I swintuchy sa proszone o cisze

))))
Bo to jest watek kulinarny, a wlasciwie konsumpcyjny.
Na forum obok pytalam o przepis na zupe kalafiorowa, i musialam w odpowiedzi
jednej przemilej forumowiczce napisac, ze nie znosze gotowanej marchewki.
Brrrrrrrr.
I zaczelam sie zastanawiac, czego jeszcze nie znosze.
Wprawdzie kulinarnie jestem prosta w obsludze, ale lista istnieje i obejmuje:
- rzeczona gotowana marchewka
- tluszcz w wedlinie albo miesie (zawsze wykrawam, salami staram sie nie jesc,
bo wykrawanie zajmuje zbyt dlugo ;-D)
- "gluty" w jajecznicy czy niesciete bialka w jajkach sadzonych
- ostrygi (dalam im 3 szanse, zeby nie bylo, i jednak nie lubie)
- supermarketowe pomidory koloru rozowego, bez zapachu i o konsystencji papieru
- tran
- ryba, ktora po francusku nazywa sie rouget, brrr
- mule, brrr
- kielbasa z flakow pt. andouillette, brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
- nerki
- rozgotowany brejowaty ryz
- bialy chleb tostowy
- banany
To chyba wszystko. Reszte jem bez problemow.
A Wy? Macie jakies "brrrr"?

)))