kamfora
30.03.05, 20:01
W przyjacielskiej rozmowie przed Świętami usłyszałam "no tak,
synowa to nie to samo co córka - z córką łatwiej się dogadać" i natychmiast
potem nastąpiło kajanie się Rozmówczyni (tak jak ja 40+) za "myślenie
stereotypami".
Siedząc kilka godzin w pociągu zastanawiałam się, jak to z tym naszym
myśleniem jest. Czy z wiekiem stereotypów przybywa, czy też zostają
przełamywane/wypierane przez doświadczenie życiowe? A może wcale wiek
nie ma nic do tego? Uważam się za osobę nie ulegającą stereotypom,
(ale czasem zdarza mi się być ofiarą czyjegoś myślenia stereotypami)..
Być może to, co ja uważam za swoje doświadczenie - komuś z boku wydaje się
zwykłym stereotypem właśnie? Być może też to, co mnie się u kogoś wydaje
stereotypowym myśleniem - on uważa za doświadczenie?
Jak to u Was jest?
PS. Czy można już mówić o czymś takim jak "stereotypy forumowe"?