27.11.07, 22:41
hej to ja - forumowy swir

a serio: watek powstał po poscie Fedo, ze walczy z depresja

otóz ja też, od lat 30tu. I z epilepsja - od 1976.

I co?

No własnie.

Proste pytanie do zdrowych: weicie co to epi?

drugie pytanie: wiecie co to depresja? (nie chodzi o dołek, chandrę itd) Rzecz
jest w katastrofie woli....

UWAGA! - nie chcę nikomu uwłaczać. Rozumiem niemożność zrozumienia itd...

pytam, bo chciałabym propagować wiedzę na temat


i nie wiem czy warto

ot co

gaudia
Obserwuj wątek
    • malpa-w-czerwonym1 Re: świry 27.11.07, 22:44
      warto Gaudio,warto! Ja wiem tylko tyle co z gazet, a powinnam - moim
      zdaniem - wiedzec więcej, bo nigdy nie wiadomo!
      • ypsilon123 Re: świry 27.11.07, 22:54
        Gaudio, tez uwazam, ze warto.
        I tu powiem niesmialo, ze z mojej pozycji osoby nie borykajacej sie
        z takim problemami, ale nieco je znajacej, probuje tez propagowac
        na moim blogu.
        Pozwole sobie dac linka do tej notki
        ypsiland123.blox.pl/2007/05/DEPRESJA-czyli-TO-MOZE-SPOTKAC-KAZDEGO.html
        I ciekawa bym byla Twojego komentarza.
        Pozdro
        • gaudia Re: świry 01.12.07, 11:46
          ypsilon123 napisała:

          > Pozwole sobie dac linka do tej notki
          > ypsiland123.blox.pl/2007/05/DEPRESJA-czyli-TO-MOZE-SPOTKAC-KAZDEGO.html
          > I ciekawa bym byla Twojego komentarza.


          Ypsiland

          bardzo dobry i mądry felieton napisałaś

          Masz rację, żyjemy w dziwnym kraju. Pamietam moją pierwszą wizytę w Budapeszcie
          w 1976 roku, czyli za głebokiej komuny. Strasznie się dziwiłysmy z kumpelką, że
          na ulicach tylu dziwnych ludzi, na wózkach, o kulach, ktoś z chodzikiem, ktoś
          potrząsający głową itd. Biedy kraj, pomyślałyśmy, Polska jest zdrowsza.

          taaaa

          ale tam już wtedy były krawężniki dostosowane dla wózków. A u nas do dziś
          niepełnosprawni mieszkają na 4 pietrach bez wind. I ciekawam jakby to było gdyby
          nie naciski Unii i organizacji międzynarodowych.

          Czasem mam wrażenie, że ci z empatią są za słabi by dokonać istotnych zmian
          ustawowych, a właściwie dopilnować juz istniejących wymogów. Tak samo jest z
          propagowaniem wiedzy o depresji, istocie CHAD, epilepsji itp.

          Ktos zadbał o pokazanie chorego na CHAD w M jak mdłości. Pokazano ewidentnego
          świra, mocno niebezpiecznego dla otoczenia.


          Otóż nie o takie propagowanie wiedzy mi chodzi.

          Szczęśliwie ja nie maiłam nigdy oporów w mówieniu ludziom o epi. Spokojnie
          informowałam, że mam i co należy robić gdyby. Większość dziekowała, ale byli i
          zażenowani moją szczerością. Wszak czym ja właściwie się chwalę?

          Pytali mnie ludzie dlaczego nikt nie uczy jak pomóc epileptykowi. Nie wiem czemu
          tak jest. Mało tego ja sama tę wiedzę zdobywałam korzystając z doświadczeń
          innych. NIGDY lekarze nawet nie zasugerowali jak powinnam informowac o
          chorobie, jak uczyc. No cóż - ich sposobem jest sanitariusz z PR ze strzykawką
          pełną luminalu i innych świństw. W moim przypadku - całkiem zbędny zabieg.

          Uczyłam w szkole. Korciło mnie by powiedziec młodziezy co to epi i jak to byc
          chorym. Jak pomoc itd. Ale nie wolno mi bylo, bo uczylam nielegalnie. Przed
          podpisaniem umowy o prace podpisalam kwit, że nie mam schiza, epi oraz uwaga
          "widocznych wad fizycznych" (!!!). Podpisala mi to lekarka z mojej przychodni,
          bez wahania. Bo jej kolezanka - swietny lekarz zza ściany - tez ma epi i tez
          jest nielegalna...


          Moj syn ostatnio buszowal w sieci coby znalezc cos o moich chorobach, chcial
          znaleźć info o ewentualnej pomocy państwa. Znalazł głównie fora dla chorych
          przepełnione informacjami jak to zrobic by nikt z otoczenia nie skumał żeśmy
          chorzy....


          sorry za dlugosc posta.

          padam
          • ypsilon123 Re: świry 01.12.07, 23:16
            Gaudia! smile Bardzo, ale to bardzo dziekuje za te dluga, szczera i
            przejmujaca odpowiedz!
            Odpisze dluzej jutro, bo tez teraz padam wink
            Chcialam tylko dac znac, ze przeczytalam i dziekuje.
            Pozdrawiam smile
          • jan.kran Re: świry 03.12.07, 13:06
            Gaudio czytam twoja opowiesc jak bajke o zelaznym wilku ...
            Oczywiscie ze Ci wierze ale tez mysle ze trzeba polskiemu
            spoleczenstwu uswiadomic ze swiry sa wsrod nas wink I nauczyc
            tolerancji. Nie mowie ze kazdemu z osobna , mysle bardziej
            ogolnie ...
            Ja nie lubie Norwegii , mam sporo zarzutow do tego kraju ale jak
            chodzi o traktowanie ludzi innych sa ok. Nawet bardzo. Pewnie
            dlatego tu jeszcze siedzetongue_outPPP
            Kiedy moja corka w wieku dwunastu lat zachorowala na epi to byl dla
            nas niezly szok. I poczucie ze mamy zeswirowane dziecko. Rodzinie w
            PL nie odwazylam sie najpierw powiedziec.
            Ona miala petit mal i absencje.
            Mnie padaczka zanim moje dziecko zachorowalo kojarzyla sie z
            czlowiekiem toczacym piane z ust i padajacym nieswiadomie na ziemie.
            Okazalo sie ze spectrum epi jest o wiele szersze i bardziej
            skomplikowane...
            Pracowalam podowczas jak nauczycielka francuskiego w szkole Mlodej
            i jej wychowawca mnie zagadal , ze chyba z moja corka jest cos nie
            koszer.
            Pierwsza reakcja to bylo nie powiedziec prawdy ale nie zdobylam sie
            na to i powiedzialam co jest grane.
            Jej wychowawca zapytal mnie czy Ona sobie zyczy porozmawiac na temat
            Jej choroby z klasa bo koledzy zauwazyli ze cos jest nie w porzadku
            z Nia.
            Krotko mowiac Claire przedstawila swojej klasie chorobe, koledzy
            sie zapytali co trzeba robic jak ma napad . Jej lekarstwa zostaly
            zamkniete w sejfie szkolnym i nauczyciele zostali poinformowani co
            robic gdyby Jej stan sie pogorszyl.
            Kompletny luz , spokoj , zero oceniania czy komentarzy.

            Kiedy Junior otrzymal diagnoze Zespol Aspergera dostalam pomoc ze
            szkoly i od psychologa.
            Troche mi trudno o tym pisac , jeszcze zbyt swieze to jest ale
            stalo sie tak tak ze zarowno ja jak i Junior czujemy sie w dobrych
            rekachsmile
            Jego klasa nie wie o jego zaburzeniu bo On nie ma potrzeby o tym
            opowiadac , zreszta u Niego z komunikacja jest troche inaczej niz u
            nas smile
            Natomiast bylam na spotkaniu z pedagogiem szkolnym , psychologiem i
            wsztstkimi Jego nauczycielami na ktore szlam jak na sciecie a
            wyszlam uskrzydlonasmile
            Male rzeczy ... ale poczucie ze ktos Cie slucha rozumie i respektuje.
            Jeszcze dluga droga przed nami ale bedzie dobrzesmile

            Gaudio mysle ze potrzeba uswiadamiania ludziom Twojej choroby i
            problemow z nia zwiazanych jest zarowno wazne dla Ciebie jak i dla
            Twojego otoczenia.
            Pozdrawiam serdecznie
            Kran
    • skynews Re: świry 27.11.07, 22:56

      Co jest ?
      Nie ma czegoś takiego jak depresja - ja nie znam przynajmniej.

      Problem jest gdzie indziej...,
      chodząc po posezonowej plaży spotykałem mnóstwo samotnych kobiet...
      miłych, uśmiechniętych, otwartych na nowe kontakty...
      To było bardzo wyraźne do zaobserwowania...
      Nie spotykałem samotnych mężczyzn - przypadek ?


      Enjoy it !
      • gaudia Re: świry 28.11.07, 00:00
        skynews napisał:

        >
        > Co jest ?
        > Nie ma czegoś takiego jak depresja - ja nie znam przynajmniej.
        >
        > Problem jest gdzie indziej...,
        > chodząc po posezonowej plaży spotykałem mnóstwo samotnych kobiet...
        > miłych, uśmiechniętych, otwartych na nowe kontakty...
        > To było bardzo wyraźne do zaobserwowania...
        > Nie spotykałem samotnych mężczyzn - przypadek ?
        >


        no więc kochani - o to co wyżej właśnie chodzi...
        • fedorczyk4 Re: świry 28.11.07, 10:34
          Ypsi, przeczytalam Twoja notatke na temat depresji. Wszystko prawda,
          tylko ze w dyskusjach na temat depresji zapomina sie czesto o jednej
          rzeczy. Otoz w chwili kiedy czlowiek udaje sie do lekarza, to juz
          jest na drodze do wyleczenia. Najgorsze sa te dni, miesiace, ba
          czasem cale lata, kiedy zyje sie z depresja, ale nie nazwana po
          imieniu. Kiedy walczy sie z niewidocznym wrogiem ktorym jest wlasne
          ja i dochodzi w tej walce do znienawidzenia samego siebie. Do tego
          ta cholera jest cwana i co jakis czas sie przyczaja, mysli sie ze
          juz wszystko jest ok. Zyje i funkcjonuje normalnie przez kilka
          miesiecy, czasem nawet rok, czy dwa. A potem duup i znowu zapasc. I
          czlowiek staje sie nieudolnym pracownikiem, zla matka, fatalnym
          kierowca, upierdliwa zona lub mezem. I znowu nawet najmniejsza rzecz
          staje sie przeszkoda nie do pokonania, a kazdy zaczynajacy sie dzien
          jawi jak najstraszniejszy koszmar. I staje sie nim rzeczywiscie.
          Pacjent u lekarza to juz prawie zdrowy czlowiek. On juz wie ze jest
          chory, a nie beznadziejny, do niczego, porabany, popieprzony, zly,
          egoistyczny i generalnie do odstrzalu.
          • jutka1 Re: świry 28.11.07, 10:49
            Fed., pozostaje mi sie podpisac pod twoim wpisem.
            zylam dobrych pare lat z czlowiekiem, ktory byl wprawdzie na wylocie z depresji,
            ale i ten "wylot" pokazal mi perfidie i ogrom tej choroby. Szczegolow o chorobie
            "w rozkwicie" dowiedzialam sie od pasierbow, tesciowej, jak i od meza.
            Sporo na ten temat czytalam.
            Dobrze, ze w Polsce zaczeto o depresji mowic, pisac, ze rzadziej juz niz
            przedtem myli sie depresje z chandra czy smutkiem.

            To ciezka choroba, i nie wolno jej lekcewazyc, bo skutki moga byc tragiczne.
            • ypsilon123 Re: "świry" - celowo wstawilam znaczek " " 28.11.07, 10:54
              Fed i Jutka, dzieki za komentarze i byc przyczynek do edycji mojej
              notki na blogu.
              Dalyscie mi do myslenia!
              Pozdro i wracam do pracy
              • jan.kran Re: "świry" - celowo wstawilam znaczek " " 28.11.07, 11:44
                Gaudio , mocno cie przytulam i mysle o Tobie.
                Tak sie sklada ze mam dookola siebie sporo swirow , na szczescie mam
                przyjaciolke psychologa ktora mi pomaga zebym nie wysiadlawink

                Moja corka miala epilepsje mlodziencza , podobno juz jest po herbacie i jest
                zdrowa ... ale jakis lek we mnie mieszka ze moze sie odezwac.
                Wiem co to znaczy zyc z epi...

                Zamiast epilepsji corcia ma merwice lekowa i depresje. Sporo czasu spedza u
                psychoterapeuty , psychiatry i telefonujac ze mnasmile)))

                Moj syn ma Zespol Aspergera i to dopiero jest jazdawink

                Moja przyjaciolka i przyjaciolka Mlodej maja CHAD wiec obie siedzimy na
                telefonie i skypie w ramach pomocy dusz dosc czesto.


                Gaudio ale Ci powiem tak: swiry to sa czesto ludzie niesamowici , wybitnie
                zdolni , ponadinteligentni, geniusze.
                O ile ich nie skasuje spoleczenstwo i rodzina to moga byc
                cudownymi , wartosciowymi ludzmi.
                Trzymam mocno kciuki zebys mogla wyciagnac ze swoich problemow to co jest
                pozytywne a zebys dostala pomoc w tym co jest negatywne.

                I jeszcze bardzo wazna rzecz. Nie mieszajmy stanow depreyjnych z depresja.
                Ta ostatnia jest bardzo grozna , niekiedy smiertelna choroba...
                Sciskam
                Ula
    • luiza-w-ogrodzie "świry" - co to za tytul??? 27.11.07, 22:58
      Gaudio, "świry" - co to za tytul??? Nigdy w zyciu bym nie wpadla na
      to, zeby nazywac cierpiacych na depresje czy epilepsje "swirami".

      Osobiscie z niczym nie walcze, pozwalam mojemu organizmowi dzialac
      jak chce, korygujac go plywaniem, joga i medytacjami, ale znam osobe
      z depresja i nie jest to lekka rzecz, jesli ktos sie upiera przy
      zyciu bez wsparcia medykamentami...

      Gaudio, propaguj co wiesz - na pewno komus sie przyda.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • dado11 czy świry...? 27.11.07, 23:27
      Propaguj Gaudio, propaguj. Czasem człowiek staje wobec drugiego
      człowieka, czasem najbliższego i nie rozumie. Nic nie rozumie.
      Ja tak stałam wiele lat temu, patrząc w twarz mojej matki, a ona
      nawet nie wiedziała, że to ja przed nią stoję... Dopóki nie
      próbowała pomyśleć, że moje półroczne dziecko jest "agentem", to
      starałam się nią opiekować, jak potrafiłam. Ale po tym wyznaniu
      musiałam podjąć decyzję, której mama nie chciała mi wybaczyć przez
      wiele lat... Teraz nowoczesne leki utrzymują ją w ryzach naszej
      "normalności", ale i tak gdzieś za kołnierzem siedzi mi mały, cichy
      lęk, że to wróci...
      • mammaja Re: czy świry...? 28.11.07, 12:40
        Gaudio, - mnie bardzo pomogla lektura ksiazek Antoniego
        Kępińskiego, zeby zrozumiec ze wiele "nie jest tak jak sie wydaje",
        w relacjach z ludzmi. Straszliwe depresje prowdzace do prob
        samobojczych byly niegdys slabo diagnozowane - teraz leczy sie je
        farmakologicznie. Mysle, ze trzeba propagowac wiedze na ten temat -
        latwiej wtedy zyc. A im dalej w lata, tym bardziej ta wiedza jest
        potrzebna. A jezeli zwracasz sie "do zdrowych" - no to moze tylko
        pan Sky ma tak latwe recepty na poprawe smaopoczucia. Tylko malo
        skuteczne. Jak komus dobrze to i wyjazdy nie sa potrzebnym remedium.
        Jak komus zle to wcale nie ma ochoty na wyjazdy - z perspektywa
        bycia "usmiechnieta pania skora do kontaktow". Lubie wyjazdy, ale
        nie sa rozwiazaniem problemow tylko chwilowa ucieczka. Jaki wyjazd
        jest przydatny dla faceta, ktory siedzi w kacie pokoju i placze - w
        stanie ciezkiego rozstroju nerwowego. A i to widzialam. Trzeba
        wiedziec co komu doradzac. I czy w ogole trzeba....
        • dan8 Re: czy świry...? 28.11.07, 13:41
          Mam przyjaciolke,ktora od wielu lat jest chora na depresje.W
          trudnych momentach,gdy lzy plyna po jej twarzy ,potrafi zadzwonic
          niezaleznie od pory dnia i moja pomoc to wysluchanie jej w
          spokoju,zwrocenie uwagi ,ze na dana sprawe mozna spojrzec inaczej.
          Zajrzyjcie na ta strone , strone kobiety ,ktora byla chora na
          depresje , przeczytanie jej historii pomaga zrozumiec ta chorobe.
          www.geocities.com/magdanawrocka/maciek/index.html
          • verbena1 Re: czy świry...? 28.11.07, 22:32
            Gaudio, osoba mi bliska choruje na epilepsje, wiem troche na ten
            temat. Co innego jest wiedziec, patrzec z boku a inaczej byc w
            srodku i zyc z tym.
            Mysle ,ze tutaj znajdziesz zrozumienie.
            Pisz o swoich chorobach, moze potrafimy lepiej zrozumiec swoich
            bliskich bo sa momenty ,kiedy ogarnia mnie zniecierpliwienie i
            wscieklosc kiedy nie wiem co jest udawaniem a co rzeczywistoscia.
            Fajnie ,ze odwazylas sie o tym napisac.
            Pozdrawiamsmile
    • witekjs Re: świry ??? :) 29.11.07, 11:41
      Padaczka
      www.epilepsiemuseum.de/english/prominente.html#text2Depresja
      depression.about.com/od/famous/Famous_People_With_Depression.htm
      www.geocities.com/coverbridge2k/artsci/famous_people_depression.html
      • witekjs Re: świry ??? :) :)) 30.11.07, 09:41
        Wybaczcie, że jako komentarz zdołałem dodać jedynie znaki zapytania i uśmieszek,
        które wraz z linkami mówią wystarczająco wiele.
        Koleżanka małżonka porwała mnie od komputera i do tej pory nie mogłem nic napisać.

        Bardzo podobały mi się wasze komentarze.
        Oczywiste, że w przeszłości i obecnie o ludziach z tymi problemami można
        powiedzieć niekiedy "świry" tak jak o wielu innych, w żartobliwym znaczeniu.
        pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiry

        Takie określenia mogą być jednak jedną z dramatycznych, szczególnie dla młodych
        ludzi z epi i ich rodzin form stygmatyzacji, nie rzadkiej u nas jeszcze do tej pory.
        Współczesne możliwości leczenia farmakologicznego + psychoterapii i wzrastająca
        świadomość społeczeństwa, nareszcie pozwalają pacjentom uwierzyć, że w ogromnej
        większości mogą normalnie żyć, uczyć się, pracować, kochać i być rodzicami.

        Liczba wybitnych pacjentów, również z oboma problemami pokazuje wyraźnie, że nie
        są oni intelektualnie upośledzeni.
        Było tak nawet w czasie, kiedy nie było tylu leków.

        Jest wiele innych powszechnie występujących i ciężkich chorób, które stanowią
        ogromny problem, nie wzbudzając jednak takich kontrowersji i lęku, również wśród
        ludzi postronnych.

        Na szczęście w ostatnich latach ogromnie wzrasta świadomość ludzi co do
        powszechności różnych form zespołów depresyjnych i możliwości ich leczenia.
        Chyba trochę gorzej jest ze społeczną powszechnością wiedzy o padaczkach.

        Warto wspomnieć, że poznanie, diagnozowanie i leczenie inny chorób układu
        nerwowego w ostatnich dziesięcioleciach osiągnęło niewyobrażalne sukcesy.

        Obecnie w internecie, również polskim można znaleźć bardzo dobre opracowania i
        fora również dla pacjentów dotyczące tej problematyki.

        Pozdrawiam serdecznie. Witek


        Geniusz i melancholia - Chopin

        archiwum.wiz.pl/1999/99103700.asp
        Padaczka

        www.neuronet.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=20&Itemid=36
        Depresja

        www.depresja.org/nowe.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka