mammaja Re: Drzewa . 27.06.05, 22:31 Przepraszam. To nie bylo zamierzone wysylanie pustego tytulu Dla mnie sa bardzo wazna czastka swiata. Te ktore widze z mojego okna to swierki kanadyjskie, orzechy, modrzew i dalekie sosny. Te pierwsze posadzilismy sami i po nich widze jak czas uplywa, przerosly dom, zwlaszcza modrzew pnie sie szybko do gory. Gdziekolwiek przyjezdzam, obecnosc drzew jest mi niezbedna. One zyja swoim wlasnym zyciem , swoim poszumem, swoimi pochyleniami i kolysaniem. Przed domem z drugiej strony rosna dwie rajskie jablonki, kiedys bylo ich zdjecie z karmnikiem dla ptakow, cale w rozowych kwiatach. Poniewaz bardzo chorowaly specjalista od drzew powiedzial, ze trzeba je przyciac.Ale dokonal prawie eksterminacji - bylismy przerazeni widzac nagle dwa pnie, bez galezi, wysokie na jakies dwa metry. Rozpacz. A jednak dosc szybko jedna z nich wypuscila listki, potem galazki i ma juz spora czuprynke. Druga stala jak martwy kikut i bolalo mnie serca z zalu, a po glowie chodzil wiersz Lorki, mniej wiecej taki " Drwalu, ulzyj mej mece, odrab moj cien odemnie, bym bez owocow nie widzial sie wiecej". Ptaki uznaly ze to dla nich swietne siedlisko, ten biedny kikut. Zaczelismy bardzo mocno podlewac i stal sie cud, w ostatnich dniach pokazaly sie pierwsze listki na tym biednym drzewku. Bedzie jednak zylo! To moja pierwsza opowiesc o drzewach Odpowiedz Link
dado11 Re: Drzewa . 27.06.05, 22:44 Cześć Mm Drzewa, to taki wdzięczny i...stabilny temat. Też nie bardzo potrafię wyobrazić sobie życia bez nich. W sobotę byliśmy u znajomych za Wiązowną i jadąc w poprzek doliny Wisły, podziwialiśmy piękne szeregi najbardziej polskich drzew - wierzb rosochatych. Zaraz wkleję do albumu parę zdjęć, bo śliczne były i nostalgiczne Pozdrawiam D. Odpowiedz Link
lablafox Re: Drzewa . 27.06.05, 22:59 Dzięki Mammajko za wątek. Nie wyobrażam sobie również życia bez nich. Podczas naszej ostatniej wycieczki po Wielkopolsce do klasztoru i kościoła w Woźnikach prowadziła aleja starych , wielkich lip, niektóre przewyższały kościół. Zaczęły kwitnąć , a w ich konarar chyba miliony pszczół zbierało nektar.Dżwięk niesamowity - jakby strojenie wielkiej orkiestry smyczkowej . Dziwne ,że ani jedna , nie miała czasu i ochoty zlecieć poniżej tego pszczelego raju i zobaczyć czy to wróg czy przyjaciel się pojawił . W pewnym momencie uświadomiłam sobie,że Jan Kochanowski słyszał taką samą muzykę. Lipy dawały cień i poczucie bezpieczeństwa ,oraz słodycz zapachu, a przez tę myśl o poecie i poczucie ciągłości . Odpowiedz Link
bodzio49 Re: Drzewa . 28.06.05, 00:07 Cieszę się, że tylu z nas zauważa i lubi drzewa. I mnie fascynują. Zacząłem w tamtym roku w albumie zbierać fotki ciekawych okazów ale zarzuciłem nie pamiętam dlaczego. Pewnie brak miejsca. Ale niedługo zrobię specjalny album dla drzew. Mam ich sporo. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Drzewa . 28.06.05, 00:42 O drzewach moglabym w nieskonczonosc. O starym eukaliptusie, stojacym w moim ogrodzie, ktory latem brzeczy tysiacami pszczol i glosami papuzek objadajacych kwiaty, o bialych pniach "ghost gums" w Centralnej Australii, widocznych nawet w nocy, o najstarszym lesie swiata na Tasmanii, oslonietych tajemnica sosnach w glebokich wawozach Narodowego Parku Wollemi, o ktorych myslano ze wyginely miliony lat temu, odpornych na ogien banksiach obnoszacych swoje niezwykle szyszki nad pogorzeliskiem, poteznej sosnie stojacej posrodku opustoszalego zlotonosnego miasteczka Hill End, o wdziecznych ozdobnych drzewkach ogrodowych - tibouchina, frangipani, klony japonskie... Robie zdjecia niecodziennym drzewom, ale nie gwarantuje, ze trafia do galerii, bo zbyt czesto przyrzekalam ze to zrobie a ciagle nie ma czasu. Rozmarzylam sie drzewnie a tu praca goni, wiec opuszczam Was. Luiza-w-Ogrodzie ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> .·´¯`·.. ><(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Drzewa . 28.06.05, 07:07 "Auprès de mon arbre" śpiewał Goeorges Brassens, zawierając w tej piosence kwintesencję uczuć które w człowieku może wzbudzać drzewo. Oczywiście moim skromnym zdaniem. Dzrewa które rosną z nami, przerastają nas i pozostają po nas. Dają cały bezmiar możliwości jakby cała natura w tym jednym tworze pokazała siebie. Czasem sa groźne, czsem przychlne, zawsze piękne. Odpowiedz Link
annabelee1 Re: Drzewa . 28.06.05, 07:46 Dzien dobry. Ja tu obca. Wiec problem. Czy i jak. Jak trafic w ton. I czy ten ton bylby moj.Bo istnieje cos co sie nazywa mimetyzmem. Ale ad rem. No, bo ja sie tez motam z drzewami. Od jakiegos miesiaca. I ta historia ma kilka watkow. A. Dom w ktorym sie urodzilam znajduje sie tuz obok mojego.Mieszka w nim moja mama. To dworek tak jaki budowano przed wojna, w latach 30stych, z bialymi filarkami i trzema brzozami na klombie tuz przed schodami W ogole Tych brzoz jest wiecej,rosna wzdluz alejki prowadzacej do domu. Cale lat brzozy na klombie towarzyszyly naszej mlodosci.Moja siostra wlazila na nie,choc to nie latwe.Ja gapilam sie na szpaki i kosy siedzac na balkonie i na ganku.Patrzylam na gazezie grozne i tajemnicze, gdy spalam na balkonie uczac sie do matury. I w zeszlym roku brzozy umarly .Ich czas sie skonczyl.Wszyskie trzy.Podobno brzozy zyja 50 lat.Te i tak zyly dluzej. Scielismy je miesiac temu.Zrobilo sie jasniej ale czegos zabraklo.Na klombie gigantyczne pienki nieudolnie zakryte przez nas doniczkami. Nalezaloby je wykarczowac.Ale to praca gigantyczna.Gdyby zniknely zapomnialybysmy moze o brzozach co byly..ZMoze posadzilybysmy nowe, a tak.. smutno. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Drzewa . 28.06.05, 18:35 O tym samym myslalam - stary, niezawodny Brassens. A Ferrat opiewal "le chataignier" (kasztanowiec) - ja je tez kocham, od czasow mojego dziecinstwa, kiedy w wakacje spedzane u dziadkow jadalam obiady pod ogromnym, rozlozystym "kasztanem" w ogrodzie. dzielilam sie tymi obiadami z...kurczetami, ktore bez pardonu wskkakiwaly na ogrodowy stol i wydziobywaly kluski z mojego talerza. A potem jako dorosle kury i koguty marly ze starosci, bo w rodzinie byl zakaz "kurobojstwa" - po kurczaka do garnka (i do brzusia) chodzilo sie do Pani Sadowskiej na trzecia wies - zeby miec pewnosc, ze sie go nie znalo... Odpowiedz Link
byfauch Re: Drzewa . 28.06.05, 08:12 Drzewa były od wieków inspiracją poetów i marzycieli. Przypomina mi się tu pewna pieśń: "A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści." Odpowiedz Link
annabelee1 Re: Drzewa . 28.06.05, 14:14 byfauch napisał: > Drzewa były od wieków inspiracją poetów i marzycieli. > Przypomina mi się tu pewna pieśń: > "A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści." ******** Bardzo romantyczne... Odpowiedz Link
no_no Re: Drzewa . 28.06.05, 15:58 annabelee1 napisała: > byfauch napisał: > > > Drzewa były od wieków inspiracją poetów i marzycieli. > > Przypomina mi się tu pewna pieśń: > > "A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści." > ******** > Bardzo romantyczne... --- A ileż w tym.... no_no - jak jej tam? ...poezji rewolucyjnej Odpowiedz Link
no_no Re: Drzewa - Lipa:-) 28.06.05, 16:32 Cały mój okres dzieciństwa i dorastania, to wielka lipa) No, no, mam na myśli drzewo), piękną, prostą, strzelistą, pnącą się ku niebu lipę, rosnącą w moim ogrodzie, obsypaną żółtymi kwiatami...W jej cieniu lubiłem przebywać, czytać ksiażki, poezję, fraszki Kochanowskiego i co tam jeszcze Ach! Dużo by wymieniać... Pamiętam ulicę, na której mieszkałem...Gdy wracałem do domu zmęczony nauką, szedłem powoli wśród aleji drzew, sadów mieniących się kolorowymi kwiatami...cieszyłem wzrok i kubki węchowe)...pamiętam ich zapach...kolory...pamiętam wyprawy do lasu i zapach igliwia sosen... Drzewa...dostojne, majestatyczne...piękne...dumne...niemi świadkowie naszej ludzkiej historii...trwają...żyją...rodzą... no_no - i umierają stojąc... Odpowiedz Link
bodzio49 Re: Drzewa 28.06.05, 20:09 Wielu się nimi zachwycało. A przecież ich rzeczywiste zasługi dla nas i naszej Ziemi są znacznie ważniejsze niż wrażenia estetyczne. Nie da się przecenić. Odpowiedz Link
ewapf Re: Drzewa - W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy.. 28.06.05, 21:02 Powolną strugą płynął wytrwale... O piekle i niebie wciąż najlepiej myślało mi się pod kasztanem, rosnącym szeroko w ogrodzie, obok czerwonocegłowego domu mojej Babci... Pogarbił się on... zgubił młodzieńczą gibkość od czasu, gdy po grubej linie docierałam do rozłożystego konaru i zamieszkiwałam wśród braci-kasztanów... Od czasu, gdy wzniesioną dłonią wyznaczał mi w powietrzu miejsce bardzo wysokie... Lubiłam wtulać policzek w jego chropowatą korę i wyobrażać sobie, że mój świat wcale nie olbrzymieje. Wciąż się mieści w ciasnych objęciach tamtego widnokręgu... Dalej, za niebiesko-różowymi chmurami, zbierającymi się w ciepły, letni zmierzch, nie było już nic... Tylko echo...Hasało po ogrodzie ptasimi kłótniami, zapachem zrywanych nagietek... Trudno zliczyć, ile razy "umierałam" pod tym drzewem i ile razy powracałam tam do życia... Wczepionego w wyobraznię jak kleszcz... Najchętniej zwiędłabym pod nim, aby rok pozniej pojawić się jakiejś innej małej dziewczynce jako piękne białe kwiecie... Poszumieć jej do ucha i spaść jesienią...Niechby zrobiła ze mnie ludzika i nosiła na szczeście... Wyobrażałam sobie, że każda kwitnąca galąz kasztana jest duszą..i myślałam, że bardziej uduchowionego drzewa już nie ma... Zmieniło się pózniej moje pojęcie całego świata... Ale wciąż był to świat mocno oddzielony od horyzontu oczekiwań linią wschodów i zachodów słońca, zawieszającego się na gałęziach, ilekroć przeplywało nade mną... Miałam wrażenie, odkryłam , że i ja jestem takim słońcem, gdy wspinam się na konary i obserwuję jego wędrówkę ... Bardzo się obawiałam, a jednocześnie w jakimś dziecięcym zaciekawieniu - oczekiwałam Tej Drogi, na której będę kwitła, rozpachniała się, rozkonarzała, rozdziuplała i owocowała owocem cięższym... Pośród tamtejszych, otaczających mnie dusz, przepełniających drżeniem kasztanowe liście... Tamten zapach lepszego ja... Przegotowane dziś słońce... Wygłuszone gromy... Odpowiedz Link
no_no Re: Drzewa - W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy. 28.06.05, 21:08 no_no - ... ten uśmiech specjalnie dla Ewy... Odpowiedz Link
ewapf Re: Drzewa - W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy. 28.06.05, 21:17 no_no napisał: > no_no - ... ten uśmiech specjalnie dla Ewy... -------- Z usmiechem delikatnego wspominania, ślicznie zdziwiona, piję tamten syrop na zmartwienia Odpowiedz Link
no_no Re: Drzewa - W ogrodzie Ewy, gdzie czas leniwy. 28.06.05, 21:49 Jak Ty to robisz Pani, że prozaiczne słowa w poezję zamieniasz, a zwykłej wodzie smak syropu nadajesz? no_no - już wiem, Ty boska jesteś... Odpowiedz Link
ewapf Re: Drzewa - W ogrodzie Ewy, gdzie czas leniwy. 28.06.05, 21:54 no_no napisał: > > no_no - już wiem, Ty boska jesteś... ------- Jestem: diabla, czyścowa i boska... Jestem człowiekiem... Odpowiedz Link
kamfora Re: Drzewa . 28.06.05, 21:09 Przez całe moje dzieciństwo przytulałam się do drzew. "Od zawsze" lubiłam mościć się w rozdwojeniu konarów i pogrążać w lekturze Najczęściej była to lipa, albo stara, rozłożysta grusza. A z dzieciakami z sąsiedztwa najchętniej bawiliśmy się w "domku" zawieszonym na starej wierzbie...Nie ma już ani tej lipy, ani gruszy, ani wierzby Mam ochotę pojechać do lasu. Pojadę w sobotę do lasu ) www.dor-rol.com.pl/dir-arch/2003/01/0103-8-4.htm www.gwiazdy.com.pl/18_99/2.htm Odpowiedz Link
no_no Re: Drzewa . 28.06.05, 21:17 Dzięki Kamforo za ciekawe linki. no_no - od jutra przytulam drzewa Odpowiedz Link
annabelee1 Re: Drzewa . 28.06.05, 22:05 Dobry wieczór... Znam wierszyk o drzewach.Ha! Kiedys na przyjeciu spytano Juliana Ursyna Niemcewicza czy umie do kazdego slowa ulozyc wiersz, a kiedy potwierdzil mlody panek rzucil mu rym: cietrzew. No i JUN. zrymowal: Z pomiedzy drzew wylecial cietrzew szukal balwana siadł na wacpana. Uwazam, ze wierszyk ten jest praktyczny bardzo.No i o drzewach jakby nie bylo. Dobranoc. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Drzewa . 28.06.05, 21:10 wszystko co wyrosło na naszej działce zasadziliśmy własnymi ręcami (zam) i najbliższej rodziny. do starszych drzew mam szczególny stosunek, bo przypominają mi o różnych wydarzeniach ...czerwona jarzębina, którą jeden z synów wyrwał z korzeniami z lasu a potem wsadził byle jak byle siak w piach a drugi w złości bezwzględnie oskubał ją z liści ... dwa duże orzechy włoskie, moje trofeum zdobyczne, miały być niespodzianką dla męża, wiozłam ich w straszliwym ścisku w autobusie podmiejskim ... przez liście trudno się teraz słońcu przedostać, a wiewiórki mają swój przysmak ... najbardziej wzruszam się kiedy w maju na różowo gęsto zakwita głóg ... kiedyś przez mojego tatę zasadzony, pieczołowicie pielęgnowany, teraz ... ja przejęłam tę troskę o niego fotka głogu w trakcie kwitnienia była w zeszłym roku w albumie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Drzewa . 28.06.05, 22:31 Najukochansze drzewo to "moja" lipa na koncu ogrodu. Posadzona wtedy, kiedy stawiano dom, ma prawie 140 lat, i goruje nad okolica, ogrodem, domem, mna sama. U nasady ponad 25 metrow, wysoka na 50, ma ksztalt gruszki, i w kazdej porze roku urzeka. Teraz jest zielona, misiowata, kwitnaca i tetniaca.. Zima poraza sila czarnych golych konarow. Wiosna wzrusza niesmialym seledynem, jak ktos swiezo zakochany a niepewny siebie i drugiego odslania sie powoli, zeby w razie czego nie stracic twarzy... Jesienia? Nie wiem, jeszcze nie widzialam lipy w pelnej jesiennej krasie, ale juz sie nie moge doczekac. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Drzewa . 28.06.05, 23:33 Przed moim poprzednim domem rosly dwie wielkie brzozy. Zaslanialy caly swiat, nie wpuszczaly do domu slonca, wlazily prawie do okien. Nic pod nimi nie roslo ,poniewaz zabieraly roslinom cala wilgoc i dawaly duzo cienia. Nie lubilam tych drzew, walczylam o ich sciecie, wreszcie dopielam swego. Scinano je po kawalku, ostroznie aby nie spadly na sasiednie posesje. Pamietam to wspaniale uczucie, kiedy zostaly tylko pnie i slonce zaswiecilo prosto w okna. Poczulam sie wolna i szczesliwa. Mialam przestrzen i swiatlo. Lubie wszystko co zielone, kwitnace, pachnace ale nie moze mi to zaslaniac przestrzeni, wolnosci. Z okien mojej nowej sypialni mam widok na wielki rozlozysty dab. Jest piekny. Nie przeszkadza mi wcale , stoi w bezpiecznej odleglosci i poprzez jego konary przefiltrowane slonce wpada do pokoju a stada ptakow daja wspanialy koncert juz od rana. Odpowiedz Link
bacik6 Re: Drzewa . 29.06.05, 00:04 Moje dzieciństwo sciśle związane jest z wielkim, starym orzechem wloskim, rosnacym w rogu ogrodu. Gdy czułam się nieszczęśliwa, uciekałam w jego opiekuńcze ramiona. Chowałam się w gałęziach i czułam się bezpiecznie. Ostatnie kilkanaście lat mieszkałam w małej miejscowości, zagubionej pośród lasów. Las miałam tuż za oknami. W zimie podziwiałam czapy śniegu na sosnach i wiekowych świerkach. Latem zapach rozgrzanych w słońcu sosen wprost odurzał. A jesienią nieliczne drzewa liściaste cudnie je ubarwiały. I tak samo jak w dzieciństwie do ogrodu, gdy było mi smutno i źle, uciekałam do lasu. Brałam psa, jeszcze młodego, i przepadałyśmy obie na długie godziny. Nie było lepszego lekarstwa na kiepskie samopoczucie. Ten las dawał mi jakąś siłę. Po przeprowadzce kilka lat temu, brakowało mi ludzi, którzy tam pozostali, ale o wiele bardziej brakowało mi tego suchego, pachnącego, sosnowego lasu. Odpowiedz Link
lablafox Re: Drzewa - hotel na drzewie. 30.06.05, 00:31 Otwarto hotel na drzewie W Niemczech otwarto hotel, którego pokoje znajdują się na konarach drzewa. Hotel Zentendorf Tree House w Saksonii oferuje gościom 5 zbudowanych z drewna pokoi zawieszonych wśród konarów na wysokości 9 metrów. Koszt jednego noclegu waha się od 200 do 300 dolarów. Każdy z małych pokoików został wyposażony w niewielki balkonik, elektryczne światło i toaletę. Projektant nietypowego „budynku” twierdzi, że zainspirowały go dziecięce marzenia o domku na drzewie i wiara, że wielu dorosłych nigdy nie wyzbywa się tych marzeń. Odpowiedz Link
dan8 Re: Drzewa 30.06.05, 04:55 Drzewem z mojego dziecinstwa i mlodosci byl modrzew.Wzrastal razem ze mna,zeby po latach stac sie duzym,pieknym i rozlozystym.W jego cieniu podczas lata siedzac na lezaku pochlanialam ksiazki,jak bylam chora na ciagle powtarzajace sie anginy zagladal do okna,po przebudzeniu widzialam jego zielone igielki. Zawsze ogarnia mnie smutek jak drzewa sa scinane lub gdy plona lasy a drzewa nie moga uciec przed ogniem one sa skazane na miejsce w ktorym wyrosly. Odpowiedz Link
mammaja Re: Drzewa 30.06.05, 22:17 Bardzo mi sie podobaja wasze wpisy! Okazuje sie ze tak wiele nas laczy. Np. stale powtarzajace sie anginy Az do czasu usuniecia migdalkow... I las, dajacy poczucie sily i szczescia. Przez wiele lat jezdzilismy z rodzicami do Bukowiny Tatrz. a byla to zupelnie inna wioska niz obecna miejscowosc i lasy w okolo byly zupelnie inne, pelne grzybow, malin, gdzie tam bylo do Parku Tatrzanskiego - to byly nasze lasy, ktore znalam tak doskonale, chodzilo sie na Rusinke z Dolnej Bukowine na piechote, a las za Wierch Poroncem byl zupelnie niecywilizowany. Potam poznalam Puscze Augostowska z niekonczacymi sie alejami brzozowemi i czerwonemi kozakami wsrod wrzosow. Zupelnie inny las, ale jakze urokliwy. Odpowiedz Link
dan8 Re: Drzewa 01.07.05, 05:22 Oh Mamajko,moje anginy tez minely dopiero po wycieciu migdalow. Teraz w swoim ogrodzie z europejskich drzew mam olche,jarzebine i czarny bez. Najlepiej rosnie olcha jest badzo dorodna,czarny bez tez sie rozrasta,na wiosne ma mnostwo kwiatow,niestety owoce nie zawiazuja sie,natomiast jarzebinka rosnie powoli,widocznie czegos jej brakuje,ale bardzo ja lubie a ona na jesieni odwdziecza sie za starania obsypujac sie czerwonymi owocami,ktore dosyc szybko znikaja zjadane przez ptaki. Odpowiedz Link
dan8 Re: Drzewa 04.07.05, 04:51 W zwiazku z tym watkiem warto zajrzec do albumu i obejrzec kolekcje zdjec ciekawych drzew ,zamieszczona przez Bodzia. Odpowiedz Link