Dodaj do ulubionych

granice kiczu

02.10.03, 11:35
np łabędzie pływające po jeziorze w smudze zachodzącego słońca - namalowane -
w ogólnym rozumieniu = kwintesencja kiczu, a na oryginalnej fotografii też?
robiąc zdjęcia zawsze odruchowo staram się żeby było "ślicznie" - czy już się
ślizgam na granicy kiczu?

jaka jest Wasza "definicja"...
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: granice kiczu 02.10.03, 14:21
      Natura jest czesto zapierajaco dech "kiczowata".A jednak nie jest
      kiczem,poniewaz jej piekno jest autentyczne i jedyne w swoim rodzaju.
      Te same labedzie namalowane najczesciej nieudolnie,przy braku warsztatu
      malarskiego,wlasnego spojrzenia i proby wlasnego przedstawienia sa tylko
      nasladownictwem natury.Nikt nie powie o pejzazach Wilama Turnera (wybitny
      pejzazysta angielski z przelomu XVIII i XIX w,wywarl wielki wplyw na
      impresjonistow),ze sa kiczowate,a przeciez temetyka - swiatlo na wodzie,zachody
      slonca na morzu,mgly,predystynowalyby go do malowaniu kiczu.A on zobaczyl to
      wszystko po swojemu i znalazl wlasna forme dla tych tematow.To samo mozna
      powiedzic o innych wybitnych pejzazystach.Fotografia natomiast przedstawia te
      nature "jaka jest" i tylko artystyczne spojrzenie utalentowanego fotografika
      sprawia ze uchwycil ten czy inny moment,spojrzal tak a nie inaczej.Ogladalam
      ostatnio wspanialy album fotografii z Arktyki - sa tam prace kilkudziesieciu
      fotografikow i ich prace sa odkryciem form,barw ,ich wspolgrania.Rewelacja.Czy
      rozumiesz o co mi chodzi.Ci malarze kiczow nasladuja poprostu innych malarzy,a
      nie nature.Na ten temat moglabym bardzo dlugo,wiec koncze i podro.Mm
      • em_em Re: granice kiczu 02.10.03, 16:51
        mammaja napisała:

        >Na ten temat moglabym bardzo dlugo...

        i o to chodziło wink - nawijaj smile)))
      • mammaja Re: granice kiczu 02.10.03, 17:08
        Ach ty! A moze inni sie wypowiedza,a nie "zawodowiec"!
        • jej_maz Re: granice kiczu 02.10.03, 17:24
          "malarze kiczow nasladuja poprostu innych malarzy,a nie nature"

          Pamietam zastanawialem sie nad tym jadac pierwszy raz wlaska "Autostrada
          Slonca"; widoki niesamowite – kicz - ktos moze powiedziec, z tym ze bylo to
          prawdziwe. Pomyslalem wowczs, ze trzeba byc na prawde artysta, aby malujac to
          nie zrobic kiczu... mysle ze Mammaja swietnie to ujela.


          • swietlista Re: granice kiczu 07.10.03, 02:10
            Jelonki na rykowisku czy Jezuski rzezbione w sosnie byly szczytem ,ale takim
            na polska skale natomiast z prawdziwym kiczem oko w oko stanelam dopiero tutaj.
            Niestety nie posiadalam nigdy rodzinnych obrazow ,ktore musialabym zawieszac
            na scianach (pomimo ze kiczowate).To i mi sie spadek trafil tylko ,ze na
            szczescie mozna go zwinac i polozyc na dno walizki. Jest stary jak swiat tkany
            kilim przedstawiajacy ostatnia wieczerze.( nie wyrzuce go nigdy bo jest juz w
            rodzinie od ponad 200 lat,wiec sami rozumiecie sentymenty)
            A zapomnialabym jedna z moich klientek nie tak dawno przyniosla mi wpsaniale
            dzielo ,zakupione na tutejszej wysprzedazy garazowej.Polski obrazek robiony
            prawdopodobnie do Cepeli (byl taki sklep kiedys nie wiem jak dzis).
            Wykonany w 1961 roku wiec nawet troche straszy ode mnie(dla niej byl to juz
            antyk)Przedstawia Krakowianke. Zrobiony jest z kawalkow slomy .
            Mile sie usmiechnelam i podziekowalam i az mi sie wstyd zrobilo , ze
            potrafilismy takie cudo stworzyc.Jednakze wszystko to porownujac do
            kiczu ,ktory do dzis dnia jest produkowany i kupowany w Kanadzie to my kochani
            nie mamy i nie mielismy i miec nie bedziemy kiczu w tego pelnym slowa
            znaczeniu.
            • warum Re: granice kiczu- a moze prezenty??? 07.10.03, 17:24
              A co tam, doloze... Moj malzonek po "ciezkiej pracy" w Szwecji przywiozl do
              domu... w prezencie a/ mopa/ bo u nas wtedy nie bylo /i tego mu nigdy nie
              zapomne!smile/, b/ swinki angorki/ hmm? chyba potrzebowal futerka?, c/ No i szczyt
              kiczow - krasnaludki-mikolaje. Nie wiem z czego byly zrobione /niby gips
              powlekany gumiasta polewa/, ale... na to naprawde nie moglam patrzec/ toz u
              nas... od biedy makatki, i jakies koszmarki- ale male!/ Rozumiem tych lubiacych
              krasnoludki w naturze, bo... i zabkom razniej i pies ma co obsikac, ale... do
              domu?sad(( PS. A z kiczow mam wszystko, choc nie wyeksponowane...ale coz... to
              moje zycie i kupuje gdy gdzies pojade rozne smieci pod wplywem chwili , nawet
              dostaje w prezencie z wojazy, a z sentymentu do dawcow nie wyrzucam! Potem
              nawet zaluje, ze nie mialam sily odmowic ale tylko sie smieje,ze polecialam
              na "cos" takiego .
    • nokiw Re: granice kiczu 02.10.03, 17:24
      em_em napisała:

      > np łabędzie pływające po jeziorze w smudze zachodzącego słońca - namalowane -
      > w ogólnym rozumieniu = kwintesencja kiczu, a na oryginalnej fotografii też?
      > robiąc zdjęcia zawsze odruchowo staram się żeby było "ślicznie" - czy już się
      > ślizgam na granicy kiczu?
      >
      > jaka jest Wasza "definicja"...

      Witam

      Kicz? - nie ma kiczu!!
      To co dla jednego jest kiczem dla innego jest arcydziełem
      oczywiście wpływają na ten osąd meandry wyobraźni
      jak i osobowość kontemplującego arcydzieło.
      Sam niekiedy się chwytam na błysku, ulotnej chwili
      czegoś co zapiera dech w piersiach swoim pięknem
      i jest niesamowiecie wzruszające.
      Czyż oglądając niekiedy film nie wzruszamy się,
      płaczemy bezgłośnie wstydząc się swoich łez,
      nad życiem, nad miłością a więc tak prozaicznym
      tak sztampowym, tak banalnym, zwykłym codziennym życiem.
      Czy to kicz?? przecież to tylko życie!
      ikon


      • warum Re: granice kiczu 02.10.03, 17:28
        Doloze "widoczki" alpejskie. Kicz z przejaskrawionych kolorow az bije po oczach
        a mimo to dech zapiera w zachwycie. A wspomniana na innym watku Tredowata i
        itp harlekiny - toz to kicz, a jaki pociagajacysmile
      • jej_maz Re: granice kiczu 02.10.03, 17:46
        Zgoda; o gustach sie nie rozmawia, a z pewnoscia istnieje wiele kryterow w
        ocenie sztuki. Dla mnie osobiscie najlepszym wykladnikiem wartosci danego
        dziela jest wrazenie jakie na mnie wywiera i jego ponadczasowosc. Zaczelismy o
        malarstwie, ale nasowa mi sie przyklad muzyki; dzisiaj rano siedzialem dziesisc
        minut w samochodze, tylko dlatego, ze akurat "musialem" wysluchac do
        konca "Stairways To Heaven" by Led Zeppelin. Cigle to samo, silne wrazenie,
        ciagle ta sama reakcji, pomimo ze to juz ma tle lat. Czuje sie troche speszony
        mowiac o sztuce w obecnosci zawodowcow wink ale o ile zgodze sie ze cos co dla
        jednego jest kiczem to dla drugiego moze byc dzielem, ale Bonny M i ich
        Rasputin nigdy nie bedzie zaliczane do dziel, pomimo iz w swoim czasie byli
        nieprawdopodobnie popularni i modni.

        PS. Witam Nokiw (czy Ikon?)
        • nokiw Re: granice kiczu 02.10.03, 18:05
          Witam serdecznie

          Ikon,Ikon chcę być rozpoznawalny.
          Występuję czy bywam na innych forach
          i tam przybieram inne nick-i.
          Kicz to pojęcię płynne, ostre sądy
          akurat w tym przypadku nie są wskazane.
          Napewno są sztandarowe przykłady kiczu.
          Param się troszeczkę grafiką komputerową
          tzw. wirtualną i uchwycenie tego błysku
          jest uważane za artyzm przez duże "S".
          Ale to już inna para kaloszy, no nie.
          Serdeczności za powitanie. ikon
          • jej_maz Re: granice kiczu 02.10.03, 18:20
            nokiw napisał:


            > Param się troszeczkę grafiką komputerową
            > tzw. wirtualną i uchwycenie tego błysku
            > jest uważane za artyzm przez duże "S".
            > Ale to już inna para kaloszy, no nie.
            > Serdeczności za powitanie. ikon


            Nie zgadzam sie; jest to forma artu XXI wieku i jestem przekonany, ze znajdzie
            trwale miejsce w galeriach.

            Tak a propos; mamy potrzebe na ciekawy projekt naszej strony - moze jakas pomoc
            z Twojej strony? Satysfakcja i reklama gwarantowana wink Ja pracuje nad rama
            (ciezko idzie bo nie moja dzialka) a juz na Photoshop (mam 7.0) kompletnie nie
            mam czasu. Co Ty na to?
            • jej_maz PS 02.10.03, 18:33
              Oczywiscie nie zgadza sie ze jest to inna para kaloszy wink dla mnie jest to
              sztuka.
            • nokiw Re: granice kiczu 02.10.03, 18:35
              Grafikę komputerową (wirtualną tzw. 3D)traktuję do tej pory
              jako hobby, cosik mi się jednak widzi, że będzie moim którymś
              już z kolei zawodem. Pracuję w 3D Studio MAX, Photoshopa6
              tylko do tekstur, specjalizuję się w wizualizacji i animacji
              komputerowej projektow budowlanych, koncepcji architektonicznych, etc.
              Jeżeli jest potrzeba pomocy nie widzę przeszkód, oczywiście w miarę moich
              możliwości. Głównie pracuję w ArCon6 jako szybkie z dnia na dzień
              wizualizacje i animacje komputerowe, wnętrza, etc.
              Nie chcę traktować wątku jako swoistej reklamy, jeżeli Cię to interesuję
              to proszę na maila.
              Tak już mimochodem jest to przygotowanie z mojej strony do jesieni
              życia, szybko zaczynam ale jest to niesamowicie pasjonujące.
              Pozdrowka.ikon

              • lablafox Re: granice kiczu 02.10.03, 20:25
                Bozze , jak to wszystko o czym mówicie Panowie , dla mnie mądrze brzmi , i nic
                z tego nie rozumiem hihihihi ( nie próbujcie mi czasami tłumaczyć , bo szkoda
                czasu).
                Lx
                • marialudwika Re: granice kiczu 02.10.03, 20:42
                  Kiczowata jest laleczka Barbie i niektore filmy rysunkowe.....
                  dla dzieci..
                  laik ml
                • lablafox Re: granice kiczu 02.10.03, 20:51
                  Teraz o kiczu , prawie wszystko na ten temat powiedziała Mammajka .
                  Definicyjnie jest "to lichy, bezwartościowy obraz" .
                  Za nią (definicją)pójdzie pytanie dla kogo lichy i bezwartościowy ? Dla
                  koneserów, widzów czy autora . "Artysta" malujący swe dzieła typu wspomniane
                  łabędzie czy jelenie , czy pejzarzyk uważa je za najwspanialsze i o dziwo
                  znajduje na nich nabywców. Człowiek , bardziej wyczulony na piękno ,
                  bezbłędnie zaliczy je do kiczów bo mają w sobie to nieuchwytne coś , ale
                  właśnie co ?
                  przekolorowanie?, brak warsztatu malarskiego ? nieudolność w kształatach ?
                  Pozdrawiam Lx
                  • lablafox Re: granice kiczu do Mm 02.10.03, 20:54
                    Jeśli myślimy o tym samym albumie to niesamowite są , dla mnie odcienie
                    seledynu lodowców .
                    Lx
                    • marialudwika Re: granice kiczu do Mm 02.10.03, 21:53
                      Czy ten album mozna obejrzec w internecie??

                      ml
                  • mammaja Re: granice kiczu 02.10.03, 21:16
                    A sztuka naiwna?Dlaczego nie jest kiczem?Ociepka,Nikifor czy celnik Rousseau ?
                    sa najlepszym przykladem autentyzmu w sztuce,zobaczenia swiata po swojemu i
                    pokazania tego innym.Mimo braku warsztatu i nawet podstawowych przyborow
                    malarskich (Nikifor malowal kredkami na przypadkowych kartkach).I moze komus
                    bardzo podobac wlasna makatka z jeleniem na rykowisku,ktora kupil okazyjnie na
                    targu,ale dzielem sztuki niestety nie bedzie.Co nie znaczy,ze nie ma wielu
                    dobrych malarzy,ktorzy nie maja "wielkich " nazwisk,bo rynek sztuki w XX w to
                    zupelnie inna historia.
                    • lablafox Re: granice kiczu 02.10.03, 21:28
                      Niestety , makatka sztuką nie będzie , zgadzam się całkowicie. Pisząc
                      poprzedni post myślałam o Nikiforze , ale nie w kategorii kiczu . Przypomniał
                      mi się jako "nakładka wizualna" jeśli tak to można nazwać ,na tle brązowego
                      jelenia na rykowisku. Niestety , albo stety , to nie to samo.
                      Lx
                  • marialudwika Re: granice kiczu 02.10.03, 21:51
                    A moze wszystko,co osczuwamy jest subiektywne???
                    Gdy bylam w szkole podstawowej,czesciowo za "cara" Stalina..wielka atrakcja
                    byly dla mnie rysynkowe filmy dla dzieci..konik Garbusek i inne.Byly
                    przesliczne i nigdy ich nie zapomne.Ogladalam je niedawno w tv holenderskiej w
                    serii bajek swiata..
                    Czy ktos z Was widzial te rosyjskie bajki???? Jako dziecko?
                    Moze byly kiczowate,nie wiem-dla mnie byly objawieniem
                    ml
                    p.S. Przy kiczowatosci Barbie obstaje,hi,hi
                    • warum Re: granice kiczu 02.10.03, 21:55
                      A ja bym chciala byc taka barbiesmilewiesz jakie rozowe maialabym zycie? moze i
                      psiak na pocieszenie nie bylby mi potrzebny?smileA komu przeszkadza wlasciwie kicz?
                      • marialudwika Re: granice kiczu 02.10.03, 21:57
                        Nie mamy pewnosci czy Barbie byla/jest/ szczesliwa,hi,hi !!!!

                        ml
                        • mammaja Re: granice kiczu 02.10.03, 22:04
                          Oczywiscie,ze pamietamy Konika Garbuska ,byl bardzo ladnie rysowany,z doskonala
                          animacja i wcale nie koiczowaty.Poprostu klasyka w swoim rodzaju.
                          Natomiast na pytanie "komu przeszkadza kicz" - odpowiem nikomu.I niech sobie
                          bedzie.Czy to ze ktos czyta powiesci z serii Harlekin komus przeszkadza? Tez
                          nie. A czy mamy je porownywac z Dostojewskim? tez nie.Pozdro.
                          • marialudwika Re: granice kiczu 02.10.03, 22:06
                            Oh,ach Mamajko,jak sie ciesze,ze i Tobie podoba sie moj ukochany konik
                            Garbusek!!!!!!!!!!!
                            ml
                            • olga55 Re: granice kiczu 06.10.03, 22:13
                              Mnie sie przytrafilo dawno temu coś takiego.W górach pełnia księzyca(on sobie
                              wschodził taki najpierw pomaranczowy, ogromny), w oddali takie dwa pagórasy
                              porośniete wysokimi świerkami.Księżyc wylazł ostatecznie i oswietlał je takim
                              niebieskim blaskiem. I wtym momencie ktoś mruknął:"no teraz to tam brakuje
                              tylko jelenia". No i jak na zawołanie wyszedł jeleń(widziałam je w życiu ze 3-4
                              razy)Stał przez chwilę, i odbiegł gdzieś niespiesznie.A my staliśmy
                              z "rozdziawionymi gebami". I wiecie co - to naprawde było piękne...
    • popaye Re: granice kiczu - zdaniem ignoranta. 06.10.03, 23:31
      Kicz - jest do tego encyklopedyczne objasnienie - mozna poczytac.
      Kazdy (pewnie) ma w domu "cos tam" na scianach - (grafika, reprodukcje, olej
      czy akwarele) - do tej pory nic nie bylo o rzezbie czy skulpturach bo
      Mammajka - grafik, nie dziwota - dyskusja w tym kierunku poszla -smile.
      Z moich artystycznych przyjazni (z ludzmi!) pozostalo mnie sporo pamiatek -
      podarunkow czy zakupionych (za symboliczne sumy! -smile) prac moich przyjaciol.
      Lubie je i maja dla mnie wartosc emocjonalna - dokumentacja przyjazni.
      Domowe "skarby rodzinne" - tez wartosc wylacznie emocjonalnej natury - sa
      czescia "urzadzenia mieszkania" - zrosly sie z nim.

      Mam 2 (dwa!) ABSOLUTNE kicze! -smile).
      W wodczanym humorze konca lat 70-tych i zdrowej popijawy na Starym Miescie
      zakupiona na Rynku przed Fukierem "obraza" pt."Zimowy pejzarz polnej drogi pod
      Truskawiem" -( Autor tego "dziela" - znany w artystycznych kregach z tego iz po
      pijaku zjadl pedzel i zapil ... werniksem -smile) - komentarz znajomej malarki
      (dzisiaj-dosc znane nazwisko): "No Popay... kupiles DZIELO! -tylko jelenia w
      trampkach na horyzoncie pod lasem brakuje" i ... Montmartre Zima (okropnosc!-
      odziedziczona po Babce) - w stylu impresjonistycznym datowany na ostatnia
      dekade XIX W -smile.
      To ostatnie "dzielo" wisi - bo lubilem Babcie i... pasuje mnie kolorystycznie
      do jasno-szarej skorzanej kanapy "pod nim" -smile.
      "Arcydzielo" - Zimowy pejzarz bo.... KAZDY z moich cudzoziemskich gosci na
      jego widok dostaje "miekkich kolan" - otwierajac usta w..zachwycie nad
      realizmem przedstawionego tam widoku i...wspanialych kolorow sniegu -smile).
      Wow! - DOSKONALY pejzarz! (komentarze Gosci!) -smile)).
      Ja - moze za inteligentny nie jestem ale przypadkiem znam kilku madrych i
      wyksztalconych, obytych w Swiecie ludzi i Ci akurat ZACHWYCAJA sie tym kiczem smile
      Eeeeh -smile




      • marialudwika Re: granice kiczu - zdaniem ignoranta. 06.10.03, 23:43
        I w moim domu sa rozne,zdaniem mego malzona "kicze".A wiec amorek z seruszkiem
        Meissen,dosc stary i do niego wazonik.Stoja kolo moich ukochanych ksiazek w
        sypialni.Znam je ze swego najwczesniejszego dziecinstwa...Podobno Mam miala
        kolekcje takich amorkow,ale zostaly zszabrowane po wygnaniu w 44r z W-wy.
        Tego jednego amorka odnalazla przypadkowo po wojnie i go odkupila.Sama nie
        wiem czy jest on kiczem czy nie..to przeciez w koncu sprawa umowna.
        Mieskanie pozbawione bibelotow i innychtego typu przedmiotow
        byloby "martwe".Pozdrowka
        ml
        • mammaja Re: granice kiczu - zdaniem ignoranta. 07.10.03, 08:59
          Jak Meissen to nie kicz,tylko cenna porcelana,ha,ha!A figurki
          meissenowskie,cudowne azurowe suknie pasterek i finezyjne kapelusze panow?
          Znajdziesz je w muzeach swiata.To sa orginaly ,a nie plagiaty ,kosztuja duze
          pieniadze.I znowu - kto byl pierwszy,kto byl autentyczny ,a kto nasladowca?
          Pozdro. poranne.Mm.
          • popaye Meißner Porzellan 07.10.03, 18:42
            Mammajo - sloneczko,-
            Nie przesadzajmy - dobrze jak postoimy "na ziemi" -smile

            Manufaktura Boettger-a - miala swoje okresy swietnosci i hmmm ...
            okresy "przegiecia paly" - masowa produkcje ozdobnych bibelotow II-giej polowy
            XIX W i okres jej dzialalnosci w cieniu "sierpa i mlotka" -smile.
            Trzeba miec spora odpornosc nerwowa i szczegolny rodzaj tolerancji - ogladajac
            niektora masowke jej produkcji z tamtego okresu.
            To co slynne: w rokokowym stylu wazy z drugiej polowy XVIII w. i serwisy -
            jak: -nigdy nie dokonczony -"labedzi" - dzis obiekty muzealne lub najwyzszej
            kolekcjonerskiej klasy.
            Malo kto wie iz Meißen produkowala duze serie porcelany dla "przecietnego
            obywatela" i to w czasach miedzywojennych - w tym duzo "galanteri" wcale nie
            ozdobnej a stricte uzytkowej.
            Mialem to szczescie iz utrzymywalismy mile, sasiedzkie stosunki z Dama urodzona
            i wychowana w czasach miedzywojennego Meißen - ktorej cala rodzina i Ona sama
            jako mloda osoba - pracowala w tej slynnej Manufakturze.
            Nic w tym specjalnego - gdyby .... nie fakt iz zatrudnieni tam ludzie
            (w tamtych czasach) mieli prawo zakupu za relatywnie niewielkie pieniadze tzw.
            dekompletu - pojedynczych sztuk porcelany z serii nielimitowanych.
            Ta Dama - mimo iz kiedy utrzymywalismy kontakty towarzyskie - minelo ponad 50
            lat i dzielilo nas ca: 800 km od Meißen miala absolutnie cala zastawe
            i naczynia uzytkowe (salaterki, popielniczki, filizanki, spodki) wlasnie
            stamtad i... nie uzywala niczego innego -smile.
            Z wielu zestawow najbardziej i zawsze podobala mnie sie porcelana biala! - byl
            czas w okresie miedzywojennym gdy Gropius i Kandinsky z Grupa Bauhaus-u wywarli
            mimowolnie wplyw na projektantow uzytkowej porcelany - rowniez w Meißen i to
            byly rzeczy (dla mnie) - najpiekniesze -smile
            de gustibus..... itd -smile)

            pE

            nasza znajoma juz nie zyje -smile
            Pozostaly mnie po Niej na pamiatke 2 filizanki (prezent od Niej Na moje 40-te
            urodziny) - ktore uzywam! i... nie zapomne wrazenia jednego z moich przyjaciol
            jak odwrociwszy spodek (he, he "supermarket"! -smile) ) - stwierdzil widzac te dwa
            niepozorne mieczyki: " o kur..... - przeciez to Meißen" !!
            • marialudwika Re: Meißner Porzellan 07.10.03, 20:45
              Otoz mam i bialego amorka-solniczke bodajze,po babuni,he,he.A ten amorek,o
              ktorym pisalalm jest dosc stary.Sprawdzalam w "wykazie" mieczykow.
              Pozdrowka
              ml
              P/S. Mam rozne sliczne malutkie staaaaare filizaneczki do kawy,z malunkami na
              dnie i jedna meissen "uzytkowa" filizanke do herbaty +spodeczek z
              rozyczkami,prezent na urodziny od przyjaciolki....Ile to wspomnien w
              tych "skorupach"
              • iremos Re: Meißner Porzellan do ml 07.10.03, 20:50
                Ja też zbieram te śliczne skorupki i mam conieco, a z prawie każdą wiąże się
                mile wspomnienie
        • olga55 Re: granice kiczu - dziecięce zachwyty 07.10.03, 10:48
          Jako dziecko zachwycałam sie makatką jaka wisiała nad łożem!!!u mojej koleżanki
          z wakacji(małe miasteczko.Na czarnym aksamicie wyhaftowany był ułan i panna w
          stroju krakowianki.Nad sadzawką, w której pływały łabędzie.Na pagórku opodal
          dwie sarenki.Soczyste kolory,głowy stanowiły ok 1/4 całej postaci, więc było
          dokładnie widać błekitne oczęta i karminowe usteczka.Nie mogłam oderwac od tego
          oczu i po powrocie do domu zażądałam kategorycznie aby i u nas zawisło takie
          cudo.Nie mogłam absolutnie zrozumiec braku entuzjazmu ze strony rodziców, a
          wszelkie argumenty, ze to wcale nie jest takie piękne jak mi sie wydaje
          odpierałam:"ale ty wcale tego nie widziałaś TO JEST PIĘKNE!!"Do dziś mam przed
          oczami widok tej makatki!!!
          • mammaja Re: o porcelanie 07.10.03, 21:48
            Bardzo lubie ladna porcelane i przyznaje ze czasami wole
            Rosethale.Np.serwis "Biala Maria" - wlasnie bialy.Jakis czas temu byla swietna
            wystawa Rosent. w Muzeum Narodowym i przyznaje ,ze obecny disajn (mowiac po
            polsku) tez maja bardzo efektowny.Uwielbiam duze ,cieniutkie filizanki.
            • marialudwika Re: o porcelanie 07.10.03, 22:40
              A jak z tych cieniutkich filizanek herbatka pysznie smakuje!
              ml
              • lablafox Re: o porcelanie 08.10.03, 15:34
                Zgadzam się z Tobą , herbatka pita z porcelanowej filiżanki smakuje wybornie,
                dla mnie dochodzi jeszcze rozkosz trzymania takowej filiżanki w ręce.
                Niesłychana lekkość , przezroczystość prawie i coś ,co "mam " w dotyku , ale ,
                przykro mi , nie potrafię zdefiniować.
                Pozdrawiam lablafox
                • lablafox Re: o porcelanie 09.10.03, 23:22
                  Używam serwisu porcelanowego , po mojej babci - porcelana
                  cieniusieńka ,delikatne złocenia - serwis kawowo- herbaciany + malutkie
                  filiżaneczki do mokki. Wyrób Wictoria China Czechoslovakia. Mam też resztki
                  drugiego , bardzo delikatny ornament niebiesko- srebrno- złoty , ale sygnowany
                  tylko cyferkami 1269.i pod tymi cyferkami 80.(albo 86 bo to wygląda tak jakby
                  0 było zapisane tak jak oz ogonkiem ) Może ktoś z Was wie co one oznaczają ?
                  Pozdrawiam lablafox
            • popaye prostota i perfekcja formy 07.10.03, 22:45

              Eeeeh Mammajko,-
              Wlasnie chyba wszystko z wytworni Rosenthal ma... korzenie Bauhaus´u -smile
              Nawet sobie nie zdajemy sprawy jak niesamowity wplyw na nowoczesne wzornictwo
              i doskonalosc formy wywarla ta Grupa, a taki np.Wasilly-fotel -
              Kandinsky´ego "szokuje" swoja nowoczesna prostota kszatlow (i wygoda!) do
              dzisiaj -smile

              Jak rozmawiasz z katolikiem i jemu powiesz: przeciez my WSZYSCY z ....Zydow -
              kazda, bez wyjatku monoistyczna religia Swiata pochodzi od judaizmu bo jak sie
              Chrystus urodzil to judaizm mial wtedy 3500 lat historii - patrzy sie wiekszosc
              jak na idiote -smile)).
              Podobnie jest z Bauhausem - kochamy ta prostote, perfekcje i czystosc formy - a
              to WSZYSTKO - "Bauhaus" tylko na codzien nie mamy tej swiadomosci -smile.
              • mammaja Re: prostota i perfekcja formy 08.10.03, 11:45
                Przed wojna,na przelomie lat 20 i 30 tych byla duza akcja projektowania
                ceramiki Artystycznej dla takich zakladow jak Cmielow i Skawina.Wybitni
                rzezbiarze projetowali wazy, wazony o orginalnej stylistyce ,wypalane potem w
                wiekszej ilosci egzemplarzy.Sygnowane.Teraz mozna je spotkac w domach
                aukcyjnych,uzyskuja dobre ceny.Przegladam strony domow aukcyjnych i przyznam,ze
                to ciekawa lektura.Bauhaus jako uczelnia powstal w 1919 r,ale przeciez juz
                przedtem ksztaltowalo sie wzornictwo .NIemniej napewno wywarl wielki
                wplyw,tylko teraz nie mam czasu na obszerna dyskudje,bo weszlibysmy w gleboki
                profesjonalizm.Pozdrowiernia.Mm
                • em_em Re: prostota i perfekcja formy 08.10.03, 12:37
                  mammaja napisała:

                  > ... teraz nie mam czasu na obszerna dyskudje,bo weszlibysmy w gleboki
                  > profesjonalizm.

                  o ile doskonale do mnie przemawia pierwszy argument - to najciekawszy jest
                  właśnie ten głęboki profesjonalizm - fajnie jest tak sympatycznie poszerzać
                  wiedzę
                  w końcu w tym wieku (hmmm - przepraszam) każdy z nas jest już w swojej
                  dziedzinie naprawdę profesjonalistą wink
                  • lablafox Zapraszam do Image Gallery 08.10.03, 15:27
                    której twórcą jest E.J.Heller, moim zdaniem , super współczesny , posługuje
                    się on super szybkim komputerem , a farbami dla niego sa czesteczki,
                    elektrony , mikroprocesory.
                    www.ericjhellergallery.com/index.pl?page=gallery
                    Pozdrawiam Lx
                    • mammaja Re: Zapraszam do Image Gallery 08.10.03, 17:03
                      Dzieki za link! Bardzo interesujace!
                      • marialudwika Re: Zapraszam do Image Gallery 08.10.03, 17:04
                        I ja dziekuje,wlaczylam do ulubionych
                        ml
                  • marialudwika Re: prostota i perfekcja formy 08.10.03, 15:51
                    O Mamajko,czy bedzie o obrazach na szkle malowanych???
                    O srebrnej bizuterii..uwielbiam
                    o...porcelanie, o.........!!!Tyle jeszcze by trzeba wymienic!
                    Pa!
                    ml
                    • mammaja Re: prostota i perfekcja formy 08.10.03, 17:04
                      ML, zlituj sie ! Wszystko moze byc,ale niech wszyscy to pisza!
                      • mammaja Re:Domy Aukcyjne 08.10.03, 17:41
                        Na pytanie o strone to ja poprostu wchodze w Google (www.Google.pl)i wpisuje :
                        Domy Aukcyjne,albo konretny :Rempex czy Unikum i stad wprost do aktualnych
                        aukcji,bo jeszcze sobie nie zrobilam osobnego pliku.Pozdro.Mm.
                • popaye MM 08.10.03, 22:36
                  Sorry - masz zupelna racje.
                  Sztuka przez duze "S" - Twoja dzialka - ja ignorant i hobbysta.
                  Wzornictwo interesowalo mnie w pewnym sensie "zawodowo" bo pracowalem kiedys w
                  firmie zajmujacej sie srchitektura wnetrz i to w "najlepszym" stylu i dla
                  wymagajacych, znajacych sie na rzeczach Klientow (najczesciej firmy - Banki,
                  hotele i przedsiebiorstwa klasy miedzynarodowej).
                  Nie ja, oczywiscie, projektowalem te wnetrza - to byli prawdziwi fachowcy - ale
                  nalezalem do grupy "praktykow" ktorzy realizowali zatwierdzone projekty i to
                  nie "mlotek i srubokret" - tylko wizyty na Targach Meblowych (od Mediolanu po
                  Köln) i rozmowy z firmami produkujacymi "interior meblowy" i koordynacja
                  wykonawstwa.
                  Jak slyszalem "zachwyty" coniektorych "elegantek" nt. wnetrz pokazywanych w
                  takich serialach jak Dallas czy podobne (sic) - wlosy mnie na glowie staly z
                  wrazenia - jak rozni sie smak "powszechny" od prawdziwej elegancji
                  i klasycznego w linii i prostocie wzornictwa europejskiego.
                  Na szczescie, epoke "Gelsenkirchener-Barock" - mamy juz (chyba!) za soba! -smile.
                  pE.

                  ps.podzielam Twoje zdanie iz mielismy w Polsce doskonale wytwornie
                  i projektantow porcelany czy uzytkowego szkla!.
                  Niestety wymogi i polityka zaopatrzenia tzw. "rynku" byla fatalna! i kreowany
                  przez to spoleczny "smak" - podobnie -sad
                  Te "zlocenia", kalkomanie, malowanki, zlote obwodki i "siermiezna" ceramika w
                  stylu country - brrrr.... .
                  Cmielow czy Krosno - robilo piekne rzeczy, tylko na "rynek" trafialy koszmarki
                  i eksportowe odpady a te dla "szczesliwcow-znajomych".
                  Przynajmniej pod tym wzgledem, otwarcie rynku zaprowadzilo normalnosc
                  i mozliwosc wyboru.
                  • mammaja Re: MM do PP 09.10.03, 22:02
                    Wlasnie z ta nnormalnoscia nam nie wychodzi!Zniknely sklepy ze znakomitym
                    polskim wzornictwem np.Lad na Nowym Swiecie,Cepelie.W galeriach pelno
                    chlamu ,widoczkow malowanych "na metry".W moim osiedlowym Markecie dzisiaj
                    zobaczylam nowy dzial - jakas koszmarna hindusko - chinska tandeta,straszne
                    pdoroby ,pozlacane filizanki itd.A polskie szklo z huty Irena w Krosnie - to
                    byly naprawde piekne egzemplarze,jak i srebrna bizuteria naszych
                    plstykow.Teraz "rynek" dyktuje popyt i moze jak kiedys pisales - wyksztalci sie
                    ta klasa srednia z prawdziwego zdarzenia cos sie zmieni.Jednak pewne dziedziny
                    wymagaja mecenatu!Pozdro.MM.
                    • popaye Re: MM do PP 09.10.03, 22:31
                      Mammajko sympatyczna,-
                      Kazda transformacja spoleczna - niesie ze soba zmiany.
                      Mielismy w czasach "bledow i wypaczen" - uprzywilejowane grupy spoleczne - nie
                      oszukujmy sie - Ty tez, z racji "zawodu" i zwiazanynego z nim szczegolnego
                      mecenatu Panstwa - do nich nalezalas, lub MOGLAS nalezec, kwestia
                      indywidualnego wyboru! - mozliwosci byly!.
                      I.... co? byla sobie grupka "swiadomych i uprzywilejowanych" i... realia
                      pszenno-buraczanego zycia, miesiecznych biletow na tramwaj, pracy na zmiany w
                      fabrykach i szklanek ze zloconym randkiem albo "malowanych w biale (olejne!)
                      kropki.
                      Do TAKICH szklaneczek swietnie pasowala "herbatka - parzacha" - tzw: tfuj-
                      plujka! - szczegolny "wymysl" he, he "proletariatu" i wielkie "mniam-mniam".

                      Dzisiaj masz prawo RYNKU!
                      Jak kto chce - dostanie wszystko!.
                      Jezeli egzystuja ekonomicznie stoiska z tragiczna tandeta to znaczy , ze jest
                      POPYT na takie "wspanialosci" i tu... niech sie stukna w piersi Ci - ktorzy sa
                      odpowiedzialni za ksztaltowanie gustow powszechnych!.
                      Jezeli klient, rowniez ten konsument dobr wyzszego rzedu - zaspokaja swoje
                      zapotrzebowanie na "sztuke" za pomoca malowanych szablonem "jeleni na
                      rykowisku" to podaz tych rzeczy bedzie starala sie zaspokoic popyt!.
                      Gdyby bylo zapotrzebowanie na tkaniny LAD-u, dobra w formie i zdobnictwie
                      porcelane czy ozdoby scian w formie grafiki czy artystycznie "do przelkniecia"
                      obrazy lub nawet dobrej klasy reprodukcje - bylby na nie wiekszy popyt
                      i stymulowanie rynku.
                      Tylko - hmmm... jak mnie sie podoba tzw. "jelen" to nie moj sasiad hydraulik
                      czy elektryk powinien mnie przekonac iz to nie jest TO - tylko Ty
                      (w przenosni)- plastyk i Twoi koledzy - animatorzy kultury niech znajda sposob
                      bym wyrzucil "jelenia" tam gdzie jego miejsce - na SMIETNIK! -smile.
                      Jak to maja "zrobic" - to ja nie wiem!, mysle iz Twoja malenka cegielka pracy w
                      najblizszym srodowisku jest najlepsza droga, tylko ilu jest takich pasjonatow?.

                      Nie oszukujmy sie - Ciebie na to STAC! (materialnie) a w czasach
                      samofinansujacej sie "kultury" tylko pasjonatow i relatywnie zamoznych stac na
                      powszechne w czasach "komuny" karnety do Filharmonii czy ogladanie WSZYSTKICH
                      bez wyjatku premier teatralnych LIVE -smile.

                      Nie zmienia stanu rzeczy iz wreszcie dla ludzi nawet ze srednia "kasa" jest
                      rynkowa mozliwosc nabycia rzeczy ciekawych, ladnych i estetycznych.
                      Buziak i... "nawymyslaj" mnie troszke bo - przeciez nie musisz podzielac mojego
                      zdania -smile
                      • marialudwika Re: MM do PP 09.10.03, 23:55
                        Wydaje mi sie,ze jak ktos chce to wynajdzie cos gustownego!Chocby na pchlim
                        targu,albo w sklepach z wytworami innych kultur.
                        Trzeba jednak "za tym " pochodzic.
                        Nienawidze super i hipermarketow,grrrrrrrrrrr!!!!!!
                        Pozdro
                        ml
    • glodn-y Re: granice kiczu 09.10.03, 22:12
      kicz?od(niem)kitschen-zgarniać błoto;bezwartościowy obraz.S.W.O.

      Mam pytanie?
      Kto może określac co jest, a co nie ,jest kiczem?
      • mammaja Re: granice kiczu 09.10.03, 22:27
        Ja.Ale na wlasny uzytek.
        • glodn-y Re: granice kiczu 09.10.03, 22:38
          U mojej babci ,była piękna makatka z jeleniem (rogi mjał,że cho,cho)
          a,a.. i jeszcze napis jakiś był,ale nie pamiętam.
          TO było CUDO
          A dzisiaj to samo badziewie,pożądnego haftu nie znają
          • olga55 Re: granice kiczu-glodny 09.10.03, 23:05
            Podzielam twoje dziecięce zachwyty smile)Przeczytaj mój post z 7.10.03.Myslałam,
            ze umarł juz bezpowrotnie czas tego rodzaju twórczości, a tu znalazłam w
            białostockim domu taki oto wyrób: za szkłem jest obrazek, gdzie elementy
            malowane uzupełniane są kolorowymi błyszczącymi sreberkami z czekoladek chyba.
            Tematyka różna, taka "obyczajowa", krajobrazy jakieś,coś świętego, no i motywy
            makatkowe.Soczyste barwy, no po prostu CUDO!!wink)
          • glodn-y Re: granice kiczu 09.10.03, 23:08
            Aaa jeszcze było łóżko,na nim 7 albo 8 poduszek,od największej do..
            a,na samej górze lala,kurde nigdy nie sprawdzałem,czy na dole jest fasola
            • lablafox Re: granice kiczu 09.10.03, 23:11
              Groszek , Kochany , groszek
              Lx
              • glodn-y Re: granice kiczu 09.10.03, 23:18
                lablafox napisała:

                > Groszek , Kochany , groszek
                > Lx

                Jaś Fasola smile
            • glodn-y Re: granice kiczu a zapach 09.10.03, 23:17
              Czy zapach może być kiczowaty?

              swieżo upieczony chleb,mięta ,tatarak,chodzi za mną do dziś.
              I śmiejcie się ,smiejcie ale to jest TOTO
    • glodn-y Re: granice kiczu 09.10.03, 23:29
      Definicja S.W.O. mówi coś o wartości,ale nic o "podobaniu"
      • mammaja Re: granice kiczu 10.10.03, 13:13
        Myslalam sobie rano o tym co jest kicz i jedno przyszlo mi do glowy - przeciez
        to widac.
      • mammaja Re: granice kiczu-jeszcze do Pop. 10.10.03, 13:38
        Sprawy sa zlozone.Kiedys byly tzwn.komisje artystyczne w Arcie czy Pracowniach
        Sztuk Plastycznych,ktore zatwierdzaly projekty jakichs realizacji
        przeprowadzanych przez te instytucje,bo przeciez wszystko bylo
        zinstytucjonalizowane.Wkurzalo to nas ,mlodych,ze tak samo w koncu wyksztalceni
        tylko nieco starsi koledzy maja oceniac nasze projekty.I utkwila mi z tych
        czasow anegdota mojego profesora,znakomitego Henryka Tomaszewskiego,ktory
        kiedys do takiej komisji powiedzial:"Jak zaczynalem prace przed wojna,to
        robilem plakat reklamujacy sklep jakiegos Rosenkranca.Przychodze do sklepu z
        projektem ,a Rozenkranc wola :Rozia !- i z zaplecza wychodzi obszerna
        malzonka,patrzy dluzsza chwile i mowi: za rozowe - to ja wzialem plakat i
        mowie :to niech mnie pani pocaluje w dupe - i ja sie teraz pytam szanownej
        komisji - komu ja mam to powiedziec?" Oczywiscie to byl facet,ktorego byla stac
        na takie powiedzenie. Indtytucja "plastyka Warszawy" tez nie byla
        przekonywujaca.A przeciez jak cale pobocza mojej drogi "do miasta" sa
        zastawione ochydnymi planszami reklamowymi,o zajebistych kolorkach i
        straszliwym liternictwie,cos we mnie wola: ratunku!Kazdy szczesliwy posiadacz
        plotera uwaza ze potrafi literki wyciac,nakleic na slkejke i sprawa
        zalatwiona,jezeli podoba sie zamawiajacemu.I malo kto przyzna mi racje,ze jest
        to wiedza.Jak uczylam sie liternictwa (pisanego recznie)to wiele czasu i
        dziesiatki zapisanych antykwa bristoli minelo,nim ZOBACZYLAM te wszystkie
        swiatla miedzy literami i te szlachetne wygiecia "S" i prawidlowo napisane N i
        M,w odroznieniu od W.Oczywiscie moze to juz nie jest w ogole potrzebne przy
        liternictwie w komputerze i setkach roznych fontow. Ale kiedy prowadzilam swoje
        Mini Studio Artystyczne dla dzieciakow i mlodziezy,przedewszystkim staralam sie
        nauczyc sie je widziec.Bo tego naprawde mozna i trzeba sie nauczyc,samo nie
        przyjdzie.cdn.Mm.
        • marialudwika Re: granice kiczu-jeszcze do Pop. 10.10.03, 15:22
          Mamajko,okropnie sie uchachalam z tej anegdoty!!!!!
          Pozostaje w oczekiwaniu na c.d. wykladu!!!!Naprawde! I chce sie nauczyc
          widziec.Lepiej pozno niz wcale-a umiec widziec to wielka sztuka
          ml
        • popaye Re: --->Mamm... 10.10.03, 20:49
          Mammajko,-
          fajnie, ze przeszlismy od problemow ogolnospolecznych do szczegolow -smile.
          Twoja kwintesencja KICZU - "przeciez to WIDAC!" - jest najlepszym
          podsumowaniem calej naszej dyskusji -smile)))))).
          Co do Twoich uwag o ..liternictwie - Skarbie - ja pamietam czasy (to wlasnie ta
          nasze mlodosc "zawodowa" jak pracujaca w TV kolezanka "dniami i nocami"
          wypisywala plansze do wszystkich programow -smile).
          I Ty pamietasz jaka rewolucja w tym zakresie byly "suche literki" -
          - Letraset`u .smile) .
          Co do obecnych wymogow "rynku" w tym zakresie hmmm.... - opisana sytuacja
          niewiele rozni sie powszechnie od tej w firmie p.Rosenkranz´a - fakt! -
          ALE - powazne firmy wydaja w dalszym ciagu znaczne sumy i powaznie traktuja
          nawet najmniejsze drobiazgi zwiazane z "image" firmy czego pierwszym i
          charakterystyczna oznaka jest znak firmowy -smile
          Czytam Ci ja fora graficzne he, he - a szczegolnie wspaniale sa te nasze
          polskie.
          Zmilcze - co sadze o niektorych "produkcjach" wiodacych tam osob - bo mam dosc
          awantur i wyzwisk - Ci "artysci" techniki komputerowej maja tak wysokie
          mniemanie o swoich talentach i warsztacie oraz oprogramowaniu (Corel Draw -
          sic!!!!), ze -szkoda slow a efekty widac na ulicy i stronach www -smile).

          Jako przyklad porzadnej roboty:
          Jest w Niemczech Bank - odpowiednik naszego PKO nazywa sie Sparkasse.
          Jak czytalem sprawozdania z 2-letniej dyskusji fachowcow- profesjonalistow
          nt.konkursu projektow profesjonalnych grafikow-liternikow co
          do "unowoczesnienia" znaku firmowego tej firmy i jakie PIENIADZE byly
          rekompensata dla zwyciezcy - ufff -smile).
          Twoje uwagi na temat swiatla, kerningu, mozliwosci reprodukcyjnych i zasad
          klasyki literniczej - to byly STRONY zazartych elaboratow!.
          "Wynikiem" - jest jedna (JEDNA) literka "S" z kropka.... to byl znak tej firmy
          ZAWSZE - teraz jest odrobine unowoczesniony -smile
          Jak chcesz zobaczyc jak wyglada wystukaj np:www.sparkasse.de/ i po lewej
          stronie tej strony masz ten znak firmowy - znany nawet kilkuletnim dzieciom w
          Niemczech i obiekt zazartych dyskusji grafikow-fachowcow.
          Bank - moze sobie na to pozwolic - Rosenkranz & Ska - w dalszym ciagu
          slucha "fachowych" porad p.Malzonki!.
          Niech by sie nie posluchal! -smile))
          cmok-cmok,-
          pE


          • mammaja Re: --->Mamm... 10.10.03, 21:54
            Popaye!Wyslalam tu dlugi post i nie ma !Czy sie gdzies zgubil!Bardzo mi przykro!
            • mammaja Re: --->Mamm... 11.10.03, 15:22
              Ale sprobuje jeszcze raz napisac,pozniej.
              • marialudwika o kiczu 11.10.03, 15:32
                Mam,mam!!!!Wlasnie przyklad typowego kiczu styl ubierania Jej Krolewskiej
                Wysokosci Krolowej Beatrix.Potworne kapelusze o niesamowicie duzej
                srednicy,fatalne suknie pod wzgledem kroju,kolorystyki i wzornictwa/?/.Nie
                wspomne juz o okropnych fryzurach,torebkach...no bo urody nie da sie zmienic
                niestety.
                zbuntowana
                ml
                P.S. Okropnie dzis napadam na krolowa,ale trudno sie temu dziwic.W koncu jest
                to KOSZTOWNY przezytek,niestety wiekszosc Holendrow kocha ten niekonczacy
                sie "soap"
                • popaye Re: o kiczu 11.10.03, 15:40

                  I my kochamy naszego bylego p.Prezydenta - podziwiamy talenty, inteligencje i
                  to cale dobro ktore dalnas zrobil!.
                  Wszystko - w odroznieniu od Jej Wysokosci Krolowej Beatrix - bez kiczowatych
                  kapeluszy - za to w nienagannie skrojonych garniturach i z manierami oraz
                  obyciem urodzonego Meza Stanu.
                  Eeeh... nawet nie wiedza ci Holendrzy kogo Oni stracili i jak tanio by ich
                  kosztowal taki Swiatowy Talent Polityczny -smile
                • warum Re: o kiczu 11.10.03, 15:56
                  ML, a ja zaluje,ze nie mamy takiej barwnej krolowej. Popatrz jak do Anglii wala
                  tlumy zeby zobaczyc krolowa i gwardie krolewska.Byle zrobic sobie fotke na
                  pamiatke i kupic widokowke. Tak samo w NL - to magnes przyciagajacy turystow i
                  niemodne ciuchy wcale nie draznia tylko... probuja odroznic JKM od innych.
                  Kapelusze, pastelowe kolorki i ta elegancja starego stylu /a moze wlasciwie
                  bezstylowa / to proba odroznienia sie od postepujacego, nieuchronnego zrownania
                  monarchii z obywatelami. Ot skutki demokracjasmile) PS . Najmodniejsze to chyba
                  sa teraz zony szejkowsmile
                  • popaye Warum & ML 11.10.03, 16:11
                    Nie wiem Dziewczyny czy to nie jakas pomylka.
                    Widzialem kilkakrotnie JW.Beatrix w wywiadach i reportarzach w TV kraju mego
                    zamieszkania.
                    Styl zachowania, dowcip, luz i swoboda Beatrix byla szczera i naturalna - jakze
                    daleka od znanego nam sztywnego stylu Elzbiety "brytyjskiej" -smile
                    Byc moze w okolicznosciach wystepu oficjalnego ze zlota kareta ciagnieta przez
                    konie i polityczna gala z tym zwiazana - stroj, w tym kapelusze itp tez musza
                    pasowac do okolicznosci - na tyle sie nie znam i tylko tak zakladam a´priori.
                    W okolicznosciach prywatnych - nalogowa palaczka paierosow, wesola i
                    sympatyczna kobieta - gdy ja widzialem byla zawsze doskonale ubrana Dama w
                    srednim wieku.
                    Moze z Pania Danuta Walesowa konkurowac by nie mogla - aole nie kazda ma takie
                    szczescie by byc z urodzenia pieknym i eleganckim i do tego miec mieza - tyrana
                    wiedzy i intelektu.
                    Danuska to miala od Boga, - Beatrix - widac nie -sad.
                    pE
                    • marialudwika Re: Warum & ML 11.10.03, 17:03
                      Nie doznalam zaszczytu jak Ty Popeye'ku poznac Trix prywatnie.Byc moze zyskuje
                      przy blizszym poznaniu,hi,hi? Jeden plus u niej widze,ze lubi psy.ALE w
                      kraju,gdzie przyroda jest w zaniku URZADZA POLOWANIA w wydzielonych specjalnie
                      dla Ich Krolewskich Mosci lasach i MORDUJE zwierzaki dla rozrywki,grrrrrrr!!!!!
                      Krolowe innych krajow?Hoszpanii-malzonki krolewskie.../ ubieraja sie ze
                      smakiem!!!!!
                      ml
                      • popaye Re: Warum & ML 11.10.03, 19:54
                        uzywajac okreslenia "prywatnie" - mialem na mysli okolicznosci odbywanych z Nia
                        i znanych mnie wywiadow (weekendy, urlop itp).
                        Jasne iz NIKT poza najblizsza rodzina nie zna Beatrix "prywatnie" a publiczne
                        wystepy, nawet te w okolicznosciach quasi-prywatnych sa w jakis sposob
                        medialnie inscenizowane.
                        Mimo wszystko "prawdziwej" p.Prezydentowej Walesowej wolal bym nie ogladac! -
                        Jej inscenizowany w dobrej wierze obraz medialny mnie wystarczal.
                        Poza tym - ja chlop i.. nie wypada mnie krytykowac urody czy zachowan
                        kobiecych - Wam Paniom wychodzi to wiele zreczniej -smile

                        pE.
                  • marialudwika Re: o kiczu 11.10.03, 16:58
                    Masz czesciowo racje Warum-dynastaia Windsorow....i poprzednie istnieja
                    wieki,natomiast dynastia Oranje jest relatywnie "mloda",nie zaimponuje to
                    nam,ktorzy mielismy pierwszego krola juz w 1025/?/ roku???Oj,zapomnialam date
                    koronacji Boleslawa Ch!!!!!Dokladna
                    No i krolowa angielska PLACI podatki!!!!!!!!
                    • marialudwika Re: o kiczu 11.10.03, 17:06
                      Czesc ludzi nie lubi Beatrix bo jest w duzej czesci Niemka!!!
                      A jeszcze jedno,jej matka krolowa Juliana byla i jest przez narod kochana!!!
                      Bo byla dobra,jezdzila na rowerze i nie bala sie "narodu".Byla tzw. "swoja".
                      Juliane i ja bym polubila
                      ml
                      • warum Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 18:02
                        Lubie patrzec na krolowe i wielki swiatsmile nawet bardzo - bo to takie inne niz
                        moj szarobury krajobraz. Jesli mialabym porownywac byla prezydentowa, klasyczna
                        szara , prosta mysze z obecna elegancka , swiatowa prezydentowa - to okresle
                        tak.... urodzenie zdeterminowalo wszystkich. A reszta to wrodzony wdziek, praca
                        i pieniadze. Patrzac na naszego wodza samoobrony stwierdzam, ze...robi na mnie
                        wrazenie jak duzo zmeinil swoj wizeruneksmile)))))))
                        • iremos Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 20:11
                          ćóz, pamiętam ślub Beatrix z Klausem, jakie to były protesty w Holandii,że
                          wychodzi zamąż za Niemca. Uważam, że była i jest elegancka i podziwiam ją za
                          mimo wszystko szczęśliwe, a w ostatnich latach bardzo trudne zycie rodzinne i
                          reprezentowanie państwa. Oczywiście tak dokładnie jak ml nie jestem
                          poinformowana, ale chyba jeden z jej synów ożenil sie z polską księżniczką.
                          • popaye Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 20:24
                            Tak specjalnie to zapewne szczesliwego zycia osobistego nie miala.
                            Ja naprawde nie wiem czego tym Koronowanym Glowom zazdroscic?
                            Zadne mozliwosci bezposredniego uprawiania polityki - godzinami trwajace
                            imprezy i obowiazki. Ciagly, przez cale zycie obstrzal glodnych sensacji
                            przedstawicieli mediow itd itp.
                            Przeciez nikt nie jest w stanie zjesc 5-ciu obiadow dziennie i w czasach
                            relatywnej stabilizacji finansowej szerokich mas spolecznych - nikt, tak
                            naprawde nie zna glodu czy braku jakielkolwiek pomocy a ci szarzy obywatele -
                            maja przynajmniej swoja "prywatnosc" - ktora dla tych koronowanych wybrancow
                            wydaje sie luksusem nie do kupienia za zadne pieniadze
                            • marialudwika Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 20:39
                              Ja im wcale nie zazdroszcze,tylko uwazam to wszystko za niepotrzebny przezytek.
                              Zreszta niechby i sobie byli dla ozdoby,hm,ale za swoje wlasne pieniadze a nie
                              za pienidze podatnikow!!!!W koncu Oranje sa najbogatszymi glowami koronowanymi
                              w Europie a wiec na swiecie.
                              ml
                          • marialudwika Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 20:36
                            Z polska arystokratka ozenil sie syn krola Belgii Alberta-ksiaze Filip!
                            Natomiast syn Beatrix ozenil sie z Maxima-Argentynka,corka ministra w rzadzie
                            przeklinanego prezydenta Fidelii/nie wiem czy nie przekrecam nazwiska/,za
                            ktorego rzadow wymordowano wielu niewinnych ludzi!!!!!!!Byly tutaj z tego
                            powodu ogromne protesty"
                            ml
                            • popaye Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 21:05
                              synalek Jej Wysokosci wykazal sie przynajmniej zdrowym pomyslunkiem i
                              wyczuciem smaku -smile
                              Na jego miejscu tez wybral bym Maxime (wow!) niz corke Brezniewa czy
                              inna "przepiekna" jak starsza latorosl Krola Szwecji z ktora go chyba swatano.
                              Tesc-nygus to jeszcze nie swiadczy iz jego corcia musi byc hetera -smile.

                              Jeszcze troche ui zaczne wspolczuc mojemu ...Zieciowi -smile
                              • mammaja Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 21:12
                                Ale dlaczego,Popayku? Czy tesc nygus ?Uchyl rambka prywatnosci - czy ze tesciowa
                                hetera smile))) ?
                                • popaye ----->MM 11.10.03, 21:27
                                  O szanownej Tesciowej nastepcy Tronu holenderskiego NIC nasza ML nie pisala -
                                  watpie iz z Jej powodu byly jakies protesty.
                                  Urode - obecna Ksiezniczka tez chyba odziedziczyla po mamusi a nie po
                                  tatusiu smile.
                                  Przypisywanie Jej iz: skoro urode NIE to juz charakter zapewne MUSIALA - jest
                                  conajmniej hipotetyczne i nie musi byc zgodne z rzeczywistoscia.
                                  Podejrzewam iz nie jej tatusia poglady czy kariera polityczna byly w tym
                                  wyborze decydujace tylko Maxim'y : 90x48/87 - co w rzeczy samej dawalo Jej
                                  przepustke do arystokratycznego Domu Oranje -smile)).

                                  Co do mnie i mojej corci...
                                  Jej wymiary i... dzieki Bogu, odpowiadaja m/w tym u Maximy i odziedziczone
                                  zostale bezdyskusyjnie po Matce -smile)
                                  Gdyby urode (i wymiary) przejela po mnie, obawial bym sie iz mialbym "drobny
                                  klopot" i dzieciaka "na glowie" az do poznej mojej i jej starosci -smile).
                                  Charakter mojego Ziecia (podobny do mojego) - porywczy i hmmm... zdecydowany
                                  nie jest najmniejszym gwarantem tego iz Jego zona - podobnie jak Jej mamusia
                                  robia dokladnie i TYLKO to na co maja aktualnie ochote -sad.
                                  To bylo na tyle z mojej "prywatnosci" -smile)).
                              • glodn-y Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 21:14
                                Też wybieram Maxime smile
                                • marialudwika Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 22:26
                                  Masz racje Glodny,ladna sztuka z niej!
                                  ml
                              • marialudwika Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 22:22
                                Beatrix Przepedzila kilka ladnych kandydatek!!!A z Maxima ulegla i slusznie.
                                Swieza krew i troche temperamentu przyda sie tym "zimnym zabom",no i potomstwo
                                bedzie urodziwsze.Nie wiem jednak czy Maxima dlugo wytrzyma taka tesciowa,nie
                                zazdroszcze
                                Pozdrowka
                                ml
                            • iremos Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 21:55
                              Dzięki za poprawienie, nie interesuję się tym na bieżąco, tylko jak coś tam
                              kiedy wpadnie w ucho ... Pozdrawiam
                              • marialudwika Re: o nabytej lub wrodzonej elegencji:) 11.10.03, 22:30
                                Ja tez niezbyt,ale tu jest niekonczacy sie serial o krolach i krolowych..
                                Nawiasem mowiac krol Belgii Albert i jego poprzednik Boduen budza moja
                                sympatie,sa bardziej "ludzcy" i nie przejawiaja tego zarozumialstwa jakie
                                przejawia Beatrix.A ksiaze Klaus byl tu szalenie lubiany!Byl zawsze na
                                pierwszym miejscu "w rankingu" Oranjes
                                ml
          • mammaja Re: --->Mamm... 12.10.03, 20:14
            Zeby sprobowac wrocic do tego watku o znakach graficznych - znak Sparkasse,znany
            mi skadinnad,jest przykladem profesjonalizmu .Przypomnialo mi sie jak nijaki
            Sliwka,bardzo dobry grafik,wygral konkurs na logo PKO - taka skarbonka zlozona z
            liter pko i wpadajaca do nich zlotowka w wersji uproszczonej -
            koleczko.Przypomina troche w koncepcji to logo Sparkasse.A potem przychodzila
            akcja "pazdziernik miesiacem oszczednosci" i pamietam jak ktoregos roku
            malowalismy ogromne kubiki ,rozstawione potem w roznych punktach Warszawy -
            wlasnie w ten piekny znak PKO.Napewno bylo wiele doskonalych "log" - jak chocby
            ten CPN - utworzony z liter.
            Czy to wazne w codziennosci ?Sadze ze tak. Teraz jakos nie ma takich otwartych
            konkursow,mimo wszystko rola Zwiazkow Tworczych sie zmienia i chcialam tu
            napisac o tym jak to widze,ale mnie wolaja ! cdn Mm
            • popaye Re: --->Mamm... 12.10.03, 21:42
              Droga Mamm..

              Tego co jest odpowiedzialny za likwidacje jednego z najlepszych graficznie w
              Europie logo jakim byl znak CPN - powinien sie w PIEKLE smazyc do ostatniej
              kropli tluszczu -sad.

              Skurkojady, przekretacze i biznesmeni z Bozej laski wraz z kombinatorami rodem
              z Pcimia i okolic pogrzebali marke i swietne logo znanej wszystkim Polakom od
              kilkudziesieciu lat firmy dla finansowych przekretow lobbystycznej grupy -
              zastepujac ja znakiem (he,he) Orlen -sad.
              To jest wlasnie ten "profesjonalizm" by przekret & usmarkany biznes -sad.
              Rece mnie sie trzesa - wrrrr...
              eeeh..

              buziak
              pE.
              • iremos Re: --->do pE. 12.10.03, 22:27
                Znak CPN może i graficznie świetny, ale firma skompromitowana przez wieloletni
                monopol, kartki na benzynę, kolejki, chrzczenie benzyny itp. Ja do dzisiaj z
                zasady nie tankuję na tych stacjach. Dlatego była konieczna zmiana logo,żeby
                firma sie pozytywnie kojarzyła.Pozdrawiam serdecznie
                • popaye Re: --->do Iremos 12.10.03, 23:01
                  Mila Iremos,-
                  Image jakiejs marki nie zmienia sie poprzez pozbycie sie NAJLEPSZEGO z tego co
                  firma dysponuje - w tym przypadku znany wszystkim znak firmowy i logo!.
                  Czasy sa inne i juz sam fakt iz to powazna, duza Firma z kapitalem panstwowym
                  i w odroznieniu od 1000-cy prywatnych stacji benzynowych jedna z niewielu gdzie
                  istnieje kontrola jakosci sprzedawanych paliw, centralna dystrybucja olbrzymiej
                  sieci i wogole "FIRMA" - z cala tradycja i odpowiedzialnoscia za MARKE!.
                  To ze jakas Pani - straszna HETERA ufarbowala sobie wlosy z blond na rudo - tez
                  nie swiadczy o tym iz zmienil sie przy okazji pobytu u fryzjera
                  jej "charakterek" na lepszy.
                  Jedynie tylko to, ze ci ktorzy znajac ja przed przefarbowaniem unikali bladynek
                  hmmm..... moga sie rozczarowc rowniez w kontaktach z...rudymi -smile.
                  Na MARKE i znane logo pracuje sie latami i jej wykreowanie kosztuje w czasach
                  otwartego rynku i konkurensji - niesamowite pieniadze i b.duzo czasu!.
                  "Image" jakiejs firmy znacznie latwiej polepszyc i jest to znacznie tansze niz
                  wykreowanie nowego logo i nazwy firmy na rynku!.
                  Nie chce byc goloslowny - wiec podam Ci przyklad ze znanego Tobie rynku
                  niemieckiego.
                  Przed ok 15-laty pewna grupa finansowa (znany Koncern energetyczny RWE)
                  wykupila siec wszystkich stacji benzynowych w Niemczech nalezacych do koncernu
                  TEXACO (znana marka swiatowa) i postanowila ta siec przemianowac na
                  nowoutworzona firme DEA!.
                  Po 15-latach b.drogiej kampanii spot´ow reklamowych w TV i setek milionow
                  rocznie wydawanych na reklame jej "powszechna rozpoznawalnosc" w spoleczenstwie
                  jest w dalszym ciagu mniejsza niz f-my TEXACO!.

                  Podobnie jest na rynku polskim z Orlenem!
                  Nieistniejacy CPN byl znany WSZYSTKIM - Orlen - jest jednym z
                  wielu "przytloczony" swiatowymi markami sieci stacji benzynowych ESSO, ARAL,
                  Shell czy StatOil - majacych dziesieciolecia doswiadczen na rynku reklamy i PR.
                  CPN - mial to ZA DARMO! - co inni musza sobie wywalczyc za wielkie pieniadze!.
                  Trzeba byc BARDZO bogatym by "wyrzucic" te setki milionow zlotych.

                  W calym tym "ekonomicznym" wpisie - mnie chodzilo o co innego!
                  Znak CPN - pod wzgledem graficznym z czysto estetycznego i techniki drukarskiej
                  i edytorskiej wzgledu - nalezal do jednych z najbardziej udanych logo w
                  Europie!.
                  W polsce NIE MA tak udanego drugiego znaku! - ani PKO, ani PZU ani inne firmy
                  nie maja tak dobrych od strony graficznej znakow.
                  Mammajka jest fachowiec - grafik i zapewnie bardziej Ci bedzie mogla wyjasnisc
                  szczegolowo DLACZEGO! - patrzac na to ze strony zawodowca -smile
                  pozdrowienia,-
                  pE
                  • mammaja Re: --->do Iremos 13.10.03, 12:54
                    A ostatnio na stacji Orlenu pojawilo sie haslo:"U nas
                    orzel pilnuje jakosci".Absuralne!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka