Koleżanka namówiła mnie, żebym się zgodziła na prezentację
"czyścików nowej generacji" w domu. Bez zobowiązań. No to - właśnie
wczoraj się to odbyło (może należało zamiast nowego wątka zakładać
dopisać się do tego o rozrywce? hmmmm)
Pokaz trwał 2 godziny, te rękawice uszyte z cud materiałów zmywały
każde świństwo jedynie przy użyciu wody. W pewnym momencie pani
była tak sugestywna w swoim: "no nie czarujmy się, 100% bakterii z tej
podłogi nie ściągniemy, ale 95% to na pewno", że prawie uwierzyłam, hi hi.
(Przypomina mi się zaraz scenka sprzed lat...fafnastu

:
-mamusiu, chodź zobacz czy wszystko już strzepnąłem.
-a co strzepujesz, synku - pytam, bo widzę, że zamiast spać, przygląda się
poduszce pod światło.
- no jak to co? BAKTERIE! )
Wracając do czyścików - pewnie bym kupiła, gdyby cena nie była taka
kosmiczna

. Ale przyznam się - że niewiele brakowało. I zdarzało mi się
w przeszłości (nie takiej dalekiej) że "ulegałam pokusie".
(sławetne gary zeptera spłacałam przez...już nawet nie pamiętam
Jak z Waszą "odpornością" na takie rzeczy? Dajecie się namówić?
(Sami namawiacie?
Pozdrawiam bladym świtem
(Lubicie poniedziałki? Ja chyba lubię