Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :)

18.01.09, 17:22
Ale szybko zleciala ta setka! Gdyby nie Luiza, pewno bym nie przybiegla
otworzyc nastepna setke! W prawdzie zima w toku, ale coraz dluzsze dni, co juz
widac golym okiem smile
Obserwuj wątek
    • monia.i Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 21:42
      Fruwa jakieś paskudztwo w powietrzu - teraz Mami mi się
      rozchorowała sad
      Poza tym zimowo, wieczorowo i przedponiedziałkowo...Ciekawe, czy od
      jutra będzie luźniej na mieście.
      Pozdrawiam ciepło wszystkich smile
      • mammaja Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 22:00
        Chyba będzie, bo zaczęły sie ferie i nawet u nas na bazarku w sobote juz bylo
        luzniej (podobno). Re - pozdrawiam smile
      • dado11 Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 22:03
        u nas jeszcze nie fruwa, dzięki Bogusmile
        dzień był nudny, brzydki, byle jaki, ale podjęłam decyzję, że
        poprzednie pomysły były do d..py... zatem nie jadę do światowej
        stolicy kultury, no, w każdym razie, na razie... nikomu to tak
        naprawdę nie pasuje, i tylesad
        kiedyś pewnie uda mi się oszukać mój niefart związany z tym miastem
        i cichcem, podstępnie, tam wpadnę... i być może, żadna klątwa tego
        nie zauważy... (choć, po cichu, już tracę nadzieję...)
        poza tym, głębokie nic się niedzianie, nawet nosa za drzwi nie
        wystawiłam (pomijając, oczywiście, surfowanie po świecie
        wirtualnym...)
        jutro powrót do normalności, czyli zapieprzu noworocznego, cd.
        pozdr.D.
        • monia.i Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 22:28
          Ojej - to trochę szkoda, Dado - ale może kiedyś, cichcem, faktycznie
          uda Ci się niefarta oszukać. Ehhh..myslę, że wręcz na pewno się
          uda smile Trzymam kciuki (a może kiedyś, cichcem, zakradnę się do
          Twojej walizki i pojadę z Tobą?wink Tylko wcześniej będę musiała się
          sporo odchudzić, żeby do tej walizki wejść, dziwnie żarłoczna
          jestem tej zimy, tłumaczę sobie, że to mój organizm podpowiada mi,
          jak się bronić przed spadkiem odporności - zero diety, ha ha smile))
          • dado11 Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 22:57
            Moniu, od jutra zapowiadają ociepleniesmile trzeba zacząć te cholernie
            upierdliwe sałatki z kiełkami ... po 3 miesiącach zmieścisz się, ani
            chybiwink
            ja nadal wcinam michy zielonego, zamiast uczciwej kromki chleba
            powszedniego. I w zasadzie jest mi z tym dobrze!
            Po pierwsze primo nie zaistniał u mnie "efekt jojo" (od odstawienia
            Meridii minęło już prawie 2 miesiące), po drugie primo nie
            doświadczam nieznośnej nadkwasoty (mimo pełnych winna, wieczorówwink,
            a po trzecie primo, prawie nie bywam głodnasmile
            ale i tak czekam na zapowiedź wiosny w powietrzu, żeby na amen
            odstawić pociągające niecnoty, takie jak np. krochmal w "chińczyku",
            czy 1/2 łyżeczki cukru w "bawarce"...
            • monia.i Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 23:10
              A mnie się chyba upodobania smakowe zmieniły uncertain Przez naście lat
              piłam gorzką kawę i taką herbatę - szczęśliwie herbata cały czas
              smakuje mi taka nieposłodzona i czana kawa również - ale za to
              rankiem, z lubością wypijam wielki kubek kawy z mlekiem, cynamonem i
              solidną łyżeczką miodu surprised
              • monia.i Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 18.01.09, 23:16
                Natomiast obiecuję sobie stopniowe odcinanie się od tych wszystkich
                kalorycznych pocieszaczy gdzieś tak od lutego. Połowy lutego, nie od
                początku. Do tej pory jakoś mi sie taka taktyka sprawdzała - nie
                wiem, jak będzie w tym roku...Hmmm, zobaczymy.
                • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 19.01.09, 09:56
                  Dzien dobry w poniedzialek. Rano wstalam zabki umylam i dalej z kawa
                  do zdjec i fotosika. Maz sie smieje ze wessalo mnie kompletnie. Fakt
                  zarliwosc neofity i gigantyczna fototeka do uporzadkowania. Nie
                  zebym od razu wszystko wklepywala do fotosika, ale musze to
                  posprzatac, posegregowac, poobrabiac Picasą.
                  Potem spacer z Krowisia, potem znowu przed ekran bo mam ciut roboty.
                  A potem domowe zajecia.
                  Milego dni, dobrego tygodnia.
                  Dado, Kuzunko Ukochana, obiecuje Ci solennie ze przelamie Twojego
                  pecha, bo moja milosc do tego miasta wszystko zmiecie. Pojedziemy
                  sobie razem. Bedzie bosko!
                  • mammaja Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 19.01.09, 10:13
                    A mialo byc slonecznie! Widzialam na planszy TV jego wizerunek nad W-wa,
                    tymczasem znowu szaro - buro, jedyne wyjscie, brac sie do roboty! Fed, juz sie
                    ciesze na ogladanie twoich fotek, Dado pojedziesz w lepszej porze roku, napewno.
                    Ja tez sie tak zbieram do P. jak sojka za morze, mimo licznych zaposzen smile
                    Moniu, jak tam na trasie do pracy?
                    Wszystkich pozdrawiam poniedzialkowo smile
                    • jutka1 Najbardziej dolujacy dzien roku... 19.01.09, 10:17
                      ... podobno jest dzisiaj, wedlug jakichs naukowych wyliczen. Tak przynajmniej
                      wyczytalam w Gazecie.
                      Minorowy nastroj by sie zgadzal.
                      Poza tym tydzien zaczal sie niezbyt dobrze: zle spalam, wstalam wczesnie,
                      polazlam na pierwszy transport kolowy. Kierowca sie spoznil pol godziny, potem
                      zepsul sie samochod i trzeba bylo zmieniac, potem byl korek z piekla rodem.
                      Pogoda upiorna, pada deszcz, wieje wiatr i polamal mi parasol.
                      Nad ranem mialam atak alergii.
                      Bleee.

                      Nic mi sie nie chce.
                      uncertain
                      • fedorczyk4 Re: Najbardziej dolujacy dzien roku... 19.01.09, 13:26
                        Jestem kretynka. Nie wzielam ze soba aparatu i nie uwiecznilam
                        pyskowki pomiedzy Krowisia a ptactwem plywajacym po
                        Wisle. Codziennie przechodzimy kolo, coz za romantyzm, wylotu
                        odplywu miejskiego. Woda jest cieplejsza nie zamarza i zeruja tam
                        zgodnie mewy, kaczki i labedzie. No i dzisiaj Krowisia podliczyla
                        labedzie i uznala ze nie zachowuja parytetow. Stanela na stopniu
                        przy brzegu i tubalnym szczekiem probowala przekonac je, ze kilka z
                        nich ma opuscic miejsce. Pod stopien podplynelo z osiem labedzi,
                        ustawily sie w szeregiu i zaczely na nia syczec, machac skrzydlami,
                        no generalnie pyskowaly jej. Zabralam ja kiedy szereg wyraznie
                        zaczal przybierac forme ruszajacej tyraliery!
                        • mammaja Re: Najbardziej dolujacy dzien roku... 20.01.09, 00:09
                          To musialo byc piekne Fed, moze masz szanse na powtorke secenki juz z aparatem?
                          Majstrowali przy moim ruterze chcac reaktywowac druga linie netu na gorze. Ale
                          jakos im nie wyszlo. Tyle ze i ja bylam odcieta przez pare godzin.
                  • en.ej Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 20.01.09, 00:23
                    Zabierzcie mnie ze sobą wink))
    • jutka1 Wtorek przedwyjazdowy 20.01.09, 07:33
      Pierwsza połowa dnia w pracy na ostatnich przygotowaniach do wyjazdu. Potem do
      domu, szybki obiad, dopakowanie, i na lotnisko.
      Dolecę na miejsce gdzieś koło północy naszego czasu, a zanim dotrę do hotelu -
      będzie pewnie koło drugiej. uncertain

      No nic to. Damy radę.

      Miłego dnia smile
      • mammaja Re: Wtorek przedwyjazdowy 20.01.09, 12:28
        Pieknie, slonecznie. Jutko - fascynujace podroze smile mam nadzieje na fotki smile
        dzisiaj dzien domowy, przeznaczony rowniez na zrobienie "zadania" w gimpie. Oj,
        nie jest to proste, nie jest. musze pocwiczycsad
        Milego, pieknego dnia smile
        • fedorczyk4 Re: Wtorek przedwyjazdowy 20.01.09, 15:20
          Milej podrozy Jutkosmile
          U mnie pomimo slicznej, nie da sie ukryc pogody, dzien fatalny.
          Wewnetrzny dygot po nieprzespanej nocy i ogolne uczucie paniki, zle
          wiadomosci w dziedzinie bakowosci (czyt. puste konto). Dziumdzia
          chora i wprawdzie jeszcze nie wiadomo co jej jest to juz wiadomo ze,
          stowka na wizyte, potem badania, potem jeszcze wizyta za stowke i
          dopiero leczenie. Qur.... Dobrze ze to nie poniedzialek i moze ten
          tydzien jednak nie bedzie caly taki. Synusiowa zaingurowala grype,
          Synowi Podstawowemu zdiagnozowali astme. Toz jednak glupol jest. Od
          lat mu mowie ze ja ma, ale kto by tam sluchal tego co mowi matki.
          Wieczorem skladam klanowi raport z wizyty u Ukochanej Przyjaciolki.
          To tez nie bedzie raczej przyjemnoscia. Raz ze wiesci nie sa
          najlepsze, dwa ze klan i ja roznimy sie opiniami w kilku dosc
          podstawowych sprawach i problemow. Bede musiala siedziec sobie na
          rekach i trzymac jezyk za zebami, bo moim zdaniem wisi w eterze
          awantura. A klotnia w lonie klanu bylaby kleska dla U.P.i sama mnie
          prosila zebym sie nie rzucala od razu z zebami na wszystkich.
          • verbena1 Wtorek wtorkowy 20.01.09, 15:35
            Biedna Fed, wszystko na Twoja glowine, wiem ,dasz rade ale ile mozna.
            U mnie bez zmian na lepsze, trzeba sie uzbroic w cierpliwosc.
            Czuje sie jak w dworcowej poczekalni, nie wiem kiedy nadjedzie
            pociag i w ktorym kierunku.

            Wieczorem wylaczam sie z rzeczywistosci i ide ze znajomymi do teatru
            na cos w rodzaju kabaretu. Bilety byly zamowione juz pol roku temu i
            oto nadszedl ten wyczekiwany wieczor.
            Zajrzalam do szafy i...... nie mam sie w co ubrac!
            • fedorczyk4 Re: Wtorek wtorkowy 20.01.09, 15:45
              To chodz do mojej, chetnie sie podziele.
              • dado11 Re: Wtorek wtorkowy 20.01.09, 21:32
                Witam,
                wpadam i już mnie nie ma...
                Jutku, udanych wojaży, Verbeno dobrej zabawy!
                U nas coś w rodzaju grypy napadło Artura i leży i stęka i jest
                najchorszy na całym świecie...sad ma wysoką gorączkę, a do lekarza
                nie ma możliwości do końca tygodnia...
                Wyzbierałam się zatem szybko i poza zwykłą codziennością, dziś byłam
                u nowego weta z Mańcią, no i po prostu wymiękłam... trafiłam na
                panią dr, która ewidentnie jest zjawiskiem pt. "świat ludzi mnie nie
                dotyczy", nie dość, że zbadała oba jamniki z ogromną uwagą,
                starannie przejrzała wyniki badań, umówiła się z nami na czyszczenie
                i ew. wyrywanie ząbków (no, najwyżej 150 zł, ale to jak będzie dużo
                do usunięcia...), to nie chciała nawet słyszeć o jakiejkolwiek
                zapłacie za wizytę... naprawdę, urocze dziwadłosmile
                Jutro mam w planach długodystansową bieganinę po mieście, co już
                mnie nastraja wrogo, a poprzednia noc do tyłu z powodu kaszlącego,
                jak potępieniec małżonka. Więc zmykam, dobrej nocy! D.
                • mammaja Re: Wtorek wtorkowy 21.01.09, 00:12
                  Verbeno, mam nadzieke,ze znalazlas cos w szafie i bawilas sie doskonale. Dzisiaj
                  uspilam wrzeszczacego Franusia spiewajac mu kolysanke, rodzicom szczeki opadly
                  z wrazenia, ot najstarsze na swiecie spooby - pomasowac brzuszek, polulac i
                  pospiewac. A jakie miny robil smile No i tak sie konczy dzien, dosyc chaotycznie
                  spedzony.
                  Dziewczyny dotkniete chorobami w rodzinie - trzymam za was kciuki, bo sama
                  ledwo z tego wylaze. I to dopiero do polowy! A pieniadz plynie jak woda, przy
                  tej okazji sad
                  • jutka1 Re: Wtorek wtorkowy 21.01.09, 02:38
                    Dotarlam, donosze.
                    Spalam w samolocie cala godzine, a wstaje za cztery godziny sad
                    Wykoncze sie...

                    No ale przynajmniej snieg nie pada i internet dziala smile
                    Jutro (dzis) ma byc 8 stopni.

                    Spotkanie na lunchu roboczym ze znanym juz sympatycznym rozmowca,
                    potem przerwa i moze z zatrudnionym konsultantem pojde zobaczyc, co
                    w miescie slychac (wzielam duzy aparat! smile ), wieczorem spotkanie
                    nie-nad-kolacja z tzw. spotkan glownych. Potem padne.

                    Ciekawe, kiedy energii juz mi nie starczy na takie wypady smile

                    Pozdrawiam z Kaukazu
                    J. smile
                    • fedorczyk4 Re: Wtorek wtorkowy 21.01.09, 09:50
                      Strasznie egzotyczne pozdrowienia Jutko, traktuj sie jak sportowca i
                      zarzazadzaj wysilkiem. A w Warszawie szaroburo. Nie poklocilam sie
                      wczoraj z klanem, udalo mi sie przy pomocy merytorycznej
                      argumentacji przekonac wszystkich do moich racji. Ladnie rymuje? A
                      jeszcze ladniej argumentujesmile))
                      • jutka1 Sroda 21.01.09, 12:13
                        Miedzy obiadem i drzemka, a przed nastepnym spotkaniem, melduje, ze
                        jest slonecznie, 8 C, poziom energii troche ponizej normy (4.5
                        godziny snu - stad za chwile godzinna sjesta).

                        Pozdrawiam i milego dnia zycze smile
                        • verbena1 Re: Sroda 21.01.09, 16:18
                          Jutko, udanego pobytu na wschodzie, oszczedzaj sie bo nie jestes
                          czlowiekiem ze stali, jedynie mala slaba kobietkasmile

                          Gdybym wczoraj poszla do teatru w domowych ciuchach nikt by nie
                          zwrocil uwagi. Ci Holendrzy z tym ich luzackim stylem zycia
                          doprowadzaja mnie niekiedy do rozpaczy. Panowie w koszulach w kratke
                          i dzinsach, niechby chociaz jakas marynarke wlozyli, o paniach juz
                          lepiej nie wspominac.
                          Na szczescie kabaret byl doskonaly, obsmialam sie do syta.

                          Dzis zauwazylam w ogrodzie niesmialo pokazujace sie krokusy i
                          tulipany, na razie zaczatki listkow ale zawsze to cos. Heleborus
                          czyli ciemiernik ma juz spore paczki kwiatowe.
                          Idzie ku lepszemusmile
                          • foxie777 Re: Sroda 21.01.09, 16:40
                            Poniewaz jestem ostatnio strasznie zalatana nie mialam chwilki
                            na odpisanie, ale dzieki za zyczenia Dziewczyny.
                            U mnie 10C, czy uwierzycie.Zimno ze strach ale slonecznie.
                            Tak ma byc kilka dni.Nareszcie wloze moja piekna welniana kurtke,
                            co lezy w szafie i czeka na okazje.
                            Mamy nowego prezydenta ,wczoraj ogladalam wieczor inauguracyjny.
                            Zabawa kosztowala 150 mil.Zobaczymy co dalej.
                            Pozdrawiam i zycze dobrych dni.


                            • fedorczyk4 Re: Sroda 21.01.09, 17:41
                              No to mialam przezyciesmile Nareszcie poznalam chlopaka Dziumdzi. A
                              prowadzaja sie calkiem powaznie juz od 6 miesiaecy. No i wiedzialam
                              ze jest nieduzy, ale Bogiem a prawda nie spodziewalam sie ze az tak
                              bardzo!!. Format kieszonkowy, w mojej rodzinie wiekszy i ciezszy
                              jest tylko od Pana Kota, a i to co do wagi, to jeszcze trzeba by
                              udowodnic. Niemniej, mowi ladna polszczyzna, jest dobrze wychowany,
                              ale naturalny, ma poczucie humoru i uwielbia zwierzeta. I moja
                              Dziumdzie, wiec na razie obleci, podoba mi siewink
                              A poza tym nic na dzialkach sie nie dzieje. le Maz ma
                              urodziurodzinki. 55 mu stuknelo. Kupilam mu zestaw meski nr.2:
                              krawat, szaliczek, ulubiona whisky. Na rocznice slubu dostanie
                              zestaw nr.3: woda kolonska, porfel, ulubiona whisky. Na Gwiazdke byl
                              nr.1: kapciuchy, rekawiczki, ulubina whisky.
                              A Dziumdzia z pomoca Ukochenienkiego, upiekla wspaniale wygladajaca
                              i pachnaca tarte (na kruchym spodzie wlasnej roboty) cytrynowa z
                              beza!!!!!!I to jest to co nasz domowy tygrys lubi najbardziejsmile
                              • mammaja Re: Sroda 21.01.09, 19:54
                                Rewelacja - w miescie zniknely korki. Wyjechali na ferie ! To powinno zdarzac
                                sie czesciej ! Mialam trzy godziny zajec komputerowych, wycisnelam z pani dr
                                inzynier wszystko co mozna bylo, pytalam sie co minute i rezultat jest.
                                Wprawdzie moja szara komorka tlukla sie rozpoczliwie po czerepie, ale w
                                rezultacie z jednego ptaszka i osobnej fotki nieba uczynilam 4 ptaki, mniejszych
                                i wieksze, lecace w rozmaitych kierunkach, jeden nawet pochylony w locie! teraz
                                musze cwiczyc, a potem zrobie piekne rodzinne kompozycje, ze mna sprzed 20 tu
                                laty! Poza tym nasza domowa i prywatna pani doktor obejrzala znowu Frania i
                                bardzo chwali! dzien w potwornym biegu, ale nic to.
                                fed, nie przyzwyczj sie za bardzo do chlopaka Dziumdzi! ja popelnilam ten blad
                                i do tej pory wzdycham do takiego co trzy lata przychodzil, a ona w koncu go nie
                                chciala. To przykre, ale nie ma rady! Foxie, my tez ogladalismy cala ceremonie
                                Obamy! To narazie tyle!
                                • jutka1 Re: Sroda 21.01.09, 21:45
                                  Melduje sie po pracowitym dniu. Mam kilka zagwozdek, z ktorymi sie
                                  musze przespac - koncepcja sie klientowi zmienila, i trza nowa
                                  koncepcje "ubrac" w ciuszki, ktore ciagle beda odpowiadac wymogom
                                  finansowania. Ryzyko zawodowe, nie ma sprawy, tylko bidny konsultant
                                  sie wiecej nabiedzi, a ja wiecej na-mysle. smile

                                  Tutaj prawie pierwsza... a spac sie nie chce - dla organizmu jeszcze
                                  przed dziesiata. Idesenalac czycus? wink))))))))
                                • foxie777 Re: Sroda 21.01.09, 21:46
                                  Fed, ja mialam to samo.Przez dwa lata Syn mial girlfriend i juz
                                  mialam nadzieje na slub bo bardzo mi sie podobala, a tu niestety
                                  klops.Choc slub niczego nie gwarantuje bo o rozwod tez latwo.
                                  Dzis w nocy ma byc przymrozek.Hurra!.
                                  Mammajo, fajnie ze masz wnuczka.To same przyjemnosci a obowiazkow
                                  zadnych.
                                  Pozdrawiam zimowo
                                  • fedorczyk4 Re: Sroda 21.01.09, 22:19
                                    Foxie, wypluj to slowo. Slub, jaki slub.... przeciez ona ma 18 lat!
                                    A ze klient mi sie podoba, to duuuuza ulga, dla mnie. Mac moja
                                    dostaje swirbla bo jej wnusia prowadza sie z jakims z waszecia.
                                    Przeciez ona powinna miec co najmniej Jagielle z IQ powyzej
                                    Kasparowa i zeby Brad Pitt nadawal sie jeno do czyszczenia butow, w
                                    porownaniu z nim jak chodzi o fisis. I le Maz mial podobnie. A tu
                                    prosze Dzicinka & Consort upiekli ciasto, zatrzymalam Kochanienkiego
                                    na kolacje i le Maz byl tak zabawny, ze sama sie poplakalam ze
                                    smiechu, a mlody czlowiek ku mojemu radosnemu zaskoczeniu lapal
                                    wszystkie moje zarty i aluzje. No, no, punkt dla niego, bo to byl
                                    cichociemny sprawdzian na Monty Pytona i ten typ pojmowania.
                                    • mammaja Re: Sroda 22.01.09, 00:06
                                      Masz racje Fed, do slubu daleko, ale "poki co" lepiej zeby dziecinka miala przy
                                      sobie kogos z poczuciem humoru smile A "mac twa" ma slusznie wysokie wymagania,
                                      tylko ze nie wiele z tego wynika. Decyzje jednak naleza do mlodej smile
                                      • fedorczyk4 Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 14:18
                                        Na forum cisza ze az w uszach dzwoni. W Warszawie pogoda bue.
                                        Krowisia wrocila z marszobiegu nad Wisla w stanie nie nadajacym sie
                                        do niczego. Napisalam list motywacyjny dla corki mojej przyjaciolki,
                                        czeka na mnie sterta prasowania, a potem ide do Macmy. Postanowila
                                        upozadkowac zdjecia, dokumenty i korespondencje swojej babki, matki,
                                        ojca, ojczyma, wlasne i mezowskie. To jest gigantyczna robota i
                                        oczywsiscie sama tego nie zrobi. Pomysl popieram, wiec zgodzilam sie
                                        przejac role dokumantalistki. Ale tez sie troche boje.
                                        Mammajko, mojej Macmie jeszcze nikt nie dogodzil, nawet moich
                                        znajomych i przyjaciol uwaza za niegodnych, a co tu dopiero mowic o
                                        jakich moich, Dziecinki, czy Synow, narzeczonych.
                                        • mammaja Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 20:10
                                          Pogoda nie tylko zapyziala - wrecz wstretna!
                                          • mammaja Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 20:17
                                            To pocztek "mi sie wyslal" smile Teraz calosc:
                                            Pogoda nie tylko zapyziala - wrecz wstretna! dawno tak mnie nie zmeczyla jazda
                                            po miescie, jak dzisiaj. Nic nie widac,slisko. Domy majacza we mgle, swiatla
                                            jakies ciemne, brrr Na moim osiedlu po zmroku ani zywej duszy na ulicy. Wszyscy
                                            pochowali sie przed sniego-deszczem
                                            Porzadkowanie rodzinnej korespondencji tez spedza mi sen z oczu, chociaz moja
                                            mama odwalila kawal roboty w tej sprawie, ale ze wszyscy pisali do siebie -
                                            naroslo od tego czasu! Teraz pozostaja e maile i telefony - nie bedzie z tym
                                            problemu, po mnie pozostana dziesiatki , ba, setki plytek ze zdjeciami, ale co
                                            to kogo bedzie obchodzilo sad Ale listy - to jest cos. ostatnio czutalam taki
                                            super ciekawy od mojego taty z wiosny 1945r. Sama historia!
                                            A forumowiczki moglyby ruszyc... palce i skrobnac pare zdan smile
                                            • jutka1 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 21:15
                                              Ruszam palcem i skrobie.
                                              Tutaj 24:13, zaraz zmusze sie do snu, bo jutro zaczynam dzien od
                                              roboczego sniadania uncertain
                                              Potem caly dzien spotkania, potem kilka godzin snu, potem powrot.
                                              Uffff.
                                              Pozdrawiam smile
                                              • monia.i Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 21:55
                                                Melduję sie posłusznie smile Pogoda faktycznie łobrzydliwa, wirusy
                                                fruwają w powietrzu, połowa rodziny złożona niemocą, niektórzy
                                                wybierają się w sobotę na narty, więc kurują się, ile sił, żeby
                                                wyprawy nie odwoływać. Trzymam za nich kciuki, bo żal byłoby
                                                rezygnować.
                                                Moja mami powoli dochodzi do siebie, brat szczęśliwie w samą porę
                                                zaordynował antybiotyk, więc choróbsko nie zdążyło się rozszaleć na
                                                całego. Ale cały czas jestem w rozjazdach, między pracą, mamą,
                                                domem..Dziś byliśmy u smoczych rodziców - się trzymają, ale
                                                zaczynają być już podekscytowani, bo na przyszły weekend zaplanowali
                                                obchody 50-cio lecia pożycia - piękna rocznica!smile Będzie sporo
                                                przygotowań.
                                                My ze Smokiem też jakoś się trzymamy, łykamy witaminki, co rano sok
                                                z cytryny z miodem, wieczorem czosnek - mam nadzieję, że to pomoże
                                                się uchować jakimś cudem. Oby!
                                                Myślę, że kieliszek wina też nie zawadzi...smile
                                                Wasze zdrowie!smile
                                                • mammaja Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 22:35
                                                  Winko nigdy nie zawadzi, chyba ze sie ma zamiar prowadzic samochod smile
                                                  No to bedziecie mieli uroczystosc - chyba nawet Urzad Dzielnicy albo i Ratusz
                                                  uhonoruje jubilatow, kiedys tak bywalo smile
                                                • dado11 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 22:37
                                                  Ja też się melduję, z nieco bolącą łepetyną, gardłem i stanem
                                                  podgorączkowymsad(( Artur dziś już lepszy, ale wciąż słabiutki jak
                                                  lelija... postanowiłam zarazie (znaczy grypiewink się nie dać i
                                                  konsekwentnie okazywałam jej wewnętrzną wrogość, może pomogło?
                                                  niemniej, byłam dziś z Mańcią na wyrywaniu ząbków, bo jak się
                                                  okazało po czyszczeniu, niewiele dało się uratować. Pani dr wyrwała
                                                  11 sztuk, więc mój bezzębny pies jest strasznie na mnie obrażony,
                                                  ale za to ciepło i długo tulony do serca, bo w końcu przestał
                                                  nieludzko śmierdzieć...smile a i obiadek po południu wciągnęła bez
                                                  oporów, jak zwykle, jest ok.!
                                                  czekając, aż Mańcia się wybudzi, przegalopowołam przez Galerię
                                                  Mokotów, bo od czasu schudnięcia mam tylko jedną parę spodni,
                                                  no i mam kłopot, w 10-tkę się nie mieszczę, a 12-ka ze mnie spada...
                                                  11-tki nie istnieją, więc mam dylemat, niebieska czy czerwona
                                                  pastylka... jak w Matrixiewink no i oczywiście portek nadal nie mam.
                                                  acha, jeszcze jedna ciekawostka geograficzna... moja klientka, ta od
                                                  budowy cepa, zapytała dziś, czy jeśli przyślemy projekty drogą
                                                  elektroniczną, to znaczy, że będą za darmo?!!! no, żesz...
                                                  poza tym u nas też było pogodowo OCHYDNIE, ale przed południem jazda
                                                  po mieście była fantastyczna, bez korków, bo ferie!
                                                  Jutku trzymaj się ciepło na tym daleeekim wschodziesmile
                                                  Moniu zdróffko, na pohybel zarazom!
                                                  Mammaju, u nas sikory już dzwonią na wiosnę, więc ten przygnębiający
                                                  stan rzeczy niebawem miniesmile
                                                  Pozdr. D
                                                  • monia.i Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 22:55
                                                    O biedna Mańcia - uściskaj ją serdecznie i od cioci Moni też smile
                                                    A jak pies po usunięciu zębów dochodzi do siebie? Czy też, tak jak
                                                    czlowiek, musi trzymać tamponik w zaciśniętej paszczęce? I bieda
                                                    musiała ich trzymać aż 11???
                                                    Rozmiaru gratuluję, matko jedyna, 12 spada...Hmmm..chyba jednak
                                                    zabiorę się za siebie wcześniej, żeby się w cokolwiek na wiosnę
                                                    zmieścić. I raczej chyba nie będzie to 12, niestety. Ale może być
                                                    ładna 14, byle się sexownie układała smile
                                                    Mammajko - to będą piękne obchody, ale nic mi nie wiadomo o takim
                                                    oficjalnym uhonorowaniu. To chyba trzeba by było zgłosić gdzieś
                                                    wcześniej, tak sobie teraz myślimy...
                                                  • monia.i Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 23:00
                                                    Dado, nie dawaj się cholerstwu, okazuj wrogość na wszystkie
                                                    sposoby...Ale nic na siłę, i nie powinno się lekceważyć ewentualnych
                                                    powikłań - wczorajsze doniesienia z zaprzyjaźnionego frontu
                                                    poznańskiego nieco mnie zmroziły sad
                                                  • dado11 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 23:14
                                                    Dzięki Moniu, nie dam się, przynajmniej do jutra do 18-tej.
                                                    Potem weekend i można gnaty wygrzewać leniwie pod pierzynąsmile
                                                    właśnie wróciłam z wieczornego spacerku po błocku, a nasza bezzębna
                                                    rekonwalescentka siadła mad miską z suchą karmą i wsuwa... dziwny
                                                    jest ten świat, żadnych wacików, okładów z lodu, luzik...
                                                  • dado11 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 23:24
                                                    a propos powikłań, jestem bardzo uczulona na ten niechlubny etap
                                                    chorowania, od czasu, gdy nasz kumpel, po przełażonej grypie oddał
                                                    ducha w wieku 36 lat, na zawał. Koszmar. Zatem trzymam w domu moją
                                                    chorą połowę i wszelkie pomysły pt. "przecież już nie mam gorączki"
                                                    zwalczam, będąc posądzana o niespotykaną zmienność nastroju, że już
                                                    nie wspomnę z czym związaną...wink
                                                  • monia.i Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 23:36
                                                    No trudno, jakoś po ozdrowieniu będzie musiał odpokutować owe
                                                    zapewne w gorączce głębokiej rzucane insynuacje. Serce kochającej
                                                    kobiety dużo ścierpi. A nagrodą będzie zdrowy, żywy małżonek.
                                                    Ja już zapowiedziałam - pierwsze oznaki grypopodobne i padam w bety.
                                                    Żadnego przechodzenia i udawania: "mam tylko katar, kaszel i to
                                                    zwykłe przeziębienie jest".
                                                  • dado11 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 22.01.09, 23:49
                                                    słusznie Moniu, słuszniesmile
                                                    ja po ostatnich tygodniach mojej rekonwalescencji i doznawania
                                                    ciepła opieki najbliższych, musze się godnie zrewanżować... w
                                                    przeciwnym wypadku, pewnie też bym "osłabła"...wink
                                                    teraz już zmykam, bo cósik mnie trzącha dreszczami, a jutro raniutko
                                                    pobudka, bleee...
                                                    dobranocsmile
                                                  • mammaja Re: Czwartek calkiem zapyzialy 23.01.09, 00:51
                                                    No to slodkich snow, pobuszowalam troche po fotkach Dado i Fed w fotosiku. Z
                                                    przyjemnoscia smile Ale komentowac to juz nie mialam sily sad
                                                  • fedorczyk4 Re: Czwartek calkiem zapyzialy 23.01.09, 08:41
                                                    Dzien dobry grypowatym. Moniu, moi rodzice mieli we wrzesniu 50
                                                    lecie slubu. Bardzo to bylo wzruszajace, bo naprawde oboje cieszyli
                                                    sie ze wspolnego dpochnecia taczek, az do niej. A Tato sie szarpnal,
                                                    przemogla i zabral Macme do Wenecji nw lekko spozniona podroz
                                                    poslubna.
                                                    U nas tfu, tfu, tfu, trzy razy przez lewe ramie, grypa do drzwi nie
                                                    puka. Dziumdzia miala zapalenie pecherza, ale byla u urologa i juz
                                                    po wszystkim. Nastroj w rodzinie niezly. le Maz pracujacy jest le
                                                    Mezem lagodnym i swiatu zyczliwym. Nie drze sie na mnie i nawet
                                                    potrafi pokazac zeby w usmiechu a nie w warkocie. Oby tak dalej.
                                                    Mammajko ciesze sie ze buszowalas z przyjemnosciasmile ja sie rzucilam
                                                    w fotosika z cala zarliwoscia neofity i wklejam, wklejam, wklejam,
                                                    bo mi sie wydawalo ze mam sporo zdjec. Ale jak wczoraj Macmie
                                                    narzekajacej ze nie wie ani gdzie, ani ile ma zdjec, zainstalowalam
                                                    Picase3, ktora skonfigurowana jako przegladarka od razu wszystkie
                                                    wysznupala i podliczyla, to sie zalamalam. Macma ma 13000
                                                    zdjec!!!!!
                                                  • fedorczyk4 No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzialy nt. 23.01.09, 08:43
                                                  • jutka1 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 09:53
                                                    Tutaj tez pogoda zapyziala: mgla, popaduje, szaro.

                                                    Wstalam o czwartej czasu europejskiego, natychmiast po ablucjach
                                                    zaczelam dzien pracy od roboczego sniadania, potem na drugi koniec
                                                    miasta na spotkanie, z powrotem, pol godziny w pokoju, zaraz obiad
                                                    roboczy... Po obiedzie na szczescie mam 2 godziny przerwy, to sie
                                                    zdrzemne. A potem wczesnym wieczorem jeszcze dwa spotkania,
                                                    wczesniej sie poloze, bo o trzeciej nad ranem wyjezdzam z hotelu na
                                                    lotnisko.
                                                    Jak tu zarzadzac swoja energia, jak loty sa tak ulozone? uncertain

                                                    Ryjem do przodu...

                                                    Milego dnia smile
                                                  • mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 10:33
                                                    Masz sily Jutko, podziwiam ! czy chociaz owocne te robocze spotkania i posilki ?
                                                    Szare niebo, troche brudnawego sniegu w ogrodzie, jeno moje swierki i iglaki
                                                    nadal zielonesmile Mialabym ochote otwozyc watek o Baraku Obamie, ale wlasciwie ze
                                                    co? Czy sie sprawdzi ? Czy wam sie podoba? Sama nie wiem czy warto sad Lubie
                                                    piatek - z perspektywa week-endu, a pzeciez nie "chodze do pracy". Nawyk ????
                                                  • mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 11:31
                                                    Fed, i te 13 000 fotek Mac Twa trzyma w kompie???? I moze jeszcze nie
                                                    zmniejszone ? no to ma niezla pamiec smile)))
                                                    Na poczatku dzialan fotograficznych zmniejszylam swoje fotki z Alp na uzytek
                                                    "starego" albumu niegdysiejszych 40-tek. Szkoda tylko, ze nie wiedzialam ze juz
                                                    ich potem nie moge powiekszyc sad I takie mi zstaly sad
                                                  • jutka1 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 12:47
                                                    No wlasnie sil juz mi zaczyna brakowac sad
                                                    A spotkania i posilki owocne. smile))
                                                  • verbena1 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 18:19
                                                    Chyba w calej Europie piatek taki zapyzialy.
                                                    Musialam wyruszyc z domu, rowerem oczywiscie, padalo na szczescie
                                                    lekko i jednostajnie ale zanim obrocilam tam i z powrotem mialam
                                                    spodnie przemoczone. Przeziebienia mnie sie nie imaja (odpukac)
                                                    chyba jestem juz dostatecznie zahartowana?

                                                    Dla poprawienia sobie nastroju upieklam ciasto z kajmakiem.
                                                    Myslalam ,ze bede samiutka konsumowac przy zaslonietych firankach
                                                    ale gdziez tam, zadzwonila znajoma ,ze wpadnie wieczorkiem a za
                                                    chwile sasiadka tez sie zapowiedziala. Maja wech jak psy goncze smile)
                                                  • fedorczyk4 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 19:21
                                                    Mammajko, Macma kompa nie uzywa, wiec cala pamiec idzie na fotysmile
                                                    Verbeno, tak to juz jest ze gdybys sobie ugotowala parzybrode to
                                                    pewnie rzeczywiscie konsumowalabys ja w samotnosci, ale ciasto z
                                                    kajmakiem!!!
                                                    Odwalilam dzien dla rodziny. Najpierw kolejne zakupy z Macma w
                                                    naszym ulubionym sklepie ubraniowym. Zarazilam ja marka Solar,
                                                    kocham ich ciuchy, oczywiscie nie wszystkie modele, ale niektore sa
                                                    rewelacyjne. Klasa z zawirowaniem, gatunek swietny, bardzo starannie
                                                    wykonczone. Oczywiscie Macma ubiera sie w sklepie firmowym, a ja
                                                    albo w outlecie, albo na Allegro. Jedyny kostium jaki w zyciu
                                                    nabylam jest od nich i mam z nim tylko jeden problem. Kosztowal,
                                                    kupowany odzdzielnie czyli spodnica sobie marynarka sobie, zuma
                                                    zumarum, jak mawial jeden stolarz, 180 zlotych. I nosze go od 3 lat,
                                                    swiatek, piatek czy niedziela i to cholerstwo ani drgnie. Welna, a
                                                    pierne w pralce, niby szary, ale z zadziorem, bo kratka jest
                                                    niebiesko pomaranczowa, spodnica z kompletnie asymetrycznych godetow
                                                    konczacych sie na tej samej dlugosci. Probleem jest nastepujacy:
                                                    przejadl mi sie juz kompletnie, bo wystepowalam w nim przez 3 lata
                                                    minimum raz w tygodniu na oficjalkach, zmieniajac jedynie obuw i
                                                    dodatki, wiec przejadl mi sie do szczetu, a w stanie jest takim w
                                                    jakim go kupilam, do tego calkowicie i od zarania poza moda i
                                                    trendami wiec wieczny, no i podejrzewam ze mnie w nim pochowaja. I w
                                                    kozakach Ecco kupionych 7 lat temu. Tfu.... za dobra jestem w te
                                                    klocki, mowie o kupowaniu.

                                                    Potem zawiozlam cala rodzine na akademie w przedszkolu Wnuczecia. Z
                                                    okazji dnia Dziadka i Babci. Oni to wymieniaja w tej kolejnosci.
                                                    Dziwnie, ale fiesta byla super. Potem pojechalismy do Synusiowych,
                                                    zobaczyc postepy na froncie zamieszkiwania. Fajnie sobie urzadzaja
                                                    ten dom. Chyba jestem z nich dumna. Chyba nawet na pewnosmile)))

                                                    I tylko Macma doprowadza mnie do szalenstwa. Nie wiem co to jest,
                                                    czy ona boi sie o swoja pozycje wadery w stadzie, czy ja ja tak
                                                    draznie, ale w zasadzie nie powinnam wogole odzywac sie w jej
                                                    obecnosci, bo kontruje literalnie kazde moje slowo, do upadlego, az
                                                    udowodni swoje (glownie dlatego ze od razu po pierwszej kontrze
                                                    wycofuje sie z gry), zmiesza mnie z blotem, ew. urwie temat
                                                    twierdzac ze mi sie cos poplatalo (to wtedy kiedy jest na straconej
                                                    pozycji). Az Dziecinka mnie zapytala, juz w samotnosci, jak ja moge
                                                    to zniesc. Bo w zasadzie nawet w sprawie koloru mojego samochodu
                                                    uzywam mylnego nazewnictwa, ktore wynika z mojej nieumiejetnosci
                                                    patrzenia, ktora wynika z ... etc, etc...
                                                    Ale generalnie zycie jest piekne.
                                                  • mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 19:49
                                                    Ach, Fed, jak lubie twoje rodzinne opowiesci! Widze to "przed oczami duszy
                                                    mojej", jak mowila Ania z Z.W. smile Pare godzinek tego ponurego dnia spedzilam
                                                    przy kompie, zeby przekonac sie czy cos zostalo ze srodowej nauki - powolutku,
                                                    ale idzie:

                                                    http://images38.fotosik.pl/52/ac6925126aecf1f8m.jpg
                                                    http://images29.fotosik.pl/316/a8efd2f293283b0dm.jpg

                                                    Troszeczke pobaraszkowalam z Franiem, oczywiscie robiac kolejne fotki. Teraz w
                                                    planie upieczenie szarlotki na polepszenie humoru!
                                                  • mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 19:53
                                                    ale troche za male te moje "letnie kwiatki" :
                                                    http://images29.fotosik.pl/316/a8efd2f293283b0dmed.jpg
                                                  • fedorczyk4 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 20:38
                                                    No i po diabla ja klikalam w miniaturki jak szalona? Zawsze po
                                                    niewczasie okazuje sie ze konformizm i lenizm sa oplacalnesmile))
                                                    Piekne efekty szkolenia Mammajko! Zazdroszcze.
                                                    We wszystkim co cyfrowe i elektroniczne jestem w stu procentach
                                                    niechetnym samoukiem, bo nawet le Maz szkolony przez firme, i
                                                    naturalny pasjonat, nigdy nie znalazl czasu ni cierpliwosci dla
                                                    kretyna.
                                                  • mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 21:30
                                                    Ale klikalas prawidlowo, nie wiem dlaczego mi sie tez nie powiekszalo!
                                                    Sama bym do tego nie doszla, wiele nauczylam sie sama i podgladajac Mloda, ale
                                                    sa granice mojej odkrywczosci smile
                                                  • dado11 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 23:04
                                                    Piękna łączka Mammajusmile
                                                    Fed, nie przejmuj się Maćtwą, moja jeszcze "milejsza"...
                                                    piątek zapyziały był pracowity dostatecznie, by mnie zmęczyć...
                                                    ucho mi uwiędło prawie od słuchania różnych dyrdymałów płynących
                                                    przez słuchawkę...sad
                                                    od dwóch tygodni oczekiwany pan dr obejrzał wyniki, powiedział ok!,
                                                    kazał rozewrzeć paszczę, powiedzieć A i zapytał, z głupia frant,
                                                    zapisać antybiotyki? a przecież neurolog!!! a ja przecież walczę z
                                                    tą zarazą i nawet wygrywam... chyba?
                                                    poza tym, szlag mnie trafia na wszystko, więc może to już czas???
                                                    macierz nie rozumie, że ja ni cholery nie przejmuję się ubzduranymi
                                                    problemami mojego wujka, którego widziałam 2xw życiu, a rzecz
                                                    dotyczy spadku po cioci, której nigdy nie miałam okazji...
                                                    a rzecz dotyczy dzieci pierwszej żony mojego dziadka, którego nie
                                                    miałam przyjemności, no żesz... mam powyżej uszu...sad
                                                    a w ogóle, rzecz dotyczy, czy będę tak miła i w sprawie, która nic
                                                    nie znaczy ani dla mojej Mamy, ani dla mnie, ani dla żadnej znanej
                                                    mi (choćby przelotnie) osoby, pokonać kilkaset kilometrów by przed
                                                    osobą, której to nic nie obchodzi, powiedzieć, że nas (mnie i Mamy)
                                                    kompletnie przedmiot sprawy NIE DOTYCZY... q..na! mam dosyć!
                                                    idę spać, bo mnie chyba zaraz szlag trafi!
                                                    a myślałam, że już przywykłam do absurdalnej wersji absurdu...
                                                    dobranoc, D.
                                                  • verbena1 Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 23.01.09, 23:47
                                                    Mammajko gratulacje, nauka nie poszla na marne.
                                                    Dado i Fed, zastanawiam sie skad sie bierze w mamach ten irytujacy
                                                    gen pouczania i ciaglego krytykowania. Nie mozna z tym walczyc bo to
                                                    jak walenie glowa w sciane, trzeba jedynie uwazac aby nam sie to nie
                                                    udzielilo.
                                                    Na dzis wieczor zaprosilam jedna osobe a przyszly cztery! Pozarly
                                                    prawie czale ciasto, miske salatki jarzynowej (ktora miala byc moim
                                                    obiadem na jutro) i wypily dwa wina. I sobie poszly zostawiajac mnie
                                                    z gora zmywania. Bylo fajnie ,dyskusja o zyciu po zyciu podzielila
                                                    nas jak zwykle na dwa obozy ,niedowiarkow i tych co juz czegos
                                                    doznali. Teraz bede czekac na duchysmile
                                                  • monia.i Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 24.01.09, 00:08
                                                    Bardzo stosowna pora na duchy, Verbenko smile
                                                    Piękne łączki, Mammaju - gratuluję smile
                                                    A co do mam - cóż, mamy po prostu tak mają. I w dodatku zawsze mają
                                                    rację. Co moja dziś zaakcentowała, gdy w trakcie dyskusji na temat
                                                    procesu leczenia i zdrowienia westchnęłam, że możliwe, iż ma rację.
                                                    Trochę niejasno to zdanie napisałam, ale rozumiecie, prawda?
                                                  • mammaja Re: No i to jest juz piatek. Zreszta tez zapyzial 24.01.09, 00:50
                                                    Verbenko, moze spij przy zapalonej lampce,bo cie jeszcze jakies zimne lapki
                                                    polaskocza smile sa rzeczy ktorych nigdy nie zrozumiem - to jest gadulstwo
                                                    (zwlaszcza telefoniczne) o osobach i zdarzeniach, ktore sa nam calkiem obce i
                                                    bez znaczenia. Niestety mam i takie znajome, ktore uwazaja za konieczne
                                                    opowiedziec mi np. historie z zycia znajomej fryzjerki lub kuzyna sasiadki. To
                                                    jest straszne !!!!!
                                                  • fedorczyk4 Sobota 24.01.09, 10:37
                                                    Miecho zamowione na niedzielny, rodzinny urodzinowy obiad le Meza,
                                                    odebrane, bak napelniony, wizyta w Auchan odwalona. Teraz na spacer
                                                    z Krowisia, potem troche prasowania i o 13 znowu pod Sejm
                                                    protestowac, wieczorem oficjalna kolacja z nowym szefem le Meza.
                                                    Dzien jak codzien.
                                                  • mammaja Re: Sobota 24.01.09, 12:46
                                                    Pozdrawiam sobotnio zorganizowana doskonale Fed i takich abnegatow jak ja w
                                                    dniu dzisiejszym. Moze jest jeszcze ktos, kto nie odczuwa potrzeby robienia
                                                    czegokolwiek? Tak mam. No ale cos tam zrobilam , a przynajmniej przeczytalam
                                                    "zalegla prase". No i co z tego? Jest tak paskudnie za oknem, ze mnie to wkurza
                                                    !!!!!!
    • dado11 Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 24.01.09, 14:23
      Fed ucałuj od nas Le Męża!
      U nas tak rozlaźle, że chyba już bardziej się nie da...
      Jedyne co dobre, to Artur wyszedł zwycięsko z wojny z wirusem, ja
      zaś wciąż jestem ciut pociągająca.
      Na dworze szaro, mokro i smutnosad psy nie chcą nawet nosa za drzwi
      wyściubić.
      No i tyle, chyba pójdę sobie złapać jakiś ładny numerek, o ile nikt
      mnie nie ubiegł. Pozdrawiam, D.
      • foxie777 Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 24.01.09, 17:18
        Fed zapomnialam, ze tylko 18 lat.Tfu, tfu.
        Dzisiaj tez sobie zainstalowalam picase.Na razie jestem zadowolona.
        U mnie 20C czyli po zimie, ale jeszcze jest nadzieja.
        Sezon grypowy jest u nas caly czas i wiele osob niestety choruje i
        czasami bardzo powaznie.Ja sie bronie jak tylko moge.Vitamina 1000mg
        zinc 50mg teraz codziennie.
        Dado, to okropne z Twoim piesiem.W jakim wieku ona jest?.
        Ja codziennie przy pomocy Meza wieczorem myje zeby moim trzem kociom.
        Mam specjalna paste do zebow i szczotke dla kazdego.
        Na poczatku byly protesty, ale teraz akceptuja i nawet pazurow nie
        wystawiaja.Vet stwierdzil polepszenie.Zabki jak perelki.
        Mammajo, zdjecia fajne.
        Musze wreszcie pojechac na plaze i troche popstrykac, ale jest
        jeszcze za zimno,nawet w ubraniu.
        Moniu, zycze powodzenia w rodzinnych perypetiach .
        U mnie na razie jest ok, ale zawsze trzymam reke na pulsie.
        pozdr
        • mammaja Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 24.01.09, 21:13
          Juz mnie tak wkurzyla wlasna dobroc dla rodziny, ze postanowilam jutro zwiac.
          Wcale nie mialam zamiaru brac udzialu w pewnym "projekcie" pewnego
          mlodegorzezbiarza - audio -wizualisty, ale poniewaz wybiera sie tam grupa moich
          znajomych, to i ja pojade, moze byc smiesznie, a przynajmniej nie przesiedze w
          domu. Pogoda znowu zapowiada sie nieciekawie! teamtow na nowe watki tez nie mam.
          Moze cos wymysle?
          • monia.i Re: Dzisiejki 285 - o dniiach coraz dluzszych :) 24.01.09, 21:51
            Ugotowałam mamuni (i nam też, przy okazji smile) gar pożywnego,
            tradycyjnego rosołu, nawet kapustę włoską udało mi się kupić - mam
            nadzieję, że chorowitkę trochę pokrzepi, bo po tym antybiotyku
            strasznie wolno dochodzi do siebie. No, ale trzeba było...
            Poza tym - spokojny, w miarę miły dzień.
            • monia.i P.S. Foxie :) 24.01.09, 21:52
              Foxie - wszystkiego najlepszego pourodzinowo Ci życzę smile Jakoś tak
              mi umykałaś, a ja rozkojarzona w tym tygodniu byłam przez maminą
              chorobę - no ale mam nadzieję, że z opóźnieniem też się liczy smile
              Zdrowia przede wszystkim, mnóstwa spełnionych marzeń, zadowolonej
              rodziny, przyjaciół zawsze pod ręką smile Uściski przesyłam!
              • mammaja Re: Moniu 24.01.09, 22:04
                Tegi rosol, jak to pisano w starych ksiazkach kucharskich zawsze
                chodzil za remedium smile Nawet w madroscich wschodu ("Parasol nos i
                przy pogodzie" - taki byl tytul zbiorku)), znajdowal sie stosowny
                wierszyk: " Gdy je biedak rosol z kury, chory on lub ona
                gasnie slonca blask ponury, gdy je biedak rosol z kury"
                Z obecnych kur rosoly staly sie daniem powszednim, ale taki z
                wolowinki z dodatkiem indyka nadal pozostaje pychotka smile
                • monia.i Re: Moniu 24.01.09, 22:19
                  Obecne kury to już nie te kury, Mammajko, tylko jakiś nieszczęsny,
                  masowy drób. To nie do, co jakaś wiejska, pstra, dorodna jejmość,
                  wyżywiona na wiejskiej trawce i zdrowych robaczkach, dokarmiana
                  ziemniakami z posiekanymi pokrzywami, chowana chowem bezstresowym. A
                  jakie taka kura znosiła smaczne jajka...Ehhh..Na wsi spędzałam
                  większą część dziecięcych wakacji, więc się napatrzyłam i najadłam..
                  Dzisiejszy rosół bez indyka, ale kurczakowo-wołowy, z całą
                  włoszczyzną, upaloną połówką cebuli (się uśmiechnęłam szczerze, gdy
                  czytałam dzisiejszy wpis Dado w "obiadkach") i wspomnianą już
                  wcześniej włoską kapustką, którą uwielbiam pożerać po ugotowaniu. No
                  i suszonego grzybka jednego wrzuciłam "dla koloru" smile
                  Tak sobie wczoraj z Mami gadałyśmy, że dziś wszystko inaczej
                  smakuje. Po części to kwestia naszego smaku, z wiekiem się
                  zmieniającego - ale i produktów przecież też. Kiedyś szynkę można
                  było kupić tłustą albo chudą - dziś jest przeważnie chuda, a
                  zakupiona krojona robi się nieapetyczna czasem już po dniu...A te
                  warzywa prześliczne? I takie czasem bez smaku...
                  • mammaja Re: Moniu 24.01.09, 23:06
                    Zwlaszcza jajka i kurczaki - pamietam te letnie
                    obiady "swiateczne" - z pieczonymi kurczakami o chrupiaceh skorce i
                    samku naturalnym, polewane przy pieczeniu maselkiem i woda z sola (
                    to byl podobno sposob na chrupiaca skorke smile A i tak moja
                    amerykanska rodzina nie moze sie nachwalic naszych smakow!
                    • monia.i Re: Moniu 24.01.09, 23:19
                      Bo może jeszcze tak ze szczętem nie jesteśmy zmodyfikowani..
                      Taaak - pieczone kurczaki i do tego mizeria smile I koperek smile))
                      Smak niegdysiejszej mizerii odnajduje dopiero wówczas, gdy ją robię
                      z tzw. gruntowych ogórków - czyli w okolicach lipca-sierpnia.
                      Szklarniowe "węże' smakują zupełnie inaczej. Pewnie to również
                      kwestia odmian. A jabłka? Gdzie sie podziały malinówki? Nie
                      przepadałam za nimi jakoś tak strasznie - ale miały fajną nutkę w
                      sobie..Uwielbiałam kosztele - i szaleńczo byłam uradowana, gdy
                      kolega z pracy przywiózł mi kilka sztuk z zaprzyjaźnionego sadu smile
                      No ale za to nie mamy kolejek a papier toaletowy leży w każdym
                      niemal sklepie spożywczym - szukajmy pozytywów smile))
                      • dado11 Re: Moniu 24.01.09, 23:30
                        Cześć smakoszkiwink
                        a propos rosołu, ja uwielbiam jeszcze deczko jagnięciny i kapustę w
                        tymże, ale moi nie cierpią...
                        a smaki dziciństwa, chyba już kiedyś o tym pisałam, ogromna pajda
                        chleba, takiego 2,5 kilowego, z wiejskiego GS-u, posmarowana
                        margaryną i posypana cukrem, mmmm pychasmile
                        będąc kilkuletnim pacholęciem, co drugi dzień o świcie, na
                        wakacjach, dyrdałyśmy z kuzynką przez Bory Tucholskie prawie 3 km w
                        jedną stronę do sklepu po ten chleb... trochę się czułam jak
                        "czerwony kapturek", wuj był leśniczym...
                        • monia.i Re: Moniu 24.01.09, 23:49
                          Z jagnięciną jeszcze nie miałam przyjemności nigdy i pod żadną
                          postacią...ale wszystko przede mną, oczywiście...
                          No właśnie, pieczywo. Mam jeden taki sklepik, w którym czasem, gdy
                          chcę sobie sprawić przyjemność, kupuję kajzerki smakujące jak
                          prawdziwe, nie nadmuchiwane. Sa bardziej plaskate i lekko gumowate,
                          ale lubię je, jak żadne.
                          Pamiętam z tych wyjazdów na wakacje do dziadków..babcia miała
                          problem czasem, czym mnie karmić, bo byłam takim niejadkiem.
                          Szczególnie śniadaniowym, a tak mi sie wspomina, że wówczas jednak w
                          sklepach pomidorów nie było w lipcu..Więc na śniadanie przeważnie
                          dostawałam jajecznicę na masełku smażoną. Zdaję sobie sprawę, że
                          dużo we wspomnieniach robi sentyment i tęsknota za mlodością - ale
                          daję słowo - te jajka smakowały inaczej!
                        • jutka1 Rosół i inne... 24.01.09, 23:51
                          A propos rosołu: czytałam w książce o leczniczych właściwościach różnych
                          rodzajów jedzenia, że pod skórą drobiu znajduje się naturalny odpowiednik
                          antyhistaminy. Stąd rosół dobrze nam robi przy przeziębieniach.

                          A poza tym witam powrotnie smile))
                          • monia.i Re: Rosół i inne... 24.01.09, 23:58
                            Cześć Tyldziu Powrotna smile
                            Nie czytałam tej książki, niestety...i, kurczę, powycinałam trochę
                            tej skóry sad Ale nie wszystką smile))
                            • monia.i Re: Rosół i inne... 24.01.09, 23:59
                              odpoczęłaś trochę w pieleszach? Rany, zamordujesz się, kobieto sad
                              • jutka1 Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:11
                                Cześć Monieczku smile
                                Jeszcze nie odpoczęłam , ale jutro wieczorem będę jak nowa. Mam nadzieję
                                przynajmniej smile
                                To prawda, że trochę intensywnie mi się żyje, ale co zrobić sad

                                Co do kurczaka w rosole: trochę skóry też wycinam, bo tłuszcz etc., ale dużą
                                część zostawiam, tym bardziej kiedy jestem zaziębiona... Co mi przypomina, że
                                jutro powinnam ugotować rosół, tak profilaktycznie smile
                                • monia.i Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:30
                                  Ja profilaktycznie dodaję czosnek do wszystkiego, co mi sie wydaje
                                  podchodzące smakowo. Dziś dodałam do pomidorowej - nawet nie było
                                  źle smile
                                  Intensywnie, a nawet bardzo smile Ale Ty jesteś rozsądna kobita i na
                                  pewno wiesz, co jest na Twoje siły a co niekoniecznie...
                                  Adrenalina na pewno robi swoje. Tylko pamiętaj, żeby w międzyczasie
                                  życie smakować...Mamy je jedno i niech będzie przyjemne smile
                                  Strasznie mędrkuję - przepraszam smile Ale trochę się zmartwiłam
                                  czytając Twoje posty..wybacz marudzie.
                                  • jutka1 Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:38
                                    Czosnek - ja też smile))
                                    I imbir smile

                                    Co do intensywności i smakowania jednego życia... staram się bardzo dozować
                                    stresy, na tyle, na ile mam na to wpływ. I smakuję, smakuję smile

                                    Dziękuję za troskę, Monieczku smile
                                    • monia.i Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:44
                                      Niezamaco, Tyldziu.
                                      A o imbirze zapomniałam. Faktycznie, może zaczne dosypywać...
                                      • jutka1 Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:49
                                        Nienienienienie......
                                        Nie "dosypywać" tylko "wkrajać". To świeży imbir ma właściwości - proszek tylko
                                        smak daje. To samo z czosnkiem: tylko świeży.
                                        • monia.i Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:58
                                          Czosnek dodaję tylko świeży, o imbirze postaram się pamiętać smile
                                          • fedorczyk4 Pogodny niedzielny poranek 25.01.09, 08:32
                                            a co dalej to sie okaze. Czosnek tez dodaje do wszystkiego.
                                            Wlasciwie to pozeram go takie ilosci ze wampir nie zdzierzyl by w
                                            promieniu 5 kilometrow. Imbir uwielbiam, ale tak jak Mm ma czosnek
                                            na czarnej liscie tak ja imbir, tylko ze u mnie nie ma matki
                                            karmiacej, a jedynie Dziumdzia wybrzydzajaca.
                                            Kolacja z szefem oczywiscie byla nudna. A wczesniej musialam
                                            ciupasem, na sygnale, wiezc chomika na drugi koniec Warszawy do
                                            specjality, bo byl na wyzdychaniu. Pani weto zwazyla go, zapisala 55
                                            gr w karcie i powiedziala z podziwem: alez bestia! okazuje sie ze
                                            jak na chomika to jest waga ciezka. Dostal 3 zastrzyki i piec
                                            strzykawek na zas. I ja mam mu robic codziennie zastrzyki. Tylko jak
                                            skoro ja jestem slepa? Jest drobna roznica w robieniu zastrzykow
                                            Krowisi, Panu Kotu, mojej sasiadce, a Jamesowi Deanowi, ktory jest
                                            wielkosci polowy mojej dloni rozmiaru S.
                                            POtem bylam pod Sejmem, potem odwiozlam moja przyjaciolke dentystke
                                            do domu, potem wyszlam z Krowisia, potem.....
                                            A zaraz dla odmiany wyjde z Krowisia, posprzatam mieszkanie,
                                            przygotuje obiad, potem posprzatam po obiedzie wyjde z Krowisia,
                                            potem...... Pojde na lyzwy na!
                                            • jutka1 Powrotnie i niedzielnie 25.01.09, 12:01
                                              No, tom wróciła na łono. Podróż dość ciężka - krzyki dzieciaków, spałam w każdym
                                              samolocie po godzinie, nie więcej - i długa. Właśnie mi rodzicielka powiedziała,
                                              że wczoraj zamknęli lotnisko w Tbilisi z
                                              powodu wichury, a w nocy z przedwczoraj na wczoraj straszne wichury szalały po
                                              Francji. Tak więc wyleciałam w drogę powrotną przed wichurami kaukazkimi, a
                                              doleciałam do Paryża po wichurach. Wstrzeliłam się, nie ma co. smile

                                              Wczoraj po przemiłym obiedzie dwugodzinna drzemka, potem kolacja z dwiema
                                              koleżankami w knajpie jednej z nich. Sprzedała knajpę, pierwszego marca oddaje
                                              klucze nowym waścicielom i wyrusza w świat na
                                              prawie dwa miesiące. Szkoda mi będzie tej restauracji, tak się tam już
                                              zadomowiłam przez ten cały czas.

                                              Postanowiłam do poniedziałku nie myśleć o Kaukazie i o pracy. Inaczej mi się
                                              synapsy poprzepalają. Tak więc niedzielne plany proste i nieskomplikowane:
                                              poranna kawa, spacer na targ po warzywa i kwiaty, lekki obiad, książka, muzyka.
                                              Spokojna i powolna niedziela.

                                              Czego i Wam życzę smile
                                    • mammaja Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:47
                                      Witaj Jutko we Wspolnocie ! ( EU oczywiscie!) nagotuj rosolu, odpoczniej i
                                      napisz czy robilas zdjecia? Co do czosnku, tez go dodaje gdzie mozna, nawet do
                                      wody na makaron, niestety zostal obecnie wymieniony jako "na indeksie" dla
                                      mateczki karmiacej Franka i juz dzisiaj zapiekanka byla tylko z cebulka sad
                                      • jutka1 Re: Rosół i inne... 25.01.09, 00:52
                                        Mammajko (i Fed też)
                                        • verbena1 Odpowiednia pogoda na..... 25.01.09, 16:13

                                          Coraz trudniej po schodach,
                                          Coraz puściej w kredensie -
                                          Aż tu nagle pogoda,
                                          Taka dobra pogoda,
                                          Odpowiednia pogoda na szczęście

                                          Przyplatalo sie i nie moze odczepic, od rana nuce sobie te piosenke.
                                          Pogoda rzeczywiscie odpowiednia, slonce, lekki mrozik ,odzywam i mam
                                          od razu inny humor.
                                          Zrobilam rundke rowerem do znajomych na kawe i z powrotem, odnioslam
                                          wrzaenie ,ze czuc juz pierwsze mgnienia wiosny, do siedmiu jeszcze
                                          daleko ale poczatek jest odczuwalny.
                                          Czekam tej wiosny jak nigdy dotad, wtedy ,mam nadzieje, moje
                                          problemy beda juz rozwiazane. Opowiem Wam o tym kiedys, jak tylko
                                          uloza sie i wygladza.
                                          Wazne jest ,ze odczuwam juz pierwsze mgnienia szczescia i nuce sobie
                                          pod nosemsmile
                                          • fedorczyk4 Re: Odpowiednia pogoda na..... 25.01.09, 17:04
                                            Trzymam wszystkie kciuki zeby Verbeno, wszystkie sporawy wyszly na
                                            Twojesmile A siedem pomylilo Ci sie z siedemnastoma. Tytul kultowego
                                            serialu radzieckiego brzmi "Siedemnascie mgnien wiosny". Znam cale
                                            fragmenty na pamiec i do dzisiaj rycze ze szczescia na wspomnienie.
                                            W Warszawie pogoda tez calkiem, calkiem byla, tyle ze bez mrozu.
                                            Wybiegalam Krowisie i siebie bo cos we mnie bulgotalo i musialam
                                            zamienic to w pare i pot. Potem obchajtnelam mieszkanie i zrobilam
                                            obiad. Ponoc byl bardzo smaczny. W kazdym razie prawie nic nie
                                            zostalo po purée z ziemniakow, roestbeefie trojkolorowym,
                                            szpîkowanym czosnkiem, ratatuj z papryki, cukinii, baklazana,
                                            papryki i pora polanym smazanym w oliwie czosnkiem. Do tego jeszcze
                                            brokul al dente z majonezem domowym, a za desery staly sery.
                                            Zniszczenia obiadowo-Wnusiowe juz usuniete, psica wyprowadzona,
                                            pranie rozwieszone i zjechalam do zajezdni.
                                            Tez czekam wiosny z utesknieniem, jak nigdy. Wlasciwie nie wiem
                                            czemu, bo przeciez programowo lubie wszystkie pory roku i wszystkie
                                            propozycje pogodowe jakie ma dla nas matka Natura.
                                            A propos to my mamy jednak lepiej niz np. moja Tesciowa, ktora w
                                            ciagu ostatnich 10 lat przeszla u siebie w Landach ze 4 kataklizmy a
                                            2 dni temu kolejny ktory pozbawil ja elektrycznosci. Czyli, ni
                                            swiatla, ni ogrzewania, cieplej wody, ani zadnej innej rzeczy ktora
                                            elektryczna jest. Cale szczescie ze kuchenke ma pol na pol. Czyli
                                            dwie gazowe fajerki dzialaja.
                                            • mammaja Re: Odpowiednia pogoda na..... 25.01.09, 19:54
                                              No i ja sie poprawilam w sprawie humorusmile Rano ugotowalam zur na smaku z bialej
                                              kielbaski i rzucilam rodzinie: albo zrobicie mieso, ktore wczoraj zamyrynowalam,
                                              albo zamowcie sobie pizze, pa,pa! Poczym oddalilam sie nie calkiem wiedzac
                                              dokad, ale dzieki komorce udalo mi sie znalezc miejscowosc, w ktorym mialy
                                              miejsce wydarzenia artystyczne.
                                              W calkiem pustym i nieuzywanym obecnie kosciele paredziesiat osob stalo po dwu
                                              stronach nawy. kazda miala przed soba tekst (zawieszony na sznurku, jak bielizna
                                              po praniu, skladajacty sie z nieistniejacych, wymyslonych slow. Wspolne byly
                                              tylko akcenty i znaki przystankowe - czyli wpsolna intonacja. Autor projektu z
                                              ekspresja, ktorej mogliby pozazdroscic Maksymiuk z Rubikiem dyrygowal, zeby
                                              wszyscy czytali rowno. Bylo rzeczywiscie ciekawe wrazenie - w swietnej akustyce
                                              pustego kosciola, chor glosow - niby wspolna modlitwa. Tylko slowa byly
                                              abstrakcyjne, jak np. "Lamile ojal peto? UH ! Po kilku probach rzecz zostala
                                              nagrana i sfilmowana,
                                              a towarzystwo poczestowane pysznym biosem. Wracalam "inna droga", w dalekim i
                                              bladym sloncu, kontemplujac mazowiecki krajobraz, z zielonmi polami ozimych i
                                              szarym, delikatnym rysunkiem galezi.
                                              W domu wszystko w porzadku, mam Franka zrobila wspanialy gulasz z dziczyzny, a
                                              mnie sie przewietrzyl umysl i dusza. Jak malo trzeba!
                                              • dado11 Re: Odpowiednia pogoda na..... 25.01.09, 22:15
                                                ale CZAD, Mammajusmile
                                                pewnie nie ma to wiele wspólnego ze śpiewem cerkiewnym, ale pamiętam
                                                jak kiedyś w Sejnach, doświadczyłam absolutnych dreszczy szczęścia,
                                                gdy przypadkiem wlazłam do malutkiej drewnianej cerkwi i usłyszałam
                                                pieśń zupełnie zwyczajnych ludzi... panie po lewej, panowie po
                                                prawej i cudowna harmonia muzyki, w wykonaniu pełnych emocji,
                                                czystych, ułożonych od urodzenia, głosów! to było przeżycie!!!
                                                poza tym niedzielny luzik, ja pociągam (nosem i winowink), w domu
                                                gromada małolatów, psy śpią, po długim spacerze, jak susły.
                                                Pogoda była piękna, pod sumakiem wychynęły pierwsze nieśmiałe kiełki
                                                krokusów!!! jest super, może to już wiosna się zapowiedziała?
                                                Pozdr. D.
                                                • mammaja Re: Odpowiednia pogoda na..... 25.01.09, 23:03
                                                  Ja tez wszedzie widze wiosne Fed, chociaz to jeszcze tydzien stycznia, ale co
                                                  tam slonko coraz wyzej! Postanawiam chodzic wczesniej spac smileNo to twoje zdrowie!
        • dado11 Foxie 25.01.09, 23:03
          moje piesy mają tzw. wadę genetyczną... jak się okazało, obie mają
          problem z narastaniem kamienia nazębnego, i obie miały problem z
          tolerancją środków do narkozy... szcześliwie to drugie już nie jest
          problemem. Starsza niestety straciła mnóstwo ząbków, ale jak się
          okazuje, nie przeszkadza to jej w codziennym życiusmile młodsza idzie
          na podobny zabieg w połowie lutego. Na razie dostają specjalny
          dodatek do wody do picia, co ogranicza tworzenie się kamienia.
          Poza tym są zdrowe i szczęśliwe, i to jest najważniejszesmile
          Pozdrawiam, D.
          • mammaja Dado 26.01.09, 01:05
            Ten caly projekt ma nawiazywac do nastroju modlitewnego rozmaitych kultur -
            tyle sie zorientowalam - a co wyjdzie, zobaczymy podobno w jakiejs galerii, bo
            to byl tylko fragment "dzialan" tego mlodego artysty, absolwenta wydzialu
            audio-wizualnego ASP - szkoda, ze za moich czasow nie bylo takich fajnych
            wydzialow smile
            • foxie777 Re: Dado 26.01.09, 07:00
              Dado dzieki za wyjasnienie sprawy, szkoda mi psiakow i Ciebie, a to
              ze one sa szczesliwe widze na kazdym zdjeciu.
              Moniu dzieki za zyczenia,ja i tak celebruje swoje urodziny dosc
              dlugo.Rozne obiadki z kumpelkami, rodzinka itd.Wychodze z zalozenia,
              ze czlek musi sobie sprawiac frajde jak tylko jest okazja.Zycie jest
              takie krotkie.Ktos niedawno napisal ze nie ma powodu do smiechu.
              Nawet nie potrafie tego zrozumiec, bo ja popatrze na swoj ogrodek
              czy wyczyny moich kociow i od razu smieje mi sie dusza.
              U mnie juz pozna noc wiec dobranoc wszystkim
              • fedorczyk4 Poooniedziaaaleek 26.01.09, 07:28
                To bylo serdeczne ziewniecie. Wrony od 4 rano tak sie dra ze nie da
                sie spac. Foxie, koty w ogrodku to jest to. generalnie oty swietnie
                robia na humor. Pod jednym warunkiem, ze nie tupia czlowiekowi po
                glowie nocasad
                Mammajko tak trzymaj. Zakoduj sobie ten typ zachowania na stale. I
                to prawda ze na takie zagnicenie domowe niewiele trzeba zeby
                odetchnac. Najtrudniej jest podjac decyzje i zamknac za soba drzwi.
                A ja zaraz ide z Krowisia... potem prasowanie i sprzatanie, potem
                zastrzyk Jalmesa, potem jade do Rozalina do zaprzyjaznionej depresji
                sprawdzic stan serotoniny w organizmie, potem wracam, wychodze z
                Krowisia, ide do Macmy archiwizowac, potem ....A na koniec walne sie
                do wyra z Mannem ktorego postanowilam sobie odswiezyc i poszerzyc.
                Oczywiscie nie Wojciechem, bo jego sie poszerzyc juz nie da. Milego
                dnia, udanego tygodnia. Generalnie wszystkiego milegosmile)
                • jutka1 Re: Poooniedziaaaleek 26.01.09, 10:48
                  Moj dzien zaczal sie o 6:30. Po ablucjach i dwoch kawach popedzilam do pracy -
                  mam dzis typowy dzien raportujaco-powrotny. Pracowita pszczolka. smile
                  Ale bez problemu: jestem odespana, wypoczeta, i dzieki temu ze staralam sie nie
                  myslec w week-end o pracy - wiele rzeczy mi sie samorzutnie porozjasnialo w glowie.

                  Milego dnia zycze smile
                  • mammaja Re: Poooniedziaaaleek 26.01.09, 11:00
                    No i nowy tydzien, a ja juz zdazylam zaspac... trudnosad
                    Byla u nas pani polozna z rejonu i nie mogla sie nadziwic jak Franek pieknie
                    rosnie smile To zasluga jego mamy, ktora go karmi, ale ja karmie mame - wiec tez
                    mam zasluge smile
                    Pogoda znowu szaro-mglista i skora cierpnie ile mam dzis do zrobienia. Milo
                    czytac, jakie jestescie dzielne dziewczyny na gruncie wszelakim!
                    • jutka1 Mammajko..... 26.01.09, 14:35
                      ... nowe dzisiejki poprosze... smile
    • luiza-w-ogrodzie Wrocilam z wakacji 26.01.09, 10:58
      ...przyjechalismy z Jervis Bay okolo 15-tej, rozpakowalam sie, zrobilam dwa
      prania, w ogrodzie wycielam wszystko co uschlo w czasie niemalze rekordowej fali
      goraca (w piatek w Sydney nad woda bylo 41 stopni w cieniu, u nas pewnie 44),
      wsadzilam ukradzione po drodze znad oceanu galazki blekitnj i bialo-blekitnej
      szalwii, wysialam skrzynke salaty, teraz slucham mzawki i corocznych fajerwerkow
      na Australia Day i sprawdzam czy moje zycie wirtualne jeszcze istnieje.
      Jutro ide do pracy, wiec zanim wszystko ogarne po 5 tygodniach urlopu, troche
      czasu minie. Odetchne, przejrze i zaladuje zdjecia i zamelduje sie jak wyjde na
      prosta.
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka