No,a teraz czuję się przywrócona do społeczeństwa smile
        Fed,gratuluję autka!!!
        Verbenko,śliczna przyczepa! Pokaż,jak ją skończycie. Przyszywana wnusia ma wszechstronnie uzdolnioną babcię:obraz namaluje,tort upiecze... i fajnego dziadka smile Najlepsze Życzenia Urodzinowe dla Niej!
        Popłakałam się ze śmiechu czytając o roztargnionych małżonkach smile
        Pozdrawiam,bo czas podać obiad. Miłej niedzieli!
        • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - 2 sierpnia 03.08.15, 08:20
          Jou, czekam na efekty obróbki.
          Mm, też się obśmiałam.
          Skoro już o mężach, to mój jak w każdy sierpień pojechał to mamy. A ja jak co roku przejęłam stery firmy i też już tradycyjnie zaczynam remont.
          Nie oglądałam, ani nie uczestniczyłam w obchodach Powstania. Jak wszystkie z nas wychowałam się w etosie bohaterstwa, też miałam w rodzinie powstańców i ofiary. Niestety jestem po prostu zmęczona nieustającą eskalacją demonstracyjnego patriotyzmu, zbyt wiele negatywnych uczuć to wszystko we mnie budzi. Muszę się izolować bo niedługo zacznę kłami zahaczać o bruk sad
          Zaczem gnam na spacer z psem a później do roboty
          • mammaja Re: Dzisiejki 364 - 2 sierpnia 03.08.15, 10:35
            Nie dziwi mnie wcale, Fed, że mamy podobne odczucia. Od zawsze byłam 1 sierpnia na Powązkach Woskowych. Mamy tam najbliższych tuż przy kwaterze Parasola, też zołnierzy ( teść 3 wojen) i powstańców. Tłumy przewalaja się koło nas,
            a ze jest wąsko musimy "ustępować". Gdzie ta cisza wieczorna dawnych lat ? Jakieś małe grupki dyskretnie mowiace rożaniec , powaga i skupienie ?
            Natomiast śpiew na Pl. Piłsudskiego był rzeczywiście wydarzeniem budującym. I tak trzymać. ( Mimo denerwujacych przebitek na elekta ).
            Wstałam o 5. i podlalam ogrod. Jak bedzie zapowiadany upał zrobie sobie sjestę w południowym stylu smile
            Fed, jesteś nieustajaco zaproszona smile
            Joujou - malec uroczy, urodziny huczne !
      • monia.i Re: Dzisiejki 364 - 1 sierpnia 03.08.15, 23:11
        Jou - wnusio cudowny jest smile Najlepsze życzenia dla słodziaka i pomyślności dla całej rodziny smile
    • goskaa.l Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 03.08.15, 10:06
      Informuję, że od 31 do wczoraj przebywałam na corocznym spływie kajakowym organizowanym przez nasz klub. Tym razem płynęliśmy częściowo po jeziorze Miedwie (5 co do wielkości jezioro w Polsce) a resztę rzeką Płonią.
      Pokazaliśmy uczestnikom ruiny torpedowni na Miedwiu w pobliżu miejscowości Bielkowo, a wczoraj zbieraliśmy śmieci z części miejskiego odcinka rzeki. Worki dał MZK (sama zebrałam 4 gównie z butelkami i dorzucałam gdzie się dało). Mam piękne zdjęcie ze stertą płyt styropianowych a na jej czubku miska z dwiema butelkami - to wszystko na dziobie kajaka.
      • verbena1 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 03.08.15, 10:57
        Jou, piekny wnusio, wszystkiego najlepszego w dniu Urodzinsmile
        Fed, co tym razem na tapecie remontowej? Myslalam ,ze juz skonczylas.
        Mnie tez raczki swedza aby cos zmienic, przemalowac. Mam chec przemalowac sciany w sypialni, golebi kolor , mieszanka szarosci z blekitem. Nie jest duzo malowania bo z jednej strony sa szafy a sypialnia nie duza. Dalam Rieksowi czas na oswojenie sie z problememsmile

        Rocznica powstania. Jestem daleko i mierzi mnie ta histeryczna coraz bardziej martyrologia.
        Przeczytalam fantastyczny wywiad z Maria Janion , cudowna ,madra kobieta , ktora ma odwage powiedziec prawde o niepotrzebnym umieraniu. Kleska jest kleska - z tym nie potrafi sie nikt jakos pogodzic.
        • ewelina10 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 03.08.15, 12:10
          Jeśli chodzi o powstanie mam podobnie, i nawet pisać się nie chce.

          Jou wnuczę uroczę. Szkoda, że dzieciaki tak szybko rosną. Jeszcze niedawno nasze wnuczę chciało ciągle przebywać u nas, a teraz to już kawaler 10-letni dla którego gry komputerowe są bardziej atrakcyjne.

          Chłodnym rankiem wspólnie z małżonkiem szybciutko skosiliśmy trawę, żeby zdążyć przed nadchodzącym upałem. Teraz, kiedy wreszcie pod deszczach trawa się zazieleniła i podrosła to znowu nadchodzi kolejna fala upałów. Małżonek, żeby było chłodniej w domu, zaciąga wszystkie rolety, czego ja strasznie nie cierpię.
        • joujou Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 03.08.15, 12:34
          he,he panowie to już chyba tak mają.Mój zaciąga rolety,żeby go nikt przypadkiem nie podejrzał,jak zapali światło.Kiedyś mi to nie przeszkadzało,a teraz i tak przez pracę mam mało z dnia więc się wkurzam,gdy zimą ledwo szarówka za oknem,a okna już zasłonięte.
          Verbenko,Rieks nie powinien się wahać i zdać się na Twoją wenę twórczą.
          Mój brat w sobotę zbierał grzyby.Wysyp niewielki,ale zaczęły się pojawiać po deszczach,a teraz znowu przed nami upały i susza.
      • joujou Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 03.08.15, 12:35
        Gosiu wkleiłaś tę fotkę? Dla mnie jest niewidoczna.
        • goskaa.l Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 03.08.15, 13:02
          Nie wkleiłam, dopiero to zrobię po południu.
    • monia.i Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 03.08.15, 23:32
      Wróciły upały, po kilku chłodniejszych dniach..już dziś było gorąco, aczkolwiek delikatne podmuchy łagodziły odczucie. Najbliższe dni zapowiadają z temperaturą powyżej 30 stopni..trochę się martwię o rodzinnych seniorów, mamunia z tych marudnych, ale przezornych jest - dłuższe wyjście rano a później ani kroku. Ale teściowa, o kilka lat starsza, nie odpuszcza. Upały - upałami - a co ma być zrobione - zrobione być musi. Szczęśliwie truskawki i wiśnie już przetworzone - ale jak jakieś morele w dobrej cenie wpadną jej w oko, albo co insze...
      A Smok właśnie wraca z workiem medali, pewnie zawita w środku nocy a może nawet o poranku. Dobrze, że wziął urlop z zapasem, będzie miał dzień na dojście do siebie. I jak tu teraz medalistę do roboty zapędzić? Delikatnie i z szacunkiem chyba wink))
      • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 04.08.15, 09:57
        Jou korzystaj, korzystaj!
        Mój też jak na 10 latka przystało z nosem w grach, ale kino i wspólne łażenie nadal lubi smile
        Moniu proszę pogratuluj Smokowi od "rodziny" smile
        Verbeno, muszę od nowa robić to co było robione 2 lata temu, a zalane i zniszczone tarasem sad
        Zmieniam blaty i meble kuchenne, zmywarkę i puszczam rurę wink
        Rurę od kuchni na taras zakończoną kranikiem i wężykiem wink
        I niestety kolumnę prysznicową kupiłam rok temu beznadziejną, więc muszę kupić inną (znacznie droższą) i wymienić.
        Lete robić!
        • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 04.08.15, 12:47
          Moniu, Smoka usciskaj serdecznie ! Wspaniale sie spisali smile
          Zdumiało mnie, co napisalyscie o zaslanianiu okien, bo u mnie wojna podjazdowa trwa od lat smile Mżonek najchetniej zaslanialby okna jeszcz przed zmrokiem ! Codziennie musze sie upomninać o widok na wieczorny ogrod. Ale poprostu juz się nie przejmuję i odsłaniam poki nie zapadnie ciemność.
          Zwłaszcza, że i tak nie ma jak zaglądać do naszych okien od strony ogrodu smile I nie ma kto. To są jakieś męskie fobie czy fanaberie, zupelnie dla mnie niezrozumiale.
          Fed, podziwiam twoja energie remontową. Gdzie nie spojrzę
          mozna by coś odnowic, wymienić, itd. A mnie sie tylko marzy wymalowanie mojego pokoju, a i na to nie wiem czy sie zdobędę. Mam nadzieje, ze tak ! Upał wielki, wstalam o 6. był przyjemny chłód i mozna było cos zrobić. Teraz to tylko tracę czas. A co ? mam sie szanowac czy nie ?
          Tylko nafaszeruję papryke na obiad smile
          • felinecaline Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 04.08.15, 14:38
            Ja mam ucieche nie tyle z zaslanianiem okien, bo w salonie nie zaslaniamy niczym innym niz biala firanka a w sypialniach akurat teraz rolety sa opuszczone caly czas, ale z zamykaniem drzwi: Kicur zzyma sie, kiedy nie zamykam od wewnatrz jak jestesmy oboje w domu iskwapliwie zamyka ale tez zzyma sie stokrotie jesli zamkne przypadkiem w czasie jego nieobecosci - biedulek, musi sie wtedy fatygowac i otwierac wlasnorecznie (bo przeciez nie siedze i nie strozuje w przedpooju. a powinnam! big_grin!!!!
        • joujou Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 04.08.15, 17:43
          Moniu gratulacje dla Smoka!!!

          Muszę lecieć,bo uzupełniając wątek wyjazdowy,mam tyły w pracach domowych.
          Dzisiejszy dzień zaczął się awarią linii tramwajowej(oddanej w ub. sobotę po 2 latach remontu).Miałam takie przeboje z powrotem do domu,że zupełnie opadłam z sił.
          Pozdrowionka!
          • goskaa.l Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 04.08.15, 22:09
            Smokom gratuluję!
            Jeśli chodzi o okna, podczas upałów zasłaniam zewnętrznymi roletami. Najchętniej zasłaniałabym w całości, ale kwiatom potrzeba światła.
            Zasłanianie pozwala na utrzymanie znacznie niższej niż na zewnątrz temperatury.
            • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 06.08.15, 07:20
              Też zasłaniam okna. Nie mam wyjścia. Mo pokój, salon i taras mają orientację wschodnio południową i południową. A pokoje dzieci południowo zachodnią.
              Upał znoszę z godnością i zrozumieniem. Od tego jest lato żeby było gorąco!
              No to lecependze!
              --
              - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
              Wino jest dla ludzi dobrych, woda dla złych, potop jest najlepszym na to dowodem. Ja jestem dobrym człowiekiem!
              • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 06.08.15, 15:09
                Uff... jak gorąco. Może potem cos napisze smile
                • alfredka1 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 06.08.15, 21:31
                  zapraszam TUTAJ , przyjemnie i chłodnawo :
                  miedzyzdroje-plaza.webcamera.pl/
                  --
                  • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 07.08.15, 08:05
                    No tak, nie ukrywam, ze dużo bym dała za morskie fale!
                    Nastrój, przyznam się bez bicia, mam raczej "nasrojowy"
                    Wizja pięciu lat słuchania kocopałów i oglądania pana Dudy nie napawa mnie radością. Wiem, został wybrany przez Polaków demokratycznie i jest czy tego chcę czy nie, również moim prezydentem, ale to co się wyprawia na ulicach, w kościołach, mediach, ten zbiorowy onanizm religijno patriotyczny napawa mnie lekką odrazą. A od jesienie będzie jeszcze gorzej sad
                    • alfredka1 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 07.08.15, 10:43
                      Podpisuję się pod Twoim wpisem . Przykro i smutno. Powoli zaczynam cieszyć się swoim wiekiem , już jakoś musze przeżyć te ostanie lata.
                      ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
                      otwarto Kanał Sueski bis !!! szkoda, że Verdi nie żyje, powstałaby nowa opera Aida - bis.
                      • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 07.08.15, 11:21
                        Jakos damy radę razem, Alfredko !
                        Patrzę na to piekne morze w Międzyzdrojach i prawie czuję jak to jest, kiedy sie zanurzamy w morzu smile Dzieki, ide zrobic fale w prysznicu smile
                    • felinecaline Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 07.08.15, 15:20
                      Podzielam Twoje rozterki i wspolczuje najblizszych 5 lat, chociaz udzielam mu "benefice du doute. A co mi tam! ale jakos malo widze moje ewentualne pzyjazdy do kaju w najblizszym czasie - tym razem nie z powodow kicuopochodnych.
                      • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 08.08.15, 08:43
                        Pies wyprowadzony i wybiegany o świecie, zaraz skończę podlewać taras i z pewną nieśmiałością myślę o robocie, bo w biurze klimy nimo sad Trudno jakoś to przeżyję.
                        • ewelina10 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 08.08.15, 10:38
                          Jak wytrzymujecie te upały, ja chwilami się załamuję, zwłaszcza że nie wiadomo kiedy będzie ich koniec. Lubię ciepło, ale to dla mnie za duże piekiełko. Klima nie dla mnie bo infekcje, a zatem zrobiliśmy sobie taki prysznic na tarasie, ale niewiele to daje. Chyba w domu przy zasłoniętych roletach, vertikalach trochę chłodniej, mamy grube mury bo budynek był dwukrotnie docieplany, ale ciemnica straszna. Na mieście też trzeba jakieś sprawy załatwiać a tu taki żar. Jak tu żyć panie premierze sad
                          • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 08.08.15, 23:20
                            Ewelinko, w ogole nie wytrzymuję ! A najgorsza perspektywa - jutro znowu to samo. Zaczęłam "zraszanie się" ogrodowym szlauchem, bo prysznic w łazience nie daje dluższego ochłodzenia. A przeciez mam naprawde nie najgorzej w domu - tylko na taras wychodzi sie jak do piekarnika. Kwiaty w skrzynkach i donicach muszę przestawiać do cienia bo usychają od gorąca, mimo podlewania. Są jak poparzone.
                            Zeszłam po coś do garażu i to okazalo się że to najchłodniejsze miejsce. Zastanawiam się nad porządkami tamże smile Mimo wszystko zaczęłam smazyc konfiture z wiśni, kupionych niebacznie przedwczoraj... Jutro corka wyjeżdza na tydzien, będe miala jej sunie pod opieka. Psa naszczęście zabiera ze sobą smile
                            Dopiero teraz moge siedzieć przy kompie i lekki powie wiatru pozwala wytrzymć w tym pokoju z oknami na południe. Dobrej i chlodnej nocy zyczę !
                            • joujou Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 09.08.15, 03:00
                              Życzenia przyjęłam i się sprawdziły:właśnie grzmi,wieje i leje smile Syn z synusiową w Krynicy i wieczorem też zameldowali,że chłodnawo i wieje.Oni z tego się nie cieszą,bo zrobili wypad do jutra.Może i do Was dojdzie.Podobno ma tak grzać do 21.08
                              Rano,po pracy robiłam wpis na wątku urlopowym i zasnęłam w trakcie wysyłania nad kompem he,he
                              Oficjalnie zakończyłam wątek pod wieczór i zapraszam do Waszej aktywności,by jeszcze pożył.
                              Potem wyskoczyłam do kościoła na koncert grupy afro-amerykańskiej śpiewającej gospel.Tam jednak chłodniej w kościelnych murach i żwawa muzyka smile
                              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/g15mbKcpVhM18FPCaX.jpg
                              Mżonek mnie odebrał i wieczorem obskoczyliśmy cmentarze,by podlać kwiaty u bliskich.
                              Mój brat zaczął się też dopytywać o relacje z urlopu,bo jak twiedzi lubi jak to opisuję więc resztę wieczoru spędzłam przy kompie wykonując opcje:kopiuj,wklej ,wyślij smile gdyż nie chcę zdradzać adresu naszego forum.Teraz się ochłodziło to mogę iść spać smile)
                              Miłej i chłodniejszej niedzieli!
                              • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 09.08.15, 08:44
                                Żeby tak u nas trochę popadało!
                                Ja mimo braku klimatyzacji w biurze i zagrodzie, upały znoszę całkiem nieźle. Za to mój święty Józef od remontu strasznie cierpi. Nie dziwota. W takiej spiekocie i duchocie jego robota staje się katorżniczą męką. I niestety idzie jak po grudzie sad
                                Strasznie zaspałam i mam okrutnego niechcieja, a niestety pies, podlewanie i robota czekają. "Cza" ruszyć zadek!
                                • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 09.08.15, 16:05
                                  Nadal ruszam sie jak mucha w smole, od czasu do czasu "zraszając się" od stóp do głow. Intelekt ( jeżeli był) to też wyparował sad
                                  • verbena1 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 09.08.15, 21:55
                                    Bardzo Wam wspolczuje z powodu afrykanskiej aury, to nie jest temperatura do normalnego funkcjonowania.
                                    Na szczescie u nas zrobilo sie bardziej normalnie w granicach 25 stopni.
                                    Zrobilismy dzis parogodzinna wyprawe rowerowa. Po drodze zaliczylismy kiermasz artystyczny ,gdzie spotkalam mnostwo znajomych parajacy sie roznymi rodzajami sztuki.
                                    Po powrocie do domu zimne piwo i drzemka na lezakusmile

                                    Brakuje mi wiesci od Lablenki, czyzby zaszaleli i wyjechali na dluzszy wypoczynek? Odezwij sie Lab.
                                    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 10.08.15, 07:41
                                      No to mamy kolejny poniedziałek i kolejny upalny dzień smile
                                      W domu mam kompletną rozpierduchę. Robota idzie symultanicznie na kilku frontach. W robocie (tfu, tfu, tfu, trzy razy przez lewe ramie) względny spokój. Wszystko idzie utartym szlaczkiem smile
                                      W czwartek chowamy przyszywanego wujka. Miał 90 lat i za sobą niezwykłe, wspaniałe życie. Odszedł spokojnie. Jak to się mówi: otoczony kochającą rodziną. Nie bał się śmierci, był na nią gotowy. Tak twierdzi jego córka.
                                      Dzisiaj w nocy koło 2 obudził mnie telefon. Zanim odebrałam zdążyłam umrzeć ze strachu, wiadomo rodzina rozjechana, wnuczka w drodze.... A w słuchawce głos Maćmy. Lodówka jej piszczy i pika, mam przyjść i coś z tym zrobić! Pytam: znaczy co? Kopnąć, opluć, nawrzeszczeć? Na czym jak na czym, ale na lodówkach to ja się nie znam.
                                      Ale grzecznie powlokłam się, popatrzyłam pokręciłam, chwilowo uciszyłam. I poradziłam wezwanie serwisanta wink
                                      Miłego tygodnia!
                                      P.S. Verbena ma rację Lx gdzie jesteś?
                                      • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 10.08.15, 12:10
                                        Fed, zycie nie szczędzi ci urozmaicenia. Nawet nocą smile
                                        Temat nr 1 - susza. Bo to juz nie tylko upal. ale jego skutki zaczynają byc grozne. Poniewaz mam u siebie sunię córczyną
                                        chodzumy na spacer do "mojego" lasu. Obraz nędzy i rozpaczy. Całe poszycie wysycha, wystają suche badylki i tylko modlić sie trzeba, żeby jakiś wariat nie zapruszył ognia. Zresztą wylazły na wierzch jakieś porzucone butelki, co samo w sobie grozi pożarem. Żadna przyjemność z takiego spaceru.
                                        Usiluję uratować swoje rosliny, ale o trawniku moge zapomnieć. Smutne! Dobrze, że w sklepach jest klima mogę przynajmniej zrobic zakupy, acz niechętnie wkładam na siebie cokolwiek smile \
                                        Labla - odezwij sie ! A może pojechali w jaką głuszę ?
                                        • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 10.08.15, 22:59
                                          Jakoś dzisiaj bylo troche lżej, może dlatego że troszkę wiaterek powiewal...
                                          • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 12.08.15, 08:51
                                            Jakoś cicho na dzisiejkach, kolejny dzionek 30 +! Wstałam o godz. 6. Jakże było przyjemnie. Skonczyłam z konfitura wisniową, wyszła bosko smile Oczywiście "to" nadaje się głównie do ciast lub, jak dawniej bywalo, serwowana do herbaty ma malutkich spodeczkach, mam taki komplecik i najwyzsza pora go użyć. No i powinnam jeszcze zrobić jedną porcję, bo wyszło mi 7 sloikow z 3 kg wiśni. Koszt ok. 3 zł - za słoik, a w sklepie taka konfitura kosztowała by pewno 8-10 zet, zresztą takiej nie ma w sklepie smile A to doskonały upominek dla bliskich.
                                            Zycze miłego dnia w cieplutkim klimacie smile
                                            • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 12.08.15, 09:46
                                              Rób, rób te konfitury! Koniecznie! Kocham prawdziwe konfitury z wiśni smile A sama nawet gdybym chciała to w obliczu rozmontowanej kuchni, nic zrobić nie mogę.
                                              Też wstaję wczesnym porankiem, inaczej się nie da pospacerować.
                                              Noc dzisiaj była tak duszna, ze wykorzystałam leżankę na tarasie smile Cudownie jest spać pod gwiazdami!
                                              Nie chce mi się, ale muszę. Lete do roboty.
                                              • kan_z_oz Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 12.08.15, 10:34
                                                Cicho siedze, bo zazdroszcze tych upalow. Wiem, wiem. Macie zbyt goraco ale Ja wszystkie te 30+ z checia bym zabrala do siebie.
                                                W weekend mamy cala mase gosci. Zaczelismy wiec dzisiaj juz robic dhal i rogan josh. Obydwa bedac rodzajami kurri nadaja sie do odgrzania i w piatek po podgrzaniu dopiero powinnien wyjsc smak w calej okazalosci. Zrobilismy tez salatke jarzynowa, bo sporo zajmuje czasu. Jutro zrobie jeszcze tylko zupe a reszta bedzie musiala byc juz przygotowana w piatek. Oczywiscie goscie tez cos maja przyniesc. Co zostanie bedzie na sobotni lunch.

                                                Pozdrawiam wszystkich
                                                Kan
                                                • bbetka Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 12.08.15, 15:24
                                                  Dla ochłody polecam urlop pod palmami big_grin
                                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/SGie0yUZQLI20ibDIB.jpg

                                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/cu9c8WtZ8jb1kzs42B.jpg

                                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/kpnINFhAEA4SSpElRB.jpg

                                                  Upał po powrocie do domu zwalił mnie dosłownie z nóg... na szczęście u nas na zachodzie dziś w większości pochmurnie i nawet trochę deszczu się pojawiło. To mi pozwoliło wyjść na balkon i ogarnąć nieco tę rozbuchaną choć częściowo nieźle podeschniętą dżunglę w którą zamienił się mój balkon podczas naszej nieobecności, bo przez parę dni w ogóle nie było mowy żeby cokolwiek (poza podlaniem) wykonać, bo żar dosłownie lał się z każdej strony...

                                                  Kanie, a cóż to za egzotyczne potrawy przygotowałaś? nazwy mi niestety nic nie mówią...

                                                  Fed, podziwiam upór remontowy, a spania pod gwiazdami szczerze zazdraszczam!!!!

                                                  Mammajko, jeszcze bardziej podziwiam smażenie konfitur w ten upał!!!! co prawda ja zamierzam dziś przerobić pomidory na przecier i jagody też, bo nie wiem skąd mi się tego dobra nabrało w domu???? i zaraz będzie nie do użytku...ale z własnej woli bym tego z pewnością nie zrobiła!!!

                                                  Jou, super relacja smile chwilowo nie dobrnęłam do końca, ale z pewnością nie omieszkam smile Wnusio słodki! a tort po prostu boski

                                                  Życzę wszystkim miłego (czyli chłodnego) popołudnia smile i lecę nadrabiać zaległości
                                                  • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 12.08.15, 22:01
                                                    A gdzieś Ty była Bbetko? Miejsce wygląda nader kusząco!
                                                    Kanie ja też bardzo chciałabym wiedzieć co to jest, to co przygotowaliście. Na wszelki wypadek zaśliniłam się smile
                                                    Jutro z Dado żegnamy wujka. Oczywiście jej wujka, bo ja jestem odnogą z drugiej żony będącej w posiadaniu dziecka z pierwszego małżeństwa wink Wujka wielbiłam podwójnie. Raz, bo był najspokojniejszym, najmądrzejszym i najurokliwszym z ludzi. Dwa, był moim guru zawodowym.
                                                    Dzień dzisiejszy mnie wykończył. Psoty, robota, podlewanie, do remontu kupowanie... A później jazda na działkę z Nynusiem który wynajął usługi geodety (zgadnijcie kto zapłacił?)
                                                    Potem Międzylesie, po Nyniusiową i jej Mateczkę. Obie do odstawienia na Białołękę, a potem już tylko Nynusia do Metropolitanu i do domu. Po drodze zakupy. Spacer z psem i nareszczie zaległam wink
                                                    P.S. Matka mojej wnuczki jest najładniejszą "ciężarówką" jaką widziałam smile
                                                    Bardzo jestem ciekawa co mi ulęgną!
                                                  • kan_z_oz Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 13.08.15, 07:49
                                                    Potrawy hinduskie, ktore tutaj mozna nabyc w wielu miejscach. Dhal jest to czerwony groch lupany z przyprawami, oraz smazona cebula i czosnkiem.
                                                    Rogan josh, to nazwa kurri, gdzie tez kroloje cala gama przyprac, cebula, czosnek i wszystko zaprawione jogurtem i pomidorami. Mozna z miesem baranim. Zrobilam akurat tym razem z warzywami zielonymi. Do tego bedzie ryz.
                                                    W sumie obydwie proste tylko nalezy przyprawy pomieszac wg receptury by nie przedawkowac.

                                                    Jedyna trudnosc to pasiadanie przypraw w proszku egzotycznych, ktorych u mnie nie brakuje bo, i populacja, i kuchnia indyjska wszechobecna wszedzie.

                                                    Kan
                                                  • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 13.08.15, 12:15
                                                    Fedorczyk , to ty jeszcze żyjesz po takim dniu ? Zdradź nam kiedy będzie wnuczka na zewnątrz pieknej mamy !
                                                    Koligacje rodzinne troche skomplikowane, ale dasłam radę prześledzic smile
                                                    Tez jestem ciekawa gdzie rosna te palmy ?
                                                    dzisiaj mam na obiedzie PPD, czyli wegetariankę . Lexcę do budki kupić dla niej jakiś specjal, bo niemam siły pichcić.
                                                    Co do konfitur z wisnie, to ona smażą sie same, nie wymagaja stania przy kuchni smile
                                                    Zrobiłam zdjęcia mojego tarasu, na ktory musialam przynieść do cienia umierajace od slońca kwiatki. Jak wrzucę do kompa to wam pokaże !
                                                  • verbena1 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 13.08.15, 19:21
                                                    Fed jak chce to potrafi sie potroic i wszystkiemu dac rade, prawdziwa polska kobieta pracujaca. Musialam tez dwa razy przeczytac aby przesledzic akcjesmile

                                                    Bbetko, ja tez chce wiedziec gdzie te palmy i przecudna plaza.

                                                    Mammajko, zadrosze tych wisni i konfitur ,u nas nigdzie nie kupisz, nie wiem dlaczego, moze Holendrzy nie lubia, klimat nie odpowiedni? Nie mam pojecia.

                                                    Po dwoch dniach ciezkiej roboty czyli wycinania bambusowego lasku, szarpania sie z wijacym wszedzie bluszczem i chwastami, zrobilismy sobie przerwe bo za goraca na prace i udalismy sie na wakacje. Wakacje polegaja na tym ,ze po sniadaniu wsiadamy na rowery, zabieramy walowke i jedziemy przed siebie. Po drodze jemy cokolwiek aby w domu juz nic nie pichcic.
                                                    Po powrocie rozkladamy sie na lezakach i odpoczywamy.
                                                    Dzis zrobilismy sobie grila na tarasie (takie jednorazowe grile zmalym iloscia wegla starczacym na dwa hamburgerysmile
                                                    Trzeba korzystac z lata bo nie wiadomo jak dlugo jeszcze bedzie taka sloneczna pogoda. U nas sa normalne temperatury w granicach 25 stopni, da sie zyc.
                                                  • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 14.08.15, 00:06
                                                    To po cichu powiem Ci, że zazdraszczam ( jak mowiła Jutka),
                                                    ponieważ mj mzonek bardzo niechetnie jada na tarasie. Uwielbia swoje miejsce przy stole i basta. Dobrze, jak na kawe daje sie wyciagac smile A siedzi na tarasie dużo i chetnie, bo chodzeniw jeszcze ciagle go męczy.
                                                    Dzisiaj było rozwiązywanie jolki w doborowym towarzystwie, co nie zawsze udaje sie w okresie wakacyjnym. parę osób z naszej grupki ( dziewczyny, oczywiscie) wróciło z podrózy rowerowej od Torunia do Zgorzelca. Przeszło 500 km. To rozumiem: przejażdżka smile
                                                  • bbetka Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 14.08.15, 00:21
                                                    Kanie, opisy dań wyglądają interesująco smile chętnie bym ich spróbowała, szczególnie w kontekście doświadczeń wyjazdowych, gdzie spróbowałam różnych rzeczy, a hitem okazał się kuskus z cebulką karmelizowaną w miodzie z rodzynkami smile sok z bambusa nie wzbudził mojego entuzjazmu....ale z pomarańczy i grapefruitów jak najbardziej - właściwie się uzależniłam!

                                                    Plaża jest afrykańska, z Agadiru, jest piękna i szeroka, a piasek niesamowicie drobny
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/UamaQaakrkr0mClsQB.jpg

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/ieuQAtuGzUyzNAvK6B.jpg

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/aSt6jwP6GQ3GpyZ8fX.jpg

                                                    Uległam córce, która koniecznie chciała pojechać na plażę i wyszło z tego Maroko jako teoretycznie najbezpieczniejszy i nie najdroższy kraj wyjazdowy. Może on i jest bezpieczny, ale policjant na każdym skrzyżowaniu
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/ZxlA0xRUbKeY25lQ5B.jpg

                                                    oraz trzyosobowe patrole wojskowych z bronią maszynową na promenadzie w dzień i w nocy, plus patrole policyjne na drogach co kilkadziesiąt kilometrów i budki strażnicze przy hotelach jakoś nie budzą we mnie poczucia bezpieczeństwa...
                                                    Poza tym oczywiście okazało się, że leżenie na plaży jest przereklamowane big_grin więc postarałam się coś zobaczyć i połowę czasu spędziłam oglądając dostępne mi kawałki Afryki
                                                    standardowy (nadal?!) sposób przenoszenia rzeczy
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/dmDgguj5GCpNfZ7bYX.jpg

                                                    no i wszechobecne koty różnej maści i wieku smile
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/9O3e5AlaubgtMCBUiB.jpg
                                                  • foxie777 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 14.08.15, 05:39
                                                    Moja bardzo dobra przyjaciółka znając sytuacje w której jestem wzięła mnie za tzw łeb i zaaranżowała wyjazd nasz do Włoch .
                                                    Lecimy na początku października .
                                                    Druga przyjaciółka zaopiekuje się kociami wiec drogę mam wolna.
                                                    Po prostu oderwę się od tego wszystkiego.
                                                    Jak ktoś z was ma jakiej wskazówki to będę wdzięczna co gdzie i jak,
                                                    Oczywiście wszystko załatwiamy przez internet ale dobre rady zawsze są miłe widziane.
                                                    Pozdrawiam bardzo serdecznie i tropikalnie
                                                  • lablenka_x Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 14.08.15, 20:15
                                                    Witajcie po długiej przerwie, wynikającej z kolejnej awarii mojego laptopa. Mam nadzieję,że ostatniej.
                                                    Stęskniłam się za Wami.
                                                    Teraz nie wiem w co najpierw wlepić oczy.Relacje Jou zostawię sobie na deser.
                                                    Foxie , każda śmierć naszego czworonoga boli, ale jest , tak jak i ludzka , nieuniknioną. My zawsze mamy w sercu nasz zwierzyniec.
                                                    Życzę atrakcyjnego pobytu we Włoszech.
                                                    To tyle na tę chwilę .Oddalam się do czytania. Z wiadomości pogodowych , w tej chwili u nas nadal 30C i pot leje się nie tylko po plecach.
                                                    Suchoooo okropnie, ale nie wszędzie, bo jak napisała mi kuzynka , w ubiegłą niedziele, jej córka zebrała "w ich lesie" na Pomorzu 260 prawdziwków.
                                                  • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 14.08.15, 22:38
                                                    Lablenko, dobrze że to tylko awaria laptopa spowodowała Twoja nieobecność, bo martwiłam sie czy mama czuje sie dobrze u siebie.
                                                    Foxie, zalezy w jaką część Włoch planujecie pojechac, bo wszystkiego naraz nie da sie zobaczyc. I czym będziecie podrożowac? Tam jest tyle pieknych miejsc, że ojejku smile
                                                    Ja znam dobrze Ligurie, bo kilkakrornie odwiedzalam stryjka i byłam tam "jak w domu". Te małe porty jak Portofino, St. Margerita czy Rapallo urzekły mnie bez reszty. Ale przeciez musisz zobaczyc Wenecje czy Asyż, więc co tu radzić ?
                                                    Bbetko - ten Agadir jest dosyć paskudny, przyznasz. Dużo ciekawych miejsc widzialam w Marokko, ale juz bym tam nie pojechala drugi raz smile Fotki mam podobne smile
                                                    Dzisiaj koleżanki wyciągnąly mnie na przedpoludniowego bridża i było bardzo sympatycznie. Pełny relaks smile
                                                  • foxie777 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 15.08.15, 05:26
                                                    Mammajko
                                                    3 dni w Rzymie potem jedziemy do Toskani na 5 dni i zwiedzamy co się da a potem 2 dni w Wenecji.
                                                    Myśle ze plan całkiem ok,najważniejsze ze się oderwiemy od wszystkiego a dużo tego było ostatnio.
                                                    Lablenko jak twoja mama?
                                                  • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 15.08.15, 08:10
                                                    No to super, Foxie, bardzo rozsądny program smile Będziesz miala piekne relaks od codzienności i przykrości smile Zyczę wrażeń i czekamy na fotki smile
                                                  • goskaa.l Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 15.08.15, 19:45
                                                    Pozdrawiam spod sosnen rosnących nad brzegiem Drwęcy
                                                  • lablenka_x Przeżyłam horror 16.08.15, 19:04
                                                    Wczoraj przżyłam horror.
                                                    Bylismy opiekować sie mamą , aby Brat z Bratową mogli wyjechac nad jezioro.Wrócili w miarę wczesnie , bo bardzo się zachmurzyło. Gdy zaczęło pogrzmiewać wsiedlismy do domu ,aby , o naiwni, zdązycćprzed burzą. Udało nam się dojechać do krzyżówki i na szczęści zamiast skręcić w lewo , pojechałam prosto. Przejeżdżając przez nia , zobaczyłam biała ścianę przesuwająca się od Rataj w kierunku nas. No i zalało nas tak,że świata nie było widać .Zjechałam na miejsca parkingowe przy politechnice .Najpierw obsypało nas gradem, a wiatr popychał samochód tak , jakby go chciał unieśc. Potem ściana deszczu, oślepiające byłyskawice i grzmoty.Myslałam ,że umrę ze strachu. Po godzinie lekko wiatr i deszcz zelżał,troszeczkę, więc T. powiedziałzeby jechać, a ja posłuszna ruszyłam i zaczał się horroru ciąg dalszy. najpierw prawie utonęło w jeziorze przed mostem , utworzonym na jezdni.Przejechałam, potem slalom między powalonymi drzewami i leżącymi na jezdni konarami, aż do słynnej Alei Wielkopolskiej,Zamieniła sie w rzeczkę. Myślałam ,ze to tylko moja strona jest zawalona, ta do domu , więc skręciłam w lewo , a tam rzeka,rwąca. Powyżej krawężników. Wjechałam więc na ścieżkę rowerową i tam odstalismy kolejna godzinę az woda trochę opadła. Gdy już ukazały się krawżęniki, ruszyłam.Ciągle lejaca sie woda z górya my pod prąd , pod górkę w fontannach wody.Gdy wjechałam cos strasznie mi zasmierdzialo spalenizna, ale po chwili smród zniknał.Ostatni etap środkiem jezdni do torów, a potem znów między drzewami i konarami leżącymi na jezdni.Takiego strachu nie przeżyłam nigdy.W domu natychmiast wypiłam piwo i spać. Dziś rano ratowalismy zawartośc balkonu,ale to juz drobiażdżek
                                                    13 km pokonaliśmy w 3 godziny. Cieszę się,że żyjemy.
                                                    Gosiu dziękujemy za pozdrowienia.
                                                    Foxie - Mama jest u siebie, a brat z zoną zajmują się , jak sie okazało, wzorcowo.Oby tak dalej.
                                                    Czuje się bardzo dobrze.
                                                  • mammaja Re: Przeżyłam horror 16.08.15, 22:38
                                                    Leblenko, to prawdziwe szczęście, że skończyło się bez nieszczęścia! Myślałam o Was kiedy pokazywano w TV poznańskie zalanie, ale nie myślałam, że znaleźliście się w "oku cyklonu". Na szczęście jesteś świetną kierowczynią i potrafiłaś pokonać te anomalia, doprawdy groźne. nie dziwię się, że najadlaś sie strachu ! Było czego smile
                                                    U mnie sunia córki wróciła do niej, po tygodniowym pobycie u nas, za to przywieziony został kot braterstwa i to na całe 3 tygodnia. Nie wiem jak się ułoży jego pozycie z Burkiem i czy nie bedzie oddalał się od domu. Nie mogę zagwarantować że bedę go pilnować cały czas. Narazie odstapilam mu swoj pokoj, w ktorym juz mieszkał. Tak więc atrakcji nie brak - a deszczu ciągle nie ma sad
                                                  • fedorczyk4 Re: Przeżyłam horror 17.08.15, 18:35
                                                    O matko, Lablenko to brzmi jak scenariusz filmu katastroficznego!
                                                    W Warszawie nic nie wskazuje na to żeby kiedykolwiek miało jeszcze cokolwiek spaść.
                                                    Za to mnie już nie straszne podlewanie (poza zakazem). Mam kran, mam węża, mogę sobie lać do woli wink
                                                    Mm, Burek da radę smile
                                                    Byłam dzisiaj w schronisku i jak zwykle serce mi pękło. Jest tam między innymi młoda sunia, bernardynka, imieniem Beza. Mniejsza od Krowisi, dość delikatna jak na bernarda. Przesłodka, przylepa która tęskni nieprzytomnie za zabawą i wyłączną miłością człowieka. Uległa, łagodna, prześliczna. I jest Bobiś czarno biała kanapka na czterech krótkich łapkach. Spod długiej grzywki patrzą na świat najpiękniejsze oczy na świecie.... Znowu się poryczałam w drodze powrotnej.
                                                  • joujou Re: Przeżyłam horror 17.08.15, 19:54
                                                    Lablenko,to prawdziwy horror.Szczęście,że jesteście cali i zdrowi.U nas z soboty na niedzielę tylko postraszyło burzą gdzieś w oddali,a w niedzielny poranek trochę popadało,ale już po południu było gorąco.
                                                    Fajnie,że masz dla nas dobre wieści o mamie smile
                                                  • felinecaline Re: Przeżyłam horror 17.08.15, 20:18
                                                    Lablenko, ja tylko podziwiam nie po raz pierwszy zreszta Twoje opanowanie, slabsza burze przezylismy kiedys razem, pamietam Cie jako doskonalego przewodnika i kierowce. U mnie tez byla buza ale taka, ze nawet Pandunia sie nie zlekla, blysnelo i zagrzmialo wieczorem cos z 5 razy i popadalo i popaduje nadal, tyle doslownie "co kot naplakal". Ale temperatury zrobily sie "do zycia.
                                                  • verbena1 poniedzialek 17.08.15, 20:19
                                                    Lablenka siedziala cicho a jak juz sie odezwala to z piorunami i ulewasmile Dobrze ,ze bezpiecznie i w calosci dotarliscie do domu.
                                                    Niektorzy z Was placza za deszczem a u nas od dwoch dni i nocy nieprzerwanie pada, siapi, leje i mzy. Temperatura w okolicach 15 stopni. Juz mam dosyc, wszystko nasiakniete jak gabka, nie mozna wyjsc tylko smetnie spogladac na zwisajace hortensje za oknem.
                                                    Jutro bez zmian,buuu....
                                                  • alfredka1 Re: poniedzialek 17.08.15, 20:44
                                                    Wyciśnij z tego mokradła ile się da i "ciupasem" do nas ślij, prosiiiimy smile)
                                                  • mammaja Re: poniedzialek 17.08.15, 21:05
                                                    Koniecznie, bo Wisła prawie opuscila Warszawę ! Nadal ruszam sie jak mucha w mazi, ledwo co robię. To nie jest moj klimat sad
                                                  • felinecaline Re: poniedzialek 18.08.15, 12:18
                                                    Od nas dwa tygodnie temu wyjechal do Polski pewien Dimitrii z tutejszego Stowarzyszenia Milosnikow Loary, (z ktorego czesto udostepniam roznosci na fb),z zamiarem...splyniecia Wisla, chyba bedzie musial skorygowac swoje nader ambitne plany, nawet borac pod uwage, ze poplynac mial typowa "plaskodenka", taka, jakie tradycyjnie plywaly po obu naszych "Krolewskich rzekach" (Wisle i Loarze). Ciekawa jestem wszystkich wideo, ktore przywiezie.
                                                  • mammaja Wtorek 18.08.15, 21:32
                                                    Ha, ha, Twój znajomy chyba nie za bardzo trafił z tym spływem, a szkoda! A Warszawie nawet w zapowiedziach pogodowych nie jest przewidywana ani kropla deszczu ! No, ale my placzemy nad wyschłymi ogrodkami, a pole kukurydzy jakie widzialam dzis w TV - to dopiero dramat. Tyle pracy i pieniędzy poszlo na marne. No i to mnie bardzo porusza, przyznam.
                                                  • felinecaline Re: Wtorek 18.08.15, 22:56
                                                    Ja do widokow takich pol ukurydzy wydawalo by sie spalonych niemlosiernie jestem przyzwyczajona, roslina mimo wszystko jest utylizowana nie bardzo wiem na co, pewnie na oleje przemyslowe, bo jakos nigdy nie slyszalam ubolewajacych komentarzy na ten temat. Ale tu skala uprawy kukurydzy jest o wiele wieksza chyba i takie sytuacje kryzysowe sa wliczone w ryzyko uprawy. co do wyprawy Dimitri'a to tylko znajomy z fb, gdyby organizujac te wyprawe zapytal o rade sprobowala bym mu pomoc i doradzic, ale dowiedzialam sie za pozno, niecaly tydzien przed jego wyjazdem. Trudno, zaplaci "frycowe".
                                                  • ewelina10 Re: Wtorek 19.08.15, 08:51
                                                    A szkoda, bo Wisła to chyba jedyna z nieuregulowanych rzek i w tym jej urok. Ale jeśli ma łodkę płaskodenną to może się uda.

                                                    Lbx podczas tej ulewy ty naprawdę byłaś w wielkim niebezpieczeństwie. A u nas sucho i ani kropelki, ale teraz pogoda to naprawdę jest przecudna i tak już by mogło zostać smile

                                                    Miałam u siebie przez kilka dni rodzinę ze Śląska, a obecnie mieszkającą w Bieszczadach. Fajni ludzi i było o czym z nimi rozmawiać. Niewiele młodsi od nas. Kiedyś on pracował w kopalni i to w tej dosłownie pod ziemią, był jakimś sztygarem, ona zaś typowa matka polka, pięcioro dzieci wychowali, czterech synów plus córka. Obecnie dzieciaki to już dorosłe osoby i mają swoje rodziny. Nasłuchaliśmy się opowieści, jak to wcześniej każdy ich dzień był okresem niepewności, strachu i jak to on uniknął śmierci bo akurat tego dnia musiał wcześniej wrócić do domu. Oj, w porównaniu do takiego miejsca piekło wydaje się już nie takie straszne.Nie wiedziałam o tym także, że bliźniaki mogą się urodzić w dwóch różnych miejscowościach.

                                                    Kilka lat temu uciekli ze Śląska, mają teraz dom z działką w Bieszczadach. Ona jest samoukiem florystką i wystawia swój ogród na różne konkursy. Ciągle gdzieś podróżują po Polsce i nie tylko. Wzięli od nas małą łódkę, przy której trzeba będzie jeszcze trochę "porobić". Ale on ma bardzo dużo przyjaciół i szkutnika także, którzy mu pomogą i swój zapał by popływać sobie nad Soliną smile
                                                  • mammaja Re: Wtorek 19.08.15, 10:27
                                                    Ewelinko, dzieki że napisalaś. Takie historie budzą nadzieje, ze nawet a "starszym wieku" mozna zmienic swoje zycie smile
                                                    Na lepsze !
                                                    Pogoda rzeczywiscie bardzo przyjemna, nie ma takiego upalu - tylko tego deszczu ciagle brak !
                                                    Ciekawa jestem jak sie uda to pływanie po Wisle, faktycznie nie wszędzie jest tak rozpaczliwie sucho. To ide zanurzyc się w robocie, kulinarnej też, bo zostalam obdarowana cukiniami i kabaczkiem, musze to zagospodarować smile
                                                  • felinecaline Re: Wtorek 19.08.15, 11:55
                                                    Nie omieszkam oczywiscie zdac sprawy z tego rejsu czy ez splywu Dymitra jak tylko cos opublikuja.
                                                    Ewelino, nie wiem, czy Wisla na calej swojej dlugosci jest nieuregulowana, Loara tak, to przeszlo 1200km zupelnie naturalnego koryta oferujacego z roku na rok rozne niespodzianki ale trzeba przyznac - przy calym szacunku dla jej "dzikosci" bardzo starannie i czysto utrzymana. W duzej mierze dzieki akcjom spolecznym sterowanym przez rozne stowarzyszenia milosnikow regionu. Nigdy nie widzialam takich obazkow jak aktualne znad brzegow polskiej "krolowej rzek", choc trzeba przyznac, ze z nurtow francuskiej wylawiano kilkakrotnie rozne "skarby" typu stara lodowka czy skradziony samochod - coz, wandalizm jest nader kosmopolityczny.
                                                  • fedorczyk4 Re: Wtorek 19.08.15, 16:21
                                                    W Wawie sypią się mandaty dla "przechodzących" przez Wisłę. Ludzie uparli się że można i próbują. Głupich u nas nie brak sad
                                                    Pogoda jest cudowna! Tylko faktycznie roślinność zdycha sad
                                                  • felinecaline Re: Wtorek 19.08.15, 18:16
                                                    Fedo, glupota jest kosmopolityczna. Loara poodslaniala tu i owdzie niewielkie piaszczyste wysepki na ktore natychmiast wgramolili sie "plazowicze". A te lachy piasku znane sa jako bardzo niebezpieczne, potrafia sie oberwac waz ze swoimi "pasazerami a pod nawisem bardzo czesto bywaja niebezpieczne wiry. Tak, jakby "legalnych" plaz nie bylo dosyc!
                                                  • joujou Re: Środa 19.08.15, 18:59
                                                    Jeśli Dymitr da radę zmierzyć się z Wisłą to i Grudziądz będzie miał po drodze smile U nas stateczek wycieczkowy,który zaczął pływać w ubiegłym sezonie letnim i bardzo mu się to opłacało,tego lata utknął na dobre w marinie.
                                                    Ewelino,przyjemnie poczytać.No i masz bazę wypadową w Bieszczadach na przyszłość.

                                                    Lablenko,to nie tak,że ja gnam.Po dniach zrywu,mam dni zupełnej beznadziei.To wszystko zależy od stanu mojej psychiki i ogólnie pojętej atmosfery wokół.Pracować też muszę,choć wolałabym już być wolna,ale do emerytury małe 14 lat he,he

                                                    Psiapsióła donosi,że w Niemczech leje od 3 dni więc i do nas dotrze.
                                                  • goskaa.l Wisła 20.08.15, 00:31
                                                    Przejeżdżałam wczoraj przez Wisłę w Grudziądzu w drodze powrotnej z Drwęcy. Jest szansa, że przepłynie. Kajakiem się da, tylko trzeba dobrze wybierać drogę. Może i płaskodenką? Łachy są ogromne!
                                                    A na Drwęcy wody sporo, pływałyśmy tylko we dwie i rzeka z przyległościami była tylko nasza!
                                                    Kąpałyśmy się w niej w strojach Ewy, rozbijałyśmy gdzie nam dusza zaśpiewała (a miejsca były cudne!), piłyśmy mleko prosto od krowy, jadłyśmy jabłka i mirabelki z przydrożnych drzew, popijając miętą nadwodną. Wypoczęłam wspaniale!
                                                    A jutro idę walczyć z urzędem.
                                                  • verbena1 Re: Wisła 20.08.15, 21:42
                                                    Gosiu, masz swietny sposob spedzania wolnego czasu. Mleko od krowy to w dzisiejszych czasach rarytas. Kiedy przprowadzka?

                                                    Po trzech dniach ulewnych deszczy przyroda wraca do zycia. Znow wrocilo lato i cieplo.
                                                    W okolicy nic szczegolnego sie nie dzieje, robie przetwory na zime, jezdze rowerem lub gapie sie na roslinnosc. Mam nadmiar cukini jakby kto pytalsmile
                                                  • malosia06 Moje sprawy mieszkaniowe 20.08.15, 22:12
                                                    mają się następująco:
                                                    W poprzedni piątek podpisałam umowę przedwstępną sprzedaży mojego mieszkania. Jutro podpisuję podobną, dotyczącą mieszkania docelowego.
                                                    Potrzebowałam zaświadczenia, ze nie mam zaległości podatkowych wobec miasta i że jestem rozliczona z podatku od spadku. Musiałam dostać kolejny odpis z aktu urodzenia, bo w dowodzie wpisano mi ostatnio trzy imiona co różni się od wpisów w księdze wieczystej.
                                                    Udało się wszystko.
                                                    Chcę zamknąć sprawę przekształcenia własnościowego gruntu, czyli zapłacić jednorazowo to, co pozostało do zapłaty (decyzja była na 10 rocznych rat) i tu jest pod górkę. Decyzja dotyczyła całego gruntu (dwoje współwłaścicieli), więc musi być także zgoda wspólnika gruntowego na zmianę decyzji. Nie dość na tym, musiałam uzasadnić szczególne okoliczności, które przemawiają za taką zmianą.
                                                    Nie wiem, co jeszcze szanowny urząd wymyśli, i tak prawdopodobnie na nową decyzję bedę czekać dwa miesiące.
                                                    Na razie oglądam w internecie małe brodziki i ustępy połączone z bidetami i jestem zniesmaczona wyglądem. Może na żywo inaczej to wygląda?
                                                    Łazienka jest wąska (niepełne 1,4 m) i z oknem naprzeciw drzwi (na wąskich ścianach), co
                                                    powoduje konkretne problemy. Teraz jest tam wanna, a ja od lat nie używam wanny zgodnie z jej przeznaczeniem, więc muszę ją wyrzucić.
                                                    Przeprowadzka pod koniec roku, bo najpierw wyprowadzka lokatorów do innego mieszkania (jeszcze nie ma) i remont.
                                                  • mammaja Re: Moje sprawy mieszkaniowe 21.08.15, 00:08
                                                    Gosiu, przedewszystkim brawo za piekny spływ Drwęca. A juz te kapiele budzą zazdrośc ! I naprawdę żadnych turystów?
                                                    Czeka Cię multum spraw i pracy, ale na końcu na pewno poczucie stysfakcji !
                                                    Byłam dzisiaj na pieknej i poruszającej uroczystości - rocznica
                                                    likwidacji falenickiego getta. Powaga i poczucie więzi z tymi ktorzy zginęli i garstką ocalałych. Czytanie imion i nazwisk niektórych ofiar.A modlitwy odmowili rabin i ks. Lemański.
                                                  • lablenka_x Re: poniedzialek 18.08.15, 11:21
                                                    Dziewczyny, ciesze się,że z tego mojego bełkotliwego wpisu o horrorze coś zrozumiałyście. bardzo Was za ten bełkot przepraszam, ale pisałam w trakcie telewizyjnych relacji z tego wydarzenia i dopiero wówczas się zdenerwowałam tak na maksa. Uważam,że to był cud,że wyszliśmy z tego cało i samochód też.
                                                    Feline , tym razem burza w Rogalinie wyrządziła ogromne szkody (tu też mogę powiedzieć o szczęściu , bo podczas poprzedniej burzy niszczącej Poznan i okolice w Rogalinie nic się nie stało.
                                                    Opanowanie opanowaniem ,ale strach miałam ogromniasty , zwłaszcza gdy jakieś 300 metrów dalej walnął piorun.
                                                    Verbeno , ja to z żalem patrzyłam na moje liche hortensje więdnące w upale.
                                                    Dziś sie ochłodziło i wieje.
                                                    Wczoraj obcinaliśmy nasza glicynię sponiewieraną przez wiatr.
                                                    Mammaju widziałam tę Wisłę pokazująca dno, straszne to.
                                                    Foxie milego pobytu we Włoszech.
                                                    Ju, ty to nie możesz spokojnie usiedzieć na tyłku,smile co Cię tak gna do tej roboty .Dziewczyno zwolnij
                                                    Pozdrowienia.
                                                  • kan_z_oz Re: poniedzialek 18.08.15, 11:49
                                                    Rozumiem niepokoje pogodowe. Przezylas wiec prawdziwie australijskie anomalie-like? Mam na mysli intensywnosc.
                                                    Wiem jak sie mozesz czuc, bo w styczniu niemalze skonalam na autostradzie, gdzie samochod wjechal nan i stanal mi w poprzek. Sunace wokol pociagi tylko mi uzmyslowily jak jestesmy kruchymy istotami.
                                                    Moje zdenerwowanie wyszlo pare dni po.

                                                    Kan
    • joujou Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 17.08.15, 20:38
      Zamilkłam na trochę,bo jak zawsze powroty z urlopu mam ciężkie: zarówno w pracy,jak i w domu.Zakończyłam już rehabilitację i dobrze,bo choć blisko, wybijała mnie nieco z mojego codziennego rytmu.W takim upale,to nic przyjemnego,a jedno z drugim skutkowało obciążającym niedospaniem.No i trochę ogórków trzeba było zaprawić,bo jednak kiszone muszę mieć swoje.
      W sobotę byłam sama i nadrabiałam zaległości w spaniu-większość dnia polegiwałam w łóżku smile
      Wieczorem zmusiłam się jednak do wyjścia z domu,bo w ogrodach biblioteki miejskiej był koncert grupy Ritual Art Orchestra .Mam blisko więc postanowiłam przewietrzyć łepetynę.
      Muzyka to nie do końca moje klimaty,ale bardzo ciekawy zestaw instrumentów.Szczególnie podobały mi się skrzypce elektryczne,na których gra Amerykanin Steve Kindler.To jedyne takie skrzypce na świecie:9-cio strunowe,zrobione typowo dla niego i przystosowane do jego dłoni.Brzmieniem zastępują kilka instrumentów.
      Tu krótka relacja:
      www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/gallery?Site=PO&Date=20150816&Category=GALERIA&ArtNo=816009993&Ref=PH
      W niedzielę wstałam bladym świtem,by ogarnąć w domu.Przybyło mi sił więc latałam,jak nakręcona:ugotowałam bigos z cukinii,zrobiłam sernik na zimno,ugotowałam obiad i zaprosiłam wnusia z rodzicami oraz teściową.Wnusio wypiął się na zupkę jarzynową,którą specjalnie dla niego pichciłam i miksowałam więc dostał na wynos.
      Muszę kończyć i zbieram się do pracy.
      Bbetko,plaże cudne!
      Fed,fajnie,że masz ulgę w podlewaniu smile
      Foxie życzę cudnego urlopu w Italii!
      Moniu,medale już mają właściwe miejsce w domu? Kiedy idziesz na urlop?

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
      • lablenka_x Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 21.08.15, 12:22
        Bylismy na krótkiej wycieczce sprawdzającej auto po kataklizmie, złożyć na grobie matki T kwiaty , miałaby 19 .08 .102 lata.
        Jest tylko mały problem z biegami - haczą przy wrzucaniu, nie zawsze i nie każdy. Reszta ok.
        Kanie Twoja przygoda na autostradzie mrożąca krew w żyłach.Te pędzące pociągi wg mnie gorsze od tej zawieruchy. Najważniejsze,że wszystko skończyło się dobrze.
        Gośka, Ty bezwstydnico jedna , kapać się na golasa, smile, a starców w pobliżu nie było???
        Gratuluję udanej wyprawy i transakcji mieszkaniowej.Odpadnie Ci wiele kosztów.
        Mammaju , tak jak Ty uważam,że pamięc o losach narodu trzeba pielęgnować, bez niej tracimy jestestwo, albo zyskujemy zafałszowane jestestwo.
        U nas nadal słonecznie i ciepło i coraz bliżej naszego wyjazdu do Bułgarii.
        • bbetka Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 22.08.15, 15:11
          Lablenko, to pewnie bez konsultacji z mechanikiem się nie obejdzie....

          Gosiu gratulacje z powodów mieszkaniowych! jak dziewczyny piszą najpierw będzie załatwianie/remontowanie i urwanie głowy, a potem sielanka smile O spływie nie piszę, bo wygląda na sielankę do kwadratu!!!!

          U mnie "na zachodzie" bez zmian wink na początku września wypada mi ćwierćwiecze pożycia i uciekamy przed zgromadzeniem rodzinnym do Francji smile Zamierzamy pobłąkać się głównie po Normandii, zaczynamy od Wybrzeża Różowego Granitu (wiem wiem, to już Bretania), a kończymy na Alabastrowym Wybrzeżu. Czy znawczynie tego kraju, w którym nie można się porozumieć w żadnym ludzkim języku wink mogą polecić jakieś miejscowe specjały/ciekawostki, spoza powszechnie dostępnych sztandarowych "mustsee"?
          • felinecaline Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 22.08.15, 15:39
            Ciesze sie, ze wybraliscie taki sposob "czczenia" sympatycznej rocznicy. Co polecic? Wlasciwie trzeba by wszystka ale przede wszystkim dobrze sie sklada, bo przyjedziecie po turystycznym "szczycie szalenstwa" i np zwiedzajac Mont St Michel zobaczycie cos wiecej niz plecy ludzi poprzedzajacych Was we wspinaczceo. Tam "koniecznie" wypada zjesc omlet Mère Poulard (uwaga! ten tradycyjny jest z rodzaju ledwo scietych, wiec kto nie lubi "sluzu"niech sie jednak wstrzyma. Niedaleko od Swietego Michala jest Saint Malo - dawne warowne miasto korsarzy, przepiekne "intra muros" i rewelacyjna lodziarnia, godne uwagi jest "angielskie" wczasowisko: Dinard i rownie godne ujscie rzeki Rance i miasto o ludzaco podobnej do poprzedniego nazwie: Dinan. Urocze stare miasto, najpiekniejsza w nim zstepujaca do portu uliczka Jerzual, moja ukochana. No i oczywiscie , jak planujesz cale wybrzeze "rozowego granitu". Co pic? Cydr ozywiscie - polecam raczej wytrawny (brut) i cydr gruszkowy, na koniec dnia do wyboru albo calva(dos) albo chuchenn ( tamtejszy "miod pitny" zupelnie inny od naszego, uwaga na %!).Co jesc? Oczywiscie ryby i "fruits de mer, zwlaszcza moules à la marinière i we wszelkiej innej formie. Z deserow lody o smaku ...slonego karmelu i obrzydliwie slodkie, obrzydliwie tluste i obrzydliwie smaczne ciasto "Kouign amann" i piaskowo - kruche palets bretons i Palets de St Michel, mozna zaryzykowac far breton (zapiekany budyn z suszonymi sliwkami) osobiscie nie przepadam. Skorzystaj z okazji i kup sobie sliczna, super czysta i krystaliczna sol "fleur de sel".Dopisze jak jeszcze sobie przypomne cos wiecej. I ze wlasnie sobie przypomialam dopisuje "na goraco" wszelkie nalesniki (crêpes") - to na slodko i nalesniki z maki gryczanej (galettes de sarrasin) na slono, jako konkretne danie. Gdzie planujecie noclegi?
            • bbetka Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 22.08.15, 20:53
              Dzięki Feline smile
              Postaram się "zastosować" wszystko big_grin
              Planujemy noclegi w Saint-Brieuc i Honfleur oraz dwa w Paryżu (przylot i wylot)
              • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 22.08.15, 22:34
                Bbetko, piekne plany! Narazie moją rozrywką jest po- lub przed - południowy bridżyk z trzema koleżankami. A i w tym bywa goryczka, kiedy karta mi nie idzie tak jak dzisiaj. Poza tym usiluje niedopuścić do pojedynków pomiędzy moim Burkiem i kotkiem braterstwa. A chłopaki tylko na to czekają ! Niestety sama namowilam brata na tego ślicznego kotka, obiecując że w razie ich wyjazdu zajmę się biedakim. No to mam, ale aż trzy tygodnie! Każdyz kotów jest przemiły, dopóki sa osobno smile
                • joujou Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 22.08.15, 23:11
                  Bbetko pomysł super! Sprawdziłam miejsca polecane przez Feline i nooo bosko,romantycznie i w ogóle noo zazdroszczę,ale pozytywnie smile Cholerka,muszę długo żyć,długo pracować i zadbać o siebie,by mi czasu,sił i kasy starczyło na to,co chciałabym jeszcze zobaczyć,a i tak się nie wyrobię big_grin Słyszałam,że w Szczecinie trwa rekrutacja do 'pracy marzeń' na wrzesień:zwiedzasz,dokumentujesz wrażenia na blogu i jeszcze ci płacą.Tym razem dotyczy woj. zachodniopomorskiego. Ja mogłabym tak do końca życia he,he tyle,że wiek i kondycja nie ta wink
                  Dzisiaj jestem sama i zrobiłam sobie luzacki dzień.
                  Trochę nie dospałam,bo pognało mnie na nadwiślański błonia,gdzie odbywał się pokaz Akademii Sztuki Jeżdzieckiej Karoliny Wajdy.To w związku z corocznym zjazdem absolwentów Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu.Tych absolwentów pozostało już tylko siedmiu na świecie.W tym roku przyjechało tylko dwóch,ale przyjeżdżają już kolejne pokolenia dzieci,wnuki,prawnuki.Podziwiam te osoby,bo dzieci,tych co już odeszli na wieczną służbę mają już po 90-tce i przyjeżdżają.Natomiast ppłk Zbigniew Makowiecki z Londynu też ma już 97 czy 98 lat.Wzruszające...
                  Po pokazach weszłam jeszcze na wzgórze zamkowe i na niedawno odbudowaną wieżą Klimek (dawnego zamku krzyżackiego).
                  Dla chętnych,wstawiam link:

                  fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3870216,5,1,77442,P8225198.html
                  • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 23.08.15, 13:00
                    Brawo, Joujou, jesteś nieoceniona i pelna energii ! Z przyjemnością obejrzalam zdjęcia "kawaleryjskie" i widokowe.
                    Swietne te krynoliny smile No i schody na wieżę sad
                    Ze tez mnie podkusiło z tą papryką! Już zrobiona wg przepisu Dado, ale wyszlo mi tylko 8 słoików, trzeba bylo kupić więcej.
                    No ale zawsze cos... Potem miło wyciąga się z szafki smile
                    Wieczorem koncert letnim dobrze, że pogoda dopisuje.
                    • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 23.08.15, 22:42
                      Dzisiaj moje corka, a wlaściwie jej pies, uratowali zycie i dobytek wielu ludzi. Byli na spacerze w naszym wyschniętym na wiór lesie i pies pociągnął ją ze ścieżki w bok, a tam wyschnięte poszycie ewidentnie tliło się i dymiło. Zadzwoniła do straży, która jet niedaleko i przyjechali zaraz, jeszcze jej podziękowali. Nie wiem co było powodem - cy samozapłon jakiś, czy człowiek - ale gdyby "to" zamieniło się w pożar, to przy tej suszy płonęło by jak pudełko zapałek. A lesie, opodal, są też i domy. Widocznie ten pies jest wyczulony na spaleniznę, bo młoda mowi, że kiedyś położyła rękawicę kuchenną za blisko płomyka gazowego i też pies "zawołal" ją do kuchni do tej tlącej szmaty. Należy mu sie nagroda !
                      • ewelina10 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 24.08.15, 09:21
                        Aż trudno sobie wyobrazić jakie skutki mogły być gdyby psica nie była taka czujna. Oj należy się jej jakaś smakowita miska smile

                        Jechaliśmy przedwczoraj lasem, strasznie sucho, nawet "psich" grzybów nie widać, a drogą szutrową przejeżdża się w tumanach kurzu, jak po jakimś placu budowy.
                        • joujou Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 24.08.15, 11:57
                          Mammaju aż skóra cierpnie na myśl,co by było,gdyby nie sunia.Do michy powinna jej coś i gmina dorzucić smile
                          Wczoraj,jak co roku byliśmy na Festiwalu Smaku w Grucznie.Pogoda,jak zawsze słoneczna i ciągle przelewająca się fala ludzi.Nie będę już pisać co pojadłam i co kupiłam do domu-wspomnę tylko,że wszystko smaczne i raczej mało dietetyczne.Po trzech godzinach 'szwałędania' się między straganami,wróciliśmy do domu,objedzeni jak bąki z bukietem lawendy,która teraz pachnie mi w sypialni.
                          Moje trzewia odpłaciły mi za to obżarstwo-'zdychałam' cały wieczór i szybko zaległam w łóżku.
                          Dziś obudziłam się wyspana ok.4 nad ranem i znowu włączył mi się motorek. Niechybnie to 'SKS',bo z sowy przemieniam się w skowronka.Nadrobiłam sobotnio-niedzielne lenistwo i zrobiłam sporą michę sałatki warzywnej(zawiozę zaraz trochę mojej teściowej i synostwu).
                          Młodzi zamieniają się z sąsiadem zza ściany na mieszkania i będą mieli trochę więcej luzu,a
                          wnusio swój pokój.Zatem jedziemy oglądać nowe kąty,zawieżć trochę wałówki,bo nie mają czasu i uściskać wnusia.Wcześniej jednak umówiłam się na mammografię.No to lecę!

                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/xbzggD7wWtsLawRlzX.jpg
                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/abTUUklmKGYsmaPbuX.jpg
                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/Jfy9GTpJdSTcXZEQvX.jpg
                          • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 24.08.15, 21:24
                            Kobieta z propelerem! Powala mnie Twoja energia!
                            Mm, aż mnie ciarki przebiegły! Suka jest po prostu bohaterką!
                            Mój pracowy komp był łaskaw wyzdrowieć, ale oczywiście nadrabianie roboty z dwóch dni zajęło mi mnóstwo czasu sad
                            Do tego okazało się, że szablony które le Mąż niedawno zmodyfikował są do d. i przez dwie godziny poprawialiśmy je "telefonicznie".
                            Za to widać już koniec remontu smile Prawdopodobnie jutro wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik. Już tylko sprzątanie i będę gotowa w poniedziałek przyjąć gości. Obchodzimy ćwierćwiecze Dziecinki. Przerażające!!!! Przecież ona wczoraj miała 12 lat!
                            • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 24.08.15, 22:39
                              Tak to jest, Fed z tymi dziećmi ! Nie wiadomo kiedy się starzeją smile Jeszcze pragnę sprostować wyraznie, że to żadna sunia tylko pies. Córka powiedziala, że on lubi przypalonej kaszy i pewnie dlatego tak reaguje na wszelka splenizne.
                              Dzisiaj wymieniłam sprzęgło w samochodzie. Niestety mam fatalny nawyk nadużywania tegoż - będę sie pilnowac, bo to nie jest taka tania przyjemność. No ale naspacerowałam sie za to bo do warsztatu parę km, a czekanie na autobus, który jezdzi raz na pól godziny to nie moja broszka.
                              Koty nadal wojują ze sobą, przerazliwie wrzeszcząc. Raczej staram się je izolować. bo nie cierpię tych ryków.
                              Joujou, ten jarmark gastronomiczny prześliczny! Aż ślinka cieknie smile
            • felinecaline Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 25.08.15, 18:43
              Bebetko! Tu masz zebrane chyba wszystkko, co w Normandii jest do zwiedzenia
              i jest tego kilka stron, wystarczy liknac na : "afficher plus de propositions" na dole kazdej kolejnej.
              • felinecaline Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 25.08.15, 18:47
                www.normandie-tourisme.fr/patrimoine-culturel/musees~~~~~~~~/offres-6-1.html?mobi=no&N=2
                Przepaszam, klikac nalezy na: "plus de resultats"
                • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 25.08.15, 21:05
                  Tak sobie wklejam na poprawienie nastrojów smile www.youtube.com/watch?v=T57jBX1ShV0
                  • mammaja Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 25.08.15, 23:50
                    Mi poprawił humor deszczyk, nie był zbyt duży, ale zawsze smile
                    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 364 - prawie sierpnowe... 26.08.15, 08:23
                      To prawda smile Nareszcie! A już przestałam wierzyć, że cokolwiek spadnie na Warszawę smile
                      Wczoraj po deszczu Ninka złapała nietoperza. Na szczęście udało mi się go odebrać mojej dzikusce. Pozostawiony w bezpiecznym miejscu, ochłonął i poleciał w ciemną noc. Ninka przestała się do mnie odzywać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka