Ewelina poruszyła nieobcą mi sprawe poczucia posiadania własnego miejsca w
domu:
Re: Langłydż i niedziela

))
ewelina10 19.12.2004 14:16 + odpowiedz
Rutyną, przyzwyczajeniem, nawykiem ... co tam jeszcze bądź ?
W dużym pokoju w zestawie "wypoczynków" i foteli obrałam sobie jedno miejsce
i Zanic nie jestem w stanie się nim z kimś podzielić.
Ktokolwiek tam siądzie traktowany jest jak zaborca

))
Próbowałam walczyć z tym moim "nałogiem" przysiadując w różnych miejscach
i ... nic z tego nie wyszło.
Zaczyna mi ciążyć nieustannie natarczywa myśl ... jakby tu go (ją) wysadzić
z mojego miejsca ...

((
Też tak mam .
W starym mieszkaniu był to fotel , ustawiony tyłem do drzwi .
Też jak Ewelina każdego kto na nim usiadł zaczynałam myslami wygryzac z tego
miejsca.
Teraz w tym mieszkaniu, przy oknie stoi fotel po babci mego męża , też jest
mój i gdy mąż na nim siada , nie lubię go (męża)za to ,że "nie mam gdzie
usiąść".
W sypialni prawa strona łóżka , ta od okna.
W kuchni , krzesło przy stole, tyłem do okna .