petromin
16.12.03, 11:02
W tym roku wybralem się na Korsyke, bardzo jednak uwielbiam Prowansje.
Jest tam kilka miejsc do których zawsze chetnie wracam:
Nr 1 to na pewno Grand Canyon du Verdon, gdzie nie dalo sie czesto
przejechac wiecej niz 500m samochodem by nie krzyknac jaki znow zapierajacy
w piersiach widok. A i trasa tak usytuowana, ze plenery zmieniaja sie bardzo
szybko.
Nr 2 to Mont Ventoux zwany olbrzymem Prowansji. W poblizu szczytu krajobraz
prawie doslownie ksiezycowy, a jednoczesnie piekny. Przy dobrej pogodzie
jeszcze dodatkowo niesamowita wrecz widocznosc siegajaca do 200 km na
polnoc. I co za tym idzie widoki tez sa wtedy niesamowite. W poblizu chyba
najwiekszy obszar uprawy lawendy - Sault. Ale tam to najlepiej w czerwcu.
Nr 3 to Roussillion - cudowne miasteczko w kolorze ochry i obowiązkowo
okoliczne wąwozy( klimatem i kolorystyką przypominają Wilelki Kanion
Kolorado oczywiście na małą skalę. W poblizu jest piekne ale chyba zbyt
tlumnie odwiedzane Gordes oraz wielka naturalna studnia (350 m glebokosci)
czyli Fontainne de Vaucluse.
Nr 4 Taką zupełnie wiejską Prowansję poznałem w okolicach miejcowości
Barjols i Cotigniac. Powietrze we wrześniu jest tam aż ciężkie od zapachów
prowansalskich ziół. Znajdziesz tam także urocze knajpki i plantacje
winogron z licznymi piwnicami i z degustacją. W tej okilicy jest takze
bardzo urokliwy wodospad Sillans la Cascade.
Nr 5 to czerwone wawozy Daluis i Cians a pomiedzy nimi miasteczko Entrevaux
z pieknie polozona cytadela.
Gdyby ktos chcial zobaczyc kilka zdjec z Prowansji i innych z miejsc ktore
odwiedzilem to zapraszam na:
sus.univ.szczecin.pl/~petromin/podroze.htm