Dodaj do ulubionych

Pozner i Dżygarchanian

07.06.10, 23:38
W tej chwili rozmawiają. Oglądcie? Wasze zdanie?
Obserwuj wątek
    • ruska-swolocz Re: Pozner i Dżygarchanian 15.06.10, 11:42
      Bardzo ciekawa dyskusja, głęboka.
      Ale najlepsza była mucha. Jedna na dwóch.
      • natalia_sankowska1 Re: Pozner i Dżygarchanian 15.06.10, 13:22
        A jednak było "мухи отдельно, котлеты отдельно".
        • ruska-swolocz Re: Pozner i Dżygarchanian 16.06.10, 12:45
          Muchinowcy wszędzie mają swoich agentów.
          Ale tak właściwie każdy ma swoją muchę. I na tym forum również.
          Smucić się z tego powodu nie trzeba.
          • natalia_sankowska1 Re: Pozner i Dżygarchanian 16.06.10, 19:41
            A poza muchą czy coś przywróciło twoją uwagę?
            • airam.as Re: Pozner i Dżygarchanian 16.06.10, 20:05
              A co chodzi z ta muchą? bo nie oglądałam...
              • natalia_sankowska1 Re: Pozner i Dżygarchanian 16.06.10, 20:09
                W studiu latała.
                • airam.as Re: Pozner i Dżygarchanian 16.06.10, 20:19
                  natalia_sankowska1 napisała:

                  > W studiu latała.

                  A poza tym?
                  Pytam, no bo zakładam, że coś ciekawego jednak powiedzieli? wink
                  • natalia_sankowska1 Re: Pozner i Dżygarchanian 16.06.10, 21:02
                    Dżygarchanian w ogóle był zaskakujący. Powiedzmy, podzielam jego
                    zdanie, że teatr ma być panszczyźniany (chodziło o to, że teatr jest
                    sztuką reżyserską, więc dyskutowanie, tworzenie partii itp. ruchy, a
                    szczególnie gdy w tym wszystkim uczestniczą także pracownicy
                    techniczni, nie powinno mieć miejsca). Że wszystko w nim ma być
                    podporzadkowane woli rezysera i działac jak w zegarku, bo z
                    rozmamłanej masy nie da się wykrzesać iskry twórczości.
                    Natomiast mocno mnie zaskoczył twierdząc, że Rosja (i poniekąd inne
                    kraje - dawne składniki ZSRR)nie jest krajem filmowym, lecz krajem
                    teatru. Że wielkiej kultury teatralnej- tak, i to wszechstronnej
                    kultury. Natomiast moje zdanie na temat radzieckiej kinematografii
                    jest zupełnie inne. Może to, że A.B. uważa Rosję przede wszystkim za
                    kraj teatralny jest pochodna tego, że sam się określa jako - przede
                    wszystkim - człowiek teatru. Swój dorobek filmowy trochę lekceważy
                    (choć pamiętam epigramę Walentina Gafta: "На свете не найти стольких
                    армян,/ как фильмов, где сыграл Джигарханян").
                    No i dość jednoznaczne poglądy A.B., który Przez ostatnie 18 lat
                    więcej czasu spędził w USA, aniżeli a Moskwie: on uważa, że naród
                    Rosji jednoznacznie potrzebuje lidera, przywódcy, który ma wyraźną
                    wizję i mocną rękę, bo inaczej aktywność ludzi obraca się w chaos i
                    przysłowiową "smutę". Że jest tak dlatego, bo w ludziach nadal jest
                    mocny pierwiastek kolektywizmu, a więc grupa bez lidera staje się
                    niebezpiecznie rozedrgana. To tak w wielkim skrócie.
                    • airam.as Re: Pozner i Dżygarchanian 16.06.10, 21:29
                      natalia_sankowska1 napisała:

                      > Natomiast mocno mnie zaskoczył twierdząc, że Rosja (i poniekąd inne kraje - dawne składniki ZSRR)nie jest krajem filmowym, lecz krajem teatru.



                      Nie wiem , co powiedział dokładnie, bo nie oglądałam tego (żałuję), ale bym się z tym zgodziła.
                      Ja tez odbieram Rosję bardziej jako silna w teatrze, niz w filmie.
                      A o co chodzi. Moim zdaniem o to, że w Rosji w zasadzie wiekszość, jesli nie wszyscy (dziś znani aktorzy) - ale raczej to dotyczy dawnych czasów niz teraz - zaczynali w teatrze, a konczyli w kinie.
                      O dzisiejszych n ie mówię, bo to nieraz sieczka serialowa, ale mówię o takich aktorach jak Dżigarchanian, Tabakov itp, tamto pokolenie słowem.
                      Natomiast w Stanach - na odwrót. Każdy może zagrać w filmie , ale już do teatru nie każdy się nadaje. I tam niejeden aktor filmowy chciałby zagrać w teatrze, ale go nikt tam nie chce.
                      Myślę, że w tym sensie to mówił, że Rosja jest bardziej treatralna, niż filmowa, w odróznieniu od Stanów.


                      • airam.as Re: Pozner i Dżygarchanian 16.06.10, 21:36
                        I jeszcze tylko, wydaje mi się, że to w duzym stopniu związane z systemem
                        organizacji (włąsnie kołchoz i silna ręka) plus budżet.
                        Zauważ - w Stanach wszystko na sprzedaż. A na czym mozna zarobić bardziej - na
                        filmie, czy na teatrze? Oczywiście, że na filmie - bo dociera do milionów ludzi
                        na świecie. Osobny projekt, podyktowany kasą i zyskiem ( w wiekszości przypadków).

                        A teatr, co? Co najwyżej do tysięcy dociera. Jak na tym zarobić? Nawet w
                        Stanach... A więc tam to się stało rzeczą ekskluzywną - nie dla wszystkich. W
                        Rosji - na odwrót. Przynajmniej tak bylo do pewnego czasu. W Polsce zresztą
                        podobnie.
                        • natalia_sankowska1 Re: Pozner i Dżygarchanian 16.06.10, 22:22
                          Masz rację. Poza tym jest tradycja europejska - teatr repertuarowy.
                          Ambitny teatr MUSI byc repertuarowy, mieć trupę, program. Natomiast
                          zarobkowanie odbywa się w teatrze antrepryzowym, gdy zbiera się
                          grupa dla jednego-jedynego projektu. Ale tu mniej ambicji, więcej
                          tego co się podoba publiczności lub ją bulwersuje.
                      • natalia_sankowska1 Niezupełnie się zgadzam. 16.06.10, 22:17
                        Zacznę od uściślenia. Pozner zapytał o to, czy się rózni film
                        zachodni (!?) od radzieckiego/rosyjskiego i dlaczego zachodnia
                        kinematografia jest lepsza (???). Otóż ja kategorycznie się nie
                        zgadzam z Poznerem w tej kwestii. Po pierwsze, wszystkie wielkie
                        światowe kinematografie miały swoje wzloty i upadki, nie ma czegoś
                        takiego jak jednolita kinematografia "zachodnia". A jeżeli miał on
                        na uwadze film produkcji USA, to jest to poziom tak różnorodny, że w
                        żadnym wypadku nie wolno twierdzić, że jest to kinematografia
                        najlepsza. Są pewne gatunki, w których studia z USA zdecydowanie się
                        wyspecjalizowały i mają ogromne osiągnięcia, ale nie oznacza to, że
                        każdy genre w amerykańskim wydaniu jest arcydziełem.
                        Zgadzam się co do twej uwagi o tym, że radzieccy aktorzy przede
                        wszystkim grali w teatrze. Ważne jest nie tyle to, co szkoła, którą
                        otrzymywali: wszyscy - z rzadkimi wyjątkami - ukończyli uczelnie
                        aktorskie (a nie najwyżej prywatne szkółki lub kursy). Później nie
                        wszyscy grywali w teatrze (tenże Nikita Michałkow, Nonna Mordiukowa,
                        Jewgienij Matwiejew i wielu innych). W swoim czasie nawet wymyślono
                        tzw. Teatry aktorów filmowych, by aktorzy filmowi w chwilach
                        przestoju mieli gdzie zarabiać. Ale tak czy inaczej - niezależnie od
                        tego czy drali w teatrze, czy nie - aktorzy radzieccy (i rozyjscy
                        obecnie też) mają dobre przygotowanie w swym rzemiośle.

                        Ale A.B. jednak miał na myśli chyba to, że się zgadza z Poznerem. I
                        to mnie zasmuciło. Potem wspomniałam o zabawnej anegdocie
                        opowiedzianej przez władimira Mieńszowa. Kiedyś zadzwonił do niego
                        Dżygarchanian, który akurat był w Moskwie. Było to parę lat po
                        ukazaniu się "Szyrli-myrli", gdzie A.B. grał wcale nie najmniejszą
                        rolę. No więc zadzwonił i mówi: - "Włączyłem telewizor, a tu coś
                        ciekawego leci. Patrzę, a to ten twój film, no ten, w którym grałem
                        (tu Mieńszow wytłumaczył, że Dzygarchanian uczestniczył w "Sz.-m."
                        bardzo niechętnie, uwazał, że to jakieś głupoty, bufonada i nic
                        więcej). I wiesz co? Genialną rzecz nakręciliśmy!"
                        No i pomyślałam sobie: nawet najlepszy aktor nie był w stanie
                        rozpoznać wagi filmu. Bo aktor to raczej narzędzie, delikatne,
                        wrażliwe, ale narzędzie w rękach reżysera. Więc dobry aktor może się
                        mylić, znaczy, że i w swym twierdzeniu odnośnie charakteru kraju też
                        wyrocznią nie jest.
                        • airam.as Re: Niezupełnie się zgadzam. 16.06.10, 22:47
                          Wiesz, nie oglądałam więc ciężko się wypowiadać co do szczegółów, odnośnie tego konkretnego programu.

                          > Zacznę od uściślenia. Pozner zapytał o to, czy się rózni film
                          > zachodni (!?) od radzieckiego/rosyjskiego i dlaczego zachodnia
                          > kinematografia jest lepsza (???)

                          To samo. Czy zapytal twierdząco "czy lepsza", czy tylko pytająco?
                          A może chodziło nie o jakość filmów, tylko o ich popularność, masowość, siłę promocji, rozpowszechniania itp...

                          Co do wzlotów i upadków światowych kinematografii, to oczywiste.

                          >Ale tak czy inaczej - niezależnie od
                          > tego czy drali w teatrze, czy nie - aktorzy radzieccy (i rozyjscy
                          > obecnie też) mają dobre przygotowanie w swym rzemiośle.

                          Myślę, że do czasu. Mechanizmy wszędzie sa wszędzie te same. Im bogatsze państwo i im bardziej rynek jest wolny - tym jakość ... gorsza - ogolnie. I pojawia się specjalizacja. Wąska.

                          Kinematografia rosyjska też kiedyś dojdzie do tego stadium (oby nie! a jesli już - byle nie za szybko). Wszak przerywniki dla aktorów teatralnych wymyślono juz dawno (w sensie, by sobie w kinie dorobili). A przygotowanie aktorskie dlatego maja dobre, że wiekszość z nich zaczynała od źródeł, w przenośni "od szatni teatralnej", więc zawód swój zanją od podszewki. Ale to się skończy, wydaje mi się niebawerm. Juz powoli sytuacja się zmienia.

                          > No i pomyślałam sobie: nawet najlepszy aktor nie był w stanie
                          > rozpoznać wagi filmu. Bo aktor to raczej narzędzie, delikatne,
                          > wrażliwe, ale narzędzie w rękach reżysera. Więc dobry aktor może się mylić, znaczy, że i w swym twierdzeniu odnośnie charakteru kraju też wyrocznią nie jest


                          Reżyser też może się mylić smile
                          • natalia_sankowska1 Re: Niezupełnie się zgadzam. 16.06.10, 23:16
                            Tylko że w przypadku anegdoty Mieńszowa to nie on zaczął mówić o
                            filmie, lecz Dżygarchanian, który w trakcie zdjęć nie zorientował
                            się w czym gra, na premierze nie był, później filmu nie oglądał,
                            więc go na poczatku osądził jedynie na podstawie fragmentów, w
                            których sam występował. I dopiero po obejrzeniu całości zrozumiał co
                            to za rzecz.

                            I znów muszę się z Toba nie zgodzić. W Stanach nie istnieje system
                            szkół aktorskich tej klasy i sposobu organizacji co w Rosji, w
                            Polsce, na tejże Ukrainie. Poza tym wspomniana przeze mnie
                            europejska tradycja teatrów repertuarowych stwarza możliwości grania
                            sztuk ambitnych. A sztuka grania w teatrze nie jest w niczym podobna
                            do zdjęc filmowych. I jedynie aktorzy łączą te 2 sztuki: film i
                            teatr. A aktorzy po dobrej szkole raczej nie bywają naturszczykami.
                            A więc nie w bogactwie/biedzie rzecz: inna tradycja. Łamie ją system
                            doboru z castingów. Ale na razie nawet w serialowej sieczce
                            produkcji Rosji, Ukrainy, Białorusi widać tylko zawodowych aktorów,
                            i nienajgorszych.

                            A Pozner o kinematografii tak raczej twierdząco, że niby lepsza z
                            założenia.
                            • airam.as Re: Niezupełnie się zgadzam. 17.06.10, 05:34
                              natalia_sankowska1 napisała:

                              > I dopiero po obejrzeniu całości zrozumiał co to za rzecz.

                              Ok, teraz załapałam smile

                              >
                              > A Pozner o kinematografii tak raczej twierdząco, że niby lepsza z
                              > założenia.


                              Rozumiem. No...szkoda, ze nie ogladałam. musialo byc ciekawie.
                              Może się zrobil bardziej "zaoceaniczny" po prostu, więc i sposób myslenia i
                              postrzegania się zmienił. wink
                              • natalia_sankowska1 Re: Niezupełnie się zgadzam. 17.06.10, 11:35
                                Niestety, jest taki rodzaj "zaoceaniczności bez języka" gdy z powodu
                                braku wiedzy językowej nastepuje wykrzywienie rozumienia
                                rzeczywistości. Skutek: mitologizacja tego, co nie byłoby takie
                                atrakcyjne gdyby człowiek do końca był w stanie zrozumieć. a A.B.
                                niejednokrotnie się przyznawał w tym programie, że jest beztalenciem
                                językowym i angielskiego - mimo 18 lat życia "na 2 doma" - nie zna w
                                ogóle (poza, oczywiście, jakimiś bardzo rozpowszechnionymi zwrotami).
            • ruska-swolocz Re: Pozner i Dżygarchanian 17.06.10, 09:18
              Właśnie, przywróciło. Rozmowa przywróciła mi wiarę w to, że telewizja może być
              jeszcze ciekawa. Niestety, te ciekawy programy zaczynają się po 23-ej, kiedy
              każdy normalny człowiek na etacie kładzie się spać. W polskiej telewizji chyba
              jest podobnie.
              A panowie bardzo ciekawie rozmawiali także o życiu, o śmierci, o tęsknocie do ZSRR.
              Poza tym, dość dawno nie widziałem muchy w telewizji.
              • natalia_sankowska1 Bo muchy z tęsknoty wymarły 17.06.10, 11:37
                No właśnie! Chyba z tęsknoty do ZSRR wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka