mammaja 18.01.09, 17:22 Ale szybko zleciala ta setka! Gdyby nie Luiza, pewno bym nie przybiegla otworzyc nastepna setke! W prawdzie zima w toku, ale coraz dluzsze dni, co juz widac golym okiem Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
monia.i Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 21:42 Fruwa jakieś paskudztwo w powietrzu - teraz Mami mi się rozchorowała Poza tym zimowo, wieczorowo i przedponiedziałkowo...Ciekawe, czy od jutra będzie luźniej na mieście. Pozdrawiam ciepło wszystkich Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 22:00 Chyba będzie, bo zaczęły sie ferie i nawet u nas na bazarku w sobote juz bylo luzniej (podobno). Re - pozdrawiam Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 22:03 u nas jeszcze nie fruwa, dzięki Bogu dzień był nudny, brzydki, byle jaki, ale podjęłam decyzję, że poprzednie pomysły były do d..py... zatem nie jadę do światowej stolicy kultury, no, w każdym razie, na razie... nikomu to tak naprawdę nie pasuje, i tyle kiedyś pewnie uda mi się oszukać mój niefart związany z tym miastem i cichcem, podstępnie, tam wpadnę... i być może, żadna klątwa tego nie zauważy... (choć, po cichu, już tracę nadzieję...) poza tym, głębokie nic się niedzianie, nawet nosa za drzwi nie wystawiłam (pomijając, oczywiście, surfowanie po świecie wirtualnym...) jutro powrót do normalności, czyli zapieprzu noworocznego, cd. pozdr.D. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 22:28 Ojej - to trochę szkoda, Dado - ale może kiedyś, cichcem, faktycznie uda Ci się niefarta oszukać. Ehhh..myslę, że wręcz na pewno się uda Trzymam kciuki (a może kiedyś, cichcem, zakradnę się do Twojej walizki i pojadę z Tobą? Tylko wcześniej będę musiała się sporo odchudzić, żeby do tej walizki wejść, dziwnie żarłoczna jestem tej zimy, tłumaczę sobie, że to mój organizm podpowiada mi, jak się bronić przed spadkiem odporności - zero diety, ha ha )) Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 22:57 Moniu, od jutra zapowiadają ocieplenie trzeba zacząć te cholernie upierdliwe sałatki z kiełkami ... po 3 miesiącach zmieścisz się, ani chybi ja nadal wcinam michy zielonego, zamiast uczciwej kromki chleba powszedniego. I w zasadzie jest mi z tym dobrze! Po pierwsze primo nie zaistniał u mnie "efekt jojo" (od odstawienia Meridii minęło już prawie 2 miesiące), po drugie primo nie doświadczam nieznośnej nadkwasoty (mimo pełnych winna, wieczorów, a po trzecie primo, prawie nie bywam głodna ale i tak czekam na zapowiedź wiosny w powietrzu, żeby na amen odstawić pociągające niecnoty, takie jak np. krochmal w "chińczyku", czy 1/2 łyżeczki cukru w "bawarce"... Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 23:10 A mnie się chyba upodobania smakowe zmieniły Przez naście lat piłam gorzką kawę i taką herbatę - szczęśliwie herbata cały czas smakuje mi taka nieposłodzona i czana kawa również - ale za to rankiem, z lubością wypijam wielki kubek kawy z mlekiem, cynamonem i solidną łyżeczką miodu Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 23:16 Natomiast obiecuję sobie stopniowe odcinanie się od tych wszystkich kalorycznych pocieszaczy gdzieś tak od lutego. Połowy lutego, nie od początku. Do tej pory jakoś mi sie taka taktyka sprawdzała - nie wiem, jak będzie w tym roku...Hmmm, zobaczymy. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 19.01.09, 09:56 Dzien dobry w poniedzialek. Rano wstalam zabki umylam i dalej z kawa do zdjec i fotosika. Maz sie smieje ze wessalo mnie kompletnie. Fakt zarliwosc neofity i gigantyczna fototeka do uporzadkowania. Nie zebym od razu wszystko wklepywala do fotosika, ale musze to posprzatac, posegregowac, poobrabiac Picasą. Potem spacer z Krowisia, potem znowu przed ekran bo mam ciut roboty. A potem domowe zajecia. Milego dni, dobrego tygodnia. Dado, Kuzunko Ukochana, obiecuje Ci solennie ze przelamie Twojego pecha, bo moja milosc do tego miasta wszystko zmiecie. Pojedziemy sobie razem. Bedzie bosko! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 19.01.09, 10:13 A mialo byc slonecznie! Widzialam na planszy TV jego wizerunek nad W-wa, tymczasem znowu szaro - buro, jedyne wyjscie, brac sie do roboty! Fed, juz sie ciesze na ogladanie twoich fotek, Dado pojedziesz w lepszej porze roku, napewno. Ja tez sie tak zbieram do P. jak sojka za morze, mimo licznych zaposzen Moniu, jak tam na trasie do pracy? Wszystkich pozdrawiam poniedzialkowo Odpowiedz Link
jutka1 Najbardziej dolujacy dzien roku... 19.01.09, 10:17 ... podobno jest dzisiaj, wedlug jakichs naukowych wyliczen. Tak przynajmniej wyczytalam w Gazecie. Minorowy nastroj by sie zgadzal. Poza tym tydzien zaczal sie niezbyt dobrze: zle spalam, wstalam wczesnie, polazlam na pierwszy transport kolowy. Kierowca sie spoznil pol godziny, potem zepsul sie samochod i trzeba bylo zmieniac, potem byl korek z piekla rodem. Pogoda upiorna, pada deszcz, wieje wiatr i polamal mi parasol. Nad ranem mialam atak alergii. Bleee. Nic mi sie nie chce. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Najbardziej dolujacy dzien roku... 19.01.09, 13:26 Jestem kretynka. Nie wzielam ze soba aparatu i nie uwiecznilam pyskowki pomiedzy Krowisia a ptactwem plywajacym po Wisle. Codziennie przechodzimy kolo, coz za romantyzm, wylotu odplywu miejskiego. Woda jest cieplejsza nie zamarza i zeruja tam zgodnie mewy, kaczki i labedzie. No i dzisiaj Krowisia podliczyla labedzie i uznala ze nie zachowuja parytetow. Stanela na stopniu przy brzegu i tubalnym szczekiem probowala przekonac je, ze kilka z nich ma opuscic miejsce. Pod stopien podplynelo z osiem labedzi, ustawily sie w szeregiu i zaczely na nia syczec, machac skrzydlami, no generalnie pyskowaly jej. Zabralam ja kiedy szereg wyraznie zaczal przybierac forme ruszajacej tyraliery! Odpowiedz Link
mammaja Re: Najbardziej dolujacy dzien roku... 20.01.09, 00:09 To musialo byc piekne Fed, moze masz szanse na powtorke secenki juz z aparatem? Majstrowali przy moim ruterze chcac reaktywowac druga linie netu na gorze. Ale jakos im nie wyszlo. Tyle ze i ja bylam odcieta przez pare godzin. Odpowiedz Link
en.ej Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 20.01.09, 00:23 Zabierzcie mnie ze sobą )) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek przedwyjazdowy 20.01.09, 07:33 Pierwsza połowa dnia w pracy na ostatnich przygotowaniach do wyjazdu. Potem do domu, szybki obiad, dopakowanie, i na lotnisko. Dolecę na miejsce gdzieś koło północy naszego czasu, a zanim dotrę do hotelu - będzie pewnie koło drugiej. No nic to. Damy radę. Miłego dnia Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek przedwyjazdowy 20.01.09, 12:28 Pieknie, slonecznie. Jutko - fascynujace podroze mam nadzieje na fotki dzisiaj dzien domowy, przeznaczony rowniez na zrobienie "zadania" w gimpie. Oj, nie jest to proste, nie jest. musze pocwiczyc Milego, pieknego dnia Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek przedwyjazdowy 20.01.09, 15:20 Milej podrozy Jutko U mnie pomimo slicznej, nie da sie ukryc pogody, dzien fatalny. Wewnetrzny dygot po nieprzespanej nocy i ogolne uczucie paniki, zle wiadomosci w dziedzinie bakowosci (czyt. puste konto). Dziumdzia chora i wprawdzie jeszcze nie wiadomo co jej jest to juz wiadomo ze, stowka na wizyte, potem badania, potem jeszcze wizyta za stowke i dopiero leczenie. Qur.... Dobrze ze to nie poniedzialek i moze ten tydzien jednak nie bedzie caly taki. Synusiowa zaingurowala grype, Synowi Podstawowemu zdiagnozowali astme. Toz jednak glupol jest. Od lat mu mowie ze ja ma, ale kto by tam sluchal tego co mowi matki. Wieczorem skladam klanowi raport z wizyty u Ukochanej Przyjaciolki. To tez nie bedzie raczej przyjemnoscia. Raz ze wiesci nie sa najlepsze, dwa ze klan i ja roznimy sie opiniami w kilku dosc podstawowych sprawach i problemow. Bede musiala siedziec sobie na rekach i trzymac jezyk za zebami, bo moim zdaniem wisi w eterze awantura. A klotnia w lonie klanu bylaby kleska dla U.P.i sama mnie prosila zebym sie nie rzucala od razu z zebami na wszystkich. Odpowiedz Link
verbena1 Wtorek wtorkowy 20.01.09, 15:35 Biedna Fed, wszystko na Twoja glowine, wiem ,dasz rade ale ile mozna. U mnie bez zmian na lepsze, trzeba sie uzbroic w cierpliwosc. Czuje sie jak w dworcowej poczekalni, nie wiem kiedy nadjedzie pociag i w ktorym kierunku. Wieczorem wylaczam sie z rzeczywistosci i ide ze znajomymi do teatru na cos w rodzaju kabaretu. Bilety byly zamowione juz pol roku temu i oto nadszedl ten wyczekiwany wieczor. Zajrzalam do szafy i...... nie mam sie w co ubrac! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek wtorkowy 20.01.09, 15:45 To chodz do mojej, chetnie sie podziele. Odpowiedz Link
dado11 Re: Wtorek wtorkowy 20.01.09, 21:32 Witam, wpadam i już mnie nie ma... Jutku, udanych wojaży, Verbeno dobrej zabawy! U nas coś w rodzaju grypy napadło Artura i leży i stęka i jest najchorszy na całym świecie... ma wysoką gorączkę, a do lekarza nie ma możliwości do końca tygodnia... Wyzbierałam się zatem szybko i poza zwykłą codziennością, dziś byłam u nowego weta z Mańcią, no i po prostu wymiękłam... trafiłam na panią dr, która ewidentnie jest zjawiskiem pt. "świat ludzi mnie nie dotyczy", nie dość, że zbadała oba jamniki z ogromną uwagą, starannie przejrzała wyniki badań, umówiła się z nami na czyszczenie i ew. wyrywanie ząbków (no, najwyżej 150 zł, ale to jak będzie dużo do usunięcia...), to nie chciała nawet słyszeć o jakiejkolwiek zapłacie za wizytę... naprawdę, urocze dziwadło Jutro mam w planach długodystansową bieganinę po mieście, co już mnie nastraja wrogo, a poprzednia noc do tyłu z powodu kaszlącego, jak potępieniec małżonka. Więc zmykam, dobrej nocy! D. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wtorek wtorkowy 21.01.09, 00:12 Verbeno, mam nadzieke,ze znalazlas cos w szafie i bawilas sie doskonale. Dzisiaj uspilam wrzeszczacego Franusia spiewajac mu kolysanke, rodzicom szczeki opadly z wrazenia, ot najstarsze na swiecie spooby - pomasowac brzuszek, polulac i pospiewac. A jakie miny robil No i tak sie konczy dzien, dosyc chaotycznie spedzony. Dziewczyny dotkniete chorobami w rodzinie - trzymam za was kciuki, bo sama ledwo z tego wylaze. I to dopiero do polowy! A pieniadz plynie jak woda, przy tej okazji Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek wtorkowy 21.01.09, 02:38 Dotarlam, donosze. Spalam w samolocie cala godzine, a wstaje za cztery godziny Wykoncze sie... No ale przynajmniej snieg nie pada i internet dziala Jutro (dzis) ma byc 8 stopni. Spotkanie na lunchu roboczym ze znanym juz sympatycznym rozmowca, potem przerwa i moze z zatrudnionym konsultantem pojde zobaczyc, co w miescie slychac (wzielam duzy aparat! ), wieczorem spotkanie nie-nad-kolacja z tzw. spotkan glownych. Potem padne. Ciekawe, kiedy energii juz mi nie starczy na takie wypady Pozdrawiam z Kaukazu J. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek wtorkowy 21.01.09, 09:50 Strasznie egzotyczne pozdrowienia Jutko, traktuj sie jak sportowca i zarzazadzaj wysilkiem. A w Warszawie szaroburo. Nie poklocilam sie wczoraj z klanem, udalo mi sie przy pomocy merytorycznej argumentacji przekonac wszystkich do moich racji. Ladnie rymuje? A jeszcze ladniej argumentuje)) Odpowiedz Link
jutka1 Sroda 21.01.09, 12:13 Miedzy obiadem i drzemka, a przed nastepnym spotkaniem, melduje, ze jest slonecznie, 8 C, poziom energii troche ponizej normy (4.5 godziny snu - stad za chwile godzinna sjesta). Pozdrawiam i milego dnia zycze Odpowiedz Link
verbena1 Re: Sroda 21.01.09, 16:18 Jutko, udanego pobytu na wschodzie, oszczedzaj sie bo nie jestes czlowiekiem ze stali, jedynie mala slaba kobietka Gdybym wczoraj poszla do teatru w domowych ciuchach nikt by nie zwrocil uwagi. Ci Holendrzy z tym ich luzackim stylem zycia doprowadzaja mnie niekiedy do rozpaczy. Panowie w koszulach w kratke i dzinsach, niechby chociaz jakas marynarke wlozyli, o paniach juz lepiej nie wspominac. Na szczescie kabaret byl doskonaly, obsmialam sie do syta. Dzis zauwazylam w ogrodzie niesmialo pokazujace sie krokusy i tulipany, na razie zaczatki listkow ale zawsze to cos. Heleborus czyli ciemiernik ma juz spore paczki kwiatowe. Idzie ku lepszemu Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sroda 21.01.09, 16:40 Poniewaz jestem ostatnio strasznie zalatana nie mialam chwilki na odpisanie, ale dzieki za zyczenia Dziewczyny. U mnie 10C, czy uwierzycie.Zimno ze strach ale slonecznie. Tak ma byc kilka dni.Nareszcie wloze moja piekna welniana kurtke, co lezy w szafie i czeka na okazje. Mamy nowego prezydenta ,wczoraj ogladalam wieczor inauguracyjny. Zabawa kosztowala 150 mil.Zobaczymy co dalej. Pozdrawiam i zycze dobrych dni. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda 21.01.09, 17:41 No to mialam przezycie Nareszcie poznalam chlopaka Dziumdzi. A prowadzaja sie calkiem powaznie juz od 6 miesiaecy. No i wiedzialam ze jest nieduzy, ale Bogiem a prawda nie spodziewalam sie ze az tak bardzo!!. Format kieszonkowy, w mojej rodzinie wiekszy i ciezszy jest tylko od Pana Kota, a i to co do wagi, to jeszcze trzeba by udowodnic. Niemniej, mowi ladna polszczyzna, jest dobrze wychowany, ale naturalny, ma poczucie humoru i uwielbia zwierzeta. I moja Dziumdzie, wiec na razie obleci, podoba mi sie A poza tym nic na dzialkach sie nie dzieje. le Maz ma urodziurodzinki. 55 mu stuknelo. Kupilam mu zestaw meski nr.2: krawat, szaliczek, ulubiona whisky. Na rocznice slubu dostanie zestaw nr.3: woda kolonska, porfel, ulubiona whisky. Na Gwiazdke byl nr.1: kapciuchy, rekawiczki, ulubina whisky. A Dziumdzia z pomoca Ukochenienkiego, upiekla wspaniale wygladajaca i pachnaca tarte (na kruchym spodzie wlasnej roboty) cytrynowa z beza!!!!!!I to jest to co nasz domowy tygrys lubi najbardziej Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda 21.01.09, 19:54 Rewelacja - w miescie zniknely korki. Wyjechali na ferie ! To powinno zdarzac sie czesciej ! Mialam trzy godziny zajec komputerowych, wycisnelam z pani dr inzynier wszystko co mozna bylo, pytalam sie co minute i rezultat jest. Wprawdzie moja szara komorka tlukla sie rozpoczliwie po czerepie, ale w rezultacie z jednego ptaszka i osobnej fotki nieba uczynilam 4 ptaki, mniejszych i wieksze, lecace w rozmaitych kierunkach, jeden nawet pochylony w locie! teraz musze cwiczyc, a potem zrobie piekne rodzinne kompozycje, ze mna sprzed 20 tu laty! Poza tym nasza domowa i prywatna pani doktor obejrzala znowu Frania i bardzo chwali! dzien w potwornym biegu, ale nic to. fed, nie przyzwyczj sie za bardzo do chlopaka Dziumdzi! ja popelnilam ten blad i do tej pory wzdycham do takiego co trzy lata przychodzil, a ona w koncu go nie chciala. To przykre, ale nie ma rady! Foxie, my tez ogladalismy cala ceremonie Obamy! To narazie tyle! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda 21.01.09, 21:45 Melduje sie po pracowitym dniu. Mam kilka zagwozdek, z ktorymi sie musze przespac - koncepcja sie klientowi zmienila, i trza nowa koncepcje "ubrac" w ciuszki, ktore ciagle beda odpowiadac wymogom finansowania. Ryzyko zawodowe, nie ma sprawy, tylko bidny konsultant sie wiecej nabiedzi, a ja wiecej na-mysle. Tutaj prawie pierwsza... a spac sie nie chce - dla organizmu jeszcze przed dziesiata. Idesenalac czycus? )))))))) Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sroda 21.01.09, 21:46 Fed, ja mialam to samo.Przez dwa lata Syn mial girlfriend i juz mialam nadzieje na slub bo bardzo mi sie podobala, a tu niestety klops.Choc slub niczego nie gwarantuje bo o rozwod tez latwo. Dzis w nocy ma byc przymrozek.Hurra!. Mammajo, fajnie ze masz wnuczka.To same przyjemnosci a obowiazkow zadnych. Pozdrawiam zimowo Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda 21.01.09, 22:19 Foxie, wypluj to slowo. Slub, jaki slub.... przeciez ona ma 18 lat! A ze klient mi sie podoba, to duuuuza ulga, dla mnie. Mac moja dostaje swirbla bo jej wnusia prowadza sie z jakims z waszecia. Przeciez ona powinna miec co najmniej Jagielle z IQ powyzej Kasparowa i zeby Brad Pitt nadawal sie jeno do czyszczenia butow, w porownaniu z nim jak chodzi o fisis. I le Maz mial podobnie. A tu prosze Dzicinka & Consort upiekli ciasto, zatrzymalam Kochanienkiego na kolacje i le Maz byl tak zabawny, ze sama sie poplakalam ze smiechu, a mlody czlowiek ku mojemu radosnemu zaskoczeniu lapal wszystkie moje zarty i aluzje. No, no, punkt dla niego, bo to byl cichociemny sprawdzian na Monty Pytona i ten typ pojmowania. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda 22.01.09, 00:06 Masz racje Fed, do slubu daleko, ale "poki co" lepiej zeby dziecinka miala przy sobie kogos z poczuciem humoru A "mac twa" ma slusznie wysokie wymagania, tylko ze nie wiele z tego wynika. Decyzje jednak naleza do mlodej Odpowiedz Link
fedorczyk4 Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 14:18 Na forum cisza ze az w uszach dzwoni. W Warszawie pogoda bue. Krowisia wrocila z marszobiegu nad Wisla w stanie nie nadajacym sie do niczego. Napisalam list motywacyjny dla corki mojej przyjaciolki, czeka na mnie sterta prasowania, a potem ide do Macmy. Postanowila upozadkowac zdjecia, dokumenty i korespondencje swojej babki, matki, ojca, ojczyma, wlasne i mezowskie. To jest gigantyczna robota i oczywsiscie sama tego nie zrobi. Pomysl popieram, wiec zgodzilam sie przejac role dokumantalistki. Ale tez sie troche boje. Mammajko, mojej Macmie jeszcze nikt nie dogodzil, nawet moich znajomych i przyjaciol uwaza za niegodnych, a co tu dopiero mowic o jakich moich, Dziecinki, czy Synow, narzeczonych. Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 20:10 Pogoda nie tylko zapyziala - wrecz wstretna! Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 20:17 To pocztek "mi sie wyslal" Teraz calosc: Pogoda nie tylko zapyziala - wrecz wstretna! dawno tak mnie nie zmeczyla jazda po miescie, jak dzisiaj. Nic nie widac,slisko. Domy majacza we mgle, swiatla jakies ciemne, brrr Na moim osiedlu po zmroku ani zywej duszy na ulicy. Wszyscy pochowali sie przed sniego-deszczem Porzadkowanie rodzinnej korespondencji tez spedza mi sen z oczu, chociaz moja mama odwalila kawal roboty w tej sprawie, ale ze wszyscy pisali do siebie - naroslo od tego czasu! Teraz pozostaja e maile i telefony - nie bedzie z tym problemu, po mnie pozostana dziesiatki , ba, setki plytek ze zdjeciami, ale co to kogo bedzie obchodzilo Ale listy - to jest cos. ostatnio czutalam taki super ciekawy od mojego taty z wiosny 1945r. Sama historia! A forumowiczki moglyby ruszyc... palce i skrobnac pare zdan Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 21:15 Ruszam palcem i skrobie. Tutaj 24:13, zaraz zmusze sie do snu, bo jutro zaczynam dzien od roboczego sniadania Potem caly dzien spotkania, potem kilka godzin snu, potem powrot. Uffff. Pozdrawiam Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 21:55 Melduję sie posłusznie Pogoda faktycznie łobrzydliwa, wirusy fruwają w powietrzu, połowa rodziny złożona niemocą, niektórzy wybierają się w sobotę na narty, więc kurują się, ile sił, żeby wyprawy nie odwoływać. Trzymam za nich kciuki, bo żal byłoby rezygnować. Moja mami powoli dochodzi do siebie, brat szczęśliwie w samą porę zaordynował antybiotyk, więc choróbsko nie zdążyło się rozszaleć na całego. Ale cały czas jestem w rozjazdach, między pracą, mamą, domem..Dziś byliśmy u smoczych rodziców - się trzymają, ale zaczynają być już podekscytowani, bo na przyszły weekend zaplanowali obchody 50-cio lecia pożycia - piękna rocznica! Będzie sporo przygotowań. My ze Smokiem też jakoś się trzymamy, łykamy witaminki, co rano sok z cytryny z miodem, wieczorem czosnek - mam nadzieję, że to pomoże się uchować jakimś cudem. Oby! Myślę, że kieliszek wina też nie zawadzi... Wasze zdrowie! Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 22:35 Winko nigdy nie zawadzi, chyba ze sie ma zamiar prowadzic samochod No to bedziecie mieli uroczystosc - chyba nawet Urzad Dzielnicy albo i Ratusz uhonoruje jubilatow, kiedys tak bywalo Odpowiedz Link
dado11 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 22:37 Ja też się melduję, z nieco bolącą łepetyną, gardłem i stanem podgorączkowym(( Artur dziś już lepszy, ale wciąż słabiutki jak lelija... postanowiłam zarazie (znaczy grypie się nie dać i konsekwentnie okazywałam jej wewnętrzną wrogość, może pomogło? niemniej, byłam dziś z Mańcią na wyrywaniu ząbków, bo jak się okazało po czyszczeniu, niewiele dało się uratować. Pani dr wyrwała 11 sztuk, więc mój bezzębny pies jest strasznie na mnie obrażony, ale za to ciepło i długo tulony do serca, bo w końcu przestał nieludzko śmierdzieć... a i obiadek po południu wciągnęła bez oporów, jak zwykle, jest ok.! czekając, aż Mańcia się wybudzi, przegalopowołam przez Galerię Mokotów, bo od czasu schudnięcia mam tylko jedną parę spodni, no i mam kłopot, w 10-tkę się nie mieszczę, a 12-ka ze mnie spada... 11-tki nie istnieją, więc mam dylemat, niebieska czy czerwona pastylka... jak w Matrixie no i oczywiście portek nadal nie mam. acha, jeszcze jedna ciekawostka geograficzna... moja klientka, ta od budowy cepa, zapytała dziś, czy jeśli przyślemy projekty drogą elektroniczną, to znaczy, że będą za darmo?!!! no, żesz... poza tym u nas też było pogodowo OCHYDNIE, ale przed południem jazda po mieście była fantastyczna, bez korków, bo ferie! Jutku trzymaj się ciepło na tym daleeekim wschodzie Moniu zdróffko, na pohybel zarazom! Mammaju, u nas sikory już dzwonią na wiosnę, więc ten przygnębiający stan rzeczy niebawem minie Pozdr. D Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 22:55 O biedna Mańcia - uściskaj ją serdecznie i od cioci Moni też A jak pies po usunięciu zębów dochodzi do siebie? Czy też, tak jak czlowiek, musi trzymać tamponik w zaciśniętej paszczęce? I bieda musiała ich trzymać aż 11??? Rozmiaru gratuluję, matko jedyna, 12 spada...Hmmm..chyba jednak zabiorę się za siebie wcześniej, żeby się w cokolwiek na wiosnę zmieścić. I raczej chyba nie będzie to 12, niestety. Ale może być ładna 14, byle się sexownie układała Mammajko - to będą piękne obchody, ale nic mi nie wiadomo o takim oficjalnym uhonorowaniu. To chyba trzeba by było zgłosić gdzieś wcześniej, tak sobie teraz myślimy... Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 23:00 Dado, nie dawaj się cholerstwu, okazuj wrogość na wszystkie sposoby...Ale nic na siłę, i nie powinno się lekceważyć ewentualnych powikłań - wczorajsze doniesienia z zaprzyjaźnionego frontu poznańskiego nieco mnie zmroziły Odpowiedz Link
dado11 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 23:14 Dzięki Moniu, nie dam się, przynajmniej do jutra do 18-tej. Potem weekend i można gnaty wygrzewać leniwie pod pierzyną właśnie wróciłam z wieczornego spacerku po błocku, a nasza bezzębna rekonwalescentka siadła mad miską z suchą karmą i wsuwa... dziwny jest ten świat, żadnych wacików, okładów z lodu, luzik... Odpowiedz Link
dado11 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 23:24 a propos powikłań, jestem bardzo uczulona na ten niechlubny etap chorowania, od czasu, gdy nasz kumpel, po przełażonej grypie oddał ducha w wieku 36 lat, na zawał. Koszmar. Zatem trzymam w domu moją chorą połowę i wszelkie pomysły pt. "przecież już nie mam gorączki" zwalczam, będąc posądzana o niespotykaną zmienność nastroju, że już nie wspomnę z czym związaną... Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 23:36 No trudno, jakoś po ozdrowieniu będzie musiał odpokutować owe zapewne w gorączce głębokiej rzucane insynuacje. Serce kochającej kobiety dużo ścierpi. A nagrodą będzie zdrowy, żywy małżonek. Ja już zapowiedziałam - pierwsze oznaki grypopodobne i padam w bety. Żadnego przechodzenia i udawania: "mam tylko katar, kaszel i to zwykłe przeziębienie jest". Odpowiedz Link
dado11 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 23:49 słusznie Moniu, słusznie ja po ostatnich tygodniach mojej rekonwalescencji i doznawania ciepła opieki najbliższych, musze się godnie zrewanżować... w przeciwnym wypadku, pewnie też bym "osłabła"... teraz już zmykam, bo cósik mnie trzącha dreszczami, a jutro raniutko pobudka, bleee... dobranoc Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek calkiem zapyzialy 23.01.09, 00:51 No to slodkich snow, pobuszowalam troche po fotkach Dado i Fed w fotosiku. Z przyjemnoscia Ale komentowac to juz nie mialam sily Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 23.01.09, 08:41 Dzien dobry grypowatym. Moniu, moi rodzice mieli we wrzesniu 50 lecie slubu. Bardzo to bylo wzruszajace, bo naprawde oboje cieszyli sie ze wspolnego dpochnecia taczek, az do niej. A Tato sie szarpnal, przemogla i zabral Macme do Wenecji nw lekko spozniona podroz poslubna. U nas tfu, tfu, tfu, trzy razy przez lewe ramie, grypa do drzwi nie puka. Dziumdzia miala zapalenie pecherza, ale byla u urologa i juz po wszystkim. Nastroj w rodzinie niezly. le Maz pracujacy jest le Mezem lagodnym i swiatu zyczliwym. Nie drze sie na mnie i nawet potrafi pokazac zeby w usmiechu a nie w warkocie. Oby tak dalej. Mammajko ciesze sie ze buszowalas z przyjemnoscia ja sie rzucilam w fotosika z cala zarliwoscia neofity i wklejam, wklejam, wklejam, bo mi sie wydawalo ze mam sporo zdjec. Ale jak wczoraj Macmie narzekajacej ze nie wie ani gdzie, ani ile ma zdjec, zainstalowalam Picase3, ktora skonfigurowana jako przegladarka od razu wszystkie wysznupala i podliczyla, to sie zalamalam. Macma ma 13000 zdjec!!!!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 09:53 Tutaj tez pogoda zapyziala: mgla, popaduje, szaro. Wstalam o czwartej czasu europejskiego, natychmiast po ablucjach zaczelam dzien pracy od roboczego sniadania, potem na drugi koniec miasta na spotkanie, z powrotem, pol godziny w pokoju, zaraz obiad roboczy... Po obiedzie na szczescie mam 2 godziny przerwy, to sie zdrzemne. A potem wczesnym wieczorem jeszcze dwa spotkania, wczesniej sie poloze, bo o trzeciej nad ranem wyjezdzam z hotelu na lotnisko. Jak tu zarzadzac swoja energia, jak loty sa tak ulozone? Ryjem do przodu... Milego dnia Odpowiedz Link
mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 10:33 Masz sily Jutko, podziwiam ! czy chociaz owocne te robocze spotkania i posilki ? Szare niebo, troche brudnawego sniegu w ogrodzie, jeno moje swierki i iglaki nadal zielone Mialabym ochote otwozyc watek o Baraku Obamie, ale wlasciwie ze co? Czy sie sprawdzi ? Czy wam sie podoba? Sama nie wiem czy warto Lubie piatek - z perspektywa week-endu, a pzeciez nie "chodze do pracy". Nawyk ???? Odpowiedz Link
mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 11:31 Fed, i te 13 000 fotek Mac Twa trzyma w kompie???? I moze jeszcze nie zmniejszone ? no to ma niezla pamiec ))) Na poczatku dzialan fotograficznych zmniejszylam swoje fotki z Alp na uzytek "starego" albumu niegdysiejszych 40-tek. Szkoda tylko, ze nie wiedzialam ze juz ich potem nie moge powiekszyc I takie mi zstaly Odpowiedz Link
jutka1 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 12:47 No wlasnie sil juz mi zaczyna brakowac A spotkania i posilki owocne. )) Odpowiedz Link
verbena1 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 18:19 Chyba w calej Europie piatek taki zapyzialy. Musialam wyruszyc z domu, rowerem oczywiscie, padalo na szczescie lekko i jednostajnie ale zanim obrocilam tam i z powrotem mialam spodnie przemoczone. Przeziebienia mnie sie nie imaja (odpukac) chyba jestem juz dostatecznie zahartowana? Dla poprawienia sobie nastroju upieklam ciasto z kajmakiem. Myslalam ,ze bede samiutka konsumowac przy zaslonietych firankach ale gdziez tam, zadzwonila znajoma ,ze wpadnie wieczorkiem a za chwile sasiadka tez sie zapowiedziala. Maja wech jak psy goncze ) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 19:21 Mammajko, Macma kompa nie uzywa, wiec cala pamiec idzie na foty Verbeno, tak to juz jest ze gdybys sobie ugotowala parzybrode to pewnie rzeczywiscie konsumowalabys ja w samotnosci, ale ciasto z kajmakiem!!! Odwalilam dzien dla rodziny. Najpierw kolejne zakupy z Macma w naszym ulubionym sklepie ubraniowym. Zarazilam ja marka Solar, kocham ich ciuchy, oczywiscie nie wszystkie modele, ale niektore sa rewelacyjne. Klasa z zawirowaniem, gatunek swietny, bardzo starannie wykonczone. Oczywiscie Macma ubiera sie w sklepie firmowym, a ja albo w outlecie, albo na Allegro. Jedyny kostium jaki w zyciu nabylam jest od nich i mam z nim tylko jeden problem. Kosztowal, kupowany odzdzielnie czyli spodnica sobie marynarka sobie, zuma zumarum, jak mawial jeden stolarz, 180 zlotych. I nosze go od 3 lat, swiatek, piatek czy niedziela i to cholerstwo ani drgnie. Welna, a pierne w pralce, niby szary, ale z zadziorem, bo kratka jest niebiesko pomaranczowa, spodnica z kompletnie asymetrycznych godetow konczacych sie na tej samej dlugosci. Probleem jest nastepujacy: przejadl mi sie juz kompletnie, bo wystepowalam w nim przez 3 lata minimum raz w tygodniu na oficjalkach, zmieniajac jedynie obuw i dodatki, wiec przejadl mi sie do szczetu, a w stanie jest takim w jakim go kupilam, do tego calkowicie i od zarania poza moda i trendami wiec wieczny, no i podejrzewam ze mnie w nim pochowaja. I w kozakach Ecco kupionych 7 lat temu. Tfu.... za dobra jestem w te klocki, mowie o kupowaniu. Potem zawiozlam cala rodzine na akademie w przedszkolu Wnuczecia. Z okazji dnia Dziadka i Babci. Oni to wymieniaja w tej kolejnosci. Dziwnie, ale fiesta byla super. Potem pojechalismy do Synusiowych, zobaczyc postepy na froncie zamieszkiwania. Fajnie sobie urzadzaja ten dom. Chyba jestem z nich dumna. Chyba nawet na pewno))) I tylko Macma doprowadza mnie do szalenstwa. Nie wiem co to jest, czy ona boi sie o swoja pozycje wadery w stadzie, czy ja ja tak draznie, ale w zasadzie nie powinnam wogole odzywac sie w jej obecnosci, bo kontruje literalnie kazde moje slowo, do upadlego, az udowodni swoje (glownie dlatego ze od razu po pierwszej kontrze wycofuje sie z gry), zmiesza mnie z blotem, ew. urwie temat twierdzac ze mi sie cos poplatalo (to wtedy kiedy jest na straconej pozycji). Az Dziecinka mnie zapytala, juz w samotnosci, jak ja moge to zniesc. Bo w zasadzie nawet w sprawie koloru mojego samochodu uzywam mylnego nazewnictwa, ktore wynika z mojej nieumiejetnosci patrzenia, ktora wynika z ... etc, etc... Ale generalnie zycie jest piekne. Odpowiedz Link
mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 19:49 Ach, Fed, jak lubie twoje rodzinne opowiesci! Widze to "przed oczami duszy mojej", jak mowila Ania z Z.W. Pare godzinek tego ponurego dnia spedzilam przy kompie, zeby przekonac sie czy cos zostalo ze srodowej nauki - powolutku, ale idzie: Troszeczke pobaraszkowalam z Franiem, oczywiscie robiac kolejne fotki. Teraz w planie upieczenie szarlotki na polepszenie humoru! Odpowiedz Link
mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 19:53 ale troche za male te moje "letnie kwiatki" : Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 20:38 No i po diabla ja klikalam w miniaturki jak szalona? Zawsze po niewczasie okazuje sie ze konformizm i lenizm sa oplacalne)) Piekne efekty szkolenia Mammajko! Zazdroszcze. We wszystkim co cyfrowe i elektroniczne jestem w stu procentach niechetnym samoukiem, bo nawet le Maz szkolony przez firme, i naturalny pasjonat, nigdy nie znalazl czasu ni cierpliwosci dla kretyna. Odpowiedz Link
mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 21:30 Ale klikalas prawidlowo, nie wiem dlaczego mi sie tez nie powiekszalo! Sama bym do tego nie doszla, wiele nauczylam sie sama i podgladajac Mloda, ale sa granice mojej odkrywczosci Odpowiedz Link
dado11 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 23:04 Piękna łączka Mammaju Fed, nie przejmuj się Maćtwą, moja jeszcze "milejsza"... piątek zapyziały był pracowity dostatecznie, by mnie zmęczyć... ucho mi uwiędło prawie od słuchania różnych dyrdymałów płynących przez słuchawkę... od dwóch tygodni oczekiwany pan dr obejrzał wyniki, powiedział ok!, kazał rozewrzeć paszczę, powiedzieć A i zapytał, z głupia frant, zapisać antybiotyki? a przecież neurolog!!! a ja przecież walczę z tą zarazą i nawet wygrywam... chyba? poza tym, szlag mnie trafia na wszystko, więc może to już czas??? macierz nie rozumie, że ja ni cholery nie przejmuję się ubzduranymi problemami mojego wujka, którego widziałam 2xw życiu, a rzecz dotyczy spadku po cioci, której nigdy nie miałam okazji... a rzecz dotyczy dzieci pierwszej żony mojego dziadka, którego nie miałam przyjemności, no żesz... mam powyżej uszu... a w ogóle, rzecz dotyczy, czy będę tak miła i w sprawie, która nic nie znaczy ani dla mojej Mamy, ani dla mnie, ani dla żadnej znanej mi (choćby przelotnie) osoby, pokonać kilkaset kilometrów by przed osobą, której to nic nie obchodzi, powiedzieć, że nas (mnie i Mamy) kompletnie przedmiot sprawy NIE DOTYCZY... q..na! mam dosyć! idę spać, bo mnie chyba zaraz szlag trafi! a myślałam, że już przywykłam do absurdalnej wersji absurdu... dobranoc, D. Odpowiedz Link
verbena1 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 23:47 Mammajko gratulacje, nauka nie poszla na marne. Dado i Fed, zastanawiam sie skad sie bierze w mamach ten irytujacy gen pouczania i ciaglego krytykowania. Nie mozna z tym walczyc bo to jak walenie glowa w sciane, trzeba jedynie uwazac aby nam sie to nie udzielilo. Na dzis wieczor zaprosilam jedna osobe a przyszly cztery! Pozarly prawie czale ciasto, miske salatki jarzynowej (ktora miala byc moim obiadem na jutro) i wypily dwa wina. I sobie poszly zostawiajac mnie z gora zmywania. Bylo fajnie ,dyskusja o zyciu po zyciu podzielila nas jak zwykle na dwa obozy ,niedowiarkow i tych co juz czegos doznali. Teraz bede czekac na duchy Odpowiedz Link
monia.i Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 24.01.09, 00:08 Bardzo stosowna pora na duchy, Verbenko Piękne łączki, Mammaju - gratuluję A co do mam - cóż, mamy po prostu tak mają. I w dodatku zawsze mają rację. Co moja dziś zaakcentowała, gdy w trakcie dyskusji na temat procesu leczenia i zdrowienia westchnęłam, że możliwe, iż ma rację. Trochę niejasno to zdanie napisałam, ale rozumiecie, prawda? Odpowiedz Link
mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 24.01.09, 00:50 Verbenko, moze spij przy zapalonej lampce,bo cie jeszcze jakies zimne lapki polaskocza sa rzeczy ktorych nigdy nie zrozumiem - to jest gadulstwo (zwlaszcza telefoniczne) o osobach i zdarzeniach, ktore sa nam calkiem obce i bez znaczenia. Niestety mam i takie znajome, ktore uwazaja za konieczne opowiedziec mi np. historie z zycia znajomej fryzjerki lub kuzyna sasiadki. To jest straszne !!!!! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobota 24.01.09, 10:37 Miecho zamowione na niedzielny, rodzinny urodzinowy obiad le Meza, odebrane, bak napelniony, wizyta w Auchan odwalona. Teraz na spacer z Krowisia, potem troche prasowania i o 13 znowu pod Sejm protestowac, wieczorem oficjalna kolacja z nowym szefem le Meza. Dzien jak codzien. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota 24.01.09, 12:46 Pozdrawiam sobotnio zorganizowana doskonale Fed i takich abnegatow jak ja w dniu dzisiejszym. Moze jest jeszcze ktos, kto nie odczuwa potrzeby robienia czegokolwiek? Tak mam. No ale cos tam zrobilam , a przynajmniej przeczytalam "zalegla prase". No i co z tego? Jest tak paskudnie za oknem, ze mnie to wkurza !!!!!! Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 24.01.09, 14:23 Fed ucałuj od nas Le Męża! U nas tak rozlaźle, że chyba już bardziej się nie da... Jedyne co dobre, to Artur wyszedł zwycięsko z wojny z wirusem, ja zaś wciąż jestem ciut pociągająca. Na dworze szaro, mokro i smutno psy nie chcą nawet nosa za drzwi wyściubić. No i tyle, chyba pójdę sobie złapać jakiś ładny numerek, o ile nikt mnie nie ubiegł. Pozdrawiam, D. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 24.01.09, 17:18 Fed zapomnialam, ze tylko 18 lat.Tfu, tfu. Dzisiaj tez sobie zainstalowalam picase.Na razie jestem zadowolona. U mnie 20C czyli po zimie, ale jeszcze jest nadzieja. Sezon grypowy jest u nas caly czas i wiele osob niestety choruje i czasami bardzo powaznie.Ja sie bronie jak tylko moge.Vitamina 1000mg zinc 50mg teraz codziennie. Dado, to okropne z Twoim piesiem.W jakim wieku ona jest?. Ja codziennie przy pomocy Meza wieczorem myje zeby moim trzem kociom. Mam specjalna paste do zebow i szczotke dla kazdego. Na poczatku byly protesty, ale teraz akceptuja i nawet pazurow nie wystawiaja.Vet stwierdzil polepszenie.Zabki jak perelki. Mammajo, zdjecia fajne. Musze wreszcie pojechac na plaze i troche popstrykac, ale jest jeszcze za zimno,nawet w ubraniu. Moniu, zycze powodzenia w rodzinnych perypetiach . U mnie na razie jest ok, ale zawsze trzymam reke na pulsie. pozdr Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 24.01.09, 21:13 Juz mnie tak wkurzyla wlasna dobroc dla rodziny, ze postanowilam jutro zwiac. Wcale nie mialam zamiaru brac udzialu w pewnym "projekcie" pewnego mlodegorzezbiarza - audio -wizualisty, ale poniewaz wybiera sie tam grupa moich znajomych, to i ja pojade, moze byc smiesznie, a przynajmniej nie przesiedze w domu. Pogoda znowu zapowiada sie nieciekawie! teamtow na nowe watki tez nie mam. Moze cos wymysle? Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 24.01.09, 21:51 Ugotowałam mamuni (i nam też, przy okazji ) gar pożywnego, tradycyjnego rosołu, nawet kapustę włoską udało mi się kupić - mam nadzieję, że chorowitkę trochę pokrzepi, bo po tym antybiotyku strasznie wolno dochodzi do siebie. No, ale trzeba było... Poza tym - spokojny, w miarę miły dzień. Odpowiedz Link
monia.i P.S. Foxie :) 24.01.09, 21:52 Foxie - wszystkiego najlepszego pourodzinowo Ci życzę Jakoś tak mi umykałaś, a ja rozkojarzona w tym tygodniu byłam przez maminą chorobę - no ale mam nadzieję, że z opóźnieniem też się liczy Zdrowia przede wszystkim, mnóstwa spełnionych marzeń, zadowolonej rodziny, przyjaciół zawsze pod ręką Uściski przesyłam! Odpowiedz Link
mammaja Re: Moniu 24.01.09, 22:04 Tegi rosol, jak to pisano w starych ksiazkach kucharskich zawsze chodzil za remedium Nawet w madroscich wschodu ("Parasol nos i przy pogodzie" - taki byl tytul zbiorku)), znajdowal sie stosowny wierszyk: " Gdy je biedak rosol z kury, chory on lub ona gasnie slonca blask ponury, gdy je biedak rosol z kury" Z obecnych kur rosoly staly sie daniem powszednim, ale taki z wolowinki z dodatkiem indyka nadal pozostaje pychotka Odpowiedz Link
monia.i Re: Moniu 24.01.09, 22:19 Obecne kury to już nie te kury, Mammajko, tylko jakiś nieszczęsny, masowy drób. To nie do, co jakaś wiejska, pstra, dorodna jejmość, wyżywiona na wiejskiej trawce i zdrowych robaczkach, dokarmiana ziemniakami z posiekanymi pokrzywami, chowana chowem bezstresowym. A jakie taka kura znosiła smaczne jajka...Ehhh..Na wsi spędzałam większą część dziecięcych wakacji, więc się napatrzyłam i najadłam.. Dzisiejszy rosół bez indyka, ale kurczakowo-wołowy, z całą włoszczyzną, upaloną połówką cebuli (się uśmiechnęłam szczerze, gdy czytałam dzisiejszy wpis Dado w "obiadkach") i wspomnianą już wcześniej włoską kapustką, którą uwielbiam pożerać po ugotowaniu. No i suszonego grzybka jednego wrzuciłam "dla koloru" Tak sobie wczoraj z Mami gadałyśmy, że dziś wszystko inaczej smakuje. Po części to kwestia naszego smaku, z wiekiem się zmieniającego - ale i produktów przecież też. Kiedyś szynkę można było kupić tłustą albo chudą - dziś jest przeważnie chuda, a zakupiona krojona robi się nieapetyczna czasem już po dniu...A te warzywa prześliczne? I takie czasem bez smaku... Odpowiedz Link
mammaja Re: Moniu 24.01.09, 23:06 Zwlaszcza jajka i kurczaki - pamietam te letnie obiady "swiateczne" - z pieczonymi kurczakami o chrupiaceh skorce i samku naturalnym, polewane przy pieczeniu maselkiem i woda z sola ( to byl podobno sposob na chrupiaca skorke A i tak moja amerykanska rodzina nie moze sie nachwalic naszych smakow! Odpowiedz Link
monia.i Re: Moniu 24.01.09, 23:19 Bo może jeszcze tak ze szczętem nie jesteśmy zmodyfikowani.. Taaak - pieczone kurczaki i do tego mizeria I koperek )) Smak niegdysiejszej mizerii odnajduje dopiero wówczas, gdy ją robię z tzw. gruntowych ogórków - czyli w okolicach lipca-sierpnia. Szklarniowe "węże' smakują zupełnie inaczej. Pewnie to również kwestia odmian. A jabłka? Gdzie sie podziały malinówki? Nie przepadałam za nimi jakoś tak strasznie - ale miały fajną nutkę w sobie..Uwielbiałam kosztele - i szaleńczo byłam uradowana, gdy kolega z pracy przywiózł mi kilka sztuk z zaprzyjaźnionego sadu No ale za to nie mamy kolejek a papier toaletowy leży w każdym niemal sklepie spożywczym - szukajmy pozytywów )) Odpowiedz Link
dado11 Re: Moniu 24.01.09, 23:30 Cześć smakoszki a propos rosołu, ja uwielbiam jeszcze deczko jagnięciny i kapustę w tymże, ale moi nie cierpią... a smaki dziciństwa, chyba już kiedyś o tym pisałam, ogromna pajda chleba, takiego 2,5 kilowego, z wiejskiego GS-u, posmarowana margaryną i posypana cukrem, mmmm pycha będąc kilkuletnim pacholęciem, co drugi dzień o świcie, na wakacjach, dyrdałyśmy z kuzynką przez Bory Tucholskie prawie 3 km w jedną stronę do sklepu po ten chleb... trochę się czułam jak "czerwony kapturek", wuj był leśniczym... Odpowiedz Link
monia.i Re: Moniu 24.01.09, 23:49 Z jagnięciną jeszcze nie miałam przyjemności nigdy i pod żadną postacią...ale wszystko przede mną, oczywiście... No właśnie, pieczywo. Mam jeden taki sklepik, w którym czasem, gdy chcę sobie sprawić przyjemność, kupuję kajzerki smakujące jak prawdziwe, nie nadmuchiwane. Sa bardziej plaskate i lekko gumowate, ale lubię je, jak żadne. Pamiętam z tych wyjazdów na wakacje do dziadków..babcia miała problem czasem, czym mnie karmić, bo byłam takim niejadkiem. Szczególnie śniadaniowym, a tak mi sie wspomina, że wówczas jednak w sklepach pomidorów nie było w lipcu..Więc na śniadanie przeważnie dostawałam jajecznicę na masełku smażoną. Zdaję sobie sprawę, że dużo we wspomnieniach robi sentyment i tęsknota za mlodością - ale daję słowo - te jajka smakowały inaczej! Odpowiedz Link
jutka1 Rosół i inne... 24.01.09, 23:51 A propos rosołu: czytałam w książce o leczniczych właściwościach różnych rodzajów jedzenia, że pod skórą drobiu znajduje się naturalny odpowiednik antyhistaminy. Stąd rosół dobrze nam robi przy przeziębieniach. A poza tym witam powrotnie )) Odpowiedz Link
monia.i Re: Rosół i inne... 24.01.09, 23:58 Cześć Tyldziu Powrotna Nie czytałam tej książki, niestety...i, kurczę, powycinałam trochę tej skóry Ale nie wszystką )) Odpowiedz Link
monia.i Re: Rosół i inne... 24.01.09, 23:59 odpoczęłaś trochę w pieleszach? Rany, zamordujesz się, kobieto Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:11 Cześć Monieczku Jeszcze nie odpoczęłam , ale jutro wieczorem będę jak nowa. Mam nadzieję przynajmniej To prawda, że trochę intensywnie mi się żyje, ale co zrobić Co do kurczaka w rosole: trochę skóry też wycinam, bo tłuszcz etc., ale dużą część zostawiam, tym bardziej kiedy jestem zaziębiona... Co mi przypomina, że jutro powinnam ugotować rosół, tak profilaktycznie Odpowiedz Link
monia.i Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:30 Ja profilaktycznie dodaję czosnek do wszystkiego, co mi sie wydaje podchodzące smakowo. Dziś dodałam do pomidorowej - nawet nie było źle Intensywnie, a nawet bardzo Ale Ty jesteś rozsądna kobita i na pewno wiesz, co jest na Twoje siły a co niekoniecznie... Adrenalina na pewno robi swoje. Tylko pamiętaj, żeby w międzyczasie życie smakować...Mamy je jedno i niech będzie przyjemne Strasznie mędrkuję - przepraszam Ale trochę się zmartwiłam czytając Twoje posty..wybacz marudzie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:38 Czosnek - ja też )) I imbir Co do intensywności i smakowania jednego życia... staram się bardzo dozować stresy, na tyle, na ile mam na to wpływ. I smakuję, smakuję Dziękuję za troskę, Monieczku Odpowiedz Link
monia.i Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:44 Niezamaco, Tyldziu. A o imbirze zapomniałam. Faktycznie, może zaczne dosypywać... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:49 Nienienienienie...... Nie "dosypywać" tylko "wkrajać". To świeży imbir ma właściwości - proszek tylko smak daje. To samo z czosnkiem: tylko świeży. Odpowiedz Link
monia.i Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:58 Czosnek dodaję tylko świeży, o imbirze postaram się pamiętać Odpowiedz Link
fedorczyk4 Pogodny niedzielny poranek 25.01.09, 08:32 a co dalej to sie okaze. Czosnek tez dodaje do wszystkiego. Wlasciwie to pozeram go takie ilosci ze wampir nie zdzierzyl by w promieniu 5 kilometrow. Imbir uwielbiam, ale tak jak Mm ma czosnek na czarnej liscie tak ja imbir, tylko ze u mnie nie ma matki karmiacej, a jedynie Dziumdzia wybrzydzajaca. Kolacja z szefem oczywiscie byla nudna. A wczesniej musialam ciupasem, na sygnale, wiezc chomika na drugi koniec Warszawy do specjality, bo byl na wyzdychaniu. Pani weto zwazyla go, zapisala 55 gr w karcie i powiedziala z podziwem: alez bestia! okazuje sie ze jak na chomika to jest waga ciezka. Dostal 3 zastrzyki i piec strzykawek na zas. I ja mam mu robic codziennie zastrzyki. Tylko jak skoro ja jestem slepa? Jest drobna roznica w robieniu zastrzykow Krowisi, Panu Kotu, mojej sasiadce, a Jamesowi Deanowi, ktory jest wielkosci polowy mojej dloni rozmiaru S. POtem bylam pod Sejmem, potem odwiozlam moja przyjaciolke dentystke do domu, potem wyszlam z Krowisia, potem..... A zaraz dla odmiany wyjde z Krowisia, posprzatam mieszkanie, przygotuje obiad, potem posprzatam po obiedzie wyjde z Krowisia, potem...... Pojde na lyzwy na! Odpowiedz Link
jutka1 Powrotnie i niedzielnie 25.01.09, 12:01 No, tom wróciła na łono. Podróż dość ciężka - krzyki dzieciaków, spałam w każdym samolocie po godzinie, nie więcej - i długa. Właśnie mi rodzicielka powiedziała, że wczoraj zamknęli lotnisko w Tbilisi z powodu wichury, a w nocy z przedwczoraj na wczoraj straszne wichury szalały po Francji. Tak więc wyleciałam w drogę powrotną przed wichurami kaukazkimi, a doleciałam do Paryża po wichurach. Wstrzeliłam się, nie ma co. Wczoraj po przemiłym obiedzie dwugodzinna drzemka, potem kolacja z dwiema koleżankami w knajpie jednej z nich. Sprzedała knajpę, pierwszego marca oddaje klucze nowym waścicielom i wyrusza w świat na prawie dwa miesiące. Szkoda mi będzie tej restauracji, tak się tam już zadomowiłam przez ten cały czas. Postanowiłam do poniedziałku nie myśleć o Kaukazie i o pracy. Inaczej mi się synapsy poprzepalają. Tak więc niedzielne plany proste i nieskomplikowane: poranna kawa, spacer na targ po warzywa i kwiaty, lekki obiad, książka, muzyka. Spokojna i powolna niedziela. Czego i Wam życzę Odpowiedz Link
mammaja Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:47 Witaj Jutko we Wspolnocie ! ( EU oczywiscie!) nagotuj rosolu, odpoczniej i napisz czy robilas zdjecia? Co do czosnku, tez go dodaje gdzie mozna, nawet do wody na makaron, niestety zostal obecnie wymieniony jako "na indeksie" dla mateczki karmiacej Franka i juz dzisiaj zapiekanka byla tylko z cebulka Odpowiedz Link
verbena1 Odpowiednia pogoda na..... 25.01.09, 16:13 Coraz trudniej po schodach, Coraz puściej w kredensie - Aż tu nagle pogoda, Taka dobra pogoda, Odpowiednia pogoda na szczęście Przyplatalo sie i nie moze odczepic, od rana nuce sobie te piosenke. Pogoda rzeczywiscie odpowiednia, slonce, lekki mrozik ,odzywam i mam od razu inny humor. Zrobilam rundke rowerem do znajomych na kawe i z powrotem, odnioslam wrzaenie ,ze czuc juz pierwsze mgnienia wiosny, do siedmiu jeszcze daleko ale poczatek jest odczuwalny. Czekam tej wiosny jak nigdy dotad, wtedy ,mam nadzieje, moje problemy beda juz rozwiazane. Opowiem Wam o tym kiedys, jak tylko uloza sie i wygladza. Wazne jest ,ze odczuwam juz pierwsze mgnienia szczescia i nuce sobie pod nosem Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Odpowiednia pogoda na..... 25.01.09, 17:04 Trzymam wszystkie kciuki zeby Verbeno, wszystkie sporawy wyszly na Twoje A siedem pomylilo Ci sie z siedemnastoma. Tytul kultowego serialu radzieckiego brzmi "Siedemnascie mgnien wiosny". Znam cale fragmenty na pamiec i do dzisiaj rycze ze szczescia na wspomnienie. W Warszawie pogoda tez calkiem, calkiem byla, tyle ze bez mrozu. Wybiegalam Krowisie i siebie bo cos we mnie bulgotalo i musialam zamienic to w pare i pot. Potem obchajtnelam mieszkanie i zrobilam obiad. Ponoc byl bardzo smaczny. W kazdym razie prawie nic nie zostalo po purée z ziemniakow, roestbeefie trojkolorowym, szpîkowanym czosnkiem, ratatuj z papryki, cukinii, baklazana, papryki i pora polanym smazanym w oliwie czosnkiem. Do tego jeszcze brokul al dente z majonezem domowym, a za desery staly sery. Zniszczenia obiadowo-Wnusiowe juz usuniete, psica wyprowadzona, pranie rozwieszone i zjechalam do zajezdni. Tez czekam wiosny z utesknieniem, jak nigdy. Wlasciwie nie wiem czemu, bo przeciez programowo lubie wszystkie pory roku i wszystkie propozycje pogodowe jakie ma dla nas matka Natura. A propos to my mamy jednak lepiej niz np. moja Tesciowa, ktora w ciagu ostatnich 10 lat przeszla u siebie w Landach ze 4 kataklizmy a 2 dni temu kolejny ktory pozbawil ja elektrycznosci. Czyli, ni swiatla, ni ogrzewania, cieplej wody, ani zadnej innej rzeczy ktora elektryczna jest. Cale szczescie ze kuchenke ma pol na pol. Czyli dwie gazowe fajerki dzialaja. Odpowiedz Link
mammaja Re: Odpowiednia pogoda na..... 25.01.09, 19:54 No i ja sie poprawilam w sprawie humoru Rano ugotowalam zur na smaku z bialej kielbaski i rzucilam rodzinie: albo zrobicie mieso, ktore wczoraj zamyrynowalam, albo zamowcie sobie pizze, pa,pa! Poczym oddalilam sie nie calkiem wiedzac dokad, ale dzieki komorce udalo mi sie znalezc miejscowosc, w ktorym mialy miejsce wydarzenia artystyczne. W calkiem pustym i nieuzywanym obecnie kosciele paredziesiat osob stalo po dwu stronach nawy. kazda miala przed soba tekst (zawieszony na sznurku, jak bielizna po praniu, skladajacty sie z nieistniejacych, wymyslonych slow. Wspolne byly tylko akcenty i znaki przystankowe - czyli wpsolna intonacja. Autor projektu z ekspresja, ktorej mogliby pozazdroscic Maksymiuk z Rubikiem dyrygowal, zeby wszyscy czytali rowno. Bylo rzeczywiscie ciekawe wrazenie - w swietnej akustyce pustego kosciola, chor glosow - niby wspolna modlitwa. Tylko slowa byly abstrakcyjne, jak np. "Lamile ojal peto? UH ! Po kilku probach rzecz zostala nagrana i sfilmowana, a towarzystwo poczestowane pysznym biosem. Wracalam "inna droga", w dalekim i bladym sloncu, kontemplujac mazowiecki krajobraz, z zielonmi polami ozimych i szarym, delikatnym rysunkiem galezi. W domu wszystko w porzadku, mam Franka zrobila wspanialy gulasz z dziczyzny, a mnie sie przewietrzyl umysl i dusza. Jak malo trzeba! Odpowiedz Link
dado11 Re: Odpowiednia pogoda na..... 25.01.09, 22:15 ale CZAD, Mammaju pewnie nie ma to wiele wspólnego ze śpiewem cerkiewnym, ale pamiętam jak kiedyś w Sejnach, doświadczyłam absolutnych dreszczy szczęścia, gdy przypadkiem wlazłam do malutkiej drewnianej cerkwi i usłyszałam pieśń zupełnie zwyczajnych ludzi... panie po lewej, panowie po prawej i cudowna harmonia muzyki, w wykonaniu pełnych emocji, czystych, ułożonych od urodzenia, głosów! to było przeżycie!!! poza tym niedzielny luzik, ja pociągam (nosem i wino), w domu gromada małolatów, psy śpią, po długim spacerze, jak susły. Pogoda była piękna, pod sumakiem wychynęły pierwsze nieśmiałe kiełki krokusów!!! jest super, może to już wiosna się zapowiedziała? Pozdr. D. Odpowiedz Link
mammaja Re: Odpowiednia pogoda na..... 25.01.09, 23:03 Ja tez wszedzie widze wiosne Fed, chociaz to jeszcze tydzien stycznia, ale co tam slonko coraz wyzej! Postanawiam chodzic wczesniej spac No to twoje zdrowie! Odpowiedz Link
dado11 Foxie 25.01.09, 23:03 moje piesy mają tzw. wadę genetyczną... jak się okazało, obie mają problem z narastaniem kamienia nazębnego, i obie miały problem z tolerancją środków do narkozy... szcześliwie to drugie już nie jest problemem. Starsza niestety straciła mnóstwo ząbków, ale jak się okazuje, nie przeszkadza to jej w codziennym życiu młodsza idzie na podobny zabieg w połowie lutego. Na razie dostają specjalny dodatek do wody do picia, co ogranicza tworzenie się kamienia. Poza tym są zdrowe i szczęśliwe, i to jest najważniejsze Pozdrawiam, D. Odpowiedz Link
mammaja Dado 26.01.09, 01:05 Ten caly projekt ma nawiazywac do nastroju modlitewnego rozmaitych kultur - tyle sie zorientowalam - a co wyjdzie, zobaczymy podobno w jakiejs galerii, bo to byl tylko fragment "dzialan" tego mlodego artysty, absolwenta wydzialu audio-wizualnego ASP - szkoda, ze za moich czasow nie bylo takich fajnych wydzialow Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dado 26.01.09, 07:00 Dado dzieki za wyjasnienie sprawy, szkoda mi psiakow i Ciebie, a to ze one sa szczesliwe widze na kazdym zdjeciu. Moniu dzieki za zyczenia,ja i tak celebruje swoje urodziny dosc dlugo.Rozne obiadki z kumpelkami, rodzinka itd.Wychodze z zalozenia, ze czlek musi sobie sprawiac frajde jak tylko jest okazja.Zycie jest takie krotkie.Ktos niedawno napisal ze nie ma powodu do smiechu. Nawet nie potrafie tego zrozumiec, bo ja popatrze na swoj ogrodek czy wyczyny moich kociow i od razu smieje mi sie dusza. U mnie juz pozna noc wiec dobranoc wszystkim Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poooniedziaaaleek 26.01.09, 07:28 To bylo serdeczne ziewniecie. Wrony od 4 rano tak sie dra ze nie da sie spac. Foxie, koty w ogrodku to jest to. generalnie oty swietnie robia na humor. Pod jednym warunkiem, ze nie tupia czlowiekowi po glowie noca Mammajko tak trzymaj. Zakoduj sobie ten typ zachowania na stale. I to prawda ze na takie zagnicenie domowe niewiele trzeba zeby odetchnac. Najtrudniej jest podjac decyzje i zamknac za soba drzwi. A ja zaraz ide z Krowisia... potem prasowanie i sprzatanie, potem zastrzyk Jalmesa, potem jade do Rozalina do zaprzyjaznionej depresji sprawdzic stan serotoniny w organizmie, potem wracam, wychodze z Krowisia, ide do Macmy archiwizowac, potem ....A na koniec walne sie do wyra z Mannem ktorego postanowilam sobie odswiezyc i poszerzyc. Oczywiscie nie Wojciechem, bo jego sie poszerzyc juz nie da. Milego dnia, udanego tygodnia. Generalnie wszystkiego milego) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poooniedziaaaleek 26.01.09, 10:48 Moj dzien zaczal sie o 6:30. Po ablucjach i dwoch kawach popedzilam do pracy - mam dzis typowy dzien raportujaco-powrotny. Pracowita pszczolka. Ale bez problemu: jestem odespana, wypoczeta, i dzieki temu ze staralam sie nie myslec w week-end o pracy - wiele rzeczy mi sie samorzutnie porozjasnialo w glowie. Milego dnia zycze Odpowiedz Link
mammaja Re: Poooniedziaaaleek 26.01.09, 11:00 No i nowy tydzien, a ja juz zdazylam zaspac... trudno Byla u nas pani polozna z rejonu i nie mogla sie nadziwic jak Franek pieknie rosnie To zasluga jego mamy, ktora go karmi, ale ja karmie mame - wiec tez mam zasluge Pogoda znowu szaro-mglista i skora cierpnie ile mam dzis do zrobienia. Milo czytac, jakie jestescie dzielne dziewczyny na gruncie wszelakim! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wrocilam z wakacji 26.01.09, 10:58 ...przyjechalismy z Jervis Bay okolo 15-tej, rozpakowalam sie, zrobilam dwa prania, w ogrodzie wycielam wszystko co uschlo w czasie niemalze rekordowej fali goraca (w piatek w Sydney nad woda bylo 41 stopni w cieniu, u nas pewnie 44), wsadzilam ukradzione po drodze znad oceanu galazki blekitnj i bialo-blekitnej szalwii, wysialam skrzynke salaty, teraz slucham mzawki i corocznych fajerwerkow na Australia Day i sprawdzam czy moje zycie wirtualne jeszcze istnieje. Jutro ide do pracy, wiec zanim wszystko ogarne po 5 tygodniach urlopu, troche czasu minie. Odetchne, przejrze i zaladuje zdjecia i zamelduje sie jak wyjde na prosta. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link