Niedawno miałam przyjemność przemierzyć Polskę ze wschodu na zachód
na prawym siedzeniu auta mojego 24 letniego bratanka. Ponad 500 kilometrów (bo
"po drodze" odwiedziliśmy miejsce, gdzie kręcony był serial Ranczo, czyli
Jeruzal

Już drugi raz jechałam z nim na takiej długiej trasie - i ani razu
nie słyszałam z jego ust
narzekania na poziom jazdy innych kierowców ani nawet na stan dróg.
(Nie zdenerwował się nawet jak GPS zaprowadził nas na manowce, zamiast do
sklepu z Mamrotem i musieliśmy sporo drogi nadłożyć
Co prawda - nie musieliśmy dotrzeć do celu na określony czas,
ale mimo wszystko byłam pod wrażeniem. Dwa tygodnie temu jechałam
ze znajomymi w góry i...prawie co kwadrans mijaliśmy jakiegoś
"barana" co to nie wiedział jak jedzie
Z różnych względów nie prowadzę sama auta (chociaż uprawnienia
"na wszelki wypadek" mam

) - nie wiem więc, jak ja bym się zachowywała jako
kierowca. Ale ciekawa jestem Waszych doświadczeń
w tym względzie: oceniacie głośno błędy innych kierowców?
Przejmujecie się głośno swoimi?
-