Dodaj do ulubionych

Czego do ust nie wezme

30.05.06, 16:24
I swintuchy sa proszone o cisze wink))))

Bo to jest watek kulinarny, a wlasciwie konsumpcyjny.
Na forum obok pytalam o przepis na zupe kalafiorowa, i musialam w odpowiedzi
jednej przemilej forumowiczce napisac, ze nie znosze gotowanej marchewki.
Brrrrrrrr.
I zaczelam sie zastanawiac, czego jeszcze nie znosze.
Wprawdzie kulinarnie jestem prosta w obsludze, ale lista istnieje i obejmuje:
- rzeczona gotowana marchewka
- tluszcz w wedlinie albo miesie (zawsze wykrawam, salami staram sie nie jesc,
bo wykrawanie zajmuje zbyt dlugo ;-D)
- "gluty" w jajecznicy czy niesciete bialka w jajkach sadzonych
- ostrygi (dalam im 3 szanse, zeby nie bylo, i jednak nie lubie)
- supermarketowe pomidory koloru rozowego, bez zapachu i o konsystencji papieru
- tran
- ryba, ktora po francusku nazywa sie rouget, brrr
- mule, brrr
- kielbasa z flakow pt. andouillette, brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
- nerki
- rozgotowany brejowaty ryz
- bialy chleb tostowy
- banany

To chyba wszystko. Reszte jem bez problemow.

A Wy? Macie jakies "brrrr"?
smile)))
Obserwuj wątek
    • jan.kran Re: Czego do ust nie wezmę 30.05.06, 16:33
      Ostrygi próbowałam kilkakroć i niestety to nie moja działka.
      Ryż musi byc ugotowany dokładnie comme il faut co nie jest łatwe i wymaga stania
      przy garachsmile)
      Nie lubię też podrobów.
      Poza tym wszystko może być byle świeże i dobrej jakości.
      Nie znoszę plastikowych warzyw holenderskich i nadmuchanych belgijskich truskawek.
      Na szczęście mój Turek na rogu ma cały rok porządne warzywa i ryż jaśminowy.
      Mięso moge jeść ale nie muszę , natomiast zielone , zioła i warzywa to
      podstawa mojej kuchni. I najróżniejsze przyprawy. Curry często robię sama np.
      Kran
    • skiela1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 16:55
      1.anyzek
      2.wodka...(inne trunki sa ok)
      smile
      • jutka1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 16:56
        Tez zapomnialam o wodce. Nie lubie i juz.
        big_grin
        • jan.kran Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 17:03
          Wódka jak wódka od biedy może być. Natomiast koktajl : wódka + sok pomarańczowy
          wprowadza mnie w osłupienie. Jak ja to kiedyś , wieele lat temu mogłam pićsmile)))
          Kran
          • mantra1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 17:42
            Nigdy w ustach nie mialam i nie wezme na pewno:
            1. salcesonu
            2. czerniny
            wodka czysta moze byc, ale zamrozona "na kosc". Z sokiem jest ok., chociaz
            niekoniecznie pomaranczowym. Lepszy czerwony garpefruit, czarna porzeczka, albo
            zurawina.
            Nie jadam surowej cebuli, chociaz nie "kopciuszkuje" jej z drobno krojonych
            salatek, tak jak to robi z gotowana marchewka moj chlop, ktory nawet z zupy
            gotowanej na tartej wloszczyznie jest w stanie wydlubac pracowicie wszystkie
            czerwone strzepki.
            Poza tym, mam tak jak Jutka - wykrawam i wypluwam wszystko co biale,
            chrzastkowe, glutowate itp. z mies i wedlin. Wyjatkiem jest salami - lubie.
            Oprocz rozgotowanego ryzu nie cierpie rozciapcianego makaronu - zawsze gotuje al
            dente, co niejednokrotnie spotyka sie wsrod dalszej rodziny z okrzykami "ty
            chcesz nas otruc!" (bo blizsza musiala sie przywyczaic.
            Acha...i wole nie wypic zadnej kawy, niz wypic tzw. kawe po polsku, czyli plujke
            zalewana wrzatkiem. Albo jakas bylejaka slabizne. Wole najgorsza herbate, czy
            zwykla wode od kiepskiej kawy.
            • jutka1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 18:02
              Mantro, przekaz chlopu, ze mam to samo - wyjmuje czerwone skrawki ze wszystkiego
              smile))

              A propos rozciapcianego makaronu: pamietasz lazanki z kapusta? brrrrr
              • skynews Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 18:05

                Wszystkiego co sie klei nie lubie i piwa tez nie, plynu w kolorze moczu
                zawierajacego cale kolonie roznych grzybow i drozdzakow... - juz na pewno
                nie zniose piwa podawanego w plasykowych kubkach ociekajacych piana, nalewanego
                ze splesnialych beczeksad((

                Enjoy it !
              • mantra1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 18:21
                Przekazalam - juz Cie kocha za to pokrewienstwo dusz (kubkow smakowych?) smile)
                Nie wiem, jak Ty, ale Nokat ma dwa wyjatki, w ktorych marchewke gotowana
                toleruje: ryba po grecku i flaki. Zabij mnie, ale nie wiem, dlaczego akurat w
                tych dwoch potrawach mu "ten czerwony syf" (cytat) nie przeszkadza.
                A swoja droga, to biorac pod uwage Twoj gust i nasze gusta to niezle by Ci u nas
                na garnuszku bylo. Moze Cie zaadoptowac? smile)
                P.S. Lazanki z kapusta zapiekam pod zoltym serem "na skorupke" smile
                • jutka1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 19:04
                  Z flakow tez wygrzebuje, a rzeczywiscie z ryby po grecku nie. I z karpia w
                  galarecie nie wyciagam - moze dlatego, ze mama robi go na ostro/pieprznie, to i
                  marchew sie robi mniej slodka.
                  Mozecie mnie zaadoptowac, tylko co bedzie, jesli sie okaze problemowym
                  dzieckiem? wink) No dobra, bede grzeczna big_grin

                  Lazanki z kapusta "na skorupke" moga byc - ja mam wspomnienia stolowkowej brei smile
            • en.ej Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 18:08
              Coca-coli i kropli zoladkowych,
              odruch wsteczny natychmiast.
              Zadnych skorek (nawet wypieczonych)
              pozatym wszystko po odpowiednim potraktowaniu wink
    • ewelina10 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 18:20
      Piwa nie lubię ! Ale Carmel z obfitą pianką uwielbiam, a Carmel Coffee to na
      moje gardło sam cud mniod smile Jutkę zmartwię, bo za winem nie przepadam. Ale
      mogą być drinki wszelkiego rodzaju z jednym warunkiem - dodatki nie mogą być
      słodkie.

      Ktoś tutaj wspomniał o anyżku. Nie cierpię.

      No i wreszcie na temat ... na ust nie wezmę ślimaków i żadnych śledzi !!!!!
      • jutka1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 19:08
        Ew., gdyby ktos chcial Ci zrobic na zlosc, to by rozpoczal od zaoferowania
        pernod lub ricard, potem dal na zakaske sledzia, nastepnie slimaki po burgundzku
        i wino wink))))

        Ze mna sie bardzo prosto pije: gosciom nalewam podlug upodoban, a sama sacze
        wino big_grin
        • poor_kitty Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 19:19
          Nie jadam tzw. "tatara". Odrzucają mnie wszelkie galaretki
          czyli ryby, mięsa, "zimne nożki" brrrrr...
          Galaretki deserowej - na słodko- też nie tykam.
          • jutka1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 21:13
            Kitty, czy kisiel tez odpada?
            smile
            • poor_kitty Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 21:40
              Kisiel odpada "w przedbiegach"
              smile
        • bodzio49 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 19:22
          Alez z was francuskiwe pieski smile
          Za wieloma rzeczami nie przepadam np: wodka ale czego sie nie robi dla
          towarzystwa. Tak naprawde to nie wezme do ust tatara, slimakow, ostrygi,
          paczkowanych i innych mocno przetworzonych wedlin, drobiu, jeszcze sardynek czy
          innych małych rybek podpiekanych ale prawie surowych ktore podają np: w
          Hiszpanii - fee.
          • jutka1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 21:15
            Bodziu, te male rybki pamietam z pld Francji i z Andaluzji, ale nie pomne jak
            sie nazywaja. Takie w calosci smazone, z glowa i ze wszystkim, podawane na
            talerzy setkami? Dlugosci c. 2-3 cm.?
            Brrrr.
    • joujou Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 20:02
      >Mnie się wydawało,że jestem wszystkożerna,ale
      po zastanowieniu okazuje się,że nie tak wszystko...
      Na pewno muszę przynajmniej spróbować,by powiedzieć,że
      nie lubię.
      Tak więc nie lubię:
      -kompotu z suszonych śliwek-sorry,ale jakoś mi śmierdzi
      -zup owocowych brrr...
      -słodzonej kawy i herbaty brrr...
      -piwa z sokiem nie tknę
      -białej czekolady,lukru,anyżu
      -szprotek,bo za dużo grzebania,a w całości nie przełknę
      -dania obiadowe:jaja na twardo w sosie musztardowym(wspomnienia stołówek)
      i śledż solony rzucony w całości na talerz,polany sosem śmietanowym
      -wódkę pijam zmieszaną z coca-colą(mówią,że to zabójstwo,a mi nie szkodzi)
      -słodkich win też unikam
      To tak z grubsza by było ...


      • jutka1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 21:16
        Joujou, wspomnienia stolowkowe znow mnie opadly, te jaja w sosie, plus ryz ze
        smietana, brrr.
        smile))
        • verbena1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 21:35
          Nie jestem zbyt wybredna ,jesli jest smacznie zrobione zjadam wszystko,no
          prawie wszystko.
          Nie cierpie rosolu. Takiego polskiego rosolu na wiejskiej kurze z plywajacymi
          okami tluszczu,brrr. Nazywam to - wygotowane zwloki. Przepraszam za dosadnosc
          ale tak mi sie kojarzysmile
          Z alkoholi - wodka i koniak,ktory smierdzi mi bimbrem.
          Skad znam zapach bimbru? Sama pedzilam w czasach wodki na kartki.Po co? Bo
          wszyscy pedzilismile))
        • mantra1 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 21:43
          Kurza twarz! Im wiecej roznych paskudztw wymieniacie, tym wiecej sobie
          przypominam, ze nie lubie smile)
          Ale na szczescie, jak juz sie zyje na tym swiecie te 40+ latek czlowiek
          przestaje byc skazany na rozne stolowkowe, kolonijno-wczasowe, czy rodzinne
          swinstwa, je to, co lubi, co sam sobie ugotuje, czy zamowi i zapomina o
          wszelekich zmorach typu zupa owocowa, mleczna (łomatko!), slodzona herbata z
          gara, czy inne ryze ze smietana i cukrem smile)
          • dado11 Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 22:10
            brukselki
            zmielonego mięsa z rosołu
            kawioru
            ostryg
            no i niestety - kawy (próbowałam 5 razy w życiu i zawsze się to kończylo porażką...), choć zapach
            uwielbiam
            poza tym chyba wszystko...smile
            • mammaja Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 22:37
              Hm... pierogow z pluckami (podobno bardzo warszwskie danie) i wszystkiego co
              kojarzy sie z pluckami! Raz kupilam dla psow i nie powiem co sie dzialo jak
              wlozylam do gara! Nienawidze!
              No niestety niektore "owoce morza" sa rowniez nie dla mnie, te rozmaite
              osmiorniczki i inne przysmaki. Moge bardzo selektywnie je spozywac!
              A coraz wiecej jest wedlin na ktore popatrze, popatrze i odchodze! Nie cierpie
              anyzu i anyzowki, (ktos juz wymienial!) A tak to nie pamietam, zeby az tak mnie
              odrzucalo od czegos... Kiedys nie jadalam flakow i galerety z nozek, ale z wiekiem
              mi przeszlo. (Tej ostatniej i tak nie jadam ze wzgledow dietetycznych). A kawior
              to moge lyzkami smile)))
              • jutka1 Re: Czego do ust nie wezme 31.05.06, 08:36
                Przypomnialas mi o pluckach, Mammaju. Brrrr.
                Co do kawioru, mam tak samo. Kazda ilosc. big_grin
    • joujou Re: Czego do ust nie wezme 30.05.06, 23:24
      >Moja mama w ramach buntu zaprowiantowała całą
      rodzinkę w stołówce,bunt jednak szybko się skończył,
      bo po tych jajach ja wylądowałam w szpitalu.
      >Natomiast do picia tranu zmuszano nas w przedszkolu
      (Was pewnie też?) i jeszcze pilnowano,by każdy dzieciak
      to świństwo połknął fuj....
    • luiza-w-ogrodzie Nie biore do buzi niczego owlosionego 31.05.06, 00:39
      Nie biore do buzi niczego co za zycia mialo wlosy ;oD Poza tym jesli jest to
      swieze, staranie umyte i dobrze przyrzadzone, wszystko inne przechodzi miedzy
      mymi wargami: czernina, jajka w sosie musztardowym/chrzanowym, gotowana
      marchewka, galaretki, zabie udka, rybie oczy i wszystko inne co Was napawa
      obrzydzeniem. Ale jesli ostrygi (mmmmmm) tylko gole i nieruszone przez kucharza.

      Co do picia, jestem bardziej wybredna: z piwa tylko whitbier, z mocnych tylko
      spirytus i czyste wodki (zadnych kolorowych swinstw typu koniak, whisky,
      sherry, likier) z win shiraz, riesling i chardonnay. Szampana nie lubie, choc
      mialam okolicznosc ze slynnymi markami i oswiadczam ze ta slodka alkoholizowana
      woda z babelkami jest mocno przereklamowane.

      Pozdrawiam znad zielonej herbaty i plastra wedzonego lososia z awokado
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • oktoberka Re: Gust chłopski i mało wybredny posiadam 31.05.06, 09:36
        z tego co piszecie...Wielu wykwintnych potraw zapewne nie będę nawet miała
        okazji spróbować,więc trudno mi się odnieść...smile Ślimaki,żabie udka i małże
        zjadłam po znieczuleniu smile)) i choć w smaku były w porządku, spojrzeć na te
        potrawy nie mogłam bo zaraz uruchamiał się jakiś dziwny ciąg skojarzeń, który
        zbitą kulą lądował w gardle...
        Czystej wódki nie tknę - już niesmile)))) Drinki też niekoniecznie,piwo - jak
        muszę....smile) Nie znoszę koniaków!!! (Jutko, jeśli kiedyś będziesz chciała mnie
        leczyć to żadnych brandy,whisky itp - z tym samym efektem możesz mi dać do
        wypicia perfumysmile)
        Mam etapy,że nie mogę patrzeć na mięso i wędliny (znowu ten nieszczęsny ciąg
        skojarzeń o zwłokach,brrr!...) ,żywiąc się żółtym i białym serem,owocami i
        słodyczamismile) Uwielbiam posiłki typu: taca winogron, różnych gatunków
        sera,orzechów i krakersów...kutia,pascha,rafaello...big_grinDD
        Ale nie należę do osób,które rezygnują z posiłku bo wydaje im się coś niedobre -
        muszę spróbować żeby się odnieść - no może za wyjątkiem psiny czy robaków....
        Reasumując - obrzydliwa w zasadzie nie jestem, czasem tylko za dużo myślę...smile))
        Smacznegosmile
        O.
        Śniadanie:pomidor posypany ziołowym pieprzem i granulowanym serkiem wiejskim
        1/2 opakowania+ bułeczka ciemna z dynią+kawa bez cukru
        • jutka1 Re: Gust chłopski i mało wybredny posiadam 31.05.06, 10:05
          Oktoberko, to czym Cie mozna leczyc? Winem? smile))
          • oktoberka Re: Gust chłopski i mało wybredny posiadam 31.05.06, 10:23
            Uhmmm...
            Najlepiej domowej roboty malinowym...smile) Ale poza okresem choroby - co zdarza
            mi się,jak pisałam,nie tak często - zwykłym (ups,przepraszamwink)).
            Im mniej światowe,rocznikowe,wytrawne - tym lepiej - oczywiście nie
            przesadzając w drugą stronę i nie serwując mi jakiegoś "jabola"big_grinDD Tak jak Sky
            nie znosi piwa bo wyczuwa co wyczuwa (wink))- tak to obrazowo to opisał,że chyba
            piwo na festynach pójdzie w odstawkęsmile))- tak jak wyczywam zimną i wilgotną
            cierpko-gorzkość z posmakiem niewygarbionej skóry oraz grobową ciemność i
            ciężkość w uznanych,markowych winach....brrr....
            Oczywiście nie jestem żadnym koneserem i być może po którymś tam razie
            rozsmakowałabym się,ale...na razie poproszę ciepłe, słoneczne,lekkie i radosne
            winka....
            jako popitka do aspiryny oczywiście i dodatek do termofora z gorącą wodą
            wink)))
            O.
            • jutka1 Re: Gust chłopski i mało wybredny posiadam 31.05.06, 12:54
              Mysle, ze gewurtztraminer by Ci pasowal smile
              Oczywiscie, jedynie jako popitka aspiryny etc. wink
            • skynews Re: Gust chłopski i mało wybredny posiadam 31.05.06, 15:44

              Oktoberko,
              na festynach nie kupuje sie zadnego jedzenia - syn przyjaciol dorabial sobie raz
              w takiej obwoznej budce i opowiedzial mi jak sie przywraca do "zycia" wszystkie
              przeterminowane kurczaki, rybki, kielbaski etc., zeby znowu byly pachnace i
              smakowite.
              Najwazniejsze to sprzedac a ewentualne reklamacje z powodu zatruc prawie
              wykluczone - budka znika tak szybko jak sie pojawilasad((

              Aspiryne uzywam w formie tabletek musujacych rozpuszczonych w wodzie - kwas
              askrobinowy atakuje znacznie mniej blony sluzowe zoladka szybciej wchlaniajac
              siesmile

              Enjoy it !
              • luiza-w-ogrodzie Aspiryna 01.06.06, 01:36
                skynews napisał:

                > Aspiryne uzywam w formie tabletek musujacych rozpuszczonych w wodzie - kwas
                > askrobinowy atakuje znacznie mniej blony sluzowe zoladka szybciej wchlaniajac
                > siesmile

                Skaju, co do lekarstw, badz ostrozny z rekomendacjami. Aspiryna to kwas
                salicylowy, kwas askorbinowy to witamina C. Tabletki musujace produkuja
                dwutlenek wegla, ktory niszczy sluzowke gardla i przelyku.
                Sama aspiryna bardzo podwyzsza kwasowosc wnetrza zoladka i zmniejsza
                krzepliwosc krwi. Stosowana w nadmiarze (zbyt duza dawka albo zbyt dlugo brana)
                moze wywolywac bole zoladka i wewnetrzne krwotoki. Dlatego farmaceuci maja
                obowiazek wypytywac klientow, ktorzy kupuja w aptece rownoczesnie aspiryne i
                srodki przeciwbolowe.

                Pozdrawiam
                Luiza-w-Ogrodzie
                ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                Australia-uzyteczne linki
                • skynews Re: Aspiryna 01.06.06, 02:45

                  Dzieki Luizosmile

                  Zapomnialem dodac ze ta aspiryna to tabletki musujace z witamina C i dlatego
                  mi sie kwasy pomieszaly.
                  Masz racje - zadnych lekarstw w nadmiarze, wszystko ma jakies skutki uboczne.
                  Przed okolo miesiacem zrobiono mi jakies kompleksowe badania krwi, wszystko
                  bylo ok, ale lekarz zapytal czy ja w ogole nic nie pije ???!!!, bo krew byla
                  troche za gesta. Powiedzial ze moge profilaktycznie od czasu do czasu aspiryne
                  z witamina C, ale tylko oryginalna Bayer'a bo podobno tylko w tej jest wszystko
                  w odpowiednich proporcjach i powoduje najmniej dodatkowych komplikacji.
                  Jak do tej pory udalo mi sie przezyc bez zadnych lekow z wyjatkem aspiryny +Csmile))

                  Pozdrawiam

                  • oktoberka Re: Aspiryna i festyny 01.06.06, 16:24
                    Sky,
                    Życie bez ryzyka jest mdłe i bez smaku - stąd należy nawet konsumować posiłki
                    na festynach, przezornie zbierając w kieszeni resztki jako ewentualne próbki
                    badawcze ratującego cię lekarza - o ile nie będzie strajkował oczywiście.
                    Stąd wnioskuję,że picie piwa też jest wtedy wskazane - skoro są w nich drożdże,
                    to może i jakaś penicylina się trafi. Po zjedzeniu i wypiciu udajemy się
                    radosnym krokiem do stanowiska pana rzucającego nożami i na ochotnika zgłszamy
                    się jako żywa tarcza, na której pan trenuje celność (tu jest pewien problem -
                    na co bogatszych festynach tarcza jest ruchoma i się kręci, co może spowodować
                    odruch wymiotny i wtedy nasze zabiegi o odrobinę ryzyka w życiu na nic się
                    zdają).
                    Jeśli chodzi o aspirynę - jeśli zażywam - to również tylko musującą z witaminą
                    C - wiem,że rozrzedza krew i dzięki temu zalecają ją również jak profilaktykę
                    chorób serca. Wiem też jednak,że salicylany (chyba salicylany czy coś co jest w
                    środku) uczulają i osoby skłonne do alergii powinny z tym lekiem uważać.
                    Jak rozumiem, na każdy festyn zabierasz ze sobą własnoręcznie upieczony
                    chlebek, ukręconą musztardę i przyrządzoną kiełbaskę (plus oczywiście świetne
                    gatunkowo winko,musującą aspirynę i kocyk w kratkę).
                    Po prostu z ciebie taki Niebieski Kapturekwink)
                    O.
                    • joujou Re: Aspiryna i festyny 01.06.06, 16:35
                      >No teraz to przywaliłaś tak,że aż mnie się
                      gęba roześmiała,czekam co Sky wymyśli wink
                      • oktoberka Re: Aspiryna i festyny 01.06.06, 16:52
                        Kochana Joujou,
                        nikomu nie przywalam, zawsze kieruje mną tylko sympatia (Jutko, nie donoś
                        proszę Sky'owejsmile)i -jak to się nazywa - grafomania niekontrolowana czasem, za
                        co już - i na przyszłość też - przepraszam.
                        Buziakibig_grin
                        O.
                        • jutka1 Re: Aspiryna i festyny 01.06.06, 16:55
                          Slimaczku, ja geba w kubel, tylko Skyowa czytuje forum smile)))))
                          • oktoberka Re: Aspiryna i festyny 01.06.06, 17:02
                            Eeee, Juteczku Niedonoszący, to ja na końcu czarnej listy....
                            wink))))))
                            O.
                            • oktoberka Re: Aspiryna i festyny 01.06.06, 17:05
                              Ale jakby co, to weź mnie proszę (prossę..) w obronę swoją, bo się oddalam, a
                              wiadomo - nieobecni są zawsze winni...
                              ;DDD
                              O.
                              • jutka1 Re: Aspiryna i festyny 01.06.06, 17:15
                                oktoberka napisała:

                                Eeee, Juteczku Niedonoszący, to ja na końcu czarnej listy....
                                wink))))))
                                O.

                                > Ale jakby co, to weź mnie proszę (prossę..) w obronę swoją, bo się oddalam, a
                                > wiadomo - nieobecni są zawsze winni...
                                > ;DDD
                                *************
                                Spoko Slimaczku. Ewentualnie obronie, choc nie sadze, zeby Skyowa brala sie do
                                bicia - tolerancyjna i fajowa dziewczyna jest (jak widac, bo Sky jeszcze zywy
                                chodzi) wink)))))
                                • skynews Re: Aspiryna i festyny 03.06.06, 01:27

                                  Oktoberko,
                                  "Życie bez ryzyka jest mdłe i bez smaku" - zgadza sie w stu procentach, trafilas w sedno !
                                  Ale...,
                                  wole zdecydowanie inne ryzyko np. szybka jazde z duza szybkoscia po waskich serpentynach mniedzy Monte Carlo a Nicea, tych samych na ktorych poniosla
                                  smierc Grace Kelly lub tez zniknac w paszczy rekina
                                  ratujac z niej np. Luize samotnie plywajaca w oceaniesmile

                                  Wiem wtedy ze jak cos sie stanie to jestem sam sobie winny, zawiodla moja perfekcja i moje umiejetnosci.
                                  Nie zamierzam umierac z powodu salmonelli lub na watrobe tylko dlatego bo
                                  ktos nikczemny chcial zarobic pare groszy wiecej.

                                  Na festynach sie raczej nie opycham wiec tez nic nie zabieram ze soba - zadnego
                                  kocyka w kratkesmile))
                                  Dopiero po imprezie jest kolacja - wyszukuje jakiegos szczegolnego miejsca, wszystko musi pasowac: wnetrze, szklo, sztucce, obsluga, menu, atmosfera
                                  i towarzystwo - jak nie znajde tego wszystkiego to wole nic nie jesc, ale robie niekiedy wyjatki - taki to juz miot i coz na to poradzesmile))

                                  Z ta zywa wirujaca tarcza to mnie podniecilas, sprobowal bym mimo ze bede zalezny od kogos, ale moze uda mi sie doprowadzic osobe rzucajaca nozami
                                  do takiego transu ze nie zrobi zadnego bledusmile))

                                  Aspiryna - przeczytalem wszystko uwaznie i chyba znalazlem rozwiazanie kompromisowe: slyszeli juz ? - aspiryna do zucia, oryginalna Bayera.
                                  Dziala najszybciej, najskuteczniej i ma najmniej dzialan niepozadanychsmile

                                  Enjoy it !

    • wenus440 Re: Czego do ust nie wezme 01.06.06, 17:59
      dziewczyny, ja mysle, ze Sky ma racje
      takie budkowe delicje to lepiej wielkim
      lukiem omijac....no moze w drodze wyjatku
      jak juz sie nie mozemy powstrzymac to tylko
      i wylacznie w pierwszym dniu zametu a potem
      to juz zakazane absolutnie, jak przezylismy
      to tylko cudem!
      W.
      • bodzio49 Re: Czego do ust nie wezme 01.06.06, 20:23
        mam pytanie. Czy ktoś ma jakieś bliższe informacje na temat specyfików VISION.
        Oczywista naturalnych wspomagających oczyszczających na poziomie komorkowym
        itd, itp. To co na ulotkach przeczytałem i brzmi zachęcająco, nie wiem tylko
        ile w tym prawdy. A mzonka uparla sie probowac i mnie molestuje.
        • lablafox Re: Czego do ust nie wezme 01.06.06, 21:26
          To pozwalaj się molestować i już.
          Co do ww specyfików - nie mam pojęcia.
          • bodzio49 Re: Czego do ust nie wezme 01.06.06, 21:34
            Własnie znalazłem link vision.brat.pl
            • verbena1 Re: Czego do ust nie wezme 01.06.06, 21:54
              Bodziu, mysle ,ze to jeszcze jedna firma zerujaca na klientach.
              Co za ceny! Sklad specyfikow to zwykle ziola,ktore mozesz kupic za grosze w
              aptece.Ladne opakowanie przyciaga i kusi.
              Najbardziej rozbawil mnie - Plyn zapobiegajacy odkladaniu sie tkanki
              tluszczowej - cena jedyne 257,88
              No i ten efekt stuprocentowy ,jak pisza. Zniechecilo to mnie dokladnie.
              Nie daj sie nabierac!
              • bodzio49 Re: Czego do ust nie wezme 01.06.06, 22:11
                Nie interesuja mnie płyny na tkanke tluszczowa czy porost wlosów he, he. Ale
                nawet w takiej ofercie jak w tym sklepie moze znalezc sie cos ciekawego.
                Np własciwosci liany "koci pazur" Składnik detox+.
                Gdzieś juz o tym czytałem.
                • mammaja Re:Aspiryna 01.06.06, 22:27
                  Przeczytalam o szkodliwosci aspiryny na zoladek i chce dodac, ze od dawna jest
                  w sprzedazy aspiryna dojelitowa, rozpuszczajaca sie dopiero w dalszej czesci
                  przewodu pokarmowego. Apiryna rozrzedzajaca krew to specjalnie male dawki, (w
                  sosunku do tej na zaziebienia - 1/5). I to by bylo na tyle.....
                  • skynews Re:Aspiryna 03.06.06, 01:42

                    Mm,
                    slyszala juz: aspiryna do zucia - ASPIRIN® Direkt - szybka, skuteczna, praktyczna, omijajaca zoladek: www.aspirin.com/aspirin_direkt_en.html


                    Enjoy it !
                    • skiela1 Re:Aspiryna 03.06.06, 01:47
                      raczej do pogryzieniasmile

                      ale guma do zucia z aspiryna tez jest.
                      Podobno skuteczna przy bolu gardla...
                      • skynews Re:Aspiryna 03.06.06, 02:00

                        Pewnie chodzi o to zeby nie zalegala zbyt dlugo w zoladku.
                        Tutaj wiecej:
                        www.aspirin.de/aspirindirekt/index.html
                        jest o smaku pomaranczowym i absolutnie bez cukru.

                        Enjoy it !
                        • skiela1 Re:Aspiryna 03.06.06, 03:06
                          A wiesz...ja unikam aspiryny rozpuszczalnej
                          rozpuszczona automatycznie wyzera sluzowke.

                          Powlekana nie rozpuszcza sie w zoladku a dopiero w jelicie.
                          Szczegolnie wazne dla sercowcow,ktorym zaleca sie mala dawke...codziennie.
                          smile
    • pijane_dziecko_we_mgle Re: Czego do ust nie wezme 03.06.06, 21:41
      Z Azji:
      1. krew z weza
      Sposob porzygotowywania: z zywego weza sciaga sie skore i zbiera kapiaca krew
      do podstawionego naczynia. Pije natychmiasi po przygotowaniu.
      2. gotowane jajko z kurczakiem rozwinietym do stopnia "1 dzien przed wykluciem"
      3. podgrylowane biale tluste jak palec robaki, jeszcze sie ruszajace na talerzu-
      podobno "czysta proteina"
      4. szczura, myszy
      5. psa (od czasu gdy wiem jak sie go pozbawia zycia w tym celu)
      6. insektow roznej wielkosci

      oraz
      gotowanej marchewki, glutow w jajecznicy, glow i pazurow z drobiu (Azja i
      Portugalia), serow co to juz "same chodza", cieplej wodki otaz troche innych
      dziwnych rzeczy ktore mi momentalnie nie przychodza do glowy.

      wasze dziecko
      • jutka1 Re: Czego do ust nie wezme 03.06.06, 21:50
        Zlot Wielkich Nieobecnych, czy jak? wink))

        Czesc Dzieciaczku smile)))
        • pijane_dziecko_we_mgle Re: Czego do ust nie wezme 03.06.06, 21:55
          jutka1 napisała:

          > Zlot Wielkich Nieobecnych, czy jak? wink))
          >
          > Czesc Dzieciaczku smile)))

          A czesc, czesc..
          raczej problemy techniczne
          buzka


          • jutka1 Re: Czego do ust nie wezme 03.06.06, 21:58
            Nie zwalaj na problemy techniczne smile
            Jak tam plywanie po oceanach?
            big_grin
            • pijane_dziecko_we_mgle Re: Czego do ust nie wezme 03.06.06, 22:10
              jutka1 napisała:

              > Nie zwalaj na problemy techniczne smile
              > Jak tam plywanie po oceanach?
              > big_grin

              ostani raz w styczniu na morzu chinskim (wlasciwie oceanie indyjskim jeszcze
              geograficznie) - goraco i brudna woda, ale smiesznie
              pozdrawiam
              dziecko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka