27.06.05, 22:14
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Drzewa . 27.06.05, 22:31
      Przepraszam. To nie bylo zamierzone wysylanie pustego tytulu smile
      Dla mnie sa bardzo wazna czastka swiata. Te ktore widze z mojego okna to
      swierki kanadyjskie, orzechy, modrzew i dalekie sosny. Te pierwsze posadzilismy
      sami i po nich widze jak czas uplywa, przerosly dom, zwlaszcza modrzew pnie sie
      szybko do gory. Gdziekolwiek przyjezdzam, obecnosc drzew jest mi niezbedna. One
      zyja swoim wlasnym zyciem , swoim poszumem, swoimi pochyleniami i kolysaniem.
      Przed domem z drugiej strony rosna dwie rajskie jablonki, kiedys bylo ich
      zdjecie z karmnikiem dla ptakow, cale w rozowych kwiatach. Poniewaz bardzo
      chorowaly specjalista od drzew powiedzial, ze trzeba je przyciac.Ale dokonal
      prawie eksterminacji - bylismy przerazeni widzac nagle dwa pnie, bez galezi,
      wysokie na jakies dwa metry. Rozpacz. A jednak dosc szybko jedna z nich
      wypuscila listki, potem galazki i ma juz spora czuprynke. Druga stala jak
      martwy kikut i bolalo mnie serca z zalu, a po glowie chodzil wiersz Lorki,
      mniej wiecej taki " Drwalu, ulzyj mej mece, odrab moj cien odemnie, bym bez
      owocow nie widzial sie wiecej". Ptaki uznaly ze to dla nich swietne siedlisko,
      ten biedny kikut. Zaczelismy bardzo mocno podlewac i stal sie cud, w ostatnich
      dniach pokazaly sie pierwsze listki na tym biednym drzewku.
      Bedzie jednak zylo! To moja pierwsza opowiesc o drzewachsmile
      • dado11 Re: Drzewa . 27.06.05, 22:44
        Cześć Mmsmile Drzewa, to taki wdzięczny i...stabilny temat. Też nie bardzo
        potrafię wyobrazić sobie życia bez nich. W sobotę byliśmy u znajomych za
        Wiązowną i jadąc w poprzek doliny Wisły, podziwialiśmy piękne szeregi
        najbardziej polskich drzew - wierzb rosochatych. Zaraz wkleję do albumu parę
        zdjęć, bo śliczne były i nostalgicznesmile
        Pozdrawiam D.
        • lablafox Re: Drzewa . 27.06.05, 22:59
          Dzięki Mammajko za wątek.
          Nie wyobrażam sobie również życia bez nich.
          Podczas naszej ostatniej wycieczki po Wielkopolsce do klasztoru i kościoła w
          Woźnikach prowadziła aleja starych , wielkich lip, niektóre przewyższały
          kościół.
          Zaczęły kwitnąć , a w ich konarar chyba miliony pszczół zbierało nektar.Dżwięk
          niesamowity - jakby strojenie wielkiej orkiestry smyczkowej .
          Dziwne ,że ani jedna , nie miała czasu i ochoty zlecieć poniżej tego pszczelego
          raju i zobaczyć czy to wróg czy przyjaciel się pojawił .
          W pewnym momencie uświadomiłam sobie,że Jan Kochanowski słyszał taką samą
          muzykę.
          Lipy dawały cień i poczucie bezpieczeństwa ,oraz słodycz zapachu, a przez tę
          myśl o poecie i poczucie ciągłości .
          • bodzio49 Re: Drzewa . 28.06.05, 00:07
            Cieszę się, że tylu z nas zauważa i lubi drzewa. I mnie fascynują. Zacząłem w
            tamtym roku w albumie zbierać fotki ciekawych okazów ale zarzuciłem nie
            pamiętam dlaczego. Pewnie brak miejsca. Ale niedługo zrobię specjalny album dla
            drzew. Mam ich sporo.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Drzewa . 28.06.05, 00:42
      O drzewach moglabym w nieskonczonosc. O starym eukaliptusie, stojacym w moim
      ogrodzie, ktory latem brzeczy tysiacami pszczol i glosami papuzek objadajacych
      kwiaty, o bialych pniach "ghost gums" w Centralnej Australii, widocznych nawet
      w nocy, o najstarszym lesie swiata na Tasmanii, oslonietych tajemnica sosnach w
      glebokich wawozach Narodowego Parku Wollemi, o ktorych myslano ze wyginely
      miliony lat temu, odpornych na ogien banksiach obnoszacych swoje niezwykle
      szyszki nad pogorzeliskiem, poteznej sosnie stojacej posrodku opustoszalego
      zlotonosnego miasteczka Hill End, o wdziecznych ozdobnych drzewkach ogrodowych -
      tibouchina, frangipani, klony japonskie...

      Robie zdjecia niecodziennym drzewom, ale nie gwarantuje, ze trafia do galerii,
      bo zbyt czesto przyrzekalam ze to zrobie a ciagle nie ma czasu.

      Rozmarzylam sie drzewnie a tu praca goni, wiec opuszczam Was.
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • fedorczyk4 Re: Drzewa . 28.06.05, 07:07
        "Auprès de mon arbre" śpiewał Goeorges Brassens, zawierając w tej piosence
        kwintesencję uczuć które w człowieku może wzbudzać drzewo. Oczywiście moim
        skromnym zdaniem. Dzrewa które rosną z nami, przerastają nas i pozostają po
        nas. Dają cały bezmiar możliwości jakby cała natura w tym jednym tworze
        pokazała siebie. Czasem sa groźne, czsem przychlne, zawsze piękne.
        • annabelee1 Re: Drzewa . 28.06.05, 07:46
          Dzien dobry.
          Ja tu obca. Wiec problem.
          Czy i jak.
          Jak trafic w ton.
          I czy ten ton bylby moj.Bo istnieje cos co sie nazywa mimetyzmem.
          Ale ad rem.
          No, bo ja sie tez motam z drzewami. Od jakiegos miesiaca.
          I ta historia ma kilka watkow.
          A.
          Dom w ktorym sie urodzilam znajduje sie tuz obok mojego.Mieszka w nim moja
          mama. To dworek tak jaki budowano przed wojna, w latach 30stych, z bialymi
          filarkami i trzema brzozami na klombie tuz przed schodami W ogole Tych brzoz
          jest wiecej,rosna wzdluz alejki prowadzacej do domu. Cale lat brzozy na klombie
          towarzyszyly naszej mlodosci.Moja siostra wlazila na nie,choc to nie latwe.Ja
          gapilam sie na szpaki i kosy siedzac na balkonie i na ganku.Patrzylam na gazezie
          grozne i tajemnicze, gdy spalam na balkonie uczac sie do matury.
          I w zeszlym roku brzozy umarly .Ich czas sie skonczyl.Wszyskie trzy.Podobno
          brzozy zyja 50 lat.Te i tak zyly dluzej. Scielismy je miesiac temu.Zrobilo sie
          jasniej ale czegos zabraklo.Na klombie gigantyczne pienki nieudolnie zakryte
          przez nas doniczkami. Nalezaloby je wykarczowac.Ale to praca gigantyczna.Gdyby
          zniknely zapomnialybysmy moze o brzozach co byly..ZMoze posadzilybysmy nowe, a
          tak.. smutno.
        • felinecaline Re: Drzewa . 28.06.05, 18:35
          O tym samym myslalam - stary, niezawodny Brassens.
          A Ferrat opiewal "le chataignier" (kasztanowiec) - ja je tez kocham, od czasow
          mojego dziecinstwa, kiedy w wakacje spedzane u dziadkow jadalam obiady pod
          ogromnym, rozlozystym "kasztanem" w ogrodzie. dzielilam sie tymi obiadami
          z...kurczetami, ktore bez pardonu wskkakiwaly na ogrodowy stol i wydziobywaly
          kluski z mojego talerza. A potem jako dorosle kury i koguty marly ze starosci,
          bo w rodzinie byl zakaz "kurobojstwa" - po kurczaka do garnka (i do brzusia)
          chodzilo sie do Pani Sadowskiej na trzecia wies - zeby miec pewnosc, ze sie go
          nie znalo...
    • byfauch Re: Drzewa . 28.06.05, 08:12
      Drzewa były od wieków inspiracją poetów i marzycieli.
      Przypomina mi się tu pewna pieśń:
      "A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści."
      • annabelee1 Re: Drzewa . 28.06.05, 14:14
        byfauch napisał:

        > Drzewa były od wieków inspiracją poetów i marzycieli.
        > Przypomina mi się tu pewna pieśń:
        > "A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści."
        ********
        Bardzo romantyczne...
        • no_no Re: Drzewa . 28.06.05, 15:58
          annabelee1 napisała:

          > byfauch napisał:
          >
          > > Drzewa były od wieków inspiracją poetów i marzycieli.
          > > Przypomina mi się tu pewna pieśń:
          > > "A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści."
          > ********
          > Bardzo romantyczne...
          ---

          A ileż w tym....

          no_no - jak jej tam? ...poezji rewolucyjnejsmile
          • no_no Re: Drzewa - Lipa:-) 28.06.05, 16:32
            Cały mój okres dzieciństwa i dorastania, to wielka lipasmile) No, no, mam na myśli
            drzewosmile), piękną, prostą, strzelistą, pnącą się ku niebu lipę, rosnącą w moim
            ogrodzie, obsypaną żółtymi kwiatami...W jej cieniu lubiłem przebywać, czytać
            ksiażki, poezję, fraszki Kochanowskiegosmile i co tam jeszczesmile Ach!smile Dużo by
            wymieniać...
            Pamiętam ulicę, na której mieszkałem...Gdy wracałem do domu zmęczony naukąsmile,
            szedłem powoli wśród aleji drzew, sadów mieniących się kolorowymi
            kwiatami...cieszyłem wzrok i kubki węchowesmile)...pamiętam ich
            zapach...kolory...pamiętam wyprawy do lasu i zapach igliwia sosen...
            Drzewa...dostojne, majestatyczne...piękne...dumne...niemi świadkowie naszej
            ludzkiej historii...trwają...żyją...rodzą...

            no_no - i umierają stojąc...
            • bodzio49 Re: Drzewa 28.06.05, 20:09
              Wielu się nimi zachwycało. A przecież ich rzeczywiste zasługi dla nas i naszej
              Ziemi są znacznie ważniejsze niż wrażenia estetyczne. Nie da się przecenić.
    • ewapf Re: Drzewa - W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy.. 28.06.05, 21:02


      Powolną strugą płynął wytrwale...


      O piekle i niebie smile wciąż najlepiej myślało mi się pod kasztanem, rosnącym
      szeroko w ogrodzie, obok czerwonocegłowego domu mojej Babci...

      Pogarbił się on... zgubił młodzieńczą gibkość od czasu, gdy po grubej linie
      docierałam do rozłożystego konaru i zamieszkiwałam wśród braci-kasztanów...
      Od czasu, gdy wzniesioną dłonią wyznaczał mi w powietrzu miejsce bardzo wysokie...

      Lubiłam wtulać policzek w jego chropowatą korę i wyobrażać sobie, że mój świat
      wcale nie olbrzymieje. Wciąż się mieści w ciasnych objęciach tamtego widnokręgu...
      Dalej, za niebiesko-różowymi chmurami, zbierającymi się w ciepły, letni
      zmierzch, nie było już nic...
      Tylko echo...Hasało po ogrodzie ptasimi kłótniami, zapachem zrywanych nagietek...

      Trudno zliczyć, ile razy "umierałam" smile pod tym drzewem i ile razy powracałam
      tam do życia... Wczepionego w wyobraznię jak kleszcz...

      Najchętniej zwiędłabym pod nim, aby rok pozniej pojawić się jakiejś innej małej
      dziewczynce jako piękne białe kwiecie... Poszumieć jej do ucha i spaść
      jesienią...Niechby zrobiła ze mnie ludzika i nosiła na szczeście...

      Wyobrażałam sobie, że każda kwitnąca galąz kasztana jest duszą..i myślałam, że
      bardziej uduchowionego drzewa już nie ma...

      Zmieniło się pózniej moje pojęcie całego świata... Ale wciąż był to świat mocno
      oddzielony od horyzontu oczekiwań linią wschodów i zachodów słońca,
      zawieszającego się na gałęziach, ilekroć przeplywało nade mną...
      Miałam wrażenie, odkryłam smile , że i ja jestem takim słońcem, gdy wspinam się na
      konary i obserwuję jego wędrówkę ...

      Bardzo się obawiałam, a jednocześnie w jakimś dziecięcym zaciekawieniu -
      oczekiwałam Tej Drogi, na której będę kwitła, rozpachniała się, rozkonarzała,
      rozdziuplała i owocowała owocem cięższym... Pośród tamtejszych, otaczających
      mnie dusz, przepełniających drżeniem kasztanowe liście...

      Tamten zapach lepszego ja...
      Przegotowane dziś słońce...
      Wygłuszone gromy...




      • no_no Re: Drzewa - W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy. 28.06.05, 21:08
        no_no - smile... ten uśmiech specjalnie dla Ewy...
        • ewapf Re: Drzewa - W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy. 28.06.05, 21:17
          no_no napisał:

          > no_no - smile... ten uśmiech specjalnie dla Ewy...
          --------

          Z usmiechem delikatnego wspominania, ślicznie zdziwiona, piję tamten syrop na
          zmartwienia smile
          • no_no Re: Drzewa - W ogrodzie Ewy, gdzie czas leniwy. 28.06.05, 21:49
            Jak Ty to robisz Pani, że prozaiczne słowa w poezję zamieniasz,
            a zwykłej wodzie smak syropu nadajesz?smile

            no_no - już wiem, Ty boska jesteś...smile
            • ewapf Re: Drzewa - W ogrodzie Ewy, gdzie czas leniwy. 28.06.05, 21:54
              no_no napisał:
              >
              > no_no - już wiem, Ty boska jesteś...smile
              -------

              Jestem: diabla, czyścowa i boska...
              Jestem człowiekiem...

              smile
    • kamfora Re: Drzewa . 28.06.05, 21:09
      Przez całe moje dzieciństwo przytulałam się do drzew. "Od zawsze"
      lubiłam mościć się w rozdwojeniu konarów i pogrążać w lekturze smile
      Najczęściej była to lipa, albo stara, rozłożysta grusza.
      A z dzieciakami z sąsiedztwa najchętniej bawiliśmy się w "domku"
      zawieszonym na starej wierzbie...Nie ma już ani tej lipy, ani gruszy,
      ani wierzby sad

      Mam ochotę pojechać do lasu.
      Pojadę w sobotę do lasu smile)

      www.dor-rol.com.pl/dir-arch/2003/01/0103-8-4.htm
      www.gwiazdy.com.pl/18_99/2.htm
      • no_no Re: Drzewa . 28.06.05, 21:17
        Dzięki Kamforo za ciekawe linki.

        no_no - od jutra przytulamsmile drzewa
        • annabelee1 Re: Drzewa . 28.06.05, 22:05
          Dobry wieczór...
          Znam wierszyk o drzewach.Ha!
          Kiedys na przyjeciu spytano Juliana Ursyna Niemcewicza czy umie do kazdego slowa
          ulozyc wiersz, a kiedy potwierdzil mlody panek rzucil mu rym: cietrzew.
          No i JUN. zrymowal:
          Z pomiedzy drzew wylecial cietrzew
          szukal balwana siadł na wacpana.

          Uwazam, ze wierszyk ten jest praktyczny bardzo.No i o drzewach jakby nie bylo.
          Dobranoc.
    • ewelina10 Re: Drzewa . 28.06.05, 21:10
      wszystko co wyrosło na naszej działce zasadziliśmy własnymi ręcami (zam) i
      najbliższej rodziny. do starszych drzew mam szczególny stosunek, bo
      przypominają mi o różnych wydarzeniach ...czerwona jarzębina, którą jeden z
      synów wyrwał z korzeniami z lasu a potem wsadził byle jak byle siak w piach a
      drugi w złości bezwzględnie oskubał ją z liści ... dwa duże orzechy włoskie,
      moje trofeum zdobyczne, miały być niespodzianką dla męża, wiozłam ich w
      straszliwym ścisku w autobusie podmiejskim ... przez liście trudno się teraz
      słońcu przedostać, a wiewiórki mają swój przysmak ...

      najbardziej wzruszam się kiedy w maju na różowo gęsto zakwita głóg ... kiedyś
      przez mojego tatę zasadzony, pieczołowicie pielęgnowany, teraz ... ja przejęłam
      tę troskę o niego smile
      fotka głogu w trakcie kwitnienia była w zeszłym roku w albumie.
    • jutka1 Re: Drzewa . 28.06.05, 22:31
      Najukochansze drzewo to "moja" lipa na koncu ogrodu. Posadzona wtedy, kiedy
      stawiano dom, ma prawie 140 lat, i goruje nad okolica, ogrodem, domem, mna sama.

      U nasady ponad 25 metrow, wysoka na 50, ma ksztalt gruszki, i w kazdej porze roku
      urzeka. Teraz jest zielona, misiowata, kwitnaca i tetniaca.. Zima poraza
      sila czarnych golych konarow. Wiosna wzrusza niesmialym seledynem, jak
      ktos swiezo zakochany a niepewny siebie i drugiego odslania sie powoli, zeby
      w razie czego nie stracic twarzy...
      Jesienia? Nie wiem, jeszcze nie widzialam lipy w pelnej jesiennej krasie, ale
      juz sie nie moge doczekac.
      • verbena1 Re: Drzewa . 28.06.05, 23:33
        Przed moim poprzednim domem rosly dwie wielkie brzozy. Zaslanialy caly swiat,
        nie wpuszczaly do domu slonca, wlazily prawie do okien. Nic pod nimi nie
        roslo ,poniewaz zabieraly roslinom cala wilgoc i dawaly duzo cienia.
        Nie lubilam tych drzew, walczylam o ich sciecie, wreszcie dopielam swego.
        Scinano je po kawalku, ostroznie aby nie spadly na sasiednie posesje.
        Pamietam to wspaniale uczucie, kiedy zostaly tylko pnie i slonce zaswiecilo
        prosto w okna. Poczulam sie wolna i szczesliwa. Mialam przestrzen i swiatlo.

        Lubie wszystko co zielone, kwitnace, pachnace ale nie moze mi to zaslaniac
        przestrzeni, wolnosci.
        Z okien mojej nowej sypialni mam widok na wielki rozlozysty dab. Jest piekny.
        Nie przeszkadza mi wcale , stoi w bezpiecznej odleglosci i poprzez jego konary
        przefiltrowane slonce wpada do pokoju a stada ptakow daja wspanialy koncert juz
        od rana.
    • bacik6 Re: Drzewa . 29.06.05, 00:04
      Moje dzieciństwo sciśle związane jest z wielkim, starym orzechem wloskim,
      rosnacym w rogu ogrodu. Gdy czułam się nieszczęśliwa, uciekałam w jego
      opiekuńcze ramiona. Chowałam się w gałęziach i czułam się bezpiecznie.

      Ostatnie kilkanaście lat mieszkałam w małej miejscowości, zagubionej pośród
      lasów. Las miałam tuż za oknami. W zimie podziwiałam czapy śniegu na sosnach i
      wiekowych świerkach. Latem zapach rozgrzanych w słońcu sosen wprost odurzał. A
      jesienią nieliczne drzewa liściaste cudnie je ubarwiały.
      I tak samo jak w dzieciństwie do ogrodu, gdy było mi smutno i źle, uciekałam do
      lasu. Brałam psa, jeszcze młodego, i przepadałyśmy obie na długie godziny. Nie
      było lepszego lekarstwa na kiepskie samopoczucie. Ten las dawał mi jakąś siłę.
      Po przeprowadzce kilka lat temu, brakowało mi ludzi, którzy tam pozostali, ale
      o wiele bardziej brakowało mi tego suchego, pachnącego, sosnowego lasu.
      • lablafox Re: Drzewa - hotel na drzewie. 30.06.05, 00:31
        Otwarto hotel na drzewie
        W Niemczech otwarto hotel, którego pokoje znajdują się na konarach drzewa.
        Hotel Zentendorf Tree House w Saksonii oferuje gościom 5 zbudowanych z drewna
        pokoi zawieszonych wśród konarów na wysokości 9 metrów. Koszt jednego noclegu
        waha się od 200 do 300 dolarów.

        Każdy z małych pokoików został wyposażony w niewielki balkonik, elektryczne
        światło i toaletę. Projektant nietypowego „budynku” twierdzi, że zainspirowały
        go dziecięce marzenia o domku na drzewie i wiara, że wielu dorosłych nigdy nie
        wyzbywa się tych marzeń.
        • dan8 Re: Drzewa 30.06.05, 04:55
          Drzewem z mojego dziecinstwa i mlodosci byl modrzew.Wzrastal razem ze mna,zeby
          po latach stac sie duzym,pieknym i rozlozystym.W jego cieniu podczas lata
          siedzac na lezaku pochlanialam ksiazki,jak bylam chora na ciagle powtarzajace
          sie anginy zagladal do okna,po przebudzeniu widzialam jego zielone igielki.
          Zawsze ogarnia mnie smutek jak drzewa sa scinane lub gdy plona lasy a drzewa
          nie moga uciec przed ogniem one sa skazane na miejsce w ktorym wyrosly.
          • mammaja Re: Drzewa 30.06.05, 22:17
            Bardzo mi sie podobaja wasze wpisy! Okazuje sie ze tak wiele nas laczy. Np.
            stale powtarzajace sie anginy sad Az do czasu usuniecia migdalkow... I las,
            dajacy poczucie sily i szczescia. Przez wiele lat jezdzilismy z rodzicami do
            Bukowiny Tatrz. a byla to zupelnie inna wioska niz obecna miejscowosc i lasy w
            okolo byly zupelnie inne, pelne grzybow, malin, gdzie tam bylo do Parku
            Tatrzanskiego - to byly nasze lasy, ktore znalam tak doskonale, chodzilo sie na
            Rusinke z Dolnej Bukowine na piechote, a las za Wierch Poroncem byl zupelnie
            niecywilizowany.
            Potam poznalam Puscze Augostowska z niekonczacymi sie alejami brzozowemi i
            czerwonemi kozakami wsrod wrzosow. Zupelnie inny las, ale jakze urokliwy.
            • dan8 Re: Drzewa 01.07.05, 05:22
              Oh Mamajko,moje anginy tez minely dopiero po wycieciu migdalow.
              Teraz w swoim ogrodzie z europejskich drzew mam olche,jarzebine i czarny bez.
              Najlepiej rosnie olcha jest badzo dorodna,czarny bez tez sie rozrasta,na wiosne
              ma mnostwo kwiatow,niestety owoce nie zawiazuja sie,natomiast jarzebinka rosnie
              powoli,widocznie czegos jej brakuje,ale bardzo ja lubie a ona na jesieni
              odwdziecza sie za starania obsypujac sie czerwonymi owocami,ktore dosyc szybko
              znikaja zjadane przez ptaki.
              • dan8 Re: Drzewa 04.07.05, 04:51
                W zwiazku z tym watkiem warto zajrzec do albumu i obejrzec kolekcje zdjec
                ciekawych drzew ,zamieszczona przez Bodzia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka