Dobranoc! Dobranoc, mężczyzno
zbiegany za groszem jak mrówka!
Dobranoc! Niech sny ci się przyśnią
porosłe drzewami w złotówkach.
Złotówki jak liście na wietrze
czeredą unoszą się całą.
Garściami pakujesz je w kieszeń,
a resztę taczkami - w PeKaO!
Aż prosisz, by rząd ulżył tobie
i w portfel zapuścił ci dren.
Dobranoc! Dobranoc, mój chłopie!
Już czas na sen.
Dobranoc! Dobranoc, niewiasto
skłoń główkę na miękką poduszkę.
Dobranoc! Nad wieś i nad miasto
jak rączym rumakiem wzleć łóżkiem,
na którym cie rycerz porywa
co piękny i dobry jest wielce.
Co zrobił zakupy, pozmywał
i dzieciom dopomógł zmóc lekcje.
A teraz tak objął cię ciasno
jak amant ekranów i scen.
Dobranoc! Dobranoc, niewiasto!
Już czas na sen.
Dobranoc! Dobranoc Ojczyzno!
Już księżyc na srebrnej lśni tacy.
Dobranoc! I niech ci się przyśnią
pogodni, bogaci Polacy!
Że luźnym zdążają tramwajem
wytworną konfekcją okryci.
I darzą uśmiechem sie wzajem,
i wszyscy do czysta wymyci.
I wszyscy uczciwi od rana,
od od morza po góry aż hen!
Dobranoc! Ojczyzno kochana!
Już czas na sen.
(mam nadzieję że słyszycie tę melodię)
ale jak ktoś jeszcze zajrzy - to ja mam tu dyżur